gdy Dusza mówi: „piłeczka po Twojej stronie”

gdy Dusza mówi: „piłeczka po Twojej stronie”

 

Niekiedy zdarza się sytuacja, jak pogadamy i posesjujemy ze swoją duszą odpowiednio długo, to ona już orientuje się, że ma czego chciała. Że porozrabiała mocno i już jej wystarczy, że miała pragnienia, ale je zaspokoiła. To częściej zdarza się starym duszom i osobom medytującym.

I co wtedy?

Czy to może się zdarzać? bezbrzeżna pustka?

słyszałem ostatnio:
„Generalnie duszy się już nie chce, jest zmęczona tym wojowaniem”

Warto skojarzyć wtedy własny stan, samopoczucie z tym, jakie Dusza podjęła decyzje. Jeśli przestała się rzucać, jeśli przestała wywierać mocne presje na otoczenie i na nas samych [!], to wtedy przychodzić może poczucie pustki. Zwykle bowiem wiele lat jesteśmy poddawani presji własnej duszy:

zrób to!, jakie to pociągające!

zaangażuj się w tamto!, to jest coś właśnie dla Ciebie!

ożeń się z tą!, zobacz jak wspaniale wygląda, to jest wspaniała okazja być z taką kobietą!

wyjdź za mąż za tamtego! jakaż to piękna przygoda żyć z nim i mieć z nim dzieci!

Możemy nie zdawać sobie sprawy, że to nie my, nie Świadome Ja tego chce, tylko motywacja, napęd pochodzi od Duszy. Często jest to napęd, który mamy od iluś wcieleń i Dusza chce kontynuować dawną działalność. Zwykle jest to tak silne, że trudno nam jest opanować wchodzenie w takie przeżycia.

To oczywiście ciekawe pomysły i można dziesięciolecia być w nie uwikłaną/ym. Jednak gdy pracujemy ze sobą, z duszą, to i to przechodzi.

Gdy to się kończy, to możemy się czuć .. lekko zdziwieni własnym stanem wewnętrznym.

Duszy się przestaje chcieć – tzn. teraz kolej na Ciebie, na decyzje. Dotychczas miałaś motywacje wynikające z pragnień duszy. Teraz dusza już daje za wygrane i daje Ci – Świadomemu Ja spokój, już nie presjuje swoimi pragnieniami. I wychodzi na to, że to Ty [nie jedna jedyna, nie martw się], sama z siebie nie masz za bardzo pomysłów, co tu robić w życiu..

Brak przymusu od duszy to z jednej strony plus ale z drugiej strony trzeba czymś życie zapełnić, jak się już żyje  :))

Teraz piłeczka po Twojej stronie. 🙂

Advertisements

8 komentarzy (+add yours?)

  1. SwiatDucha
    Maj 09, 2013 @ 18:33:55

    Wydaje się, że macie uruchomione ciała bolesne
    – dlatego posty w koszu.

    Gdy Dusza boli, trudno o przyjazne rozeznanie.

  2. Ewa
    Maj 09, 2013 @ 23:01:58

    To bardzo dobrze,ze ci się wydaje.
    Bo to nie tyczy się bolesności duszy. I ty o tym dobrze wiesz.
    Bo spontaniczność to nie to samo co lekkomyślność czy nieroztropność.To nie działanie pod wpływem impulsu i mówienie czy też pisanie co ślina na język przyniesie.Zdrowe granice są wciąż. Bycie naprawdę sobą to pozwolić by głos mistyczny mógł swobodnie przemawiać. Można to osiągnąć przez czasowe odcięcie cenzury ego i oddanie głosu temu,co pragnie mówić w nas.

  3. Ewa
    Maj 10, 2013 @ 10:34:51

    A.de Mello “Przebudzenie”:
    Chcesz zmienić innych? Zacznij od siebie

    11 piątek gru 2009
    Posted by zenforest in Rozwój, Świadomość

    łącze do postu:
    http://zenforest.wordpress.com/2009/12/11/chcesz-zmienic-innych-zacznij-od-siebie/

  4. SwiatDucha
    Maj 10, 2013 @ 13:06:04

    Oczekiwanie aby ktoś mówił od siebie i o sobie jest w pełni zrozumiałe. Wtedy sytuacja niemal sama się rozwiązuje, podwyższają się energie. Ale – jak pewnie wiecie, tak się często nie zdarza.

    Natomiast co robić, jeśli ktoś akurat jest w takim miejscu, gdy jest przejęty czyjąś postawą? albo jeśli komuś mocno uwierzył? Jeśli częściowo zapomniał o sobie? To też jest jakiś jego wybór. Oczywiście, macie racje, że prezentując czyjeś prawdy proces trochę idzie jakby był powstrzymywany, jakbyśmy chodzili po kolana w grząskiej substancji. Jednakże może i taki człowiek ma prawo powiedzieć co mu w Duszy gra? Nie zawsze jest to nasza osobista muzyka. Nie zawsze mamy najjaśniejsze dni.

    Ja chciałbym uszanować innych ludzi razem z ich przekonaniami, wiarą, wyborami. Może czasami to mi się nie udaje, ale uważam, że kto wie, czy może nie jestem pierwszym, który ani nie wspiera wiary, ani też nie udowadnia, że czyjaś postawa jest błędna.

    Wydaje mi się, że z pozycji procesu Życia każda postawa warta jest uszanowania. Nawet jeśli Dusza gdzieś chodzi po kątach i dziwi się że światła nie widać. Osobiście nie chcę „nawracać” kogoś, ponieważ Dusze bywają bardzo utwierdzone w swoich postawach, przekonaniach. Mindell tutaj podaje świetne rozwiązanie, zresztą podobnie jak Jezus: jeśli ktoś prosi cię abyś poszedł z nim 1 milę, pójdź i dwie.

    Pozwólmy asystować procesowi, który się wydarza, może nasza sama obecność i właśnie brak przekonywania, upominania, kontrolowania pozwoli temu komuś dobrze się poczuć? Ewa, płakałaś kiedyś w towarzystwie? Pamiętasz, czego pragnęłaś? Czy tego, żeby ktoś cię strofował, że płaczesz, czy też, chciałaś, żeby ktoś cię przytulił i po prostu był w tym czasie z tobą?

  5. SwiatDucha
    Maj 10, 2013 @ 14:02:43

    Dzięki ci za uznanie.

    Niestety, nie mam tutaj witryny religijnej. Dla mnie przekonania religijne są sprawą danej osoby, jej wyborem. Ja takie wybory szanuję. Stąd nie mam przyczyn, aby dyskutować z nimi, aby cokolwiek udowadniać. Wiara to wiara.

    Oczywiście ileś z twoich pytań jest zasadnych, ale jeśli jesteś do tych treści przywiązana poprzez wiarę, przez to właśnie nie chcę na te pytania odpowiadać, czy dywagować w tych tematach.

    Sprawa przekonań religijnych i dylematów z nimi związanych raczej bym powiedział należą do osoby wierzącej i jej opiekuna z obrębu jej religii [nawet jeśli ezoterycznie są w jakiś sposób do wyjaśnienia].

    No i tak jak w innym komentarzu napisałem: odczuwam tutaj, w tych pytaniach oddźwięk wewnętrznej twojej pracy, która jednak chyba łączy się z pewną bolesnością. Uruchomienie ciała bolesnego wyrażać się może właśnie próbowaniem „dochodzenia do prawdy” – Dusza boli, a umysł myśli, że dobrym lekarstwem na to może być zrozumienie. Jednakże, przynajmnie mnie najlepiej działają w takim momencie praca z afirmacjami z odpowiedziami [rozładowywanie energii ciała bolesnego], modlitwa i medytacja. Oto właśnie dwa dni temu mocno uruchomiło mi się ciało bolesne. Na szczęście dobrze to czuję i – mimo dużego wewnętrznego dyskomfortu zacząłem te działąnia oczyszczające. Pomogło, ale nadal jeszcze jestem nie do końca uspokojony. Będę dalej działać.

    Życzę ci powodzenia!

  6. Ewa
    Maj 10, 2013 @ 23:10:41

    Andrzeju – nie wiem komu mam zawierzyć Tobie czy Czarkowi.
    Z analizy jego wynika,ze nie posiadam ,,obciążeń,, które tak mi wmawiasz.

  7. SwiatDucha
    Maj 11, 2013 @ 20:33:22

    Ja proponowałbym zrezygnować tobie i każdemu z wiary, zawierzenia i innych podobnych postaw, na rzecz:
    obserwacji,
    identyfikacji
    i refleksji.

    Wadim Zeland mówi [Transerfing cz.IIIs.133]:

    „Nigdy nie przekonuj siebie i nie staraj się uwierzyć, inaczej ryzykujesz uzyskanie fałszywej wiary, która tylko wydaje się prawdziwa.”
    https://swiatducha.wordpress.com/2013/04/20/prawda_i_tworczosc/

    Nie jest to wiążące dla mnie co komu wywaham [ani co ktoś wywaha], najważniejsze jest to, jak ktoś funkcjonuje, jak wyglądają jego konkretne relacje z innymi ludźmi. Jak ludzie płaczą w jego bliskości od ataków, to może zapominać, zaprzeczać [jak to kr lubi] a i tak będę przekonany o obciążeniu. Obserwacja, identyfikacja, refleksja. I ZERO dyskusji, ZERO przekonywania.

    Nie mam żadnej ochoty do przekonywania kogokolwiek do jakiegokolwiek postępowania, ani do jakiejkolwiek refleksji.
    Niemniej tnę ataki przy samej ziemi. Siekiera admina jest już do korzenia przyłożona i tylko czeka na następny atak.

    To właśnie w praktyce relacji się sprawdza kto kim jest [jak to się popularnie mówi], czyli kto ma jakie obciążenia, jaki wiek duszy, jakie intencje do pracy nad sobą, do refleksji. Ale oprócz zauważenia tego, mało mnie obchodzi, co kto z tym robi – każdy ma swoje życie i za nie odpowiada.

    Nie jestem redukcjonistą, odczuwam dobrze konkretne energie, zauważam, jak komuś się dzieje pokrzywdzenie. I nie dyskutuję z tymi faktami.

  8. ulicasloneczna
    Czer 20, 2013 @ 16:21:34

    „Pilka po twojej stronie”, hmmm. I to sie odczowa jak brak kapitana.

    Kiedys przeczytalam taki cytat buddyjski, ktory mowil, ze jak nie jestesmy czegos pewni, to tego nie potrzebujemy; ze to co wlasciwe widac i czuc wyraznie. (nie moge znalezc tego cytatu).
    Jakis czas temu przestalo byc jasne czego chce, zaczelam sie zastanawiac czy moze powinnam zmienic zawod, swoja droge zyciowa. Odpowiadalam sobie zgodnie z moim zrozumieniem tej buddyjskiej maksymy, ze skoro nie jestem pewna, to nalezy to traktowac jak zwykle zamieszanie.
    Po przeczytaniu tego artykulu zastanawiam sie, czy moze po prostu „autopilot” sie wylaczyl. A ja nie wiem dokad;)

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: