Gra w osiąganie celu

Jest to prosta, osobista gra mentalna.

Wielu z nas chce coś osiągnąć. Jednak często włącza się mieszalnik myślowy :) i zamiast rozwiązywać zadanie czy osiągać cel, grzęźniemy w umyśle. Można powiedzieć, że realizujemy “zamiar wewnętrzny”, zamiast na zewnątrz, w świecie próbować to osiągnąć. Ta gra ma pomóc w odchodzeniu od owego zamiaru wewnętrznego, na rzecz zamiaru zewnętrznego [konkretnych, obserwowalnych zewnętrznych zmian].

Gra medytacyjna

Zapewne wyobrażałaś/eś sobie wiele razy swoje różne cele. 

Skup się na jednym z nich.

A teraz wyobraź sobie, jakie ku niemu wiodą kroki [albo mogą wieść]. 

Nie jest na razie ważne,  czy istotnie tam wiodą. 

A teraz spróbuj je podzielić na jeszcze mniejsze.

To powinno pomóc rozładowywać emocje.

Wyobraź sobie bardzo niewielkie czynności, które ułatwią, umożliwią osiąganie tego celu.

Nawet tak małe, jak przełożenie długopisu z miejsca na miejsce, aby zrobić porządek na stole.

Powoli, w stanie medytacyjnym, obserwuj jedną czynność po drugiej, jak jest wykonywana [niekoniecznie przez ciebie].

To jest rodzaj medytacji – zamiast kombinowania, emocjonalnej mieszanki w umyśle – mamy wizualizację konkretów zewnętrznie obserwowalnych. Może na razie tylko w wyobraźni, ale to już coś. Tak buduje się zamiar zewnętrzny: na najmniejszych próbkach uczymy się “przestawiać” rzeczywistość. Dusza uczy się, przekonuje, że niemal to już zostało dokonane [ma trudności z rozróżnieniem wizualizacji od realności]. 

Czasami przyjdzie zdziwienie, że na wiele rzeczy wokoło nie mamy pomysłu.. Możemy nie wiedzieć, co mamy z niektórymi zrobić. [a tak wydawałoby się mamy "przemyślany" świat]. 

Owe wizualizacje małych kroków są także uczące dla Niższej Jaźni [dziecięcej części Duszy]. Uczy się ona tego, że małe sprawy mogą mieć jakąś wagę, a do tego małe usprawnienie życia przydaje całemu życiu konkretne pozytywne punkty. [przyda się to dla osób z silnym pogryzieniem, u których obraz życia, przyczynowości i sprawczości własnej jest zaburzony]. Później, jak już może będziemy robić ten mały konkretny krok w świecie zewnętrznym, NJ uzna, że przybliża to nas ku temu dużemu, ustalonemu na początku celowi. I to też jest plus.

Nawet jeśli nie przybliża :) Bo proszę pamiętać, że to, co opisuję, to tylko gra umysłu, pewien rodzaj medytacji. Ta postawa zmniejsza też ewentualne napięcie – tu nie chodzi o to, aby “ustawić sobie świat”  w wizualizacji. Tak jak w karma jodze: działamy bez przywiązywania się do celu działania.

Prawdziwe powody

To tylko gra. Piszę tak, ponieważ mam takie powiedzenie: “do zaistnienia prawdziwych zmian potrzeba prawdziwych przyczyn”.

Napełniając szklankę wodą z kranu nie zapali się gazu na kuchence. Nawet jeśli sobie rąk nie pochlapiesz. Nawet jeśli dopełnisz ją do 9/10 odmierzając dokładnie jakąś miarką objętości. Nawet jeśli wewnątrz nie będzie żadnego zabrudzenia a przed nalaniem szklanka była dobrze wyszorowana. Nadal gaz na kuchence pozostaje niezapalony. Dziwne – niektórzy mówią.. przecież tak się staram!

Obserwując ludzi widzę jak chcą jednego, a robią drugie. Idą często ścieżką, która ich wiedzie w inne rejony, niż chcą [a przynajmniej niż deklarują]. Jeśli nie osiągasz celu wiele razy się starając, to może twoja droga nie jest ku niemu? 

Tak więc są powody, aby grę w drobne zamiary zewnętrzne traktować luźno. Im swobodniej do niej podejdziemy, tym lepiej. Jednakże ma ona dobry cel: uruchamia tworzenie zamiarów zewnętrznych – wizualizacji zmian w Twoim środowisku. Dzięki małym wprawkom w przyszłości większe zamiary zewnętrzne będą łatwiej uznawane przez umysł [Duszę].

Jest to prosta gra, bo nie uzależniona od wyższych przekonań [np. religijnych], czyli niżej niż ciało atmaniczne i buddialne.

Dzieje się w umyśle, w obszarze ciał mentalnego i przyczynowego.

45 komentarzy (+add yours?)

  1. omena33
    sty 16, 2012 @ 12:44:06

    Ładnie ujęte i skłania do refleksji .

  2. Marek
    sty 17, 2012 @ 02:25:06

    Widzę Andrzej wielki wpływ Transerfingu :) katuję właśnie 2 część, wiele dała mi do myślenia teoria o świadomych snach, nigdy nie patrzyłem na to w ten sposób. Niemniej ostrzeżenie o możliwości zniknięcia, wydaje mi się cokolwiek śmieszne, bardzo w to wątpię, chociaż pewności nie mam, bo i skąd :)

    • SwiatDucha
      sty 17, 2012 @ 19:27:16

      W tekście tak, to jest dobre zbiorcze potraktowanie głównych idei.
      To Arnold Mindell pisał o “śniącym ciele” [czyli duszy]. Można przyjąć, że w ciągu życia idziemy na “autopilocie” [bo Dusza tak chce, wzorce, karma] i czasami grzejemy jak w Smoleńsku na podejściu do Siewiernego..

      Ja już zapominałem ten urywek o zniknięciu. Generalnie pamiętam z książek tylko to, co wchodzi mi jak puzzle, zazębia się z obserwacjami świata, siebie samego i co dociera się do dotychczasowych poglądów. Natomiast reszta, która z lekka tylko się klei sama gdzieś odpada i lata w przestworach. Zniknięcie też poleciało. To nie są bardzo równe książki, zdarzają się wodolejstwa [zamiast 1 strony jest 10, zwłaszcza, że z przykładami praktycznymi trochę krucho]

      TSF potwierdził mi wiele poglądów z różnych źródeł. No i oczywiście – urzeczywistnienie tego, to sprawa praktyki.

  3. Mi...
    sty 17, 2012 @ 12:20:48

    Transerfing jest zdumiewający. Ładna synteza wielu wątków.
    Do kolekcji polecam “Maja – świat jako rzeczywistość wirtualna” autor Richard L. Thompson oraz “Pole” autor Lynne McTanggart (książka o kosmicznym darmowym posiłku).
    Podziękowania dla Andrzeja za podzielenie się informacją o Transerfingu.

  4. Tristen
    sty 17, 2012 @ 14:02:45

    A ja dodam od siebie, ze w tym momencie znajduje sie na wrecz ogromnym rozdrozu, bo ani nie mam skonkretyzowanego celu zyciowego (typu, ze chce cos miec, byc kims, cos posiadac) to jeszcze brak czucia sie z tym komfortowo…to dopiero jest brak gry w cokolwiek :) .

  5. Tristen
    sty 17, 2012 @ 19:47:37

    No ale co dalej w takim razie?

    • SwiatDucha
      sty 17, 2012 @ 19:51:05

      Łazariew o osiąganiu celów, o przyszłości:

      • Marek
        sty 21, 2012 @ 01:52:17

        Dobry wieczór. I Łazariew i transerfing w sumie mówią to samo. Ł. nazywa warunek osiągnięcia celu tym czy byłbyś w stanie to oddać dla Boga, a Tr. nazywa to poziomem wazności. Doszedłem do połowy drugiego tomu, niestety fatalnie się czyta, autor po prostu się sam mota w tym co pisze, rozwleka do granic nieskończoności, używa dziwacznych, czesto trudnych przykłądów, dla mnie i dla moich kilku znajomych, w pewnych miejscach książka jest ciężka do przejścia. A taki temat, jednak powinien być pisany lekko i zwięźle. Często po prostu czegoś nie rozumiem.

        Jednak zaciekawiła mnie ta kwestia wizualizacji, że wizualizacja procesu jest tak ważna, zawsze uważałem że liczy się tylko cel. Ciekawe czy komuś się po lekturze tej książki, uda jakiś sukces osiągną, czy skończy jak zwykle to bywa w świecie ezoterycznym, i niestety moim :)

      • SwiatDucha
        sty 21, 2012 @ 23:30:03

        istotnie, książka mocno flakowato – zakalcowa, w odróżnieniu od samych idei, które pachną bardzo dobze. :)

  6. Tristen
    sty 17, 2012 @ 20:23:15

    No z tym seksem troche sie nie zgadzam, z pospiechem za jakims celem juz tak. No bo to troche wyglada tak, jakby kazdy mial uprawiac zycie mnicha (bo rzeczywiscie energie seksualna mnisi wykorzystywali i wciaz wykorzystuja na wyzsze poziomy) to juz czlowiek ,,przecietny” wcale nie musi praktykowac az takiej ascezy. Co innego koncentracja na seksie a co innego uczucie i seks.

    • SwiatDucha
      sty 17, 2012 @ 21:26:09

      Wiesz, ja myślę, że tu nie chodzi o to, czy się z czymś zgadzamy, natomiast czy jesteśmy gotowi coś co działa zastosować w swoim życiu.
      No ale oczywiście, możesz się nie zgadzać na cokolwiek, Twoje prawo.

      Człowiek przeciętny nie praktykuje takiej ascezy i też nie potrzebuje. Natomiast ty chyba nie wyglądasz na człowieka przeciętnego..

      Zajmowanie się sprawami ideowymi, duchowymi wygląda z początku zupełnie prosto – ot, jakbym się zajmował heblowaniem desek. Ale okazuje się, że poruszając się w świecie wysokich ciał poruszamy struktury duchowe i od razu pokazuje się, czy jesteśmy na tyle oczyszczeni i gotowi, aby się w tym świecie poruszać. Łazariew ciągle mówi o BHP na różny, także na wysokich poziomach.

      Wydawałoby się, że dla osoby uduchowionej obowiązują takie same prawa jak dla “zwykłej”, a tu okazuje się, że im więcej wiesz, im więcej masz ciał subtelnych, tym jest “ostrzej”. Jesteśmy też w XXI wieku i zasady obowiązujące w wieku XIX i początku XX “przestają obowiązywać” – środowisko wyższych wibracji się zmienia [zupełnie naturalnie].

      Łazariew pewnie powiedziałby, że przylgnąłeś do chęci posiadania. Jeśli masz pretensje co do swojego stanu, to osądzasz jednocześnie kogoś [kto ma być za to winny, włącznie z rodziną, tobą samym, systemem itp.] Ł. nie mówi jakie jest wyjście aby zrealizować chęć posiadania, mówi, że trzeba się jej pozbyć. Plus prosić Boga o przebaczenie tych osądów które robiłeś.
      Transerfing mówi to samo, jeśli się chęci, pragnienia pozbędziesz, a zaczniesz wizualizować zamiar zewnętrzny, to masz szansę na swobodną kreację.

      W moim oglądzie wygląda to tak, że bardzo, bardzo chciałeś, a potem tak dostałeś po głowie [w formie niemożności realizacji tych chęci], że się mocno zamknąłeś. Czy tak jest, sprawdź sam, ponieważ to tylko moja fantazja.

      Plus oczywiście poprzednie wcielenia – jak Ł mówi, można mieć tyle, ile można swobodnie oddać w porównaniu do Boga. Możesz sobie posłuchać innych części, ciekawie mówi o milionerach ["nie każdy powinien móc mieć dużo pieniędzy"]. to w poniższym filmie:

      To, jakie mamy warunki życia, jakich mamy rodziców [i kłopoty od nich pochodzące] jest odpowiednie do naszej osobistej karmy, do tego, co zrobiliśmy w naszych poprzednich wcieleniach.

      • Davvidia
        sty 18, 2012 @ 13:40:46

        jaaaaa Andrzej, ale fajne filmy zamieściłeś – dzięki !!! :) :) jak coś jest prawdą, nad prawdami, to mam ciarki .. :D
        Wydaje się, że ludzikom często umyka coś, bo nie potrafią tego zrozumieć z ziemskiego punktu widzenia. I tak to o czym Łazariew mówi, że powstrzymanie energii na “dole” kumuluje ją na “górze” jest po prostu mega istotne. Nie czuje się specjalistką żeby to rozwinąć, ale często widzę później w komentarzach pominięcie tego istotnego fragmentu, tak jakby “brak przeniesienia na wyobrażenie o co tu chodzi” Mimo, że już wiele napisałeś o urzeczywistnieniu, to jednak chyba za mało z “ziemi” :P

        Tu:
        “Łazariew pewnie powiedziałby, że przylgnąłeś do chęci posiadania. Jeśli masz pretensje co do swojego stanu, to osądzasz jednocześnie kogoś [kto ma być za to winny, włącznie z rodziną, tobą samym, systemem itp.] Ł. nie mówi jakie jest wyjście aby zrealizować chęć posiadania, mówi, że trzeba się jej pozbyć. Plus prosić Boga o przebaczenie tych osądów które robiłeś.”

        - bym dodała, że osądzanie jest zamachem na samego siebie, bo przecież ja to miłość, Ty to miłość, ono to miłość (czy centralna energia, czy Bóg, czy Budda) zatem bez zrozumienia, że to co się ciągnie jest kawałkiem nas samych , naszych czynów, naszych myśli i dąży do “wyregulowania” czy “wyzerowania” plusa z minusem , zapędzamy się nadal w minusowanie… później regulacja trwa dłużej i boleśniej – bo osądzamy, zamiast puścić, I dalej koło samsary się kręci.
        Zatem tak jak Łazariew tłumaczy, że spowolnienie “czegoś” jest dla nas szansą na skumulowanie pozytywnej energii na przyszłe urzeczywistnienie. I nie bez powodu w religiach przewijają się wszelkie ascezy, czy posty. To “wznosi” i “przenosi” nas nad kawałkiem błotka ziemskiego :)

        Zatem jak Tristen się wylogował na jakiś czas ze społeczeństwa, to nic mu nie grozi ;) bo być może jest to “podłoże” dla przyszłej istotnej roli w tym społeczeństwie. O ile przestanie się kopać z koniem i pozwoli sobie na skumulowanie tej energii :)

      • SwiatDucha
        sty 18, 2012 @ 21:58:47

        Fajnie :) !
        > Mimo, że już wiele napisałeś o urzeczywistnieniu, to jednak chyba za mało z „ziemi”
        Jak masz coś do napisania, to pisz, dodam Cię do autorów witryny i możesz dodawać swobodnie posty..

  7. Marek
    sty 18, 2012 @ 03:36:05

    Andrzej, a badałeś Łazariewa na obecność krokodyla czy wejść, i jaki ma wiek duszy? nie wiem dlaczego, ale mi się on kojarzy z bardzo groźnym człowiekiem na pierwszy rzut oka – później wyczuwam coś jakby delikatną, uroczą nieśmiałość.

    • SwiatDucha
      sty 18, 2012 @ 21:42:43

      Dobra, temat jest nagrany.

      • SwiatDucha
        sty 18, 2012 @ 23:10:44

        zrobiłem,
        Analiza psychometryczna S.N. Łazariewa

        jest w środku strony o Diagnostyce Karmy: [link]

      • Marek
        sty 18, 2012 @ 23:36:33

        Dzięki Andrzej, swoją drogą świetny ten formularz do badania :) Łazariew ogólnie jest świetny, wstrząsający – jak żyć bez osądzania innych? dla mnie to na razie chyba niemożliwe.

      • SwiatDucha
        sty 19, 2012 @ 01:05:24

        Najpierw spróbuj może zaprzestać siebie osądzać za to, że osądzasz innych, bo coś czuję, że się biedzisz z tym..

        Ja miałem kiedyś jazdy z tym, że moja podświadomość jak widziała pewnych ludzi, to od razu chciała … a to wbijać im nóż w serce, a to jakieś stosować tortury, a to bić ich do nieprzytomności. Były to konkretne, plastyczne wizje, a moja Dusza chciała je realizować.

        Kiedyś jadę windą, zatrzymuje się ona na pośrednim piętrze, wchodzi chłopak którego nie znam, a Dusza mi poddaje wizję, że trzymam nóż w ręce i dawaj mu pod żebra ów nóż! No, mówię, to coś nie tak jest..

        Mówiłem sobie “no co za wredny ze mnie charakter, jak tak można, to przecież nie wypada, ludzi trzeba kochać”. I osądzałem negatywnie te wizje, które mi przychodziły i siebie.

        Po jakimś czasie przeglądnąłem swoje intencje i zauważyłem, że nic złego nie zamierzam. Więc, skąd te wizje?

        Okazało się, że to ludzie, zwłaszcza ci poobciążani tak siali na lewo i prawo swoimi pomysłami na to, jak bardzo są winni, jak są mało wartościowi, że moja Dusza to przejmowała te energie i wizje i dawaj – jak on/a chce, to to zrealizujmy! Pomóżmy czyjejś duszy!

        NO oczywiście ulżyło mi, bo już nie musiałem się poddawać temu zjawisku. Powiedziałem Duszy o co chodzi, i że dopełnianie czyichś negatywnych wizji nie jest najlepszym sposobem na życie i co to mogłoby zrobić jej/jemu i mnie samemu. To Dusza się uspokoiła i już nie brała tamtych energetycznych prowokacji do siebie.

      • Davvidia
        sty 19, 2012 @ 11:50:24

        O masz! to trzeba było mi powiedzieć wcześniej, że tak sie dzieje, bo ja też czułam, że realizuje potrzeby karmiczne innych :P :P Tylko teraz staram się świadomie w to wchodzić i z jakąś obopólną korzyścią :)

      • Davvidia
        sty 19, 2012 @ 12:11:36

        Ten kawałek jest poruszający:

        “W czasie śmierci człowieka zmianie podlega 7 poziomów duszy, w czasie zaś zmian do 2020 r. zmianie będzie podlegać 13 poziomów. To jest o wiele więcej, przeżycie tego będzie się wiązało z przyjęciem około dwa razy większej zmiany niż występuje w czasie śmierci. Jeśli człowiek spotyka się z dużą zmianą energetyki i nie umie jej przyjąć, to umiera [czasami proces ten zachodzi stopniowo przez ileś lat]. W obecnych latach, przed 2020r też są jakby przymiarki, zmiana energetyki jest nieco rozłożona na lata:

        Przełączenie na nowe energie:

        2011 – 15 do 20%

        2012 – 50%

        2020 – 100%

        Ten, kto nie jest w stanie zaakceptować, kto szuka winnych, kto nienawidzi, ten będzie przeżywać intensyfikację swojego stanu – zwiększenie agresji i rozpad.

        Podobnie ileś lat temu rak powstawał przez 20 lat, obecnie 2-3 lata. A wyobraźcie sobie to w obrębie 2-3 godzin. To pokazuje skalę przyśpieszenia procesów.”

      • Tristen
        sty 19, 2012 @ 12:35:37

        Tez czuje, ze cos sie zmienia bo np. u siebie zaobserwowalem cos takiego, e jeszcze dwa, trzy lata temu w ogole nie myslalem o zwiazaniu sie z kims (owszem, cos tam marudzilem pod nosem, ze chcialbym z kims byc ble ble ble ale to bylo bardzo jakies takie mgliste, niezdecydowane, chyba podparte tak naprawde jakas potrzeba zwyklego pragnienia kontaktu fizycznego) a dzis mam totalnie w druga strone: duze, wrecz ogromne pragnienie stabilnej, ciekawej relacji z duza doza uczucia, spokoju i zrozumienia.
        Poza tym jak obserwuje ludzi, moich znajomych – u niektorych jakby totalnie zmienila sie osobowosc. Z ludzi towarzyskich stali sie mrukliwi, smutni, zupelnie bez powodu, pozbawieni energii. I na odwrot-osoby, ktore wczesniej byly apatyczne, teraz tryska energia, pozmieniali wiele w swoim zyciu, niektorzy powyciagali sie z rzeczy typu pijanstwo czy zazywanie jakis srodkow etc.
        No i umnie tez tak na zmiane – np. we wtorek niby nic sie zlego nie zdarzylo ja nie moglem sie dobudzic, wrecz ogromna depreja, smutek. Zreszta juz gdzies tez od 2-3 lat mam straszne hustawki energetyczne, dziwne sny, takie przeplatanie sia calkowitej ascezy albo wrecz hiperaktywnosc towarzyska. I czuje w sobie jak sie mi energie meska/zenska pozmienialy – wczesniej bardzo silnie emanowala ze mnie energia meska (potwierdzily to nawet osoby tym sie zajmujace) a teraz wrecz jest na odwrot: stalem sie bardzo subtelny, wrecz ,,zenski” (chodzi o widzenie swiata, wyczuwanie rzeczy, generalnie jakas delikatnosc sie wlaczyla).
        Oby sie pozmienialo bo ten swiat az sam prosi sie o oczyszczenie.

  8. Tristen
    sty 18, 2012 @ 11:46:21

    Człowiek przeciętny nie praktykuje takiej ascezy i też nie potrzebuje. Natomiast ty chyba nie wyglądasz na człowieka przeciętnego..

    Zajmowanie się sprawami ideowymi, duchowymi wygląda z początku zupełnie prosto – ot, jakbym się zajmował heblowaniem desek. Ale okazuje się, że poruszając się w świecie wysokich ciał poruszamy struktury duchowe i od razu pokazuje się, czy jesteśmy na tyle oczyszczeni i gotowi, aby się w tym świecie poruszać. Łazariew ciągle mówi o BHP na różny, także na wysokich poziomach.

    ->Rozumiem. Czy lisugerujesz, ze ,,uruchomilem” w dosc powazny sposob pewne silniejsze procesu duchowe i stad ten balagan teraz bo jakby chce dzialac na dwoch roznych poziomach i nie za bardzo wiem, co wybrac (na zasadzie ze jednoczesnie chce miec ,,dobra materialne” czyli nizsze Ja/Ego wraz z tym, co daja wyzsze poziomy swiadomosci i ze to jakby ,,wpada” na siebie, cos takiego?

    Co masz na mysli, mowiac ze nie wygladam na czlowieka przecientego? Ze wiecej ,,widze”, odczuwam, dostrzegam te jakby ukryte, niefuzyczne mechanizmy?

    Wydawałoby się, że dla osoby uduchowionej obowiązują takie same prawa jak dla „zwykłej”, a tu okazuje się, że im więcej wiesz, im więcej masz ciał subtelnych, tym jest „ostrzej”. Jesteśmy też w XXI wieku i zasady obowiązujące w wieku XIX i początku XX „przestają obowiązywać” – środowisko wyższych wibracji się zmienia [zupełnie naturalnie].

    ->Hmm…no to przyznaje sie, jak to sie mowi, bez bicia ze nie za bardzo teraz wiem, co robic. Lazariewa dosc trudno jest mi pojac, Transfering zas idzie mi jak bulka z mlekiem i juz np dostrzeglem ze moj problem w relacjach typu przyciaganie ludzi/praca to nic innego jak zbytnie myslenie, nadawanie waznosci zamiast odpuszczenia sobie, zamartwiania sie, dania pojscia energii w swoja wlasna strone.

    Łazariew pewnie powiedziałby, że przylgnąłeś do chęci posiadania. Jeśli masz pretensje co do swojego stanu, to osądzasz jednocześnie kogoś [kto ma być za to winny, włącznie z rodziną, tobą samym, systemem itp.] Ł. nie mówi jakie jest wyjście aby zrealizować chęć posiadania, mówi, że trzeba się jej pozbyć. Plus prosić Boga o przebaczenie tych osądów które robiłeś.
    Transerfing mówi to samo, jeśli się chęci, pragnienia pozbędziesz, a zaczniesz wizualizować zamiar zewnętrzny, to masz szansę na swobodną kreację.

    ->Racja, choc nie tyle posiadania co mozliwosci doswiadczania tego tak jak inni. Pytalem sie siebie wielokrotnie czy to aby na pewno pragnienie duszy a nie czujes wahadlo i jednak jest to pragnienie duszy, potrzeba ktora nie moze zostac zrealizowana.

    W moim oglądzie wygląda to tak, że bardzo, bardzo chciałeś, a potem tak dostałeś po głowie [w formie niemożności realizacji tych chęci], że się mocno zamknąłeś. Czy tak jest, sprawdź sam, ponieważ to tylko moja fantazja.

    ->Tak, dokladnie tak plus to, ze stracilem wiare w ludzi, przestalem im ufac, ucieklem od nich bardzo. Boje sie ponownego skrzywdzenia, potraktowania w ten sam sposob.

    • SwiatDucha
      sty 18, 2012 @ 21:57:53

      > Transfering zas idzie mi jak bulka z mlekiem i juz np dostrzeglem ze moj problem w relacjach typu przyciaganie ludzi/praca to nic innego jak zbytnie myslenie, nadawanie waznosci zamiast odpuszczenia sobie, zamartwiania sie, dania pojscia energii w swoja wlasna strone.

      Jeśli to Ci idzie, to dobrze! to znaczy, że to do Duszy przemówiło i jest gotowa do dalszych kroków w ten sposób. To pogratulować.

      Wg. mnie TSF nie jest sprzeczny z Ł. więc się Ł za bardzo nie musisz przejmować.

      • Tristen
        sty 19, 2012 @ 12:24:36

        No chyba nie, po prostu ja jakos inaczej odbieram Lazariewa, troche mi traci on takim pokutniczym, ascetycznym trybem zycia, no ale byc moze tylko dlatego, ze moja dusza wcale ascetyczna nie chce byc…

      • SwiatDucha
        sty 19, 2012 @ 18:30:29

        to pokutnictwo specjalnie ciebie bodzie, ponieważ masz Ducha zmierzającego ku wolności.

        Na stronie o Łazariewie w środku zamieściłem analizę jego czakr i ciał.
        Okazuje się, że jest blokowany przez wyższe jeszcze negatywne istoty i jego aktywność się zawiera do poziomu atmanicznego włącznie. Wyżej już jest jedzony, pogryziony.
        Poziom atmaniczny to wysoko, bardzo wysoko dla więkzości ludzi, to poziom kształtowania religii czy ideologii. Dlatego takie halo dostaje. Natomiast jeśli ktoś nie jest w stanie przekroczyć jakiegoś poziomu [jak Ł.], to niestety wpada w rynnę [tu] atmaniczną i wychodzi hiperideowość jak np. pokutnictwo, ascetyzm itp. A Transerfing nie ma tego ograniczenia i swobodnie leci wyżej.

      • Tristen
        sty 19, 2012 @ 18:43:00

        No wlasnie cos mi tutaj od zawsze u Lazariewa ,,nie gralo” – niby chlop ma sporo racji, jest mily, obyty ale odkad go przeczytalem, cos mi mowilo wewnetrznie, ze nie jest wolny, ze nie ma jego systemie takiej lekkosci, ktora charakteryzuje osoby majace wiedze ,,kosmiczna” itp.

        ->Czy gdybym spytal o mozliwosc wywachania mnie i ustalenia, co moge miec nie tak w cialach i ustalenia, jak dusza moge byc, to byloby to mozliwe? Pytam, bo mysle, ze to powozliloby mi troche posunac sie do przodu, zrozumiec bardziej siebie i moja relacje ze swiatem, skad u mnie to niedopasowanie.

  9. Conchita
    sty 18, 2012 @ 14:26:34

    Jak na moje oko to utknąłeś w przeszłości. Świat ruszyła naprzód, ty dorosłeś, zrobiłeś się silniejszy i zebrałeś sporo mądrości życiowej a jednak wciąż nosisz ranę z młodości, która rzutuje na obecne wybory. Jak to mówią w innych kręgach – wydzieliłeś aspekt świadomości, który został zraniony, żeby go ochronić, ale on został na tamtym poziomie i teraz zaczęło ci to przeszkadzać, bo chyba już bardziej przeszkadza niż pomaga?
    Trzeba by się odblokować, zintegrować, żeby móc iść dalej…

    Ludzie to nie ogół, jakaś szara masa kierowana wyłącznie wahadłami (już wiem o co chodzi z wahadłami :) ) i tępo postępująca zgodnie z wyuczonymi schematami, gotowa odrzucić i potępić każdego kto myśli inaczej… Nie mówię, że nie można doświadczać tego w ten sposób, ale że jest cała masa innych sposobów, w który można doświadczać i świat potwierdzi tą wersję ;) .

    W mojej wersji kluczem jest zrezygnowanie z oczekiwań wobec innych ludzi, gotowych scenariuszy wobec tego kim ludzie powinni być i jak się zachowywać, a zamiast tego z naturalnością i otwartością po prostu być, popuścić “ego” i pozwolić rzeczom się wydarzać. Wtedy “widać” dużo lepiej co się dzieje na około, można innych zrozumieć i zamiast potrzeby obrony można doświadczyć przyjemności przebywania w towarzystwie innych. Wcale nie trzeba się z nikim zgadzać, dostosowywać, ale pojawia się jakaś wspólna płaszczyzna kontaktu.

    Kwestia zaufania, czy wiary w ludzi jest jakby poza pytaniem. Skoro nie ma niczego, co mogłoby być zranione to przed czym uciekać?

    Mam też takiego wilka stepowego w domu jak ty i też nade wszystko ceni sobie spokój i przestrzeń osobistą, a ludzie generalnie go męczą i nudzą :) . Wielki przytulas dla ciebie :) .

  10. Davvidia
    sty 18, 2012 @ 14:43:39

    Conchita –> HUG 4 U :)

  11. Tristen
    sty 19, 2012 @ 12:28:59

    Jak na moje oko to utknąłeś w przeszłości. Świat ruszyła naprzód, ty dorosłeś, zrobiłeś się silniejszy i zebrałeś sporo mądrości życiowej a jednak wciąż nosisz ranę z młodości, która rzutuje na obecne wybory. Jak to mówią w innych kręgach – wydzieliłeś aspekt świadomości, który został zraniony, żeby go ochronić, ale on został na tamtym poziomie i teraz zaczęło ci to przeszkadzać, bo chyba już bardziej przeszkadza niż pomaga?
    Trzeba by się odblokować, zintegrować, żeby móc iść dalej…

    ->Trafile sw sedno :) Tylko jak to teraz odblokowac, skoro zauwazam wciaz te same zachowania, te same proby ranienia, ten samb rak swiadomosci, zatracanie sie, walke, agresje…..

    W mojej wersji kluczem jest zrezygnowanie z oczekiwań wobec innych ludzi, gotowych scenariuszy wobec tego kim ludzie powinni być i jak się zachowywać, a zamiast tego z naturalnością i otwartością po prostu być, popuścić „ego” i pozwolić rzeczom się wydarzać. Wtedy „widać” dużo lepiej co się dzieje na około, można innych zrozumieć i zamiast potrzeby obrony można doświadczyć przyjemności przebywania w towarzystwie innych. Wcale nie trzeba się z nikim zgadzać, dostosowywać, ale pojawia się jakaś wspólna płaszczyzna kontaktu.

    ->Chyba wiem, o co ci chodzi a jednak nie powoduje to zmniejszenia u mnie poczucia samotnosci, wyobcowania.

    Kwestia zaufania, czy wiary w ludzi jest jakby poza pytaniem. Skoro nie ma niczego, co mogłoby być zranione to przed czym uciekać?

    ->Przed nuda, niemoznoscia porozumienia.

    Mam też takiego wilka stepowego w domu jak ty i też nade wszystko ceni sobie spokój i przestrzeń osobistą, a ludzie generalnie go męczą i nudzą :) . Wielki przytulas dla ciebie :) .

    ->A jak sobie radzi tem Twoj ,,wilk”, jesli moge spytac?

    • Conchita
      sty 20, 2012 @ 13:14:20

      >Trafile sw sedno Tylko jak to teraz odblokowac, skoro zauwazam wciaz te same zachowania, te same proby ranienia, ten samb rak swiadomosci, zatracanie sie, walke, agresje…..

      No i co z tego? A wiesz, że wielbłądy plują na ludzi??? A czy ich właściciele przeżywają katusze z tego powodu i pielęgnują swoje zranione uczucia? Spróbuj dla odmiany w trakcie takich interakcji z innymi poobserwować swoje emocje i odruchy wewnętrzne zamiast identyfikować się z tym automatycznie. Dla wspomożenia procesu możesz wyrazić dobre życzenia dla drugiej osoby. Jak przestaniesz jak ślimak bronić twierdzy twojego ego, to się okaże że Twoje zranienia wynikają z Twojej percepcji. Jeśli odnosisz coś do siebie (bierzesz sobie coś do serca) tzn. masz jakiś obraz siebie, który inni ranią, szkalują go, wywyższają i potem poniżają itd. w kółko Macieju przez 100 wcieleń :) :):). Jak długo tworzysz tarczę to ktoś może do niej strzelać. A spróbuj spojrzeć wgłąb jak w medytacji, czyli poza myślami, przeszłością i przyszłością – totalnie w sam środek. Widzisz tam coś? Ja nie – nieskończony taniec świadomości przybierający różne formy, nic stałego.
      Jak załapiesz to, to zaczniesz się śmiać z tego wszystkiego, z tego całego cyrku.

      A po szczerym śmiechu możesz spojrzeć komuś w oczy i zobaczyć duszę/umysł coś żywego, zamiast pozostawać na warstwie nudnych projekcji ego tej osoby.

      ->A jak sobie radzi tem Twoj ,,wilk”, jesli moge spytac?
      Ano jak to wilk: ciągle szuka metody by móc pracować w domu i nie musieć wychodzić do świata i męczyć się przez 8 godzin w pracy w obcym środowisku… ;)

      • Tristen
        sty 20, 2012 @ 14:01:53

        Czyli masz na mysli cos takiego, zeby nie angazowac sie emocjonalnie w to,co mowia ludzie, zeby nie przykladac do tego wagi, po prostu puszczac to mimo uszu?

    • Conchita
      sty 21, 2012 @ 13:59:39

      T: “Czyli masz na mysli cos takiego, zeby nie angazowac sie emocjonalnie w to,co mowia ludzie, zeby nie przykladac do tego wagi, po prostu puszczac to mimo uszu?”

      W skrócie i pewnym uproszczeniu tak, ale nie w sensie by lekceważyć ludzi, tylko zmienić nieco postrzeganie. Bardziej widzieć “ludzi” czy też “duszę” czy też “istotę czującą” w drugim człowieku z całym obciążeniem, cierpieniem, uwarunkowaniem i zamiast oceniać (ocenianie powoduje zamknięcie i właśnie poczucie osamotnienia, bo energetycznie wszystko się pozamykało wokół nas) to kierować się do tej czującej świadomości i to z uszanowaniem i dobrze jej życząc. Gdy próbuje się coś takiego wprowadzić w praktyce to na początku widać jak wychodzą wszystkie negatywne wzorce myślenia i złe życzenia , poczucie rywalizacji i potrzeba wywyższenia z przeszłości i jak wszystko powoli rozpływa się.

      A mam jeszcze jedno fajne ćwiczenie z półki podróży mentalnych. Możesz (jeśli masz ochotę) rozluźnić się i spróbować wrócić pamięcią do chwili, gdy powstała ta reakcja obronna, przypomną się różne momenty z życia, w których przejawiało się zamknięcie i odrzucenie, ale szukaj dalej wstecz, do tej pierwszej chwili wyparcia pod wpływem bolesnej sytuacji. Ważne by dotrzeć do początku tego wzorca. Dalej możliwe są różne scenariusze: możesz podziękować swojemu aspektowi za ochronę , ale wytłumaczyć, że jest już niepotrzebna i przeszkadza Ci nawiązać głębsze relacje międzyludzkie. Możesz przytulić wypartą część siebie (np. w formie małego chłopca, który został zraniony) związaną z zaufaniem i bliskością i połączyć się z nią, zintegrować itp. Jeśli poczujesz przypływ energii przy połączeniu to znaczy, że połączenie było skuteczne….

      • Tristen
        sty 21, 2012 @ 15:55:31

        W skrócie i pewnym uproszczeniu tak, ale nie w sensie by lekceważyć ludzi, tylko zmienić nieco postrzeganie. Bardziej widzieć „ludzi” czy też „duszę” czy też „istotę czującą” w drugim człowieku z całym obciążeniem, cierpieniem, uwarunkowaniem i zamiast oceniać (ocenianie powoduje zamknięcie i właśnie poczucie osamotnienia, bo energetycznie wszystko się pozamykało wokół nas) to kierować się do tej czującej świadomości i to z uszanowaniem i dobrze jej życząc. Gdy próbuje się coś takiego wprowadzić w praktyce to na początku widać jak wychodzą wszystkie negatywne wzorce myślenia i złe życzenia , poczucie rywalizacji i potrzeba wywyższenia z przeszłości i jak wszystko powoli rozpływa się.

        ->Hmm, wiesz ja juz jakis czas temu doszedlem do tego, ze ci wszyscy, co ciagle sie kloca, narzucaja cos, emanuja agresja w srodku sa naprawde bardzo zranieni i to jest ich taki mur, forma obrony ale wiesz – to jest ciezkie, kiedy praktycznie na codzien spotykasz sie z taka reakcja (ja to mialem od dziecka: typu ,,dlaczego z nami sie nie bawisz”, pozniej szkola: ,,dlaczego nie uczysz sie, nie angazujesz w klase”, pozniej praca: ,,dlaczego nie chcesz pracowac, dlaczego jestes taki antyspoleczny”, wymieniac by mozna bylo wlasciwie wszystkie rzeczy tego typu) no i w koncu czlowiek zaczyna sie izolowac bo ile mozna wytrzymac takiego braku zrozumienia, nietolerancji, tego ze ktos chce zyc calkowicie inaczej od ogolnie przyjetych norm jednoczesnie nie robiac nikomu zadnej krzywdy. U mnie tu jest ten newralgiczny punkt (stad i mam mocno rozrosniete cialo bolesne jesli idzie o emocje i serce.

        A mam jeszcze jedno fajne ćwiczenie z półki podróży mentalnych. Możesz (jeśli masz ochotę) rozluźnić się i spróbować wrócić pamięcią do chwili, gdy powstała ta reakcja obronna, przypomną się różne momenty z życia, w których przejawiało się zamknięcie i odrzucenie, ale szukaj dalej wstecz, do tej pierwszej chwili wyparcia pod wpływem bolesnej sytuacji. Ważne by dotrzeć do początku tego wzorca. Dalej możliwe są różne scenariusze: możesz podziękować swojemu aspektowi za ochronę , ale wytłumaczyć, że jest już niepotrzebna i przeszkadza Ci nawiązać głębsze relacje międzyludzkie. Możesz przytulić wypartą część siebie (np. w formie małego chłopca, który został zraniony) związaną z zaufaniem i bliskością i połączyć się z nią, zintegrować itp. Jeśli poczujesz przypływ energii przy połączeniu to znaczy, że połączenie było skuteczne….

        ->Czesto tak robie :) Ale widze, ze ,,brudy” tkwia o wiele glebiej i cialo bolesne raz po raz jest ponownie rozrywane, rana na nowo otwierana, duzy problem jednym slowem. No jednym slowem jakos nie za bardzo (poza rodzicami i najblizszymi osobami) dostalem ta milosc i akceptacje a moja dusza az rwie sie do tego typu relacji (nadz co badz im starsza, tym bardziej powraca do tych podstawowych zalozen :) ).

      • Conchita
        sty 22, 2012 @ 02:11:38

        Tristen: na poziomie intencji przeprowadzasz zmiany. Na pewno pojawią się również w materii, więc spokojnie idź podążaj swoim szlakiem a na pewno trafisz na taką, która właśnie szuka kogoś takiego jak Ty… Kobiety uwielbiają mężczyzn, z którymi można porozmawiać o różnych sprawach, a z Tobą się bardzo miło rozmawia… :) .

        Rana też może być atutem – kobiety lubią opiekować się zranionymi mężczyznami, mają okazję pokazać całe to ciepło, które w sobie noszą…

      • SwiatDucha
        sty 22, 2012 @ 02:34:48

        to jest konkretne postępowanie terapeutyczne.

      • Tristen
        sty 22, 2012 @ 13:59:19

        Tristen: na poziomie intencji przeprowadzasz zmiany. Na pewno pojawią się również w materii, więc spokojnie idź podążaj swoim szlakiem a na pewno trafisz na taką, która właśnie szuka kogoś takiego jak Ty… Kobiety uwielbiają mężczyzn, z którymi można porozmawiać o różnych sprawach, a z Tobą się bardzo miło rozmawia… :) .

        ->No zobaczymy, bo z moich obserwacji wynika ze jeszcze bardziej od tych, z ktorymi milo sie rozmawia uwielbiaja tych, ktorzy maja pelny portfel :) .

        Rana też może być atutem – kobiety lubią opiekować się zranionymi mężczyznami, mają okazję pokazać całe to ciepło, które w sobie noszą…

        ->Tu sie zgodzam z Andrzejem, ze na dluzsza mete to moze byc ciezar dla jednej ze stron, nie ma co liczyc na to, ze ktos bedzie cale zycie uzeral sie z naszym wlasnym problemem.

        PS

        Co rozumiesz zmiany na poziomie intencji? Bo ja nadal nie widze (mimo ciaglej pracy nad soba) poprawy w relacjach z ludzmi (znaczy poprawilo sie jedno: odkad przestalem niejako wychodzic do nich, odpadlo wiele klotni, sporow, oskarzen w moim kierunku etc.).

  12. Tristen
    sty 19, 2012 @ 18:09:14

    No tutaj akurat sie w ogole nie zgadzam jesli idzie o to, co mowil Lazariew na temat posiadania pieniedzy. To jest jak zywcem wyjete z wczesnochrzescijanskiej pokuty, ze dobro spotka nas dopiero wowczas, gdy sie wyrzeczemy wszelakich bogactw materialnych na rzecz Boga etc. Strasznie czuje tutaj obciazenia jakies. Jesli juz, ja to bym raczej dodal, ze pieniedza przychodza do ludzi wtedy, gdy nie maja oni wobec nich jakis nieczystych intencji (np. podswiadome myslenie typu ,,jak bede miec forse to dopiero bede sie bawil, pokaze tym szarakom jaki jestem kozak i na co mnie stac etc.” i rzeczywiscie, niektorzy bogaci ludzie wbrew temu, co sie o nich mowi, sa mili w obyciu, szczodrzy, potrafia pomoc ale tez zachowac nalezyta asertywnosc.

    Bo gdyby po byla prawda, to czemu tez milionerami zostaj ludzie strasznie obciazeni karmicznie (gwiazdy rocka, popu, politycy, prezesi karteli naftowych itp.)? Wprawdzie nie badalem ich pola karmicznego ale moge sie zalozyc, ze maja ostro pod gorke jesli idzei o karme (b inaczej nie spotykalyby ich rzeczy typu uzaleznienia, smierc bliskich, nerwice, depresje).

    Wg mnie ldzuei ktorzy sa pouwalniani z obciazen owszem moga wykazywac chec posiadania wielu pieniedzy ale tez taka dusza juz raczej ma nieco inne priorytety i niekoniecznie musi za glowny cel zycia wybrac miliony.

  13. Tristen
    sty 23, 2012 @ 19:40:00

    Taka mala i nagla dygresja – przyszlo mi skojarzenie: czytam o wahadlach w ,,Transerfingu” i tam autor mowi, ze to sa jakby odrebne byty energoinformatyczne 9 nagle przypomniala mi sie ksiazka Arthura C. Clarke’a pt. ,,Miasto i gwiazdy”. Otoz w tej opowiesci istnieje miasto, ktore jest calkowicie idealne ale ludzie z jakis przyczyn boja sie wychodzic poza jego mury. Glowny bohater podejmuje jednak owa probe wydostania sie poza obreb murow i dociera m. in. do jakiejs wioski, gdzie zyja wolni ludzie rzadzeni przez stara kaplanke. Koniec koncow do bohatera dociera informacja, ze niegdys ludzie tak bardzo byli obici w bute, ze stworzyli samodzielny byt, ktory z czaem zaczal w kosmosie samemu budowac swoje wlasne imperium i w koncu ludzie zostali rozgromieni, planety opuszczone a na Ziemi wybuchla wojna nuklearna, skutkiem czego ocalalo jedynie kilka miejsc z zywymi osadami plus to miasto, gdzie ludzie zyli w blogiej niewiedzy.

    Jakos tak podejrzanie skojarzyla mi sie ta ksiazka i zawarta w niej idea z teoria wahadel – moze tyo my sami swoimi myslami i energia do tego stopnia zasmiecilismy astral i czaso-przestrzen ze rzeczywiscie te wahadla to ogromne egregory, ktore coraz bardziej przejmuja nad nami wladze? (Autor ,,Transferingu” mowi, ze manipulacja nie istnieje ze strony Obcych ale wlasnie z powodu tych wahadel i ze niegdys nasza cywilizacja byla od nich wolna).

    Co o tym myslicie?

    • SwiatDucha
      sty 24, 2012 @ 01:36:17

      Obcy nie pokazują się, mam wrażenie że dokładnie znają prawo karmy i wiedzą, że inicjując kontakt i relację, chcąc nie chcąc będą się tu inkarnować. Niektórzy [bardzo niewielu] istotnie się inkarnują], ale większość tych z ufo nie uruchamia kontaktu, wyłącznie obserwując i to dodatkowo często poprzez wyższe poziomy, co jeszcze bardziej dystansuje ich.

      Też tak sądzę, że moja własna lekcja leży w mojej bezpośredniej bliskości, a tematy są w moim umyśle [otwartość, wręcz lgnięcie do wahadeł]. Jak to przerobię, to poszerzy się automatycznie obszar dostępnych wyborów.

  14. MI...
    sty 23, 2012 @ 23:23:07

    Jako “Duch” odpowiem, że wahadła i egregory to tylko gwiezdny pył.
    Jako “Dusza” odpowiem, że huśtam się dziko na wahadłach jak małpa na pnączach w dżungli, aż mnie wyrzuca gdzieś za las i znowu wracam w gąszcz na chwilę radochy lub zgryzoty.
    Jako “ja” odpowiem, że gdy uświadamiam sobie powyższe to nie chce mi się nic i nie wiem co robić ze sobą i w ogóle po co ?
    Ale zabawa/gra trwa więc po raz enty wałkuję te same tematy. Dlatego dusza ma podskoczyła na wieść o “transerfingu” (już kupione i przeczytane 6 tomów).
    Jak mniemam w zgodności umysłu/duszy podjąłem konkretny zamiar i czekam na urzeczywistniony rezultat.
    Trsten, myślę, że jesli istnieją warianty to może być i tak, i tak, i jeszcze inaczej…

  15. Mi...
    sty 26, 2012 @ 09:42:20

    Wczoraj poprosiłem swą duszę aby otworzyła się na Boga.
    Na jakiego Boga ? Zdefiniowałem Go jako niepojętą tajemnicę, źródło istnienia, poza słowami i wyobraźnią, Coś co jest spełnieniem najgłębszych tęsknot i niewypłakanych westchnień. Pozwoliłem sobie na gratis tego co rozumiem jako łaskawość i jeszcze ponad to. Użyłem prostych słów zakładając, że one są bardziej potrzebne mi niż Źródłu, gdyż Jemu nic nie muszę wyjaśniać i tłumaczyć.
    Po chwili zadzwoniło mi w uszach i bezbrzeżny spokój napełnił mnie. Spokój ten towarzyszy mi aż dotąd, nie jest on ogłupiającą błogością odbierającą rozum czy gadatliwą apologią jedynej prawdy lecz poczuciem stosownej perspektywy.
    Chcę powiedzieć, że wszystko co do tej pory pisałem wynikało z różnego rodzaju bólów – nadmiarów i braków, nierównowagi.
    Dzisiaj piszę, tak:
    znane i nieznane jest czasem jak wróg
    lecz w jednym i drugim ukrywa się Bóg
    hałas dźwięk świata w tle cisza błogi ton
    mylimy go z Bogiem, to jeszcze nie On.

  16. Davvidia
    sty 26, 2012 @ 10:16:45

    “znane i nieznane jest czasem jak wróg
    lecz w jednym i drugim ukrywa się Bóg”
    - Fajne :) i prawdziwe, bo dla jednych dana perspektywa jest plusem, a dla innych ta sama minusem..

  17. Hawa
    sty 26, 2012 @ 11:33:26

    Dzisiaj piszę, tak:
    znane i nieznane jest czasem jak wróg
    lecz w jednym i drugim ukrywa się Bóg
    hałas dźwięk świata w tle cisza błogi ton
    mylimy go z Bogiem, to jeszcze nie On.

    Cudnie przez WJ podyktowane :-)

Dodaj komentarz

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s