mniej rzeczy


Ja ostatnio ileś rzeczy z domu tanio sprzedałem.

Moja Dusza sama i dusza mego taty obie mocno oponowały, nie chciały tego. Oczywiście odczułem to od razu – pragnienie pozostania w starych dekoracjach, starych wibracjach. Ale to nie wszystko. Jak poszły te rzeczy, to też poszły sobie ich dusze.

W kilku psychoterapiach i w ezoteryce [feng shui] spotkałem się z nauką, iż otoczenie w jakiś sposób bierze na siebie część obciążeń danej osoby. Stąd też przedmioty należące do tej osoby nasycają się częścią energii karmicznej tej osoby. Z punktu widzenia dusz, można powiedzieć, że dusze przedmiotów, współmieszkańców [zob. Łazariew] współdziałają z duszą danego człowieka.

Tak więc, jak dusze przedmiotów razem z nimi wywędrowały, moja dusza poczuła się osamotniona, pozbawiona części ochrony. Przedmioty nie do końca działające, nieco niepotrzebne [i ich dusze] brały na siebie część karmy/obciążeń, więc teraz nie ma takiej obrony.

To trochę jest nie pod drodze Duszy. Dusze robią sobie klany, grupują się w dusze grupowe, grzeją się od siebie. to jest tak, jak niko mówi:   „Większa przyjemność albo zaspokojenie tych przyjemności skupia mnie, odciąga moje zrozumienie, moją energie.”

A tu odwrotnie – mniej współtowarzyszy. Dusza poczuła się trochę wystawiona na ataki, mniej okopana. Mniej sentymentów [dusza je uwielbia].

Reklamy