Analiza czakramów

W skład analizy wchodzą:

1. obrazy czakr [razem z obciążeniami czakr] – na lewej linii pionowej

2. obrazy ciał subtelnych [do którego są ciała rozwinięte i dojrzałe] – na prawej linii pionowej

strona opisująca jakie mamy ciała subtelne [link]

3. informacje, czy są obciążenia typu wejścia [link]

inne określenia: współuzależnienie, obciążenie misjami, bycie strażnikiem

4. informacje, czy są obciążenia typu pogryzienia [link]

typowe są dla DDA [tzw. dorosłych dzieci alkoholików, albo osób pochodzących z innych patologicznych rodzin]. dotyczą także partnerek/partnerów osób uzależnionych.

5. informacje,  czy są obciążenia typu krokodyle [link do strony]

inne określenia: uzależnienie, socjopatia, psychopatia, osobowość nieprawidłowa.

6. wiek duszy [z krokodylem, jeśli jest, i bez niego]

strona pokazująca wiek duszy różnych osób [link]



Aby zrobić analizę potrzeba zdjęcia albo całej osoby albo zdjęcia twarzy i tułowia. Potrzeba, żeby osoba na tym zdjęciu nie zasłaniała się energetycznie [jak to się zdarza np. przy niechcianych zdjęciach, czy gdy zdjęcie robione jest "przy okazji" czegoś innego] i była sama na zdjęciu.

Na obrazie wahań są dwie pionowe linie. Na lewej linii pionowej są pokazane czakry i ich aktywność oraz obciążenia

Na linii prawej widoczne są ciała subtelne wraz z ich stopniem rozwoju i obciążeniami.

Moje wahania dokonuję poprzez Wyższe Jaźnie, po odwołaniu się do Nich i przyjmując od Nich informacje. Nie łączę się bezpośrednio z daną osobą. Jest to o wiele korzystniejsze, bezpieczniejsze i daje dodatkowe wskazania [WJ wiedzą co powiedzieć w danym przypadku, w danej sytuacji].

Obrazki otrzymywane z wahania wyglądają mniej więcej tak:

Na lewej osi pionowej są obrazy czakr [można zobaczyć jak aktywny jest człowiek na poszczególnych polach] a na prawej osi zaznaczone są ciała subtelne w formie okręgów. Obecnie badam to, co najważniejsze – do jakiego poziomu są owe ciała dojrzałe, ponieważ to determinuje poziom świadomości [zauważ - nie samoświadomości, natomiast dotyczy to ogólnego zrozumienia - z jakiego poziomu owo zrozumienie świata, życia, siebie, innych zachodzi.]

Jakie mamy ciała subtelne?

  • ciało fizyczne
  • ciało eteryczne (witalne)
  • ciało astralne (tu też jest ciało emocjonalne)
  • ciało mentalne
  • ciało przyczynowe
  • ciało buddialne
  • ciało atmaniczne
  • ciało anupadaka
  • ciało adi

Oczywiście nie wszyscy mamy takie ciała.

Minerał, kamień ma ciało fizyczne i zaczątek eterycznego.

Roślina, drzewo ma fizyczne, eteryczne i zaczątek astralnego.

Zwierzę, pies ma fizyczne, eteryczne, astralne [szczeka z zawziętością :)] i zaczątek mentalnego.

Człowiek ma to samo co zwierzę plus mentalne i ew. wyższe.

Pomiędzy ciałami energia przechodzi poprzez bramy nazywane czakrami. Czakrami także zwykle łączymy się ze światem zewnętrznym, z innymi ludźmi.

Rozwój ciała świadczy o możliwości osobistego działania na danym poziomie subtelnym.

Opisuję poniżej ciała anupadaka i adi, pomimo, iż są opinie [na samym końcu strony], że nie jesteśmy w stanie zupełnie tego uczynić. A ja nie wiedziałem i opisałem :)

Moje analizy rozwoju duchowego [link] opierają się na wahadłowaniu czakr i ciał subtelnych na podstawie zdjęcia osoby.

Uwaga! Wielkość czakry nie musi być związana z poziomem świadomości! tzn. nie jest tak, że większa czakra = większa świadomość.  Również poziom realizacji duchowej nie zależy od ilości posiadanych ciał fizycznych. W religii hindu mówi się o oświeconym drzewie Mandżari Dasi, a przecież miało ono jedynie ciało fizyczne i eteryczne. Niemniej poziom wibracji na tyle wysoki, że było oświecone.

Rozwój ciał subtelnych

Poszczególne ciała mogą być rozwinięte w mniejszym lub większym stopniu. Jeśli ciało jest wystarczająco rozwinięte to zaczyna dojrzewać. Ciała rozwijają i potem dojrzewają od fizycznego w górę. Jeśli dane jedno ciało nie jest dojrzałe, to kolejne, wyższe nie może dojrzeć. Dojrzałość danego ciała oznacza dostępną pełnię funkcji tego ciała. Jak to się dzieje ? Tekst “Indywidualizacja ciał subtelnych” o tym opowiada.

Co do ciał subtelnych, to większa świadomość zwykle towarzyszy rozwojowi i dojrzałości większej liczby ciał subtelnych.

Oczywiście nie wszyscy mają wszystkie te ciała. Ludzie posiadają ciało od fizycznego do mentalnego, albo i dalej, aż do anupadaka i adi. Adi zaobserwowałem jedynie częściowo dojrzałe.
Jak się rozwijają ciała subtelne? -> Coraz wyższe oświecenia

A jakie są funkcje ciał subtelnych? Podam krótko hasła:

Ciało fizyczne – cenny pojazd w którym żyjemy

Ciało eteryczne – ciało własnej energii subtelnej [chi, prana], odpowiada za zdrowie ciała fizycznego.

Ciało astralne [część niższa]- ciało emocji własnych i własnych poruszeń

Ciało astralne [część wyższa] – ciało emocji i połączeń energetycznych pomiędzy ludźmi

Ciało mentalne – niższe myślenie, obejmujące tylko nazywanie, klasyfikowanie i porównywanie obiektów

Ciało przyczynowe – poznawanie ciągów przyczyna – skutek, i działanie na tej podstawie

Ciało buddialne – działanie zgodnie z wartościami, bardziej ideowe niż przyczynowe. Pytanie “mieć czy być?” tu ma swoją przestrzeń. To pytanie jest zwiedzeniem samo z siebie, ponieważ wybranie “mieć” lub wybranie “być” jest arbitralne, od razu przekształca się w system wartości. Jeśli nie służy on jakiejś idei [a może nie służyć!], to rozrośnięte ciało buddialne może stać się schronieniem dla krokodyla. Stąd poprawną odpowiedzią na pytanie “mieć czy być?” jest drugie pytanie: “a według jakiej ideologii, np. wg. jakiego systemu religijnego czy politycznego mamy ten wybór rozpatrywać?”

Ciało atmaniczne – obiekty idealne, działanie zgodnie z ideą, bardziej ideowe niż buddialne, tu są czyste idee. Tu są obiekty idealne [piękno, prawda, idee Platońskie], idealizmy różnej maści. Zarówno liberalizm, komunizm, socjalizm [realny czy idealny], wszystkie one, wraz z konkretnymi posunięciami ideowymi, np. podpisanie konstytucji, ustanowienie święta 1 maja, itp. są poruszeniami na poziomie idei [atmanicznym]. Tu również znajdują się przestrzenie religijne nie dające uczestnikom dokonywać samodzielnych wyborów [brak możliwości poruszenia na ciele o 1 wyższym, czyli anupadaka].

Ciało anupadaka – działanie z poziomu wolnej woli, wolnego wyboru, już ponad ideami. Można tworzyć samemu idee, albo z własnej inicjatywy stawać się członkiem stowarzyszeń ideowych [lub religijnych, politycznych].

Ciało adi [inaczej ati] – nadawanie, przypisywanie znaczeń obiektom, wydarzeniom. Bardzo wysoko. Można tworzyć “linie woli”, że tak się wyrażę.

Sprawa ciał subtelnych człowieka jest dla mnie niesłychanie istotna. Dlaczego? Jest jak anatomia, w obrębie ciał subtelnych rozgrywają się nasze doświadczenia życiowe. Jeśli więc wiem, co i gdzie się ze mną dzieje, jestem zorientowany w samym procesie.

Ponadto nie wszyscy mamy takie same ciała subtelne. Różnimy się w ich rozwoju i te różnice determinują to, kim jesteśmy.  Stopień rozwoju ciał decyduje,  czy dwie osoby są w stanie zrozumieć siebie. Bo, gdy są różnice w stopniu rozwoju, to zrozumienia może nie być. Od kiedy zdałem sobie z tego sprawę, przestałem się zwracać z prośbami do osób, które moich oczekiwań nie są w stanie zaspokoić. Przestałem wymagać od różnych osób tego, do czego nie są one zdolne [albo przynajmniej już się staram tak robić :) ]

Kolejna, niezwykle ważna przyczyna zainteresowania, to związki międzyludzkie, a szczególnie związki partnerskie. Znając to, kim ktoś jest jesteśmy w stanie powiedzieć, z kim innym będzie mógł stworzyć udaną relację partnerską, małżeńską. Nawet jesteśmy w stanie powiedzieć, z kim może stworzyć udaną relację patologiczną. Albo – na tego kogoś korzyść – z czego warto, aby się oczyścił/a, aby być gotowym/ą na udany związek.

Postawy i poruszenia na ciałach

Postawa na danym  ciele określa jak dane ciało pracuje, gdzie się znajdujemy w naszym świecie, co jest dla nas realnością a co nie. Taki punkt w którym jesteśmy, a rozpatrujemy go na danym ciele określa się jako punkt uwagi. Konkretnym przykłedem jest punkt widzenia [ciało mentalne, przyczynowe]. Inne określenie, [za Castanedą], to punkt zbioru/zboru.

Poruszenie na danym ciele określa pewną aktywność, różną w zależności od poziomu ciała.
Poruszenie może wiązać się ze zmianą aktualnego stanu lub z wykonaniem jakiejś czynności w bezpośredniej bliskości punktu zbioru i kończyć się z powrotem na poprzedniej postawie.

Poruszenie

Poruszenia na tych ciałach są wokoło nas. Najczęściej te poruszenia, te postawy są:

a) grupowe nieświadome

ważne, żebyśmy zauważyli, że są postawy i poruszenia:

b) nieświadome indywidualne

a najistotniejsze dla nas są postawy i poruszenia:

c) świadome indywidualne

ponieważ dzięki nim możemy wiele zdziałać na poziomie duchowym i dzięki potokom w niższe ciała – na kolejnych ciałach subtelnych.

A teraz opowiemy jak poruszenia a), b) i c) mogą nas dotyczyć w życiu codziennym:


Ciało fizyczne: ruszamy ręką, głową, nogą. To zupełnie zrozumiałe. Możemy mieć poruszenie b) gdy idziemy szybkim krokiem nie zastanawiając się jak stawiamy nogi. Zaś poruszenie c) robimy, gdy z uwagą bierzemy kubek z gorącym napojem z szafki kuchennej.

Ciało eteryczne: postawa na tym ciele prezentuje konkretny typ przebiegu energii witalnych, podtrzymujących zdrowie organizmu człowieka. Inny przebieg energii będzie mieć sportowiec, biegacz na średni dystans, a inny stary dziadek, który ma trudności z chodzeniam.

Ciało astralne [część niższa]- ciało emocji własnych i własnych poruszeń. Słaba postawa na ciele astralnym spowoduje, że dany ktoś będzie miotany emocjami, niezdolny do większych refleksji, może być wciągnięty w wir przeżyć, będzie w pewien sposób zafascynowany swoimi przeżyciami, ale nie będzie im w stanie sprostać mentalnie, umysłowo.

Ciało astralne [część wyższa] – ciało emocji i połączeń energetycznych pomiędzy ludźmi.

Ciało mentalne – niższe myślenie, obejmujące tylko nazywanie, klasyfikowanie i porównywanie obiektów

Ciało przyczynowe – poznawanie ciągów przyczyna – skutek, i działanie na tej podstawie

Ciało buddialne – działanie zgodnie z wartościami, bardziej ideowe niż przyczynowe. Pytanie “mieć czy być?” tu ma swoją przestrzeń. To pytanie jest zwiedzeniem samo z siebie, ponieważ wybranie “mieć” lub wybranie “być” jest arbitralne, od razu przekształca się w system wartości. Jeśli nie służy on jakiejś idei [a może nie służyć!], to rozrośnięte ciało buddialne może stać się schronieniem dla krokodyla. Stąd poprawną odpowiedzią na pytanie “mieć czy być?” jest drugie pytanie: “a według jakiej ideologii, np. wg. jakiego systemu religijnego czy politycznego mamy ten wybór rozpatrywać?”

Ciało atmaniczne – obiekty idealne, działanie zgodnie z ideą, bardziej ideowe niż buddialne, tu są czyste idee. Tu są obiekty idealne [piękno, prawda, idee Platońskie], idealizmy różnej maści. Zarówno liberalizm, komunizm, socjalizm [realny czy idealny], wszystkie one, wraz z konkretnymi posunięciami ideowymi, np. podpisanie konstytucji, ustanowienie święta 1 maja, itp. są poruszeniami na poziomie idei [atmanicznym]. Tu również znajdują się przestrzenie religijne nie dające uczestnikom dokonywać samodzielnych wyborów [brak możliwości poruszenia na ciele o 1 wyższym, czyli anupadaka].

Na ciele atmanicznym postawa może prezentować jakąś ideę. Postawy rewolucji proletariatu miały swoje idee. Typowymi były idde Rewolucji Francuskiej: równość, wolność, braterstwo. Te wartości już przynależą niżej, do ciała buddialnego, ale wynikają bezpośrednio z jednego punktu zbioru/zboru/uwagi na poziomie atmanicznym. Wytworzenie takiej idei było równoznaczne z poruszeniem na poziomie atmanicznym. Było to poruszenie grupowe – idea rewolucyjna narodziła się w grupie ideowców.

Ciało anupadaka – ciało wolnych wyborów

Opiszę analizę psychometryczną, którą wykonuję.

Opiera się ona na wahadłowaniu czakr i ciał subtelnych na podstawie zdjęcia osoby.

W czasie wahań przychodzą informacje o tym, jakie kto ma czakry, czy są małe czy duże, czy otwarte, czy przyblokowane, oraz inne informacje dot. obciążeń. Przychodzą także często informacje osobiste – poza schematem.

Jakie mamy Czakramy?

7. Czakram korony: połączenie z Wyższą Jaźnią, Bogiem, Wyższymi bytami, mówienie o Bogu, umiejętności medytacji, modlitwy.
6. Czakram trzeciego oka: psychoterapia, wyższe poznanie, otwarcie na wiedzę intuicyjną, otwarcie na wglądy.
5. Czakram gardła: poczucie własnego “ja”, “średnie Ja”, intelekt, zdolność wypowiadania się, możliwości komunikacyjne.
4. Czakram serca: miłość ojcowska-matczyna, instynkt macierzyński, uczuciowość, współczucie, zrozumienie.
3. Czakram splotu słonecznego: wyrażanie potrzeb, pragnień, przeprowadzanie własnego zdania, własnych projektów, dążenie do zaspokajania potrzeb, emocjonalność.
2. Czakram seksu: seks, bliskość, intymność.
1. Czakram podstawy: status majątkowy, pomyślność materialna, finanse, związek z Ziemią (tu także niższe trzy czakramy).

Powyższy rysunek prezentuje moją konwencję badania czakr. Takie wahania otrzymuję wahając nad kartką papieru.

Idealizacja na czakrze [D - zablokowanie pionowe] oznacza, że taki człowiek ma więcej wyobrażeń o danej sferze życia, niż istotnie prawdziwej wiedzy. Poza tym, jeśli taka zidealizowana czakra jest duża, to taki ktoś uważa, że to on wie, jak życie wygląda i on to otoczeniu pokaże [narzuci swoją zidealizowaną wizję]. Miałem do czynienia z panią o mocno zidealizowanych czakrach gardła i trzeciego oka. “Nie mogłem”  nic powiedzieć o swoich sposobach patrzenia na różne sprawy- bo to ona wpierała, że tylko jej sposoby są właściwe. Dodatkowo była zamknięta na argumenty.

Czakra poziomo przyblokowana oznacza “materializację”. Czyli przedkładanie spraw ziemskich nad ideowymi. Jeśli ktoś ma blokadę materializacji na czakrze serca, to kocha bardziej z tego, że trzeba, niż z tego, że chce. 

Czakra przyblokowana w lewo skos [elipsa pochylona w lewo] mówi o postawie depresyjnej, wycofania się energetycznego ze środowiska, zwykle w następstwie jakiegoś urazu, który człowieka spotkał.

Czakra przyblokowana w prawo skos oznacza postawę buntu wobec środowiska. Zwykle w następstwie jakichś zdarzeń, które ów bunt spowodowały [można doszukiwać się przyczyn w środowisku, u najbliższych]. Wtedy człowiek chce wymusić na zewnętrzu jakąś zmianę tak, aby poczuć się lepiej.

Im bardziej elipsa w obrazku przyblokowanej czakry jest podobna do linii prostej, tym mniej czakra przez siebie jest w stanie przepuścić energii, tym mniej może człowiek być aktywny w danej sferze. Przyblokowanie aktywności w jednej sferze nie musi oznaczać przyblokowania aktywności w innej sferze.

W życiu można zrealizować swobodne, łatwe działanie na wielu poziomach, zharmonizowane, w którym nie przeważa żadna z pozytywnych cech, a każda jest obecna. Przy dobrze zharmonizowanych poziomach życia czakramy z różnych poziomów działają z podobną siłą. (Jak się czujesz ze stwierdzeniem, że czakramy działają z siłą? lub że działają z mocą? To może być pozytywna, przyjazna serdeczna, kochająca energia.) Czakry przesyłają sobie wzajemnie energię i podsycają się, wspierają wzajemnie, jak ludzie w serdecznym związku miłości.


Najbardziej zharmonizowane czakramy spośród ludzi, których spotkałem, mieli pewni psychoterapeuci analityczni. Na wykresie wahań poszczególne koła czakr miały bardzo podobne wielkości. Realizowało się to w życiu tych osób spokojnym, harmonijnym funkcjonowaniem. Co ciekawe, było to jednak życie dosyć przeciętne. Osoby te, mimo harmonizacji centrów energii, miały je je rozwinięte w małym lub średnim stopniu. To wydaje się być odpowiednim do wykonywanej przez nich pracy. Psychoterapeutów z silnymi intuicyjnymi wglądami i zaawansowaną możliwością uzdrawiania duchowego ciał fizycznych pacjentów jeszcze nie zatrudnia się w placówkach publicznej służby zdrowia.

Wielkość czakry świadczy o intensywności działania w danej sferze.

A więc obraz czakry nie tyle “daje coś”, co “jest świadectwem czegoś”.

Wiele osób chce – po analizie czakr – lekarstwa na np. powiększenie dolnych czakr. Chcą zastosować manipulację na sobie, aby czakry lepiej funkcjonowały. Nie chcą  pomyśleć, a może nie wiedzą, że od naszych własnych postaw, od wieku duszy i od karmy zależy jak działają czakry. Jeśli się w tych obszarach daje coś zmienić, to i czakry się zmienią [bo zmieni się sposób funkcjonowania człowieka].

Na poziomach różnych czakramów człowiek może działać z różną efektywnością. Jedne czakramy wtedy są bardziej wykorzystywane, a inne mniej. Może się zdarzyć tak, że działania związane z wyższymi czakramami będą lepiej wychodzić, podczas gdy duże kłopoty mogą być związane z działaniem czakramów niższych. Czasem więc widuję ludzi mających kłopoty z mieszkaniem, pieniędzmi, natomiast mających dobre połączenie z Siłą Wyższą. Może się zdarzyć, że jakiś dobrze funkcjonujący czakram będzie nadużywany, czyli będzie próbował pracować za inne. Przykładowo, gdy ktoś rozwija się duchowo, a ma kłopoty ze sferą materialną, to wyższe czakramy będą cierpieć, próbując zastąpić działanie czakramów niższych (rys A3).

Czkaram wycieńczony może być powodem powstania problemów w sferze fizycznej w bezpośredniej swej bliskości, np. choroby, wrzodu, czyraka, odczucia bólu.
O wiele rzadsi od idealistów są prawdziwie bogaci ludzie, którzy są przyziemni i płytcy. Choć i o takich coraz częściej. Wtedy czakramy wyższe gorzej funkcjonują i czakry niższe próbują przejąć funkcje wyższych, czyli np. próbują osiągnąć za pomocą niższych środków to, co można osiągać w modlitwie i medytacji: spokój umysłu, połączenie z Bogiem. Ludzie ci, jak to się popularnie zwykło mówić próbują „kupić sobie szczęście za pieniądze”.
Starsza pani K. (Rys A3), psychoterapeutka, niska, niepozorna. Mająca wglądy intuicyjne i możliwości jasnowidzenia. Jednak żyjąc z tym nie robiła z tych umiejętności użytku, także dla pacjentów. „Jaki pacjencie jesteś, taki sobie bądź. Pozwalam ci na to, a że nie pomagam ci, tak dobrze jak umiem, no to co? Pacjencie pomóż sobie sam. A poza tym, to dlaczego tak upierasz się, że ci jest źle lub że chcesz wyzdrowieć? Czy to cierpienie to takie dokuczliwe? Może można z nim żyć? A może czasami trzeba?” Na wykresie symbolizowane jest to pionowym ustawieniem elips – jest to przedstawienie idealizacji cechy, brak realizacji, wykorzystania praktycznego możliwości. Jest to pewna forma zablokowania energii. Tym razem energia duchowa (pion) nie jest przekształcana w pomocną człowiekowi (sobie lub innemu) działalność (poziom).
Inny psychoterapeuta miał bardziej okrągłe czakry – jego wypowiedzi bardziej trzymały się ziemi – były bardziej praktyczne i do zastosowania. Jednak oboje z powodu nierozwiniętych dobrze czakr nie mieli rozwiniętych subtelnych mocy pomagania, które sięgałyby rzeczywistych przyczyn zaburzeń pacjentów. Pomagali, jak to się mówi, jak umieli, choć trzeba przyznać, ich poziom umiejętności był dużo wyższy od przeciętnego „człowieka z ulicy”.
Dopiero od pewnej wielkości rozwiniętych, działających czakr rozpoczyna się możliwość korzystania z szerokiego jasnowidzenia i wykorzystanie tego w terapii. Kręgi czakr przy wahadełkowaniu dochodzą wtedy do kilkudziesięciu cm.
Przeciwieństwem zharmonizowania, jest zróżnicowanie wielkości czakr. Wielu ludzi ma poszczególne centra rozszerzone, rozwinięte, natomiast inne mniej rozwinięte, obciążone czy wręcz zablokowane. Takie osoby mogą działać w życiu polegając na bardziej rozwiniętych czakrach, obciążając je często nadmiernie, aby zaspokoić potrzeby z innych poziomów (innych czakr). Oto kilka przykładów:
Student prawa mający tak rozwiniętą czakrę gardła, że jak wchodził do pomieszczenia, to wszyscy patrzyli, co powie. Jego zdanie liczyło się bardzo. Można powiedzieć, miał charyzmę. Jednak miał problemy ze sferą związków miłości i relacji z dziewczynami. Mało rozwinięta i obciążona czakra seksu potwierdzała tą diagnozę.
Młody człowiek doskonale radzący sobie w biznesie pewnej branży, posiadający kilka biur miał doskonale rozwinięte czakramy, dobrze działające i niezablokowane. Problem w tym, że nie wszystkie, a co drugi. (Rysunek A1 – wielkości okręgów wynikają z konwencji wahadełkowania. Ważne są relacje między okręgami, ułożenie i kształt ich owalu.) Czakram podstawy dobrze rozwinięty wskazywał na dobre prosperity. Czakram drugi związany z dużymi kłopotami z żoną. Spotykał się z nią kilka godzin (liczył: cztery czy sześć) w tygodniu „zapracowując” życie i nie widział w tym nic niezwykłego. Czakram splotu słonecznego potężny. Rzadko kto umiał się mu w życiu przeciwstawić. Może tylko lepsi manipulatorzy niż on sam, na przykład teściowa. Szedł w życiu „jak przecinak”, a jego ulubiony zwrot, którym rewanżował się sugestiom, aby rozpoczął wesoło negocjowanie, brzmiał „To niemożliwe!”. ON był najważniejszy i JEGO poglądy. Pies na ofary życiowe – typ oprawcy, wściekły na osoby niezdecydowane. Czakram serca niewielki, stąd niewielkie zrozumienie miłości i słabe odczucie jej wibracji. Czakram gardła, ostatni ku górze z lepiej rozwiniętych, wskazywał na wielką siłę przekonywania, perswazji. Cóż jednak z takiego przekonywania, gdy miłości w nim brak… Czakramy: trzeciego oka – mały i korony ledwo większy, świadczyły o słabych związkach z Siłą Wyższą. Osobie tej odnowiły się właśnie obciążenia narkotyczne z poprzednich wcieleń, „zupełnie bez powodu”, po jednym papierosie z trawy zaczęła mu ziemia się chwiać, gdy był w towarzystwie i nie chciała przestać. Z niewielką intencją do oczyszczania się i słabą więzią „z górą” trochę jeszcze będzie cierpiał i to bez zrozumienia przyczyn. Oby jak najkrócej.
Można mieć także duże czy bardzo duże czakry i chodzić jak nieprzytomny po świecie. Znany konsultant pewnej chińskiej starożytnej sztuki ezoterycznej (i magicznej jednocześnie). Czakry potężne. I znowu uaktywniony stan nieprzytomności po narkotykach i brak intencji do otrzeźwienia i zerwania z magią, z której czerpie dość duże korzyści materialne. Duża, działająca, obciążona czakra podstawy. Zaburzony, spory, częściowo nieprzytomny seks. Zablokowana, duża czakra splotu słonecznego – tym można manipulować innych, brać na litość. Dość duże serce, lecz niektóre poglądy na miłość błędne. Zwłaszcza na miłość w stosunku do siebie samego. Gardło naprawdę spore, mało zaburzone, o ironio – przekonuje łatwo otoczenie, że nie jest z nim aż tak źle, jak wygląda. Duże trzecie oko. Bardzo duży czakram korony. Dobra łączność ze sferą subtelną. Jednak przy nieoczyszczonych niższych czakramach następuje pomieszanie – duchy nieczyste są mylone z czystymi. Życzę mu jak najszybszego otrzeźwienia. Jednak z powodu dużej aktywności czakr, ta osoba ma duże kłopoty ze sobą. Czasami więc warto nie rozwijać czakr i uwalniać się przy ich niskiej aktywności. Można wtedy łatwiej znosić uciążliwości życia. Siła manifestacji obciążeń na czakramach jest bowiem mniejsza. Bardzo często jest to argument podnoszony przeciwko przedwczesnemu uaktywnianiu energii Kundalini.


Jak to mówią “Człowiek swoim największym wrogiem jest”. Czasami napięcia wyrastają z osiągnięć. Jedna tylko kwestia – z niezintegrowanych osiągnięć, nie połączonych logicznym sensem ze sobą. Doskonale prosperująca w sferze materialnej, choć młoda osoba(A2), jest kilka lat po studiach. Własne luksusowe mieszkanie, lux auto, wyjazdy na kraj świata. To czakram pierwszy . Drugi – otwarta seksualnie, ładna. Trzeci – kłopoty z szefem, niewielki czakram w porównaniu z innymi, lekko zaburzony. Kłopoty z wyrażaniem i zaspokajaniem własnych potrzeb. Czakra serca duża lecz zablokowana. I to jak! W poprzek. “Miłość – istnieje, ale co to jest? I na pewno nie w pobliżu. Nie chcę jej w pobliżu. mogłabym stracić kontrolę”. Krańcowe spłaszczenie czakramu świadczy o zupełnym zablokowaniu aspektu idei, subtelnej duchowości w czakrze serca. Dla takiej osoby to, że ją ktoś kocha, oznacza, że przekłada się to na coś skrajnie praktycznego. Wyrażanie sympatii dla niej może odczuć taka osoba gdy, np. ktoś poskręca dla niej dopiero co kupione meble. Ale ileż mebli można skręcać? Kiedyś się wreszcie skończą i przyjdzie do wyrażania bardziej bezpośredniego – za pomocą energii miłości. Tego sposobu ta osoba jednak nie umie i nie chce odczytać.
Jałowość uczuć wyższych, brak energii miłości emanującej z wewnątrz, lękliwość. Energia z dołu nie zasila góry, a energia z góry nie zasila dołu. A miłość to przepływ, obdzielanie i przyjmowanie. A tu ani to, ani to. Zainteresowanie rozwojem duchowym (rozwinięta “siódemka”), wglądy intuicyjne (6 czakram), lecz słaba komunikacja, wyrażanie tego (5 czakram). Góra walczy z dołem, dół z górą, a cierpi – serce. A w naszym społeczeństwie, gdzie promowany jest “dół”, i to dość płaski i bezrefleksyjny, moja znajoma spędza większość czasu w pracy, zastanawiając się jak przekonać szefa, że przepracowuje się i że potrzebny jest jej pomocnik.

Czakram zablokowany – linia prosta zamiast okręgu, to ból. Dwa czakramy zablokowane, to co? Dla jednych dobrze, dla innych źle. Znam osobę z dwoma zablokowanymi czakramami stojącą przed barierą choroby psychicznej. A więc źle. Ale też znam inną osobę z dwoma zablokowanymi czakramami, rozwijającą się duchowo, dla której te obciążenia, które się pojawiają stają się okazją do oczyszczania się. A więc dobrze. Wniosek – znowu chodzi o intencje wobec siebie i własnego rozwoju. Warto mieć intencje do oczyszczania się.
Oprócz widocznych jasno w analizie cech ciał subtelnych są przypadki, gdy pozornie jest dobrze z człowiekiem, ale tylko pozornie. Błędne przekonania można rozwijać i kotwiczyć na poszczególnych czakramach, które wyglądają na pierwszy rzut oka w porządku, a sam człowiek zdaje się nie mieć problemów. Tyle tylko, że i sukcesów jakoś brakuje. Zwłaszcza duchowych. Pewien młody człowiek, ma równomiernie rozwinięte czakramy, lecz co drugi jest obciążony niewłaściwymi przekonaniami w przeszłości. (Przypadki „co drugi czakram” mogą być wynikiem manipulacji przeciwieństw lub „dopełnień” w praktykach taoistycznych, typu „jin-jang”.) Wielu ludzi z podobnymi mu obciążeniami żyje wśród nas. Sprawia on wrażenie zupełnie „normalnego”, poukładanego, dobrze radzącego sobie w życiu człowieka, ma żonę, dzieci. I gdyby nie interesował się rozwojem duchowym, to mógłby do końca życia spokojnie żyć sobie jak inni ludzie. To znaczy tak spokojnie jak inni, czyli raczej średnio spokojnie. I nie „grzebałby” w sobie. Można tak powiedzieć, ponieważ najczęściej rozwojem duchowym zajmują się ludzie, dla których to wcielenie jest tak ciężkie, że również dla zelżenia cierpień zdecydowali się szukać głęboko w przeszłości przyczyn swoich kłopotów. Jednak z punktu widzenia intencji wobec własnego rozwoju, to tak i osoby którym się dobrze powodzi, jak i ci, którzy ratują się, są na drodze ku znacznemu polepszeniu własnego życia.

Na czakramie splotu słonecznego u pewnego czlowieka obserwowałem kilka różnych ruchów wahadła. Jedna figura pokazuje sie przez moment, a potem inna, i jeszcze inna. Takie efekty dają maski astralne nakładane na czakramy. Są to skutki praktyk magicznych lub sztuk walki. Przeciwnik nie powinien wiedzieć, jaki prawdziwie jest dany czakram, więc wyglądał on inaczej przesłonięty maską. Takie efekty przy wahadełkowaniu dają również kody na czakramie. Widziałem to u człowieka, który w poprzednich wcieleniach był mistrzem sztuk walki, wojownikiem. W tym wcieleniu odnowił sobie obciążenia wraz z kodami na czakramach. W wieku 40 lat jest teraz instruktorem na siłowni i wygląda rzeczywiście imponująco, ponieważ ćwiczy kulturystykę. Dawnej mocy jednak już nie ma.

Jak już mowa o wahadełkowaniu duchowym, to dla pewnych istot nie mających ciała fizycznego rozwój poziomów odpowiadających poziomom czakr można także wyznaczyć w ten sposób. Różnicą jest to, iż pewne ośrodki, które u ludzi są czynne, u istot zrealizowanych mogą nie istnieć. Przykładem jest czakra podstawy, kotwicząca nas w materii. Nie wszystkie istoty ją posiadają, albo mają ją niepołączoną tak ściśle z innymi, jak człowiek.
Można także zobaczyć, jakie ośrodki energii ma np. dany anioł i przekonać się, czy rzeczywiście jest on posłańcem słowa Bożego, tzn. ma połączenie z Bogiem i centrum odpowiadające czakramowi gardła. I to jak pięknie rozwinięte! A reszta? Czy aniołowi jest potrzebna, czy też nie jest połączona z wyższymi poziomami?
Na „wykresie czakr” można także sprawdzać mandale. Posiadają bardziej skomplikowaną strukturę energii, z silnymi centrami bocznymi, współtworzącymi strukturę. Czasami mocno pokręconą. Czasami też próżno szukać w niej uczuć, zwłaszcza miłości. A znam wiele osób, które chciały zrealizować u siebie model współczucia (formę miłości) przedstawianą za pomocą mandali. Jak jednak zrealizować pustkę miłości, coś, czego tam nie ma?
Ba, jak rozumieć, co to jest pustka? Może to właśnie jest przestrzeń pełna świadomości i energii? Wielu buddystów wierzy, że realizacja literalnej pustki jest możliwa i co więcej poświęca swój czas na praktyki, które mają do tego doprowadzić, chociaż logicznie biorąc jest to błąd. Cóż, jak sam lama tak powiedział… widocznie to prawda… I tu możemy się uwolnić od nieprzytomnej zachłanności na kierowanie nami przez innych ludzi, którzy jakoby lepiej wiedzieli, co powinniśmy robić.
W czasie wahadełkowania można otworzyć się na intuicyjne poznanie czystości danych czakramów poprzez odczucie koloru energii obecnej przy czakramie i odczucie stopnia przejrzystości tej energii, kształtu czakramu, tego, w jaki sposób inne czakramy wymieniają z nim energię. Można w medytacji stwierdzić które własne czakramy są połączone z którymi czakramami innych osób, lub istot, w jakim celu, jakimi powiązaniami i czy jest to korzystne.
W praktyce wahadełkowania warto się skupiać na korzystnych cechach i energiach. Można mieć tendencję wynajdywania błędów i odczuwania zadowolenia z tego, że się “tak wielkiego” mistrza rozpracowało. Jeśli tak, to prawdopodobnie, sam wobec siebie także jesteś często podejrzliwy, wynajdujesz własne błędy, i chcesz się ukarać. Ale to nie na tym polega miłość. Możesz doceniać to, co już osiągnąłeś, rozwijać korzystne postawy wobec siebie, mówić sobie miłe słowa. Dla innych także możesz być miły, także dla tych, z którymi kontaktujesz się podczas wahadełkowania za pomocą energii subtelnej. Wtedy możesz także im pomóc.

Poszczególne ciała mogą być rozwinięte w mniejszym lub większym stopniu. Jeśli ciało jest wystarczająco rozwinięte to zaczyna dojrzewać. Dojrzałość danego ciała oznacza dostępną pełnię funkcji tego ciała. Jak to się dzieje ?

Indywidualizacja ciał subtelnych

Ciało fizyczne od niemowlęctwa przez naście lat wzrasta, potem osiąga dojrzałość. Składniki naszego ciała fizycznego pobieramy z otoczenia i wbudowywane są one w ciało fizyczne w niebywale cudowny i skomplikowany sposób. To pobieranie składników z przestrzeni fizycznej i budowa ciała nazywane jest przeze mnie indywidualizacją ciała fizycznego, inaczej indywiduacją tego ciała. Budowany jest nasz drogocenny pojazd na wcielenie.

Podobnie są budowane i dojrzewają nasze ciała wyższe – subtelne. W procesie wzrostu pobieramy energie tych poszczególnych poziomów ze środowiska, i jak dotychczas nie mieliśmy ciała na takim poziomie, to dostajemy szansę aby zgromadzić wokół siebie energię z tego poziomu, “oswoić ją”, aby powoli stała się nasza. Nazwijmy to indywidualizacją ciała subtelnego.

Wyłaniamy się z pewnego pola jako indywidualna jednostka przejawiona na danym poziomie. Zaczynamy być “kimś”. Jeśli słyszę, że ktoś chce być “kimś”, to jest to bardzo szczytne zadanie, choć niektórzy się śmieją. Tak naprawdę duszy chodzi o zindywidualizowanie odpowiednio wysokiego ciała subtelnego. Stanie się zindywidualizowaną istotą na odpowiednio wysokim poziomie, zgodnie z duchowym zamiarem.

Używam terminu indywidualizacja za terminem jungowskim indywiduacja. I w szerszym rozumieniu niż psychologowie ze szkoły jungowskiej. W tejże szkole psychologicznej osiągnięcie indywiduacji rozumiane jest jako osiągnięcie najskrytszej jedności, naszej ostatecznej nienazywalnej formy jedności. Tłumaczone to jest także jako Urzeczywistnienie Jaźni (czyli rozumiem osiągnięcie wg jungistów Oświecenia), realizację samego siebie.

Nie wyjaśnia to może specjalnie dużo dla praktyka rozwoju duchowego, ale wskazuje dobry kierunek, inspiruje.

Indywiduacja u Junga to także oczyszczanie Jaźni z warstw fałszu. Tego nie zawieram w mojej definicji. Oczyszczanie nazywajmy oczyszczaniem! :-)

A więc w moim rozumieniu:

Indywidualizacja na poziomie danego ciała to:

  1. zebranie energii (materii) z danego poziomu energii subtelnych w celu uformowania własnego ciała czy to fizycznego czy subtelnego,
  2. “ułożenie się” w tym ciele – rozpoznanie go i stopniowe opanowanie, aż do dojrzałości, która jest poziomem opanowania funkcji w tym ciele.

Indywiduacja na poszczególnych poziomach ciał subtelnych posiada konkretne znaczenia. Poszczególne poziomy ciał subtelnych mają konkretne funkcjonalności, więc i indywidualizacja ciała subtelnego na danym poziomie ma konkretne, szczegółowe znaczenie.

W czasie indywidualizacji ciała na danym poziomie następuje budowanie tego ciała. W tym czasie zaczynają się możliwości funkcjonowania w obrębie tego ciała. Potem następuje dojrzałość tego ciała.

Niech przykładem będzie ciało mentalne – ciało powiedzmy takiego podstawowego intelektu. Dziecko buduje ciało mentalne, ma do tego możliwości ponieważ jest istotą bardziej rozwiniętą od rośliny, ma zalążki tego ciała. I ma możliwości osiągnięcia dojrzałości ciała mentalnego, w odróżnieniu od zwierzęcia.

Dziecko już w dzieciństwie uczy się myślenia i niedługo zaczyna nawet prześcigać w niektórych sprawach starszych, szybko się ucząc. Jednakże nie umie czasami rozwiązać systematycznie myśląc pewnych postawionych mu zadań intelektualnych, owo ciało mentalne nie jest bowiem dojrzałe. Można umownie przyjąć, że wiek dojrzałości ciała mentalnego to wiek zdania matury (zauważ matura pochodzi od słowa “dojrzały”). Dlatego na maturze stawia się w miarę skomplikowane zadania intelektualne, aby sprawdzić ową mentalną dojrzałość, mentalną sprawność. [Wychodzi to różnie jak sami wiecie.. :-) ]

A jak z innymi ciałami? Czy jedno ciało czeka na drugie we wzroście? Niespecjalnie. Nie musi, chociaż najprawdopodobniej nie należy oczekiwać, aby ciało bardziej subtelniejsze pojawiło się przed mniej subtelnym (choć mogą być jego zalążki). Zalążki oznaczają przeczucie, że można na danym poziomie świadomie funkcjonować, ale nie ma jeszcze do tego realnych możliwości.

Ciała bardziej subtelne rozwijają się razem z tymi mniej subtelnymi (nawet dwa bardziej subtelne od danego). Np. jak dojrzewa mentalne, to przyczynowe już może być prawie dojrzałe, a buddialne bardzo rozwinięte. Z niższymi ciałami jest zwykle nieco prościej.

Zależy to oczywiście od ambicji duchowych istoty, czy chce się oświecić wyżej. Bo dojrzałość danego ciała można rozumieć jako oświecenie na tym poziomie subtelnym. A więc oświeceń może być wiele, różnie rozumianych.

Oczywiście nie wszyscy mają wszystkie te ciała. Ludzie posiadają ciało od fizycznego do mentalnego, albo i dalej, aż do anupadaka i adi. Adi zaobserwowałem jedynie częściowo dojrzałe. A i anupadaka rzadko jest częściowo rozwinięta, najczęściej jest w powijakach.
Jak się rozwijają ciała subtelne? -> Coraz wyższe oświecenia

Ciała subtelne reprezentują możliwości, potencjały. Natomiast to

Wielkość czakry świadczy o intensywności działania.

Czakry świadczą o intensywności działania. Większa czakra = więcej działań na poziomie reprezentowanym przez nią, więcej przechodzącej energii. Są więc wielcy menadżerowie o potężnych czakrach i niskiej świadomości, a są i niepozorne osoby o niewielkich czakrach i naprawdę sporej świadomości, ale i niewiele aktywne.

Pomiędzy ciałami energia przechodzi poprzez bramy nazywane czakrami. Czakrami także zwykle łączymy się ze światem zewnętrznym, z innymi ludźmi.

Niektóre osoby [które nie uwzględniają rozwoju ciał subtelnych] mówią tak: jak masz małe czakry, to nie jesteś rozwinięty duchowo.

Wg. mnie jest to uproszczenie. Oczywiście, fajnie jest mieć duże, mocno działające, swobodnie działające czakry. Ale jeśli ktoś ma rozwinięte i dojrzałe ciała subtelne, a czakry przymknięte, to też jest w porządku. Nie zawsze większa aktywność oznacza “lepiej”. Czasami jest tak, że Dusza przechodzi pewne procesy, przy których lepiej, żeby czakry były poprzymykane [a więc w analizie będą pokazywać się jako małe]. Załamanie, poczucie, że się jest z niewłaściwym partnerem, to wszystko jest ludzkie, natomiast dla “rozwojowców”, którzy tylko patrzą na zewnętrzne objawy to jest jednoznaczne z przegraną. Jeśli nie zarabiasz kupy pieniędzy – to co to za rozwój duchowy? – pytają.

Poniżej pokazuję wahania wybitnych osób, które mają bardzo duży poziom funkcjonowania. To jest raczej dla inspiracji. Natomiast nie warto się przejmować, że “jak ja mam mniejsze czakry, to co?]. Dlaczego? Dlatego, że każdy z nas jest dobry taki jaki jest.

Każdy oczywiście wybiera postawę jaka mu odpowiada. Mnie odpowiada postawa, w której rozumiem własną nieśmiertelną Duszę i współpracuję z nią. Uproszczone podejścia mnie nie interesują.

Wiele osób, które martwiły się swoimi niektórymi niewielkimi czakrami odkrywało, że przeżywają pewne istotne uczuciowo, emocjonalnie fazy swojego życia. I dzięki temu, że nie były zapatrzone w pragnienie posiadania wielkich osiągnięć w czakrach, mogły zaakceptować stan, który przechodzą i przechodzić go bardziej przyjaźnie dla samych siebie.

Ludzie mnie pytają: “jak rozwinąć tą i tą czakrę”. Owszem, są ćwiczenia na rozwijanie czakr. Ale aby czakra była większa, bardziej działająca, to trzeba do tego PRZYCZYN. Osoba musi mieć przyczynę, dla której chciałaby działać w tym a nie innym obszarze. Nie mając motywacji można się natyrać ćwiczeniami a efekt będzie marny. Zwłaszcza, jak Dusza akurat chce sobie trochę poleniuchować, czy odpocząć po intensywniejszym okresie. Można oczywiście Duszę inspirować ćwiczeniami, ale długotrwałe efekty potrzebują zmiany postawy ciał wyższych, zmiany w psychice.

Panie uważają, że tak wiele można “wypracować” [panowie już nie rwą się tak do tego :)]. Można mieć piękną powierzchowność, owszem, przez zabiegi, treningi, kosmetyki. I można wymiatać. Ale wewnątrz można nie wiele sobą reprezentować. Warto więc wiedzieć, PO CO ma się mieć większe czakry.

Są także osoby znające się na systemie czakr, które chcą mieć je większe. Próbują różnych sposobów, ćwiczeń, które by do tego prowadziły.

Podobnie jak kulturysta – może wyrobić sobie super mięśnie, ale jak go zapytać, czy ma to jakiś sens w jego życiu, żeby ich używał zgodnie z naturalnym przeznaczeniem – nie ma odpowiedzi, bo to ma być na pokaz, na budowanie obrazu siebie. Czyli motywacja bez refleksji. [takie motywacje co prawda przemawiają do dusz najmłodszych, i to jest na tym poziomie zrozumiałe, taka Dusza pragnie znaleźć siebie - udowodnić, że jest "kimś", często w potwierdzeniach innych osób np. przez zachwyt]. Warto wiedzieć, że czakry są narzędziami do zrobienia czegoś.

Więc jeśli czakry mają działać [czyli człowiek ma działać], to musi mieć prawdziwe ku temu przyczyny, w których Dusza będzie upatrywać prawdziwe swoje cele.  Jeśli człowiek chce działać i działa w jakimś obszarze swego życia, to uruchamia swoje czakry i są one większe. To jest poprawna kolejność.

Co zaś do ciał subtelnych, to większa świadomość zwykle towarzyszy rozwojowi i dojrzałości większej liczby ciał subtelnych.

przykład: Mother Meera

Meera23 czakry

Proszę, jakie wielkie te czakry górne! Im czakra większa, tym w danym obszarze większa aktywność, większe możliwości. Tu trzy górne czakry są ogromne, co oznacza, że i intelekt duży, i intuicja wielka i połączenie z Bogiem ogromne. No niestety, są takie osoby, które mają dodatkowo niższe czakry małe, co oznacza dysharmonię – przewaga wyższych czakr jest duża. Można to tłumaczyć sporym wiekiem duszy, która już nie aż tak zajmuje się sprawami materialnymi, przyziemnymi. I o ile na wyższych czakrach ta osoba jest w stanie zrobić dużo, to sama z siebie na niższych już tak dobrze nie funkcjonuje. Już czakra serca jest mniejsza, ale i tak bardzo wielka w porównaniu z przeciętnymi ludźmi. Natomiast czakra splotu [odpowiadająca za realizacje prostych konkretnych zadań, codziennych celów] jest mała. Tak mniej więcej wyglądają osoby uduchowione, które nie mają wiele intencji do działania w sferze materialnej. Podkreślić należy, że Matka Meera jest hinduską mistrzynią duchową i wielkość jej czkr jest proporcjonalna do urzeczywistnienia.

Na obrazku powyżej jest napisane “wielki ból nie pozwala na pełną manifestację”. Jak to, taka mistrzyni duchowa jak Matka Meera [Mira po polsku], ma wielki ból? Ano może mieć, bo zarówno mocno pomaga wielu ludziom i może brać na siebie ich karmę. A poza tym, może akurat przeciwstawiać się swoim procesom Duszy i zamiast mieć mniejsze czakry, to poprzez bardzo intensywną działalność duchową górne czakry są baaaardzo duże, co może wcale nie jest po drodze Duszy. Można się sprzeciwić swojej Duszy, pewnie, że można. Ale chyba nie warto.

Poza tym, jak na obrazku powyżej widać, górne czakry, poczynając od serca pulsują [podwójne strzałki na promieniach tych okręgów]. Są na początku większe a potem się zmniejszają, aby później na powrót się powiększyć. To wygląda trochę sztucznie – jakby aktywność była jakoś podtrzymywana, można powiedzieć nawet nienaturalnie podtrzymywana. Może z poczucia konieczności? Może Matka Meera ma misję pomagania ludziom?

Oprócz wahadłowania czakr można otrzymać wykresy ciał subtelnych. Kiedyś wahałem ciała tak, że mogły wyjść większe lub mniejsze. Większe ciało [ponad przeciętną] oznacza zwiększone zainteresowanie danym planem subtelnym, wraz z jego zawartością. Matka Meera jak widać zainteresowana jest sprawami przyczynowymi. Nie bez przyczyny mówią, iż w czasie swoich darszanów [spotkań] rozwiązuje sploty karmiczne u osób, które do niej przyszły. No i ciało atmaniczne – ciało idei, też mocno duże, pokazuje zainteresowanie ideami. Ciało mentalne zaś – mniejsze, jakby poniechane.

Meera23 ciała

Przy wahaniu czakr mogą pojawiać się różne obiegi [numerki oznaczają kolejność pojawiania się ich]. Dwa typy wahań na jednej czakrze oznaczają dwa sposoby funkcjonowania, np. zdrowy [czakra okrągła] i nieprawidłowy [np. jakiegoś typu blokada].

Ważną sprawą jest również odczyt wieku duszy, ponieważ od wieku duszy zależy sposób funkcjonowania danego człowieka. Przy podobnie rozwiniętych czakramach dwie osoby mogą się interesować różnymi sprawami.

Duże albo ogromne czakry przekładają się na bardzo silne funkcjonowanie w danej sferze. Poniżej film z występu Leony Lewis. Ma ona dużą czakrę podstawy, dużą splotu [czyli dobrze sobie radzi w świecie] i ogromne 3 oko. Owo oko nie służy jej co prawda do spraw ezoterycznych, a do .. śpiewania. A śpiewa wyśmienicie wzbudzając ogromny entuzjazm. Dodatkowo powiem, że dobrze realizuje swoje powołanie na to wcielenie, którym miało być śpiewanie.

Czakry mogą być duże, ale też można mieć moce urzeczywistnienia na czakrach. Wtedy to się “wymiata”.  Zupełnie bez wysiłku. Snatam Kaur ma takie moce na czakrze seksu i bliskości. Jak bardzo przyciąga do siebie ludzi! Jak łatwo zachwyca swoim śpiewem!

Więcej o odczycie czakr można zobaczyć na tej stronie.

Poniżej Szejk Nazim Al-Haqqani, jeden z obecnych przywódców sufizmu. Czakry, jak widać bardzo duże, ale i już sporo harmonijne, nie ma takiego odejścia od spraw świata jak przy Matce Mirze.

alhaqqani

A tutaj inna osoba, ciekawiąca wielu – multimilioner David Kiosaki, autor słynnej książki “Biedny ojciec, bogaty ojciec”. W niektórych przypadkach wielkości czakr układają się w pewien schemat, który mówi o ogólnym funkcjonowaniu człowieka. Matka Mira miała większe czakry wyższe, a mniejsze niższe – i małe połączenie z praktycznością. Menadżerem to ona by nie była raczej. Natomiast u Kiosakiego pokazuje się specyficzny wzorzec wielkości czakr – co druga wielka: podstawy, splotu i gardła. Wszystkie trzy odpowiadają za działanie i są związane z “ja” – przejawianiem się w pojedynkę. Taki wzorzec czakr odkrywałem u bardzo zamożnych ludzi. Jednak czakry połączenia z innymi ludźmi – czakra seksu i bliskości, czakra serca, czakra 3 oka – wszystkie one są o wiele mniejsze, co oznacza, że o ile ten człowiek jest bardzo bogaty, to może niekoniecznie być szczęśliwy w relacjach, związkach. Może one go nawet nie interesują.

DavidKyosaki

Sri Kripaluji Maharaj

Zastanawiasz się, jak jest z Tobą?

Jeśli czujesz, że coś ci ciąży, to najpierw zobacz w ogóle w moich tekstach, czy coś z nich Ciebie dotyczy.

Jeśli już zobaczyłeś, że to i to ci ciąży, to po prostu można się wziąć za siebie. Naprawdę nie trzeba robić analizy, żeby się upewnić – własne odczucia zupełnie wystarczają. Bardzo wiele osób ma ten kłopot, że nie dowierza sobie. Tak długo były pod indoktrynacją z zewnątrz, tak długo im mówiono, iż się mylą w odczuciach, że własne odczucie traktują jako nieważne. Ale tak naprawdę odczuć się nie zmieni tak prosto – o ile jest się ze sobą szczerym. Jesteśmy o wiele bardziej prawdziwi wewnątrz, niż by wiele osób w naszym otoczeniu chciało. Zdecydowanie więcej czujemy, niżby chcieli. Natomiast problem jest w tym, że sami siebie tłumimy, że próbujemy kombinować, “dostosowywać” się do otoczenia.

Widziałem ileś osób, które pokazywały płachty wyników analiz, a jednocześnie .. niemal nic z sobą nie działały. Po jakiego grzyba Ci ileś dziesiątek wyników w procentach, jeśli to jest mało przydatne, jeśli nie skorzystasz z tego? Albo jeszcze śmieszniej – jeśli niewiele z tego rozumiesz.. No chyba, że lubisz wydawać pieniądze na coś takiego, mieć “spokojne sumienie” itp..

Warto po prostu działać, pracować nad sobą.Wielokrotnie doświadczyłem, że byłem uczony sposobów na bieżąco, gdy do tego była potrzeba. A jak będziesz szukać, to na pewno znajdziesz.

Analizy mogą wesprzeć, ale i tak wszystko co Ci jest niezbędne, razem z własnym ciałem,  długopisem i zeszytem masz już blisko siebie. Duchowość wydaje się być dziedziną podobną do akademickich, a jest tak naprawdę bardziej podobna do codziennego krojenia chleba i smarowania go, do robienia herbaty. Twoja duchowość jest bliżej niż Twoja dłoń, możesz się do tego przyzwyczaić, bo jest również tak prosta, bezpośrednia i znana.

Wiele, wiele osób nie dowierza swoim odczuciom wobec siebie samych! I tacy się zgłaszają często po analizę. I są czasami zawiedzeni, bo mówią:

a) już to czułem, więc po co mi  była analiza?

b) i tak tego nie czuję, więc po co mi analiza?

Proszę, oszczędźcie mi tego. Jeśli sobie nie dowierzasz, to spróbuj na TYM popracować, żeby dowierzać bardziej swoim odczuciom.

Sam/a bądź mistrzem, przynajmniej w odniesieniu do swojej własnej osoby. Przecież to TY sam/a siebie najbardziej znasz. Mam znajomego, który już dzisiaj byłby świetnym wahadlarzem analiz, gdyby nie.. ogromnie wątpił w swoje możliwości.. Zobacz, ile ludzi w Twoim życiu wątpiło, lub zwątpiło w Ciebie, a co najmniej w Twoje niezwykłe umiejętności! Jeśli wątpisz w siebie, na pewno jesteś po ich stronie.

W analizie jakościowej, gdy otrzymuje się informacje nie “ile”, a “czy?”, możemy dostrzec problem, poczuć go. Jeśli rozpracujemy go, jeśli ustanie, ustanie też poczucie dyskomfortu. I żadne procenty przepracowania nie są tu koniecznie potrzebne. Jak to mówią: koń jaki jest, każdy widzi. O ile go dostrzega – dodam.

Ja chciałbym Cię wesprzeć – poczytaj, naucz się, uwierz, że możesz i zacznij sam/a to robić! Jest piękna książka niejakiego Vulcana pt. “Wiedz, że wiesz”. Bardzo dobra.

Warto się oczyszczać

Osoby rozwijające czakry mogą mieć sukcesy, jednakże pytanie – czy przez to oczyszczają się im intencje [jeśli mieli nieczyste, to czy się oczyszczają?] Czy jeśli mieli obciążające wzorce, to przez rozwijanie czakr oczyszczą sobie te wzorce?

Jeśli ktoś miał obciążające wzorce, to czy przez rozwijanie czakr oczyszczą mu się te wzorce?

Jest pewne ostrzeżenie dla osób, które ćwiczą kundalini jogę – najpierw się oczyść, a potem pracuj nad kundalini, ponieważ, jeśli ciało i umysł nieoczyszczone, to obudzona kundalini będzie płynąć poprzez owe zanieczyszczenia i je wzmacniać.

Sprawa ciał subtelnych człowieka jest dla mnie niesłychanie istotna. Dlaczego? Jest jak anatomia, w obrębie ciał subtelnych rozgrywają się nasze doświadczenia życiowe. Jeśli więc wiem, co i gdzie się ze mną dzieje, jestem zorientowany w samym procesie.

Ponadto nie wszyscy mamy takie same ciała subtelne. Różnimy się w ich rozwoju i te różnice determinują to, kim jesteśmy.  Stopień rozwoju ciał decyduje,  czy dwie osoby są w stanie zrozumieć siebie [link]. Bo, gdy są różnice w stopniu rozwoju, to zrozumienia może nie być. Od kiedy zdałem sobie z tego sprawę, przestałem się zwracać z prośbami do osób, które moich oczekiwań nie są w stanie zaspokoić. Przestałem wymagać od różnych osób tego, do czego nie są one zdolne [albo przynajmniej już się staram tak robić :) ]

Kolejna, niezwykle ważna przyczyna zainteresowania, to związki międzyludzkie, a szczególnie związki partnerskie. Znając to, kim ktoś jest jesteśmy w stanie powiedzieć, z kim innym będzie mógł stworzyć udaną relację partnerską, małżeńską. Nawet jesteśmy w stanie powiedzieć, z kim może stworzyć udaną relację patologiczną. Albo – na tego kogoś korzyść – z czego warto, aby się oczyścił/a, aby być gotowym/ą na udany związek.

A więc – zastosowań anatomii subtelnej jest bardzo wiele

i są niesłychanie pożyteczne i praktyczne.

Przykłady aktywności ciał subtelnych

Wjeżdżam samochodem
na skrzyżowanie ulic,

jak się zachowują poszczególne ciała?

Dzisiaj – przykład, jak działają poszczególne ciała subtelne w dość powszechnie znanej, chociaż skomplikowanej sytuacji.

Możecie zobaczyć, jak złożony jest system ciał subtelnych. Działając razem, radzi sobie raz lepiej, raz gorzej. Zebranie w jedno poszczególnych opisów może pokazać jak funkcjonują ciała subtelne w zespole.

Teoria teorią, a praktyczny przykład chyba będzie pouczający.

ciało mentalne

[myślenie skojarzeniowe, identyfikowanie, kategoryzowanie]:

zbiera z pamięci typy skrzyżowań, sposoby przejazdu, próbuje dopasować mój sposób wjechania na skrzyżowanie do znanych typów wjazdu na skrzyżowanie, gdy coś nie jest tak, jak “w podręczniku” to dokonuje osądu, jak osądzi negatywnie [np. kogoś, kto wymusza pierwszeństwo], to daje mu etykietkę “ten kto popełnił wykroczenie” i naciska na niższe ciało, astralne, aby wybuchnęło gniewem na niego typu: “jak on może”.

Poniżej film, w którym pan pokazuje bardzo dokładne wskazówki, jak skręcać w lewo na skrzyżowaniu. Buduje strukturę mentalną – tak należy działać.

ciało astralne

[emocje]:

przy wjeździe na skrzyżowanie mogą pojawić się różne emocje, zależnie od tego, jaką trudność to przedstawia. Gdy jadę główną czuję się jak panisko, swoboda, luzik [nie tyle naturalny, co pochodzący z ego - "mnie nikt nie rusza"].

Gdy przyjeżdżam z podporządkowanej, to czasami jest trochę niepokoju, zwłaszcza jak prędkość jest spora – “czy muszę hamować? ja tak nie chcę hamować! – może się uda nie zahamować?”

Gdy wyjeżdżam zupełnie z najgorszego kierunku mogę czuć w emocjach niechęć do tych, którzy mi przeszkadzają we włączeniu się do ruchu. Gdy długo stoję może się włączyć nawet gniew i poczucie “mnie to się przecież należy” – typowy u Duszy przejaw chęci wyrównania, czasami za wszelką cenę, a bardzo często – wbrew przepisom. :) : “Jak ja tu stoję pięć minut to macie mnie przepuścić nawet jeśli macie największe pierwszeństwo w okolicy! Wrrrrrr…” To już są emocje, które mają opiekę z o wiele wyższych ciał [z buddialnego ocena: ["mnie się należy!"]

Jeśli praktykuję medytację tego, co się wydarza podczas jazdy, to wjazd na skrzyżowanie nie musi skutkować poruszeniem emocjonalnym. A jeśli nawet pojawi się emocja, to jest ona brana jako obiekt medytacji i umysł się jej przygląda, podczas jej wibrowania i zanikania. I kontynuuje dobre samopoczucie podczas dalszej jazdy.

ciało witalne i fizyczne

[razem potraktowane]:

W ciele witalnym i fizycznym u dobrego kierowcy “zaszyte” są ruchy i odruchy [jako reakcje na sytuację]. Samo ciało witalne może, dzięki patrzeniu i widzeniu rozpoznać sytuację drogową – i [zdziwisz się chyba] – najczęściej właśnie to ono reaguje. Medycyna, neurologia określają te sposoby jako bodajże “łuki odruchowe”, które można odnaleźć w rdzeniu kręgowym na poziomie wiązek – włókien nerwowych.

Do szybkiego zahamowania organizm nie musi myśleć [poziom mentalny i wyżej], nie musi nawet pojawić się emocja – automatyzm spowodouje naciśnięcie hamulca. Do takich automatyzmów zresztą są trenowani adepci sztuk walki, żeby nie myśleć, a nawet żeby nie mieć emocji w czasie działania. Zrobić, co trzeba w całkowitym spokoju. Na szczęście na drodze nie robimy niczego przeciwko komuś, dlatego Dusza ma o wiele mniej oporów aby tak działać.

W sportach walki działa się przeciw człowiekowi, co dla Duszy jest – natychmiast i bezwzględnie – równoznaczne z krzywdzeniem, do czego ona nie chce się przyczyniać.
W sytuacji jazdy samochodem o wiele bardziej współpracujemy i nastawieni jesteśmy na nieszkodzenie, co Dusza bardzo dobrze przyjmuje. Co prawda czasami potrzeba kilku miesięcy aby to zestroić, ale nie potrzeba przeciwstawiać się zwykle Duszy, nie trzeba jej jakoś specjalnie przekonywać, że to dla nas jest korzystne tak dobrze mieć skoordynowane ruchy.

Dlatego tak długo potrzeba ćwiczyć karate, aby się wytrenować, a tak stosunkowo krótko trzeba ćwiczyć, aby opanować w miarę dobrze jazdę samochodem.

Podczas wjazdu na skrzyżowanie ciało witalne i fizyczne powodują kręcenie głową, rozglądanie się, ruchy nóg na pedałach, ruch ręki dla zmiany biegów. Najczęściej przy  tym kierowcy nie mają blokad energetycznych i mogą jednocześnie wykonywać kilka czynności, sprawiając, że pokonywanie nawet skomplikowanej trasy przebiega płynie.

ciało przyczynowe

Dla zaawansowanych kierowców nowa sytuacja drogowa nie musi oznaczać stresu. Nawet, gdy nie była ona przedstawiana na kursie, kierowca jedzie, intuicyjnie wiedząc jaką zachować prędkość, gdzie bardziej uważać, gdzie przystanąć, w którą stronę się spojrzeć. Nadal jednak potrzeba się stosować do przepisów – czy to tych z kodeksu drogowego, czy do tych, w których Polacy celują – do swoich nawyków. Jeśli ktoś ma nawyk stawania w nieprawidłowym miejscu, to na ciele przyczynowym nie będzie elastyczny – nie będzie “myślał” o innych, którzy może akurat przechodzą tamtędy piechotą. Trzeba wykonać zadanie – i ciało przyczynowe je wykona [zgodnie z zasadami, wartościami, jakie pochądzą od ciała o jeden wyższego - buddialnego].

Czasami zdarza się, że niektórzy ludzie mają bardzo słabo rozwinięte ciało przyczynowe, wtedy manewrowanie samochodem jest utrudnione. Taka osoba nie jest w stanie w niektórych przypadkach zrozumieć, sama dojść do tego, co akurat powinna zrobić!? Na poniższym filmie pokazane są manewry mające na celu zawrócenie na pustej drodze.

Ani droga nie przeszkadza, ani też nie ma żadnego ruchu, a zawrócić jest trudno. Nie ma co się oburzać – tak niektórzy mają i nie “pokonają tego” za pomocą nawet największego skupiania się, zastanawiania się w tym momencie. Osoby z zewnątrz mogą się denerwować, bo zwykle oceniają po sobie – jak ja mogę w miarę szybko wymanewrować, to jak tamta osoba – czasami starsza i wydawałoby się bardziej doświadczona – dlaczego ona tak się guzdrze?

No niestety, dwie panie rozmawiają ze sobą, czyli mocno uruchomione ciało niższe metalne i astralne [czyli emocje: "emocje trzeba przegadać"], a że się rusza przy tym kierownicą, no powinno coś wyjść z tego skręcania, czyż nie?Pani zdziwiona, że kręci i kręci a tu nadal nic. Ale że paple z drugą tego nie widzi.

To jest typowy przykład jak wzorce ewolucyjne [i prokreacyjne] przytłumiają realne działanie. U kobiet uruchomienie tych wzorców w czasie napięcia równa się: “zbliż się do kogoś i porozmawiaj o swoich emocjach” co niestety czasami mocno zaburza podejmowanie prostych decyzji związanych z logiką “przyczyna – skutek”. Czyli nie działa ciało przyczynowe.


Można  tu wspomnieć o obciążeniu krokodylami – to są oczywiście “panowie dróg”. Jeśli komuś się należy pierwszeństwo – to jemu. Ciało przyczynowe ma obcykane, ponieważ jest to istota mająca opiekę z wysokich ciał. Świetni kierowcy – mówi się na nich. Co prawda się powstrzymuje przed przejechaniem na czerwonym, ale już zakaz przekraczania prędkości nie wchodzi w rachubę. Krokodyle poddają się silniejszemu – zwalniają przed radarami, ale mogą sobie ulżyć przez przekleństwa [zresztą osoby z linii ewolucyjnej z kr. traktują często jak przerywnik - łatwo taką osobę zdiagnozować kim jest i "co ma"]. Nie warto zadzierać z takim, nie znajdziesz u niego poczucia winy [że akurat przekroczył przepisy], warto uchronić się przed szkodami psychicznymi i całkiem czasem konkretnymi fizycznymi.

ciało buddialne

To ciało wartości, a więc i rozróżnienia “lepiej – gorzej”. Tu mogą rodzić się lepsze sposoby radzenia sobie w ruchu. Lepsze jest wrogiem dobrego, a oba obsługuje ciało buddialne.

Skręcając na prawy pas z lewego, oglądamy się. Jeśli potrafisz dostrzec wolną jezdnię “kątem oka” to zdecydowanie lepiej, niżbyśmy mieli odwracać całą głowę [ja jeszcze obracam się cały.. i to mnie wybija z koncentracji.. hmm]

Jeśli jedziemy w kolumnie samochodów, zwykle patrzymy, czy poprzedzający nas nie włącza akurat światła hamowania. Wtedy i my musimy hamować.

Dla ciała buddialnego twórczego kierowcy może to być mało – będzie obserwować poprzedzające w kolejce samochody i z ich zachowania wnioskować, co zrobić – czy już hamować, czy wrzucić na luz.

Ciało buddialne to ciało optymalizacji. Jeśli się śpieszymy – wybierze szybką trasę, jeśli chcemy spalić mniej – wybierze sposób na to też.

W czasie wjeżdżania na skrzyżowanie kierowca z aktywnym ciałem buddialnym jest skłonny się dostosować – już nie jest niewolnikiem przepisów, ale może np. przepuścić ciężarówkę. Dusza się cieszy, a i więcej miejsca może akurat się znaleźć. Tu jest miejsce na cyzelowanie ruchów, na dopieszczanie nawyków.

Tu akurat jest film jak panowie badają samochód, czy można by odzyskać w nim utraconą przez lata moc, to także jest optymalizacja, przynajmniej przyświeca ta idea:

W przypadku wyższych ciał nie musi dojść do osobistego poruszenia na danym ciele, aby coś zrobić, wystarczy, żeby wiele osób to robiło, Dusza wtedy podłącza się pod duszę grupową tych osób i korzysta z rezultatów. Przykład – jeśli znaki ograniczenia prędkości są od czapy, to niemalże wszyscy jadą ileś km/h szybciej. I nikt nie płacze  nad złamanymi przepisami. Postawa duszy grupowej jest tak przemożna, że .. bezpieczeniej się nie wyłamywać – jeżdżenie wolniej może być niebezpieczniejsze.

ciało atmaniczne

Jest to wysokie ciało, ciało idei. Są ideowcy, którzy jeżdża.., a zresztą poczytajmy.

Jaki to samochód?

może jechać 100 km/h na dwójce?
podjedzie pod każdy krawężnik?

Ma o wiele lepsze przyspieszenie niż zwykłe samochody.
Droga hamowania jest dwukrotnie krótsza.
Możesz przejechać próg zwalniający z dwukrotnie wyższą prędkością niż zalecana.
Nigdy nie musisz sprawdzać poziomu oleju, płynów, stanu ogumienia.
Po zapaleniu się lampki ciśnienia oleju, możesz jeszcze spokojnie
przejechać 200-300km.
W ogóle nie wymaga mycia i sprzątania wewnątrz.
Zawieszenie umożliwia ci przewożenie dowolnie ciężkich ładunków.
Wszelkie niepokojące dźwięki i stuki z silnika eliminujesz poprzez podkręcenie radia.
Nie potrzebujesz żadnych alarmów, auto można zostawić wszędzie, nawet otwarte i z kluczykami w środku.
Auto jest wodo i piaskoodporne, można jeździć po plaży, jak i po strumieniach.

No więc co to za samochód …?

Firmowy

[to oczywiście żart :) wklejony na żywca z sieci]

Taka postawa może być uprawniona, jeśli albo firma na to pozwala, albo człowiek jest nieuczciwy i zarzyna auto [posiadawszy krokodyla].

Zwykle użytkujemy auto tak, jak wskazuje na to nasza postawa ideowa [atmaniczna].

Auto rodzinne jest użytkowane tak, aby rodzina miała z niego korzyść. Auto sportowe jest użytkowane tak, aby mieć przyjemność z jazdy i ew. zwyciężać w wyścigach. Samochód strażacki ma wspomagać gaszenie pożarów. Karetka ma dowozić chorych [o ile na to są pieniądze w lecznicy :)]. Pojazd kampingowy ma zapewnić przyjemne wrażenia turystyczne i komfort.

Wjazd na skrzyżowanie, uwzględniwszy powyżej wymienione postawy może się więc znacznie różnić dla każdego z tych przypadków.

Ciało anupadaka

Jest to bardzo wysokie ciało, i mimo tego, że tylko pojedyncze osoby mają je dojrzałe, to jednak już wiele osób ma je rozwinięte. I ma poruszenia na tym ciele. Częściej nieświadomie, ale też i świadomie dokonuje takich poruszeń. Nie są one doskonałe, podobnie jak niedoskonałe są pierwsze kroki dziecka. Aby podporządkować sobie motorykę ciała dziecko spędza wiele czasu na ćwiczeniach, zabawach. Podobnie z dokonywaniem świadomych wyborów wolnej woli. W wielu przypadkach decyzji mamy do czynienia z poruszeniami na o wiele niższych poziomach, nie na anupadace, chociaż tak nam się wydaje. Wszelakie decyzje na które ma wpływ odwodząca nas od celu myśl, emocja, odczucie, wyznawane wartości czy jakaś idea nie są stricte poruszeniami na poziomie anupadaka. Jednak świadomość i oczyszczanie się przywodzi nas na anupadakę zupełnie bezwiednie i zgodnie z  zamiarem rozwoju duchowego – stajemy się powoli bardziej niezależni.

Jeśli działamy na poziomach niższych ciał, np. na astralnym [czyli emocjonalnym], to nie mamy szans na przekroczenie emocji. To raczej emocje nami rządzą. Jednak wznosząc się poziom wyżej, jesteśmy w stanie myślowo ogarnąć naszą ganianinę emocji.

Na poziomie mentalnym jeśli funkcjonujemy, to już możemy na emocje spojrzeć “z góry”. Może nie panujemy nad nimi, ale możemy się nieco od nich zdystansować, ogarnąć je myślowo. Taka jest prawidłowość – wyższy poziom daje “ogarnięcie” poziomu niższego, daje większe możliwości, czasami też daje możliwość dokonywania takich zmian, któreych na niższym poziomie nie mamy.

Na poziomie mentalnym jesteśmy ponad emocjami, ale nie mamy jeszcze szans na wydostanie się poza/ponad sztywne klasyfikowanie, czy nazywanie, szufladkowanie. Jest to poziom dopiero podstawowego myślenia. Jeśli zaś zaczniemy patrzeć z poziomu o jeden wyższego [z poziomu przyczynowego], to mamy szansę na to, aby wyjść poza ramy wyłącznie klasyfikowania i odkryć istotne związki przyczynowo-skutkowe. Da nam to o wiele lepsze narzędzie poznania i modyfikowania otaczającej nas rzeczywistości, niż daje proste szufladkowanie z poziomu mentalnego.

Powyżej ciała przyczynowego jest atmaniczne. Jest to ciało idei. Jeśli działamy na poziomie atmanicznym, to robimy coś, czy rozmyślamy zgodnie z ideą. Czy swoją, czy pobraną z kadzi społecznej [ze społecznego zbiornika idei - myślokształtów atmanicznych].

Jeśli działamy na tym ciele, to rozpatrujemy idee, to mamy “wzniosłe myślenie”, np. o pięknie, o doskonałej formie, ale także o rzeczach powiedzmy niekorzystnych, np. faszyści myśleli o holokauście, czyli “czystce”, co też było ideą, co prawda zabójczą, morderczą, ale jednak ideą.

Jeśli działamy na poziomie idei [atmanicznym], to dostroiwszy się do jakiejś idei powierzamy jej swój los. Może być to idea zbiorowa [np. walka o wolność narodu, rodzinna - wychowanie potomstwa, lub indywidualna - np. poświęcenie się pracy twórczej.] W takich wypadkach jednak nie mamy tak naprawdę dużo do powiedzenia. Nie realizujemy postawy wolności, wolnego wyboru, który jest o poziom wyżej.

Jeśli zaś zaczynamy działać z wyższego poziomu, myśleć na poziomie anupadaki, to mamy możliwość przekroczyć idee, mamy tą swobodę, aby działać ponad ideami.

Stąd anupadaka jest ciałem wyboru, wolności. Działanie/myślenie w pełni na poziomie anupadaki jest nacechowane swobodą wyboru. Powiedzmy czymś na kształt istotnie “wolnej woli”. W Biblii napisano, iż Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Dobrze to zgadza się z naukami teozofów, którzy właśnie na poziomie anupadaka upatrują tzw. monad, czyli zaczątków duchów ludzkich.

Ciekawe powiedzonko poniżej może mieć coś z tym wspólnego.

Pesymista widzi ciemny tunel.
Optymista widzi światełko w tunelu.
Realista widzi światło nadjeżdżającego pociągu.
Maszynista widzi trzech kretynów na torach.

Optymistę możnaby zakwalifikować do poziomu atmanicznego – ma ideę.

Pesymista może dajmy na to być na poziomie buddialnym.

Realista na przyczynowym.

Wszyscy trzej powyżej opisani mają mniej lub bardziej klarowną wizję sytuacji, niestety nie mają wiele w niej do powiedzenia..

Maszynista zaś ma i widzi ich jak, powiedzmy, nieco zagubionych. Może coś zrobić, zdecydować – można go widzieć na pozycji anupadaka.

.

Osobiście na poziomie anupadaki można działać dość wcześnie. Nie oznacza to jednak natychmiast sukcesu w tych działaniach. Dziecko ma dostęp do wyborów nieuwarunkowanych, jednakże znajduje się w czasie ogromnej zachłanności na życie – chce “być dorosłym”, co daje w efekcie to, że chce wejść w społeczeństwo wraz z jego uwarunkowaniami [choć samo tego tak sobie nie definiuje]. I wtedy jego możliwość nieuwarunkownego wybierania mocno spada. Wybory są wtedy zależne od odczuć, emocji, myśli, przyczyn, wartości, idei.

Na poziomie anupadaki można działać. Nie oznazcza to jednak sukcesu w tych działaniach. W ogóle, działanie na jakimkolwiek poziomie nie oznacza, że będzie to działanie efektywne albo sprawne. Podlewać kwiatki można, ale jeśli nie trafiamy podlewaczką w doniczkę, to możemy tak sobie podlewać i podlewać, a kwiatki uschną. Ale podlewaliśmy! Tak studenci się tłumaczą: przecież się uczyłam!!! No dobrze, ale czy się nauczyłam?? Zwykle do sukcesu potrzeba cierpliwości i ćwiczeń.  “Nauczyłam się” przyjdzie, ale trzeba poświęcić często sporo czasu i uwagi.

Zobaczmy, jakie błędy w działaniach można dokonywać, mimo, iż jednak “się działa” na danym poziomie.

Można mieć na poziomie mentalnym wzorzec sytuacji i na podstawie tego wzorca działać. Ale, niestety, sytuacja rzeczywista może być np. albo bardziej skomplikowana niż w zapamiętanym mentalnie wzorcu, albo tylko podobna do warunków we wzorcu, i działanie może już być niedobrze dobrane do sytuacji.

Na poziomie astralnym [emocji] można dajmy na to podobnie zemocjonować się jakąś sytuacją jak partnerka. Wystarczy jednak, że partnerka ma inne odczucia, inną nieco emocję i będzie ci zarzucać, że jej nie rozumiesz.

Na poziomie buddialnym można być w zgodzie z innymi osobami z grupy religijnej, ale jak się dajmy na to ma wątpliwości co do pewnych wyznawanych przez nich wartości, to następuje odrzut – już tak bardzo z tobą nie chcą gadać.

Działanie na anupadace, to wybór. Oczywiście, jeśli się człowiek dostraja do pragnień duszy, do potrzeb ducha, to te wybory jakoś w miarę dobrze następują. Człowiek sam nie musi ich podejmować [i zwykle poddaje się porywom Ducha czy też pragnieniom Duszy]. [to w chrześciaństwie nazywa się odkrywaniem swojego powołania i pójściem za nim i nie dotyczy tylko stanu kapłańskiego, ale w ogóle jakiejkolwiek decyzji o drodze życiowej] Powtórzmy, takie działanie nie musi się kończyć sukcesem, a może być ogromnie znaczące dla całego życia [np. wybór drogi życiowej]. Stąd zasięganie porady u osób znających się na rzeczy.

Potem z czasem dana osoba [w zależności od poziomu rozwoju] zaczyna sama być świadoma, że jest w stanie decydować o swoim życiu. Że nawet może stać ponad ideami, może wybierać “w jakim świecie” będzie żyć. Im bardziej zaawansowana duchowo osoba, tym widzi więcej dla siebie możliwości. I tym bardziej chyba jednak chce podjąć decyzję. Odkrywa, że Wszechświat mniej ją kieruje – w rozumieniu, że owszem, kierować może, gdy się człowiek zdecyduje na taki a nie inny zestaw norm i zasad, że zechce  dokonać wyboru ścieżki życia [i potwierdzi to przez zdecydowanie, pracę, cierpliwość, nieuleganie presjom]. Natomiast na początku wcale te decyzje aż tak bardzo nie muszą być akuratne.

Przykładowo jakiś młody człowiek może mieć kłopot z wyborem czy iść do liceum [i do klasy o jakim profilu], czy też do technikum? I może się pomylić z powołaniem. Podobnie później – wybór kierunku studiów może być rozumowy, ale się nie sprawdzić – dusza może nie zechcieć podjąć tego tematu życiowego.

.

A więc: Osobiście na poziomie anupadaki można działać dość wcześnie.

Młodzi ludzie dość często buntują się, jest to rodzaj działania z wysoka, ponad ideami, właśnie na anupadace. Pytanie, ilu z nich się to udaje? Ile osób młodych rzeczywiście wybija się [wskazanie na wyższe ciała] na samodzielność pod wpływem młodzieńczych, szczytnych [tu też wskazanie na wyższe ciała] posunięć. Pewnie niewielu. Deklaracje są towarem tanim, można go mieć dużo. Natomiast oprócz wstępnej postawy na anupadace potrzeba postać w tej postawie i podziałać wystarczająco długo, aby cały strumień wydarzeń zszedł na niższe ciała i się skrystalizował w bardzo konkretnej strukturze życia takiego człowieka.

Wielu bogatych przedsiębiorców w USA porzucało szkoły. Oni nie tylko “marzyli”, nie tylko “buntowali się” – co równoznaczne jest z poruszeniami na anupadace. Ale także mieli na tyle cierpliwości i samozaparcia, żeby rozwinąć pierwotną postawę decyzyjną na niższe ciała, w konkretne idee, myśli i fakty. Gdy Steve Jobs opuścił college mógł wylądować na bruku jako bezrobotny. Ale jednak jego zaangażowanie dało efekty w zupełnie konkretnym stylu – korporacji informatycznej.

Stąd działania na anupadace mogą być wcześnie, ale pojedyncze, bez ugruntowania, czy tym bardziej bez sukcesu. Cała machina społeczna sciąga młodych do poziomów o wiele niższych – do tzw. realiów, czyli podporządkowuje zastanym sytuacjom i od wieków ustalonym porządkom. Nawet jeśli młody człowiek ma na starcie wysokie porywy, to łatwo może – np. przez sytuację materialną – być podporządkowany porządkom panującym na niższych poziomach w jego społeczności. Machina kulturowa już tak działa, aby “opanować” wybryki młodych, bo to jest dla ustalonej, dotychczasowej kultury niebezpieczne. I niebezpieczne jest dla osób zasiadających na wysokich stołkach, mających z tego duże pieniądze.

I to nic nie znaczy, że młody człowiek ma naprawdę otwarte oczy, głowę, szczytne cele i życzliwość do wszystkiego co żyje. Nawet z tak wspaniałymi, o wysokiej jakości postawami nic nie wskóra, ponieważ nie jakość się liczy, a efektywność. Efektywne, mające długą historię, niskopoziomowe poruszenia społeczne, gospodarcze czy religijne już wielu, wielu podcięły nogi. Wniosek: albo-albo. Jeśli chcesz iść “na swoje” to trzymaj się tego. Jeśli nie jesteś w stanie sprostać machinie kulturowo-społecznej, zaakceptuj ją i postaraj się znaleźć swoją przestrzeń, kultura nie jest aż tak wszechprzenikająca i wszechwładna jak się wydaje.

Grupowe poruszenia na poziomie anupadaka

Na poziomie anupadaki można wolność realizować w ciele grupowym. To bardzo częsty sposób. Jeśli pojedynczy człowiek nie posiada wystarczająco rozwiniętych ciał subtelnych, aby działać na jakimś poziomie, to wystarczy, żeby się skrzyknął z innymi w odpowiednio dużą grupę, a już będzie mógł zacząć działać na danym poziomie. Jedyny kłopot, że owo działanie nie będzie stricte jego samego, ale to już bardzo często nie jest kłopotem. Poczucie się w zbiorowości o podobnych wibracjach też – samo z siebie – jest dla wielu takich osób wartościowe.

Przykładami na takie działania stadne z poziomu anupadaki są wszelakiego typu rewolucje. Wystarczyło, żeby się zebrało ileś osób o poglądach rewolucyjnych, a już potrafiły w realny sposób podważyć ustalenia ideowe porządków państwowych. Silnych porządków – dodajmy. Rewolucyjne działania na poziomie anupadaka dały wiele zmian w Europie na początku XX wieku.

Inny przykład, bliższy historycznie, to grupy subkulturowe. Są one o wiele mniejsze, niż rewolucyjne ruchy społeczne. A jednak – na swoją miarę potrafią w podobny sposób zanegować dotychczasowy porządek społeczny, przynajmniej na obszarze danej grupy. Widać stąd, jak idzie do przodu postęp z zaawansowaniem ciał subtelnych poszczególnych istot, osób. Kiedyś trzeba było dużej liczby ludzi, a teraz mniejszej, aby przeprowadzić skuteczne zmiany postaw i utwierdzenie się w ich.

Działania na anupadace to zmiana postawy, która skutkuje działaniami samodzielnymi, pod wpływem własnych pomysłów, wg. samodzielnego wyboru. Własne i samodzielne, jak widzieliśmy na przykładach, mogą dotyczyć grup społecznych wielkich, mniejszych, a także pojedynczych jednostek.

Obecnie jesteśmy w czasach, w których własne, osobiste wybory się liczą. I to poprzez własne wybory ludzie mogą poprawić, albo pogorszyć sobie życie. Nie tak, jak kiedyś, że przynależność do grupy społecznej, lub narodu powodowała pewne zmiany poprzez tych grup działanie. Na dzisiaj owszem, stare typy zasad działają nadal, ale już nowe – działania samodzielne są o wiele mocniejsze.

Przykładem jest telewizja i internet. W telewizji na początku było mało kanałów. Wybór osobisty był ograniczony. I ograniczone działania na anupadace. Potem pojawiło się wiele kanałów, stąd wybór osobisty się zwiększył. A i działania na anupadace również.

Tu trzeba dodać, iż wiele, wiele ludzi nie wytwarza swoich własnych postaw, a kieruje się czy to poruszeniami tłumu [stadne poruszenia na anupadace] – jak np. świr na punkcie dinozaurów przy filmie Park Jurajski. Dzieci kupujące maskotki dinozaurów nie dokonywały świadomych decyzji na anupadace. Mimo, iż wierciły mocno rodzicom w brzuchach i portfelach. Jednak wybór “kursu na dinozaury” był uzależniony od mody, czyli poruszenia duszy grupowej.

Poziom działania autonomicznego można było wtedy dobrze zmierzyć poziomem podłączenia się pod modę na ów Park. Im mniej ktoś jest zależny od mody, tym bardziej jest autonomiczny. Tu także widać podłączenia się pod mody na stroje. Nie wydaje się więc, że panie kupując “modny ciuch” robią to z poziomu osobistej niezależnej decyzji. Powielają wzorzec grupowy, który aktualnie tworzy bardzo obiecującą atmosferę w grupie, kulturze.

Podobnie kobiece dążenie do posiadania “nowego mieszkania”, “nowego, użytecznego samochodu” w obecnych czasach są wyrażeniem dosyć pierwotnego instynktu budowania gniazda, co zupełnie nie jest osobistym poruszeniem na anupadace, za to wpisuje się w ogromne, zbiorowe poruszenie w celu prokreacji. Ptaki zbierają gałązki na gniazdo, kobiety zbierają tysiące złotych na “auto raczej nowe, które będzie niezawodne i użyteczne, tylko lać i jechać”. A jak się samczyk nie dołoży to dostanie dziobem między oczy.

Inny typ prowadzenia na poziomie anupadaki dają tzw. krokodyle, czyli pewne istoty z wyższych poziomów, do których ileś osób jest podłączonych i z ich poziomów dostaje inspiracje i wg. nich działa. Krokodyle [i ich opiekunowie] mają doskonale rozwinięte własne decydowanie, ponieważ mają rozwinięte ciała na poziomie anupadaki. Stąd można dostrzec tak potężne działania cechujące się niesłychanie zdecydowanymi wyborami u ludzi mających krokodyle.

Same te osoby niestety nie decydują o swoim losie aż tak, jakby się im wydawało, jednak ów wysoki poziom umiejętności decydowania jest w ich własnych oczach [i w oczach osób w nie wpatrzonych] czymś niesłychanie cennym. Krokodyl w dużej części sam steruje wolą człowieka, a ów człowiek jest przekonany o swojej możliwości wyboru. Niestety, tutaj pojawia się pułapka – wola człowieka mającego krokodyla, taka osoba tylko sobie wyobraża, że to ona posiada tak duże możliwości wyboru i decyzji.

Co prawda, trzeba powiedzieć, że decyzje krokodyli są imponujące: są śmiałe, bezwzględne, nieznoszące sprzeciwu, przejmujące inicjatywę, odważne. Jak wszystko idzie gładko, tylko można podziwiać poziom funkcjonowania i umiejętności. Zaiste jest nadludzki, nieziemski. Istotnie – ponieważ pochodzi od krokodyli, które nie są bezpośrednimi mieszkańcami ziemskiego świata fizycznego.

Gdy zaś sprawa utyka, gdy pojawiają się kłopoty czy decyzje okazują się błędne, to … krokodyle się szybciutko chowają i chowają pamięć o swoich odważnych działaniach. Wówczas nosiciel krokodyli zostaje sam na placu boju – ze swoją zupełnie ziemską i człowieczą delikatnością i słabością. Wtedy zwykle zbiera baty za decyzje krokodyli. Uważa, że niesłusznie. Po części ma rację – to nie on decydował. Jednakże on jest odpowiedzialny za wpuszczenie do siebie krokodyli, stąd i w efekcie jest odpowiedzialny za całe – nieliche często – zamieszanie.

To prawda, że wolna wola, własne swobodne decydowanie jest bardzo cenne. Cóż jest jednak tak do końca warte, jeśli pochodzi spoza nas samych? Jak dotąd, znamy więc trzy sposoby na wolne decydowanie [od ideologii i spraw z jeszcze niższych poziomów]:

  • decydowanie o swoim losie poprzez wybór i podłączenie się do większej lub mniejszej grupy osób,
  • decydowanie o sobie poprzez poddanie się inspiracji istot, które są ponad nami i nami sterują,
  • decydowanie o sobie poprzez własne rozważania, refleksje i osobiste podejmowanie decyzji.

Ten trzeci sposób, w odróżnieniu od pierwszych dwóch, ma najwięcej wspólnego z rozwojem duchowym. Bowiem u osób posiadających rozwinięte ciała subtelne pojawia się właśnie możliwość własnego, osobistego działania na poziomie anupadaka. Pojawia się poziom rozumowania i refleksji, który przekracza idee, który może zaś sam idee kształtować. Tak działa anupadaka i osoba z jej poziomu działająca.

Taka osoba nie w swoich postawach i działaniach tych kłopotów, które opisałem powyżej. Nie musi sięgać do zasobów partii, koterii, grup nacisku, kościołów, grup wyznaniowych, klik, klanów, kolegów, towarzystw czy wspólnot duchowych, aby realizować swoje działania, nawet wzniosłe. Zaczyna, albo już ma możliwość decydowania o sobie bez konieczności liczenia się z ograniczeniami woli, narzuconymi standartami.

Tutaj ważne jest jak odróżnić taką swobodę od swobody dawanej przez krokodyle. Bo osoba działająca SAMA z anupadaki nie ma potrzeby posiadania krokodyli, zaś może widzieć aktywność krokodyli u innych ludzi.

Krokodyl działający z anupadaki wygląda bardzo profesjonalnie, to znaczy jest zaawansowany w działaniach na tym poziomie. Opiekunowie krokodyli mają ciała również na wyższym poziomie – adi, więc anupadakę mają doskonale opanowaną. Ta doskonałoś jest aż nieludzka w odbiorze. I ta doskonałość pokazuje właśnie nieludzkie pochodzenie tej woli w działaniu. Jeśli ktoś jest w odbiorze zbyt dobry, zbyt doskonały, jeśli nie ma wątpliwości, jeśli nie waha się, jeśli idzie jak przecinak w realizowaniu własnej woli – można swobodnie podejrzewać działalność “opętującego” go krokodyla.

Jeśli zaś działania wolnej woli są nieśmiałe, jeśli pochodzą z długich czasami przemyśleń przetykanych wątpliwościami, jeśli działania są własne, choć niepewne. Jeśli nie widzimy w kimś takim przesadnie doskonałej postawy, ponadnormatywnej, ponadnormalnej sprawności w jakimś obszarze, to dobrze. Ludzie – bez ideologii i bez krokodyli są “tylko” ludźmi, i po tym można ich rozpoznawać.

Jeśli tak jest, to z dużym prawdopopdobieństwem mamy do czynienia z osobą, która rozwija własną anupadakę. Nie podłączoną pod parasol społeczny, ani też nie ma podłączeń z nadludzkimi gadami.

Na portalu CUD napisałem tekst o tym, jak wyrażają się ciała subtelne z wyższych poziomów w funkcjonowaniu grup społecznych, narodów.

A jak się objawia pierwsze ciało ponadatmaniczne w grupie (państwie, narodzie)?

Pewnie tak, że może taka grupa jako całość nie stara się już wdrożyć jakiś ideał w życie. To by był poziom atmaniczny, czyli np. ideał równości ludu pracującego z lat socjalizmu, albo ideał narodu wybranego z lat narodowego socjalizmu.

Rozwinąwszy mechanizmy demokratyczne narody mogą zacząć pracować o jedno ciało wyżej, czyli rozwijać działania na ciele anupadaka. Wybory, zwłaszcza wolne, to właśnie ciało anupadaka. A wolne wybory to jest podstawa demokracji. Stąd, jeśli naród istotnie może wybierać w swobodnych wyborach, jaka postawa mu odpowiada, to pracuje na anupadace. Anupadaka oznacza “nie mający rodzica”. I rzeczywiście, naród uważa się za ostatecznego suwerena w tym wypadku. Nawet idea już nie jest istotniejsza od wyboru narodu. A więc, jeśli naród wybierze, to aborcja będzie w porządku, jeśli wybierze, że nie, to nie będzie w porządku. Stoi więc ponad ideą.

Na ile ciężko jest przejść z ciała atmanicznego – poddania ideom [płynięcia z ich prądem], jak ciężko jest przejść do dojrzałości w wyborach, można zauważyć na przykładzie polskiego parlamentaryzmu. Nie przypadek to, że przez ileś lat wybory wygrywały na przemian partie to prawicowe, to lewicowe. Naród [grupa ludzi] nie mógł się zdecydować, czego tak na prawdę chce, co będzie lepsze. Jednakże już nie wierzył bezgranicznie ani jednej, ani drugiej stronie. I w tym widać, jak jest zdecydowany sam przejmować dziedzinę podejmowania decyzji dotyczących wszystkich niższych niż anupadaka ciał. W pierwszym rzędzie zdecydowany jest przejąć decydowanie, co jest słuszną ideą, a co nie. W takiej demokracji już właśnie lud, jako gremium wybiera [anupadaka] co uważa za słuszną ideę [atmaniczne].

Dwa słowa na temat ciała Adi, ciała jeszcze wyższego. To ciało jest ciałem nadawania znaczeń. Poruszenia na tym ciele dają bardzo duże możliwości zmian. Chociaż nic się może fizycznie nie zmienić, to jednak “świat się zmienia”, po takim poruszeniu wydaje się czymś innym. Znowu zacytuję poprzedni kawał.

Pesymista widzi ciemny tunel [i czuje przygnębienie].
Optymista widzi światełko w tunelu.
Realista widzi światło nadjeżdżającego pociągu.
Maszynista widzi trzech kretynów na torach.

Wyobraźmy sobie, że ten sam człowiek ma najpierw wizję pesymistyczną, następnie przechodzi do wizji optymistycznej [ale tak totalnie, całym sobą, nie myślowo, a przeżyciowo, z pełną zmianą w odczuciach]. Potem przechodzi on do wizji realistycznej, że po prostu jest na torach pociągu w tunelu.

Takie trzy postawy w jednym człowieku? Nieczęsto się to zdarza, żeby można tak się skrajnie przeprogramować. Natomiast poruszenia na ciele Adi dają taką możliwość, to właśnie poprzez takie poruszenia, poprzez zmiany postaw tych najwyższych można zmieniać, często skrajnie postrzeganie swojego świata, zmieniać światopogląd. Jest to rzadkie, ponieważ konkretny człowiek zwykle z danym światopoglądem chodzi dziesiątki lat. Natomiast taka zmiana jest możliwa, więcej, nie ma jakichś przeciwskazań, żeby takie zmiany się odbywały. Jednyną przeciwnością może być zbyt niski poziom świadomości, zbyt mało rozwiniętych ciał subtelnych.

Typowym przykładem poruszenia na poziomie Adi jest poruszenie dokonujące się w trakcie terapii, np. regresywnych [także, a może specjalnie tych z objęciem przeszłych wcieleń], w Metodzie Sedony [prosta a skuteczna, chociaż też ma pewien brak]. Słyszałem taką wypowiedź po sesji regresywnej [to akurat nie metoda Sedony]: “po sesji wstaję i już nie potrafię myśleć tak jak dotąd.” To jest oznaka poruszenia na ciele najwyższym. Poruszenie się dokonało, ale ta osoba nie czuje, że to ona się do tego samodzielnie przysłużyła – ktoś na pewno pomógł, albo było to rezultatem procesu w terapii.

Podobnie odprowadzanie “duchów”, czyli osób zmarłych daje poruszenie na anupadace albo adi takiej osoby. Czasami wystarczy poruszenie na poziomie atmanicznym – idei [odwołanie się do idei, którą reprezentowała dana osoba], zgodnie z którą to ideą  pełne odejście z tego świata jest czymś zgodnym z porządkiem, z potrzebami. Trzeba użyć odpowiednich argumentów, bo nie chodzi o przymuszanie ani manipulowanie. Jest w tym coś z bycia dobrym adwokatem.

Ciało adi – postawy i poruszenia

Ciało adi – ciało przypisania znaczeń. Grupowa postawa na tym ciele wyraża się w przypisaniu wartości rynkowej zadrukowanym kawałkom papieru, nazywanym pieniądzem, a konkretnie banknotami. Ilość znaków “0” na tych papierkach wskazuje jak wiele przypisujemy im wartości. Postawie tej poddają się generalnie wszyscy, jest ona ogromnie silna.

W dużym stopniu ten proces zachodzi na poziomie utożsamienia się: z kim [czym] się na teraz identyfikuję – kim jestem?

Zjednoczenia = Zmiana utożsamienia
= przypisanie innego znaczenia dla trójni
osobowość, dusza, WJ

to kolejny ciekawy przykład poruszenia na ciele adi.

Jeśli chcielibyśmy mieć swobodne poruszenie na anupadace [ciało wolnego wyboru], to potrzeba nam innego niż powszechny punktu uwagi/zboru na ciele adi. Inny punkt zbioru na adi oznacza, że inaczej spoglądam na osobowość [ego], duszę i ducha [WJ]. Zmiana punktu zboru [z którego działamy] ma zajść, czyli mamy zmienić utożsamienie, że nie jestem ego/osobowością, a trójnią osobowością+dusza+duch, albo kimś na miejsce tych trzech. Zmiana utożsamienia to zmiana przypisania znaczeń, czyli poruszenie na ciele adi.

Tu może się przydać tekst

“Osobowość a Dusza”:
http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=1214

i dalsze:
“Osobowość a pragnienia duszy”
http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=1223

opisy poszczególnych składowych istoty ludzkiej:
http://swiatducha.wordpress.com/dusza/

Jak wygląda wzrost, rozwój ciał subtelnych – [prezentacja slajdów]

Jak wygląda moja analiza czakramów i ciał subtelnych [link]?

Na lewej osi pionowej są obrazy czakr [można zobaczyć jak aktywny jest człowiek na poszczególnych polach] a na prawej osi zaznaczone są ciała subtelne w formie okręgów. Obecnie badam to, co najważniejsze – do jakiego poziomu są owe ciała dojrzałe, ponieważ to determinuje poziom świadomości [zauważ - nie samoświadomości, natomiast dotyczy to ogólnego zrozumienia - z jakiego poziomu owo zrozumienie świata, życia, siebie, innych zachodzi.]

——————————

A oto obiecane opinie z książki teozoficznej

Lessons in Theosophy

Lesson 7, Planes of Existence
(Physical, Astral, etc.)

cytuję:

The Anupadaka Plane is the second plane. It is the plane where the seven Dhyani-Chohan reside. The Anupadaka plane of existence is also where a person’s Monad resides.

The Anupadaka Plane is also know as Parinirvana. (see chart)

The Adi and Anupadaka Planes are such high levels of consciousness, it has been said that the human mind cannot comprehend what existence these Planes must be like.

[The Adi Plane and the Anupadaka Plane] “…will not be touched by the majority of mankind in this evolution at all — two planes which are mere names for us, names conveying no definite meaning, so high are those spheres beyond our loftiest imaginings. These are that which is spoken of as Paranirvana [Anupadaka] and that which is still higher, Mahaparanirvana [Adi]. What these states are we cannot even dream. [There are] seven stages of the Cosmos. Humanity as a majority is to conquer and occupy five of them, and some of humanity�s children will reach to the yet higher that remain; but for the bulk of our race its evolution is within the five-fold universe [the five planes below Adi and Anupadaka].” (Annie Besant, The Path of Discipleship, paragraph 86 online or page 118 hardcopy)

koniec cytatu.

Wielu ludzi istotnie JEST bardzo prostych i nie ma zupełnie pragnienia do drążenia takiej wiedzy. Ale są i zaawansowane dusze, które własnie na takie opisy czekają.

————————————————

Terapie na ciele adi

Jest wiele różnych terapii.

Każda w jakiś sposób ma powodować zmianę u człowieka.

Jednak działają na różnych poziomach.

Niektóre wywołują zmiany czasowe – na jakiś czas jest lepiej. Te najpewniej są z takiego poziomu, powyżej którego jest kłopot. I ów kłopot po jakimś czasie “spływa z góry” ponownie. I znów trzeba coś robić.

Niektóre terapie zaś odwołują się do bardzo wysokich poziomów [jak anupadaka czy adi]. W takim przypadku może się zdarzyć, że dokona się istotnie trwała zmiana. Może być tak, że dojdzie się do źródła kłopotu, albo nawet takie źródło może tkwić niżej, niż wywołane na terapii poruszenie. Wówczas spływa z góry zmiana, której udaje się minąć kłopot, albo go przeprogramować. Bo to, co wyżej panuje w strukturze ciał i poziomów subtelnych nad tym, co niżej.

Trzy przykłady

Przykładem terapii na ciałach astralnym i mentalnym jest psychoterapia analityczna ze szkoły Freuda. Pacjent omawia swoje doświadczenia, przeżywając emocje z nimi związane. Analityk zaś ubiera w słowa skojarzenia i próbuje dopasować przeżycia do pewnych kategorii, które są wyróżnione w teorii owej terapii. Na pewno można się dzięki temu odstresować, zyskać wartościowe w swoim życiu wglądy.  Są również głosy, że też można latami chodzić na taką terapię i nie zmienić wiele w swoim życiu.

Przykład terapii dochodzącej do ciała przyczynowego jest psychoterapia oparta na procesie, wypracowana przez Arnolda Mindella. Jakby chcieć umiejscowić jej najwyższe poziomy to były by to chyba sprawy dziania się przyczyn i skutków – proces bowiem płynnie przechodzi poprzez takie stadia. Posuwając się za nim możemy docierać do przyczyn wydarzeń. Niechybnie też Wielki Duch pojawiający się [jak to jest napisane u Mindella] czasami w pracy z procesem jest przejawem z poziomu dajmy na to buddialnego.

Terapia Berta Hellingera zawiera wiele odniesień do Dusz ludzkich, chociaż sam jej twórca nie używa tych słów. Wiele w niej szacunku – postawy buddialnej, wiele dbałości o dopracowanie zależności między duszami – jeśli są dobre, odtwarza się je, a jeśli zaburzone – pracuje nad takimi poruszeniami w ciele zbiorowym [duszy zbiorowej] społeczności [rodziny, grupy pracowniczej], aby jak najlepiej dopasować połączenia. Bardzo to pasuje do dopasowań na ciele buddialnym, które dbają o wartości zarówno jednostek jak i społeczności.

To trzy przykłady. [Oczywiście można mieć trochę inne odczucia co do poziomu pracy danej terapii, a w szczególności w danej terapii można samemu doznać poruszenia na wyższych ciałach niż przedstawione.]

Warto przypomnieć, że jeśli ktoś nie ma zindywidualizowanych wyższych ciał subtelnych, to opowieści [treści] z tych poziomów będą go niepokoić, budzić niechęć. Albo razem z ilomaś podobnymi osobami zawiąże stowarzyszenie i będą razem próbować przechodzić przez takie zagadnienie.

Praca Eckharta Tolle

Ja proponuję jednak oglądnąć  metodę Eckharta Tolle [link], i może później jeszcze jedną.

Jak poszczególne poziomy u Eckharta pracują? Przypomnę, zgodnie z poziomami subtelnymi [link]:

Ciało fizyczne – cenny pojazd w którym żyjemy

tu jest aktywność – Eckhart mówi o byciu tu i teraz, czyli o dobrym zamieszkaniu i ciała i swego otoczenia.

Ciało eteryczne – ciało własnej energii subtelnej [chi, prana], odpowiada za zdrowie ciała fizycznego.

jak często powtarza o energii kwiatów! – mówi, że kontemplacja ich może dużo dać.

Jednakże wydaje się, że trochę ma kłopotów ze związkami damsko – męskimi.  Poniżej film o przeżywaniu związku jako tantrycznej praktyki, w której wnosi się świadomość w przeżywanie każdej chwili, także tej w związku z partnerem/ką.

Bardzo fajne, ale za chwilę..

dla odróżnienia jest film o tym, jak to jest, że wchodzimy w relacje partnerskie z poziomu egoistycznego pragnienia. Hym, myślę, że Eckhart nie obejmuje pragnienia Dusz, które ku sobie dążą. Tak, jakby wszystkie takie porywy podciągał pod egoistyczną postawę “muszę z tobą być bo to mnie dopełni, muszę cię mieć”. Nie sądzę, żeby tak było we wszystkich przypadkach. Dusze pragną być ze sobą często nawet wtedy, gdy osobowości [ego] są neutralnie nastawione do bliskości.

Wyobraźmy sobie dwie postawy:

1. postawa bez przywiązań, a jednak możliwe pragnienia, np. bliskości.
Jest swoboda, mam priorytety, ale nie jestem przymuszany przez własne ego. Nie ma przywiązań do rezultatów – jak będę w związku z osobą x to dobrze, jak nie, też dobrze. A więc pragnienie nie musi być przywiązaniem.

2. postawa z przywiązaniami i niechęciami [niechęci to druga strona przywiązania].  I dajmy na to pojawia się pragnienie – brane jest one jako konieczność – to co Eckhart mówi – związek z osobą x jest warunkiem, że będę szczęśliwy. Daje to w efekcie lgnięcie, działanie pod wpływem przywiązania. Można ten stan również nazwać mentalnością braku. Ego – za to legnięcie odpowiedzialne – widziane jest jako przykry dodatek, którego lepiej, żeby nie było.

W filmie o seksie tantrycznym E. opisuje sytuację 1., zaś w filmie o niezaspokojonym pragnieniu – przyrównuje je do sytuacji 2. Ja zaś mówię, że ego częściowo składa się na Duszę [Tomas Moore także tak mówi]. I jeśli tak, to pragnienia, także te niezaspokojone są dla Duszy sposobem rozwoju, dają możliwość do rozwoju, przeżywania. Opis 2 sugeruje, że trzeba sobie ego “odciąć”. Zaś praca z procesem Duszy mówi, że należy przeżyć te stany Duszy, poznać je, spytać dlaczego tak Dusza się czuje, czego pragnie, porozmawiać z innymi duszami. Wiele psychoterapii się tym zajmuje, jednak Eckhart jest już PO psychoterapiach. Natomiast jego słuchacze w Stanach Zjednoczonych chyba są jeszcze PRZED.

Sytuacja 2. [egoistyczne pragnienia] to jest nie tyle narośl ile propozycja do rozwoju, propozycja, której Dusza powiedziała TAK. I intensywność tego TAK bardzo dobrze odczuwamy. Eckhart niestety, jak dla mnie nie ma na tyle wrażliwości, żeby otworzyć się na to aż tak bardzo.  Albo już tego nie potrzebuje. Dlatego jego metoda tak ładnie, “prosto” wygląda. I pewnie dlatego też może swoje nauki zachować w tak mało złożonej formie. Dla dusz niemowlęcych i młodych jest to zrozumiałe – dusza nie jest jeszcze aż tak mocna, aby przeciwstawić się ego+osobowości, gdy te stawiają cele i je realizują. Stąd też pewnie wynika popularność Eckharta w USA.

Ciało astralne – ciało emocji

z pewnością emocje są ważne, ale E.T. radzi je obserwować, nie zaś tłumić, ani też nie poddawać się nim. Dusza zaś chce “wejść” w przeżywanie emocji, uczuć!!

Ciało mentalne – niższe myślenie, obejmujące tylko nazywanie, klasyfikowanie i porównywanie obiektów

gdy nazywamy – możemy ugrzęznąć. Zwłaszcza, gdy nadmiernie, przymusowo nazywamy, gdy napinamy intelekt jak cięciwę łuku. Tu Eckhart radzi poluzować, dać sobie pożyć.

Ciało przyczynowe – poznawanie ciągów przyczyna – skutek, i działanie na tej podstawie

Czy na tym poziomie metoda coś proponuje? Pewnie tak, chociaż nie w prost. Eckhart wiele razy wskazuje na przyczyny, które dają jakieś skutki. Albo pokazuje skutki, a potem wiedzie słuchacza do przyczyn. Przykładem może być tłumaczenie dlaczego nie ma powodu się lękać, jeśli jesteśmy ugruntowani w teraźniejszości. Jeśli tak jest, to to, co nas spotyka możemy spotkać się z ową sytuacją, traktując ją jako pewne wyzwanie na teraz. A z wyzwaniami sobie potrafimy radzić. Natomiast z lękiem o przyszłość nie jesteśmy sobie w stanie konkretnie poradzić, ponieważ jego przedmiot nie jest tu i teraz obecny. To jest rozumowanie, a więc powiązanie przyczyny ze skutkiem.

Ciało buddialne – działanie zgodnie z wartościami, bardziej ideowe niż ciało przyczynowe. Pytanie o wartości, np. „mieć czy być?” tu ma swoją przestrzeń.

Tu chyba Eckhart nie ma dużo do zaproponowania :), oprócz wszechogarniającej akceptacji. Wydaje się to niedużo, ale jednak jest to wiele. Na poziomie buddialnym nie ma konkretnej postawy, ponieważ jest ona generowana wyżej.

Ciało atmaniczne – obiekty idealne, działanie zgodnie z ideą, bardziej ideowe niż buddialne, tu są czyste idee.

Eckhart jak myślę nie daje wskazania ku jakiejś konkretnej idei. Jego spostrzeżenia mogą pasować zarówno do bogobojnych, jak i agnostyków, politycznie zaangażowanych jak i nie wierzących w politykę. Co ciekawe, słuchając Eckharta odnoszę wrażenie, że wszelkiej maści ideologie są “zrobione” przez ludzi, a tym samym tak odległe realności, rzeczywistości w której żyjemy.

Ciało anupadaka – to ciało swobody, wolności, niezależnej od różnorodnych “dopalaczy”, ani też nie ograniczone karmą. Mało kto tu ma istotnie swobodne poruszenia.

Eckhart mówi właściwie o wolności w postępowaniu. Ale dobrze waży słowa – nie ma w nich mowy o “samowoli” przeciwko komuś czy czemuś, która jest buntem. Mówi o swobodzie prawdziwie zgodnej z naszą ludzką kondycją. Nie znajdziemy tu pragnienia ani namawiania kogoś do tego, aby przekroczył swoje możliwości. Nie, Eckhart szanuje możliwości, okoliczności, nie namawia do nadmiernego naprężania struny [tak popularnego w kręgach motywacyjnych]. Sam zresztą dobrze świeci przykładem – jest sobą, nie nadużywa się.

Po drugie warto przyznać mu rację w sprawie wolności. Wskazuje na coś, co nazywa “ciałem bolesnym”, które, jeśli się uaktywni, to już raczej ono nami steruje, niż my sami sobą. W tym momencie nie ma mowy o prawdziwym poruszeniu na ciele anupadaka – aktywne ciało bolesne jest równe uruchomionym wzorcom, karmie. Gdy jednak wychodzimy poza ciało bolesne, gdy je udaje się uciszyć, mamy możliwość na doznania w obszarze wolności.

Ciało adi – to jest ciało nadawania znaczeń.

Eckhart nadaje w swych mowach znaczenia doświadczeniom ludzkim. Pokazuje, że oddychanie jest wartością samą w sobie i wartością dla przeżywania. Podobnie jak kwiat i jego kontemplacja. Oczywiście, dla wielu będzie to błahe, nie znajdują oni tu przedmiotu swego przeżycia. Ale dla innych takie wskazania roztaczają nowe obszary, pokazują nowe możliwości – w tym życiu, które aktualnie wiedli, ten sam oddech, który od lat mają, staje się nagle czymś innym. I to czymś istotnym. Oto poruszenie na ciele adi.

Gdy Eckhart mówi o niereagowaniu na zawartość życia proponuje bycie świadomym chwili obecnej, o dowolnej zawartości. Proponuje zlanie się w swoim bycie z owym nurtem życia, który przenika zarówno nas samych, jak i te chwile, które przeżywamy. O, mało kto tak mówi! To jest zdecydowanie nadanie nowego znaczenia tak zwykłej aktywności, jak przeżywanie zawartości, która się pojawia w chwili obecnej. Mamy jakby oddalić się nieco od naszego przylgnięcia do zawartości chwili obecnej, a zbliżyć się do nurtu życia, który ukrywa się za tą chwilą.

I takich wskazań Eckhart ma wiele. Wszystkie one układają się we w miarę spójne nauczanie, które w swoim wyrazie można nazwać pewnym typem terapii egzystencjalnej, ponieważ dotyczy naszej konkretnej egzystencji i naszej relacji z ową egzystencją. Co z tej postawy przychodzi – “rozlewa się” na ciała niższe – staje się ideą, wartością, wskazuje nasze rozważania przyczynowo – skutkowe, itd. Jednak na potwierdzenie, że jest to wysokie poruszenie można pokazać jak różne działania to powoduje, różne od zwykle spotykanych.

Co jest moim celem na teraz? – pyta E. T.  Moim celem, sensem istnienia na dzisiaj jest bycie takim sobą jakim jestem i robienie tego, co robię. Moim celem jest całkowite , świadome wciągnięcie się w to, kim jestem i co robię. Cieszenie się z tego. To wskazanie jest też różne od zwykłego, ludzkiego. Ludzie mówią: moim celem jest to i tamto [coś na zewnątrz ich samych]. Różnica pomiędzy tymi postawami jest różnicą na wysokim poziomie, ponieważ tak podstawowej sprawie jak cel życia jest przyporządkowane dwa różne znaczenia. Tu wewnętrzny, tu zewnętrzny.

Lekcje Kursu Cudów

Oprócz wskazania na cechy nauczania E.T. chciałbym jeszcze powołać tu pewne lekcje z Kursu Cudów, lekcje, które w sobie mają właśnie wskazanie na zmianę spojrzenia. Nie mówię, iż K. C. jest w pełni czysty od obciążeń. Natomiast ciekawym jest przemedytować sobie kilka z jego przesłań.

“What I see reflects a process in my mind”

Lesson 325

All things I think I see reflect ideas

This is salvation’s keynote: What I see reflects a process in my mind, which starts with my idea of what I want From there, the mind makes up an image of the thing the mind desires, judges valuable, and therefore seeks to find. These images are then projected outward, looked upon, esteemed as real and guarded as one’s own. From insane wishes comes an insane world. From judgment comes a world condemned. And from forgiving thoughts a gentle world comes forth, with mercy for the holy Son of God, to offer him a kindly home where he can rest a while before he journeys on, and help his brothers walk ahead with him, and find the way to Heaven and to God.
Our Father, Your ideas reflect the truth, and mine apart from Yours but make up dreams Let me behold what only Yours reflect, for Yours and Yours alone establish truth.

Kurs pokazuje, że nasze myśli tworzą jakość naszego świata. Z niezdrowych pragnień powstaje niezdrowy świat. Z utrzymywania w umyśle osądu pochodzi świat pełen osądów i wskazania winy. Zaś z myśli pełnych przebaczenia pochodzi świat łagodny, pełen miłosierdzia [miłości].

Tak właśnie działa Kurs Cudów – wskazuje sytuacje i pokazuje, że możesz inaczej do niej się odnieść niż dotychczas. Możesz zmienić przypisanie znaczenia tej sytuacji.

Stąd pochodzą trochę naiwne i bezsensowne lekcje początkowe, typu: “W tym pokoju nic co widzę nie posiada znaczenia”. Oczywiście jest inaczej – w tym pokoju każde coś posiada znaczenie, które mu nadał ktoś lub ja. Jednakże Kurs, trochę chyba nieudolnie, próbuje pokazać, że owo znaczenie nie jest wieczne, nie musi być nadane raz na zawsze.

Podobnie jest z kolejnymi lekcjami na początku kursu. Mają bezpośrednio zmienić znaczenie tego, co postrzegamy.

“Moje myśli nie znaczą nic”, “Widzę tylko przeszłość”,

- to raczej duże zmiany, nieprawdaż?

“Mój umysł jest wypełniony myślami z przeszłości”

“Nie mam neutralnych myśli”

- to są już mniejsze proponowane zmiany, na które sami pewnie byśmy wpadli.

Lekcje dalsze już wydają się mniej przymuszające do zmienionej perspektywy.

“Bóg jest we wszystkim, co widzę”, “Jestem błogosławiony jako syn [córka] Boga”, “Bóg jest mocą której zawierzam”. “Boży pokój i radość są moimi”.

Lekcje próbują przekonać nas zarówno do innych treści umysłu, niż mamy na co dzień, jak również do zmiany dotychczasowych znaczeń dla faktów i rzeczy, które obdarzaliśmy niepoprawnym znaczeniem [wg. K.C.].

A w relacjach, w związku?

Na koniec dopowiem jeszcze o partnerstwie. W relacji, w związku mamy także do czynienia z konfrontacją znaczeń, jakie niosą w swoich umysłach partnerzy. Te znaczenia są zwykle nieuświadomione, a oprócz tego dość często mocno bronione. Stąd także trudność w dobraniu się “do pary”: trzeba znaleźć partnera/kę, który/a ma podobny zestaw przypisań znaczeń. Najłatwiej jest dobrać się partnerom, którzy pochodzą z podobnych środowisk, kultury, poziomu świadomości, zrozumienia życia, duchowości itp.

Różnice przypisania znaczeń istnieją między kobietą i mężczyzną. Wynikają z celów, którym poszczególne sprawy służyć mają ze względu na płeć.

Czym bowiem jest bukiet kwiatów? Dla kobiety? Dla mężczyzny? Zerwanymi kwiatami czy pełną wypowiedzią uczuciową?

Czym jest pierwszy pocałunek? Czy beztroską zabawą czy obietnicą czegoś dużo większego?

Czym jest spotkanie z kolegami? Zaspokojeniem potrzeby swobody czy też kojarzy się z lękiem przed brakiem bezpieczeństwa i opuszczeniem?

Temat terapii tu też jest aktualny. Jak bowiem zmieniać się osobiście, aby związek był szczęśliwy? No, niestety, warto i wręcz trzeba zrezygnować ze swoich niektórych przypisań znaczeń [a w rezultacie np. swoich wartości] na rzecz znaczeń/wartości partnerki/partnera. I oczekiwać, że z drugiej strony będzie podobny ruch. Wtedy jest szansa na wspólne, zgodne, długie lata.

Ale uwaga! Dusze bardzo dobrze liczą, co się oddało, a co oddał/a partner/ka. Taki manewr,  że ty masz rezygnować a ja nie, nie przejdzie. A nawet, jeśli czyjaś osobowość się nagnie “w imię większego dobra”, to jego Dusza wcale nagiąć się nie zechce i prędzej czy później będzie żądać wyrównania od drugiej strony. A więc – nie ma co liczyć na manipulacje przedmałżeńskie. Im ich mniej, im mniej presji a więcej prawdziwego porozumienia, tym lepszy będzie związek.

Z czasem, w związku zaczynają się tworzyć nowe zespoły przypisań znaczeń/wartości. Podobnie: warto je razem utworzyć, a nie udawać, że jedna strona jest “mądrzejsza”, albo ma więcej prawa do ustalania znaczeń czy celów.

Ale do tego trzeba sporo świadomości i wyrozumiałości. Wielu parom nie udaje się na to zdobyć. Jednak jeśli to czytasz, to pewnie możesz mieć wystarczające umiejętności ku temu. Ty może tak, a druga strona związku jak ma?

Coraz wyższe oświecenia

15 paź 2008

by SwiatDucha in Ciała subtelne, Wzrastanie Tagi: , [Edit]

Budując, indywidualizując poszczególne ciała subtelne powoli utożsamiamy się z nimi, nasza świadomość ewoluuje na ten dany poziom. Dzięki tej zgromadzonej energii, stajemy się powoli kimś „więcej” niż byliśmy. [Można o tym przeczytać w artykule "Indywidualizacja ciał subtelnych"]

I tak niektórzy posiadają utożsamienie na poziomie przyczynowym. Tacy będą mówić o osiąganiu konkretnych celów, zbudowaniu domu, kupieniu samochodu, o wycieczce na wyspy X. Tu będzie także dążenie bez uwzględniania wartości – czasami po prostu pójście jak przecinak przez życie, nie zważając na inne osoby, wyznawane przez nich wartości.

Niektóre osoby mają utożsamienie na poziomie buddialnym, ci będą mówić o wartościach, o tym, jak dobro powinno być realizowane, jakie powinny być wdrażane normy, nakazy.
Tu czasami nie będzie liczył się człowiek, jako jednostka, jeśli wartości tak powiedzą. Nie ważne, czy to komuś się podoba, ale jak „dobro” tego wymaga, to niektórzy, którzy nie mają takiego systemu wartości po prostu się nie specjalnie liczą.

Niektóre osoby mają utożsamienie na poziomie atmanicznym. Dla nich osoba, istota to jest Ktoś, kto się liczy.

Niektórzy posiadają utożsamienie na pierwszym poziomie ponadatmanicznym. Jest to poziom popularnie nazywany Oświeceniem. Dodajmy – „pierwszym”.

Brak powyżej kompletnych opisów w utożsamieniach ponad poziomem buddialnym pozostawiam czytelnikowi jako inspirację dla pracy własnej.

Od opisu utożsamień na poszczególnych poziomach przejdźmy do tego z czym się wiąże wzrastanie owych wyższych ciał. Jest to z jednej strony związane z oczyszczaniem się.

Z drugiej strony opowiem jak można odczuć „oświecenie”, czyli dojrzałość ciał subtelnych na poszczególnych poziomach.

Wyobraźmy, że przeżywamy doświadczenia na dopiero narastającym poziomie subtelnym. Na początku nie znamy tego, bo jest to dla nas nowe. Potrzeba więc, abyśmy je „integrowali” czyli scalali, ogarniali świadomością, układali sobie swój własny świat w obrębie tego ciała. Pojęcie integrowania jest tu bardzo odpowiednie, ponieważ integrowanie doświadczeń przypomina składanie puzzla. Przykładowo, czy to przyczynowego puzzla, czy to buddialnego, czy atmaniczego.

Układanie puzla przyczynowego to np. doszukiwanie się związków pomiędzy przyczynami i skutkami w naszym życiu.

Integrowanie przeżyć na danym poziomie jest dodatkowo połączone z koniecznością oczyszczania się na poziomach niższych.

Tą konieczność oczyszczania niższych poziomów można porównać do przebudowywania fundamentów, aby postawić odpowiednio z planem kondygnację parteru, przebudowywanie parteru, aby odpowiednio z planem postawić pierwsze piętro itd. Im wyżej, tym to jest bardziej zgodne z Planem Boskiego Architekta. Chałupinę parterową możemy zrobić jakkolwiek, po swojemu. Ale już wysokościowiec nie zniesie fuszerki na pierwszym piętrze, bo by się zawalił. Czasami trzeba zdekomponować część budowli, aby na nowo postawić ją w celu postawienia wyższych pięter.

Puzel przyczynowy składa się z doświadczeń, przeżyć, doświadczeń jakie nas spotykają. Układanie to znajdowanie zrozumienia dlaczego tak a nie inaczej się dzieje, dlaczego po przyczynach następują skutki, jak to jest ze sobą połączone. Jak już dopniemy ostatni składnik układanki jest to równoznaczne z dojrzałością ciała przyczynowego – oświeceniem na poziomie przyczynowym. Krzyczymy: „AHA!! To tak to działa! Zawsze chciałem to wiedzieć, a teraz to wiem i jest to teraz dla mnie tak proste.” Można powiedzieć, że jest to oświecenie przyczynowe, pełne zrozumienie przyczynowe, pełen wgląd przyczynowy.

Mniejsze „Aha!” odpowiadają pomniejszym integracjom doświadczeń, pomniejszym, choć ważnym wglądom, zrozumieniom. Jest to, jakby nazwać cząstkowe oświecenie na danym poziomie, czy podpoziomie.

Archimedes zakrzyknął „Eureka!”, gdy doznał wglądu.

Po dobrej sesji już nie jesteśmy w stanie myśleć, doznawać tak jak dwie godziny wcześniej.

Co ciekawe, to dojrzałość poszczególnego ciała subtelnego, czyli powiedzmy to „oświecenie” na danym poziomie skutkuje tym, że już nie można tak żyć jak się dotąd żyło. Po prostu to wcześniejsze przeżywanie nie jest już adekwatne do osiągniętego poziomu świadomości. Cząstkowe zrozumienia, cząstkowe wglądy powodują, że często już nie można sobie wyobrazić swego funkcjonowania w danym obszarze, tak jak dotychczas.

Oczywiście zmiany w funkcjonowaniu nie osiąga się zmiany tak szybko jak przy zmianie świadomości. Występują wtedy często duże frustracje, ponieważ żyję, funkcjonuję tak jak już nie mogę, to funkcjonowanie mnie wręcz boli. Odkręcanie tego zajmuje pewien czas. Można się wtedy oskarżać, jeśli się jest nieświadomym. Jednak wiedząc, że ta frustracja jest spowodowana wglądem, rozwojem możemy mniej się oskarżać za niedostosowanie do własnych właśnie co osiągniętych ideałów.

Frustracja wynikająca z dojrzewania nie musi objawiać się w momencie dojrzałości danego ciała. Już w czasie komponowania, indywidualizowanego ciała subtelnego wychodzić może, że pewne, czasami dość pierwotne poziomy muszą być przebudowane, aby aktualnie budowane ciało było zgodne z Boskim Planem. Albo chociaż do niego podobne :-)

Co ciekawe, im wyższe oświecenie tym frustracja może być większa. Im bowiem wyższa budowla naszych ciał subtelnych tym do ewentualnych zmian mamy więc poziomów. Na pocieszenie powiem, że dezintegracja i ponowna integracja bywa wtedy szybsza i mniej bolesna. Warto bowiem się dostrajać do transformacyjnych możliwości i zdolności Boskiego Ja. Nie trzeba ich posiadać na własność, wystarczy je wywołać, inwokować modlitwą, wizualizacją, aby zadziałały. Wtedy jest o wiele prościej łatwiej, szybciej, przyjemniej się rozwijać, zmieniać. Tu rozwój duchowy znacznie się różni możliwościami, komfortem rozwoju i czasem osiągania zmian od psychoterapii psychologicznej nie posiadającej choćby inspiracji duchowych.

Andrzej Kluza

Istota duchowa a aura i ograniczenia rozwoju

14 paź 2008

by SwiatDucha in Ciała subtelne, Obciążenia duchowe Tagi: [Edit]

Wielu ludzi myśli, że jesteśmy otoczeni aurą. Odczytują ją z wizji pola energii wokoło ciała fizycznego. Mówią: masz taką a nie inną aurę. Żółtą, czerwoną, białą, i w innych kolorach. Ale czy to ciało fizyczne ma taką aurę? I co to jest naprawdę ta aura?

Może w tym artykule nie odpowiem bezpośrednio na te pytania. Powiem jedynie, że „my” to nie ciało fizyczne.
I opowiem, jak to się objawia w sferze energii.

Buddyści mówią niekiedy o esencji. Nie zawsze i nie wszystkim jest wyjaśniane, cóż to owa esencja jest. A jest to tak naprawdę nasza duchowa istota. Do owej istoty stosuje się powiedzenie, że ma naturę Buddy i zdolna jest do oświecenia się.

Nasza duchowa istota wzrasta. W ramach tego procesu wzrastają ciała subtelne [jak opisałem w artykule "Indywidualizacja ciał subtelnych"].

Idea jest prosta – duchowa istota wzrasta. Przejawia się jako ciała subtelne. We wcześniejszych stadiach rozwoju wielkość istoty nie przekracza ciała fizycznego. Wtedy obserwujemy aurę wokoło ciała fizycznego. Jest ona powiedzmy, „rzadka”, tak to można odczuwać.

Dla osób które są dalej na ścieżce rozwoju owe ciała subtelne z powodu swej wielkości wychodzą poza ciało fizyczne. Wtedy owa „aura” jest odbierana jako „gęsta”. Wydaje się, że jest to jednak pozór. To nie ciało fizyczne ma „aurę”. To istota duchowa posiada swoje ciała subtelne i to one wychodzą poza ciało fizyczne. Są to ciała subtelne danej istoty.

Ciała subtelne osoby, która już wiele przeżyła i wzrosła są tak rozwinięte, posiadają tak dużo zindywidualizowanej energii na poszczególnych poziomach, że nie mogą się one zmieścić w ramach ciała fizycznego. Dopiero poza owymi ciałami jest ich promieniowanie, które jest aurą.

I tu kilka podpowiedzi dla oczyszczania. Można spotkać osoby, którym założono (za ich co najmniej podświadomą zgodą) ograniczenia energetyczne na owe ciała subtelne, np. w formie tulei, balonów, itp. Może to być odczuwane w odpowiednio głębokich medytacjach jako bardzo dokuczliwe ograniczenie.

Niekiedy takie efekty występują wraz lub dla „ukrywania” własnego rozwoju bądź „ogarniania” rozwoju dla różnych celów bądź „zamrażania”, „zastopowywania”, „zakazu” własnego rozwoju też dla jakichś celów. Ograniczenia te mogły być przyjmowane z zewnątrz, mogły być własnym pomysłem, mogły być inspirowane z obszarów astralnych „mistrzów” w formie np. „drogocennych inicjacji”. Mogą one występować w różnych formach, np. ukrywającego się mistrza. Wypytanie podświadomości na ową okoliczność da obraz szczegółowy.

Wtedy rozwój może napotykać na blokadę, zupełnie mechaniczną. Nie daje się dalej rozwijać, ponieważ ciała subtelne nie rozszerzają się, trudno osiągać kolejne wglądy, ponieważ ciała subtelne są zaciśnięte. Brakuje przestrzeni w owych ciałach w których mógłby się dokonywać rozwój.

Rozwój wówczas czasami może być osiągany, ale np. dużym kosztem, z dużym wysiłkiem. I zupełnie bez komfortu, ale z dużym bólem, cierpieniem. Takie ograniczenia energetyczne mogły być zakładane również aby osiągnąć ów efekt dyskomfortu, który miał się z rozwojem kojarzyć. Może to być również wykorzystywane do udowadniania sobie, iż rozwój jest czymś bolesnym, wręcz niemożliwym. Nie jest to oczywiście prawdą.

Za pomocą takich eterycznych ograniczeń można także się próbować przed kimś chcieć ukrywać (przed strażnikiem, strażnikami, napastnikami, otoczeniem).

Ciekawym diagnostykiem takiego stanu jest zaciekawienie danej osoby sytuacjami różnego typu związania, spętania, ściskania, dobre czucie się w nich. Dążenie do takich sytuacji, wiązanie się, bywanie związanym, związywanym. To dusza pokazuje symbolicznie swoją kondycję.

Warto się pozbyć ograniczeń rozwoju, zarówno mentalnych (myślowych), duchowych (np. wyobrażenia z różnych religii), jak i tu opisywanych zupełnie mechanicznych, eterycznych ograniczeń energetycznych. Oraz jakichkolwiek innych i przyjąć Boską Wizję dla własnego rozwoju.

Artykuły:

Inne wpisy do bloga dotyczące tego tematu. [z tagiem "ciała subtelne"]

Odpowiedź na pytanie:

Sprawa małej aktywności korony i ciała idei [atmanicznego]

Pytanie o to “co robić”, to też jest prośbą o inspirację. Dusza bez inspiracji jest jak samochód bez paliwa stojący w szopie zagrzebany w siano. Nie ma zbytnio pożytku, po prostu wegetuje.

Mówisz, że masz dobrą intuicję, to potwierdza uruchomiona czakra 3 oka. Natomiast nie jest ona równoznaczna z czakrą korony. 3 oko to odbieranie inspiracji intuicyjnych na poziomie “tego, co już jest”, bez dużego zmieniania życia. Zaś otwarcie na przekazy z korony mogą dawać przemiany w dużych tematach życiowych, zmiany w podłączeniach pomiędzy ideami, przełączanie się pomiędzy nimi.

Tak też wyobrażam sobie marzycielstwo – to sprawa 3 oka, natomiast prawdziwe mocne zmiany życiowe, to korona. Zresztą samo twoje życie jest tu potwierdzeniem.


Artykuły:

Indywidualizacja ciał subtelnych

Coraz wyższe oświecenia

Istota duchowa a aura i ograniczenia rozwoju

Wpisy do bloga dotyczące tego tematu. [z tagiem "ciała subtelne"]

54 Comments (+add yours?)

  1. xallaya
    Nov 27, 2010 @ 12:00:18

    Witam,
    chciałam Panu podziękować za stronę, kt Pan utworzył; szukam od dłuższego czasu coś co mnie poruszy “inaczej” i właśnie wczoraj natknęłam się zupełnie przypadkiem na Świat Ducha; strona jest bardzo rozbudowana, ale tematy, kt się tu znajdują Hellinger, Łazariew, Castaneda itd. to jest to! :) Sama zajmuję się terapią osób w każdym wieku i to, co ostatnio odczuwam w czasie kolejnych sesji z jednej strony zaskakuje, z drugiej porusza i przeraża [jeśli mam być szczera], ale wiem że spokój, obserwacja i łagodny świadomy oddech to .. niezły początek, żeby .. przestać się bać i pomagać innym-sobie; Jeszcze raz bardzo Panu dziękuję i życzę mnóstwo dobrej energii by inspirować;
    pozdrawiam, Ala

  2. SwiatDucha
    Nov 27, 2010 @ 22:56:17

    Dzięki za miłą recenzję i również pozdrawiam.

  3. vito
    Nov 29, 2010 @ 15:16:20

    Witam.Od wczesnych lat mlodzienczych czulem jakis pociag do spraw paranormalnych,lubilem czytac na te tematy ,probujac wrozyc z dloni..czesciowo by zaimponowac podrywanym dziewczynom :-) by poznie na kilka dziesiecioleci dac sier zagonic do wyscigu szczurow i odsunac ,ba nawet zapomniec o zyciu duchowym-praktykujac jedynie chodzenie do kosciola i klepanie paciorkow-by nagle dostac w glowe od zycia-fizycznie rowniez zostlemnapadniety przez zbirow,ktorzy chcieli mnie po prostu zabic,widzialem to w ich postawach i dzialaniu !.Jakos sie z tego wywinalem bez powazniejszego urazu,jednakze mocny cios bejsbolem w glowe uaktywnil mnie zo zobaczenia siebie w innym swietle i przewartosciowaniawczesniejszych priorytetow.Zaczalem zglebiac tajniki nowej wiedzy i ciagle czuje nieodparty glod by wiedziec wiecej i wiecej.Dobrze ,ze jest taka wlasnie strona ,ktora w jednym miejscu oferuje tak szerokie spojrzenie na temat naszego zycia duchowego i oferuje to w sposob zrozumialy dla poczatkujacego adepta.Pozdrawiam serdecznie !

  4. SwiatDucha
    Nov 29, 2010 @ 22:16:09

    Ja również pozdrawiam, vito!

  5. Anu
    Jul 29, 2011 @ 21:53:35

    tu chodzi raczej o całościową motorykę człowieka?

  6. SwiatDucha
    Jul 29, 2011 @ 22:06:50

    tak to można też określić :)

  7. kręgosłup
    Sep 04, 2011 @ 15:14:57

    Kolejny ciekawy i merytoryczny artykuł!

  8. Klaudia
    Oct 16, 2011 @ 00:01:56

    A ja mam dość dziwne pytanie. Czy jest możliwe takie połączenie dwóch osób, nie spokrewnionych ze sobą, tylko są w sobie zakochani, że odczuwają swoje emocje na odległość? Także instynktownie rozróżniają je. Odróżniają złość od zaniepokojenia, rozbawienia, smutku i wielu innych uczuć.
    Moje pytanie jest oparte na faktach.

  9. SwiatDucha
    Oct 16, 2011 @ 00:27:28

    Ależ oczywiście, że takie sprawy się zdarzają, dosyć często. Ludzie odbierają swoje odczucia, emocje na wzajem, tyle, że najczęściej nie są na tyle świadomi, że to się wydarza.

    Ktoś powiedział: “czy wiesz, że duża część tego co nazwasz twoimi emocjami nie jest stworzone przez ciebie?” I rzeczywiście – jesteśmy jak bąble energetyczne, i jeśli odczuwamy coś wraz z kimś innym, to albo:

    – jesteśmy blisko tej osoby tak, że owe przestrzenie energetyczne się nakładają bezpośrednio

    albo:

    – mamy połączenie energetyczne z tą osobą [albo z grupą osób] tak, że przez nie przechodzi owa energia. takie połączenie starzy hawajczycy nazywali sznurami [linami] aka

  10. An
    Nov 04, 2011 @ 00:41:59

    Dlaczego czasem cofamy się w rozwoju “duchowym” ?
    ” Zwłaszcza, jak Dusza akurat chce sobie trochę poleniuchować, czy odpocząć po intensywniejszym okresie.” Jak sprawić aby dusza na nowo stała się aktywna, wróciła z wakacji :D ?

  11. An
    Nov 04, 2011 @ 00:47:21

    “przechodzi owa energia. takie połączenie starzy hawajczycy nazywali sznurami [linami] aka”
    Jeżeli istnieje coś takiego jak “śmierć kliniczna” to z ręką na sercu mogę potwierdzić istnienie takich nici. Bo to nie przypadek, ze spotykamy na swojej drodze takich a nie innych ludzi.
    Ponoć nawet jak siadamy koło kogoś w autobusie to robimy to instynktownie wyczuwając fluidy danej osoby, jej wibracje. Dusze wymieniają się informacjami nawet jeżeli dane osoby ze sobą nie rozmawiają. Tak mi powiedziała pewna “wiedźma” kobieta która interesuje się fluidami, aurami.

  12. Hawa
    Nov 04, 2011 @ 15:55:22

    @An – Nie cofamy sie w rozwoju.
    Lecz na pewien czas ,,zatrzymujemy,, sie.dzieki temu mamy mozliwosc,sposobnosc bycia blizej siebie. tj.blizej – swiadomosci,podswiadomosci i
    nadswiadomosci.
    Z tego co mi wiadomo to dusza nigdy nie jest na wakacjach :-).
    Warto natomiast poslac ,,umysl,, na wakacje. :-)

  13. An
    Nov 05, 2011 @ 00:57:56

    Za cofanie się w rozwoju uważam tracenie z wiekiem pewnych darów. Możliwe, że nie tracimy ich na zawsze, ale nie stoimy w miejscu bo gdybyśmy stali to nasze pola energetyczne byłyby na tym samym poziomie i dary by nie znikały. A w moim przypadku znikają. Np. teraz mam problem z czakrą podstawy a jeszcze niedawno odczuwałam silną energię czakry trzeciego oka. Muszę odblokować czakrę podstawy aby odblokować prawidłowy przepływ energii. Reasumując cofnęłam się i to bardzo mocno.Fakt faktem stanęłam w miejscu bo stanęłam na blokadzie, ale nie zatrzymałam się na tym samym poziomie energetycznym co byłam.

  14. Hawa
    Nov 05, 2011 @ 11:24:15

    @An – piszesz – za cofanie sie w rozwoju uwazam tracenie z wiekiem pewnych darow,,.
    Przykladow wiele mozna przytoczyc,- chocby sportowcow,ktorzy w swej karierze sportowej osiagneli MISTRZOSTWO – Adam Malysz.
    To ja mam pytanie czy Adam Malysz stracil dar. Nie,nie stracil daru ani talentu.
    Lecz ma sposobnosc rozwijania kolejnego.To jest prawidlowa kolej rzeczy.
    Czakry nie sa darem,kazdy je posiada.W wiekszym lub mniejszym stopniu
    rozwiniete.W sposob klarowny @Andrzej opisal je na swojej stronie + ciala subtelne.

  15. SwiatDucha
    Nov 06, 2011 @ 11:20:58

    Możemy obserwować, jak dusza gdzieś meandruje. Jednak jest to jej naturalne zachowanie. Prosty “do przodu” rozwój duchowy jest to fantazja z krainy zbytniej prostoty, gdzie dominują jednowymiarowe opisy.
    Natomiast do Ciebie jest pytanie: dlaczego chcesz zmieniać ustalenia duszy? Jak widzisz, że ktoś sobie leży i odpoczywa i śpi, to też go chcesz budzić i do czegoś gonić? Po co Ci to?

  16. SwiatDucha
    Nov 06, 2011 @ 11:21:43

    i dobrze mówiła

  17. SwiatDucha
    Nov 06, 2011 @ 11:31:05

    a próbowałaś spoglądać na swoje życie poprzez wiele wymiarów?
    jak jedno się zmnienia to i inne sprawy też się zmieniają.
    A dojście do blokady rozwojowej, samo dojście też wymagało rozwoju, dorastania, dojrzewania.
    Ile na danej blokadzie spędzisz, też zależy od czasu kumulacji odpowiednich potrzebnych cech, narzędzi, umiejętności.

  18. An
    Nov 06, 2011 @ 23:57:50

    Nie patrzyłam na to z takiego punktu widzenia :)

  19. An
    Nov 07, 2011 @ 00:04:56

    Za dary nie uważam fizycznych zdolności a bardziej duchowe :) Czakry same w sobie pewnie nie są darami ale zdolności jakie idą wraz z ich “rozwojem” już tak np. jasnowidzenie. “Lecz ma sposobność rozwijania kolejnego” To coś podobnego o czym pisze Swiat Ducha i zgadzam się z tym. Bo dziś jestem na innym wymiarze, mam nową lekcję i możliwe że to “cofnięcie się” wiąże się z akceptacją nowej sytuacji. Bo możliwe że jedno z moich ciał uważa, że pogodziłam się z daną rolą ale inne już mniej.. Muszę głębiej w siebie wejrzeć. Fajnie, że jest ta strona. Dzięki za podpowiedzi.

  20. mariusz
    Jan 20, 2012 @ 11:46:01

    Wyślij zdjęcie do kogos kto zajmuje się diagnozowaniem klątw i uwalnianiem od klątw itp np do Ani Atras (znajdziesz w internecie). Ale nie obędzie się też bez własnej pracy. Polecam artykuły Leszka Żądło o ochronie psychicznej i opętaniu itp
    http://www.ezosfera.pl/leszek/artykuly

    Najważniejsze to otworzyc sie na wystarczająco potężną moc Boskiej Ochrony poprzez afirmacje “Ja Michał otwieram sie i zasługuję na doskonałą ochrone przed tymi atakami” “Moc Boża chroni mnie Michała przed tymi atakami” – powtarzać do skutku.

  21. Davvidia
    Jan 20, 2012 @ 13:00:46

    Tu strona egzorcysty: http://www.egzorcyzmy.com/omnie.php

  22. pumpel
    Feb 02, 2012 @ 14:42:30

    Ta pani zawracająca na pustej drodze prawie mnie udusiła ;-)
    Tzn. mnie ona nie irytuje, absolutne zero agresji, natomiast tak strasznie chciałam pomóc, po prostu wewnątrz siebie czułam, jaka ta kobieta biedna, bo tak się męczy, że na moment świadomość wyłączyła się totalnie. Obudziło mnie wrażenie ściśnięcia w sercu i duszności – wtedy zorientowałam się, że na chwilę przestałam oddychać :-o
    Bardzo kształcące doświadczenie. Dodam, że parę razy w życiu przejechałam się na tym odruchu pomagania… Czy to tak właśnie obiawiają się wejścia? Czy to raczej jakiś wzorzec?

  23. SwiatDucha
    Feb 03, 2012 @ 01:32:26

    Nie wiedziałem, że wstawiam w filmie obecną za kółkiem dusicielkę :) hihihi.

    Wejścia same z siebie nie mają wszytego wzorca pomagania. Jednak będąc obciążeniem typu yin są obecne u osób, które mają skłonności do pomagania [yin] innym. Samo pomaganie nie jest niczym zdrożnym, natomiast jeśli się za jego pomocą chce ominąć świadomość własnych kłopotów, to już jest kłopot. W typowych, średnio-srogich przypadkach wykształca się wzorzec nawykowego, przymusowego pomagania. Jest to do oczyszczenia, ale trzeba znaleźć i zmienić swoje intencje.

  24. pumpel
    Feb 03, 2012 @ 12:13:02

    OK, to ja zaraz siądę i zastanowię się, czy coś chcę ominąć ;-)

  25. flywojt
    Apr 19, 2012 @ 17:52:56

    Mam dwa pytanka:
    1. Jak szybko mogą następować zmiany w funkcjonowaniu czakr? Dziś rano robiłem pomiar i jeszcze jeden przed chwilą i wyniki są diametralnie różne. W między czasie medytowałem i ćwiczyłem chi kung. Moje samopoczucie również jest o wiele lepsze więc potwierdzałoby się to, że wyniki są miarodajne ( pierwszy wyszedł lipny, drugi o wiele lepiej). Jeśli czakry mogą tak szybko zmienić funkcjonowanie to ciężko polegać na takich pomiarach… :(
    2. Medytowałem dziś próbując dowiedzieć się czego pragnie moja Dusza. Porozmawiać z nią. Po tej medytacji zacząłem czuć momentami ucisk w czakrze serca. Kiedyś słyszałem od kogoś, że Ego “łapie” właśnie za serce. Czy możesz to potwierdzić? Czy to uczucie to reakcja Ego na łączenie się z Duszą?

  26. SwiatDucha
    Apr 19, 2012 @ 19:15:50

    Oczywiście działanie czakr jest zależne od naszej działalności i może się zmieniać na przestrzeni minut. Jak zaczynasz jakąś działalność to potrzeba jest do tego energii, i zaczyna się przepływ, no i automatycznie czakry szybciej krążą.

    Pomiary mogły być bardzo dobre. Natomiast badając wielkość chwilową nie masz wglądu w pewną średnią, na której Ci zapewne zależy.

    Ja waham [zgodnie z ustaloną z moją Duszą konwencją mentalną] wielkość czakr jako średnią tygodniową – miesięczną. Dzięki temu wynik nie zależy tak bardzo podejmowanych na bieżąco aktywności.

    Może być, że akurat ego nie chce pozwolić centrum energetycznemu serca na większe, swobodniejsze działanie. Nie chce pozwolić zapewne dla jakichś swoich celów, aby nie utracić jakiejś swojej postawy, przy której potrzeba stłumienia na sercu.
    Jak porozmawiałeś z Duszą, to ego mogło poczuć się zagrożone – oto bowiem nagle o życiu rozmawiają za jego plecami: Świadome Ja z Duszą.

    Wojt, pozdrawiam!

  27. Jacek
    Apr 21, 2012 @ 12:26:16

    na dziwic sie nie moge nie chce mi sie wiezyc ze ktos moze wiedziec o tym co tu jest napisane to som czyste bzdury bo jak mozesz wiedziec o moich czakrach i czy ty wiesz co to jest dusza i gdzie ona jest nie ktorzy som nawiedzeni powinni zglosic sie do lekarza psychiatry cialo astralne ty nie wiesz nawet co to takiego jest bzdury lekarz sie klania powinni byc wszyscy poddani leczeniu umuslu bo umysl zachorowal i pisze bzdury to tylko przemiany z umyslem ktory jest uzdrawiany a to co w tobie siedzi to ego nielubi zmiany siebie zbaw siebie inni sie sami zbawiom ,od nosnie duszy duszy sie nie zmieni umysl mysli ze zmienia i pasozytuje na tym obrembie tak naprawde nikt nie wie najakim etapie ktos jest bo umysl sie zmienia i cala przeszczen ciemnosci poddana jest oczyszczeniom o ktorych sie nie wie do Boga droga jest idywidualna a miszcza mamy w sobie i jak ktos muwi ze mi cos powie gada bzdury muszisz uwiezyc w siebie byc samodzielny we kazdej plaszczyznie zycia bo inaczej jak nie jestes nie wolniekiem tych co ci pomagajom zebrakiem takom krowom dojnom pozdrawiam Jacek

  28. SwiatDucha
    Apr 21, 2012 @ 22:28:00

    no som te bzdury, som..
    a czemu?
    bo umysl zachorowal.

    Czyli jednym słowem – masz rację.

  29. Davvidia
    Apr 21, 2012 @ 22:37:58

    Jacek już dawno nie czytałam tak ciekawego komentrza :) powiem Ci, że wesoło mi teraz :) “krowom dojnom” mi sie podoba :)

  30. Gaja88
    Apr 21, 2012 @ 22:44:07

    Że też komuś się chce….

  31. pumpel
    Apr 22, 2012 @ 07:54:01

    Zgadzam się z przedmówczynią :) W komentarzach powiało świeżością. Co zdanie, to perełka, aż miło przeczytać z rana. Od razu humor lepszy i energii więcej do życia…
    >”wszyscy powinni być poddani leczeniu umysłu”
    Święta racja. I żeby jeszcze NFZ to refundował. Ech, pomarzyć… :)

  32. caramel
    Apr 22, 2012 @ 21:13:24

    najlepsze wg mnie:
    “przeszczen ciemnosci poddana jest oczyszczeniom”
    i
    “jak ktos muwi ze mi cos powie gada bzdury”

    Pomedytuję dziś nad tymi dwoma spostrzeżeniami :))))

  33. SwiatDucha
    Apr 22, 2012 @ 21:28:03

    To ja dlatego właśnie mam te komentarze! Bez nich to by się moje teksty zatęchły.
    Od razu wątek ożył.

  34. Davvidia
    Apr 22, 2012 @ 21:36:46

    Najlepsze, że wszyscy z takim ciepłem i zrozumieniem odpisali :)

  35. SwiatDucha
    Apr 22, 2012 @ 21:42:11

    Medytuj, powiesz nam jakie miałaś wglądy! :)

  36. flywojt
    May 07, 2012 @ 08:23:03

    Mógłbyś napisać coś więcej o rożnych “wynalazkach” zakładanych na czakramy? Czemu służą? Jak można je zdiagnozować ( psychometrycznie, bioterapeutycznie)? Jak się pozbyć takiego obciążenia? Jak może się ono objawiać w życiu i jak odróżnić je od innych obciążeń?

    Pozdrawiam,

    Wojt :)

  37. SwiatDucha
    May 07, 2012 @ 12:47:26

    Może spróbuj poczytać te teksty o rzeczach zbieranych przez Duszę:

    http://swiatdusz.pl/index.php?action=search2
    szukaj: klamoty

  38. flywojt
    May 10, 2012 @ 14:28:07

    Dzięki :) Czy w analizie czakramów może się pojawić obciążenie krokodylami, czy raczej szukać w analizie ciał subtelnych?

  39. conchittta
    May 11, 2012 @ 11:40:50

    Zajrzałam na to forum swiatdusz.pl i coś dziwnego mi się zrobiło, co mi się nie zdarza. Może będziesz umiał to wytłumaczyć. Pojawiła się energia i ruch przy trzecim oku i brzuchu – napływ, ale nie tak naturalnie-intelektualny, jak czytam sobie różne rzeczy, np. Twoją stronę, to nic mi się nie robi, tu raczej jakby coś bezpardonowo chciało mnie podłączyć pod jakieś idee. To było wyraźne doznanie wpływu z zewnątrz (jakiś egregor/wahadło?, a może przeglądając połączyłam się na chwilę z jakimś użytkownikiem?). Nie spodobało mi się to, bo mam fajny luzik po rozkodowaniu 3 oka i nie mam ochoty się w nic wkręcać. Teraz oddycham z ulgą, bo wrócił spokój, a przez chwilę się zatłoczyło. Nie rozumiem do końca co się zdarzyło – nagle na mnie coś weszło (nie od razu po wejściu na forum, tylko po chwili przeglądania) i chciało podłączyć (właśnie nie tylko 3 oko ale gęstsze coś poszło również do brzucha), zamknęłam forum i wyraziłam sprzeciw, odeszło bez śladu. Czy tak koduje się 3 oko? Nagle spostrzega się świat z jakiejś perspektywy, wzmacnianej przez umysły postrzegające w ten sposób…?
    Nie chcę, żeby to brzmiało jak jakiś zarzut do tamtego forum (już kiedyś tam zaglądałam i nic mi się nie zrobiło), a ja też jestem dość empatyczna, po prostu zdziwiłam się i zaciekawiła mnie “mechanika” tego…

  40. conchittta
    May 11, 2012 @ 14:56:18

    A może mi się tylko 3 oko aktywowało i zobaczyłam napływ idei? Czyżby efekt uboczny ściągnięcia innych kodów? W sumie ciekawa sprawa po tym jak już mi podenerwowanie przeszło :)

  41. SwiatDucha
    May 17, 2012 @ 23:10:29

    Analiza składa się zarówno z czakr jak i ciał.
    tu dokładny opis:
    http://swiatducha.wordpress.com/ciala-subtelne/

  42. Darek
    Jan 25, 2013 @ 16:20:46

    A co na to wszystko powiedział Twój mąż?

  43. Conchita
    Feb 01, 2013 @ 14:02:22

    Czyj mąż?

  44. Darek
    Feb 02, 2013 @ 00:34:53

    No Twój…

  45. Conchita
    Feb 02, 2013 @ 12:57:58

    Hehe – nie byłam pewna czy do mnie (struktura komentarzy).

    On jest przyzwyczajony :). Poza tym to stary obemaniak – przez kilka lat kiedyś latał poza ciałem, różnych rzeczy próbował, więc niewiele jest go w stanie zdziwić ;) .

  46. Darek
    Feb 02, 2013 @ 15:35:04

    Cześć! Musisz uważać na Niego żeby przy następnym razie wrócił do ciała. Różnie to bywa? Wiesz, może go pokusić! Jakby co to na wszelki wypadek wiesz co masz robić? Dać mu szybki zastrzyk adrenaliny w serce! Powinno pomóc.

  47. Marc
    May 02, 2014 @ 10:33:15

    Widzę tutaj dwie jakby sprzeczne idee. Piszesz na początku, że oświecenie zaczyna się od wyindywidualizowania się ciała ciał ponad atmanicznych. Potem, że można się oświecić na ciele przyczynowym (gdzies indziej, że nawet na witalnym. To wydaje mi się są inne sprawy (sam opisujesz to jako dwuwymiarowy rozwój). Ten pierwszy pomysł trudno mi zaakceptować bo przecież np. krokodyle mają wysokie ciała a chyba nie są oświecone? Jak rozumiem oświecenie to całowita zgodność z boską świadomością na danym ciele, więc rozwój danego ciałą to dopiero potencjał do oświecenia na tym poziomie. Zgadza się?
    Zastanawiam się też nad ciałem fizycznym – dlaczego ono miałoby być wyłączone z boskiego planu? Jakieś takie gorsze, nie do oświecenia? Może też się da je oświecić, zamieni się w jakieś doskonałę “krystaliczne” ciało, gdzie wszystkie molekuły będą działały jak jedna (coś na kształt kondensatu Bosego-Einsteina w którym cała masa atomów zachowuje się jak jeden atom) i energia (informacja, chi?) między nimi będzie przepływała w 100 proc. swobodnie pozwalając na ich zgodne poruszenia pod wpływem świadomości.

  48. Marc
    May 02, 2014 @ 10:43:54

    Chciałbym się tez podzielić dośw. rozwoju ciał (jak mi się wydaje). Zdaje mi się, że byłem mocno pogryziony na ciele przyczynowym. Do tego stopnia, że robiłem zupełnie bez sensu rzeczy. Np. dostałem w liceum mierną czy pałę z klasówki. Za tydzień mogłem poprawiać i co? I praktycznie nie kiwnąłem palcem, poszedłem na klasówkę poprawkową i się strasznie dziwiłem, że nic nie umiem i że znowu mierna. Innym razem chciałem zawieźć dokumenty na studia. Sprawę tego, gdzie jest uczelnia poprostu zignorowałem, poprostu wyszedłem z domu “zawieźć papiery” bez adresu z nadzieją, że “jakoś to będzie”. Były też jak się można domyślić inne sytuacje. Jednocześnie byłem mocno zafiksowany na pytaniu typu dlaczego? Dlaczego to dlaczego tamto? Tu akurat można było się czegoś nauczyć przy okazji ale mocno to też męczyło. W sytuacjach stresowych natomiast myślenie mi się “zamrażało”.
    Staram się nad tym pracować i czasami czuję jakby coś się działo właśnie w sferze rozumienia przyczyn. Właśnie jakby coś się układało. Na początku trochę z wysiłkiem. Teraz czuję, że to przyjemne, jakby właśnie ta świadomość przyczyn “gęstniała” i to fajne uczucie, m.in. związane z poczuciem bezpieczeństwa.

  49. SwiatDucha
    May 02, 2014 @ 16:46:31

    Marc, dobrze wyłapałeś. Nie jest tam poprawione.

    Na stronie:
    http://swiatducha.wordpress.com/2011/08/08/urzeczywistnienie-potencjal/

    opisuję i rozmawiam z Łukaszem i Czarkiem o sprawach związanych ze stopniem urzeczywistnienia. Jak pamiętam, to motam się w tej mojej wypowiedzi, oj motam!

    rozumienie jest takie:
    stopień Oświecenia = stopień przenoszenia wibracji boskości =
    = stopień urzeczywistnienia boskości w sobie

    i mowa tam o oświeconym drzewie,
    a na osobnej stronie:
    http://swiatducha.wordpress.com/2011/10/01/kiedy-slonce-bylo-bogiem/

    mowa o Słońcu, czy przypadkiem też nie jest oświecone? [na poziomie mineralnym, fizycznym], czyli jakby coś, co wspominasz.

  50. Maya
    May 16, 2014 @ 16:27:53

    Chciałabym zapytać jak uaktywnić czakrę podstawy? Po analizie czakr okazało się, ze mimo dorosłego wieku i posiadania własnej rodziny, ona jest ciągle mała, jak u dziecka….. myślę, że może być to związane z problemem znalezienia przeze mnie pracy, mimo posiadania kwalifikacji.

  51. SwiatDucha
    May 16, 2014 @ 22:52:43

    to pytanie jest jak powracająca mantra:
    O Hare Kryszno! zobacz jaką mam małą czakrę podstawy!!

    Przydałoby się jednak kawałek tekstu na ten temat napisać.

  52. Maya
    May 20, 2014 @ 22:49:56

    mantra mantra… a ja dalej nie wiem!

  53. Ksenia
    May 21, 2014 @ 06:06:35

    Małgorzata Worsztynowicz

    CZAKRA PODSTAWY

    Czakra podstawy – to centrum energetyczne, które rzutuje na całe nasze życie.
    Jest ona nośnikiem informacji o naszych przodkach – tym samym o otrzymanych po rodzinie predyspozycjach, podstawowej sile życiowej, a także lekcji życiowej, którą sobie zaplanowaliśmy na tu i teraz.
    Mówiąc o podstawowym centrum energetycznym, jakim jest czakra podstawy, należy uwzględnić jej aspekt ciała fizycznego, warstwę w bezpośredniej bliskości ciała – eteryczną, następnie astralną (emocji) i mentalną.
    Od nich po kolei zależy – wrodzona kondycja fizyczna, siła życiowa, kondycja ciała fizycznego, zdolność do poczęcia nowego życia, odwaga.

    Jej zaburzenia: prowadzi do schorzeń nerek (lęki) a także pęcherza moczowego, kości, zębów, stawów, zaburzeń seksu, uszu, mózgu, włosów, paznokci i skóry.
    Na poziomie astralnym:
    czakra podstawy reguluje potrzeby i popędy typu: siła woli, więzi rodzinne i społeczne, potrzebę jedzenia oraz seksualność.
    Na poziomie mentalnym:
    czakra podstawy to poczucie własnej wartości, szacunek do swego ciała i jego indywiduum, świadome myślenie i sterowanie siłą woli.

    Człowiek o prawidłowo funkcjonującej podstawie na wszystkich poziomach jest odważny, zrównoważony, świadomy i zdrowy fizycznie.
    Sygnałami zachwiania systemu są lęki, ból, nadmierne gromadzenie dóbr materialnych, pożywienia, leków, pieniędzy – ile by tego nie było to zawsze za mało. Ludzie tacy również ciągle coś „muszą”. Umysł skierowany jest wyłącznie na przyszłość, która zwykle wywołuje lęk i trzeba ciągle przed czymś się zabezpieczać. Zmiana – może być przerażająca. W takich warunkach trudno mieć komfort bycia tu i teraz, i mieć poczucie bezpieczeństwa, wolności.

    Dobrze ukorzenione drzewo, zdrowe – żyje nawet tysiące lat i nie straszne mu wichury; po prostu jest i cieszy się życiem.
    Człowiek tak samo funkcjonuje – zdrowy człowiek. Nawet, gdy napotyka na problem – dociera do jego źródła, rozpoznaje, stara się zrozumieć i posiąść wiedzę, aby go rozwiązać – inaczej mówiąc – działa.
    Jednym z elementów, które wpływają na kondycję ciała fizycznego jest otaczający nas wszechświat – a idąc bliżej ciała – otaczające nas żywioły, rośliny, ziemia i związane z nią energie.

    Sprawdzonym sposobem oczyszczania ciała fizycznego i pól energetycznych są kąpiele w solach: sole kopalne wchłaniają brudną, chorobową energię, natomiast sole morskie, będące w słońcu, bardziej ją uzupełniają. Można te zjawiska obserwować w różnych rejonach naszej planety. Morze Martwe, jego okolice to promieniowanie głównie biało – błękitną energią, która oczyszcza ciało i koi duszę. Morze Czerwone (drugie na świecie co do zawartości soli – Egipt) promieniuje bardziej kolorem bieli, złota, pomarańczu i czerwieni, które oczyszczają ciało, dają odwagę i wpływają na siłę psychiki.
    Takie lecznicze kąpiele możemy odbyć w morzach, lub, ich namiastkę, z solą morską w wannie.
    Jeśli taką terapię połączymy z dietą roślinną, preparatami Super Greens, kosmetyką naturalną, to poziom energii naszego ciała znacznie wzrośnie. Znane zioła, jak: skrzyp, rdest, pokrzywa, borówka, mącznica(zabija bakterie) czy połonicznik, doskonale poprawią kondycję czakry podstawy i to zarówno na poziomie fizycznym, emocjonalnym i mentalnym.
    Dla czakry podstawowej błogosławieństwem wręcz jest ruch i np. taniec.
    Dla naszego zdrowia najwięcej możemy zrobić sami. Żaden lekarz ani terapeuta nie przeżyje za nas życia, nie podejmie życiowych decyzji. Natomiast może być nauczycielem, drogowskazem, wsparciem w trudnej chwili.

    http://zenforest.wordpress.com/2008/03/21/czakram-podstawy-czakra-korzenia/

    Od siebie dodam, że jak komuś się żle życzy, to wtedy odłączamy się od Ziemi i powstają lęki.To chyba na tej zasadzie, że wszystko wraca do nas to co wysyłamy. Trzeba by tutaj dużo pracować z przebaczaniem i ciałem bolesnym. Nauczyć się przyjmować radosny nastrój niezależnie od okoliczności. Umieć znajdować w sobie takie miejsce niezkazitelne i na nim się skupiać. Tak do końca nie zatracać się w troskach tego świata, bo jesteśmy tutaj tylko gośćmi-wiecznymi wędrownikami…

  54. Marc
    Jun 09, 2014 @ 20:50:22

    Skończyłem właśnie czytać książękę “Kto tu rządzi – ja czy mój mózg?” M.S. Gazzanigi o najnowszych odkryciach dot. działania móżgu, wolnej woli, świadomości itp. Autor pisze m.in. o emergentnej własności (umyśle), który powstaje z działąnia mózgu i jest czymś więcej niż sumą tych procesów. Jeśli dobrze zrozumiałem to przyczyna-skutek działa w dwie strony, mózg – umysł oraz umysł kontroluje też mózg. To jakby rozwój ciał subtelnych. Znowu bym tu się odniósł do fizyki i prawdopodobieństwa kwantowych procesów w kwestii wpływania na pracę neuronó. Gdyby nie ta probablistyczna natura chyba wszystko w nas byłoby deterministyczne, umysł czy nie umysł. W sumie nie wiem czy dobrze zrozumiałem ale chyba autor twirdzi, że wolna wola to złudzenie choć bardzo nam potrzebne do dobrego życia.

Komentarze

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: