Praca z krokodylami

Dlaczego praca z kr.?
Ze swojego doświadczenia zauważyłem, że niełatwo jest uniknąć ich towarzystwa. Pani w sklepie warzywnym, kolega w pracy, kuzynka w rodzinie, babcia, sąsiad z klatki schodowej… Można się co prawda izolować od ludzi, ale nie zawsze takie wyjście może być najlepszym rozwiązaniem. W trakcie procesu rozpoznawania kr. zauważyłem, że one same często ciągną do potencjalnej ofiary. Wystarczy, że wywęszą dobrze rozwiniętą energetykę na danym ciele i już z uprzejmym uśmiechem na twarzy kierują się w celu zaspokojenia głodu. Jeszcze łatwiej zwabić takowe poprzez często nieświadome prowokacje. Czasami wystarczą nieczyste myśli (nieraz wynikające z wcześniejszych pogryzień), intencje, nieświadome hamowanie wyrażania uczuć, wzorce, wejścia. W dobrze prowadzonej pracy z kr. można zauważyć pewnego rodzaju subtelne oczyszczanie, pokój w sercu. Najważniejszą jego cechą jest to, że pozwala na pracę w dowolnych warunkach i dotyczyć może dowolnej jednostki ludzkiej.

Podstawą do pracy z kr. jest rzetelne rozpoznanie z jakiego rodzaju symbiontem mamy do czynienia. Inaczej bardzo trudno jest o właściwe podejście, gdyż w gruncie rzeczy nie wiadomo „co się tak naprawdę dzieje”. Kr. mają to do siebie, że każdy atakuje w bardzo unikalny sposób. I potrzeba bardzo trafnego rozeznania, aby wiedzieć w jaki sposób postępować.

Charakterystyka kr.
Poniżej chciałbym przedstawić charakterystykę kr. występujących na poszczególnych ciałach subtelnych:

kr. atmaniczny – to przywódca sekt religijnych, spotykany rzadko, lecz potrafiący działać na bardzo dużą skalę. W swojej działalności potrafi przekierowywać energie ciała atmanicznego do swojego opiekuna. Efektem jest brak możliwości nawiązania bezpośredniego kontaktu z Wyższą Jaźnią. Kr. wyszarpuje fragment ciała odpowiedzialnego za bezpośredni kontakt ze sferą wysokich ideałów: prawda, piękno, dobro, miłość i pozostawia protezę, w ramach której jesteśmy zapatrzeni w nosiciela jako naszego guru. Efekty działalności kr. atmanicznego to utrata wiary, natchnienia, wyższych celów, czyli tego co daje człowiekowi więź z ideałem, którym może się w życiu kierować.

kr. buddialny – towarzysz profesjonalnych psychologów i czarowników, autorytetów moralnych, a więc ludzi zajmujących się światopoglądem oraz subtelnymi wątkami karmicznymi (takimi, które wpływają na globalne wartości człowieka). Obłęd, psychoza itp. To typowe produkty działalności kr. buddialnego. Żywi się on wątkami oraz stanowiskami życiowymi. Kr. buddialnego można rozpoznać po tym, że sprawia wrażenie osoby wyznającej niezwykle atrakcyjne wartości, potrafi być niezwykle taktowny i przyjemny w kontakcie. Często występuje magiczno-hipnotyczne okultystyczne wrażenie profesjonalnego czarownika, dosłownie zmuszające innych do otwarcia się i opowiedzenia wszystkiego o sobie, czasami wbrew bezpośredniej chęci takiej osoby. Działalność kr. polega na tym, że on profanuje wartości wyznawane przez innych ludzi. Rezultatem jest nieprzyjemny stan duchowy i ogólne zagubienie w kwestii wyznawanych stanowisk życiowych, własnych wartości. Często kr. buddialnego można odnaleźć u bardzo znanych osób: artystów, muzyków, wokalistów, reżyserów. Generalnie ludzi, którzy odnieśli spory życiowy sukces oraz sławę i uznanie, a także biorą aktywny udział w propagowaniu ustalonych wartości na skalę społeczną. Takie osoby mają bezpośredni wgląd w nasze wartości i potrafią je wręcz bezwiednie profanować. Często też atakują wartości nie tyle indywidualne, co wyznawane przez dane grupy społeczne, zrzeszenia lub nawet narody, a wynikające z ich naturalnego etapu rozwojowego.

kr. przyczynowy (kazualny) – towarzysz wróżek, polityków, administracji. Kr. przyczynowy żywi się wydarzeniami, szczególnie tymi, które można kupić za pieniądze: wyjazd za granicę, nowy samochód, dom. Często charakteryzuje osoby z wizją, które tym samym przyciągają potencjalne ofiary. Typowe objawy kr. przyczynowego to nuda egzystencjalna, człowieka nic nie pociąga i nie cieszy, przy tym on może masę czasu i wysiłków kierować na różnorodne rozrywki; brak zdecydowania i lenistwo – człowiek dosłownie nie ma sił, żeby dokonać takiego lub innego uczynku, czasami nawet koniecznego ze względów życiowych. Wszystkie decyzje są odkładane na ostatni moment, ale nie są podejmowane do końca; zachłanność, ta najzwyklejsza, finansowa, ale dochodząca do skrajnego stanu, zadziwiająca nawet samego człowieka, jako że często w jawny sposób mu szkodzi. Typowe objawy aktywności kr. przyczynowego to to, że osobom w jego otoczeniu zaczyna doskwierać nuda, wydarzenia gdzieś uciekają. Przy tym sam nosiciel może być bardzo aktywny, pobudzając innych do działania, ale z jakiegoś powodu w końcu wszystkie wysiłki okazują się bezpłodne i rezultaty nie przynoszą żadnego zadowolenia. Człowiek z kr. przyczynowym uwielbia bezinteresownych ludzi wszelkich rodzajów oraz wyznań i zawsze dąży do tego, by stać się obiektem ich altruistycznych działań, przy czym kr. dąży do tego, żeby pożreć takiego altruistę w całości. Kr. zje wszystkie dobre uczynki i pomoc materialną wszelkiego rodzaju i strasznie obrazi się, jeśli ona zostanie przerwana lub zmniejszona. Charakteryzuje go absolutna niewdzięczność i nieokiełznany apetyt. Sam gospodarz w dziwny sposób też nie odczuwa wdzięczności za bezinteresowną pomoc, gdyż cała energie udaje się do kr.

kr. mentalny – zjawia się w życiu człowieka już stosunkowo często, jest to towarzysz inteligencji, szczególnie, ludzi zajmujących się pracą umysłową. Bardzo często spotykany pośród kadry akademickiej, wszelkiej maści programistów, informatyków, inżynierów, naukowców. Charakteryzuje osoby doskonale oczytane, posiadające niezwykle rozwinięty dar kategoryzacji, tworzące często bardzo złożony model świata, w którym się zamyka. Kr. mentalny żywi się przede wszystkim energią mentalną, może więc stanowić wspaniałego słuchacza… Kłopot tylko w tym, że on nigdy nie zadowoli się tym, co usłyszał. Zawsze zachowuje się tak, jakby czegoś nie zrozumiał lub nie dosłyszał i konieczne dla niego są dalsze wyjaśnienia. Jeśli próbować mu coś wytłumaczyć, to po pewnym czasie powstaje wrażenie, że on jakoś nie tak jak trzeba słucha lub nieprawidłowo rozumie w efekcie czego pozostawia wrażenie daremnie poniesionych wysiłków. Aktywny kr. mentalny potrafi natomiast zagadać całkowicie nieciekawymi dla swych rozmówców i nieistotnymi informacjami o swoich, państwowych i planetarnych sprawach. W swoim doświadczeniu zauważyłem, iż kr. mentalne bardzo potrafią obniżać poczucie własnej wartości u swojego rozmówcy lub w towarzystwie. Atakując i krytykując bezwiednie co tylko popadnie, wywołują na dłuższą metę brak chęci rozmyślania, gdyż kojarzy się ona jedynie z ponownym atakiem. Typowym narzędziem jest tutaj stosowanie bardzo nieprzyjemnego w efekcie sarkazmu oraz ironii. One nie wywołują u człowieka buntu, ani nie wywołują frustracji, a raczej potęgują przygnębienie i izolację, szczególnie jeśli bezwiednie uwierzymy w ten świat, który nam rysuje nosiciel kr.

kr. astralny – bardzo popularny, towarzysz alkoholików oraz rodzin patologicznych, ale nie tylko. Typowym przejawem obecności kr. Astralnego jest to, że posiada lekkość w kierowaniu emocjami. Uwielbia decydować za innych oraz profanować ich własną wolę a przede wszystkim żywić się wynikającymi z tego naruszenia emocjami. Pociągają go wszelkie intensywne emocje, które przez długi czas szarpią lub cieszą człowieka: gniew, zazdrość, wściekłość, niecierpliwość, zakochanie się i inne, byle były mocne i energetyczne. Kr. astralny jest częstym towarzyszem ludzi potrafiących rozkochać w sobie płeć przeciwną. Nosiciel odbiera sprzeczne wrażenia: z jednej strony jak gdyby bierze udział w relacji z drugą osobą uważnie wszystko śledzi, umie milcząc wsłuchiwać się i odbierać najbardziej niejasne i ostre emocje, ale pozostaje przy tym, choćby nie wiem jak było to dziwne, jakby poza nawiasem i jak gdyby wcale nie współczuje uczuciom swojego partnera. Typowe objawy działalności kr. astralnego to smutek, tęsknota i rozgoryczenie.

kr. eteryczny – częsty towarzysz ludzi z pokaźnym brzuszkiem, ale też zawodowych sportowców, nieziemsko atrakcyjnych seksualnie ludzi (choć za tę cechę mogą być odpowiedzialne także kr. na innym ciele), aż po homoseksualistów. Typowy kr. eteryczny czyni człowieka dość nieprzyjemnym przy fizycznym kontakcie z jego gospodarzem. Kr. może zeżreć energię eteryczną poprzez skórny kontakt, a seksualne pieszczoty takiej osoby przypominają raczej rozbój w biały dzień, wywołując razem z pobudzeniem (lub zamiast niego) uczucie wstrętu, protestu i chłodu.

kr. fizyczny – pojawia się przy nadmiernej eksploatacji ciała fizycznego, atakuje głównie wiązdła i stawy, z tym kr. wiąże się wiele zawodowych chorób sportowców. Sytuacje dotyczące chorób fizycznych z reguły są związane ze złą energetyką ciała eterycznego. Człowiek może wówczas łatwo złamać nogę, pojawiają się obrzęki itp. tę listę mogą kontynuować lekarze i specjaliści od nieszczęśliwych wypadków. Oczywiście fizyczny kr. w postaci raka, ostrza gilotyny lub wód oceanu, w których tonie człowiek tak zwyczajnie, z powodu braku równowagi pomiędzy eterycznym i fizycznym ciałem, nie zdarza się. Jednak często „ostatnie uderzenie” należy właśnie do kr. fizycznego.

Cechą charakterystyczną tego obciążenia jest to, że ono kumuluje energię na danym obszarze podbierając ją nawet z ciał sąsiednich jak i blokując naturalne przepływy potoków energetycznych. Pojawia się wówczas hipertroficzny (nadmierny) rozrost danego ciała kosztem innych. Dowolny profesjonalizm oraz zawężenie zajęć owocują pojawieniem się odpowiedniego kr. W oparciu o tę zasadę widzę właśnie możliwość pracy z kr.

Narzędzia
Do wykrycia rodzaju obciążenia można używać wahadełka, zwracając się do swojej Wyższej Jaźni o inspirację. W przypadku kiedy nie ma takiej możliwości, można na przykład badać rękoma w wyobraźni kolejno każde z ciał, symbolizowanych przez kule o różnej średnicy. Warto zwracać uwagę na te nadmiernie rozwinięte i jeśli tam coś szarpie lub odpycha ręce na boki, to właśnie tam najszybciej można się spodziewać ew. ataku. Warto mieć świadomość z kim ma się do czynienia przed kontaktem, gdyż w trakcie jest już zazwyczaj za późno i można jedynie „zastygnąć” na danym ciele, aby uniknąć pogryzień.

Bardzo istotna przy pracy z kr. jest świadomość rozwinięta na poszczególnych ciałach subtelnych:

Aktywność na ciele buddialnym pozwala na takie opracowywanie interakcji, aby nie ranić siebie czy drugiego człowieka. Ciało buddialne pozwala na moralne postępowanie. Może nam się nie podobać czyjeś postępowanie (szczególnie osoby z kr.), ale osobiście nie potrafimy już działać na szkodę drugiego człowieka. To bardzo ważne. Wybadanie, kto co ma podłączone i z jakim „interesem” przychodzi daje już spore możliwości. Pozwala jednak na kreowanie komunikatów, które będą mocno atakować nosiciela (co wynika z prowokującej natury kr. i na co on sam tylko czeka), co niestety w efekcie może zranić nosiciela i być przykre w konsekwencjach dla obu stron, bo kr. wróci… W najmniej oczekiwanym momencie.

Aktywność na ciele atmanicznym może być konieczna, aby otrzymać niezbędne intuicje.  Świadome poruszenia na ciele atmanicznym pomagają dostrzec unikalny sposób realizacji piękna, dobra, prawdy w każdym istnieniu i pozwala z odwagą wejść w świat pełen potencjalnych zagrożeń, gdyż świadomość bycia „dzieckiem bożym” wpływa na akceptację otaczających nas istot oraz siebie, jako części większej całości, niezależnie od przejawionych właściwości.

Praca z kr.
W tym momencie możemy przejść do samego procesu. W pracy kieruję się intuicją i poniżej przedstawiam raczej zbiór wysnutych wniosków i doświadczeń niż bezbłędnie działającą metodę.
Ważne jest samo podejście: aby nie próbować „uzdrawiać” kr. z jednej strony, a z drugiej nie próbować się bronić przed nim. Obie postawy mogą nas zaciągnąć w przestrzeń, w której to kr. dominuje. Bardzo istotny jest spokój w sercu oraz pewność siebie. Kr. sam się nawinie, bo jest ich wystarczająco dużo. Osobiście pracuję z kr., kiedy wynika to z okoliczności życiowych. Odwiedziny wujka, imieniny ciotki, kolega z pracy… Okazji znajdzie się wystarczająco dużo.

Gdy osoba z kr. zjawia się już w naszym otoczeniu i podejmuje kontakt (sama z siebie gdy kr. jest typu aktywnego lub przyciąga, kiedy ma charakter pasywny) i wiemy z kim mamy do czynienia, należy bardzo uważnie obserwować przestrzeń ciała, w której będzie nas atakował. Zazwyczaj przed samym atakiem następuje pewnego rodzaju „przygotowanie” sobie ofiary, a więc np. miła niezobowiązująca pogawędka itp. Jeśli osoba ma jakąś niezwykłą pewność siebie, lekkość, (ale niekoniecznie szczerość) w interakcji prędzej czy później może nastąpić atak. W tym momencie możemy już delikatnie podpinać „tłuściuchne cielsko” kr. prowadząc np. rozmowę na odpowiednie tory, ale nadal posługując się poruszeniami na tym samym ciele, a kiedy on powolutku wyłania się na światło dzienne, gdy tylko wyczujemy właściwy moment, zaciągamy całość relacji na wyżej zorganizowane ciało subtelne, gdzie on ulega tymczasowo rozpuszczeniu w świetle nowo zrodzonej świadomości.

Jest to niezwykły proces, który zachodzi wewnątrz człowieka z danym kr. satysfakcja płynie z tego, że dusza bliźniego odkrywa niespodziewanie nowe perspektywy, do których jest ze swej natury predysponowana. Jest to niezwykle organiczny proces, którego owocem jest subtelna wdzięczność, radość (cyt.: „Ja czuję taką radość w środku, chociaż nie wiem dlaczego…”), zdziwienie, zaskoczenie. Nie postrzegam w nim nic sztucznego, a intuicje podsyła sama natura. Osobiście po każdym takim kontakcie szczerze i chętnie dziękuję Bogu/Wyższej Jaźni za inspirację, gdyż zdaje sobie sprawę, że mentalne opracowywanie komunikatów jest poza zasięgiem w przypadku potężnych opiekunów kr., przemawiających przez spotkanych ludzi.

Można powiedzieć, że kr. blokuje naturalny rozwój duszy i aktywność na ciałach subtelnych, kumulując ją w jednym, przez niego obranym ciele. Stąd tego rodzaju proces ma charakter z założenia terapeutyczny, gdyż tonizuje i pomaga równoważyć przepływy energii. Oczywiście nie należy zakładać, że w jakiś sposób poradziliśmy sobie z kr. Bynajmniej… Ale taka osoba będzie już ostrożniejsza przy ponownej próbie ataku, przez najbliższy czas. Może też się okazać, że zrezygnuje z niego lub znacznie złagodnieje, ponieważ właśnie ukazaliśmy jej fragment nieznanego jej świata, brakujący fragment układanki, za którym dusza często tęskni i nie potrafi go znaleźć w natłoku ciągle powtarzającej się ze swoim kr. historii.
Inny sposób to przekierowanie energii na niższe ciało subtelne. Miałem osobiście kilka takich sytuacji, w której kr. już wyraźnie trzymał fragment ciała w swojej paszczy i lada moment był w stanie je wyrwać. Można wówczas „rozpruć” go od spodu, gdzie następuje rozlanie energii na potoki poniżej znajdujących się ciał subtelnych i zazwyczaj druga dusza zwraca ją już świadomie w mniej zorganizowanej formie, ale za to szczerze, choć czuje się trochę niezręcznie w całej sytuacji…

Tutaj trzeba być ostrożnym… Bo jeśli osoba ma 2 kr. na ciałach np. na astralnym i mentalnym, to przekierowując ją w niewłaściwym kierunku napotkamy, kolejnego kr., który bardzo chętnie przywita naszą inicjatywę… Osoby z 2 kr. na ciałach sąsiadujących wydają się już być bardzo silne, tym bardziej iż oplatanie takiej sytuacji jest już znacząco utrudnione. Takich przypadków jest na szczęście niewiele.

Przejdźmy teraz to tego, jak można postępować w przypadku poszczególnych odmian obciążenia. Opisuję na razie jedynie charakter praktyki oparty o wstępujące potoki energetyczne.

kr. witalny
W przypadku kr. witalnego bardzo pomaga pobudzanie sfery emocjonalnej: radości, pozytywnych emocji. Wtedy dusza czuje, że żyje, w przeciwieństwie do bycia np. „plastikową lalką na wystawce” (to tylko jeden ze scenariuszy, bo witalny jak wynika ze wcześniejszej charakterystyki ma dużo odmian: od sympatycznych bulbasków po homoseksualistów). Można w ten sposób próbować radzić sobie w momencie, kiedy kr. eteryczny dąży do kontaktu cielesnego.

kr. astralny
Jeśli wiem, że ktoś ma kr. astralnego to w pierwszym rzucie uważnie śledzę wypowiedzi, które narzucają mi w subtelny sposób wolę nosiciela/symbionta. Dzieje się to na multum możliwych sposobów: a to dla wspólnego dobra, a to żeby się sąsiadowi lepiej żyło, a to znowu bo wypada, albo bo przyniesie mi to korzyść. Guzik… Z tego co zauważyłem bardzo pozytywnie działa wyraźne określanie motywów jakimi się kieruję. Za każdym razem spokojne podkreślanie, logiczne wytłumaczenie dlaczego decyduję o sobie w taki właśnie sposób, a nie jak chce gospodarz z kr. i że mam własną wolną wolę. Bo nosiciela/symbionta moja wolna wola tak naprawdę nie interesuje w ogóle, natomiast pomaga logiczne uzasadnienie postulatów swojego postępowania. Bo on zazwyczaj nie rozumie dlaczego postępuję tak, a nie inaczej. Trudno mu myśleć logicznie, majstruje przecież przy emocjach. W ten sposób z emocjonalnej sprzeczki można łagodnie wejść na drogę dyskursu intelektualnego. I tu zazwyczaj osoba często się rozwija i dusza cieszy się, że ma z kim „porozmawiać” zamiast urządzać emocjonalne przepychanki.

Inne scenariusze: próba rozkochania przez kobietę/mężczyznę z aktywnym kr. astralnym, bardzo wyraziste wzbudzenie emocji, poprzez negatywne, często nieadekwatne nazywanie osoby atakowanej przez nosiciela. W każdym przypadku trzeba rozpatrywać jakie są ew. możliwości.

Tutaj wyraźnie można wywnioskować, że prawdopodobnie samemu trzeba mieć solidnie rozwinięte/zindywidualizowane ciało wyżej zorganizowane, żeby się połapać na czas jakie emocje prowokuje kr. i jak odwrócić sytuację na rzecz obopólnej korzyści dusz. Często istnieje wiele wariantów… Ta sama zasada dotyczy pozostałych przypadków.

kr. mentalny
Na ciele przyczynowym kierujemy się czuciem/intuicją. Dzięki niemu postrzegamy bardziej całościowo zjawiska zachodzące w rzeczywistości, rejestrujemy w polu świadomości wydarzenia. Wyraźnie widzimy przyczyny i skutki. Zdarzenia, fakty mają większą moc niż najbardziej złożony mentalny model świata. W przypadku kr. mentalnego bardzo pomaga więc odnoszenie się do faktów historycznych, uważnego śledzenia wątków przyczynowo-skutkowych oraz odnoszenie się do perspektywy serca właśnie (właściciel może sobie wyobrażać nawet, że ma empatię, a on po prostu czyta przez opiekuna w cudzych myślach). Nosicielowi symbionta można za każdym razem przypominać, czy potrafi kierować się sercem (a świat mentalny jest już stosunkowo delikatny i dusza pragnie być poważana za swoje przemyślenia, chce żeby służyły innym), bo on o nim właśnie zapomina, gdy po raz kolejny tworzy niezwykle zaawansowany model świata, który opisuje wszystko lub krytykuje z nadzwyczajną sprawnością otaczający go świat, raniąc innych. Czemu ma służyć jego zrobiony świat – zastosowanie? Nosiciel kr. mentalnego często nie widzi sensu, znaczenia, przyczyn ukrytych za słowami/czynami/zdarzeniami więc można myślę działać w tym kierunku.

Kiedyś z kolegą omawialiśmy oprogramowanie. Kolega czuł się tak pewnie w wymienianiu wad (kr. mentalne często wyraźnie zaniżają poczucie własnej wartości u osoby atakowanej lub omawianych jednostek, zjawisk, grup społecznych itd.), dopóki nie zacząłem wspominać, że jest doskonały jeśli chodzi o zarządzanie obiektami, scenami itp. Jakoś tak przycichł. Najwyraźniej pozytywnie działają wskazania na strukturę organizacyjną, model administracyjny, funkcjonalność, zastosowanie w praktyce etc. Można by książkę napisać. ;)

kr. przyczynowy
W przypadku kr. przyczynowego: ciągłe wskazywanie, poddawanie w dyskusję kwestii uczciwości, moralności, wartości podejmowanych przedsięwzięć czy charakteru prowadzonej dyskusji (kr. przyczynowy ma doskonałego czuja na wątki karmiczne człowieka i potrafi z nich zrobić niezły użytek, a już szczególnie z altruistów).

kr. buddialny
W przypadku kr. buddialnego. Odnoszenie się w swoich wartościach do Boga, nadrzędnych idei – prawda, miłość, piękno, które przemawiają na swój unikalny sposób przez każdego człowieka.

Reklamy

19 Komentarzy (+add yours?)

  1. Sandra
    List 08, 2010 @ 21:04:35

    Bardzo ciekawe, choć trudnę trochę do zrozumienia 🙂 ale nie napisał Pan jeszcze jak pracować z krokodylem eterycznym, albo co gorsze z osobą, mającą dwa krokodyle, w sąsiadujacych ciałach, w eterycznym i astralnym

  2. Sandra
    List 08, 2010 @ 21:05:24

    Do jakiego ciała, bądź do jakich emocji, czy wiedzy wtdy należy się odwoływać

  3. bjarka
    List 08, 2010 @ 21:13:27

    Nareszcie! Czytam Twoją stronę od dawna i chociaż ona od początku była poświęcona krokodylom w dużej mierze, to konkretne informacje były w szczątkach. Jeszcze nie czytałam, a już się cieszę na ten post 😀

  4. czarek
    List 08, 2010 @ 22:38:04

    W tekście kr. eteryczny nazwany jest mianem kr. witalnego. Oba terminy odnoszą się do obciążenia na tym samym ciele. Postaram się rozwinąć wątek.

    Jeśli chodzi o pracę z 2 kr. jest ona możliwa, jednak o wiele bardziej wymagająca. Możliwe, że wkrótce pojawi się więcej informacji w tym temacie.

    🙂

  5. SwiatDucha
    List 09, 2010 @ 13:18:18

    Witajcie!

    Tu Andrzej. Jak dotąd byłem jedynym autorem witryny, ale przybył z Wszechświata [dany nam został ku iluminacji :)] nowy autor, Czarek!

    W nagłówku samego tekstu jest adnotacja:
    „Napisane przez: czarek”

    Bjarka – te słowa już się do Czarka więc odnoszą.

    Dzięki Czarku za post!

    Pozdrawiam, Andrzej.

  6. ewa
    List 09, 2010 @ 19:10:36

    Witaj Czarku,milo,ze sie pojawiles.

  7. ewa
    List 09, 2010 @ 19:19:26

    Dzieki Andrzeju,ze zaprosiles Czarka do
    wspolpracy :-).

  8. anese
    Maj 09, 2014 @ 11:27:42

    Witam, pewnie takie Pytanie gdzieś się pojawiło, ale nie mogę trafić… Każdy z nas ma jakieś obciążenia, jakieś ułomności. Moją ambicją jest harmonia wewnątrz jak i na zewnątrz. Pracuję nad tym. Co jeśli w naszym otoczeniu znajduje się ktoś kto nas potwornie osłabia. Może nic nie mówić, nic nie robić. Może być miło. Wystarczy, że jest i po kilku dniach trudno wstać z łóżka i najchętniej po kilku godzinach by się do niego wróciło i przespało życie. Pryska witalność, siła, kreatywne myślenie, marzenia. Jakby wszystko ulatywało, albo zgniatał je ciężki głaz. I nie ma możliwości, żeby taką osobę wyeliminować z otoczenia bo istnieją powiązania rodzinne czy emocjonalne. Podobnie czują się też inni, którzy miewają z nim kontakt. Nie zawsze od razu, ale po pewnym czasie z pewnością.
    Przy okazji obawiam się, że mój wpływ na tego człowieka też nie jest najlepszy. Wydaje mi się, że będąc poza moim towarzystwem ma więcej wigoru i pomysłów na każdą chwilę codzienności. Co prawda często zmienia otoczenie, towarzystwo i sam przyznaje, że „potrzebuje ludzi do życia” co dla mnie ma pewien podtekst.

    Chciałabym sama zadbać o swoją równowagę. O barierę ochronną. I zastanawiam się czy możemy się jakoś dopasować energetycznie, żeby żadne nie traciło a mogło realizować się w pełni i wręcz rozwijać. Żeby te nasze energie rosły w siłę, jasność i przejrzystość a nie słabły, mętniały i ograniczały nas samych i siebie na wzajem.

    Będę wdzięczna za odpowiedź.

  9. anese
    Maj 09, 2014 @ 11:33:38

    Przeczytałam post. Chyba będę musiała raz jeszcze. Strasznie to wszystko trudne i jest to chyba wiedza dla wtajemniczonych, a nie takiego szaraka jak ja 🙂 Pozdrawiam i jeśli faktycznie potraficie poruszać się w tych subtelnych obszarach ludzkiej natury to jestem pełna podziwu. I zazdroszczę jeśli potraficie w ten sposób uleczyć się z ziemskich trosk.

  10. SwiatDucha
    Maj 10, 2014 @ 22:48:51

    anese

    Osoby „trudne” w otoczeniu tworzą istotny próg rozwojowy, realizację karmy.

    „Żeby te nasze energie rosły w siłę, jasność i przejrzystość a nie słabły, mętniały i ograniczały nas samych i siebie na wzajem.”

    Kiedyś było takie hasło: aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.
    Kłopot w tym, że trzeba było pozbyć się tamtego ustroju, aby to hasło dało się zrealizować.
    Podobnie też z relacją z kr. Aby to twoje sformułowanie mogło dojść do skutku, potrzeba raczej mocnych zmian. Jeśli mamy się nie oszukiwać, to kosmetyka nie wystarczy.

    Tych postów o ciałach subtelnych jest kilka, warto z różnych stron sprawę naczynać, wtedy może będzie łatwiej.

    https://swiatducha.wordpress.com/ciala-subtelne/

    https://swiatducha.wordpress.com/about/rozwoj/analizy/

  11. Ula
    Gru 10, 2015 @ 14:31:09

    „Tutaj trzeba być ostrożnym… Bo jeśli osoba ma 2 kr. na ciałach np. na astralnym i mentalnym, to przekierowując ją w niewłaściwym kierunku napotkamy, kolejnego kr., który bardzo chętnie przywita naszą inicjatywę… Osoby z 2 kr. na ciałach sąsiadujących wydają się już być bardzo silne, tym bardziej iż oplatanie takiej sytuacji jest już znacząco utrudnione. Takich przypadków jest na szczęście niewiele”

    Dzień dobry, chciałabym zadać pytanie nawiązując do tego, co napisał Pan wcześniej. Co robić w sytuacji, gdy jedna osoba ma 3 krokodyle: średni przyczynowy, średni astralny i mały mentalny? Związałam się z takim człowiekiem, mam z nim 2 dzieci, Od jakiegoś czasu nie jesteśmy już razem, ale przy każdym kontakcie mocno dostaję w kość. Czuję wtedy silne rozdygoatnie na poziomie żołądka i niemoc.
    Będę wdzięczna za odpowiedź.

  12. aleksander
    Gru 11, 2015 @ 23:18:33

    Ula – czy próbowałaś doraźnie oczyszczania ciał subtelnych bądź mantry.?
    Pomocny może też być Om Healing.
    Autor tej strony dość mocno doświadczał tego typu ataków na siebie ze strony krokodyli innych osób. Z czasem z tego co wiem po prostu przystosował się „mentalnie” i uodpornił.
    Pozdrawiam

  13. SwiatDucha
    Gru 12, 2015 @ 22:33:32

    Ula, nie „uodporniłem się”, ani nie przystosowałem się, chociaż przez lata to próbowałem osiągnąć.

    Tak jak myślałem, rozwiązanie przeszło poprzez zmianę nie ilościową, a jakościową. Bardzo nie lubiałem się naginać, ograniczać, czułem, że potrzeba czegoś jakościowo innego, niż ludzie tu czy tam mówili. A „przyzwyczajać się” – to już ostatni z wyborów, to byłoby poddanie się.

    Był to rozwiązanie inne jakościowo od dotychczasowych – nieskutecznych sposobów. Wydaje się, że lepsze, bo na dzisiaj nie pamiętam w ogóle o tamtych kłopotliwych czasach. A miałem duże problemy.

    https://swiatducha.wordpress.com/2014/12/05/dawni-nasi-przodkowie/

    Tak podaję to rozwiązanie, może i dla ciebie zaskutkuje?

  14. Elżbieta Laur
    Gru 13, 2015 @ 12:14:34

    Witaj Ula, jeśli mogę to chciałabym zaproponować Tobie pewne spojrzenie.
    Popatrz , czy w relacji z tym człowiekiem są tam oczekiwania, pretensje, żale, brak akceptacji, poczucie winy, ofiary itp. Jeśli coś z tego masz w sobie to krokodyle chętnie pójdą na żer. Według mnie nie trzeba wcale kochać nosicieli, wystarczy postawa neutralna a zarazem akceptująca. Pokazanie własnej godności i praw też działa.

  15. Ula
    Gru 14, 2015 @ 09:31:27

    Bardzo dziękuję Panie Adndrzeju za wskazówki, Poczytam 🙂 Pewnie przepracowanie tego zajmie mi jeszcze trochę czasu. Wiem, że nie ma gotowych rozwiązań. Aleksander, oczyszceń próbowałam u Pana Henryka i szczerze polecam, ale nie ma rady na wolę każdego z nas. Podobno jak się chce to obciążenia wracają. Wiem też Elżbieto, że osobowość ofiary jest i oczekiwania, które wymieniłaś. Dlatego staram się nad tym pracować. Gdzieś ciągnie się za mną poczucie skrzywdzenia. I tu jeszcze nie dotarłam do źródła. Dziękuję bardzo.

  16. SwiatDucha
    Gru 18, 2015 @ 17:45:13

    Ostatnio przeżyłem spore doznania energetyczne.
    Przez trzy minuty rozmawiałem z pewną panią obciążoną:
    – krokodylem buddialnym
    – wejściem na cz. splotu
    – zatruciem na cz. 3 oka.

    Kolejny raz Wszechświat mi pokazał, jak miekkie jest moje ciało [energetyczne], gdy coś może i chce w nie wchodzić. Może istotnie – byłem otwarty na to krótkie spotkanie, bo to osoba mi jest znajoma.
    Nie „zabezpieczałem się”, czyli ufnie wchodziłem w relacje.

    A ile jeszcze godzin później efekty energii, które weszły we mnie nadal mi zawracały głowę [intelekt, emocje, uwagę, energie]..

    No i teraz proszę sobie samemu ustalić, czy istotnie „nikt mnie nie dotknie”, czy też „jestem wrażliwy/a”.
    Przypominam, jeśli ktoś nie doczytał: osoby z wejściem są uodpornione na ataki krokodyli w dużym stopniu, bo wejście jest naturalnym wrogiem kr.
    A z kolei osoby z symbiontem są w dużym stopniu uodpornione na działanie wejść i robią nadal co chcą bez konieczności bycia podziabanym przez wejście [czyli w efekcie zatrutym przez nie]

    Domyślam się, że osoby idealnie czyste energetycznie nie będą miewały ani pogryzień ani zatruć.

    Ale domyślam się także, że wiele osób będzie chodzić w swoim codziennym trudzie wśród ludzi poobijana, pojedzona przez krokodyle i pozatruwana przez wejścia. I nie wiedzą o tym, i nie chcą za bardzo o tym wiedzieć, ale swoje cierpią cichutko.
    A nawet osoby istotnie pracujące nad sobą [np. osoby z grup wsparcia] także chodzą z pogryzieniami czy zatruciami całe lata i.. i nic, bo chodzenie na grupę może trochę daje ulgę, ale ani pogryzień ani zatruć nie leczy..

    Życzę oczywiście wszystkim cudownego spokoju.

    Natomiast jak ileś lat temu zobaczyłem, że taki cudowny spokój dotyczy bardzo niewielu osób, a to mówię i proponuję, aby się nie okłamywać, ani też aby nie okłamywać innych, że KAŻDY, kto chce, to może. Otóż są tacy, ale to nie każdy. Jest wiele, wiele osób, które, choćby się niewiem jak naprężali to w „zwykły”, ziemski sposób nie są w stanie osiągnąć takiego spokoju, jaki obiecują im ci złotouści, mówiący: „każdy ma taki spokój, na jaki sobie sam pozwoli”. Jak człowiek pochodzi z pogrzmoconego domu, to pokaż mi takiego, który jest w stanie bez pracy nad sobą utrzymać spokój..

  17. SwiatDucha
    Gru 18, 2015 @ 18:04:09

    A Tresura Matrixa mówi: spójrz nie na to, co wokoło ciebie, co w otoczeniu, ale co otoczenie TOBiE robi i jakie emocje wywołuje?

    A tu audycja o tym z dokładnymi wytłumaczeniami:

  18. oczko
    Gru 22, 2015 @ 11:08:51

    Może i ja wtrącę swoją myśl w nawiązaniu do wypowiedzi Elżbiety:
    „nic co na zewnątrz nas nie ma na nas wpływu”.
    Gdy zmieniam swoje myślenie (oprogramowanie) i WIEM, że wszystkie uczucia które odczuwam są „moje” więc mam na nie wpływ. W danej sytuacji mogę się zdenerwować albo uśmiechnąć. Bardzo często jednak gramy ciągle rolę ofiary .

  19. oczko
    Gru 22, 2015 @ 11:44:30

    Właśnie obejrzałam powyższą audycje i w wielu aspektach jestem takiego samego zdania. Zamieniam tylko WIARĘ W WIEDZĘ, bo wiara niesie za sobą alternatywę.
    Dziękuję za załącznik….wiedzy nigdy za wiele.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: