randki i związki w tych czasach

Patrzę się na ludzi i na ich relacje.

Nie wiem, jak było o wiele dawniej, ale na dzisiaj związki partnerskie są z jednej strony bardzo pełne problemów, a z drugiej strony bardzo są upragnione.

Ja osobiście poznałem możliwości kontaktów przez internet, poznawania się przez portale randkowe.

Sposób poszukiwania bliższych znajomości przez randki jest chyba bardziej zaskakujący niż w realu, przynajmniej dla mnie. Trochę to powiem dziwny sposób, można rzec nienaturalny. Oczywiście, gdy spotykamy w swoim codziennym życiu kogoś, to możemy uznać, że jest to ktoś z naszego „strumienia zdarzeń”. Jeśli przychodzi nam się spotkać z kimś zapoznanym w sieci, mam czasami wrażenie, że jest to ktoś, jakby z równoległej rzeczywistości. Niby nieznajomy, a,  powiem czasami – bliski. Spotkałem już kilka osób, i pokrewne zainteresowania bardzo jakoś były łącznikiem, a może to nie one? Ludzie mają dodatkowy sposób na kontakt, sposób, który jest trochę z obszarów metafizycznych. Bo spotykają osoby, których spotkać by pewnie nie byli w stanie bez sieci. To takie moje wrażenia.

Co do związków, to jest myślę, bardzo ostro. Czasy, społeczność w której żyjemy daje dużo, ale i dużo żąda. Pojedynczy człowiek czasami nie jest w stanie wytrzymać presji, wymagań, wśród których się znajduje. Wiemy gdzieś głęboko, iż rodzina, z drugą bardzo bliską osobą obok, jest to coś, co może dać nam wytchnienie, dać nam wsparcie.

Nawet takie myślenie jest myśleniem zniekształconym. Rodzina dla ludzi jest z natury przewidziana, aby dawać miejsce, gdzie może rozwijać się szczęście.

Tak jak mówi zasada Huny: ALOHA – miłość jest po to, aby przynosiła szczęście.

Jak tak patrzę, to niewiele widzę szczęścia u ludzi. Prawdopodobnie dlatego, że nie szukają go poprzez miłość.

Jest to trudne, w świecie, gdzie wiele istot wcale nie szuka miłości, nie afiszuje miłości.

Można nawet powiedzieć, iż miłość jest w zapomnieniu

Oczywiście, jeśliby kogoś obdarzyć miłością, to prawdopodobnie to przyjął. Jednak, czy sam do tego dąży? Czy jest w stanie coś zapłacić, żeby dać miłość? Czy obdarzanie miłością tego kogoś obchodzi?

Nawet nie aby dostać miłość, a dać.

To oczywiście zabrzmi staroświecko, ale jest takie pojęcie, jak oddanie. Oddanie jest według mnie ważną sprawą. O ile potrafi ktoś oddać siebie w dobre ręce, oddać swą miłość, to ma szansę na szczęście.

Ludzie w dzisiejszych czasach sami ochoczo nabywają obciążeń duchowych [które tu, na tych stronach opisuję], aby coś WZIĄĆ, otrzymać, dostać. Jednakże miłość jest dająca.

Trudno się dziwić, że są opory przed wchodzeniem w związki, że są opory przed małżeństwem. Jeśli jest tyle krzywdy i poranienia wokoło, to nie dziwię się, że ludzie wchodzą w płytkie związki.

Trudno mi dobrze zrozumieć, jak mogą tak bardzo płytko traktować sprawy łóżkowe, seksualne. Oczywiście, krokodyle działają i młodzi często wchodzą ze sobą do łóżka. Zawiązują wtedy wielką więź, nawet o tym nie wiedząc. Na pewno jest to dla nich coś ważnego, ale prawdopodobnie nic nie wiedzą, co się dzieje na poziomie duszy, w łączach karmicznych.  Niech im będzie jak najlepiej, jednakże wiele jest kłopotów z takich momentów. Piszę momentów, ponieważ Wszechświat oczekuje, że za tym przyjdzie małżeństwo. Dla dusz, dla ciał seks jest rodzajem przysięgi małżeńskiej. Możecie się śmiać, ale tak to wygląda.

To jest „zaprojektowane”, aby przynosić szczęście. Szczęście jest niezwykle tanie, to jest mój pogląd. Jest tanie pod tym względem, że naprawdę nie potrzeba wiele dóbr materialnych, żeby przeżywać szczęście. Co innego mówią media, przynajmniej w sposób pośredni – jeśli będziesz miał COŚ, co oferujemy, to będziesz miał szczęście.

To raczej jest nieporozumienie. Szczęście wynika z przepływu miłości w dwie strony. Miałem kilka razy w życiu takie momenty, gdy kochałem kobietę. Niestety, owe kobiety nie aż tak bardzo uważały, że warto kochać mnie. Wyobrażam sobie, że pragnęły kogoś lepiej „ustawionego” w życiu. Ojciec jednej otwarcie to mi mówił, że sobie za słabo radzę. No i dobrze, jak tak sobie wyobrazili, to niech mają takiego kogoś.

Myślę sobie, iż kobiety coraz lepiej sobie radzą w sferze materialnej, ziemskiej, natomiast mężczyźni coraz lepiej sobie radzą z ideami, wysokimi pomysłami. Tak jest, bo płeć polega na polaryzacji. Jednocześnie kobiety nie mają aż takiego przekonania do spraw ideowych, a panowie nie aż tak przykładają wagę do spraw materialnych i codziennych.

Ważne jest jednak aby się szanować i doceniać. Bez tego nic nie wyjdzie. Kobieta, która nie szanuje mężczyznę może pożegnać się z miłością. Jeśli jej dusza odrzuca mężczyzn, to nie dostanie od nich miłości, nawet jeśli który by ją pokochał, ta miłość zostanie powstrzymana. A dużo pań dzisiaj nie docenia panów – to one przecież w tym kłębie konsumpcyjnym się odnajdują, bo to one mają więcej do czynienia z materią.

Trudno, żeby mężczyzna szanował kobietę, która go nie szanuje.

Nie ma dzisiaj mody na taką męskość, jaką mogą panie dostać

Panie mówią o sobie „jestem rozważna i romantyczna”. Nie dają sobie być romantyczne, ta „rozwaga” tak je przygniata. Zapominają, iż romantyzm jest domeną idei. „Romantyczna” oznacza, że NIE ONA jest romantyczna, tyle, że ona pragnie przeżywać romantyczne chwile.

Prawidłowo by powiedziała: „nie ma we mnie romantyzmu, jego jest mniej niż zero, jest mi go potrzeba”. 

Jednakże ta potrzeba jest wyżej w piramidzie Maslowa niż potrzeba bezpieczeństwa [mieszkania, jedzenia, paliwa do samochodu, stabilnej pracy]. Dzisiejsze czasy dużo biorą na to, ale nie na tyle, żeby pojedyncza osoba nie mogła wyżyć. Kiedyś TRZEBA było wychodzić za mąż, dziś nie trzeba. I taka pani egzystuje, natomiast zwykle na pół gwizdka. To pół to kobiece pół, które może sama sobie zapewnić.  To wystarcza do przeżycia i – paradoksalnie – do srogich przeżyć Duszy [typu rozwód, alimenty, samotne macierzyństwo]. Jednak drugie pół, czy jest do kupienia pieniędzmi?

Bez mądrości w tym względzie się nie obejdzie – jeśli pani nie doceni idei, to nie przeżyje romantyzmu, a za to przeżyje brutalne ciągnięcie po podłodze za włosy [dzięki atrakcyjnemu krokodylowi partnera]. I to będzie jej musiało wystarczyć za przeżycie. Czy „romantyczne”? Musi sama zdecydować.

Reklamy

8 komentarzy (+add yours?)

  1. Davvidia
    Sty 16, 2012 @ 10:07:33

    W jaką relacje wchodzimy zalezy w dużej mierze od nas samych. Jeżeli od początku stawiamy „murki”, czekamy „na wyciągnięcie ręki z drugiej strony”, „na gesty miłości, oddania”, „sprawdzamy”, „upewniamy się” to nic innego jak „odpychamy”. Podstawą wszystkiego jest: zacznijmy od siebie! Jakie kobiety lubisz? Mądre, ufne, ciepłe? DAJ TO SAM! 🙂 Jeżeli poznajesz miłą panią i już na wstępie budujesz „ochronkę” opowiadając jej ile masz koleżanek i jak oddanych itd. – to co robisz tym zdaniem? Jaką informację przekazujesz?

  2. SwiatDucha
    Sty 16, 2012 @ 11:00:13

    A jak pani mówi ile to amantów miała, opisuje ex-a dokładnie, albo lepiej jeszcze jakich ma obecnie zalotników i co się u niej dzieje 😉 ???
    Bo takie „reakcje” obserwuję dosyć często u pań, które są otwarte. Ja wiem, trochę to skomplikowane [są ambiwalentne, przeciwstawne dążenia].

  3. Davvidia
    Sty 16, 2012 @ 11:23:48

    zadałeś pytanie retoryczne – rozumiem 🙂 Obydwoje wiemy co się dzieję u takiej pani i u takiego pana. I to jest stawianie „murków” – dokładnie chroniona jest wrażliwość, być może duża rana. Ten ktoś mógł niejednokrotnie odczuć , że daje z siebie wszystko i został „wykorzystany”. Być może nie widzi, dlaczego daje, oddaje więcej niż chce. Taka pani/pan bardzo chce „miłości” i nie czuje jak oddaje za miłość wszystko. Tylko nie widzi, że miłością się nie „handluje” Daj miłość i nie staraj się jej kupić. Nie myśl: dam to, to może dostane coś w zamian. Jeżeli 2 tyczki będą liczyły ile dały i ile wzięły, to wynik cały czas będzie ujemny, ponieważ już samo liczenie jest oznaką „braku” pokładów miłości. Być może już zostały wyczerpane i ktoś nie wie „skąd” podnieść wewnętrzny poziom miłości i szuka na zewnątrz, Nie da się zmienić „nieustannego wchodzenia w daną sytuację”, bez akceptacji jej. Sytuacja wróci, Tylko miłością mozna „uczyć” miłości. Jak również trudno, to wytłumaczyć, jeżeli ktoś tego sam nie poczuje 🙂

  4. SwiatDucha
    Sty 16, 2012 @ 20:03:49

    ażeście posta odkopali.. i dobrze!

    Masz Tristen rację, męskość dzisiaj dosyć krokodylo wygląda.. przynajmniej w kulturze takie wzorce można znajdować. Ale jak poszukać to się i te delikatniejsze też odnajdzie.

  5. Davvidia
    Sty 16, 2012 @ 21:09:46

    naturalność i zgoda z samym sobą przy poznawaniu ludzi, wydaje mi się podstawa do budowania głębszej relacji. Jeżeli w coś gramy, a ktoś ma dobrą intuicję – od razu dostanie „niespójny” sygnał i tym samym wycofa się do skorupki i trudniej później odbudować „zaufanie”. W takiej sytuacji od początku organizujemy „inny” świat niż ten, którego tak naprawdę pragniemy, Jeżeli ktoś ma nas „ocenić”, to żebyśmy nic nie robili i tak zostaniemy poddani tej ocenie, zatem nie widzę sensu w zatracaniu siebie prawdziwego, dla 1 czy 2 zdań, które tak naprawdę zawsze będą subiektywne 🙂
    Przecież boimy się samych siebie raczej… Zauważyłam, że ludzie się nie przejmują tym czego sami nie produkują. Oceniają, to i boja się oceny. Krytykują – boją sie krytyki. Chcą być „barwniejsi” niż są, bo krytykują „nijakość” u innych itd..

  6. SwiatDucha
    Sty 17, 2012 @ 00:22:29

    samiec wychodzi 🙂

  7. Davvidia
    Sty 17, 2012 @ 13:34:17

    Tak trudno osobie postronnej udzielać Ci odpowiedzi na pytania, bo życie jest niezwykle złożone. Sama wybieram się na ustawienia z uwagi na niewyjaśnione energie, które bez rozpoznania czasami prowadzą do bliżej nieokreślonych trudności jak np w tym artykule:
    http://www.adeste.pl/articles/zaginiony-brat-praca-z-rodzina-metoda-ustawien-sys/
    Osamotnienie u mnie niosło się z energią innych wcieleń typu samotna walka dobra ze złem, pobyt w więzieniu .. zatem sam widzisz 🙂
    Na pewno wydarzenia które Tobie się przytrafiają, są kierowaniem uwagi na problem i proszą się o rozwiązanie, tylko być może jeszcze zbyt wysoko trzymasz wzrok i nie możesz ich zobaczyć. Czasami rozwiązanie odnajduje się w wejściu w sytuację w którą z założenia byś w życiu nie wszedł, bo to poniżające, jestes zbyt dumny, albo nie w Twoim stylu itd.
    Moje rozwiązania znalazłam w taki sposób, wychodząc z pozycji „paniusi” do jak się później okazało „normalności” 🙂

  8. Davvidia
    Sty 17, 2012 @ 14:13:42

    Wiesz co Ci powiem? Osobiście obserwuje stare dusze i nie zauważam u nich energii aktywnej 😀 Muszą się nieźle nad sobą napracować żeby wyjść z pasywnej 🙂 zatem uznaj to za coś zupełnie pospolitego i daj sobie spokój. Obserwuj pozwól temu płynąć, nie naciskaj i nie walcz z czymś z czym i tak w pewnym momencie nie ma sensu walczyć.
    E tam przestań rozpaczać nad akceptacją i potrzebą bycia w grupie, bo to wywołuje paniczne „gesty” co na dłuższą mete odsuwa od grupy. Jestes mądry, piękny i inteligentny zatem daj sobie czas. Samo przyjdzie.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: