O Oświeceniu

motto: „Albo jest Bóg, albo jest lęk” – Kurs Cudów.

[Poniższy tekst inspirowany jest książką Bhagawana Shree Rajneesha „The book of the secrects. Discourses on Vigyana Bhairava Tantra. Vol. V.”]

Możemy żyć „w głowie”, albo „w sercu”. Albo – albo. Normalnie, żyjemy „w głowie”, myśląc, kombinując, będąc otwartymi na różne przekazy myśli i emocji z zewnątrz. W tym stanie umysł nie jest czysty. Umysł poszukuje rozwiązań. Analizuje, docieka, wątpi. Taki jest jego charakter. Dlatego umysł nie może do końca poznać życia. Nie jest w stanie zaakceptować życia, ponieważ akceptacja oznacza brak działania, brak problemów do rozwiązania. Umysł, aby działać potrzebuje mieć postawiony problem i potem chce go rozwiązywać, dążąc do celu. Natomiast życie nie jest problemem do rozwiązania. Życia nie można zanalizować, ani „rozwiązać” jak rozwiązuje się problem. Życie jest syntezą. Religia, rozwój duchowy dążą do syntezy na coraz wyższym poziomie. Najwyższą syntezą zaś jest Bóg.
Życie jest tajemnicą. Nie w sensie takim, że nikt się nie dowie, czym jest, bo ktoś broni dostępu do tej informacji, czy że życie nie jest dostępne dla ludzi. Życie jest tajemnicą w sensie braku możliwości zanalizowania go poprzez umysł. Pytania o życie, czym jest życie, nie mają sensu, ponieważ pochodzą od intelektu, od umysłu. Z tego powodu nauka nigdy nie dojdzie do sedna życia. Nie możemy się dowiedzieć „jak to działa”, ale wiemy, czujemy, że działa, bo żyjemy.

Jeśli naukowiec pyta o życie, to pyta, aby je poznać bądź ulepszyć. Niestety nie dochodzi w swym pytaniu do sedna, do tajemnicy, jaką jest życie, ponieważ pyta o małą cząstkę życia. Jeśli w odpowiedzi otrzyma, że życie polega na tym, czy na tamtym, że należy coś zmienić, to dotyczyć będzie to poznania cząstkowego, zmiany cząstkowej, i nie uwzględni to całości życia.

Techniki rozwoju duchowego przyjmują życie jako całość. Nie starają się dociekać, czym jest życie, Bóg, miłość, nie są skonstruowane, aby coś w tych obszarach zmieniać, nie aby rozwiązywać jakieś problemy w ich obrębie. Życie, Bóg, miłość są, jakie są – są doskonałe. Techniki takie akceptują tajemnicę życia. Rozwój duchowy służy akceptacji życia, Boga, nie zaś do analizy, czym jest Bóg, miłość, czy rzeczywiście istnieją itp. Budda nie wypowiadał się na tak zadawane pytania z tego właśnie powodu, że pochodziły one z umysłu. Gdyby bowiem odpowiedział, samo tajemnicze zjawisko ze sfery metafizyki zostałoby zagubione w odpowiedzi, pozostałoby poza odpowiedzią. Gdy wiesz, że nie jesteś w stanie prześwietlić tego analitycznym umysłem, intelektem, jesteś na dobrej drodze do głębi tajemnicy życia, Boga, miłości. Techniki rozwoju mają prowadzić Cię na tej drodze, ku większej niewinności i akceptacji.

Na drodze duchowej w pewnej chwili otwierają się drzwi do Twego serca. Gdy nie masz myśli, gdy raczej czujesz niż myślisz, możesz przemieścić swoje ja, swoją świadomość z głowy do serca. Nie ma w tym procesie nic do osiągania, nie ma żadnego problemu do rozwiązania. Gdy umysł będzie pusty, otworzą się drzwi oświecenia.

W oświeceniu nie ma nic niezwykłego. Jest to rzeczywistość dostępna cały czas wszystkim, jest to nieskalana egzystencja. Jest to jednocześnie tajemnicze, co oznacza, że jest nie do zanalizowania, nie dostępne rozbiorowi naukowemu. Jest to zwykła, bezproblemowa egzystencja. Gdy szukasz czegoś, poszukujesz rozwiązania zagadki życia, zagadki oświecenia, Twój umysł działa. Szuka czegoś niezwykłego, czego jeszcze nie zna i co chciałby poznać. Świat cierpi w pogoni za „czymś szczególnym”. Ciągle pielęgnuje pożądania. Tak wielu ludzi chce być „kimś”. Niestety, nikt nie dotrze tym torem do oświecenia, ponieważ życie przydarza się tym, którzy nie potrzebują być „kimś”. Jeśli stałeś się „kimś” jesteś dla strumienia życia tak nieprzenikalny, jak skała, stawiasz życiu opór, tworzysz duże zamieszanie swoją osobą. Bądź otwartym naczyniem, w którym może przepływać miłość, życie, bez oporu, gdzie nie będzie zaburzeń ani oporów. Możesz nawet wtedy zapomnieć o sobie, nie czuć siebie, jedynie czuć samo życie, łagodny, delikatny prąd.
„Specjalności” są zarezerwowane wyłącznie dla ego, dla „małego ja”. To „coś szczególnego” oczywiście może przekonywać ego, które goni za niezwykłością wszelakiej maści. „Ja jestem szczególny, pod pewnym względem nawet niezwykły …” A tu taka zwykłość – oświecenie. Oświecenie, rzeczywistość dostępna jest ciągle i wszystkim. Po prostu jesteś zaślepiony i ogłuchły na nią. Ta patologia nie jest czymś niezwykłym, objęła całą planetę. Nie podda się jednak terapiom, ponieważ stała się stylem życia. Szaleniec zorientowany na ego jest tu widokiem całkowicie normalnym, codziennym. Jednakże on jest właśnie kimś bardzo szczególnym – tyle na to pracował i teraz jest „kimś”! Nic dziwnego, że szaleństwo, poczucie separacji jest tego skutkiem. Jego świat jest odseparowany od rzeczywistości. Nie przekonasz go, że nie ma racji, ponieważ on jest racjonalny w swoich działaniach i przemyśleniach. Jakże miałby chcieć przestać być wymarzonym „kimś”?

Możesz czuć się „zwyczajny” w swoim życiu, o wiele zbyt „zwyczajny”, niżbyś chciał. Oznacza to, że nie jesteś jeszcze dość dobry, dość rozwinięty, dość wyedukowany, nie dość czegoś dokonałeś. Gdzieś w głębi jednak jest potrzeba bycia „niezwykłym”, bo jak inaczej wzrosłoby przekonanie o „zwykłości”? Co z tym zrobić? Zaakceptuj to! Powiedz sobie: OK., tak właśnie się czuję. A akceptacja spowoduje, że to odczucie zniknie. Akceptacja jest lekiem na szaleństwo ego. Nie walcz z nim, bo z czymkolwiek walczysz, wzrasta. Nie próbuj zaszczepiać, wpajać na siłę w siebie przeciwieństwa tego, co odczuwasz, to jest droga ego. Nie próbuj wyjść „poza”, ponieważ to również łączy się z osiągnięciem, a to dziedzina ego. Jeśli nastąpi zmiana, to za pomocą akceptacji.
Oświecenie musi jawić się jako coś niecodziennego, ponieważ jest tyle kłopotów i problemów w życiu. To Ty wymyśliłeś tyle kłopotów i problemów. Dałeś na nie zgodę. Przecież nie warto mieć nieistotnych problemów! Jeśli już mamy kłopoty, to przynajmniej myślmy, że są ważne, tak potrzebne, tak niezbędne. Tyle przecież napracowaliśmy się, aby się z nimi zmierzyć, aby się z nimi skonfrontować, aby je pokonać! Każde pojedyncze rozwiązanie problemu powodowało podwyższenie nastroju – czuliśmy się tak fajnie! A teraz, co? Mamy się tego pozbyć? Tej nadziei na polepszenie sobie samopoczucia, na mocowanie się z otoczeniem, co daje nam tyle rozrywki, tak dobrze nam zabija czas?
Możesz się czuć oszukany, gdy poznasz medytację. „Dlaczego medytować, dlaczego używać różnych technik?” To umysł stworzył wiele, wiele rzeczy, spraw, którym nie ma końca. Umysł stworzył „specjalne” cele, do których dąży. Medytacja jest odejściem od „specjalności”. Medytacja może Twoje ego rozczarować. Nie zbuduje nic, nie rozwiąże problemów na sposób, na jaki umysł rozwiązuje problemy. Gdy zachodzi, po prostu jest, sama dla siebie. Wtedy oświecenie się przybliża. Może zajść w ułamku sekundy, kiedy nie będzie pożądania. Nie będzie napięcia. Medytacja to nie praca, nie działanie przynależne umysłowi. Jest raczej podobna zabawie, niewinnej grze. Nie jest nastawiona na cel. Budda mówił o wyrzeczeniu się pożądania końcowego celu swej działalności, nawet, jeśli mamy zamiar osiągnąć szczęście. Tak, byś się bawił, a nie pracował. W zabawie jest ukryte szczęście, zabawa nie wiedzie do żadnego celu. Jest pozbawiona pożądania, nigdy nie będziesz więc rozczarowany.

Gdy się oświecisz, uśmiechniesz się niewinnie nad absurdalnością całego tego bałaganu, z którego wyszedłeś. To cud, jak bardzo nie udawało Ci się trafić do tego jakże prostego stanu! Jak byłeś zamknięty! Życie teraz przeniknie Cię, przepłynie przez Ciebie bez napotykania na bariery. Ten strumień będzie całkowity, całkowicie satysfakcjonujący.

Niestety, nie będziesz miał wiele do powiedzenia. Nie będzie o czym mówić, nic do opowiadania, do sprawozdawania. Żadnej wiadomości dla mediów, niczego niezwykłego. Z powodu swej prostoty ten stan będzie nie do zanalizowania. Nie dlatego, że jest tak skomplikowany, ale że jest tak prosty. Możesz jedynie wskazać – oto on, tak i tak się czuję. Tu jest, właśnie się dzieje. „Kto wie, ten nie mówi.” Dopiero, gdy stajesz się całkowicie prosty, niewinny, możesz spotkać rzeczywistość.

[część myśli jest moja, dla osób, które zastanawiają się, ile jest od Osho]

Advertisements

1 komentarz (+add yours?)

  1. Sabina
    Sier 08, 2013 @ 11:17:47

    Z przyjemnością i radością czytam także starsze teksty na tej witrynie. Pod tym wpisem miałabym ochotę zamieścić jakiś „mądry” komentarz 🙂 Tylko jaki? Wygląda na to, że nic „niezwykłego”, „mądrego” nie mam do dodania 🙂 pozdrawiam serdecznie

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: