Rozmowa z czyjąś duszą


Rozmawiałem z kolegą o kupnie roweru dla niego. Ja miałem pomysły, jak to zrobić tanio, jak z części poskładać fajny rower. Ja bowiem jestem typem „restorera” i odtwarzam utracony blask. On zaś sam powiedział, że pozycja taka mu mało pasuje, zwłaszcza, iż ma Marsa w Lwie a Wenus w Wadze. No to rzeczywiście, mówię mu, raczej coś pięknego by Cię zainteresowało, wykwintnego wręcz. Zdobycie czegoś takiego, takiego typu roweru dla niego było właśnie pragnieniem duszy.

Od czasu do czasu łapię się na tym, że rozmawiając z kimś pojawia się w rozmowie jego dusza. Zwłaszcza, jeśli mówimy o jakichś pragnieniach.

Zwykle wtedy przychodzi mi chętka, aby zaprezentować moje „mądre” rozmyślania i wskazać odpowiednie rozwiązanie. Jednakże to chyba jest najgorsze z rozwiązań.

Dusze są nieśmiertelne i zwykle wcielają się już niemało razy, więc raczej wiedzą, czego chcę i chcą tego, chociaż owe pragnienia mogą nam się wydawać conajmniej dziwaczne, jeśli nie wyłącznie nieracjonalne.

Jak dusza czegoś chce, to będzie tak długo męczyć człowieka, że tamten albo ulegnie jej żądaniom, albo też zostanie rozpłaszczony na ścianie pod wpływem presji własnej duszy. Wniosek – dusza jest sporo silna.

I z taką duszą możemy sobie porozmawiać w czasie zwykłej rozmowy. Wszak się wcieliła w naszego rozmówcę i kiedyś jakby nie było przemawia przez jego usta. [To jest fenomen sam z siebie, że tyle elementów, cząstek naszego własnego ja potrafi przez jedne usta przemawiać. A ile z tego nieporozumień!]

Stwierdziłem, że najlepszą strategią jest akceptacja w rozmowach z duszą. Akceptacja, bo przecież ja nie rządzę tym człowiekiem, a też nie rządzę jego duszą. Więc cokolwiek zechce – to jej sprawa. Oczywiście, może być mi z nim po drodze, ale też może być inaczej. A i tak będę w raporcie [połączeniu] z jego duszą, nawet jeśli myślę o jej postępowaniu inaczej, niż ona sama.

Stąd też bardzo sobie chwalę takie sposoby na wzmocnienie umiejętności porozumienia się z kimś, jak np. przedstawia Thomas Gordon w serii książek „O wychowaniu bez porażek”. Dusza przyszedłszy na ziemię pragnie „wychować się”, a osoby wokoło mogą albo wesprzeć ten proces, albo go zdegradować. Moim zdaniem o wiele lepiej jest wspierać ludzi w ich doświadczeniach.

Reklamy