Czyste środowisko i zanieczyszczenie ciał
13 gru 2011 83 komentarzy
in Rozwój Tagi: emocje, jedzenie, Oczyszczanie, oczyszczanie się, pożywienie, Rozwój duchowy, wegetarianizm
Wróciłem niedawno z Lanckorony, z aszramu Babaji’ego. Tym razem było zimno, na tyle zimno, że trzeba nam było się ewakuować – gospodarze mają kłopoty z grzaniem. Ale w cieplejsze pory roku, może być lepiej pod tym względem.
Mimo tego zostałem pobłogosławiony, już drugi raz. Po raz pierwszy zacząłem dużo więcej czuć nosem zapachów po powrocie z Lanckorony w lipcu. To było istotnie ciekawe, ponieważ nie myślałem, że mogę w mieście tyle odczuwać zapachów. No niestety, zwłaszcza tych świadczących o mniejszym lub większym smogu. Do tamtej pory nie śmierdziało mi miasto, a zaczęło.
Tym razem zrobiło się coś jeszcze. Od kilku miesięcy czułem coraz bardziej wpływ energetyki miasta na moją skromną osobę. Przygniatało mnie to, że wokoło jest ileś osób, które mają różne energie, nastawienia takie i inne, wzburzone emocje, obciążenia, którymi sieją wokoło. W Lanckoronie nagle zrobiło się pusto – wokoło mnie w obrębie kilkuset metrów nie było nikogo takiego. Dodatkowo wzniesienie, na jakim jest ta wioska posadowiona, ponad poziomy dolin beskidzkich, dawało separację od zalegających nisko płaszczy energii.
Poczułem się bardzo dobrze, mimo to, iż fizycznie nie mieliśmy z kolegą aż tak super warunków. Odczucia energetyczne przeważały u mnie.
Uświadomiłem sobie, jak przesycony jestem energią miasta, jak różnego typu oddziaływania energetyczne skłaniają mnie [chcąc - nie chcąc] do zachowywania się w sposób mało radosny. I żebym jakiej to jogi nie stosował, to jeśli coś oczyszczę, to od razu na to miejsce pchają się energie z otoczenia. Nie energie od Boga, miłości, Wyższych Jaźni, ale od tłumu w centrum miasta, z okolicznych domów i mieszkań, z czapy energetycznej miasta.
Przez wiele lat miałem do siebie pretensje, że późno chodzę spać. Z czasem zauważyłem, że późno oznaczało przebywanie jakiś czas w przestrzeni nocy, gdzie ludzie nie działają, gdzie nie muszę się bronić przed zamieszaniem umysłowym. W Lanckoronie nie było tego problemu – wieczorem odczucie senności nie było torpedowane przez pragnienie “odsapnięcia” energetycznego. Nie było zakłóceń, więc nie było potrzeby się bronić, można było swobodnie zasnąć.
Rozmawiając o tym z Łukaszem wyszła też kwestia odżywiania się. Takie opresyjne sytuacje w mieście, gdy wokoło gromadzą się cudze energie i chcą wejść i zasiedlić się u mnie, generują też spore napięcia emocjonalne. Ludzie żyjący jeden na drugim [w wielopiętrowych budynkach literalnie tak jest] mogą wytwarzać sobie napięcia emocjonalne z powodu samego sąsiedztwa, w którym żyją. Nie dziwne jest, że “tak się rozprzestrzeniają choroby cywilizacyjne”.
Takie napięcia w ciele rodzą zastoje energii – obszary w ciele, które są napięte a jednocześnie brakuje w nich energii. Lowen pisał kiedyś, że mięsień napięty, spęczony ma paradoksalnie bardzo mało energii, o wiele mniej, niż ten, który jest swobodnie rozluźniony. Do rozluźnienia mięśnia, mięśni, bloków energetycznych, emocjonalnych potrzebna jest energia. Co zrobić, gdy w otoczeniu, najbliższym środowisku nie ma tej biologicznie sycącej energii natury, a jest dużo energii porwanych emocji i myśli od innych ludzi.
Łukasz zauważył, że w takich przypadkach pomaga jedzenie z niższymi wibracjami. Jakoś właśnie te cięższe rodzaje pokarmu potrafią przeniknąć do owych zawęźleń energetycznych i je – chociaż częściowo – nasycić. Stąd rozumiem, że ludzie tak preferują mięsożerność [na jednego człowieka przechodzącego na wegetarianizm czterech przechodzi na dietę mięsną - bo mają kłopoty].
Osobiście mięso odczuwam oczywiście jako “zło konieczne”. Konieczne w wypadkach, gdy nie ma innej możliwości energetycznego zasilenia się, czy chociaż w miarę szybkiego przepracowania jakiegoś problemu. Podwodny mówi o tym, że niższe ciała zostały po to nam dane, aby można było przepracować kłopoty i nieprawidłowe postawy na ciałach wyższych. Stąd jedzenie mięsa może pomóc przykładowo w poradzeniu sobie [przynajmniej tymczasowo] z jakimiś skutkami błędnych idei, albo mocno kłopotliwej emocjonalnie czy energetycznie sytuacji. Jak mi np. jakiś krokodyl nagrzmoci to mam wybór – albo tydzień zbierać się na owsiance, albo w pół dnia “dojść do siebie” jedząc mięso.
Jednakże pamiętam dobrze, że jest to sposób przejściowy i sam z siebie zaniża wibracje. Gdy mam na myśli oczyszczanie się, mięso i inne niskowibracyjne pokarmy po prostu powoli odstawiam.
W spokojnym czasie zapominam, że w ogóle jest taki pokarm.
Tu jeszcze dwa słowa o ideowym wegetarianiźmie. Oprócz tego, co Hellinger mówi, że stawia się ponad systemem z którego pochodzą przodkowie jedzący mięso i przez to odrzuca rodziców, jest jeszcze coś.
Ideowość jest piękna, przynajmniej tak wygląda. [Ja kiedyś też, zainspirowany przez Wyższe Jaźnie odmawiałem ideowo jedzenia jakiegokolwiek mięsa. Przyszły problemy karmiczne i okazało się, że byłem za słaby na takiej diecie, aby zacząc z nimi pracować. Przyszły ogromne ciężkie karmiczne energie, aby to dźwigać potrzeba było grubej energii.]
Wydaje się, że wegetarianie mający poblokowany system energetyczny mogą mieć kłopoty z doenergetyzowaniem organizmu: blokady w przepływach istnieją, natomiast wysokowibracyjna energia z pożywienia nie przedostaje się przez te blokady. Stąd wniosek: przy niskowibracyjnych blokadach, potrzeba niskowibracyjnego pożywienia [przynajmniej trochę]. A najlepiej sobie popuszczać bloki i być jak skowronek!
–
Tak więc mieszkając w mieście, sposób jedzenia i apetyt na to, na co mam obecnie, w dużej części może pochodzić z tego, że właśnie mieszkam w mieście.
Ale to tak na marginesie.
Kiedyś przeprowadzę się na wieś
Już nad tym myślę, powoli zbieram dane i zastanawiam się, gdzie by było dobrze.

gru 13, 2011 @ 09:07:51
…Potwierdzam wyższość wsi nad miastem …im mniejszy postęp na danym obszarze wiejskim tym odczucie przyjemniejsze o tym że czas płynie tu inaczej .Od dwóch lat jestem szczęśliwym mieszkańcem , małej miejscowości – przeprowadziłam się tu z “blokowiska “… i nie wrócę już tam nigdy
)))))))))))
))))))) – z dnia na dzień, bo przyszedł taki czas i środowisko mojego życia właśnie temu sprzyja .
Zrezygnowałam z jedzenia mięsa i wszelkich używek….oooooo gorzkiej czekolady rzecz jasna nie liczę
Przed spożyciem posiłku dobrze jest go poprzedzić własną modlitwą oczyszczającą , zawsze to choć troszkę niweluje to zanieczyszczenie pokarmu .
Podsumowując swoja wypowiedź napiszę “Lepsze jest wrogiem dobrego “:))))))))))))))))
gru 13, 2011 @ 16:07:45
tak właśnie myślałem, że przestawieniu się całkowitemu na dietę wege sprzyjają wibracje wsi.
gru 13, 2011 @ 12:36:03
..pewnie dlatego nie zrezygnowałam z ryb i potrafię zrobić tak tłustą zupę na oleju, że mojej ŚP babci zupa na boczku – siada
. Odnośnie modlitwy przed spożywaniem, na youtube jest piękny 9 częściowy film z badań nad wodą. Oczywiście autorowi strony pozostawiam decyzje o udostępnieniu linku
http://www.youtube.com/watch?v=obTyLa2x1BI&context=C2cd5eADOEgsToPDskI7jdpHJCpxz-QkcLtepsRL
gru 13, 2011 @ 16:06:33
dzięki za link
gru 13, 2011 @ 13:23:26
Mam dokladnie identyczne obserwacje
niestety, narazie sytuacja finansowa nie pozwala mi na zamieszkanie we wlasny m domu czy na wsi (choc raczej wolablym polaczenie wiejskiego stylu zycia z pewna domieszka cywilizacji np. internetu czy mozliwosci dokonywania wypadow do miasta w roznych celach) ale mniejsza o to. To, co mi sie nasunelo po przeczytaniu tego watku to fakt, ze byc moze wcale nie bez powodu zbiera sie dzis w ludziach tyle agresji, bo jak tutaj zyc normalnie, kiedy zaklocona jest przestrzen zyciowa czlowieka. W domu mam dwa koty i czasem obserwuje, jak walcza o terytorium, a przeciez czlowiek biologicznie ujmujac tez jest istota zwierzeca
. Dodatkowo czesto zastanawialem sie, skad bierze sie ten probem z zmniejszajaca sie populacja ludnosci, ze sarzeniem sie spolecznestw i teraz juz chyba wiem…nasza wlasna natura w ten drastyczny sposob podpowiada nam, ze jest nas niestety za duzo na tej planecie i mysle, ze nasze pokolenie bedzie swiadkiem gwlatownego spadku liczby ludnosci, glownie ze wgledu na strazenie sie poprzednich po kolen. Tak jakby caly Wszechswiat specjalnie zgotowal nam nieciekawa sytuacje ekonomiczna na swiecie po to wlasnie, abysmy na wlasnym bledzie nauczyli sie racjonalnie gospodarowac zarowno zasobami naturalnymi jak i kontrolowaniem populacji (no bo jak inaczej wytlumaczyc fakt, ze dzis wiekszosc zwiazkow czy rodzin ulega szybkiego rozpadowi a dzieci z takich zwiazkow same nie maja pozniej jakiegos pozytywnego wzorca i nie chca zakadac rodzin, wiazac sie itp. Oczywiscie tacy ludzie sa w pewnym sensie mocno okaleczeni emocjonalnie ale czy natura w przeslosci juz nie jeden raz skazywala jakis gatunek na probe aby nauczyl sie swoistej ,,pokory”?)…
gru 13, 2011 @ 16:06:11
Też tak myślę, tak duże grupowanie się ludzi w miastach wydaje się dodawać mnóstwo stresu ludziom.
gru 13, 2011 @ 17:25:26
No ale najsmieszniejsze jest to, ze wiekszosc z tych ludzi uparcie twierdzi, ze tak powinno wygladac zycie. Zastanawiam sie, czy mowia tak bo nie umieja juz zyc inazej czy po prostu to jakas kolejna forma obciazenia, manipulacji…np. swego czasu dosc ostro bylem krytykowany za to, ze nie mieszkam na studiach w akademiku czy na stancji wraz z innymi studentami, ze sie nie wtapiam w srodowisko poniewaz wolalem mieszkac samemu. Dziwilem sie, skad u tych osob brala sie taka niechec do tego sposoby zycia, tak jakby to ujmowalo cos z ich wartosci. Tak samo czasem do dzis spotykam sie ze zdziwieniem, czemu nie chce mieszkac z innymi, tak jakby to mialo jakies wieksze znaczenie. W ogole obserwuje jakas dziwna tendencje do bycia razem wsrod wielu ludzi ale nie umiem jej wytlumaczyc, bo oni sami jakos niespecjalnie maja jakies rzeczowe argumenty, najczesciej po prostu zbywaja to odpowiedzia, ze robia tak bo inni tez tak robia. Czyzby brak samodzielnosci? Ale na jakim planie/ciele bo przeciez ci ludzie czesto sami na siebie zarabiaja, utrzymuja sie wiec z nizszymi cialami raczej maja wszystko ok. Jakies przemyslenia?
gru 14, 2011 @ 00:55:36
> obserwuje jakas dziwna tendencje do bycia razem wsrod wielu ludzi ale nie umiem jej wytlumaczyc
Z moich badań nad duszami, to wydaje się, że jest bardzo prosto: bliżej siebie żyją to mają więcej interakcji, a więc więcej przeżyć. A tego dusze pragną jak kania dżdżu. I tyle – to proste. Jak się ludziska by rozprzestrzenili, to ich dusze by miały nawet kilka razy mniej doświadczeń i przeżyć. I tego dusze się obawiają. A jak spytasz osobowość – to nie wie co odpowiedzieć, bo nie ma świadomości, czego własna dusza chce.
No i oczywiście to, co Davvidia mówi – zagłuszanie własnego cierpienia. Wytłumaczeń może być wiele i równorzędne. A im więcej jest sił tym silniej zjawisko następuje.
gru 13, 2011 @ 20:00:12
Tristen, wystarczy chyba zadać sobie pytanie: Do czego mi potrzebna samotność? Do czego mi potrzebny nieustający tłum? Czasami, ktoś chce coś usłyszeć, a czasami ktoś bardzo nie chce słyszeć.
Z moich prywatnych obserwacji wynika, że czym większe ciało bolesne i mniejsze doświadczenie duchowe, tym lepszy tłum..
gru 13, 2011 @ 20:36:46
Nie brałem pod uwagę zależności w odstawieniu mięsa, a trudnościami w przepracowywaniu pewnych spraw. Hm, od lipca tego roku nie jem mięsa. Nie obrusza mnie w ogóle co kto je. Nie czuję się z tego powodu ani jakoś super lepiej ani gorzej jeśli chodzi o zdrowie. Natomiast potęguję się i wzrasta poczucie absurdalności tego co obserwuję wokół siebie. Co do mieszkania w mieście i obecności tłumów to noc jest zbawieniem… dopóki resztki z tego tłumu nie pójdą w końcu spać pijackim snem.
gru 14, 2011 @ 18:04:18
Czyli z tego, co piszecie wynikaloby, ze ludzie (dusze) ktore potrafia spedzac czas w samotnosci i nie czuja z tego tytulu jakiegos wiekszego dyskomfortu i umieja to zrownowazyc np. byciem wsrod ludzi jesli najdzie ich taka potrzeba bardziej ,,rozwinietymi” duchowo? No bo skoro taka dusza chce mniej przezyc a wiecej spokoju to w takim razie musiala juz dosc sporo przezyc i nie chce sie jej powtarzac tego znowu. Czy dobrze to zrozumialem?
gru 14, 2011 @ 20:47:31
Tak być może, ponieważ Świadome Ja danej osoby już stwierdza, że dosyć swawoli Duszy, albo Dusza już tak stara i zaspokojona wrażeniami, że nie chce więcej. Ale też są dusze, które są po prostu leniwe i gdzieś się zaszpuntują w kącie i tak żyją.
Gdy poznajesz przyczynę aktualnej sytuacji [intencje, motywy], można sytuację wyjaśnić. Odwrotnie trudno coś powiedzieć – objawy mogą być podobne. Socjologowie badają po objawach i nie umieją znajdować przyczyn, gubią się.
Ezoteryka dosięga intencji, przyczyn.
gru 14, 2011 @ 20:02:38
To, że ktoś preferuje samotność może wynikać z kompleksów, różnych lęków, blokad itd.
Nie lubię określenia “rozwinięty duchowo” ale skoro w tych kategoriach… osoba rozwinięta duchowo jest wolna aby być samemu oraz jest wolna aby być w tłumie.
Z pewnej perspektywy jestem tylko JA, a z jeszcze innej perspektywy jesteśmy tylko MY.
gru 14, 2011 @ 20:04:47
Maksymalny rozwój (duchowy) utożsamiam z maksymalnym zwinięciem…
to kolejny absurd ale tak to naprawdę widzę/czuję
gru 14, 2011 @ 20:57:03
No ja tez nie lubie wprowadzac tutaj zadnych kategorii. Nie wiem, tak obserwuje to zjawisko i zastanawia mnie jeden fakt: ja jeszcze zalapalem sie na tzw. ,,stara nomenklature w jakims malym stopniu i niejako zylem i dorastalem dwutorowo tzn. z jednej strony podworko, dom i srodowisko, ktore wywodzilo sie z czasow PRL-owskich noi szkola, gdzie stykalem sie juz z dosc mocnymi wplywami ,,nowoczesnosci”. To, co mnie najbardziej uderza do dzis dnia to calkowity przeskok w mysleniu mlodych ludzi. Pamietam np. ze w szkole sredniej nijak nie moglem sobie ulozyc zycia z rowniesnikami. Co innego pofworko – tam mialem i zkim pogadac i miec wspolne zainteresowania. Idac na studia myslalem troche, ze spotkam tam dosc dojrzalych emocjonalnie ludzi, z jakimis konkretnymi zalozeniami tymczasem okazalo sie ze 90-kilka procent stanowili ludzie o mentalnosci (osobowoscI) czlowieka z liceum, tj. o kilka lat mlodszego. Moglbym nawet rzec, ze przewazala w ich zachowania jakas dziwna infantylnosc, powierzchownosc lub na odwrot – zarozumialosc i elitarnosc. W ogole nie udawalo mi sie czesto spotykac ludzi otwartych ,wolnomyslacych, bedacych na bardziej ,,zaawansowanym” stopniu emocjonalnosci czy bycia w ogole. Tak sie teraz zastanawiam, czym jest to spowodowane bo przeciez kiedys brac studencka tez zyla ze soba blisko, byly akademiki, wspolne imprezy, ludzi ciagnelo do siebie nawzajem…tylko chyba w odroznieniu od dzisiejszych ludzi tamci mlodzi mieli jakies dazenia w postaci np. subkultur czy wrecz kontestacji spoleczno-politycznej (chcieli cos zmienic zarowno w sobie samych jak i w otoczeniu). Dzisiaj z moich obserwacji wynika, ze mlodzi ludzie wlasciwie nic nie chca zmieniac, chca tylko miec (najlepiej za darmo, bez wysilku, pracy, zmian wewnetrznych). To byla glowna przyczyna (i ciagle jest) mojej postawy wyizolowania bo jak mam byc szczery, i owszem- samotnosc sobie cenie ale nie wyobrazam sobie samotnosci na cale zycie, bez ludzi, drugiej osoby (choc rodzina juz niekoniecznie ale tu tez nie stawiam radykalnych zalozen bo roznie moze byc). Problem tylko w tym, czemu dzisiaj ludzie stali sie tak ,,plytcy”? Po czesci na pewno wplyw ,,zachodniego zmietnika” (oglupiajacych reklam, filmow, mod etc.) ale czy tylko? Tak sobie obserwuje, ze w ogole jakos coraz mniej u nas w Polsce osob o duszach dojrzalych czy starych wsrod mlodych ludzi (cokolwiek by to mialo oznaczac). Tez kolejna sprawa jest to, ze dzis chyba mlodzi ludzie nie przywiazuja za bardzo wagi do tego, co ich otacza – to mniej wiecej tak, ze maja wszystkiego duzo: znajomych, rzeczy, atrybutow ale tak naprawde to wszystko nie przybiera jakiejs glebszej formy. I tak nie ma jakis glebszych relacji pomiedzy tymi ludzmi, jakis ustalonych wartosci, czy nawet dazen. Cos na zasadzie plyniecia z pradem (Tao0 tylko bez swiadosci Tao, zupelnie jakby ci ludzie nie przejmowali sie (nie uswiadamiali) sobie konsekwencji plynacych z takiego biernego, bezkrytycznego poddawania sie biegom wydarzen. Ma ktos z Was podobne odczucia? Co to moze wg Was oznaczac? Nurtuje mnie ten temat ostatnio az w koncu trafil sie odpowiedni watek, aby mozna bylo to jakos przedyskutowac
.
gru 15, 2011 @ 02:15:10
Lubie taką szczerość, jak Tristen wyraża
..fajne, takie naturalne
Wiesz, jestem “stara” od małego.. może za “wrażliwa” .. Wszystko wydawało mi sie takie proste i jasne, że ludzie powinni sie szanować, już jako przedszkolak wiedziałam, że pani karmi mojego brata jak “psa”, bo nie lubił tej potrawy.. Wiedziałam, że dorośli nie odnoszą się do dzieci jak do osób godnych szacunku… i wiele innych ciężkich spraw. Sens “relacji międzyludzkich” tego dorastającego dziecka, o troche starszej duszy, gdzieś się zatarł i wypaczył. Później wpadłam w “koło karmy” niesiona nieświadomością, odgrywałam dziwne role, często właśnie naznaczone “nieudaną walką o dobro” z poprzednich wcieleń, moja dusza niosła ciężar porażki w tym wcieleniu.. Wiesz, tak z perspektywy czasu, to może ta samotność jest wynikową, zbyt dużej świadomości? Zdając sobie sprawę z faktu, iż nim przerobisz karmę, codziennie możesz wejść w wibracje obok i rezonować, niekoniecznie w pozytywach, po jakimś czasie widzisz to i zastanawiasz się, czy może nie lepiej najpierw podnieść swoje “moce urzeczywistnienia” nim znowu przyciągniesz “coś bolącego”.. Chociaż z drugiej strony, “coś bolącego” to znak z czym trzeba pracować.. Każdy na pewno ma swoje przemyślenia, stosowne do doświadczeń duszy. Na pewno czym głębsza praca nad sobą i poszukiwaniem przyczyn tego co nas otacza, tym za chwilę lepszy efekt zwrotny.. Tu Mi porusza temat “kompleksów” – a któż ich nie ma? Jak nie ma Ego – nie ma roboty
Ego dane nam jest z całym inwentarzem ziemskiego wychowania i porównywanie, że ja lubie ludzi – to nie mam kompleksów, a Ty nie lubisz – to masz kompleksy, już jest do pracy nas sobą.. Przecież całe sedno naszego problemu, to EGO.. Gdyby, go nie było, nikt by sie tu nie wypowiadał
Chyba tylko Ego zauważa “różnice” .. I zejście na ziemie, to praca z ego.. Wracając do tłumów i mniejszych tłumów
Z czasem po prostu nie da się na siłę egzystować wśród “kółek” jak przejawiasz się jako “pasek”
Kółko mówi językiem kółka i jeżeli nic w sobie nie chce zmienić żeby otworzyć sie na język paska, to nawet najbardziej uniwersalny i elastyczny pasek zostanie paskiem. Pasek rozumie kółko, ale nie pomoże mu zrozumieć paska, dopóki kółko widzi tylko świat kółek… ech.. Ostatnio zrozumiałam jeszcze jedną istotną rzecz… że gdyby nie Ego, to związki (relacje) by były idealne, aż do gwiazd
Takie łatwe, a takie trudne
gru 15, 2011 @ 14:42:13
Heh, widzisz – ja ujme to tak: wiekszosc ludzi mnie nudzi poniewaz wiekszosc trzyma sie ustalonych schematow, kodow. Nie chca w ogole wyjsc poza te ramy, odciac sie, zrezygnowac z wygody, stabilizacji, boja sie stracic to co oparli na fundamentach danym przez ,,system”. Z drugiej strony odczuwam czasami samotnosc i chec wyjscia do ludzi i czesto konczy sie to rozczarowaniem. Nie wiem, moze i mam jakies obciazenia ze nie umiem poddac sie rytmowi zycia, poplynac z nim i ze nie potrafie jakos tak puscic swoich wlasnych przyzwyczajen ale z drugiej strony jak patrze na to, co mnie otacza dookola to jakos nie widze checi wspasowania sie w to, Nie dostrzegam tam nic ciekawego na dluzsza mete. Tak wiec u mnie to wyobcowanie po czesci wynika i z wiekszej (?) swiadomosci i z niecheci do tego, co mnie otacza. Jakby to ktos ujal, nie to wcielenie
.
gru 15, 2011 @ 14:55:05
Tak samo np. nigdy nie potrafile zrozumiec, czemu mam sobie odmawiac jakiejs przyjemnosci czy swojego unikalnego stylu zycia. Sporo bylo krytyki wobec mojej ,,rozwiazlosci” czy niedopasowywania sie do ogolnie przyjetych norm tylko ja zawze zadawalem pytanie, dlaczego mam sie do nich dopasowywac, co mi one daja, co daje mi tzw. spolecznestwo ze mam mu tak sluzyc? Wiekszosc ludzi proboje dopasowac sie do otaczajacej ich spolecznej moralnosci, stylu wytworzonego przez wiekszosc (w stylu co ludzie powiedza itd.). Ja od zawsze mialem na odwrot i byc moze stad np. dobrze czuje sie w srodowiskach mocno zroznicowanych kulturowo (kosmpolitycznych) gdzie nie ma jednej reguly, mody, religii, etyki……i dlatego ciagnie mnie na szeroko pojety Zachod jesli idzie o styl bycia i mozliwosc wyrazania siebie bo u nas w Polsce niestety jestesmy 100 lat za innymi jesli idzie o te kwestie (przyklad: debata na temat krzyza w Sejmie).
gru 16, 2011 @ 23:00:38
z pewnością warto być sobą, do momentu gdy zaczynają Cię grzmocić po głowie za to.. wtedy to się przestaje opłacać.
Pytanie jest takie – czy, jeśli żyjesz w czyimś domu nie powinieneś uwzględniać praw gospodarzy? A wiele na to wskazuje, że nie pochodzisz stąd, więc ziemia nie jest twoim domem.
A jeśli nawet powiedzieć, że naszym wspólnym domem jest Wszechświat, to wspólnym mianownikiem nie są zachowania, a miłość. Jeśli wyrażasz miłość – jesteś mile widziany we Wszechświecie. Ale jeśli chcesz swój nietutejszy sposób zachowania pokazywać nawet wtedy, gdy drażni on innych, to sory, prowokujesz i możesz liczyć na bumski.
gru 15, 2011 @ 23:28:43
Oj systemie Ty
Dlaczego czujesz się w schemacie i kodach? Oni nie chcą się odciąć od wygody i stabilizacji – a Ty? Kto Ciebie zmusza do dopasowania? Dlaczego czujesz sie zmuszany? Dlaczego masz służyć społeczeństwu? Dlaczego zauważasz moralność? Z czym Ci się to kojarzy? Dlaczego robisz na odwrót? Dlaczego tak się bronisz przed regułami? Dlaczego uważasz, że dalej od miejsca w którym się znajdujesz jest lepiej? Dlaczego tu gdzie jesteś, jestes ograniczany? Dlaczego przyjemność, to coś czego trzeba sobie odmawiać? Dlaczego lubisz być unikalny? Dlaczego masz poczucie winy z powodu „rozwiązłości”, czy niedopasowania? – wiesz ja sie nie znam za bardzo, ale jak musiałam zrobić ze sobą porządek.. słyszałam takie pytania
Teraz na spokojnie, ze swoją duszą na nie odpowiedz.. Wynik odpowiedzi jest do dalszych pytań
aż ktoś z zewnątrz postara się ładnie ominąć Twoje broniące „twierdzy” Ego i zobaczysz swoje mechanizmy zakodowane przez „wieki” „chwile” ludzi” i inne wpływy.. Nie jest łatwo zobaczyć.. ale jak już zobaczysz, to nagle skrzydełka Cie unoszą z lekkości , po zrzuceniu takiego ciężaru
Wiesz ile ja walczyłam z „systemem” ? Umierałam za walkę z „system” ! I co z tego?
Walka, walka, walka = wynik, wynik wynik
gru 16, 2011 @ 03:22:37
Dlaczego czujesz się w schemacie i kodach?
>Czuje sie i zarazem nie czuje. Czuje, poniewaz funkcjonujac wsrod ludzi spotykam sie z tymi rzeczami na codzien, a nie czuje, bo ich staram sie nie przestrzegac.
Oni nie chcą się odciąć od wygody i stabilizacji – a Ty?
>Ja rowniez jej chce ale bez placenia ceny za nia. Uwazam, ze jest to wartosc sama w sobie, dana przez cos, co stworzylo ten caly swiat (niektorzy nazywaja to Bogiem, ja sila sprawcza).
Kto Ciebie zmusza do dopasowania?
>No niby nikt ale jak sie popatrzy na to dokladniej, to cokolwiek bysmy chcieli, musimy dac cos w zamian a wiec musimy sie do czegos lub kogos dopasowac, a wiec jednak jakis przymus jest.
Dlaczego czujesz sie zmuszany?
>No coz, bo skoro cos chce musze dac cos w zamian, caly problem w tym, ze najczesciej inni nie pytaja o to, co moglbym dac i co plynie z glebi, ale najczesciej zadaja atrybutow, od ktorych ja sie juz dawno odwrocilem (mowa o wszelkiego typu kodach spolecznych jak wyksztalcenie, etyka, klasowosc spoleczna i wiele innych rzeczy).
Dlaczego masz służyć społeczeństwu?
>No wlasnie tez nie wiem i dlatego juz od dawna wlasciwie przestalem mu sluzyc…a jednoczesnie wyostrzylo mi sie postrzeganie siebie w sensie tego, jak moja jakas tam decyzja, zachowanie czy zachcianka moze wplynac na innych.
Dlaczego zauważasz moralność?
>Jest ona dookola nas, wpompowywana od podstawowki poprzez literature, kulture, za pomoca nauczycieli, mediow, ludzi.
Z czym Ci się to kojarzy? Dlaczego robisz na odwrót? Dlaczego tak się bronisz przed regułami?
>Poniewaz te reguly sluza niemal wylacznie do ukrytej kontroli ludzi, do blokowania i wyrazania wojego wlasciwego potencjalu. Sa po to, aby panowie tego swiata mogli tluc mamone na nas i nami rzadzic, manipulowac nami.
Dlaczego uważasz, że dalej od miejsca w którym się znajdujesz jest lepiej?
>Wcale tak nie uwazam. Bylem tu i tam i rozowo tam nie jest jakby mozna bylo sie spoedziewac. Ale kraje szeroko rozumianego Zachodu maja nad nami jedna istotna przewage: wpojony od dziecka liberalizm i umiejetnosc widzenia w ,,kolorach”. U nas, ze wgledu na wydarzenia historyczne (wojna, zabory) stalismy sie narodem widzacym wylacznie skrajnosci. zamknelismy sie w sobie bo kiedys byla to szansa na ocalenie naszej tozsaomosci. Dzis jest to kula u nogi, niepotrzebny relikt, ktory ciazy i to bar dzo. Na Zachodzie i owszem, ludzie sa jakby mniej zwiazani ze swoim panstwem, kultura jednak w zamian sa bardziej otwarci na rozne rzeczy, wplywy choc na pewno spora ich liczba robi to nieswiadomie to jednak caloksztalt dziala na korzysc, przynajmniej dla mnie.
Dlaczego tu gdzie jesteś, jestes ograniczany?
>Z powodow, ktore wymienilem powyzej. I wielu innych podobnych.
Dlaczego przyjemność, to coś czego trzeba sobie odmawiać?
> Ja wcale sobie przyjemnosci nie odmawiam. Wrecz przeciwnie. Staram sie w nich zanurzac tak dlugo i gleboko, jak to tylko mozliwe.
Dlaczego lubisz być unikalny?
>Poniewaz kazdy jest w pewien sposob unikalny wiec czemu mialbym blokowac w sobie, cos co jest unikatowe? Uwazam, ze mam swiatu cos do zaoferowania i stad moja unikalnosc. Jak u kazdego zreszta.
Dlaczego masz poczucie winy z powodu „rozwiązłości”, czy niedopasowania?
>Juz nie mam. Mam natomiast serdecznie dosc tego, ze na codzien stykam sie z otwarta krytyka mojego stylu zycia. Niech sami siebie pilnuja a nie krytykuja innych. Ale wkurza mnie, ze ciagle u nas dba sie o te postawe moralna, ze to zle, tamto zle, a najlepiej to w ogole sie zamknac i odizolowac i dbac o rodzima tradycje. Moze i tak lecz dla mnie ona nie ma wiekszego znaczenia. Chce isc na calosc, nawet jesli ma to byc hedonizm i materializm. Widac chce tego doswiadczyc i mam gdzies gadajace glowy ze swiata polityki, kosciola czy inne.
wiesz ja sie nie znam za bardzo, ale jak musiałam zrobić ze sobą porządek.. słyszałam takie pytania
Teraz na spokojnie, ze swoją duszą na nie odpowiedz.. Wynik odpowiedzi jest do dalszych pytań
aż ktoś z zewnątrz postara się ładnie ominąć Twoje broniące „twierdzy” Ego i zobaczysz swoje mechanizmy zakodowane przez „wieki” „chwile” ludzi” i inne wpływy.. Nie jest łatwo zobaczyć.. ale jak już zobaczysz, to nagle skrzydełka Cie unoszą z lekkości , po zrzuceniu takiego ciężaru
Wiesz ile ja walczyłam z „systemem” ? Umierałam za walkę z „system” ! I co z tego?
Walka, walka, walka = wynik, wynik wynik
>Wlasniexod dawna czekalem na taki ,,test”, satd i szybka i rzeczowa odpowiedz. W sumie to piszac odpowiedzi na te pytania doznalem cos w rodzaju ulgi w stylu ,,no nareszcie ktos tu zajarzyl o co mi chodzi”. Dzieki wielkie
gru 16, 2011 @ 13:07:30
Davvidia: Działasz na takich zewnętrznych sprawach, zupełnie nie wchodząc głębiej w siebie. Spróbuj poszukać emocji przy każdej odpowiedzi .. idz dalej z czym się wiąże dana emocja w Tobie..
Dlaczego czujesz się w schemacie i kodach?
>Czuje sie i zarazem nie czuje. Czuje, poniewaz funkcjonujac wsrod ludzi spotykam sie z tymi rzeczami na codzien, a nie czuje, bo ich staram sie nie przestrzegac.
Davvidia: ale jakie emocje temu towarzyszą? Złość, smutek, ból, cierpienie, strach? Postaraj sie głebiej wejść w to co czujesz.. A jak już np złość – to na co, na kogo? Czy na pewno mam powód się złościć na to? Może nie o to chodzi? itd
Oni nie chcą się odciąć od wygody i stabilizacji – a Ty?
Spróbuj wziąć w myślach wszystko co chcesz do granic absurdu, całą wygode stabilizację, tylko tak do KONCA .. aż już nic nie będziesz chciał wziąć.. I co czujesz? I co dalej? Piłeś kiedyś tak dużo, że aż już nie mogłeś wziąć nawet łyka? I co poźniej po tym piciu? Dostałeś tyle ile chcesz… czy poprzestałeś tylko na tym? Czy jak już się napiłeś, to stwiedziłeś, że teraz chcesz coś zjeść.. albo sie przejść.. – a co jakby już tu nic nie było, bo wszystko masz i możesz i wyczerpałeś wszystkie możliwości??
>Ja rowniez jej chce ale bez placenia ceny za nia. Uwazam, ze jest to wartosc sama w sobie, dana przez cos, co stworzylo ten caly swiat (niektorzy nazywaja to Bogiem, ja sila sprawcza).
Davvidia: Najpierw oni się nie chcą odciąć od wygody (-1), poźniej Ty się nie chcesz odciąć od wygody(-1), ja moge tez troche wziac wygody (-1) ale nic nie chcemy oddać … Bóg (-3) mysli … hmm .. ale dlaczego tylko ja mam dawać??? Gdzie jest wyrównanie energii?? Może Tristen wymyśli nowy wzór na energie wszechświata taki, gdzie można tylko brać i brać
Kto Ciebie zmusza do dopasowania?
do tego jak już to wszystko bedzie przed moim oknem – nie zadawaj pytań i nie męcz mnie, bo wiesz… ja nie chce dziś przymusów
– powiem jakie mam życzenia dalej
W zasadzie jak ktoś mi to ograniczy tu i teraz, to moge odejść kawałek dalej (może pojechac do innego kraju) i wymagać gdzie indziej.. tylko zastrzegam sobie, aby to było bez zadnego przymusu…
>No niby nikt ale jak sie popatrzy na to dokladniej, to cokolwiek bysmy chcieli, musimy dac cos w zamian a wiec musimy sie do czegos lub kogos dopasowac, a wiec jednak jakis przymus jest.
Davvidia: hmm.. cokolwiek byśmy chcieli musimy dać coś, dopasować się… hmm – Tristen, ja dziś nie chce się dopasowywać do schematów, ramek, nie chce przymusów, wiec: właściciel strony internetowej przygotuje mi pięknie posegregowane tematy, które mnie interesują i dostarczy mi je w pliku na maila… Ty zorganizuj mi piekne lato z muszelkami na plazy i palmami, tylko nie za dużo muszelek i palmy też w jakiś rozsądnych odstępach poproszę
Dlaczego czujesz sie zmuszany?
>No coz, bo skoro cos chce musze dac cos w zamian, caly problem w tym, ze najczesciej inni nie pytaja o to, co moglbym dac i co plynie z glebi, ale najczesciej zadaja atrybutow, od ktorych ja sie juz dawno odwrocilem (mowa o wszelkiego typu kodach spolecznych jak wyksztalcenie, etyka, klasowosc spoleczna i wiele innych rzeczy).
Davvidia: Najpierw coś chcesz, a jak już musisz dać w zamian, to tylko to co Ty chcesz dać? Ok. Ja poproszę zatem 4 rowery, 8 łódek, 2 kanapki z łososiem, poprosze masaż, kąpiel przygotowaną na tip top – żeby woda była nie za gorąca i nie za zimna. Natomiast daję w zamian ołówek, ale dobrze zatemperowany i ma gumkę!!
Dlaczego masz służyć społeczeństwu?
>No wlasnie tez nie wiem i dlatego juz od dawna wlasciwie przestalem mu sluzyc…a jednoczesnie wyostrzylo mi sie postrzeganie siebie w sensie tego, jak moja jakas tam decyzja, zachowanie czy zachcianka moze wplynac na innych.
Davvidia: ..a może społeczeństwo już nie chce służyć? Może zmusza Cię do refleksji? Może za dużo od tego społeczeństwa wymagasz? Może nie chcą już służyć zachciankom?
Dlaczego zauważasz moralność?
>Jest ona dookola nas, wpompowywana od podstawowki poprzez literature, kulture, za pomoca nauczycieli, mediow, ludzi.
Davvidia: może to czemuś służy, skoro od wieków jest maglowane? Można sobie wyobrazić sytuację, gdzie nie ma literatury, kultury, nikt nie mówi co to jest moralność.. Niektórzy doskonale się w tym odnajdą, ale czy wszyscy? Może sobie przypominasz sytuację, gdzie ktoś Ci zajechał drogę mimo tego że przepisy (zespół norm) mówiły inaczej.. Czy miałeś wtedy ochotę powiedzieć temu komuś, żeby przeczytał te przepisy??? – czyli jednak w tym przypadku przydaje się „kultura pisana”, bo jakby jej nie było, ktoś wjeżdza Ci w samochód, wycofuje i odjeżdza… mając dobry mocny zderzak, czyn którego dokonał jemu samemu nie szkodzi!!
Z czym Ci się to kojarzy? Dlaczego robisz na odwrót? Dlaczego tak się bronisz przed regułami?
>Poniewaz te reguly sluza niemal wylacznie do ukrytej kontroli ludzi, do blokowania i wyrazania wojego wlasciwego potencjalu. Sa po to, aby panowie tego swiata mogli tluc mamone na nas i nami rzadzic, manipulowac nami.
Davvidia: Jeżeli kiedyś ludzie się zjadali, to może i wprowadzono kontrolę i zasady, żeby tego nie robili … Dziś już kontrola urosła do wielkich rozmiarów, ale dlaczego ją wprowadzono?? Jednak jest wynikiem jakiegoś czynu.. Czy już na tyle potrafimy sami się „kontrolować”, żeby nikt z zewnątrz nas nie „kontrolował”?? Tak naprawde nikt nam nie broni wyjechac do buszu, zbudować sobie szałas, żywić się samemu i nie podlegac „kontroli” Dlaczego się poddajesz temu manipulowaniu? Złoscisz się na innych, czy na siebie, że się poddajesz i nie masz na tyle siły żeby się od tego uwolnić? Może obwiniasz innych, a jednak nie tam lezy przyczyna swoich męk?
Dlaczego uważasz, że dalej od miejsca w którym się znajdujesz jest lepiej?
>Wcale tak nie uwazam. Bylem tu i tam i rozowo tam nie jest jakby mozna bylo sie spoedziewac. Ale kraje szeroko rozumianego Zachodu maja nad nami jedna istotna przewage: wpojony od dziecka liberalizm i umiejetnosc widzenia w ,,kolorach”. U nas, ze wgledu na wydarzenia historyczne (wojna, zabory) stalismy sie narodem widzacym wylacznie skrajnosci. zamknelismy sie w sobie bo kiedys byla to szansa na ocalenie naszej tozsaomosci. Dzis jest to kula u nogi, niepotrzebny relikt, ktory ciazy i to bar dzo. Na Zachodzie i owszem, ludzie sa jakby mniej zwiazani ze swoim panstwem, kultura jednak w zamian sa bardziej otwarci na rozne rzeczy, wplywy choc na pewno spora ich liczba robi to nieswiadomie to jednak caloksztalt dziala na korzysc, przynajmniej dla mnie.
Davvidia: Odpowiedz zewnętrzna, brakuje w niej kontaktu z samym sobą. Byłeś „tam” całokształt działa na korzyść. Dlaczego jesteś tu gdzie jest naród ze skrajnościami, zamknięty w sobie z kulą u nogi? Czyli „tam” też nie znalazłeś miejsca dla siebie? Czyli to czego szukasz nie lezy na zewnątrz Ciebie prawdopodobnie.. Skoro już całą uwagę przekierowałes na poszukiwania w świecie zewnętrznym i nadal szukasz … to może spróbuj w środku
Dlaczego tu gdzie jesteś, jestes ograniczany?
>Z powodow, ktore wymienilem powyzej. I wielu innych podobnych.
Dlaczego przyjemność, to coś czego trzeba sobie odmawiać?
> Ja wcale sobie przyjemnosci nie odmawiam. Wrecz przeciwnie. Staram sie w nich zanurzac tak dlugo i gleboko, jak to tylko mozliwe.
Davvidia: Jeżeli jest, to w zgodzie ze sobą i nie prowadzi do dyskomfortu na jakimkolwiek polu, to znaczy, że jesteś szczęśliwym człowiekiem
Dlaczego lubisz być unikalny?
Szanuję Twoją i życzę Ci jak najwiecej miłości, Ty szanuj moją i daj przestrzeń innym na ich unikalność
>Poniewaz kazdy jest w pewien sposob unikalny wiec czemu mialbym blokowac w sobie, cos co jest unikatowe? Uwazam, ze mam swiatu cos do zaoferowania i stad moja unikalnosc. Jak u kazdego zreszta.
Davvidia: Dlatego szanujmy swoją unikalność
Dlaczego masz poczucie winy z powodu „rozwiązłości”, czy niedopasowania?
Ty doświadczasz, Ty dajesz i bierzesz, Ty się wkurzasz i Ty jestes spokojny, Ty wykazujesz postawę jakąś i Ty jej nie wykazujesz, Ty krytykujesz i Ty jesteś krytykowany, Ty idziesz na całość i Ty odbierasz jak ktoś idzie na całość..
>Juz nie mam. Mam natomiast serdecznie dosc tego, ze na codzien stykam sie z otwarta krytyka mojego stylu zycia. Niech sami siebie pilnuja a nie krytykuja innych. Ale wkurza mnie, ze ciagle u nas dba sie o te postawe moralna, ze to zle, tamto zle, a najlepiej to w ogole sie zamknac i odizolowac i dbac o rodzima tradycje. Moze i tak lecz dla mnie ona nie ma wiekszego znaczenia. Chce isc na calosc, nawet jesli ma to byc hedonizm i materializm. Widac chce tego doswiadczyc i mam gdzies gadajace glowy ze swiata polityki, kosciola czy inne.
Davvidia: Doświadczaj!!
wiesz ja sie nie znam za bardzo, ale jak musiałam zrobić ze sobą porządek.. słyszałam takie pytania Teraz na spokojnie, ze swoją duszą na nie odpowiedz.. Wynik odpowiedzi jest do dalszych pytań aż ktoś z zewnątrz postara się ładnie ominąć Twoje broniące „twierdzy” Ego i zobaczysz swoje mechanizmy zakodowane przez „wieki” „chwile” ludzi” i inne wpływy.. Nie jest łatwo zobaczyć.. ale jak już zobaczysz, to nagle skrzydełka Cie unoszą z lekkości , po zrzuceniu takiego ciężaru Wiesz ile ja walczyłam z „systemem” ? Umierałam za walkę z „system” ! I co z tego? Walka, walka, walka = wynik, wynik wynik
Na pewno zadaj sobie jeszcze pytanie, czy oby na pewno walczysz z zewnętrznymi regułami, czy może sam ze sobą?
>Wlasniexod dawna czekalem na taki ,,test”, satd i szybka i rzeczowa odpowiedz. W sumie to piszac odpowiedzi na te pytania doznalem cos w rodzaju ulgi w stylu ,,no nareszcie ktos tu zajarzyl o co mi chodzi”. Dzieki wielkie
Davvidia: Oj nie wiem, czy jesteś gotowy i na to czekałeś..
gru 16, 2011 @ 15:27:43
Przeczytalem, zastanowilem sie, i odpowiem w ten sposob: Ty wierzysz w tzw system, spoleczny, bo jak sama stwierdzilas, po cos zostal on wprowadzony. Ja w niego ni e wierze, poniewaz nie potrzebuje zadnej kontroli nad soba aby nie robic rzeczy zlych, krzywdzacych innych. Nie uznaje tzw odpowiedzialnosci zbiorowej a co za tym idzie zadnych rzadow, religii, kodeksow prawno-cywilnych i moralnych. W dzisiejszym slowniku ludzi takich okresla sie anarchistami i ja przyznaje sie co tego. Spolecznestwo owszem moze i dalo cos mnie tyle tylko ze ja to odrzucilem poniewaz uwazam, ze nie ma ono racji tak wiec sumujac, nie dalo mi nic tak naprawde poza kodami i nakazami przystosowania sie. Teraz rozumiesz? Nie ma takiej szansy na to, aby jakakolwiek grupa spoleczna, rzad czy inne formy nacisku zmusily mnie do dostosowania sie do tzw obiwiazujacych regul.
Moim wzorcem postepowania jest tzw. kontrkultura jednak w odroznieniu od jej zwyklych przedstawicieli, ja poszedlem dalej i polaczylem jej podstawowe zalozenia z duchowoscia i zaczalem stosowac w moim zyciu polaczenie odpadniecia od spoleczenstwa wraz z ciaglym rozwojem wewnetrznym. A na pytanie dlaczego mam wymagac od spoleczenestwa cokolwiek skoro ja od niego odszedlem: powiem tak, kazda zywa istota, a czlowiek przede wszystkim ma rowne prawa. Jako tak, nalezy mu sie calkowicie rowny, niezalezny start w zyciu bez jakichkolwiek oddzialywan czy presji w postaci kodow spolecznych, podzialow klasowych itd. Ja stosuje te regule i jesli nie dostane od spoleczenstwa tego co wiem, ze dostac powienienem (jako rowna i niezalezna jednostka zaslugujaca na to samo, co wszyscy inni), bede zmuszony do lamania ogolnie przyjetych norm i praw (a wlasciwie jut to robie) i jesli przyjdzie taka potrzeba, jestem w stanie zastosowac konkretne srodki, aby zmusic osoby trzecie, probojace przywolac mnie do tzw. porzadku spolecznego, do respektowania moich praw.
A idac dalej podam Ci tylko jeden przyklad: jesli ktos, kto jest dajmy na to, bankierem i ma ochote nosic ro zowego irokeza, to powinno byc to konstytucyjnie uchwalone, ze ma calkowite prawo do noszenia sie w ten sposob i ze jakakolwiek forma nacisku, aby taka osoba przyjela obowazujacy kod dotyczacy ubioru w takiej placowce np. pod pretekstem zwolnienia, i jesli taka sytuacja zaistnieje, jest to dostateczny dowod na to, ze wiekszosc ludzi nie chce i nie ma zamiaru respektowac praw jednostki i szanowac jej odmiennych pogladow. Teraz rowin to sobie i przerzuc na inne przyklady spoleczne. To jest wlasnie koscia niezgody pomiedzy mna a spoleczenstwem a gadanie ze skoro komus sie nie podoba, to niech zmieni sobie zawod jest czce i wkazuje na nietolerancje (tak – nietolerancja to nie tylko nieuznawanie i dyskryminowanie czyjejs osoby ze wgledu na poglady religijne ale rowniez dyskryminacja na tle spolecznym, ekonomicznym, rasowym i wielu innych plaszczyznach wlacznie ze sposobem ubierania sie i noszenia, jesli nie zakloca to ogolnie przyjetych norm estetycznych takich jak brzydki zapach wynikajacy z braku higieny czy inne tego typu rzeczy mogace zagrazac zdrowiu lub zyciu osob trzecich). Niestety, swiat dzisiaj jest w 99,9 procent pelen tego typu nietolerancji i ja nie zamierzam sie temu podporzadkowac, a jednoczesnie ciagle bede upominal sie i bral to, zo w sposob prawny/konstytucyjny przynalezy do mojej osoby.
gru 17, 2011 @ 00:11:31
z pewnością warto być sobą, do momentu gdy zaczynają Cię grzmocić po głowie za to.. wtedy to się przestaje opłacać.
Pytanie jest takie – czy, jeśli żyjesz w czyimś domu nie powinieneś uwzględniać praw gospodarzy? A wiele na to wskazuje, że nie pochodzisz stąd, więc ziemia nie jest twoim domem.
>Zupelnie sie z Toba zgadzam pytanie tylko, co wtedy kiedy prawa gosp doarza domu zaczynaja byc kuriozalne i wrecz godzace w ludzka (duchowa, oparta na bezwarunkowej milosci i tolerancyjnej postawie) tozsamosc?
A jeśli nawet powiedzieć, że naszym wspólnym domem jest Wszechświat, to wspólnym mianownikiem nie są zachowania, a miłość. Jeśli wyrażasz miłość – jesteś mile widziany we Wszechświecie. Ale jeśli chcesz swój nietutejszy sposób zachowania pokazywać nawet wtedy, gdy drażni on innych, to sory, prowokujesz i możesz liczyć na bumski.
>I tu tez sie w pelni zgadzam jednak znowu patrzac na nasz swiat (Ziemie) ludzie, istoty ktore najczesciej daja od siebie Milosc sa traktowane w sposob adekwatnie odwrotny do tego, w jaki sposob traktowani byc powinni. No bo czy normalnym jest ze jesli ktos nad uderzy w jeden policzek to mamy nastawic drugi i znowu byc udzerzonym?
Czyli jakie wyjscie proponujesz? Na Marsa?;) Bo raczej fizycznie na dzien dzisiejszy nie ma mozliwosci zmiany planety
.
gru 17, 2011 @ 00:46:18
Jak jesteś w gościach to po prostu gospodarzowi uciekasz spod linii ognia. Raczej warto nie idealizować sytuacji, w jakiej się jest. Gospodarz nierzadko furiat, ma siły zdecydowanie przewyższające gościa i dodatkowo drzwi zamknięte [z ziemi póki co nie wyemigrujemy].
Widzę, że nadal masz przekonanie, że masz jakieś szczególne prawa jako gość? Warto pamiętać, że gospodarze na ziemi traktują przybyszów na wzór tego, jak traktują nieproszone zwierzątka.. No, ale jeśli lubisz muchozol jakiś, to możesz nadal trwać w swojej postawie, próbując gospodarzowi coś udowodnić..
ja nie będę cię od tego odwodzić – to sprawa gustu, jak się chcesz zachowywać
> No bo czy normalnym jest ze jesli ktos nad uderzy w jeden policzek to mamy nastawic drugi i znowu byc udzerzonym?
to rozumiesz przez wyrażanie miłości? żeby wystawiać się na razy? Jak dla mnie to jest masochizm, niewiele z miłością [tym razem do siebie] ma to wspólnego. Jak się tego nauczyłeś, że to jest miłość, to sobie można spokojnie puścić.
gru 17, 2011 @ 01:36:43
A jak sie nie ma juz gdzie uciec co wtedy?
Nie, nie mam przekonaia ze mam specjalne prawa ponad innych. Uwazam, ze moje prawa sa jak najbardziej normalne i moglyby spokojnie posluzyc wielu istnieniom. Dziwie sie natomiast, ze w wiekszosci z ludzi jest az taki strach przed wyrazaniem i dpominaniem sie o swoje prawa.
Absolutnie nie uwazam, ze podany przyklad mowi o milosci, raczej wlasni e o masochizmie. Jednak z doswiadczenia i obserwacji wiem, ze przytlaczajaca liczba przykladow gdy ktos proboje kierowac sie czysta, bezinteresowna miloscia wobec drugiej istoty tutaj na Ziemi konczy sie najczesciej wykorzystaniem istoty dajacej i w dodatku jeszcze dostaje sie na koniec kopniaka. Nie o dnosze tego do wszystkich sytuacji ale do wiekszosci sytuacji. Mowiac inaczej – rzadko dostrzegam zjawisko zwane miloscia no chyba ze za milosc przyjac postawe ,,kocham cie ale za (tutaj dopowiedziec sobie coskolwiek). Dla mnie milosc to milosc bezwarunkowa. Innej nie widze, poniewaz kazda inna forma bedzie wg mnie mniejszym lub wiekszym wypaczeniem.
gru 18, 2011 @ 01:18:04
> bezinteresowna miloscia
Widzisz Tristen, definiujesz miłość w sposób “pozaziemski”. To miłość, która jest prosta, wyrazista i nie zagląda pod podszewkę świata. No niestety na Ziemi jest to również zachowanie naiwne i idealizacyjne, ponieważ na Ziemi akurat mamy o wiele szerszy zakres doświadczeń. I chyba właśnie nasze Dusze tu się zjawiły, aby właśnie nauczyć się żyć w o wiele szerszym spektrum i przy głębszym zrozumieniu.
Jak na razie twoja osobowość może być gniewna na swą DUszę dlaczego tu się znalazłeś i zagniewana na ludzi dlaczego nie prezentują tej miłości, którą Ty znasz.
A jak się nie ma gdzie uciec, to co? To po kilku latach, kilkudziesięciu latach albo kilkunastu inkarnacjach zaczynasz się uczyć i przyzwyczajać do tego, co to takiego ta miłość w warunkach Ziemskich byłaby… Po drodze oczywiście dostajesz setki razy po głowie i nerkach. A im szybciej się będziesz uczyć, tym mniej dostaniesz wcirów.
Z drugiej strony masz też drogocenne przesłanie o którym mówisz. Myślę, że droga twoja jest ciężka, ponieważ zarówno chcesz zachować dotychczasowe wartości, a jednocześnie w miarę dobrze funkcjonować na ziemi. Nie ma co krytykować Twoich idealnych opowieści, zapewne wiele z nas chciałoby w takich okolicznościach żyć. I dobrze, że to mówisz, że to przypominasz, jesteś jak latarnia morska, wskazujesz ważne punkty odniesienia. Jednocześnie zaś masz ciężki kawałek chleba przy oswajaniu tego świata. Ciekaw jestem, który raz jesteś wcielony na Ziemi?
gru 17, 2011 @ 01:37:49
No a tak dodajac jeszcze: chyba my wszyscy w jakis sposob jestesmy goscmi siebie nawzajem. Szkoda tylko ze co niektorzy maja maly szacunek do innych…
gru 17, 2011 @ 04:16:05
Tristen, albo sie “obudzisz” i przestaniesz obwiniać wszystko i wszystkich na zewnątrz, zaczniesz od siebie i swojej postawy, albo nie licz na ciepłe pączki
Jak 1 osoba jest po drugiej stronie – to można dać sobie spokój, jak 3 osoby, dobrze jest poobserwować czy oby na pewno nie wytwarzam dziwnych wibracji, ale jak cały świat jest be … to juz chyba trzeba wziąć świeczke i zacząć odkopywać ciemne korytarze w sobie..
gru 17, 2011 @ 04:16:42
Wracając do “jedzenia” zacytuję kawałek Łazariewa “Miłość” str.16,17 “..Jeśli będziemy jeść marchewkę, to nasz wzrok się poprawi i zmniejszy zazdrość….” “Lepiej aby osoby zazdrosne spożywały kasze, kapustę, marchew, pietruszkę, mniej pomidorów, zamiast wieprzowiny – baraninę, gdyż wieprzowina wzmacnia zazdrość. W pierwszej książce pisałem o tym, jak pewien mężczyzna pił krew zabitych świń, co negatywnie wpływało na jego syna. Świńska krew zawierała informacje nie tyle o strachu, ile o przywiązaniu do linii losu – przyjemności seksualnych, jedzenia, czyli do wszystkich cielesnych przyjemności, które uziemiają duszę.” “Gdy człowiek ciągle odżywia się smacznie i różnorodnie, odkrywa coraz więcej informacji zawartych w pożywieniu, po czym staje sie od tego pożywienia zależnym. Wygląda na to, że jedzenie okresowo powinno stawać się jednostajne. Dlatego chleb i kasze, to jedno z najlepszych produktów.”
gru 17, 2011 @ 12:24:40
Davvidia -> my sie nie rozumiemy ciagle. ja juz dawno sie ,,obudzilem” i wlasnie dlatego swiat zaczal wydawac mi sie ,,be” co oczywiscie nie zwolnilo mnie od dalszej pracy nad soba. Owszem, jak kazdy, ciagle musze mierzyc sie z ciemniejsza strona siebie samego i ciagle zauwazam wiele negatywnych schematow, wzorcow u siebe zaszczepionych mi w przeszlosci ale to wcale nie oznacza, ze nie umiem dostrzec manipulacji ktora jest wszechobecna i powoduje, ze przytlaczajaca wiekszosc ludzi zachowuje sie jak zombie, zamiast byc swiadomym. I nie jest to zwykle obwinianie tych ludzi a chec zwrocenia uwagi, ze cos jest nie tak i ze od nas samych zalezec bedzie nie tylko nasza wlasna przyszlosc, ale rowniez przyszlosc ludzi mieszkajacych na swiecie dzis i jutro. Jesli tego nie rozumiesz, przykro mi, ale nie zamierzam Cie przekonywac na sile do moich pogladow ani prowadzic agitacji jak rowniez nie zamierzam zmienic mojej anarchistycznej postawy wobec spolecznestwa i dawac tluc sie po glowie za to, ze jestem inny. Chcesz, prosze bardzo, mozesz dalej zyc dostosowana do porzadku spolecznego – ja nie zamierzam. Co wiecej, bede stale i twardo upominal sie o swoje prawa, ktore sa prawami uniwersalnymi przydanymi kazdej istocie bez wgledu na jej pochodzenie, stopien wyksztalcenia, wyznawana religie, poglady spoleczne. Jesli to Cie razi, znaczy ze to Ty wykazujesz sie nietolerancja i jest cos z Toba ,,be” anizeli ze mna. Mam nadzieje, ze nie wezmiesz tego do siebie bo nie chce tutaj nikogo obrazac i nie jest moim celem agitowanie na rzecz jakiejkolwiek sprawy a tylko otwarta i przede wszystkim szczera (czasem bolesna) dyskusja na tematy wazne z punktu widzenia czlowieka jako istoty duchowej, obdarzonej wielkim potencjalem.
gru 17, 2011 @ 12:52:59
E tam ja sie nie gniewam, na nic. Każdy ma prawo powiedzieć co mysli i żyć, rozwijać się w swoim tempie. Dlatego może się nie rozumiemy, bo Ty patrzysz na jakiś “wycinek” całości i chcesz to zmieniać
Ludzie na ścieżce rozwoju duchowego są tolerancyjni właśnie z uwagi na ten mały szczegół, że nie żyjemy 1 raz .. Jedna duszyczka już sie nastąpiła, obudziła i zrozumiała skąd te różnice miedzy ludzmi, dlaczego tak postepują, dlaczego caly czas jak zaklęci odgrywają w kółko te same role od setek wcieleń i nie widzą, że jest to im dane za przeproszeniem do “usrania” żeby sie zmęczyli i wreszcie chcieli to w sobie zakończyć .. Tzw zejść na dno siebie żeby móc sie odbić. Ty w tej chwili jesteś tak zaangazowany w sprawe tych ludzi i czuć jak bardzo jesteś tym zmęczony, ale widać, że może jeszcze nie koniec tego umęczenia, żebyś chciał to puścić … I uwierz, że ani mnie, ani Andrzeja pewnie nie przekonasz do swojego punktu widzenia, bo to jest tylko Twój punkt widzenia i Twoja praca nad tym punktem.. My możemy starac się delikatnie dać Ci do zrozumienia, gdzie jest “wyjście” ale co Ty z tym zrobisz jest Twoje.. Weźmiesz pod uwage, czy nie wezmiesz – tu nikt nie ma zamiaru nic narzucać, mi zupełnie Twój własny rozwój nie przeszkadza
Mogę CI tylko jeszcze podpowiedzieć, że czasami w swoich emocjach, nieprzytomności nie słyszymy samego siebie, dlatego skopiuj sobie do pliku komentarze od początku dyskusji i co jakiś czas przeczytaj od początku .. zobaczysz ile zauważysz więcej z każdym nowym czytaniem
(a właśnie to co “bolesne”, jest do szczególnego wglądu..)
gru 17, 2011 @ 14:30:29
Ja doskonale rozumiem, co chcesz przekazac jednak w tym calym duchowym oczysczaniu sie zauwazylem jedna ryse, ktora wskazuje na to, ze ten sposob uwalniania sie rowniez zostal zanieczyszczony, wplatany w machine manipulacji tak, aby pozbawic czlowieka jakiejkolwiek mozliwosci wyboru. Mowie tutaj o tym, ze jak sama napisalac, kiedy ktos sie ,,obudzi”, zaczyna wlasnie uswiadamiac sobie, ze ta cala gra Ego (kariera, pozycja, zdobywanie rzeczy itp) jest zbedna, meczaca, ze nie potrzebnie przykuwa uwage naszej duszy i nie pozwala sie jej oderwac, pojsc dalej. I wydawaloby sie, ze ten ,,system” jest bardzo klarowny, spojny, bez zadnego pekniecia. A jednak…kiedy blizej sie przyjzec, zauwazymy ze jest jedno ale: dlaczegoz by ,,obudzona” dusza nagle miala przestac posiadac cokolwiek, zyc na uboczu niczym mnich, rezygnowac z atrybutow swiata materialnego? Otoz wlasnie nie musi i wrecz nie powinna poniewaz obudzenie to woedlug mojego rozumienia nie rezygnacja z materialnych potrzeb, a uswiadomienie sobie ich istneinia i swiadome z nich korzystanie (na zasadzie to my teraz kierujemy rzeczami, a nie one nami). Takim przykladem jest dla mnie religia chrzescijanska i Kosciol, gdzie od malego wpaja sie wierzacym w nia ze swiat materialny jest zly i jak najszybciej nalezy sie od niego odwrocic, pozbyc sie go. No ale dusza niesteyty ciagnie ku niemu )bo jak mialoby byc inaczej, przeciez nie na darmo przyszla tutaj na Ziemie). Tak wiec tlumaczenie, ze trzeba sie tym swiatelm zmeczyc aby go odpuscic sie nie przekonuje mnie i wskazuje, ze ktos bardzo sprytnie chce dalej nami maniupulowac, pozbawic nas radosci korzystania z tego co ziemskie (swiadomego korzystania oczywiscie) i podczas gdy nam bedzie sie zdawac, ze postepujamy dodbrze (myslimy; no to teraz skoro juz sie tak pouwalnialem to Oswiecenie juz zaraz, juz wkrocze do bram niebios, etc.), ten ktos zgarniac bedzie caly doborbyt dla siebie. A przeciez w kazdej swietej ksiedze napisane jest, ze swiat zostal tak pomyslany, ze nie dosc ze starczy dla wszystkich to i jeszcze nie nalezy od tego swiata uciekac na sile (na wszystko przyjdzie pora – kiedy dana dusza zdecyduje, ze chce juz niekontynuowac doswiadczania materii, narodzi sie w takim miejscu i w takim ciele, ktore pozowli jej sie stac osoba swieta, oswiecona).
I tu widze caly paradoks i dlatego nie moge sie zgodizc z Twoim wytlumaczeniem. No i oczywiscie nikogo przekonywac nie mam zamiaru, badz co badz to dyskusja a nie wiec wyborczy czy religijna dysputa
.
gru 18, 2011 @ 13:10:43
Widzisz Tristen, definiujesz miłość w sposób „pozaziemski”. To miłość, która jest prosta, wyrazista i nie zagląda pod podszewkę świata. No niestety na Ziemi jest to również zachowanie naiwne i idealizacyjne, ponieważ na Ziemi akurat mamy o wiele szerszy zakres doświadczeń. I chyba właśnie nasze Dusze tu się zjawiły, aby właśnie nauczyć się żyć w o wiele szerszym spektrum i przy głębszym zrozumieni
>No to bedzie duzy problem, poniewaz mam w sobie cos takiego, ze wole zginac i zabrac ze soba wielu z tego swiata anizeli ukozyc sie i dostosowac. Wlasciwie u mnie nie ma takiej cechy jak dostosowanie: jest albo Ja albo nic. W psychologii nazywa sie to chyba skrajnym niedostosowaniem spolecznym z zadatkami na wyrachowanego przestepce. Wiem o tym, poniewaz wraz z idealna miloscia mam tez w sobie ogromny poencjal do walki i czuje w sobie ze w ekstremalnej sytuacji moge zareagowac bardzo agresywnie, lacznie z pozabwieniem kogos zycia jesli zajdzie potrzeba obrony. Nie pisze tego, aby kogos st raszyc, p prostu jestem do bolu szczery. Tak wiec nie wiem czy tylko ja mam przerabane – obawiam sie ze ten ktos kto bedzie probowal mnie przywolac do porzadku rowniez. I nie moge sie zgodzic z tym, ze na Ziemi panuje szerszy zakres odczuwania milosci. Wedlug mnie jest on strasznie zawezony wlasnie poprzez stawianie ponad nia wartosci czysto materialnych, pozycji (typu kocham Ciebie ale za cos, przykladem moze tutaj byc typowa relacja kobieta-mezczyzna gdzie przysgniatajaca wiekszosc kobiet wybiera mezczyzne nie ze wgledu na uczucia ale ze wgledu na zasobnosc jego portfela [ zreszta swietnie to opisalem w temacie pogryzien co sie dzieje i dlaczego tak wi ele zwiazkow jest nieudanych ]).
Jak na razie twoja osobowość może być gniewna na swą DUszę dlaczego tu się znalazłeś i zagniewana na ludzi dlaczego nie prezentują tej miłości, którą Ty znasz.
>To prawda. W dodatku przeczuwam, ze raczej nie dowiem sie, czemu moja dusza tutaj zeszla. Jedyne, co mi przychodzi do glowy po tym wszystkim to to ze byc moze po tamtej stronie wydawalo mi sie, ze schodzac tutaj i prezentujac swoje wartosci czegos naucze ludzi jednak plan nie wypalil (a moze wypalil tylko ja to tak odbieram negatywnie) i ze jednak rzeczywiscie przyszedlem tutaj jako gosc z ,,misja” (choc staram sie byc ostrozny tym misjowaniem, bo to tez obciaza bardzo na dluzsza mete).
A jak się nie ma gdzie uciec, to co? To po kilku latach, kilkudziesięciu latach albo kilkunastu inkarnacjach zaczynasz się uczyć i przyzwyczajać do tego, co to takiego ta miłość w warunkach Ziemskich byłaby… Po drodze oczywiście dostajesz setki razy po głowie i nerkach. A im szybciej się będziesz uczyć, tym mniej dostaniesz wcirów.
>Wydaje mi sie, ze na mnie to nie dziala, nawet jesli przyjac ze jestem tutaj po raz pierwszy czy drugi. Tak, jak wspomnialem, cos we mnie nie uznaje czegos takiego jak pokora (a raczej uznaje, nie uznaje natomiast upokorzenia bardzo czesto na Ziemi mylnego z prawdziwa pokora, ktora jest niczym innym, jak bezinteresownym szacunkiem wynikajacym z wiedzy o relacjach pomiedzy wszystkimi istotami).
Z drugiej strony masz też drogocenne przesłanie o którym mówisz. Myślę, że droga twoja jest ciężka, ponieważ zarówno chcesz zachować dotychczasowe wartości, a jednocześnie w miarę dobrze funkcjonować na ziemi. Nie ma co krytykować Twoich idealnych opowieści, zapewne wiele z nas chciałoby w takich okolicznościach żyć. I dobrze, że to mówisz, że to przypominasz, jesteś jak latarnia morska, wskazujesz ważne punkty odniesienia. Jednocześnie zaś masz ciężki kawałek chleba przy oswajaniu tego świata. Ciekaw jestem, który raz jesteś wcielony na Ziemi?
>Ano wlasnie. Byc moze po to sie tutaj znalazlem choc patrzac na odbior, raczej moja ,,misja” ma nikle powodzenie wiec jesli bede miec taka szanse, raczej nie zechce sie juz tutaj wiecej inkarnowac (tak czuje we wnetrzu jak narazie). Tez jestem ciekaw, ktory raz tutaj jestem ale wybadanie tego nic nie dalo. Owszem, pamietam wiele wcielen i to bardzo starych i wydaje mi sie, ze byla to Ziemia w odleglej przeszlosci ale np. mam totalna luke gdzies od czasow jezusa az do czasow wspoleczesnych). Zreszta, czy ma to jakies glebsze znaczenie, ktory raz tutaj jestem? Raczej nalezaloby wybadac, po co tutaj jestem a tego jak narazie nie udalo mi sie zrozumiec.
gru 18, 2011 @ 13:11:56
zreszta swietnie to opisales w temacie pogryzien co sie dzieje i dlaczego tak wi ele zwiazkow jest nieudanych ])
Sorry za blad, mozesz zlepic to w jedna wypowiedz i usunac blad
gru 18, 2011 @ 13:26:28
Innymi slowy, czuje, ze ja nie inkarnowalem sie tutaj, zeby sie czegos uczuc od ludzi tylko na odwrot. I jesli to mi sie nie uda, zabiore sie stad bardzo szybko i raczej na zawsze. Tak czuje ale nie wiem skad to pochodzi.
gru 18, 2011 @ 14:06:39
“jest albo Ja albo nic.” – no i o tym juz było… dokładnie wyszło w pytaniach i odpowiedziach.. W sumie cel na ziemi można by uznać za rozwiązany.. wystarczy zrobić lusterko: albo wyjdziesz poza swoje Ja i będziesz miał wszystko, albo pozostaniesz w swojej pętli .. To jest Twoja potęga i Twoje ograniczenie. Wyczuwam plutoniczno – skorpionie wibracje. Gdzieś już “władze” miałeś, ale pytanie w jaki sposób z niej skorzystałeś? – I tu “walka” społeczeństwo i ja .. Jak znam życie społeczeństwo “wezmie” co jego, a Ty może spróbuj z podstawami siebie.. Patrzysz “daleko” jednak to nie przyjdzie, bez przerobienia “podstaw”. Masz wielką potrzebę miłości, czujesz się “niekochany”, tylko nie da się poczuć miłości bez otwarcia się na nią .. Możesz sobie “zejść” z tego świata.. ale za chwilkę zaczniesz od nowa i trzeba zadać sobie pytanie, czy potrzebny mi ten bunt? Czy wziąłeś pod uwagę fakt, że tu jesteś? Gdybyś miał taką “cudowną moc” był byś w tym “raju” o jakim mówisz.. Dlaczego CIebie nie ma tam, gdzie “za chwile sobie możesz wybrać gdzie będziesz”?? Jesteś TU I TERAZ. Wykorzystaj to TERAZ. Nie schrzań tego “wyobrażeniami” o swojej potędze. Ta potęga jest do puszczenia. Twoja mądrość cierpi.. Czytałeś Łazariewa? Poczytaj.. Zbyt duże przywiązanie do mądrości, będzie upokarzane, żeby wyrównać energię. Nie daj się “ciemnej stronie”.. są tacy ludzie na tej ziemi, którzy Ci pomogą. Dokładnie TU znalazłeś kawałek takiego miejsca. Tylko czy z niego skorzystasz, czy nie – zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Możesz to miejsce “porzucić” i udać się dalej w poszukiwaniu “poklasku dla Twojej wizji” – tak jak w Polsce jest “be”. Uwierz, że wszystko możesz! – dodam tylko ..wszystko możesz wypróbować.. Przypuszczam, że wypróbowałeś wiele.. I teraz czas zadać sobie pytanie: czy dalej trwać przy swojej postawie, czy może spróbować coś zmienić? – Wybór należy do Ciebie. <3
gru 19, 2011 @ 20:20:34
Davvidia:
” Zbyt duże przywiązanie do mądrości, będzie upokarzane, żeby wyrównać energię.”
to chyba do mnie, tak to czuję..
Nie chcę być upokarzany przez Wszechświat, więc trochę pozwolę toczyć się czasowi bez moich ingerencji – myślałem nad kolejnymi wpisami, ale.. bym pewnie musiał zapłacić jakimś cierpieniem, a wolę nie cierpieć
gru 19, 2011 @ 20:52:25
Andrzej, tak to jest, że coś się wynajdzie dla siebie
Ja wynalazłam u Ciebie, Ty u mnie i patrz jak równiutko
…pewnie jakby nas nie było, to pewnie przyszło by skąd indziej …- życie
Może dlatego warto wziąć po “przyjacielsku” …
gru 19, 2011 @ 21:05:25
Ja na przykład lubię podpowiedzi od przyjaciół
, nie zaś od okrutników, którzy mi zastępują drogę i grożą wcirami mocnymi, albo jak u Tristena – podpowiedzi od kogoś, kogo się nie cierpi [czyli od społeczności].
gru 19, 2011 @ 21:43:35
czasami tak trudno zaufać, że to co się dzieję jest dla nas dobre.. I o dziwo, bierze się Ego za to, zamiast Dusza z pytaniem: którędy wyjście?
gru 18, 2011 @ 14:44:35
„jest albo Ja albo nic.” – no i o tym juz było… dokładnie wyszło w pytaniach i odpowiedziach.. W sumie cel na ziemi można by uznać za rozwiązany.. wystarczy zrobić lusterko: albo wyjdziesz poza swoje Ja i będziesz miał wszystko, albo pozostaniesz w swojej pętli .. To jest Twoja potęga i Twoje ograniczenie. Wyczuwam plutoniczno – skorpionie wibracje. Gdzieś już „władze” miałeś, ale pytanie w jaki sposób z niej skorzystałeś? – I tu „walka” społeczeństwo i ja .. Jak znam życie społeczeństwo „wezmie” co jego, a Ty może spróbuj z podstawami siebie.. Patrzysz „daleko” jednak to nie przyjdzie, bez przerobienia „podstaw”.
>Duzo racji w tym, napisalas, ale jest jedno ale: ja nie dostrzegam w spolecznest wie absolutnie ani jednej wartosci, ktora by byla mi bliska. Wiec i tak i tak wychodzi na to, ze bede czul sie dalej wyobcowany. Wyjscie nic nie da, poniewaz musialbym przyjac zasady panujace wsrod spolecznestwa, a jak juz mowilem, sa mi one wewnetrznie obce. Malo tego, wg 99,9 procent tych zasad opiera sie na upokarzaniu, slepym posluszenstwie, systemie klasowym oraz nietolerancji wgledem mniejszosci. Jak mozna przyjac takie zasady jesli bierzemy pod uwage rozwoj duchowy, uwalnianie sie od negatywny ch wzorcow? Przeciez to tak, jakbysmy ponownie weszli w nie a chodzi o oczyszczanie sie z nich, uwalnianie.
Masz wielką potrzebę miłości, czujesz się „niekochany”, tylko nie da się poczuć miłości bez otwarcia się na nią ..
>Zgadzam sie calkowicie ale czy ludzie potrafia kochac? Owszem, niektorzy potrafia jednak moze tylko jakis ulamek procenta potrafi to robic bezwarunkowo, nie oczekujac z e ktos od razu da cos w zamian (nie mowie tu bynajmniej o szacunku i uczuciu oraz odpowiedzialnosci co jest zrozumiale jesli nastepuje jakakolwiek relacja pomiedzy ludzmi nawet w sytuacjach czysto formalnych). Niest ety, przytlaczajaca wiekszosc chce w zamian znacznie wiecej niz rzeczy, o ktorych wspomnialem. Wystarczy popatrzec na hierarchie spoleczna i zbudowany na jej podstawach system klasowy, aby jasno zobaczyc to, o czym dyskutujemy. I znow zadam pytanie: dlaczego mam dawac sie upokarzac, byc wykorzystywanym czy dawac cos a nie otrzymywc absolutnie nic lub otrzymywac tylko to, co zostalo ustalone na podstawie podzialow spolecznych (ktore, jak juz stwierdzilem, sa negatywne i oparte na kodach sluzacych wykorzystywaniu i wspieraniu niewolenia jednostek)?
Możesz sobie „zejść” z tego świata.. ale za chwilkę zaczniesz od nowa i trzeba zadać sobie pytanie, czy potrzebny mi ten bunt? Czy wziąłeś pod uwagę fakt, że tu jesteś? Gdybyś miał taką „cudowną moc” był byś w tym „raju” o jakim mówisz.. Dlaczego CIebie nie ma tam, gdzie „za chwile sobie możesz wybrać gdzie będziesz”?? Jesteś TU I TERAZ. Wykorzystaj to TERAZ. Nie schrzań tego „wyobrażeniami” o swojej potędze. Ta potęga jest do puszczenia. Twoja mądrość cierpi..
>Tak, jak najbardziej wzialem pod uwage fakt, ze jestem tu i teraz jednak nie zaprzecza to temu, ze wcale nie czuje, ze ponownie tutaj przyjde. W glebi calym soba czuje, ze inkarnowanie sie na Ziemi bylo bardzo duza pomylka i ze wiecej nie chce tego robic. A czy potrzebny mi ten bunt? Zadam pytanie retoryczne: a czy potrzebna jest hierarchia, sterowanie, podzialy, itd?
Czytałeś Łazariewa? Poczytaj.. Zbyt duże przywiązanie do mądrości, będzie upokarzane, żeby wyrównać energię.
>Tak, czytalem.
Nie daj się „ciemnej stronie”.. są tacy ludzie na tej ziemi, którzy Ci pomogą. Dokładnie TU znalazłeś kawałek takiego miejsca. Tylko czy z niego skorzystasz, czy nie – zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Możesz to miejsce „porzucić” i udać się dalej w poszukiwaniu „poklasku dla Twojej wizji” – tak jak w Polsce jest „be”.
>Ja naprawde nie zukam jakiegokolwi ek poklasku, nie wiem dlaczego przyszlo Ci to do glowy natomiast jesli nie dostrzegasz, co dzieje sie w Polsce i jak dziala nasze spolecznestwo, ktore jest odgo rnie sterowane przez Kosciol i w cichy sposob przez Kosciol manipulowane, to znaczy ze nie albo stoisz po ich stronie, albo jest ci z tym wygodnie albo nie dostrzegasz tych rzeczy. Innej opcji nie ma wydaje mi sie patrzac na to obiektywnie. A ze znalazlem tutaj miejsce, gdzie czuje ze moge rozmawiac i przedstawiac siebie samego takim, jakim jestem to fakt i jest mi milo z tego powodu. Nie wiem natomiast czy ta pomoc cos da, poniewaz jak narazie jest wyrazny podzial pomiedzy waszymi wartosciami a moimi i co wcale nie oznacza, ze wasza pomoc odrzucam. Bardziej nie rozumiem wielu rzeczy, a raczej bardzo dobrze rozumiem i dlatego sie z nimi nie zgadzam.
Uwierz, że wszystko możesz! – dodam tylko ..wszystko możesz wypróbować.. Przypuszczam, że wypróbowałeś wiele.. I teraz czas zadać sobie pytanie: czy dalej trwać przy swojej postawie, czy może spróbować coś zmienić? – Wybór należy do Ciebie. Podaj mi argument, ktory skloni mnie do zmiany postawy ale jakis konkretny, silny, ktory zmotywuje mnie do widzenia inaczej. Nie taki, co stwiedzi ze bede sie dalej meczyl, ze zgi ne lub cos takiego. Potrzebuje argumentu, ktory zrodzi we mnie inna postawe i ktory przemowi do mojego wnetrza i dotknie moich wartosci i przetransformuje je. To prosba, moja skromna prosba do Ciebie. Mysle, ze bez tego nie damy rady sie posunac dalej w tej dyskusji bo caly czas bedziemy stac po przeciwnych stronach a do dalszego dialogu trzeba wspolnego mianownika, czegos co oboje bedziemy uwazac za ,,nasze”.
gru 18, 2011 @ 23:35:27
Za „nasze” uznaję to, że doskonale Ciebie rozumiem, gdyż zaznałam podobnej „walki” z samą sobą.
Andrzej napisał taki artykuł:
http://swiatducha.wordpress.com/2011/11/06/lekcja-osobista-na-podstawie-emocji/
„Stąd, jeśli Dusza poweźmie jakąś postawę, to czasami trudno ją zmienić. Dla niej samej jest to zwykle bardzo istotna postawa, argumenty za nią mocno przekonują Duszę – i konstruują w rezultacie trudną do ruszenia sytuację! Może się okazać, że nie jesteśmy tacy „cacy”, jak się osobowości wydawało i jakby ego chciało [przypominając sobie całość obecnego wcielenia]. Natomiast mogliśmy komuś coś złego zrobić i Dusza [jako, że jest współczująca] wybrała taką sytuację, aby kogoś ochronić.”
„Takie „utknięcie” emocjonalne doskonale pokazuje, że oto właśnie nie jesteśmy w stanie działać w całym naszym spektrum człowieczeństwa, coś nam zostało „przycięte”. Najczęściej dlatego, abyśmy dalej nie krzywdzili. Jednak nie jest to aż tak jawne – sprawy „losu” są traktowane jako tajne, zagadkowe, ponieważ mało kto chce się za to zabierać. Mało kto ma odpowiednie moce umysłowe i duchowe.”
„Dusza ukróciła wiele razy ileś aktywności. Można nazwać to właśnie karmą. Ludzie z karmą nie mogą działać tak, jakby chcieli, w ich obszarze brakuje możliwości, decyzji.”
Dziękuję za artykuł – bardzo dużo wnosi w rozumienie siebie.
Tristen -> Łatwo być „słabym”. Jak łatwo powiedzieć „pasuje, przechodze na drugą strone” – pikuś. A jaką trzeba mieć w sobie siłę, żeby sie stać źródłem miłości na ziemi – pomimo … Teraz popatrz na swoją ulubioną 99,9 – i co widzisz? Chcesz tam iść? – idź! Tylko później nie użalaj się że dalej funkcjonuje 99,9 – to jest PROSTE. Oczywiście ani moje słowa, ani milion przeczytanych mądrych książek nie da przekonania komuś, kto tego sam nie poczuje. Wiesz kto siłą przekonuje, że jest mądry, dobry, wartościowy? – ….. możesz wstawić niejedno imię, niejednego „władcy” i powiedz mu, że się myli… a Twój koniec w jego oczach jest bliski.. Taki władca dalej będzie brał co sie mu „nalezy”, jeżeli będzie więcej nierównej energii i inni nie będą chcieli oddawać swojej (pokłonów), władca poczuje się rozdrażniony, gdyż coraz mniej pożywienia energetycznego. Po wyssaniu z energii otoczenia, zostaje sam. I tu mozna dowolnie bajkę rozwijać , ale tylko i wyłącznie w tym momencie jest możliwa „transformacja”.” Śmierć” (pogladów, idei, postawy, fizyczna) jest najmocniejszą transformacją. Karmicznie jest to zbawieniem – ratunek dla duszy. O ile dusza z tego ratunku skorzysta…. Czym innym jest odwrotność energetyczna, gdzie za przykład mozna podać Jezusa. Żył na ziemi i rozwijał się w zupełnej pokorze , głosząc „miłość”. Nie prosił się o to by zostać Mistrzem.. – bezinteresowna miłość jaką dawał wyniosła Go na szczyty mistrzostwa.. Oczywiście bardzo przepraszam, za tak obrazowe „porównania” , ale czasami dobrze poruszyc spektrum kolorów, żeby sobie uświadomić szereg dróg i możliwości jakie niesie życie ..
Prawdopodobnie czujesz „swoją misję” jak piszesz. Prawdopodobnie jesteś tu „bo coś nabroiłeś gdzieś” – czytaj podebrałeś tej energii. Z własnej woli zechciałeś wyrównać energię – oddać co wziąłeś. Stąd być może tak trudne wcielenie. Tylko jest jeden mały szkopuł.. Czy od początku będąc na ziemi zacząłeś wyrównywać, żeby teraz spokojnie żyć w „równowadze”??????????????? Z tego co napisałeś „korzystasz z życia” wręcz czujesz na sobie „krytykę”.. Być może zacząłeś wykorzystywać swoją moc energetyczną nie w tym celu w jakim tu jesteś?… Być może tylko pogłębiłeś „efekt motyla” ? Być może „darowanie Ci” jeszcze większej liczby „przywilejów” zaprowadziło by Cię w diabelskie ego? Co to jest równowaga energetyczna?… Czy jeżeli spotykasz ludzi z mniejszym potencjałem, to znaczy, że można ich odpowiednio „ukierunkować” wedle swojego uznania?? Żeby jak najlepsza „chęć”, to doskonale odnosi się do tego przysłowie: „Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. Ziemia, to zbijanie EGO. Jeżeli Ego chce – bo musi, bo tak czuje.. to za przeproszeniem g… dostanie. Dostajesz w momencie najmniej oczekiwanym… wtedy kiedy już nie czujesz, że chcesz… Wtedy energia tak się układa, że jeżeli to robisz wypływa z czystego serca. Czujesz, ze coś budujesz „dobrego” „wnoszącego” „podnoszącego wibracje”, bo czujesz co płynie od ludzi w Twoim kierunku, a płynie to co sam dasz… (warunkujesz – zwrot uwarunkowany)
Kiedyś Andrzej użył takiego określenia, że „może coś powiedzieć, lub nie” – długo nad tym myslałam.. W chwili gdy inna osoba od Niego otrzymała informację, zrozumiałam, że moje Ego nie było na to, po prostu, gotowe..
Jeżeli czytałeś Łazariewa, to zacytuję Ci słowa Pani forumowiczki Małgorzaty pod jednym z artykułów: „„Boże, daj mi łaskę, żebym bardziej kochał Ciebie niż pieniądze, niż dom, niż pracę, niż członków mojej rodziny” te słowa stały się moją modlitwą, ale zanim je przyswoiłam, musiałam poczuć jak To wszystko tracę..”
Trudno mi dobrymi chęciami piekło wybrukować i tłumaczyć od czego jest, to społeczeństwo i jaką pełni rolę wobec Ciebie…
Dla dobra ogólnego wnoszę o względnym charakterze mojego listu i wszelkie informację proszę potraktować jako błędne.
gru 19, 2011 @ 10:18:36
Niestety, nie roumeimy sie poniewaz uprawiasz czysto chrzescijanska, poparta milosierdziem ,,polityke”. Ja nie, choc tez nie zalezy mi na krzywdzeniu innych ale tez nie bede stal spokojnie i dawal milosc osobom, ktore beda traktowac mnie w odwrotny sposob.
Poza tym, gdybys dobrze zrozumiala moje posty, wynioslabys z nich ze mnie nie tyle przeszkadzaja moje obciazenia karmiczne co glupota mnie otaczajaca i podzialy klasowe, spoleczne ktore panuja na tym swiecie i gadanie o tym, ze zostaly one celowo nalozone na ludzi (jak chce tego lazariew) po prostu mnie smiesza. Wg mnie pan lazariew pisze wiele madrych rzeczy jednak nie jest on w stanie uwolnic sie od chrzescijanskiego pogladu na rzeczywistosc, ktory kaze kochac bez wgledu na to, jacy sa inni.
A co do spolecznestwa…..powiem tak: wiekszosc ludzi pokornie siedzi cicho bo boja sie wolac o swoje. Tak dziala wlasnie wladza i manipulacja. Ale myslisz sie, ze walcze dla nich. Walcze wylacznie dla siebie i tylko o siebie. Jesli komus sie to przysluzy ok, jesli nie to tez ok, nie zamierzam byc Janosikeim ani drugim Jezusem. Chce zyc tak jak mi sie to podoba i wcale tutaj nie mowie o jakis zwyrodnieniach, pograzaniu sie w materializmie czy tego typu rzeczach. Chce zyc tak jak zyc powinien kazdy czlowiek, korzystac w pelni z swobod jakie mu sie przynaleza. Jesli tego nie jestes w stanie zrozumiec i dalej bedziesz mi podawac przyklady w stylu Jezusa, Lazariewa, i mowic mi o tym, jak mam poczuc pokore wobec jakis tam przypadkow losowych to niestety ale nasza dyskusja jest bezcelowa.
gru 19, 2011 @ 10:25:26
A jak wierzysz naprawde w to, ze zasady spoleczne, ktore obowiazuja, zostaly kiedys wprowadzone celowo, aby jakos regulowac zycie to jak to sie mowi, krzyzyk na droge. Bo moze i kiedys, przed kilku tysiacami lat spelnialy one swoja role ale zostaly juz do tego stopnia wypaczone, ze dzis bez ich calkowite oczyszczenia i powrotu do plemiennych zwyczajow, odniesienia sie do natury i bez odrzucenia wszelkiego rodzaju systemow religijnych i spolecznych (w tym przede wszystkim wszelkiego rodzaju religii monogamistycznych takich jak chrzescijanstwo czy islam) dalsza egzystencja ludzka bedzie bardzo ciezka (juz jest ale co tam – przeciez lepiej sie umartwiac i myslec, ze lepiej bedzie po smierci niz za zycia). Dla mnie po prostu absurd i komedia w jednym.
gru 19, 2011 @ 21:07:39
to, co piszesz, to bardzo mi mocno wskazuje na Buddyzm, który umieszcza tak wiele kłopotów w obszarze umysłu. Wygląda na to, że właśnie społeczność mocno umacnia postawy i poruszenia umysłów – tak jak opisujesz. Pytanie, czy podejmiesz kroki polecane przez Buddyzm?
gru 20, 2011 @ 13:41:11
Widzisz, ja nie wyznaje zadnej konkretnej religii czy systemu tak wiec jesli przypomina Ci to Buddyzm to moze byc to albo przypadek albo wplyw poprzednich wcielen. Tak czy owak ,,ciasno” sie czuje w naszej polskiej rzeczywistosci i bardzo pociaga mnie to, co oferuje tzw. liberalny Zachod byc moze wlasnie dlatego, ze jak zauwazyles, moje myslenie jest zblizone do Buddyzmu a on ,,nakazuje” byc odpowiedzialnym za nasze dzialania tak wiec taki ktos lepiej sie czuje w spoleczenstwie, gdzie nie maq jakis konkrentych ograniczen moralnych czy etycznych i gdzie w sumie jedynym ograniczeniem/kontrola jest swieckie prawo karne.
Z drugiej strony mam ,,skrzywienie” i przyznaje sie do tego, poniewaz jako dziecko w szkole zdarzalo sie, ze bylem otwarcie negowany za to, ze nie pochodzilem z rodziny katolickiej i ze nie uczeszczalem na lekcje religii i z tego powodu mam w swoim wnetrzu rane, ktora ciagle boli – a boli poniewaz ciagle spotykam sie z krytyka na ten temat, jak rowniez z krytyka odnoszaca sie do tego, ze nie jestem ani jakims specjalnym patriota, ani ze nie stoje po stronie tzw. polskich wartosci czy ze pragne zachodniego liberalizmu (ktorego Polacy, ze wgledu na strach przed utraceniem wlasnej tozsamosci) sie boja.
Tak jak powiedzialem, jesli bede musial sie bronic, byc moze zrobie komus krzywde ale z drugiej strony wiem i czuje wewnetrzy zakaz jakiejkolwiek walki i krzywdzenia, jesli nie jest to zwiazane z obrona mojej wlasnej osoby. Dlatego byc moze wyczuwasz jak to sam nazwales, ze ,,nie cierpie” naszego spolecznestwa. Ja nie tyle go nie cierpie, co mam go po prostu serdecznie dosc i tego calego umoralniania mnie, ze skoro jestem tutaj to mam sie dostosowac. To wlasnie jest gwozdziem, ktory mnie ciagle uwiera bo ktos proboje bez mojej zgody i przyzwolenia ustalac mi wzorce moralne, wg ktorych mam funkcjonowac i dlatego wlasnie podoba mi sie szeroko pojety Zachod czy wlasnie Buddyzm, gdzie naklada sie odpowiedzialnosc na kazdego za swoje wlasne uczynki i gdzie nie ma kontroli moralnej nad jednostkami.
A na pytanie, czemu stad nie wyjade, skoro jest mi tutaj tak zle odpowiem bardzo prozaicznie: jeszcze nie dotarlem do punktu, w ktorym poczulbym sie do tego stopnia zle, ze wezme jakakolwiek rob ote za granica lacznie z ciezka fizyczna tyrka aby tylko stad wyjechac. Narazi e proboje innych sposobob i tez potrafie wczuc sie w sytuacje obcokrajowcow, ktorzy bronia sie tez przed masowa emigracja i chca miec wiecej dla siebie. Ale jesli przyjdzie taki punkt krytyczny, zrobie to aby moc zyc tak jak tego chce bo tak samo jak Wy chce miec udane relacje na polu rodzinnym/uczuciowym jak i zawodowym a tu gdzie zyje, ze wgledu na moja mentalnosc, mam z tym spore probemy i jakos niespecjalnie czuje potrzebe przebaczania (milosierdzia) do naszego spolecznestwa z tytulu tego, jak mnie traktuja i wydaje mi sie ze pan Lazariew troche sie pomylil, twierdzac ze jesli spotyka nas jakas ,,kara”, pech to ze jest to wyrownywanie czegos tam. Dla mnie to bardzo silnie ugruntowane pokutnictwo z czasow wczesnochrzescijanskich a jak juz mowilem, mam skrzywienie na punkcie tej religii i w ogole nie odczuwam jej glebszego sensu, wrecz przerazaja mnie niektore jej zalozenia.
I tyle. jesli kogos w jakikolwiek sposob urazilem wczesniejszymi wypowiedziami, barzo przepraszam, kazdego czasem ponosza emocje i ja do tego sie w pelni przyznaje. Po prostu pisalem prosto od siebie, bez klamania czy sciemniania.
gru 19, 2011 @ 14:00:03
dziękuję za dyskusję, szanuję Twoją wolną wolę i życzę odnalezienia drogi do samego siebie
gru 20, 2011 @ 17:31:17
Jeżeli o mnie chodzi, nie poczułam się urażona, tylko zrozumiałam, że nie potrzebne Ci miłosierdzie ; – ) Czasami potrzeba miłosierdzia a czasami kopa w tyłek.. Nikt z nas nie musi nic w tym miejscu. Jeżeli cos sie tu odbywa, wynika ze szczerych chęci. Bolesne, emocjonalne.. – taka jest praca nad sobą. Zacisnąć zęby i poczuć ból a poźniej iść za nim, aż do sedna… tylko tak można się go pozbyć w danym obszarze.
Mądrość : „przytlaczajaca wiekszosc ludzi zachowuje sie jak zombie” „Jesli tego nie jestes w stanie zrozumiec „ ”gdybys dobrze zrozumiala moje posty, wynioslabys z nich” „wydaje mi sie ze pan Lazariew troche sie pomylil” „mnie nie tyle przeszkadzaja moje obciazenia karmiczne co glupota mnie otaczajaca” „wiekszosc ludzi pokornie siedzi cicho bo boja sie „ „ja nie inkarnowalem sie tutaj, zeby sie czegos uczuc od ludzi tylko na odwrot” – widzisz dlaczego to jest „ograniczane” u Ciebie „prawem wszechświata”? Dokładnie to jest punkt, gdzie nie można Ci dać więcej przywilejów, ponieważ nie szanujesz tych które masz . Twierdzisz, że sam chcesz ustanawiać dla siebie prawo i nie potrzebujesz nikogo słuchać… – tak możesz je ustanawiać tylko w swojej samotności.. i masz do tego pełne prawo .. Jednak we wszechświecie panuje „równość wszystkich tu funkcjonujących” – i tu nie dostaniesz swojego prawa do poniżania kogokolwiek .. jezeli ktoś się na to zgodzi, bo jego dusza dla wyrównania poniżenia potrzebuje , to prawdopodobnie wytrzyma chwilkę dłuzej przy Tobie i Twoim prawie do „obrażania”. Nie chcesz uznać żadnego autorytetu.. dlatego nikt , ani nic nie jest wstanie obudzić w Tobie szerokiego zrozumienia praw wszechświata, bez tego kręcisz się w kółko i nie możesz wyjść.. Dlatego trzeba zacząć od podstaw. Jeżeli dusza obraziła „wszechświat”i inne dusze uznając siebie za wyłącznego pana zdolnego do wyłącznego panowania nad tym wszystkim co nas otacza, uznając, że nikt, ani nic nie jest wstanie tego objąć tak jak ta jednostkowa dusza, to mocno podważyła „doskonałość całego systemu” – który jest samoregulujący.. Czy zgodzisz się ze mną, że TA dusza widzi jakiś „kawałek” ograniczony czasem, miejscem i specyfiką tej duszy??? Więc jakim cudem może dostać prawa do zarządzania całością i jakim cudem rości sobie prawa do wypowiadania się na temat „całego systemu”????
Zrozumienie: W takim stanie rzeczy, gdy kurtyna „nieprzytomności ziemskiej opada” i dusza jest wstanie poczuć dosłownie na swojej „skórze” jak czuli się inni w jej otoczeniu doznaje takiej samooceny siebie i postanawia, to wyrównać.. Proponuję lekturę „Wędrówka Dusz” dr Michael Newton żeby przybliżyć sobie temat, jeżeli jeszcze się go na sobie nie poczuło.. Stąd też prawdopodobnie wybieramy narodziny w rodzinie, która zaczyna z nami proces „resocjalizacji duszy”. Już tu mądrość może być upokarzana, jeżeli dusza przychodzi z potencjałem „uduchowienia , wzjonerstwa” to dostaje zderzenie z materializmem itd.
Wyjscie: Ciężko ruszyć z miejsca, bez ruszenia podstaw jakim jest nasz dom rodzinny. Mimo zapędzania się w dalekie przyczyny wcieleń, trzeba wziąć pod uwage tu i teraz. Działamy najpierw w tym obszarze w którym się znajdujemy, żeby zrobić miejsce dla dalszych obszarów. Można tak obrazowo pokazać, że stoimy na srodku zabalaganionego pokoju i żeby dojść do drzwi musimy uprzątnąć wszystko co przeszkadza nam zrobić kolejny krok. Jezeli nasz dom rodzinny wytworzył nasze ciało bolesne i nieprzytomność, to nic nie zobaczymy przez chmure bólu jaka nas otacza. Kiedyś myślałam, że załatwia się to „pogłaskaniem” spraw. Jednak spotkałam uduchowioną panią psycholog, która mi pokazała, że odbywa się to ciut inaczej
Żeby móc się pogodzić z czymś w sobie, najpierw trzeba dać sobie prawo do maksymalnego „wyładowania” tłumionych pretensji .. Wręcz do wybluzgania, wynienawidzenia, wyplucia z siebie całego syfu zalegającego od lat.. Tylko u mnie po latach, on był tak schowany, że nie czułam zupełnie żadnej agresji .. I trzeba się dokopać do tego według najbardziej odpowiadającej nam metody .. jest cale spektrum „pomocy” … Od tej chwili energia aż sama się prosi żeby iść za nią dalej i zacząć wszystko układać… Po takich momentach zrobienia kawałka pracy nad sobą otwiera się kolejna część … ale od czegoś trzeba zacząć – tak prawdziwie…. a nie w słowie.
Jeżeli weźmiesz dla siebie coś z tego kawałka, to fajnie, jeżeli nie jest to bliskie duszy – ok.
gru 20, 2011 @ 19:14:28
Mądrość : „przytlaczajaca wiekszosc ludzi zachowuje sie jak zombie” „Jesli tego nie jestes w stanie zrozumiec „ ”gdybys dobrze zrozumiala moje posty, wynioslabys z nich” „wydaje mi sie ze pan Lazariew troche sie pomylil” „mnie nie tyle przeszkadzaja moje obciazenia karmiczne co glupota mnie otaczajaca” „wiekszosc ludzi pokornie siedzi cicho bo boja sie „ „ja nie inkarnowalem sie tutaj, zeby sie czegos uczuc od ludzi tylko na odwrot” – widzisz dlaczego to jest „ograniczane” u Ciebie „prawem wszechświata”? Dokładnie to jest punkt, gdzie nie można Ci dać więcej przywilejów, ponieważ nie szanujesz tych które masz .
>Jakich przywilejow?! Czy ja gdziekolwiek napisalem ze chce kims rzadzic? Ja ani nie chce nikim rzadzic, ani nie chce byc rzadzony a powyzsze stwierdzenia wynikaja z obserewacji tak samo jak moge powiedziec o sobie ze zachowywalem sie jak glupek i mialem siano w mo zgu. Swietrdzenie faktow a nie obraza. Jak ktos jest taki a nie inny to niech liczy sie z tym ze go ludzie beda tak nazywac i oceniac. Sorry, nie ma taryfy ulgowej dla wybranych.
Twierdzisz, że sam chcesz ustanawiać dla siebie prawo i nie potrzebujesz nikogo słuchać… – tak możesz je ustanawiać tylko w swojej samotności.. i masz do tego pełne prawo .. Jednak we wszechświecie panuje „równość wszystkich tu funkcjonujących” – i tu nie dostaniesz swojego prawa do poniżania kogokolwiek ..
>Jeszcze raz podkreslam, ja nie chce nikim rzadzic! I jakie prawo wszechswiata?! Czy uwazasz, ze nasi wspaniali politycy czy wysocy ranga kaplani religijni sa wlasnie przkeazniekiem tych kosmicznych madrosci? Bo dla mnie to jedna wielka banda oszustow i manipulatorow i nie boje sie tego powiedziec wprost. Dowody sa widoczne dla kazdego, kto chce spojrzec an to, co robili i co nadal robia ci ludzie. Dlatego uwazam, ze narodzilem sie (zreszta jak kazdy) jako w pelni wolna istota, nie podlegla zadnemu wladcy duchowemu czy swieckiemu. Wystarczy miec troche jak to sie mowi oleju w glowie, zeby przestrzegac podstawowych praw i nie krzywidzc innych. Nie musze miec obok siebie straznika, ktory bedzie pilnowal mnie 24 godz/dobe i mowil co dobre a co zle.
jezeli ktoś się na to zgodzi, bo jego dusza dla wyrównania poniżenia potrzebuje , to prawdopodobnie wytrzyma chwilkę dłuzej przy Tobie i Twoim prawie do „obrażania”. Nie chcesz uznać żadnego autorytetu.. dlatego nikt , ani nic nie jest wstanie obudzić w Tobie szerokiego zrozumienia praw wszechświata, bez tego kręcisz się w kółko i nie możesz wyjść..
>Jeszcze raz pytam: jakie to sa autorytety? Wymien kilku.
Dlatego trzeba zacząć od podstaw. Jeżeli dusza obraziła „wszechświat”i inne dusze uznając siebie za wyłącznego pana zdolnego do wyłącznego panowania nad tym wszystkim co nas otacza, uznając, że nikt, ani nic nie jest wstanie tego objąć tak jak ta jednostkowa dusza, to mocno podważyła „doskonałość całego systemu” – który jest samoregulujący..
>Czy ja chce nadczymkolwiek lub nad kims panowac?! Nie! Ja chce byc woln y, a nie panowac. Tu jest duza roznica. A jakby ten system byl samoregulujacy sie to juz dawno na Ziemi nie panowalyby takie warunki jakie wciaz panuja wiec cos tutaj chyba nie zgadza sie jednak…
Czy zgodzisz się ze mną, że TA dusza widzi jakiś „kawałek” ograniczony czasem, miejscem i specyfiką tej duszy??? Więc jakim cudem może dostać prawa do zarządzania całością i jakim cudem rości sobie prawa do wypowiadania się na temat „całego systemu”????
>A co, wlasnego zdania nie wolno miec? Moze mam sie pytac o pozowlenie politykow albo kaplanow….komedia po prostu.
Zrozumienie: W takim stanie rzeczy, gdy kurtyna „nieprzytomności ziemskiej opada” i dusza jest wstanie poczuć dosłownie na swojej „skórze” jak czuli się inni w jej otoczeniu doznaje takiej samooceny siebie i postanawia, to wyrównać.
>No, szkoda ze ci ktorzy mnie skryzwdzili jakos nie osiagneli tego stanu.
Proponuję lekturę „Wędrówka Dusz” dr Michael Newton żeby przybliżyć sobie temat, jeżeli jeszcze się go na sobie nie poczuło.. Stąd też prawdopodobnie wybieramy narodziny w rodzinie, która zaczyna z nami proces „resocjalizacji duszy”. Już tu mądrość może być upokarzana, jeżeli dusza przychodzi z potencjałem „uduchowienia , wzjonerstwa” to dostaje zderzenie z materializmem itd.
>Czytalem, niezla ksiazka przyznaje. Btw, skad ty bierzesz te ciagle upokarzania? Skad to wogole sie wzielo? Normalnie jak w sredniowieczu, tylko pasc na kolana, posypac glowe popiolem, rozdac wszystko naokolo i umartwiac sie do konca zycia. No koszmar po prostu….wychowalem sie w liberalnej rodzinie, ktora nie narzucala mi zadnych wierze, idei spolecznych i dlatego jestem wolnym czlowiekiem. Kazala mi jedynie przestrzegac prawa, nie ro bic ludziom krzywdy (ale tez i bronic siebie przed intruzami). A zderzylem sie nie z materalializemm tylko ze zwykla zawiscia, glupota, ksenofobia, nietolerancja, oszustwem, proznoscia, podwojna moralnoscia i kretactwem zeby tylko wymi enic kilka cech sposrod tych bardzo powszechnych w naszym pieknym, wspanialym kraju dumnie zzwanym narodem wybranym. Noz mni e krew zalewa jak to slysze, po prostu pojac nie moge skad u nas zamiast wziasc sie jak inne nacje do roboty, taka zacietosc przed reszta swiata, upor przed zmianami, dostosowaniem sie do reszty pod wgledem norm etycznych czy obyczajowych…
Wyjscie: Ciężko ruszyć z miejsca, bez ruszenia podstaw jakim jest nasz dom rodzinny. Mimo zapędzania się w dalekie przyczyny wcieleń, trzeba wziąć pod uwage tu i teraz. Działamy najpierw w tym obszarze w którym się znajdujemy, żeby zrobić miejsce dla dalszych obszarów. Można tak obrazowo pokazać, że stoimy na srodku zabalaganionego pokoju i żeby dojść do drzwi musimy uprzątnąć wszystko co przeszkadza nam zrobić kolejny krok. Jezeli nasz dom rodzinny wytworzył nasze ciało bolesne i nieprzytomność, to nic nie zobaczymy przez chmure bólu jaka nas otacza.
>Moze i moj dom rodzinny idealny nie byl ale to ni estety spolecznestwo, swiat zewnetrzny wytworzyl u mni e cialo bolesne a nie na odwrot. Sorry.
Kiedyś myślałam, że załatwia się to „pogłaskaniem” spraw. Jednak spotkałam uduchowioną panią psycholog, która mi pokazała, że odbywa się to ciut inaczej
Żeby móc się pogodzić z czymś w sobie, najpierw trzeba dać sobie prawo do maksymalnego „wyładowania” tłumionych pretensji .. Wręcz do wybluzgania, wynienawidzenia, wyplucia z siebie całego syfu zalegającego od lat.. Tylko u mnie po latach, on był tak schowany, że nie czułam zupełnie żadnej agresji .. I trzeba się dokopać do tego według najbardziej odpowiadającej nam metody .. jest cale spektrum „pomocy” … Od tej chwili energia aż sama się prosi żeby iść za nią dalej i zacząć wszystko układać… Po takich momentach zrobienia kawałka pracy nad sobą otwiera się kolejna część … ale od czegoś trzeba zacząć – tak prawdziwie…. a nie w słowie.
>No i ja robie to wlasnie.
gru 20, 2011 @ 23:08:46
taaaa…. mówisz o bardzo silnym zjawisku panowania nad jednostką przez ogół, społeczność.
Wyjście spoza społeczności pod względem wyjścia spod jej panowania wydaje się być z różnych stron:
- a to oburzające i wręcz niemoralne
- a to potrzebne i bardzo chciane
Struktura relacji społecznych w moim widzeniu jest jak gruba tkanina tkana wieloma, wieloma nićmi. Porwać ich – nie sposób, natomiast wyobrażam sobie, że jesteśmy w stanie spowodować, iż te nici się rozpłyną jeśli osiągniemy [osobiście] odpowiedni poziom wibracji.
To bardzo ciekawe zauważenie, że duchowość w obszarze naszej kultury kłóci się z postawami społeczności. Jeśli chcesz iść swoją drogą [także duchową] to niestety pierwszą reakcją jest reakcja twojej babci: “dlaczego nie zjadłeś do końca obiadku!!!” [połączona ze złowrogą miną].
W Indiach [z tego, co wiem], społeczność wspiera tych, którzy idą ścieżką zarówno religijną jak i jogiczną [włączając w to różne ścieżki]. Trzeba dodać, iż poziom życiowy jest tam o wiele niższy, ale docenia się tych, którzy to robią. I taki jogin ma uznanie, chociaż nie dostępuje komfortu.
–
>No, szkoda ze ci ktorzy mnie skryzwdzili jakos nie osiagneli tego stanu.
Widać, że jesteś pod władzą emocji czy żalu, czy niechęci.
–
> ktory mnie ciagle uwiera bo ktos proboje bez mojej zgody i przyzwolenia ustalac mi wzorce moralne,
nie wiem, co by dla Ciebie było “najlepsze”.. Wydaje się, że jesteś w pewnym mocno energetycznym procesie.
> czasami tak trudno zaufać, że to co się dzieję jest dla nas dobre..
ja ufam, że ten proces dla nas wszystkich coś dobrego przyniesie.. chociaż pewnie ten wątek komentarzy usunę pewnego pięknego dnia w przyszłości.
> podoba mi sie szeroko pojety Zachod czy wlasnie Buddyzm
taa.., myślę, że te obszary mogłyby dać Ci więcej swobody osobistej. Ja też zastanawiałem się nad wyjazdem, natomiast nie jestem do tego gotowy, nie nadaję się specjalnie na podróżnika. Podróż mnie mocno wycieńcza energetycznie, dusza przyjeżdża 4 dni po mnie i musimy sobie sprawy na nowo układać w nowym miejscu. Owszem, bywałem tu i ówdzie w Europie czy nawet na świecie, ale nie mam tak dużej umiejętności przystosowywania się do realiów, jak inni [zwłaszcza kobiety]. Poza tym w innych miejscach nie ma AŻ TAK innych wibracji niż tu, gdzie jestem, a i ludzie, jakby liczyć plusy i minusy też są w średniej.. Jedyne, co dodaje dla mnie dużo plusów Polsce, to wibracje atmniczne, idealistyczne, tak korzystne dla drogi duchowej. Może jeszcze możnaby je znaleźć w Indiach.
gru 20, 2011 @ 23:29:56
@Andrzej – mam pytanie? Co to jest spolecznosc? Czy forum moze byc
malutka spolecznoscia ?
gru 21, 2011 @ 00:13:18
oczywiście, jest.
Społeczność, biorąc energetycznie, to zbiór osób, które są połączone ze sobą łączami energetycznymi bardziej, niż z innymi. Tworzy się również dusza grupowa. Dla internetu te łącza są nieco lżejsze i relacje energetyczne są wybiórcze [nie tak pełne jak w realu], ponieważ nie mamy łączności fizycznej. Dlatego też jest łatwiej się wypowiadać, testować postawy itp.
gru 20, 2011 @ 20:09:43
@Ttisten – czy ktos ci proponowal abys zalozyl ,,SWEGO,, bloga,jesli
nie to zastanow sie nad ta mozliwoscia. Wowczas bedziesz mogl do woli
swoje racje ,,WYKLADAC,,.Zapewne znajdziesz wielu zwolennikow,ktorzy
beda oklaskiwac i przyklaskiwac TWEMU SLOWU.
I przytocze CIEBIE taka oto mysl,ktora ktos kiedys powiedzial;
<>
gru 20, 2011 @ 20:11:21
Dopiero kiedy staniesz sie niczym staniesz sie wszystkim.To jest wszystko.
gru 20, 2011 @ 22:02:13
A ja chętnie dodam jeszcze coś od siebie:) Dopiero zaczynam swoją podróż przez “duchowe przestworza” tego świata, dlatego posłużę się póki co tym językiem, który jest mi bliższy.
@Davvidia:
Mam wrażenie, że starasz się zmienić Tristena, ukazać mu nie tylko inny punkt widzenia, ale też wyższość twojego sposobu postrzegania świata nad jego własnym. Przez to oboje stworzyliście tu atmosferę pozornej wzajemnej pomocy, której rzeczywistym rdzeniem jest walka poglądów. Masz wiele racji w tym, co piszesz, choć nie we wszystko się wgryzałem – dobrze jest być otwartym na ludzi, bo chociaż można do woli psioczyć i wynajdywać przykłady takich, którzy niczego sobą nie reprezentują, to jednak prawdziwą sztuką jest znaleźć sobie takich towarzyszy życia, od których naprawdę możemy czerpać mądrość. Jednak jest to sztuka, którą niewielu posiadło, a w dodatku tak bardzo zależna od czynników losowych, nie do przewidzenia.
Podoba mi się to, jak odbierasz życie, ale pozwól innym interpretować je po swojemu. Nawet, gdy jest to wyraźnie gorsza perspektywa.
@Trisen:
Bądź sobą, ale z dala ode mnie i moich energii. Wątpię, byś z takim nastawieniem do “społeczeństwa” (które przecież tworzą ludzie) miał pozytywny wpływ na kogokolwiek, może poza sobą, ale to już twoja sprawa. Kto żyje sam, ten i umiera sam, a kto w pogardzie ma ludzi, tym i ludzie będą gardzili. I nawet jeśli postanawiasz “iść pod prąd”, nie poddawać się władzy żadnych autorytetów – co jest nawet całkiem heroicznym wyczynem – to wiedz, że to tylko ułuda. Wspierasz się tak wieloma autorytetami, że nie jesteś sobie tego nawet w stanie wyobrazić. Przeszkodą do dostrzeżenia tego jest twoja ignorancja na ten fakt i trwanie we własnym, schematycznym zresztą i zakodowanym przekonaniu, że “robisz coś innego niż inni”. Błąd – ci inni, którymi gardzisz, najczęściej są dokładnie tacy sami jak ty, tak samo gardzą społeczeństwem i uważają się za lepszych. Wyobraź sobie świat pełen swoich klonów – myślę, że niewiele różniłby się od tego, co już teraz postrzegasz jako “społeczeństwo”. Ale rób co chcesz, byle byś nie wysysał innym energii. Kiedy życie ci dokopie (Boże, uchowaj!) przekonasz się, jaką pomoc może zaoferować ci owo społeczeństwo. Ale może być już za późno… Chyba, że społeczeństwo jest lepsze od ciebie i umie przebaczyć pychę i złą energię.
Bądź sobą, byle z dala od ludzi i ode mnie.
@Hawa:
Dziwne to słowa. Wolałbym chyba klasyczne “nikt nie jest samotną wyspą”
@Swiat Ducha:
gdy już przedrę się przez ten energetyczno-karmiczno-czakriczny język, na pewno będę zaglądał częściej
Bardzo ciekawy blog
gru 20, 2011 @ 22:46:47
Mizin – witamy!
tak za wszystkich jakoś mówię
Pewnie, pisz komentarze, co czujesz, do osób, które tu piszą.
Skorzystać – co ciekawe mogą [także] osoby inne, niż te, do których dana odpowiedź jest kierowana. To bardzo ciekawe zjawisko
, spojrzenie z boku – wartościowe.
gru 21, 2011 @ 11:36:48
Witam się z Tobą Mizin
W Twoje słowa “dobrej mamy” też nie za bardzo.. – po prostu nie czuje, że tu jestem “potrzebna”. Jak czuje to ide za tym.. I mimo, że Tristen wykazuje taką, czy inną postawę chodziło o rozmowę, która była mu potrzebna i czułam, że chce tej dyskusji ze mną – tak po prostu. Czasami sa jakieś wibracje potrzebne komuś do czegoś, a czasami ich nie ma … Znam bloga Andrzeja od lat, ale też od lat sie na nim nie wypowiadałam … widocznie teraz tak musiało być. Więc, jak już jesteś z nami, to proszę staraj się “pomóc” Tristenowi, a nie nagradzaj i karz towarzystwo .. – bo w jakimś celu tu chyba jesteś prawda?
Ja tam nie wiem, co jest jakie z różnych punktów widzeń i siedzeń, nie chce mi sie w to WGRYZAĆ
gru 21, 2011 @ 13:03:30
Ja nie oczekuje pomocy, tylko rzeczowej i konkrentej dyskusji z ktorej kazda ze stron bedzie mogla wyciagnac wnioski potrzebne do dlaszego transformowania siebie.
Prosilem usilnie o podanie tych rzekomych autorytetow, ktore ustalaja i normuja zycie na Ziemi. Nie doczekalem sie jednak takowych, nie wiem dlaczego – czyzby moi poprzednicy po prostu blefowali?
Hawa > jak najbardziej zastanawiam sie, co pisze. Owszem, czuje sie jak w potrzasku ale czy nie przyszlo ci do glowy, ze niekoniecznie ze swojej wlasnej winy?
gru 21, 2011 @ 13:23:57
Czasu brak, jak będzie więcej, to dyskusji pewnie też .. ta transformacja to chyba trafione określenie. Własnie zauważyłam, że nie przyznałam Ci racji w kwestii problemu społecznego jaki wystepuje.. ponieważ ja tez tak czuje.. Widzę, to o czym mówisz i pewnie wiele osób widzi, tylko właśnie dlatego tu jestesmy
.. Gdybyś był młoda duszą, która jest nastawiona na konsumpcje świata takim jaki on jest, pewnie byś inkarnował w USA ..albo jeszcze gdzieś, a jesteś tu
Co byś zrobił ze swoimi ideałami, gdzie indziej? Być może przepaść, by była jeszcze bardziej męcząca.. któz to wie
gru 21, 2011 @ 13:52:15
Realizowalbym je. Wlasciwie bez kontaktow z Zachodem to bym tutaj bieda przymieral, musial tyrac na jakims etacie po 8h/dziennie siedziac z paniami rodem z filmow Stanislawa barei, musialbym sie klaniac napuszonym dyrektorom i zadowalac sie pensja w wysokosci 1200 brutto na miesiac.
Niestety, Zachod jak narazie ma mi do zaoferowania wlasciwie wszystko czego mi potrzeba (mowa tutaj ni tylko o srodkach materialnych choc ni ekoniecznie musi byc to od razu USA
)
gru 20, 2011 @ 23:17:46
@Mizin – to ja tak od serca zycze Tobie cierpliwosci i wytrwalosci w przedzieraniu sie przez ten energetyczno-karmiczno-czakryczny jezyk.
WITAJ
gru 21, 2011 @ 02:36:48
Bądź sobą, ale z dala ode mnie i moich energii.
>Postaram sie.
Wątpię, byś z takim nastawieniem do „społeczeństwa” (które przecież tworzą ludzie) miał pozytywny wpływ na kogokolwiek, może poza sobą, ale to już twoja sprawa.
>Owszem, moja.
Kto żyje sam, ten i umiera sam, a kto w pogardzie ma ludzi, tym i ludzie będą gardzili.
>A teraz ja zadam pytanie: czemu mam dac sie pogardzac innym? I jakim prawem przede wszystkim? To nie zaczalem te ,,wojne”, to nie ja pierwszy pojawilem sie tutaj. To ja jako dziecko i nastolatek doznawalem (i wciaz doznaje jako czlowiek dorosly) pogardy i u pokorzenia ze wgledu na innosc w pogladach religijnych i spoleczych wiec chyba cos tu jednak nie tak, prawda?! Jakim prawem ktos ustala moja moralnosc i pogardza moimi pogladami jednoczesnie mowiac o rownosci i tolerancji?! Czy to ma sie nazywac milocia i milosierdziem?! Zenadaq po prostu…
I nawet jeśli postanawiasz „iść pod prąd”, nie poddawać się władzy żadnych autorytetów – co jest nawet całkiem heroicznym wyczynem – to wiedz, że to tylko ułuda.
>Nic dziwnego, skoro 99 procent ludzkosci dala sie stlamsic wladzy i rzekomym osobom/istotom chcacym im pomoc. Ale ja tutaj wspolczuje im chociazby dlatego, ze nie mieli i nie musza miec dosc sily na to, aby sie temu przeciwstawic. Wine ponosza wlasnie ci ktorzy umiejetnie i swiadomie nimi manipuluja.
Wspierasz się tak wieloma autorytetami, że nie jesteś sobie tego nawet w stanie wyobrazić.
>Wymien kilku aby pokazac, jakimi autorytetami sie wspieram. Owszem, mam wiele przykladow ale to nie sa autorytety.
Przeszkodą do dostrzeżenia tego jest twoja ignorancja na ten fakt i trwanie we własnym, schematycznym zresztą i zakodowanym przekonaniu, że „robisz coś innego niż inni”.
>Patrz post powyzej prosze.
Błąd – ci inni, którymi gardzisz, najczęściej są dokładnie tacy sami jak ty, tak samo gardzą społeczeństwem i uważają się za lepszych.
>Ja nie gardze ludzmi samymi w sobie tylko wzorcami, ktore reprezentuja.
Wyobraź sobie świat pełen swoich klonów – myślę, że niewiele różniłby się od tego, co już teraz postrzegasz jako „społeczeństwo”. Ale rób co chcesz, byle byś nie wysysał innym energii.
>Kazdy je wysyla chocby nie wiem jak bardzo staralby sie byc dopasowany.
Kiedy życie ci dokopie (Boże, uchowaj!) przekonasz się, jaką pomoc może zaoferować ci owo społeczeństwo.
>Juz mi dokopalo, nawet nie wiesz jak bardzo i nie oczekuje od tego spoleczenstwa jakiejkolwiek pomocy. Dostalem jej juz wystarczajaco i dziekuje za wiecej.
Ale może być już za późno… Chyba, że społeczeństwo jest lepsze od ciebie i umie przebaczyć pychę i złą energię.
>Niech przebaczy i wynagrodzi krzywdy z tytulu bycia lepiej poinformowanym i kierowania czyims zyciem wbrew woli tego kogos.
Bądź sobą, byle z dala od ludzi i ode mnie.
>To masz jak w banku. Ale w zasnym wypadku nie zamierxam pro wadzic zycia pustelnika z dala od ludzi, choc bardzo chetnie z dala od ,,naszego” spoleczenstwa.
gru 21, 2011 @ 09:52:18
@Tristen polecam tobie film Czarny Czwartek.
A co do spolecznosci tego forum,czy choc przez chwile sie zastanowiles
co wypisujesz? Tak na moje rozumienie,to jestes jak zwierzak,ktory znalazl sie
w potrzasku.Na zwierzaka czlowiek sidla zastawia a Ty zastawiles sidla sam na siebie.
Moze widziales film,jak czlowiek probowal uwolnic zwierze z potrzasku.Jesli nie to zachecam do obejrzenia.
Dla czlowieka i zwierzecia nie lada wyzwanie,doswiadczenie. Ta lekcja uczy
pokory do samego siebie i zwierzecia.
Jest takie powiedzenie ,,na zlosc swojej mamie odmroze sobie uszy,,.
Jesli chodzi o szacunek to bardzo sobie go cenie,ze wzgledu na moje lata,
doswiadczenie i szpakowate ubarwienie.Mowie o sobie,ze ,,srebro,, jest w cenie.
Babcia moja powiadala,ktora przezyla dwie wojny – ,,siegnij reka gwiazd,moze nie dosiegniesz lecz reki w nocnik nie wlozysz,,
gru 21, 2011 @ 15:11:43
@Tristen do rzeczowej i konkretnej dyskusjii nalezy:
– zadac konkretne pytania (jesli takowe sa)
– raczyc chciec poczytac post danej osoby (ze zrozumieniem)
Juz goscisz pewna chwile na stronie Rozwoju Duchowego i co ? Nie wyciagasz
zadnych wnioskow.W zwiazku z tym nie traktuje powaznie tego co wypisujesz.
Jeszcze nie zadales konkretnego pytania wiec i konkretnej odpowiedzi BRAK.
I tak jak napisalam tobie w temacie – pazdziernikowa melancholia, ,,daj sobie siana,,. Duzo swiatla tobie zycze .
gru 22, 2011 @ 02:36:47
jeśli nawet uważasz, że Tristen nie wyciąga wniosków [przynajmniej takich, jakie byś/my sobie życzyli], to jeszcze nie powód do tego, aby się unosić. Tristen ma prawo do takiej postawy, jaką uważa za stosowną, nikogo tym nie krzywdzi [przynajmniej ja nie zauważyłem]. Ciebie to chyba jednak wygląda, że krzywdzi, bo dużo światła z siebie wydajesz i to coraz większymi literami
gru 21, 2011 @ 15:34:08
-Konkretne pytania zadaje caly czas (przyklad: niech ktos w koncu wymieni te autorytety, napisze kim lub czym sa, poda jakies rzeczowe przyklady)
. A ze powaznie nie traktujesz mnie i moich postow – postawa dobrze mi znan u osob, ktore z racji wiekszego wieku i doswiadczenia zyciowego zastrzegaja sobie prawo do ,,wiedzenia” wiecej. Ok, skoro tak myslisz masz do tego prawo jednak nie dziw sie i nie wkurzaj kiedy ktos powie glosno co o tym mysli i uzyje rzeczowych argumentow do zbycia tego typu twierdzen.
-Rozumiem, a to ze odbieram to inaczej i inaczej pisze wynika z mojej odmiennosci wgledem Ciebie i zapewne duzej liczy osob odwiedzajacych to miejsce.
Wnioski wyciagam rowniez, jakby nie bylo to jednak troche oleju w glowie mam
Ja rowniez zycze duzo swiatla. A siana to se da, wtedy kiedy przyjdzie mi na to ochota, nie bedziesz mi mowic co mam robic? Dotarlo?
gru 21, 2011 @ 17:26:51
To o czym piszesz i w jaki sposob piszesz wynika z postawy roszczeniowej DOTARLO. Wes sie chlopie do szukania w wlasnym zakresie autorytetow DOTARLO. Niczego nie rozumiesz DOTARLO.A ja myslalam,ze masz rozum a ty masz olej hahaha DOTARLO.NIc nie jest ci znane DOTARLO.Moze jestem mlodsza od ciebie DOTARLO.Nie wiesz co mysle tylko to co napisalam i masz okazje przeczytac DOTARLO. Do czego mam prawo to sama o tym decyduje DOTARLO..To nie zawracaj kijem wisly DOTARLO. Napisalam daj sobie siana,a nie masz dac sobie siana DOTARLO.A nie pisalam abys z uwagal czytal posty DOTARLO. A tak to o co pytales??? DOTARLO.
gru 21, 2011 @ 17:36:40
Wiesz co, nie chce mi sie z Toba dluzej prowadzic tej dyskusji wiec bodz tak mila i przestan odpowiadac na te posty, ok?
gru 21, 2011 @ 17:39:21
A dla pozostalych, jesli ktos zastanawia sie, skad u mnie roszczeniowa postawa – otoz stad, ze kazdy ma rowne prawa i ich nierespektowanie i ograniczanie jest wykroczeniem przeciwko wolnej woli jednostki. Stad i moje wolanie o prawa dla siebie, ktore mi jak najbardziej przysluguja z tytulu bycia jednostka. Prawa te daje Wszechswiat a ludzie je niestety lamia. I tu jest problem.
gru 22, 2011 @ 02:02:08
> kazdy ma rowne prawa
no nie wszyscy się z Tobą zgodzą. Jest wiele sił na świecie które mocno patrzą, aby ludzie nie mieli swobody osobistej. I są potężne struktury, w tym duchowe, struktury energetyczne – subtelne, które linkują do ludzi [a ludzie do nich], abyśmy nie mogli zbyt wiele zrobić. Sami zrobić. [bond, dżejms bond]
gru 22, 2011 @ 14:37:21
Do tego co Andrzej napisał, można dodać, że czasami trzeba się zastanowić czy czasami ta “siła” nas nie wpuszcza w maliny i celowo trzyma w potrzasku, żeby mogła się żywić naszą niemocą, poźniej buntem i agresją.. Urodzić w nas “potwora” swoje dziecko… dlatego mówi się , że piekło jest na ziemi.. bo tu nie jest łatwo oprzeć się “potrzaskom” i wielu ludzi rezygnuje z miłości do siebie, do świata, do innych ludzi i zaczyna zasilać złością, buntem, oddawaniem drugiemu .. Łatwo w to wejść i zasilić szeregi piekiełka, bo Ty oddasz, ona odda, on odda i zaczyna się tworzyć społeczeństwo — ale jakie? no własnie … Dlatego od czego zacząć tworzyć, to dobre społeczeństwo? Jak to zrobić ? Może właśnie akceptacją, może właśnie nie oddam i złagodze energie, może jak się położe sam/sama, to jednak ktoś juz nie będzie chciał kopać leżacego.. a może sie zlituje, a jeśli sie nie zlituje, to może chociaż zrobi mu się źle, że tak go poniosło.. i sam zacznie nad sobą pracować.. itd.
gru 22, 2011 @ 15:17:10
No ale jak każdy jest inny i każdy chce coś dla siebie i swojej postawy, to jak chcesz to pogodzić? Można oczywiście przemocą wyrywać jeden drugiemu co jego. Każdy z nich myśli, że mu sie należy. Kargulowi sie należy, Pawlakowi sie jego nalezy a płot jeden! Jeżeli chce “głośno zamanifestować” swoją postawę, a każdy przecież ma inną, to zaczyna myśleć jak zdobyć większość dla swoich poglądów (bo szuka rozgłosu) i tworzy manipulację: ja z czegoś zrezygnuję a Tobie dam więcej udziałów dla twojego zdania, ale trzymajmy sie razem, bo we dwóch mamy wiecej siły! (polityka) Oczywiście nie muszę rozwijać tych zalezności na skalę grupy, partii, kraju, kontynentów itd.. – wiadomo. Prosto jest zbudowac manipulację i politykę!! Zadam pytanie ale jak zrobić, żeby tego nie było??? Przecież już wiemy, że to jest be .. I co dalej? Ja czuję, że trzeba wyjśc od przeciwności początku polityki… czyli, właśnie nie manifestować swojego chcenia, pogodzić się z róznymi kolorami na jednym płocie Kargula i Pawlaka, wręcz jak już coś chcemy, to upiększajmy to z miłością, budujmy nowy płot razem bez “chcenia” nie wyrywajmy, tylko oddawajmy sami.. czy jak Ty dasz coś od siebie, ona da coś od siebie, ja dam coś od siebie, to nam zabraknie?? Tristen i teraz w obliczu takiego stanu rzeczy jak sie ma Twoje zdanie, że ludzie sie boją “walczyć” o swoje? To po której stronie chcesz być? Tej co stworzyła politykę? Czy tej co ma polityce zapobiegać? Trzeba się zdecydować.. rozsądnie przemyśleć z jakich postaw co wynika.. Nie będę mówić o transparentności, bo to na ziemi w tym czasie nam może jeszcze nie wyjść
Zróbmy chociaż 1 krok w rozsądną stronę dziś…
gru 21, 2011 @ 17:51:22
Nie wiem co? DOTARLO. To nie jest dyskusja DOTARLO. Nie jestem mila DOTARLO. Gdybym byla to twoim forum to bym nie odpowiadala DOTARLO.A poki co to bede pisac DOTARLO. Gdybys nie wiedzial to tobie przypomne,ze to jest strona Andrzeja DOTARLO. JESTEM WIELKIM AUTORYTETEM DOTARLO.
gru 21, 2011 @ 18:13:03
Bez komentarza
.
gru 21, 2011 @ 20:49:04
Dla wszystkich zainteresowanych ustalaniem czyjejs moralnosc i polecam zapoznanie sie z ponizszym artykulem, ukazujacym, do czego w radyklanych przypadkach prowadzic moze kontrolowanie osob trzecich:
http://czasprzebudzenia.wordpress.com/2011/12/21/dwa-akty-prawne-zapowiadajace-swiatowa-dyktature-w-usa-wojna-przeciw-wlasnym-obywatelom-w-europie-przepisy-acta-majace-zamknac-usta-w-internecie/
gru 22, 2011 @ 02:30:27
to żeście się poprztykali..
jedno drugiemu palec w oko wkłada…
a internet jak ten papier cierpliwy.
Ciekawe, co byście zrobili jakbyście spotkali się w realu? Może lepiej nie planujcie tego!
Najpewniej mocno siebie prowokujecie – przedstawiacie nawzajem poglądy, które druga strona odrzuca. I stąd takie odpowiedzi.
gru 22, 2011 @ 12:08:56
@Andrzej – z nikim sie nie poprztykalam,nikomu palca w oko nie wlozylam,
Takiej opcji nie zakladalam aby @Tristenem w realu sie spotkac.(uchowaj).
I tak @Tristen ani mnie nie irytuje ani nie prowokuje.
Domagal sie autorytetu wiec przyszedl w postaci WJ. A jak tobie wiadomo z WJ sie nie dyskutuje
gru 22, 2011 @ 19:17:12
Mam takie wrażenie, to tak napisałem. Jak masz inne przekonanie, masz do każdego z nich prawo.
“nie dyskutuje się” – jest to pięknie tłumaczący, wręcz uniewinniający argument dla osoby, która wywiera presję i z którą się “nie dyskutuje”. Ja nic nie wiem o tym, żeby WJ wywierało presję.
Nie wiem też dlaczego zaburzoną, gniewną relację przyrównujesz do relacji z WJ. Ja nie miałem nigdy takiego doświadczenia z WJ. Jeśli Ty miałaś – może warto przyjrzeć się, czy to była istotnie WJ?
Odpowiednim miejscem dla gniewu jest terapia nie zaś witryna o rozwoju duchowym, przynajmniej moja..
gru 22, 2011 @ 21:44:02
Jesli we mnie nie ma gniewu,a ktos ma sklonnosci doszukiwania sie jej,to niezaleznie od faktow,czy bede gniewna czy nie,moje slowa i gesty beda poczytane jako agresja.
gru 22, 2011 @ 17:15:47
No ale jak każdy jest inny i każdy chce coś dla siebie i swojej postawy, to jak chcesz to pogodzić? Można oczywiście przemocą wyrywać jeden drugiemu co jego. Każdy z nich myśli, że mu sie należy. Kargulowi sie należy, Pawlakowi sie jego nalezy a płot jeden!
>Mysle, ze w pewien sposob jest to proste, poniewaz istnieje cos takiego jak tzw. etyka czy prawo wsze chswiata, gloszone m in we wszystkicg tzw swietych ksiegach (nazywam je specjalnie w cudzyslowiu poniewaz tak naprawde odwoluja sie do jak najbardziej podstawowych prawd zyciowych). Problem w tym, ze ludzie z premedytacja czesto lamia te reguly wlasnie po to,a by kosztem innych miec cos wiecej. Jeden to zaczal kiedy s tam, i tak to sie zaczelo a dzis kolo sie obraca w takim tempie, ze trudno komukolwiek z niego sie wymknac, nie tracac nic swojego. Ale jest tu maly haczyk: mozna stopniowo uwalniac sie z niego porzez rozwijanie swiadomosci, niestety wiekszosc ludzi woli dalej uparcie trwac przy swoim, bo to jest bardziej wygodne, bo caly czas maja z tego tytulu profity i malo ich obchodzi ze ktos po drugiej stronie swiata cierpi z tego powodu (przyklad: dlaczego mam mniej konsumowac bo ktos mi mowi ze jakis tam Afrykanczyk zamiast zarabiac na siebie to nic nie robi tylko upomina sie o swoje. Dowod: przykladowo konsumpcja drogocennych kruszczow jest oparta ciagle w duzej mierze na wyzysku tzw krajow trzeciego swiata przez co tamtejsze narody sa wciaz wykorzystywane na sposob post-kolonialny a przecietny bogaty mieszkaniec krajow Europy czy Ameryki Polnocnej zwiedziony manipulacja medialna i rzadowa uwaza blednie, ze to wina Afrykanczykow ze zamiast sie uczyc i pracowac to wolala o pomoc. Wniosek: uktyte wykorzystywanie i zwalanie winy na osobe wykorystywana/ofiare. To tylko jeden bardzo wyrazisty przyklad manipulacji na swiecie. Jeden z tysiescy sposobow.
Jeżeli chce „głośno zamanifestować” swoją postawę, a każdy przecież ma inną, to zaczyna myśleć jak zdobyć większość dla swoich poglądów (bo szuka rozgłosu) i tworzy manipulację: ja z czegoś zrezygnuję a Tobie dam więcej udziałów dla twojego zdania, ale trzymajmy sie razem, bo we dwóch mamy wiecej siły! (polityka) Oczywiście nie muszę rozwijać tych zalezności na skalę grupy, partii, kraju, kontynentów itd.. – wiadomo. Prosto jest zbudowac manipulację i politykę!! Zadam pytanie ale jak zrobić, żeby tego nie było??? Przecież już wiemy, że to jest be ..
>No wlasnie. Dlatego ja nie tylko nie szuam rozglosu ale tez nawet nawoluje do maksymalnego zjednostkowania swoich roszczen/paw z uwglednieniem swiadomosci i oddzialywania na innych. Pora porzucic ciasne schematy dotychczasowych spolecznestw i wszelakich uwarunkowac i stac sie w pelni niezalezna od politykow, religii, manipulacji itp. jednostka szukajaca swojego miejsca we wszechswiecie.
I co dalej? Ja czuję, że trzeba wyjśc od przeciwności początku polityki… czyli, właśnie nie manifestować swojego chcenia, pogodzić się z róznymi kolorami na jednym płocie Kargula i Pawlaka, wręcz jak już coś chcemy, to upiększajmy to z miłością, budujmy nowy płot razem bez „chcenia” nie wyrywajmy, tylko oddawajmy sami..
>Idea piekna i chwalebna jednak na dzien dzisiejszy niemozliwa do zrealizowania bo w ten sposob ci silniejsi i bardziej perfidni odbiora ci wszystko co zostawisz jak sama to mowisz ,,z miloscia innym”. Dlatego pomi mo ze wcale nie chce zabierac komus czegokolwiek bede bronil swojego i skorzystam z prawa obrony przed kazdym intruzem, ktory wkroczy bez szacunku na moje terytorium. Poza tym znowu wyczuwam tutaj chrzescijanska idee pokutnictwa, oddania wszystkiego na rzecz innych po to aby na swiecie zapanowal pokoj. Zdaloby to egzamiz gdyby Ziemia zamieszkiwana byla tylko przez byty wysoko rozwiniete duchowo i przez sily dobre, tymczasem mam wrazenie ze dosc spora liczba istot to istoty piekielne, tylko czychajace na nas i nasz dobrobyt i gotowe zabrac to nam z premedytacja i wykorzystujac do tego wszelkie dostepne srodki. Tym samym mamy do wyboru: poddac sie (oddac) lub walczyc (dopominac sie o swoje w oparciu o prawa, ktore sa niezrozumiale dla istot bedacych po stronie ,,cienia” a raczej one je doskonale rozumieja ale nie zamierzaja ich respektowac wiec musimy sie bronic przed tym jakos bo nie am co liczyc, ze nagle przyleci miedzy galaktyczna armia i dokopie im w tylek a nam odtad bedzie sie zylo milo i szczesliwie; inaczej mowiac nie zwalaljmy winy na Boga ze taki jest swiat tylko sami zacznijmy walczyc o swoje i dpopominajmy sie naleznych nam praw tak,aby przyszle pokolenia.istoty mogly cieszyc sie wieksza wolnoscia i rozwijac wyzsze poklady swiadomosci bez zadnych problemow. Pamietajmy, ze to my jao ,,ludzie” dostalismy te planete ,,we wladanie” na jakis czas i tylko my jestesmy za nia w pelni odpowiedzialni i za jej los. Wszechswiat nas uwaznie obserwuje i na pewno kiedys rozliczy za to. Nic bowiem nie ma w kosmosie za darmo.
czy jak Ty dasz coś od siebie, ona da coś od siebie, ja dam coś od siebie, to nam zabraknie?? Tristen i teraz w obliczu takiego stanu rzeczy jak sie ma Twoje zdanie, że ludzie sie boją „walczyć” o swoje?
>Sa zastraszeni i zmeczeni ale tez i zarozumiali i wygodni w czysto egoistycznym, nie wykraczajacym poza ich wlasny czubek nosa/podworka zanczeniu. O to mi chodzi.
To po której stronie chcesz być? Tej co stworzyła politykę? Czy tej co ma polityce zapobiegać?
>Po zadnej. Jestem po swojej wlasnej stronie majac jednoczesnie na uwadze, ze kazda moja decyzja czy wybor w taki albo inny sposob wplywa na innych i vice versa. Swiadomosc jest kluczem. A do swiadomosci mysle mozna dojsc jedynie poprzez uwalnianie sie od wszelkich wzorcow i wszelkich postaw wyniesionych na zasadzie ,,bo inni tak robia, bo inni w to wierza etc. Sami musimy skonfrontowac sie z tym, co nas otacza i zadac sobie tysiace razy to samo pytanie: czy to jest moje? Wtedy zawsze przyjdzie wewnetrzny glos i dokladnie podpowie, co to jest. Wyzsze Ja nigdy nie klamie.
Trzeba się zdecydować.. rozsądnie przemyśleć z jakich postaw co wynika.. Nie będę mówić o transparentności, bo to na ziemi w tym czasie nam może jeszcze nie wyjść
Zróbmy chociaż 1 krok w rozsądną stronę dziś…
.I ja jestem za tym.
gru 23, 2011 @ 19:49:30
komentarzy do wpisu jest ponad 80!
Naprawdę sporo!
A temat, przypomnę: o czystym środowisku i zanieczyszczeniu ciał.
Czy można rozumieć, że taki wysyp komentarzy dotyczy sprawy czystości-oczyszczania się? Zostawiam do refleksji.
gru 30, 2011 @ 16:07:28
@Tristen polecam ksiazke aut.Philippe Morando ,,Zycie Duszy,,
Mozna ja zakupic przez internet w kwocie 16 zl z groszami – jest to oferta najtansza.