Problemy zaniżają wibracje

Żyjąc w zwykłym świecie, spotykając się z ludźmi mam różne przeżycia, akurat dzisiaj są one nieco przykrawe. Osoby z zewnątrz wywierały na mnie presję, ponieważ uczyniłem coś nie po ich myśli, co może narazić je na kłopot, chociaż nie miałem świadomych intencji zaszkodzenia im. Pewnie nie zrobiłbym tego, jakbym wiedział, co robię. Ale zrobiłem.

Z innym kimś spotkania dawały mi oprócz przyjemności solidną dawkę energetycznego dyskomfortu. Napisałem list, aby sprawę wyjaśnić, bo to przecież nie fair, żeby nic nie powiedzieć. To też nieco dało wzburzenia emocjonalnego.

To co przeżywam, można nazwać „problemem”.

Jest to stan wzburzonych energii, gdy ciało chce mi powiedzieć „oj, coś jest nie tak jak być powinno”. Czuję duszę tego pierwszego, wściekłego na to, że będzie musiał coś zrobić, co chciał sobie zaoszczędzić z chęci komfortu. Jakby szczekała, ujadała. Przez odpowiednie ustawienie się i prośbę sprawiam, że ta energia zostaje przekierowana do Wyższych Jaźni. Nie zamierzam być kolejny raz ofiarą czyjegoś złego humoru.

Dawniej zwykle bowiem bywało tak, że miałem na tyle wysokie poczucie winy i poczucie zobowiązania, że „brałem na siebie” owe sprawy z zewnątrz. I oczywiście zbierałem przykre wibracje, odczuwałem nieprzyjemne stany. Odczuwałem takie sprawy jako problemy. I to nie tylko czyjeś, a moje osobiste.

Eckhart Tolle mówi, iż nie ma co się przejmować sprawami, na które nie mamy wpływu w danej chwili. Jeśli jest coś, co mogę zrobić, to robię – opowiada. Jeśli wybiega to w przeszłość lub przyszłość – zostawiam.

I dobrze, ponieważ przez to nie napompowuje się sfery astralnej, sfery emocji. Wiele osób zwykle nie uświadamia sobie, jak bardzo robi krzywdę sobie i otoczeniu rozdrapując „swoje problemy”. Piszę swoje w cudzysłowie, ponieważ nawet to, że są one dla tej osoby tak trudne, jest jej kreacją, wyborem owej osoby. Często te osoby są tak przytłoczone, że nie widzą innej możliwości. A co więcej, są mocno skupione na swoich zranieniach, krzywdach, ogólnie mówiąc – problemach. Nawet nie wyobrażają sobie, że można inaczej żyć, że skupienie może być na sprawach i energiach spokoju, delikatności, uprzejmości, na dialogu, wspieraniu, miłości braterskiej. To są postawy, które mają o wiele przyjemniejsze, czystsze i wyższe wibracje.

Cóż to za krzywdy płyną z koncentracji na trudnościach, na cierpieniach? Czyż nie warto „się zastanawiać” nad nimi?

Gdy nurzam się w przykrych emocjach daję je sobie. Zaniża to wibracje. Powoduje, że wchodzę w przykre odczucia i nieświadomość. Jeśli będę to utrzymywać – zrobię sobie przykry czas. Tutaj dzieci z domów dysfunkcyjnych mogą mieć nawyki bezwiednego dostrajania się do przykrych wibracji z okazji „konieczności” bądź „zobowiązania”. Warto sobie to oczyścić.

Jeśli zaś ktoś inny chce się tak czuć, czuć się gorzej, to jego sprawa. [Co prawda chciałbym zainspirować wielu ludzi do tego, aby się dobrze czuli, ale nie daje się – okazuje są na to zamknięci, można mówić jak do muru]

Oddaję miłości tych ludzi, oddaję miłości te sprawy, te presje i łącza, proszę o rozpuszczenie ich.

Rezygnuję z pomagania za pomocą dostrajania się do niższych, ciemniejszych wibracji. Proszę miłość o oczyszczenie i o inspirowanie mnie, wskazanie swojej wibracji. Rezygnuję ze zobowiązań, ślubów, przysiąg i konieczności, które kończyły się na tym, że czułem się gorzej, że zaniżałem u siebie wibracje. Obecnie otwieram się na czyste i delikatne wibracje miłości.

Żywotność mojego ciała, żywotność przyrody wokoło, mój proces oddychania mówią do mnie co innego. Nakłaniają mnie do  przyjęcia zupełnie  innej postawy, którą zresztą dobrze prezentują. Mówią: „Zobacz, jakie jesteśmy spokojne, zauważ naszą spokojną energię”.

Wiele razy w życiu przypominały mi się odczucia z medytacji. Ten spokój tak obejmujący, okalający wszystko, ta delikatna energia, czy też świetlista energia – to zawsze mi się podobało i wspomnienia tego wracają w dniu codziennym. Od razu przychodzą myśli – czy tamte doznania z medytacji można przeżywać właśnie teraz? zamiast czegokolwiek innego? Czy masz argumenty na to, żeby przeżywać coś innego niż spokój, niż delikatną energię i ciepłe światło w sercu? I wychodzi na to, że argumentów nie mam i że warto właśnie przeżywać te przyjemne odczucia.

Skupiając się na tym, na tych prostych a miłych odczuciach mogę dostroić się do wibracji spokoju. Na zdrowy rozum wiem, że owe wibracje są dla mnie lepsze i korzystniejsze. Że niosą również o wiele więcej komfortu.

Samopoczucie jest sprawą wyboru

A więc – czuję dużo. Czuję czyjeś wibracje i to, że jak się bym im poddał, to bym poległ, to bym popłynął rynną w dół, ku gorszemu samopoczuciu. Ale również wybieram. Wybieram przyjemniejsze odczucia. Znam wzorce, które pociągają moje niższe ciała, ale na ciałach wyższych mam piękną ideę – dzisiejszy mój dzień będzie piękny i przyjemny. Łączę się z Wyższymi Jaźniami, przypominam sobie o tym, że jestem ukochanym Dzieckiem Boga i medytacyjnie koncentruję się na fizycznie dostępnych wzorcach spokoju i harmonii – na własnym oddechu, na spokojnej muzyce, na widoku przyrody. To pomaga.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: