Czym są wejścia?


To, co przeszkadza nam szczęśliwie przeżywać życie na szczęście jest do objęcia umysłem. Mamy możliwość zobaczenia co też takiego nas, albo innych ludzi, blokuje w spokojnym przeżywaniu swojego życia. Jest tylko jedna potrzeba – należy spojrzeć inaczej, niż dotąd.

Ktoś mądry powiedział, że większość nowych odkryć można opisać starymi słowami, lecz trzeba inaczej niż dotychczas połączyć te słowa. Oznacza to, że najprawdopodobniej my już postrzegamy wystarczająco dobrze rzeczywistość, tylko potrzeba nam w inny sposób spojrzeć na nią.

Wejścia opisują w nowy sposób dobrze znane obszary zachowania ludzi. Efektem wejścia jest zwykle zdenerwowanie, poczucie niesprawiedliwości, gniew, poczucie konieczności obrony. Ludzie z wejściami mają poczucie, iż ich prawa zostały naruszone i oni mają obowiązek się bronić, dochodzić swoich praw. Sądy są zapełnione takimi osobami, które nie spoczną, nim nie skończą walki o swoje.

Z punktu widzenia psychologii taki opis jest wystarczający. Jednak ezoteryka dodaje jeszcze aspekt energetyczny, energii subtelnych, niewidzialnych, choć wyczuwalnych. Otóż taka osoba, która ma wielce gniewny temperament, niepohamowany, dochodzący swoich praw i przekonany o skrzywdzeniu, zwykle ma otwarte czakramy na wejścia energii z zewnątrz. Otwarcie na coś z zewnątrz następuje często poprzez poczucie bezsilności. Jeśli ja jestem bezsilny, to bezsłownie proszę otoczenie o wsparcie w moim gniewie na kogoś/coś, nad czym nie mam kontroli. I przychodzi wsparcie. Przychodzi wsparcie od silniejszych istot od nas samych, przez co taki ktoś czuje się wspomożony i zadowolony, że zyskał na sile w swojej postawie. Owa siła przychodzi z zewnątrz, z góry jako energia przechodząca przez czakramy trzeciego oka, gardła, splotu. Jest zdecydowanie silniejsza od naszej własnej, ludzkiej. Jednakże otwarłszy owe wrota czakramów człowiek zwykle zostaje tak otworzony i połączony [zlinkowany] do takich istot wchodzących.

Taka sytuacja może zostać tak ustalona na dziesiątki lat, ponieważ obu stronom to odpowiada. Istota wchodząca także czerpie energie i korzyści z wejścia, może bowiem atakować ludzi przez kanał wejścia i brać dla siebie energię. A człowiek jest zadowolony, bo ma wsparcie w „słusznym gniewie”, czuje się silniejszy i mniej bezbronny.

Istota wchodząca czerpie korzyści energetyczne z wejścia, czerpie energie z otoczenia danego człowieka. Stąd wybuch gniewu takiego człowieka postrzegamy bardzo nieprzyjemnie, chociaż też niesłychanie silnie. Intensywność odczuć może być różna, w zależności od wielkości wejścia. Można to czuć jako niewielki dyskomfort, zażenowanie z powodu przebywania z taką osobą, poprzez frustrację, poczucie winy, aż do dużego dyskomfortu energetycznego, zaburzenia pola eterycznego, czy wręcz można samemu chcieć się podobnie zdenerwować i wściekać. Tu – w takim powielaniu wzorca otwarcia na wejścia – można upatrywać przyczyny niektórych kłótni.

Czy warto walczyć o swoje? Jeśli przyjmiemy, że ktoś na nas niewinnych napadł – to tak. Jednak jeśli przyjmiemy, iż sami wpływamy na naszą rzeczywistość, jeśli będziemy uważać, iż nasze własne myślenie jest twórcze i to ono sprawia, że różne rzeczy nam się przydarzają, to już możemy się zastanawiać. To, co myślę, decyduje, jakim energiom, jakim wibracjom pozwalam na wchodzenie do swojego świata. To, jaką postawę wewnętrzną przyjmuję decyduje, jak jestem postrzegany. Nie tylko jak jestem postrzegany fizycznie, ale też i poprzez energie, które ze mnie emanują. Niektóre z tych energii wychodzą na kilka metrów, niektóre, te subtelniejsze, wychodzą na dużo większe odległości, dochodząc do osób, z którymi mogę mieć nawet bardzo delikatne powiązania, np. poprzez mieszkanie w tej samej miejscowości.

Stąd już blisko do wniosku, iż to, co myślę, to kreuje w jakiś sposób zdarzenia w moim życiu, moją rzeczywistość. Jeśli tak, to mogę zacząć brać odpowiedzialność za to, co mi się w życiu przytrafia. Nie tylko za pomocą decyzji w świecie fizycznym tworzę swoje życie, ale także poprzez moje postawy wewnętrzne. Stąd jeśli coś mi się przytrafia, mogę się zastanowić, czy przypadkowo nie poruszyłem tej energii sam?

Jeśli tak przyznam, to będę mógł coraz bardziej uważać, że świat odpowiada na to, co we mnie się dzieje, na to, jak ja sam postępuję. Oczywiście, sprawom bardziej błahym wystarczy prostsze wytłumaczenie, sprawy większego kalibru będą potrzebowały głębszego zastanowienia. Owo zastanowienie, refleksja jest jedną z podstaw rozwoju duchowego. Psychologia dla chwli takich refleksji mówi, że warto powoli powściągać nasze projekcje. To, co uważamy, że ktoś nam zrobił, zobaczmy, czy przypadkowo nie mieliśmy w tym swojego, nawet ukrytego, wkładu. Czy może mieliśmy jakiś podświadomy motyw, aby wejść w tą sytuację.

Gdy zauważamy nasz wkład w swoje życie, najprawdopodobniej nie będziemy już na śmierć i życie walczyć o egzekwowanie naszych praw. To sprawi, iż warunek wchodzenia obcych energii gniewu w naszą aurę osłabnie. Jeśli nie gniewam się aż tak na kogoś, to nie potrzeba mi tyle gniewu. Jeśli nie czuję tyle bezsilności, to nie muszę się miotać. Jest to pierwszy krok.

Krok kolejny, będzie podobny do odwyku od narkotyków. Nawet jeśli sobie wytłumaczyłem, iż moje życie jest do zaakceptowania i nie mam aż takiego dużego gniewu, to wejścia energii gniewu nie skończą się najpewniej od razu. Mogę obserwować, iż gniew będzie nieproporcjonalny, czy przesadny. Mimo tego, iż nawet nie będę chciał się rozgniewać, to nawyk w ciałach subtelnych pozostanie. Tutaj mogą się przydać różnorodne metody terapeutyczne, działające z intencjami, wzorcami i energiami, np. EFT, regresing, rebirthing i inne.

To pokazuje, iż taki gniew przychodzący poprzez wejścia nie pochodzi z rzeczywistej przyczyny, ale tak, jak jasnowidzowie to wskazują, jest zsyłany od obcych istot wchodzących w naszą aurę, za naszym przyzwoleniem. Trochę to wydaje się dziwne i niepokojące, ale dzięki racjonalnemu myśleniu i pracy nad sobą można to opanować i wykorzenić. Ostateczny więc wniosek jest pocieszający – mamy możliwość poradzenia sobie z wejściami, nawet jeśli pochodzą nie od nas samych.

Andrzej Kluza

Reklamy