„Stworzone światy” krokodyli

W obserwacjach osób, które mają obciążenia typu „krokodyle” [tu link do opisu tych obciążeń] wyszedł mi na jaw pewien dość istotny szczegół.

Jest to „stwarzanie świata”. Taa.. jak to opisać?

Koń jaki jest, każdy widzi – to cenna uwaga pokazująca, że sami możemy oglądnąć świat i poznać go poprzez odczuciowe doświadczenia.

Oczywiście wiele, wiele szkół duchowych tak spowiło postrzeganie, a zwłaszcza odczuwanie w kody posłuszeństwa czy też różnorakiej „wiedzy” [w cudzysłowie bardzo]. Przykładowo w katolicyzmie: „masz wierzyć, nie zaś doświadczać, czy odczuwać”.

Z tej pozornej niemożności postrzegania wyszło prawdziwe niedowierzanie własnym odczuciom.

Jest dodatkowo mocno wpajane przez kr. przekonania wszystkim wokoło, że „świata nie pojmiesz” – taki kodzik, który sporo się przeciwstawia prostemu acz głębokiemu widzeniu zjawisk.

Krokodyle bardzo sprytnie tutaj dołączyły do preparowania rzeczywistości [preparowania, czyli „tworzenia”, czy też „robienia” czegoś nieprawdziwego w miejsce prawdziwego i podawania go do „postrzegania”]

Otóż – jak zauważyłem, każda osoba z krokodylem posiada – mniejszą lub większą – „zrobioną teorię” rzeczywistości. Są to pomysły powiedzmy trochę z księżyca, co prawda bardzo przekonujące i .. bardzo skomplikowane, żeby nie powiedzieć pomieszane w sobie.

Wygląda mi często na to, że kr. tworzy taki „zrobiony swój świat” dla wielu celów:

a) żeby odciągnąć uwagę od przeżywania zarówno nosiciela jak i jego bliskich

Zwykle jest to wizja świata bardzo „w głowie”, co dobrze odciąga nosiciela od odczuwania i obniża wagę owego odczuwania. I kr. przekonuje, że za pomocą odczuwania niewiele co daje się zrobić. Oczywiście – jest to dla kr. wygodne, bo właśnie poprzez odczuwanie można kr. łatwo namierzyć a i łatwo można się od niego uniezależnić postępując za wskazaniami odczuwania.

Mój znajomy, który ma kr. mentalnego jest świetny w intelektualnych rozważaniach. Gdy zaś z innymi osobami próbowaliśmy mu powiedzieć, że jest coś, co potrafimy odczuć – uczucia, energie, to odpowiadał „ale ja nic nie czuję”. Kiedyś zawziąłem się, mówię, „przecież niemożliwe jest NIC nie czuć”. No i zrobiłem koledze sesję uczulania bioenergetycznego. Na koniec mówi, „żeczywiście, czuję”. Ale co z tego, gdyż po kilku tygodniach ponownie powróciła mantra „ale ja nic nie czuję” w odpowiedzi na argumenty, że ktoś coś czuje i jest to realne i jest to faktem.

b) żeby „stworzyć świat”, gdzie będzie kr. paniskiem na włościach i, kiedy ofiary przyjmą ten punkt widzenia, to będzie po prostu krokodylowe niebo

To chyba jest bardzo zrozumiałe.

c) żeby uprawomocnić swoją obecność – w wielu „zrobionych światach” taka postać jak „wspierający” krokodyl okazuje się niezbędna dla nosiciela

Np. Jeśli wizja świata niewidzialnego jest pokrętna i pełna wielu niezbadanych i przerażających tworów, to taka „wspierająca istota” wydaje się człowiekowi jak najbardziej na miejscu, wręcz może on odczuwać wdzięczność jej za bycie, wspieranie czy inspiracje. Bez takiego wsparcia świat może wydawać się tragicznie przytłaczający, osaczający.

I dalej – wygląda mi często na to, że kr. tworzy taki konstrukt:

d) żeby dać argumenty nosicielowi dla tego, aby oplątywanie nowych, kolejnych ofiary miało pewne podstawy.

Np. Jeśli nosiciel uwierzy w jakieś mocno skomplikowane konstrukty myślowe, to może zbałamucić niejeden intelektualnie nastawiony umysł.

Np. Jeśli nosiciel uwierzy w konieczność realizowania swojego popędu płciowego w sposób „nietypowy”, to może spokojnie zacząć uwodzić nowe ofiary [czy to dorosłe, czy też nastoletnie]

Np. Jeśli nosiciel uwierzy w prawo do wyładowywania się energetyczno-emocjonalnego, to zacznie mocno obciążać emocjonalnie rodzinę w poczuciu prawa do tego.

Jakieś wnioski?

  • Pewnie takie, że świat jest O WIELE prostszy, niż mówią to: w mediach, tzw. autorytety, osoby na wysokich stanowiskach, itd.. czyli generalnie wszyscy nosiciele.
  • Sami możemy spokojnie podchodzić do świata, bez przestrachu, że go nie pojmiemy [to przekonanie, że nie pojmiemy go też kr. bardzo pielęgnują]
  • Każdy może być badaczem swojego świata, chociaż zachodzi możliwość, że może wejść na ścieżkę „skomplikowanego świata” jaką podpowiada kr. [symbiont] i wtedy ta wolność zamienia się w pozorną wolność meandrowania w „zrobionym” labiryncie nierzeczywistych wyobrażeń.
Reklamy

6 Komentarzy (+add yours?)

  1. Trackback: Jak to jest być ofiarą [DDA] « Rozwój Duchowy
  2. SwiatDucha
    Gru 14, 2009 @ 17:33:42

    Dużo tzw. autorytetów jest obciążonych kr….

  3. Pierzasty
    Czer 14, 2010 @ 12:59:39

    Co to znaczy „żeby odciągnąć uwagę od przeżywania”? Czy chodzi o to, by nosiciel k-a był mniej świadomy „fal”/zaburzeń na własnych odczuciach, co umożliwiłoby mu rozpoznanie w sobie obcej istoty?

    Podobną sytuację, jak opisujesz, miałem w ostatnim związku. Możliwe, że jestem nosicielem pasożyta mentalnego, gdyż z natury lubię racjonalizm, intelektualne dyskusje, ścieranie się argumentów. Niestety w związku (bardzo dużo negatywnej karmy) szybko zaczęły się walki nie argumentów, ale „jechanie po osobie” (bo ty taki/taka jesteś). Do tego koronnym argumentem mojej ówczesnej partnerki było albo „to co innego” (nigdy się nie dowiadywałem, czym się to różni), albo „ja tak czuję” (byłem mniej wrażliwy i ten argument doprowadzał mnie do szału, bo nie byłem w stanie nań odpowiedzieć). Ona unikała ze mną takich rozmów, mówiąc, że w ich trakcie czuje ataki energetyczne, a potem jest wyczerpana. Czyli dość klasyczne objawy k-a.

    Z kolei po rozstaniu czułem się niezdolny do świadomego, logicznego rozumowania, pomijając jakieś zabawy-przepychanki na argumenty. Nie potrafiłem nawiązać świadomej, inteligentnej dyskusji. Czy k-l po zabraniu pokarmu może się zwrócić przeciwko nosicielowi i zacząć się nim żywić? Jeśli tak, to jak to zakończyć? Mam go dość.

    Co polecałbyś na uzdrowienie od k-a mentalnego osobie, która posiada zablokowane ciało buddyczne – tematy odczuwanych wartości moralnych, sumienia itp. Wcześniej wydawało mi się nawet, że takie ciało mam wyrwane, lecz teraz widzę, że ono jednak jest (czasami otwieram się na ten temat i czuję się wtedy z tym dobrze), tylko zablokowane. Poza tym potrafię pojmować sprawy z wyższych ciał, tyle że jakby przez mgłę, nie do końca. Czy takie rozmycie to efekt tego, że energia/świadomość „pomija” jedno-dwa ciała?

  4. SwiatDucha
    Czer 14, 2010 @ 14:47:30

    kr. tworzy taki “zrobiony swój świat” żeby odciągnąć uwagę od przeżywania jego bliskich

    – gdy bowiem bliscy takiej osoby odczuwają, to odczuwają, że następuje coś nieprzyjemnego, mocno niekomfortowego [prowokacja lub atak kr]. Gdy mają uwagę na swoim przeżywaniu oraz są wierni sobie, to nie będą dalej chcieć przeżywać tak nieprzyjemnych doznań i natychmiast będą szukać zmiany [np. będą krytykować zachowanie nosiciela, uciekną z kontaktu, wyjdą z pokoju, zaniechają relacji z nosicielem].

    To nic przyjemnego, gdy partnerka mówi, że „coś odczuwa”, podczas gdy Ty tego tak nie odczuwasz.. Duża różnica postrzegania – osoba z kr. „nie widzi” poruszeń kr.. i mówi, co najmniej sobie: „nie ja, ja nic nie robię przecież”. A z drugiej strony przychodzi jakiś komunikat zupełnie nie przystający do twoich dobrych intencji… Bez wprowadzenia świadomości trzeciego gracza w tej rozgrywce nie sposób jej wytłumaczyć..
    Więcej, brak świadomości istnienia kr. jest cudowną sprawą dla kr. a przyczyną dantejskich scen dla pary.

    kr. tworzy taki “zrobiony swój świat” żeby odciągnąć uwagę od przeżywania nosiciela

    Kr-l również dla swego nosiciela chce, żeby on nie odczuwał, bo właśnie, jak piszesz – mógłby rozpoznać w sobie coś „obcego”. Co jednakowoż byłoby dosyć trudne, ponieważ kr. jest częścią ciał człowieka. Póki dany ktoś będzie się utożsamiał z własnymi ciałami [w tym subtelnymi, np. z własnym procesem myślowym], póty nie dostrzeże krokodyla [dostrzec jako „coś obcego” możemy tylko to, z czym nie utożsamiamy się]. Uniwersalnym rozwiązaniem jest postrzeżenie siebie jako „Świadome Ja”, które jest poza wcieleniami, czyli nie jest żadnym z ciał subtelnych, nawet tych najwyższych. Wtedy możemy dystansować się od róznego rodzaju wtrącin [tego, co Regresing identyfikuje: wzorców, programów, obcych ideologii, hipnoz, wzorców energetycznych transów, a także kr. którego nie identyfikuje].

    Dzięki za osobistą historię.

    „Czy k-l po zabraniu pokarmu może się zwrócić przeciwko nosicielowi i zacząć się nim żywić?”

    O, na pewno tak. Opiekun kr nie bawi się w miłe relacje.. jest jak bezwzględny prezes korporacji. Jeśli nie udało ci się wypracować zysku, to pokrywaj straty z własnej kieszeni.

    „Jeśli tak, to jak to zakończyć?”

    Jesteś wydaje się na dobrej drodze. Pierwsze co, to warto mieć świadomość cech obciążenia, samoświadomość „mnie to spotkało” i intencję do oczyszczenia. Ty to wszystko masz. Prędzej czy później, jeśli utrzymasz te elementy uwolnisz się. Niemniej do tego potrzeba pracy duchowej.

    Zagłodzenie kr. polega na rozruszaniu ciała o stopień wyżej. A jeśli buddialne zablokowane – to uczynnić je atmanicznym.

    Mentalne z kr mogło się bardzo rozdmuchać z powodu aktywności kr i korzyści z tego ciała płynących [prosta zasada biznesowa: co przynosi zysk – rozwijamy!]

    Medytacje i jeszcze raz medytacje [w znaczeniu rozważań, poruszeń na ciele buddialnym i atmanicznym]. Jak Dusza znajdzie w tych ciałach obszar zainteresowań [jakieś np. hobby, coś, co interesuje, co może pociągać] to uczepić się tego jak koła ratunkowego na wzburzonym morzu. Jeśli zaś nie ma, to próbować działać na tych poziomach choćby negacją: czytać forum antyklerykalne, próbować samodzielnie pisać na takim forum, czytać i zrobić ileś własnych komiksów związanych z wyższymi wartościami [najpierw wiedząc, że chodzi o wyższe wartości]:

    http://komixxy.pl/

    Możesz zacząć intensywnie oceniać wpisy komentarzy na youtube, które zgadzają się/nie zgadzają się z Twoją postawą, wartościami, dodawać komentarze mówiące o Twoich wartościach. Wartościuj, ale nie dyskutuj, nie udowadniaj.

    Unikaj udowadniania, logicznego występowania, użycia wnioskowania. Masz prawo mieć preferencje, których nie musisz udowadniać, masz prawo mieć własne wartości, czyli masz prawo mieć ciało buddialne. [krokodyl nie chciałby, żebyś z tego prawa korzystał, bo go to redukuje..] Odkrywaj w tym odczucia, za każdym poruszeniem będą obecne odczucia, wyczuwaj je, pielęgnuj je. Najprawdopodobniej bowiem zostały mocno stłumione. Zauważaj też odczucia u innych ludzi, wspieraj ich w odczuwaniu. Co wspierasz u innych, tak samo wspierasz u siebie. Współczuj – będziesz dzięki temu bardziej ludzki – kr. się zmniejszy.

    Jest też takie ładne ćwiczenie – tworzenie listy uczuć, emocji, rozważanie ich.

  5. Pierzasty
    Czer 14, 2010 @ 15:38:02

    No to czeka mnie spore przełamanie się, bo k-l medytacji nienawidzi. Moja Dusza jest zachwycona, kiedy medytuję, czuję wtedy dużą jedność wewnętrzną, zgodę, radość z tego, że zyskuję spokój, równowagę, obiecuję sobie regularnie to praktykować i… nic. Zawsze znajduje się coś innego do roboty, albo brak czasu, albo chęci. Ech.

    Pisząc komentarz zapomniałem, że nad mentalnym jest jeszcze przyczynowe; ale nawet lepiej, że wspomniałem o buddycznym, bo czuję tam blokadę (-> brak ochrony przyczynowego?), a wolałbym nie przenosić pasożyta na poziom wyżej 🙂

    Co się tyczy nieodczuwania i niezrozumienia uczuć partnerki, to wcześniej zwalałem je na wzorce walki, szczególnie pancerze. Jak się mają wzorce walki do k-li? Rozumiem, że walka na danym poziomie (np. przepychanka intelektualna) jest dla nich bardzo atrakcyjna, bo im większe zamieszanie, tym więcej mogą chapnąć dla siebie. Chodzi mi przede wszystkim o to, czy sens wzorców walki może być podtrzymywany przez k-a, i czy nie działa to w dwie strony (tzn. czy walka nie podtrzymuje pasożyta – takie błędne koło).

    Aha, i po czym poznać, kiedy jest się czystym? Czy np. wróci mi wtedy świadomość obecna kiedyś w logicznym myśleniu/dyskusji, czy czuje się jakąś wolność, inność, cokolwiek? I druga ważna kwestia: co należy zrobić po pozbyciu się np. k-a mentalnego, żeby wracając do już „czystej” racjonalności nie złapać następnego? Rozumiem, że trzeba wtedy wnioskowanie połączyć z ciałem przyczynowym (jak?) i bazować bardziej na systemie wartości, na wyższych uczuciach.

    Aha, i jak zminimalizować efekt pogryzienia przez głodnego pasożyta, który jeszcze nie poszedł?

  6. SwiatDucha
    Czer 14, 2010 @ 21:05:00

    hehe, obaj zapomnieliśmy o przyczynowym. A więc podpowiedzi dotychczasowe dotyczyły kr przyczynowego, natomiast dla kr. mentalnego potrzeba rozwijania c. przyczynowego. A więc – mniej „na żywioł”, a więcej zastanowienia się [to rozwija c. przyczynowe]. Medytowanie może oznaczać takżę takie zastanawianie się wystarczy, nie trzeba jakichś specjalnych technik – pocieszę Cię tym. A więc po prostu skupianie myśli na sprawach przyczynowych, rozważanie ich i wprowadzanie w życie.

    Z tego co wiem, to np. robienie planu dnia, harmonogramu [niekoniecznie trzeba się tego trzymać, ale ku temu zmierzać]. Zastanawianie się nad przyczynami, jeśli się widzi efekty, i nad efektami, jeśli chcielibyśmy podjąć jakąś decyzję, albo ktoś ma podjąć decyzję [tak na roboczo, ćwiczebnie].

    Jeśli kr mocno daje poweru, to po oczyszczeniu będziesz się czuł.. bardzo zwykły, możesz czuć jakby cię moce jakieś opuściły, jakby ci zmniejszył się intelekt. Oczywiście nie musi być to prawdą, chodzi o to, że turbodoładowanie sobie pójdzie.

    Żeby nie złapać następnego? Najpewniej nie chcieć mieć takich cech, jakie wymieniam na początku tekstu o krokodylach. Bo jakbyś przybrał takie intencje to by mógł przyjść potencjalny „pomocnik”, który by ci to dał. Oczywiście rezygnuje się wtedy z bycia na jakiś sposób „specjalnym, niezwykłym człowiekiem”, ale poszukaj sobie w intencjach – nie trzeba takim być, Bóg tego nie wymaga.

    Kr mentalny to trochę jak obserwuję daje taki miszmasz życiowy. Nie ma ograniczeń, ale też nie ma .. sensu. Na przyczynowym jest konstruowana droga do celu. Na buddialnym jest wyznaczany cel: np. miłość – życie nią, prawda – wdrażanie we własne życie, mądrość – słuchanie lub osiąganie, piękno – tworzenie, oglądanie, rodzina, szczęście osobiste jako wartości. A więc na przyczynowym trasuje się linię życia. Kr mentalny robi różne rzeczy, ale linii życia nie chce widzieć. Każda, nawet najmniej sprecyzowana [jak tao – droga procesu życia] jest dla bezsensu kr mentalnego przeszkodą, bo powoduje powstanie jakiegoś sensu.

    Jak nie zostać pogryzionym? Pewnie tak się zachowywać, jak wobec innych ludzi, którzy mają kr. Jeśli kr mentalny ma chęć sobie poharcować, to zamilknąć na poziomie mentalnym – inne mogą być aktywne. Wtedy kr na swoim poziomie nie widzi aktywności w rozumieniu odpowiedzi na swoją prowokację.

    Tak jak

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: