Dowierzanie swoim odczuciom

Pytanie:

mnie interesuje ten etap,zanim w ciele powstanie zaburzenie-a istnieje juz w ciele energetycznym.mowimy oczywiscie o chorobach takich ,ktore zaczynaja sie „w glowie”, nie o infekcjach, zlamaniach itd, ktore zaczynaja sie od materii i tak tez powinny byc z zalozenia leczone. do tego nasza „zachodnia medycyna”jest przygotowana swietnie-i w sensie diagnostycznym i leczniczym. w zwiazku z analizą ,jaką przeprowdziłeś,mam pytanie-czy takie czajace sie juz choroby widac w takiej analize? a tez na ile takie zaburzenia w astralnych cialach maja wplyw na powstawanie takich chorob?

Odpowiedź:

Rozmawiałem dzisiaj o tym z kolegą.

Wg mnie każda choroba fizyczna bazuje na nieprawidłowym funkcjonowaniu umysłowym [coś nie tak w myśleniu, postawach, emocjach]. A reszta to tylko efekty. To podstawowa myśl psychosomatyki, jeśli dobrze pamiętam. Natomiast moje badania nie obejmują sfery umysłu, nawet wzorców przechowywanych w umyśle, ponieważ to jest widoczne jak na dłoni w czasie życia danego człowieka.

Jeśli się np. denerwuje, to może ma nerwicę, a jak jest nerwica to jest i powód ku temu. Po co mam badać wahadłem coś, co jest jasne jak słońce na pierwszy rzut oka? Moje badania ukazują coś, co jest pozakrywane, niewidoczne od razu.

Oczywiście, „jakbym się postarał”, to bym też wahał i obciążenia emocjonalne. Ale po co – ludzie zwykle nie dowierzają swoim odczuciom na bieżąco. Nie dowierzają, że mają jakieś problemy, nawet wtedy gdy je na bieżąco przeżywają. Nerwicowiec nie pójdzie do psychologa, bo mu to nie potrzebne, poniżana żona mówi sobie, że ‚jakoś to będzie’. I potem zgłaszają się do mnie, „żebym ich zbadał”. A widząc siebie w swoich problemach nie mają chęci zrobić z nimi czegokolwiek. Czy ja mam robić im analizę tego, w czym siedzą? Jak mówię zaniedbywanym, poniżanym żonom, że są zaniedbywane i poniżane, to mi mówią: „to wiem, ale powiedz mi coś O MNIE.” Toż mówię, przecież, ale ona chce co innego, ponieważ to akurat jest dla niej osobisty temat tabu. Ja tego nie przeskoczę. Gdy mówię o rzeczach znanych, chociaż trudnych, to do moich słów są stosowane te same stare chwyty, co do innych wglądów: „to już wiem, powiedz coś, czego nie wiem”.

Jeśli ktoś nie jest zainteresowany w autodiagnozie swoich emocji, uczuć, to zwykle nie bywa zainteresowany w dokopywaniu się do nich, w przetwarzaniu ich. A więc i analiza mu na marchewkę jest. >> jesli takie rzeczy widac wczesniej-moze mozna proces zatrzymac na wczesniejszym poziomie. myślę, że zgłaszając się do mnie na analizę mogłaś podświadomie przeczuwać, że coś mocno jest nie tak. Ja nie siedzę w osobach przychodzących do mnie więc nie miałem wglądu w intensywność przeżyć, natomiast z tego co pisałaś było widać, że sprawy są intensywne.

Cóż, Dusza tak pracuje, że zwykle reaguje dopiero na duże sygnały [duże dla siebie]. A duże dla Duszy to ogromne dla człowieka, dla osobowości. Mądrością jest to, żeby umiejętnie reagować na sygnały [odczucia, emocje, przeżycia], które są niewielkie. Bo wtedy najprościej [jeszcze] robić zmiany.

Wiele osób nie dowierza swoim odczuciom, swoim przeczuciom, nawet jeśli mają one postać dręczących pytań. Próbują życia nie zgodnie ze sobą, a z tym, jak ich wychowano, głównie temu przewodzą kobiety – nie lubią się buntować i raczej się zgadzają na to, jak „być powinno”. Natomiast w dzisiejszych czasach takie ustalenia „jak być powinno”, ustalane przez ludzi oczywiście – czasami są niezdrowe, a czasami wręcz zgubne dla jednostki. Owszem, może dla zbiorowości, dla prokreacji są pożyteczne, natomiast dla jednej osoby mogą ją wiele kosztować.

Zwykle jest to pomijane, ponieważ obserwuje się i ocenia iż społeczeństwo, kultura są „w porządku”. Przecież tyle ułatwia, tyle daje. Natomiast ludzie nie zdają sobie sprawy ile tracą. Najbardziej jest to spowodowane brakiem odczuwania [czy to emocji, uczuć czy też energii, np. smogu elektronicznego, zaburzenia energii przez samochody].

>> nie o infekcjach,zlamaniach itd,ktore zaczynaja sie od materii i tak tez powinny byc z zalozenia leczone.

oczywiście, że leczenie warto przeprowadzać na planie fizycznym i nie zaniedbywać się.

Infekcje, złamania też zaczynają się ‚w głowie’ [czyli także w myślach, emocjach, generalnie w postawach wobec siebie – czy mamy dobrą postawę wobec siebie, czy życzymy sobie dobrze? Wszechświat to wzmocni].

Advertisements

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: