Żyć swoim życiem

Młodzi ludzie mają takie powiedzenie „żyć życiem”.

Bo żyć można też i czym innym, niż tylko życiem.

Życie może mieć tak niską jakość, że trudno by je nazwać właśnie życiem.

Szczególnie w przypadku życia w Polsce możemy do tego nawiązać. Mamy do czego.

Wiele jest u nas osób wychowanych w rodzinach alkoholowych lub dysfunkcyjnych. A więc osób, mających obciążenia typu DDA [dorosłe dzieci alkoholików] , typu współuzależnienie, lub uzależnienie [od alkoholu lub inne].

Na innych stronach dokładniej o tym piszę, jak właściwie można się czuć, będąc dzieckiem – ofiarą nałogu rodzica. [trzeba poczytać o obciążeniu nazywanym „krokodyle”, aby zrozumieć dobrze tekst]

Tutaj będzie o dalszym życiu DDA. Dorosłym.

W czasie życia człowiek ma generalnie dwa tryby: aktywny i pasywny.

Aktywny jest wtedy, gdy coś robi, działa, czy to dla innych, czy dla siebie. Czy chociażby tylko myśli, że powinien działać.

Pasywny jest zaś wtedy, gdy bierze dla siebie. A to czas, a to sen, a to wypoczynek.

I tu DDA mają problem.

Gdy byli dziećmi, to rodzic uzależniony brał, ponieważ jego krokodyl był tak zachłanny, że tak naprawdę nie był w stanie dawać. Nawet najlepiej chcący dla dziecka rodzic, który ma obciążenie typu krokodyl, czyli de facto mający uzależnienie, nie jest w stanie dużo dziecku dać. Owszem, ojciec lub matka może wyobrażać sobie, ile to dziecku daje, ile dobroci rodzicielskiej ma w sobie i przelewa na dziecko.

A w realności, energetycznie, przepływ energii może być w drugą stronę. Bo jakże ma krokodyl ustąpić ze swego stanowiska bycia gwiazdą serialu? Jakże może nie grać cały czas pierwszych skrzypiec na przemian z dyrygenturą? Niemożliwe.

Dziecko w takim związku z tak obciążonym rodzicem uczy się, że musi dawać. Czy to dobre stopnie, czy to uwagę dla tatusia, który coś tak wspaniałego zrobił, że hej, czy też podziw dla mamusi, która jest najświetniejsza pod słońcem. Dla dziecka nie ma zwykle czasu, ani uwagi.

Zwykle, jeśli dziecko miało nawet czas na tryb pasywny, to było w tych momentach porzucone. No bo właśnie „jest grzeczne” i nie trzeba się nim zajmować.

Sprawa obdarzania. Nawet jeśli już uzależniony rodzic zdecyduje, że „dziecko też musi coś mieć”, to pyta, czego chce dziecko, a co ON, lub ONA chce mu dać. Nie szuka prawdziwej potrzeby dziecka, a wysuwa swoje JA i SWOJĄ propozycję, SWÓJ prezent.

Są dwie drogi:

– dziecko, może zrewidować swoją potrzebę – zamiast przytulenia może dostać „piątkę”, lub poklepanie [krokodyl nie lubi bliskości]. Zamiast samolotu, może dostać szalik. Zamiast do szkoły X może pójść do szkoły Y. Ale zawsze będzie, że rodzic „tak dla niego chce dobrze”. Tzw. „dobroć rodziców” wydaje się być tak zalewającym oceanem, że wiele, wiele dzieci nie jest w stanie chwycić powietrza w tej nawale, która ich zalewa.

– jeśli dziecko nadal będzie dążyło do zaspokojenia istotnie SWOJEJ potrzeby – to rodzic się wycofa – albo dziecko przyjmie to, co on daje, albo nic nie dostanie. I TO wydaje się być dla rodzica sprawiedliwe.

 

Dziecko uczy się przez to kilku spraw:

  • nie było wysłuchane, nie jest wysłuchane, i najprawdopodobniej nie będzie wysłuchane.
  • trzeba działać na korzyść, na rzecz alkoholika, alkoholiczki, żeby być zaakceptowanym/ą.
  • trzeba działać, nie ma miejsca na mazanie się, nie ma miejsca na branie dla siebie.
  • jeśli coś mam, to na czyichś warunkach,
  • otoczenie jest silniejsze.

Wyjątkiem jest posiadanie przez samo dziecko krokodyla. Wtedy wiele zebranych obciążeń pozostawia spore, głębokie rysy wewnętrzne, które z premedytacją taki ktoś będzie nie tyle oczyszczał, co chciał odebrać w przyszłych latach, od innych już ludzi.

Jeśli jego nie słuchano – nie ma sprawy, ale on też nikogo nie wysłucha. [to krokodyl]

Jeśli musiał na mamusię pracować – ok, ale jego dzieci będą na niego pracować.

Jeśli w dzieciństwie pracował na zabawki stopniami – ok, ale jego dzieci też tak bedą miały. Nie ma zmiłuj, dyscyplina musi być. [to krokodyl]

Najpierw takie dziecko poddaje się silniejszemu krokodylowi rodzica, a potem, całkiem czasami szybko – buntuje się, ponieważ krokodyl dziecka sam chce być autokratą – sam chce zbudować sobie harem.

 

Jednak na szczęście DDA to w dużej części osoby BEZ krokodyli, co daje możliwość oczyszczenia się.

Sposób przeżywania dzieciństwa DDA nie musi być aktualny w późniejszym wieku. Jak to mówią – na szczęśliwe dzieciństwo nigdy nie jest za późno.

Żyć swoim życiem w kontekście powyższych rozważań oznacza oczyszczenie się z tych obciążeń. Czyli:

  • akceptuję prawo dla siebie do tego, aby żyć „dla siebie”, żyć takim życiem, jakim pragnę
    [bez ekscesów oczywiście, ale takim, jakie wybiorę, a nie takim, w jakie koleiny wpadłem/am]
  • nauczenie się, że można żyć bez wewnętrznej presji trybu aktywnego
    czasami można poleniuchować, można, a nawet trzeba mieć bierny odpoczynek,
    mieć czas dla siebie – zupełnie bez poczucia winy, cały czas odczuwając prawo do tego.
  • tryb bierny, to poczucie posiadania swojego życia, to poczucie, że nie muszę się nikomu wysługiwać, żeby przeżyć.
    Nie muszę się nikomu podobać, czy przypodobywać, jak rodzicowi, żeby można było spokojnie żyć.
    Można wziąć sobie z życia tyle godzin, szczęścia, czasu, ile potrzebuję. Nie muszę za to płacić.
  • mam prawo do bycia wysłuchanym/ą
    czyli odprawiam z kwitkiem znajomych – bluszcze, którzy wieszają się na mnie i rwą ze mnie energię, zasypując mnie wywodami, historiami, opowieściami [energia idzie ku mówiącemu – podąża za moją uwagą]
  • ustalam, że moje życie już teraz, w tej minucie jest pełne, nic w nim nie brakuje, nie muszę się napinać, spinać, uzupełniać czegoś, dodawać wartości.
  • uczę się, że istotnie, może jest wiele osób w otoczeniu, które w konfrontacji ze mną mają nade mną przewagę, ALE ja już nie muszę się z każdym konfrontować.
    TO JA mam możliwość decydowania, z kim chcę nawiązać kontakt, a z kim NIE CHCĘ nawiązywać kontaktu.
    A więc mam możliwość nie kontaktowania się z ludźmi na zasadach konfrontacji, czy też rywalizacji.
    Jak chcą, to pełno jest innych, którzy chętnie się z nimi zmierzą, to nie jest moja sprawa.
    Mogę nauczyć się [także na tych stronach], jak umiejętnie konstruować moje własne mądre, elastyczne i konkretne granice. Jak w praktyce to ma wyglądać, np. gdy idę koło jakiegoś bydlaka – co wtedy?
  • na dzisiaj to ja sam/a mogę ustalać warunki, na jakich biorę od świata. Nie muszą być to warunki dla mnie niekorzystne, jak to mogło być w przeszłości. Nie muszę być złym człowiekiem, ale czasy wyzysku się skończyły.

 

Dalsze informacje na temat pogryzień są tu [link]

Reklamy

14 Komentarzy (+add yours?)

  1. kati
    List 12, 2010 @ 16:45:42

    Mam spore watpliwosci- jak sprawdzić,po której stronie człowiek sie znajduje. Nigdy tak o sobie nie myślałam, jednak ten krokodyl poruszył cos we mnie. Jest sie ofiarą , czy szkodnikiem.A koze jednym i drugim jednoczesnie?
    kati

  2. SwiatDucha
    List 13, 2010 @ 20:03:00

    Witaj Kati!

    To dobrze, że się zastanawiasz. Świadomość w tych sprawach to podstawowa ścieżka, po której się postępuje.

    Oczywiście można „być po obu stronach”, jak piszesz.

  3. JestemCzlowiekiem.Wordpress.Com
    Gru 03, 2010 @ 18:11:48

    Życie w Polsce potrafi być ciężkie, jednak nie jest beznadziejne. Przy odrobinie mądrości można je przekuć na wspaniałe życie.

  4. masaja80
    Gru 10, 2010 @ 04:36:03

    W mojej rodzinie nie było alkoholu. A jednak… Co krok to porażka. Widzę że popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy i ciągła ucieczka przed bólem (?) doprowadziła mnie do psychozy i depresji. Od kilku lat próbuję poskładać się do jakiejś stabilnej całości, wiele zrozumiałam [w sensie skąd TO się bierze] i obawiam się coraz bardziej. Jak człowiek zda sobie sprawę jakie uczucia tyle lat maskował i co sobie dał wmówić to… Strach przed tym z czego nie zdaję sobie sprawy jeszcze większy.
    Te 7 punktów na samym końcu to dla mnie najwspanialsza afirmacja. Jednak piszesz że osoba pogryziona, która posiada także kr ma niewielkie szanse dać sobie radę sama. To co mam zrobić?

  5. SwiatDucha
    Gru 10, 2010 @ 16:01:36

    Witaj masaja!

    Wiele osób ma podobne przejścia, nie jesteś sama. Tu zaczyna się to, co możesz zrobić – pójść do osób podobnych Tobie, do grupy wsparcia, na terapię.
    Wśród grup wsparcia znam „Dorosłe dzieci z domów dysfunkcyjnych”, „Dorosłe dzieci alkoholików” [można zacząć od mitingów otwartych, na które może przyjść każdy, bez żadnych zobowiązań].

    A i terapie są dobrym pomysłem. A jest ich wiele – i dot. nerwic, i dot. depresji, dot. dda, itd. Jeden jest warunek – sami do ciebie na pewno nie przyjdą – trzeba się odezwać.

    W internecie jest ileś forów, grup dotyczących tych spraw.

    Jeśli chcesz poruszać pamięć poprzednich wcieleń – można się udać na warsztaty regresingu. Także wtedy, gdy chcesz oczyszczać obcne życie.

    Ważną sprawą jest świadomość. Im więcej wiesz, im bardziej jesteś świadoma, tym generalnie jest więcej opcji.

    Pod tekstem dodałem link do strony o pogryzieniach – tam dokładnie jest napisane o tym.

  6. inny
    Lu 27, 2011 @ 21:43:36

    Witajcie.
    Nie potrafię tak mądrze pisać, a szczególnie na temat uczuć.
    Nie wiem czy inne osoby podczas odkrywania zasad gry, w którą przegrywały całe życie są zdumione tak jak ja.
    Pewnie tak, lepiej późno niż wcale. Czy późno… to pewno względne, ja odkrywam mając …dzieści lat, czyli dodała mi się się literka D do pozostałych DA.
    Dziękuję autorowi.

  7. SwiatDucha
    Lu 27, 2011 @ 23:54:39

    Przez wiele lat bardzo byłem ciekaw dlaczego tak dostaję po głowie. A im bardziej się wyrywałem, buntowałem, tym bardziej obrywałem.
    Rozwiązanie trochę wygląda jak książka Dana Browna oprócz tego, że działa w realności czytelników.

    Jest nas więcej, takich, którzy w tą grę przegrali.
    Natomiast chyba tak jest, że właśnie ten, kto przegrał w tą grę .. wygrał, bo nie musi w nią grać.

    Taka jest jej przewrotność.

  8. SwiatDucha
    Mar 14, 2013 @ 12:43:06

    Zmiana znaczenia to poruszenie na wysokich wibracjach.

  9. SwiatDucha
    Mar 17, 2013 @ 21:06:02

    >Jak weryfikować własne intencje?
    Czy przysparzasz cierpienia innym ludziom?
    Czy przysparzasz cierpienia innym sobie?

    Jeśli nie, to twoje intencje są czyste.

  10. eile
    Mar 19, 2013 @ 14:34:50

    Mysle ze najpierw trzeba uwierzyc w siebie, w to ze prawdziwa madrosc lezy tylko w Pani i tylko Pani moze ja weryfikowac. Nikt poza Pania nie powie Pani czy podaza dobra droga bo to Pani droga. Tylko intuicja i wewnetrzny glos moze udzielac takich wskazowek, ale najpierw trzeba w niego uwierzyc i w siebie, ze sie go ma tez, a pozniej rozpoczac dialog 😉

    Im wieksza swiadomosc bezsilnosci, tym wieksza sila. Stojac nago obdartym ze wszelkich iluzji, masza slabosc staje sie sila. Stanac twarza w twarz z lekiem/cierpieniem zrozumiec przyczyny i zyc z mniejszym balastem. W takich sytuacjach intuicja/wew glos jest naszym kompanem.

    Pozdrawiam i przepraszam, ze sie tak wtracam.

  11. losted
    Wrz 09, 2016 @ 07:44:19

    Dzień dobry. Te artykuły o obciążeniach duchowych i tym jak pokrzywdzone mogą być ciała subtelne zrobiły rewolucję w mojej świadomości. Teraz tylko mam pytanie. Jak się zmienić, jak zmienić swoje intencje, np. jak przebaczyć? Bo to nie przychodzi mi z samego faktu, że chciałabym tego i zaczynam zauważać jak bardzo złe mam intencje.

  12. losted
    Wrz 09, 2016 @ 08:27:28

    „Postawy etyczne kreują pole energetyczne danego człowieka …” – jak zmienić swą postawę? To jest u mnie coś bardzo głęboko zakorzenionego i za każdym razem jak zauważę jaki mam wobec kogoś stosunek to mogę ten stosunek zmienić ale on jest dalej ten sam w stosunku do kolejnej osoby… Ma ktoś pomysł?

  13. Marc
    Wrz 09, 2016 @ 11:15:03

    Po raz kolejny widzę tych rzeczy sporo u siebie, krokodyl/e w domu i u mnie.

    „znajomych – bluszcze, którzy wieszają się na mnie i rwą ze mnie energię, zasypując mnie wywodami, historiami, opowieściami [energia idzie ku mówiącemu – podąża za moją uwagą”.

    – O czym może świadczyć takie zachowanie. Mam taką sytuację w związku i nie wiem, co z tym zrobić. Słuchałem już nawet o kuzynach szwagra :/ Rozmowa na ten temat tak sobie skutkuje i jeszcze się czuję winny, że wywieram jakąś dziwną presję na drugą osobę, że nie może mówić.

  14. SwiatDucha
    Wrz 10, 2016 @ 14:04:37

    >jak przebaczyć?

    Dusza tam gdzieś głęboko utrzymuje argument, dlaczego
    przebaczyć nie chce/nie może/nie powinna.

    Póki ten argument będzie dla niej aktualny cała praca z przebaczaniem będzie pracą dorywczą i syzyfową, czyli będzie się powtarzać niemal od początku.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: