Czy on/ona jest zdolna do miłości? [o osobie z kr.]

Czy on/ona jest zdolny/a do miłości?

Pytanie z listuchodzi o osobę z krokodylem [link]:

Czy ta osoba jest zdolna do miłości?

Odpowiedź:

Oczywiście, że jest zdolna! Tak jak każdy z nas jest zdolny. Zapewne nie jeden raz przeżyła Pani doświadczenie, które upewniało Panią w tym, że on kocha Panią.

Jedynie w tym kłopot, że ów ktoś [nosiciel] ma krokodyla który również, dodatkowo, gryzie ciała subtelne i zadaje cierpienie temu, kogo kocha nosiciel.

Wydawałoby się [i wydaje się stale wielu, wielu ludziom], że nosiciel kr. jest osobą jednolitą. Tak nie jest. I to nie jest tylko kwestia krokodyli. Wielu z nas ma różne fazy osobowości, że tak to nazwę, i pokazuje się na różne sposoby w różnych okazjach. Jednakże aspektem jednoczącym te różne przejawy jest wygląd i stale jednakowy głos, który wydaje człowiek. Z tego powodu ludzie ciągle myślą, że mają do czynienia z JEDNYM kimś. Ma ów ktoś także jeden dowód osobisty, jedno imię i nazwisko, jeden pesel. Natomiast złożoność psychiczna owego kogoś umyka w takim sposobie patrzenia.

Tak więc nosiciel ma dwie twarze, dwie osobowości. Jedna z nich zdecydowanie jest zdolna do miłości i na pewno kocha. Nie ma co demonizować tego kogoś! Jednak też jest i druga twarz, druga osobowość [a przynajmniej pół-istota, jak to nazywam], krokodyl, który nie umie kochać, ale umie za to pożerać ciała subtelne z wielką przyjemnością.

Życie z kimś takim jest wystawieniem się na ogromny dysonans poznawczy!

Jakże bowiem zespolić w jednej spójnej wizji dwa, tak różne obrazy człowieka?

Bardzo trudno. Zaś osoby, [zwłaszcza kobiety – żony, partnerki, matki] mające do czynienia z nosicielami chcą go całego kochać, ale  „nie daje się” tego zrobić. Naturalnym jest oczekiwanie, że druga strona będzie odwzajemniać miłość, a tu tylko część osoby odwzajemnia miłość, a część ma dla nich w zamian  za miłość okrutne działania! [więcej o takich sytuacjach – link].

Jak tu sobie z tym poradzić? Jak to ułożyć, jak się nie daje ustalić jednej spójnej wizji tego człowieka? Czy można mieć nadzieję, że kiedyś się zmieni, że „moja miłość go uleczy?”

Takiej nadziei nie ma.

„Nie przez ciebie zaczął pić i nie przez ciebie przestanie” – mówią mądre kobiety z grup wsparcia Al-Anon, na które chodzą żony alkoholików. Pani nadzieja, Pani miłość go nie uleczy, ponieważ ten człowiek ma inne motywacje do podtrzymywania krokodyla [motywacje są opisane na stronie o kr.]

Racjonalne podejście ujmuje dwie strony medalu, dwie, które prawdziwie się przejawiają. I TO może Pani zrobić, może Pani przyjąć właśnie taki punkt widzenia, że jest ich dwóch. Dzięki temu:

a) nie zwariuje Pani.

b) pokaże Pani, że kocha jego samego, tego, który istotnie jest zdolny do miłości

c) nie akceptuje Pani jego obciążeń, które Panią boleśnie ranią.

Nie chodzi o odrzucanie człowieka, który z pewnością ma do Pani co najmniej ciepłe uczucia.  Jednak należy przedsięwziąć kroki aby mocno siebie ochronić przed tym, co Pani zagraża, a to zagrożenie jest bardzo konkretne [np.  „jest podły i manipuluje”].

W razie zamętu w głowie, proszę przeczytać powoli tą odpowiedź kolejny raz :)
Jest to bowiem zupełnie inne spojrzenie, poza tym w wielu zdaniach są całkiem konkretne wskazania co robić – i to nie jest często moja wiedza, ale zapożyczona od mądrzejszych, mających większe doświadczenie ode mnie, choćby pań z Al-Anon.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: