krokodyl – istota nie słuchająca


radio-yokohama Marcin Bruczkowski napisał powieść Radio Yokohama. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, iż pewien typ narratora nazywa tam krokodylem. Mówi, iż krokodylem nazywa się w krótkofalarstwie osobę, która ma silny nadajnik a słabą antenę – czyli wszyscy go słyszą, a on mało kogo.

Zresztą, czy chce? Niekoniecznie. W powieści przedstawiony jest jako zwierzątko z dużą buzią i słuchawkami na uszach.

Co z tego dla nas? Najciekawsza jest metafora – krokodyl to ten, który nie słucha… Istotnie, krokodyle Awiessałoma Podwodnego mają to z siebie, iż są głuche na innych. Potrafią wychwycić  najlżejszy oddźwięki swoich własnych działań, swoich prowokacji, presji.

Są w tym świetne, jeśli tylko się popatrzysz na takiego kogoś z nutką negatywnej oceny – zaraz Cię zacznie agresywnie traktować. Przecież na to właśnie liczy! Na atak i na zabranie Ci energii, dobrego nastroju, liczy na znalezienie wreszcie ofiary, która się stawia!

Najfajniejszymi ofiarami dla krokodyli są osoby mające tzw. wejścia. One niejako są stworzone do tego, aby rozsierdzać krokodyla. A on tak na to bardzo liczy! Czyli te dwie osoby stanowią dla siebie super toksyczny duet [żeby użyć eufemizmu].

Natomiast jak ktoś mówi coś od siebie, to już to nie jest tak chętnie słuchane. Własna bajka mu najmilsza.

Wniosek: jeśli chcesz być niezauważonym przez krokodyla, nie odbijaj jego przekazów. Nie reaguj, bo właśnie na reakcje on liczy. Oczywiście będzie wiele wątpliwości typu etycznego – a to, czy można nie odpowiadać na zaczepki, a to, czy można „taką sprawę” zostawić samej sobie, nie reagować? No, jeśli sprawa jest sprokurowana przez krokodyle, to w pierwszym przybliżeniu nalepiej powstrzymać się od wchodzenia im w paszczę.

Reklamy