Przeżycia duszy w reinkarnacji

Przeżycia w reinkarnacji [Przemijanie]

Osobę ludzką można dzielić na wiele sposobów. Można to zrobić wg. Huny, wg. Freuda, wg. analizy transakcyjnej, wg. ezoterycznych ciał subtelnych.

Jednak jest jeden podział, który szczególnie przydaje się przy rozważaniach dotyczących czasu i przemijania. To podział na Ducha, Duszę i Ciało.

Owe trzy wyróżnione składowe mają różne relacje w stosunku do czasu.

Osobowość (tu wchodzi także Ciało) – działa w czasie, rozwija się, od prostego, ku skomplikowanemu. Znamy czas linearny, poranne wstawanie do pracy, końce tygodnia, ograniczony czas wypoczynku. To wszystko bierzemy z dobrodziejstwem inwentarza przy mierzeniu czasu wg. kryteriów osobowości. Na rysunku kółkiem oznaczyłem świadomość bieżącego wydarzenia.

Osobowość jest w stanie oglądać pojedyncze wydarzenie, jest w stanie zidentyfikować temat, może przypomnieć sobie wcześniejsze wydarzenia. Jednak sama z siebie nie może zauważyć wydarzeń przyszłych lub wykraczających poza ramy wcielenia. Na rysunku kółko z kropek oznacza wydarzenia spostrzegane i pamiętane przez osobowość.

Dusza – celem jej jest doświadczanie. Dusza nie jest bardzo wzniosła, jak to się przyjęło wydawać. Najbliżej porównać jej działanie do rośliny – dusza rozrasta się. Podobnie jak czakramy i ciała subtelne rozrastają się. Im istota jest starsza, tym ma większe ciała subtelne a czakramy są bardziej rozrośnięte. Dusza ma holograficzny wgląd w czas, co oznacza, że nie ma dla niej specjalnie znaczenia czy coś jest wcześniej, czy później. Wydarzenia, ich przyczyny i skutki nakładają się na siebie, tworząc zbitki, zespoły przyczynowo-skutkowe. Poszczególne wydarzenia w danym temacie mogą się rozciągać na przestrzeni lat, dziesięcioleci, a także wielu wcieleń, co jest bardzo częstym przypadkiem. Dla duszy to jest bez znaczenia.

Osobowość ze zrozumiałych względów ma tu ograniczone rozeznanie, wie, widzi, pamięta tylko wydarzenia z jednego wcielenia. Nic dziwnego, że działając na poziomie osobowości ludzie nie mogą zrozumieć dlaczego niektóre rzeczy się wydarzają, np. dlaczego rodzą się kalekie dzieci, lub dlaczego zbrodniarze nie są karani. Przy takim oglądzie trudno znaleźć sens życia, działania, pracy nad sobą. Przychodzi też pragnienie, by samemu wymierzać sprawiedliwość, czy też dochodzić sprawiedliwości, ponieważ nie widać jej w działaniu do końca. Nie sposób czasami się dopatrzyć sprawiedliwości w jakiejś sprawie w ciągu jednego wcielenia. I wtedy przychodzi pragnienie odwetu, bunt, zgorzknienie. Gdy nie mamy perspektywy wielu wcieleń naprawdę trudno się w życiu połapać.

Duch – jest najbardziej wzniosły ze wszystkich składowych istoty. Jest też największy. Jest „wypustką”, iskrą Bożą, jest zindywidualizowaną cząstką Boskiej świadomości zanurzającą się w doświadczenia. Dla ducha najważniejsze jest przejawianie się, wyrażenie siebie samego. Robi to z pomocą duszy i osobowości (ciała). Ale trzeba przyznać, że aż tak bardzo się nie przejmuje nimi. Samo wyrażenie się ducha jest dla niego często ważniejsze od np. kondycji ciała fizycznego. Człowiek może cierpieć a często nie zrezygnuje z ideałów by to cierpienie sobie ulżyć. Tak się dzieje, gdy postępuje według ducha.

Aby móc wyrazić się w materii Duch przyobleka się w Duszę i Osobowość (w tym i ciało). W taki, dość złożony sposób przejawia się w danej inkarnacji. Duch jest, jak powiedziałem, największy wymiarowo, więc dusza występuje jako „zgęszczenie”, inkarnacja w niższe ciała subtelne. Dusza jest gęstsza i mniejsza od ciał czysto duchowych. Ciało i osobowość to kolejne „zagęszczenie”, tym razem duszy. Jest to ukonkretnienie jej w danym środowisku ziemskim, sposób wejścia w nie. W taki sposób pojawia się człowiek – poczyna się ciało fizyczne, a w nie wchodzi dusza.

Warto dać duchowi się wyrażać. Zobaczyć, czy może jesteśmy w jakimś zakresie ograniczeni, i, jeśli to nie szkodzi komuś, to możemy spróbować się odblokować w tym obszarze. Zacząć siebie wyrażać, manifestować się z wnętrza. Odkrywamy, kim jesteśmy tak sami z siebie i pozwalamy takimi sobie być. Czasami kosztuje to pracę, ponieważ możemy być zablokowani, przyzwyczajeni, zakodowani, uwarunkowani środowiskiem czy posiadać inne obciążenia nie pozwalające się wyrażać duchowi. Duch jest bardzo wysoki, i rzadko która społeczność czy którzy rodzice dają się duchowi wyrażać. Trzeba więc samemu sobie rozwiązać węzły i znaleźć sposoby manifestacji.

Jeśli tak opiszemy owe trzy składowe istoty, to możemy określić poprawny cel jej działania – dać Osobowości rozwój, dać Duszy doświadczanie, a Duchowi dać się wyrażać.

Najwięcej kłopotów z przemijaniem ma osobowość i ciało, ponieważ dla nich przemijanie jest kwestią „być albo nie być”. Wręcz istnieć a nie istnieć. Dlatego, jeśli ktoś działa na pozycji osobowości, jeśli spostrzega siebie i innych z pozycji osobowości, to śmierć jest dla niego wielką tragedią. Trudno się dziwić. Wygląda to na unicestwienie danej osoby. Jest to istotnie kataklizm osobisty. Stąd tyle nieodpowiedzianych pytań o sens istnienia. Na poziomie osobowości istotnie, życie nie ma sensu. [Trzeba dodać, iż praca nad własnym rozwojem i terapia regresywna dają uwolnienie od tych, tak trudnych lęków przed śmiercią. Gdy zobaczymy, że żyliśmy nie jeden raz i co się z nami działo, lęk przed śmiercią znika.]

Dla duszy śmierć nie jest aż taka tragiczna, jak dla osobowości. Dusza traktuje osobowość i ciało fizyczne jako pojazd. Stąd jeśli pojazd nie może już dalej działać, to pozostawia go, odpoczywa, regeneruje się i zaraz potem szuka kolejnego pojazdu na kolejne wcielenie. Dusza wtedy pojawia się kolejny raz na Ziemi jako dziecko. Dusze ludzkie już nie raz się wcielały i nie widzą w tym mechanizmie inkarnacji nic aż tak bardzo tragicznego, jest to po prostu większa niedogodność na ścieżce. Trzeba się kolejny raz wcielić i przyoblec ciało, uczyć się wielu spraw na nowo, zadzierzgać nowe relacje rodzinne, na nowo chodzić do szkoły, socjalizować się. Nie jest to tragiczne, nawet może być to odświeżające doświadczenie. Jednak sami oceńmy – czy dzieciństwo dla osób bardzo świadomych jest czymś aż tak świetnym, żeby je co i raz powtarzać? To oczywiście zależy od osobistych losów. Czasami śmierć jest łatwiejsza od narodzin i dzieciństwa i przynosi ukojenie.

Dusza nie ma specjalnie zrozumienia dla osobowości, jak również i dla ciała. Nawet najbardziej ustosunkowany, najbardziej poważany człowiek może się nieszczęśliwie zakochać i jego stanowisko nic mu na to nie pomoże. Podobnie także szczęście w miłości nie musi zupełnie zależeć od zasobów finansowych. Bogaci i biedni – zarówno – mogą się nim cieszyć. Te przykłady pokazują duszę jako „coś”, czy „kogoś”, kto niespecjalnie się przejmuje się tym, do czego możemy świadomie zmierzać.
Dlatego, jeśli mamy możliwości tak mądrze pokierować życiem, aby i duszę zaspokoić, i ciału zdrowia przydać – róbmy to.

Na początku utożsamiamy się z osobowością, działać musimy więc z jej poziomu. Wtedy trzeba czasami przejąć stery życia i czasami nie dać się duszy sprowadzić do utartych kolein wypracowanego losu.
Taką utartą ścieżką losu jest dla człowieka karma, czyli „zapis dłużny”, który nie pozwala zwykle dostawać tego dobrego, czego chcemy – jeśli jest to negatywna karma. Jeśli zaś mamy zasługi karmiczne – karmę pozytywną – możemy z kolei dużo uzyskać w konkretnej dziedzinie małym kosztem. Sposób na pójście najlepszą ścieżką rozwoju jest więc dwojaki. Po pierwsze – odkrywamy własne pozytywne potencjały, obszary, gdzie nam się bardzo dobrze wiedzie – i stawiamy na nie, aby wyzyskać to, co już osiągnęliśmy. Po drugie – podejmujemy działania oczyszczające karmę, które mają pozwolić uwolnić się od sił sprowadzających na manowce. Tu trzeba przestrzec przed nadmiernym optymizmem. Może nie zdarzyć się tak, że karmę z iluś dziesiątek wcieleń będzie można przerobić w dziesięć lat. Ale pracować nad tym warto.

Po jakimś czasie, gdy będziemy się uważnie się przyglądali sobie, swojej duszy, zauważymy powoli jej cele. Bardzo ładnie je widać na sesjach terapii regresyjnych. Osoba przypomina sobie wydarzenia z różnych dziedzin, lecz najważniejsze zdają się być relacje z innymi ludźmi, możliwość manifestacji uczuć, zrealizowania miłości, możliwość realizowania swoich głębokich pasji.
Wiele starszych osób jest pełnych wigoru i życia. Funkcjonują one na poziomie duszy. Możesz sobie sam/a przypomnieć spotkania z nimi. Czują się one „młode duchem”, odczuwają, iż jakaś ważna cząstka ich samych jest pełna życia i wigoru. Wręcz nie umieją zrozumieć dlaczego ich ciało się zestarzało, chociaż ma jeszcze tyle do zrobienia. Tak, ich dusza działa z inspiracji przejawiającego się ducha, więc te osoby są pełne żywotności.

Gdy pojmiemy, co dla duszy jest najważniejsze, to możemy zacząć też na co dzień działać tak, aby wspierać duszę i jej cele. Odkrywając własne pasje, własne głębokie pragnienia, idąc za własnymi porywami uczuć dajemy duszy żyć. Dajemy sobie możliwość przeżywania chwil „uniesienia” – w działaniach wychodzących ponad ciało fizyczne. Odczuwamy radość, przyśpieszone bicie serca, doznajemy dużo mocnych wrażeń. Czujemy, że jesteśmy na fali życia. Wtedy mamy gwarancję, że siła duszy i osobowości mogą być zbieżne, przez co dusza będzie również wspierać i osobowość i ciało. Osobowość będzie mogła się wiele nauczyć, a ciało będzie pełne energii i żywotności.
Oczywiście, trzeba patrzeć, żeby te silne przeżycia były mądre, byśmy nie ugrzęźli gdzieś w krzakach przez nieopatrzne kroki. Nie warto się bardzo powstrzymywać przed porywami duszy, ale też trzeba mądrze decydować o sobie.
Jeśli pilnie będziemy działać, nasza dusza jest w stanie przeżyć dużo istotnych dla siebie doświadczeń. Dzięki nim wzrośnie, będzie bardziej zaawansowana, jak to niektórzy mówią, stanie się „starsza”.

Co jednak zrobić, gdy człowiek nie umie z powodu dużej ilości lat już nie bardzo umie działać? Otoczenie zwykle podczas jego życia się mocno zmieniło, zasady które kiedyś aktualne, przestały obowiązywać, trudno mu jest działać w obecnych warunkach. Co robić?
Jeśli taka starsza osoba nie działa na wyższych poziomach duchowych, jeśli nie ma wzniesionej świadomości to osobowość dominuje w jej życiu. Osobowość sama z siebie nie ma w sobie źródła życia – działa na taki sposób, na jaki się wyuczyła w dzieciństwie i młodości. Niestety, po kilkudziesięciu latach takie sposoby zachowania nie niosą już sukcesów. Pojawia się rozczarowanie, poczucie nieprzystosowania do życia, do środowiska. Czasami nawet w młodym wieku ludziom nie chce się już żyć. W krańcowych przypadkach jest tak trudno owym osobom żyć, że dusza ma tego dosyć. Decyduje się odejść, ponieważ nie ma już nadziei na to, że coś jeszcze wartościowego mogłoby się wydarzyć. Niekiedy taka osoba jest podtrzymywana przy życiu przez otoczenie, które nie może sobie poradzić z myślą o tym, że mogłoby zabraknąć tej osoby. Albo, że ta osoba mogłaby zrobić coś, co się otoczeniu nie mieści w głowie.
Tak dzieje się, gdy brakuje powiązania ze źródłem życia i witalności, z głębszymi poziomami nas samych. Sama osobowość nie zagwarantuje nam radości i żywotności. Dopiero realizacja głębszych potencjałów daje dostęp do nektaru życia.

Trzeba dać duszy przeżywać. Oswobadzać się z tłumienia emocji i uczuć (- nie raniąc przy tym innych). Przeżywanie zwykle jest tłumione przez społeczeństwo, ponieważ jest potencjalnie niebezpieczne dla więzi kulturowych. Jeśli podlegamy kulturze, jeśli zachowujemy się zgodnie z oczekiwaniami społecznymi, to zwykle nie jesteśmy świadomi swoich uczuć, emocji, przeżyć. Zwykle też je możemy tłumić. Mówią nam, co należy robić, jak mamy myśleć, jak się zachowywać. A dusza w tym więdnie.
Stąd wybitne osobowości w dziejach ludzkości nie były szablonowe. Ci ludzie wiedzieli, że nie będą przystawać do oczekiwań społeczeństwa mimo, iż nikogo tym by nie krzywdzili. Sam rozwój, samo przejawianie się wybitnych jednostek sprawia, iż tworzą sobie same środowisko, w którym żyją, rezygnując – w większym lub mniejszym stopniu – z zasad społecznych.
Osobowość i ciało są równie istotnymi cząstkami wzrostu. Osobowość daje możliwości stworzenia pewnej struktury poznawczej na potrzeby życia i na potrzeby samoświadomości. Wartość osobowości, oraz umysłu w ogólności jest nieoceniona. Aby można dostosować się do stanu rozwoju, osobowość powinna mieć szerokie horyzonty. Wiele bowiem jeszcze się zdarzyć może. I nie chodzi tu o jakąś nadmierną elokwencję, czy obejmowanie umysłem gwiazd, ale o otwartość na to, co nowe. W procesie rozwoju, zmienia się zarówno osobowość, jak i sposoby myślenia. To daje możliwość przystosowywania się do zmieniających się warunków. A jeśli się rozwijasz, zmieniać się będą zarówno środowisko zewnętrzne, jak i świat wewnętrzny. Będzie to trwać wiele, wiele lat. Jest więc wiele potrzeb by umysł był świeży i elastyczny.

Ciało wydaje się w naszej wyliczance być na szarym końcu. Jednak pozornie – poprzez swoją pierwotność, poprzez pierwotność energii w ciele zawartych – jest bardzo bliskie Owemu Pierwotnemu – Bogu, czy Tao, jak kto woli to określać. Nie bez przyczyny w tantrze ciało, partnerstwo i działania z nim związane są traktowane jako środek do osiągnięcia Oświecenia.
Ciało jest siedliskiem duszy, jest jej miejscem ześrodkowania. Przejawy zdrowia i choroby świadczą o zdrowiu lub chorobie duszy. Gdy zdołasz się wznieść na poziom gdzie będziesz słuchać swego ciała i duszy, to o wiele łatwiej będzie Ci zachować zdrowie, będziesz rzadziej chorować, będziesz czuć i wiedzieć kiedy ewentualnie idziesz w niedobrą stronę – w kierunku choroby. I będziesz miał/a czas i możliwości, aby się wycofać.
Ciało jest również obszarem łączności z innymi ludźmi. To w ciele przejawia się miłość. Zarówno ta do przechodniów, do znajomych, przyjaciół i do najbliższych. Każda na swój sposób. Gdy znajdziesz sposób na przejawianie miłości, to z latami będziesz coraz szerzej i szczodrzej nią obdarowywał otoczenie. Znajdziesz kolejne sposoby, by wyrażać zadowolenie, spokój, przyjaźń, radość z bycia z bliskimi osobami. I dokonywać się to będzie to także za pomocą ciała. Będziesz poznawać nowe sposoby wyrażania miłości, bliskości. Wolność nareszcie przestanie Ci się kojarzyć z uwolnieniem się od kontaktu z kimś. Zacznie smakować jako możliwość otwierania serca i wysyłania ciepłej energii ku osobom, z którymi nie miałeś śmiałości kiedyś przebywać. Znajdziesz sposoby tworzenia elastycznych granic, żywych relacji ze znajomymi, znajdziesz zadowolenie z zażyłości z przyjaciółmi. Twoje ciało będzie bardzo zadowolone z tych sukcesów, będzie przewodzić swoimi kanałami energię radości.

Przemijanie jest kojarzone niekorzystnie, jako coś niedobrego. Bardzo możliwe, że takie konotacje dostało z powodu kłopotów, jakie się pojawiają w ciągu życia, kłopotów, które się nawarstwiają i powodują cierpienie. Jednakowoż nie jest to jedyny sposób na przeżywanie upływu czasu.
Jeśli zadbamy, aby cząstki naszej istoty dostały to, na czym im zależy, to otrzymamy dużo w zamian. Wypełnimy życie radosnymi przeżyciami, i to takimi, które nam odpowiadają. Odnajdziemy w sobie źródło żywotności, które zasilać będzie nasze działania i nie będziemy musieli żyć tak ponuro, jak dotychczas. Dając swobodę umysłowi, nauczymy się jeszcze niejednej nowej rzeczy. A gdy się postaramy, to możemy zapomnieć o lęku przed granicą tego życia, ponieważ wspomnimy to doświadczenie, że dusza i nasza istota są nieśmiertelne. Mówiąc, że coś przemija, dodamy, że coś wspaniałego także nadchodzi.

Andrzej Kluza

Do tego tematu:

Artykuł o koncepcjach karmy.

Tekst streszczający nauki o karmie N.S. Łazariewa.

Advertisements

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: