Muzyka

Istoty innego pochodzenia [link]

Zamieszczam tutaj muzyczkę – najbardziej inspirującą [i najmniej obciążoną] jak mi się udało znaleźć!

Wybór jest osobisty – jak mnie coś poruszyło, to się tu znalazło.

Czasami jednego utworu jest kilka wersji, to też nie przypadek.

Little Boots

– dziewczyna, która już ma za sobą wiele wcieleń, a jak pięknie się realizuje!

tu remix radiowy, super harmonie, echa:

a tu wersja nieco gorsza muzycznie, ale coś widać! 🙂 :

a tu o wiele bardziej osobista wersja pewnej piosenki:

ELO i I’m alive! – z filmu Xanadu

– wspaniała afirmacja życia, a jednocześnie wskazanie na istoty pochodzenia anielskiego, które są wśród nas. Przykładem zarówno Jeff Lynne jak i Olivia Newton John.
Nieodmiennie dostaję dreszczy..

Xanadu:

tak mi to bliskie gdzieś, za serce chwyta.. a to nie z ziemi.. [łzy nie raz mi poleciały – żałość jakaś, pragnienie bycia gdzieś zupełnie nie tutaj.. tęsknota..]

w trailerze było powiedziane, że jest to historia o dziewczynie i chłopaku z dwóch zupełnie różnych światów. I to prawda.

Znajdziesz tam wcielone wiele istot pozaziemskich, także anioły i smoki. Ale i sporo Ziemian. Sam partner głównej bohaterki jest z linii ewolucyjnej  i z Ziemi – widać dużą różnicę możliwości zrozumienia, szerokości spojrzenia.

sami przeczytajcie słowa:

A place where nobody dared to go, the love that we came to know
They call it xanadu

And now, open your eyes and see, what we have made is real
We are in xanadu

A million lights are dancing and there you are, a shooting star
An everlasting world and youre here with me, eternally

Chorus:
Xanadu, xanadu, (now we are here) in xanadu
Xanadu, xanadu, (now we are here) in xanadu

Xanadu, your neon lights will shine for you, xanadu

The love, the echoes of long ago, you needed the world to know
They are in xanadu

The dream that came through a million years
That lived on through all the tears, it came to xanadu

A million lights are dancing and there you are, a shooting star
An everlasting world and youre here with me, eternally

Chorus

Now that Im here, now that youre near in xanadu
Now that Im here, now that youre near in xanadu, xanadu

__

i w wykonaniu Jeffa Lynna, też ma swój odcień:

jest też miejsce na uczucia przy rozstaniu:

pod koniec tej epoki ELO miało doskonały album Time. Potem energie się zmieniły.

tu Twilight z tej płyty, klknij:

Electric Light Orchestra - Twilight

Tak jak lata 80 upłynęły mi pod wpływem Elictic Light Orchestra, tak z lat 70-tych wielkim zespołem grającym anielską muzykę była

ABBA:

To też nieziemskie, anielskie.

Najbardziej lubię te wczesne piosenki, są ogromnie świeże

Ring Ring

Happy Hawai – przepiękne harmonie, chórki

Happy New Year – jeśli ludzie są Tańcem Życia, Tańcem Boga, to w owych czworgu Bóg istotnie objawił swoją muzykę

Me and I
– w każdym z utworów czuję pewną istotną, wiele razy unikalną wibrację, pokazującą w jak rozległym spektrum ABBA się poruszała!

On and on and on – na temat niezłomnego kontynuowania

Nina, Preety Ballerina

Another Town Another Train

Suzy Hang Around

What about Livingstone

– wyczuwam tam ciągle taką nieziemską tęsknotę..

.

Moje ulubione syntezatory, tym razem w coverze Klausa Schulze:

 

Maryla Rodowicz i ballada Wagonowa

Z cudowynymi słowami Agnieszki Osieckiej [też nie z ziemi]. Rodowicz przeniosła o wiele szersze spektrum niż pewnie była świadoma. To takie medium muzyczne, zwłaszcza doskonałe błogosławieństwo dla Polski:

I znowu energia w bicie! :

Kate Ryan – Desenchantee

i znowu energia!!

Kate Ryan – Je T’adore

nieziemskie bajkowe klimaty, nie z tej ziemi, w przenośni i literalnie.

Bucks Fizz Land of Make Believe

kontynuując temat „śnienia” [Phil Oakley podobnie jak Jeff Lynne – nie z Ziemi]

Phil Oakley – Together In Electric Dreams

a teraz coś do słuchania na głośno:

Blancmange – Don’t tell me

co się robi, jak się nie ma instrumentów?

Me Myself And I – Monkey Song (Live)

a na ukojenie serduszka:

jak nie masz się komu wypłakać, to masz mój mankiet, śpiewa

Precious Wilson – Cry To Me

– świetni są ci podskakujący gitarzyści 🙂

David Bowie – Space Oddity (1997 Live)

tu oczywiście odnośnik dla wszelkich podróżników/pilotów kosmicznych. Tęsknota za utraconym innym światem [z dawnych wcieleń] może przyjść.

i niemal 30 lat wcześniej, niemniej poruszające:

zresztą samego Bowie dobrze widać jako pochodzącego nie z matki Ziemi..

[ciekaw jestem co było przyczyną tego, że jedną źrenicę ma zwężoną a drugą rozszerzoną?]

Ivan Mladek to już taki mladek nie jest, a też nie z ziemi..

Ivan Mladek & Banjo Band – Koukejte Vycouvat

no ale mamy przecież Ivana i kamandy o wiele ciekawszą piesnkę.

O czym? O smoku!!! Jest to współczesna wersja eposu rycerskiego, który opowiada o poskromieniu smoka właśnie!

Historia ma już kilka latek, ale nie zestarzała się:

Reklamy

70 komentarzy (+add yours?)

  1. Davvidia
    Sty 05, 2012 @ 09:57:48

    „Sam partner głównej bohaterki jest z linii ewolucyjnej i z Ziemi – widać dużą różnicę możliwości zrozumienia, szerokości spojrzenia.”
    Czyli szeroko patrzą „nieziemianie”? Czuje niedosyt informacji o różnorodności pochodzenia i cechach.. a „ziemian”, to już w ogóle nie rozpoznaje.. Pewnie staram sie znaleźć więcej niż jest 😛 Rezonuje raczej z nietypowymi jednostkami, wiec może z linii ewolucyjnej nie znam 😀

  2. SwiatDucha
    Sty 05, 2012 @ 23:34:46

    W linku o istotach innego pochodzenia napisałem co nieco o linii ewolucyjnej. Nieziemianie mają najczęściej z natury swojej duszy od razu bardziej szeroki horyzont patrzenia, zrozumienia, wnioskowania.
    Ziemianie są najprostsi – można ich rozpoznać po prostocie umysłowości, po prostych zawodach itp.

  3. Davvidia
    Sty 23, 2012 @ 10:58:36

    Mam taką dziwną przypadłość, że po rodzaju muzyki, jakiej ktoś słucha w danej chwili, czuję potrzebę duszy. I pewnie to się przekłada na twórczość i wyrażanie danego człowieka i tego co jego dusza chciała wyrazić, tworząc dany rodzaj, czy utwór muzyczny. Jestem wyczulona na takie depresyjne zgubione kawałki i kiedyś wyczułam wręcz potrzebę śmierci kolegi, który podesłał mi jakiś „fajny kawałek” 😀 Poprosiłam, żeby poszedł do apteki po persen i podesłał mi fajne kawałki po tygodniu 😉 O dziwo pomogło 🙂

  4. Davvidia
    Sty 23, 2012 @ 11:09:01

    Andrzej, „Kate Ryan – Desenchantee” – nie mam pojęcia o czym są słowa, teledysk widziałam pierwszy raz, ale moje odczucie, to spokojna wolność, wręcz latanie (stąd energia) , taki punkt widzenia „z wysokości” nad „chwilowym problemem ziemskim” 😀 (tego co czuje nigdy nie umiałam opisywać słowami …)

  5. Davvidia
    Sty 23, 2012 @ 11:24:05

    „samego Bowie dobrze widać jako pochodzącego nie z matki Ziemi..

    [ciekaw jestem co było przyczyną tego, że jedną źrenicę ma zwężoną a drugą rozszerzoną?]”

    – podzielony na dwa światy, niespokojny w spokojnym, jasnym ułożonym świecie, a spokojny w świecie szarym i chaotycznym. Oczy odzwierciedlają duszę, zatem ten zabieg wizualny ze źrenicami (pewnie wpuszczenia kropli :P) miał oddać to co się dzieje w nim w środku (to jak patrzy na świat)

  6. Beata
    Gru 17, 2012 @ 03:05:17

    A co powiecie na taki rodzaj muzyki? :

    i: http://www.youtube.com/watch?v=f5ddAAYasgM
    i: http://www.youtube.com/watch?v=CVFscjOsPRA
    no i: http://www.youtube.com/watch?v=kdgOZB_fyEo
    Ja osobiście się rozpływam….

  7. SwiatDucha
    Gru 17, 2012 @ 23:40:22

    Pewnie ta różnica źrenic wyraża jakąś różnicę z wewnątrz, może nawet bez jego świadomego wpływu Dusza się o to postarała. Kiedyś się natknąłem na wytłumaczenie samego Bowiego: w szkole się pobił się z kolegą i efektem było rozszerzenie źrenicy i tak zostało. Czy to istotnie prawda? – nie wiem do końca, ale może tak być.

  8. Conchita
    Gru 21, 2012 @ 00:26:06

    Uwielbiam muzykę Sarah McLachlan… Naprawdę anielska…

  9. Conchita
    Gru 21, 2012 @ 00:41:52

    Założę się, że Tarja nie jest z Ziemi….

  10. dagmaria1
    Gru 22, 2012 @ 00:03:28

    Uwielbiam Tarję i Nightwish:)W jej głosie słychać nieba i piekła a zespół pięknie łączy przeciwieństwa:)Jak ich słucham czuję jakbym odwiedzała nowe przestrzenie:)

  11. SwiatDucha
    Gru 22, 2012 @ 14:46:53

    Bardzo ciekawa piosenka! Pani też interesująca – zauważcie jak się mocno przewietrza 😉

  12. Beata
    Gru 25, 2012 @ 17:52:10

    Dużo Miłości……

  13. Airaenn
    Mar 27, 2013 @ 01:42:35


    na rozgrzewkę Sleep Dealer – The Tenth Planet
    „Utonęłam” w post-rocku parę tygodni temu i czuję się zupełnie, jakbym przez przypadek weszła do Youtubowej Narni, wszystkie te kawałki przekazują mnóstwo emocji, a jednocześnie brzmią tak harmonijnie i subtelnie, jakby muzycy jedynie użyczali nam swoich odczuć, a nie ciskali nimi w odbiorcę. No i te wszystkie nazwy kapel post-rockowych, np. Sleepmakeswaves, Sleep Dealer, If These Trees Could Talk, Over The Ocean, We Own The Sky, God Is An Astronaut (i tak dalej, i tak dalej :D) – już one zapowiadają, z jakim klimatem będziemy mieć styczność. Polecam z całego serca wszystkim tym, którym takie kawałki nie wydają się nudne i którzy potrafią docenić „matematyczne piękno” tego gatunku 🙂

  14. eile
    Mar 27, 2013 @ 16:19:17

    – Kawalek ktory pomogl mi sie poskladac 🙂

  15. eile
    Mar 27, 2013 @ 16:32:47

    – majac kilka lat bardzo lubialam przy tym utworze „odplywac”, zreszta do tej pory lubie… 🙂 Polecam caly album „Vowyager” Mika Oldfild’a.

  16. pcpcpc
    Mar 27, 2013 @ 17:44:10

    A w jaki sposób badasz obciążenie muzyki? Ja najbardziej lubię trance, nawet tytuły piosenek są często takie jakby kosmiczne i mistyczne 🙂 Ciekawe czy to ma jakiś związek z pochodzeniem duszy.

  17. Nasty
    Mar 28, 2013 @ 00:30:36

    Ja chciałbym zapytać o muzykę Marilyna Mansona. Można po nim wyczuć niskie wibracje, da się jakoś energetycznie przybliżyć tego człowieka by wiedzieć, czy jest z poziom energii szkodliwy?

  18. SwiatDucha
    Mar 28, 2013 @ 01:11:33

    Pan jest mocno obciążony, muzyka zaś rozpowszechnia te wibracje, nawet jego wygląd jest nastawiony na rozsiewanie wibracji negatywnych.
    To tłumaczę dużym ciałem bolesnym i buntem, osoby mocno cierpiące, zagubione wybierają takie emanacje. Natomiast chyba pan nie ma intencji do przyznania się do tego, że cierpi. Ucierpiałby na tym jego wizerunek „silnego”. Niemniej pokazuje cierpienie swoim wyglądem zupełnie zdecydowanie.

    Osobiście wybieram energie i muzykę, które są w miarę możliwości nieobciążone.

  19. Nasty
    Mar 28, 2013 @ 13:36:45

    Trochę z innej beczki. Mówi się bardzo dużo o zaletach czakramów (np. czakram podstawy = większy sukces materialny, czakram gardła = lepsze przekazywanie informacji), ale niekoniecznie musi być tak, że do sukcesu materialnego czy zawodowego (np. przy przemawianiu) są potrzebne silne, zdrowe w/w czakramy? Przykładowo jak ten Pan o którym wspomniałem nie wydaje się osobą ze zdrowymi czakramami, a jednak potrafił dorobić się fortuny i sławy. Czy czakramy mają większe znaczenie w życiu oprócz tych, co się interesują rozwojem duchowym?

  20. SwiatDucha
    Mar 28, 2013 @ 16:43:25

    Każdy ma czakramy, tak jak każdy ma serce, płuca itp. Więc znaczenie jest podobne, jak znaczenie płuc, serca, kręgosłupa itd. A jak się swoje ciało wykorzystuje, to zależy od człowieka.
    Duże czakry = intensywne funkcjonowanie
    U osób obciążonych czakry pracują intensywnie, ale są obciążone, zaburzenia w intencjach, posiadanie nieczystych intencji powoduje zaburzenia na czakramach.

  21. Nasty
    Mar 28, 2013 @ 23:11:14

    Nie przeczytałeś ze zrozumieniem. Wiem, że każdy ma czakramy, ale są ludzie będące na bakier z rozwojem, a dorabiające się fortuny i sławy. Dla przykładu, moja czakra serca jest (podobno) wielkości nakładki na śrubkę, czy sprawy uczuciowe będą dla mnie bardziej problematyczne? Tym samym jeżeli ktoś ma malutką czakrę gardła, a o tym nie wiedział, czy jest to jednoznaczne tym, że np. jako poeta miałby problem przekonywająco recytować wiersze albo gdyby miał równie malutką czakrę sakralną, to zainteresowanie seksem byłoby nikłe? Czy czakramy to tylko taki wyznacznik tego, co się powinno robić, by żyć w pełnym jedności z duchem, szczęściem i Bozią, a osoby nie interesujące się rozwojem mogą się dalej nie interesować, bo w sprawach materialnych może im się nie przydać?
    Rozumiesz już?

  22. SwiatDucha
    Mar 28, 2013 @ 23:56:16

    > gdyby miał równie malutką czakrę sakralną, to zainteresowanie seksem byłoby nikłe?

    Chyba tak by było, ale bardziej bym kładł nacisk na to, że małe by były możliwości przeżywania prawdziwej osobistej bliskości z drugą osobą.

    Można bowiem sobie wyobrazić, że zainteresowanie seksem tego człowieka byłoby średnie, nie małe. Taki ktoś mógłby sobie „załatwiać seks” za pomocą czakry splotu, którą dajmy na to miałby dużą, natomiast byłby to seks akcyjny, funkcjonalny, mający raczej mało związku z prawdziwym uczuciem, z emanacją miłości pomiędzy dwoma osobami. „Zrobić numer”, albo „zrobić ostry numer” i się zaspokoi na jakiś czas. Tak by było w przypadku działania na splocie.

    Szczerze mówiąc, czytam twój tekst, ale nie bardzo łapię o co ci chodzi. Jeszcze raz przeczytam pytanie. Już rozumiem, piszesz bardzo długie zdania z bardzo znaczącymi słowami, a mój umysł przywiera do tych znaczeń i trudno mi obejmować całość zdania. I umieściłeś w jednym zdaniu dwa i pół pytania.

    > są ludzie będące na bakier z rozwojem, a dorabiające się fortuny i sławy.

    są, i ci mają bardzo duże czakry niskie, a małe wysokie. Ich rozwój koncentruje się na sferze materialnej, w której funkcjonowanie równoznaczne jest z aktywnością niższych czakr, a szczególnie 1 i 3. Rozwój duchowy nie jest konieczny do robienia fortuny. Kto ci to powiedział, że tak jest?

    > moja czakra serca jest (podobno) wielkości nakładki na śrubkę, czy sprawy uczuciowe będą dla mnie bardziej problematyczne?

    pewnie tak. Taka osoba może mieć mało współczucia, tolerancji dla błędów ludzkich, może się budzić w momencie, gdy czyjeś uczucia zostały zranione, a on/a o tym nic nie wiedział/a, bo tego nie postrzegł/a. Może się to objawiać szybkim uruchamianiem agresji [serce ze współczuciem nie zdąży zadziałać, bo jest zbyt słabe]. itd.

    > Tym samym jeżeli ktoś ma malutką czakrę gardła, a o tym nie wiedział, czy jest to jednoznaczne tym, że np. jako poeta miałby problem przekonywająco recytować wiersze

    pewnie nie byłby nawet poetą, nie mówiąc już o recytowaniu.
    Mała czakra gardła także mówi o małej inteligencji takiej codziennej, rozeznawaniu się w świecie. Człowiek o małej czakrze gardła nie miałby małe, słabe „centrum przetwarzania” w umyśle. Pojmowanie w lot – to nie z nim te numery.
    Jednak mała czakra gardła w naszej cywilizacji jest raczej rzadkością. Już samo przerzucanie kanałów w telewizji, śledzenie seriali powoduje, że ona się uruchamia na średnim poziomie.

    > Czy czakramy to tylko taki wyznacznik tego, co się powinno robić, by żyć w pełnym jedności z duchem, szczęściem

    Czakram jest jak:
    – wskaźnik prędkości w samochodzie, im większa [mocniej działająca] czakra, tym większy szwunk w danym obszarze, co widzimy po wielkości
    – wiatraczek pokojowy, im większa czakra, tym więcej energii przez nią przechodzi, a tym samym większe funkcjonowanie. Więcej mocy podajemy do wiatraczka, mocniej się rozkręca, lepiej wieje.

    Zaś czy jest wyznacznikiem? Jest wskaźnikiem poziomu funkcjonowania.
    Natomiast nie jest wyznacznikiem, ponieważ to nie od czakramu zależy jak on funkcjonuje. Wskazuje – jako wskaźnik obszar i poziom funkcjonowania, natomiast nie tutaj jest „pokrętło” do zwiększania intensywności.

    Trzymając się porównania z wiatraczkiem – dla konkretnego wiatraczka to, ile powietrza on przepchnie zależy od napięcia zasilającego. Przy małym poziomie napięcia wiatraczek bedzie słabo działał, przy większym mocno.

    A to „napięcie” to postawa Duszy. To od Niej, od jej intencji zależy, czy ktoś będzie lepiej czy gorzej radził sobie w danym obszarze życia. To w Duszy jest owo „pokrętło”, ale.. to Ona nim pokręca, i w tym kłopot.

    > Czy osoby nie interesujące się rozwojem mogą się dalej nie interesować, bo w sprawach materialnych może im się nie przydać?

    Czy się mogą nie interesować? Mogą. Jest tysiące osób świetnie sobie radzących w sprawach materialnych, które na jotę nie mają zainteresowania duchowością i tego nie będą potrzebować do końca swojego życia.

    Może się nie przydać, nie trzeba się wpatrywać w analizę duchową aby robić karierę bądź zarabiać krocie.
    Ponieważ w sprawach materialnych przydaje się umiejętność zarabiania pieniędzy, obsługi kont bankowych, podpisywania umówi i wiele innych umiejętności.

    A jeśli Dusza nie chce się brać za dobre funkcjonowanie w materii, to ona jest przyczyną, jej postawy, nie zaś wielkości czakramów.

    Jeśli coś z obszaru duchowości mogłoby się przydać to to, aby pracować z własną Duszą tak, aby ona zechciała się ustawić w świecie tak, aby dana osoba miała dobre prosperity. A [jak wiem] jest to zwykle zadanie niewdzięczne i uciążliwe, ponieważ jest niebanalne.

  23. Nasty
    Mar 29, 2013 @ 13:13:05

    Czyli podsumowując nie do końca każdy jest kowalem swego losu, bo na przekór Duszy metodami nieezoterycznymi na dłuższą metę się nie da?

  24. SwiatDucha
    Mar 29, 2013 @ 19:56:21

    tak właśnie to wygląda. Ludzie co prawda nie ustępują, ale zwykle kończą z poważną chorobą, albo swoją albo kogoś bliskiego.
    Jeśli sobie Dusza coś wymyśli, to zwykle realizuje to, często na przekór chęciom osobowości. Interakcja pomiędzy chęciami osobowości a pragnieniami Duszy może być początkiem pracy z Duszą. Pięknie o pracy z Duszą piszą w swoich książkach Arnold Mindell i Thomas Moore.

  25. pcpcpc
    Mar 29, 2013 @ 23:12:43

    Nie do końca zrozumiałem skąd te choroby? Że osobowość ma inne cele niż dusza? Wydaje się to jakieś okrutne i niesprawiedliwe. Jeśli tak jest to jeszcze trudniej zaakceptować obecny stan i wchodzi się w błędne koło. Zresztą skąd wiedzieć jakie cele ma dusza skoro rozmowa z nią nie wychodzi?

  26. SwiatDucha
    Mar 30, 2013 @ 00:19:30

    Odpytywanie Duszy, oglądanie jej celów jest bardzo proste, ponieważ prezentuje je z siłą wodospadu i emanuje nimi. Chyba pomyliłeś to z kwestią pracy nad zmianą priorytetów Duszy, bo to zadanie jest istotnie niebanalne, jak pisałem.

    Co do chorób:
    powiedz, czy jak jedziesz samochodem autostradą, to fakt, że nie można nagle zjechać na pole i jechać po polu jak czołg też wydaje się okrutne i niesprawiedliwe?
    A jak już przejedziesz przez barierkę, pokiereszujesz auto i ujedziesz 700 metrów i utkniesz w błocie to też będziesz czuć poczucie niesprawiedliwości? Że świat jest tak niesprawiedliwie ułożony, że przekroczenie balustrady i wjechanie w pole daje sporą kraksę?

    Wiesz, ja rozumiem, wiele osób ma tak właśnie, nie mają akceptacji zasad obowiązujących w życiu, upatrują je jako coś przynoszącego niesprawiedliwość. Czy obserwowanie zasad też wywołuje u Ciebie negatywne odczucia?

  27. Nasty
    Mar 30, 2013 @ 00:21:39

    Że się wtrącę, jak sprawdzić cele Duszy lub je odpytać (nie licząc numerologii, która jest nieco zbyt ogólna)?

  28. SwiatDucha
    Mar 30, 2013 @ 00:50:06

    Napisałem o rozmowach z Duszą trochę tekstów. Aby poznać cele Duszy, wystarczy, aby posłuchać głębiej człowieka, a po niejakim czasie wychodzi na wierzch Dusza z jej pragnieniami, celami. Na zewnątrz człowiek ma pewną socjalnie poprawną skorupkę, która jednak dosyć szybko znika, jeśli ktoś [i jego Dusza] czuje, że nie oceniamy, że akceptujemy i słuchamy. Wówczas strumień wyznań z Duszy płynie niezwykle lekko i gładko.
    :

    Rozmowy z Duszą
    https://swiatducha.wordpress.com/2010/12/13/rozmowy-z-dusza/

    Rozmowa z czyjąś duszą [tu też komentarz]
    https://swiatducha.wordpress.com/2009/01/14/rozmowa-z-czyjas-dusza/

    Miłość leczy duszę
    https://swiatducha.wordpress.com/2011/06/09/milosc-leczy-dusze/

    i bardziej zaawansowane:
    Rozmowa z Duszą dziecka
    https://swiatducha.wordpress.com/2012/01/27/rozmowa-z-dusza-dziecka/

  29. pcpcpc
    Mar 30, 2013 @ 22:57:37

    Oglądanie celów duszy wcale nie jest takie proste, dla mnie największym problemem jest, że nie wiem do czego mam dążyć. Gdybym miał jakiś cel to pewnie osiągnięcie go nie byłoby problemem. Może to wina krokodyla, może pogryzień, a może zatrucia cudzym wejściem. Cele duszy krystalizują się kiedy nie ma żadnych obciążeń, a kiedy są to ich odgadnięcie jest wielkim problemem.

    Porównanie do jazdy autostradą moim zdaniem jest nietrafione z tego powodu, że kiedy jadę autostradą nie przyjdzie mi do głowy myśl żeby skręcić i jechać polem. Samo przyjście dziwnych pragnień do głowy uważam za niesprawiedliwe w momencie kiedy pragnienia ego są niezgodne z pragnieniami duszy. Zresztą… kiedy dusza ma jakieś pragnienia to je realizuje i wszystko dzieje się zgodnie z tymi pragnieniami.

  30. SwiatDucha
    Mar 30, 2013 @ 23:32:37

    Ciekawa wymiana zdań 🙂

    > Cele duszy krystalizują się kiedy nie ma żadnych obciążeń, a kiedy są to ich odgadnięcie jest wielkim problemem.

    Tak by się wydawało. „Czysta sytuacja” zwykle bywa najprostszym stanem i wówczas Duch może przejawiać się przez Duszę jasno i klarownie. To prawda.

    Natomiast.. co zrobić gdy jest kilka obciążeń? Wydawałoby się, że sytuacja jest pomieszana, „zadymiona”. Co ciekawe, Dusza bardzo często ma taki cel, aby wejść w kłopoty. Szukasz celu swojej Duszy jako czystego, świetlistego [i taki może być cel Ducha], a tutaj co widzisz? Pomieszanie, jakąś stagnację, jakieś przymusowe relacje, niejednoznaczności.. Wydawałoby się, że to trzeba odsunąć, aby zobaczyć cel. A to się nie daje łatwo odsunąć, a może oto przed Tobą widnieją procesy Duszy, które rozwijają się ku wybranym przez nią celom. Może to tak wyglądają pomieszane procesy Duszy, tak nielogicznie i niepragmatycznie?

    Ciekaw jestem co ty na to? Czy jesteś gotów popatrzeć tak na swoje życie? Że oto zrealizowały się cele twojej Duszy, które doprowadziły do obciążeń i do stagnacji..?

    Thomas Moore mówi, że ludzie wyobrażają sobie Duszę, jako mającą bardziej wysokie aspiracje, wręcz duchowe. Natomiast aspiracje duszy skłaniają się ku imperatywowi „doświadczać!”. Mając inteligencję porównywalną do konia można sobie wyobrazić, gdzie Dusza może siebie zaciągnąć, zagnać, w jakie zakamarki dziwaczne.

    Wiem, że Dusza może mocno zakłócić wyrażanie się Ducha, z jego jasnymi, przejrzystymi celami wyrażania się. Może oczekiwałeś, że „twoje” cele będą takie jasne, klarowne i przejrzyste?
    Może i cele twojego Ducha takie są.
    Ale natknąłeś się na stagnację i niepozbieranie DUszy.
    W dzisiejszych czasach modne słowo jest „ogarnięty”. Oznacza możliwość poradzenia sobie z zagadnieniami. I wydaje się, że stosuje się do umiejętności osobowości, która jest produktywna, w odróżnieniu od Duszy. Wiadomo co jest bardziej doceniane w naszych pragmatycznych czasach – właśnie „ogarnięcie”.
    A tutaj go brak, jest stagnacja, brak definicji, rozmazane toto, rozmyte.. Ot, cała nienajmłodsza Dusza.

    >Samo przyjście dziwnych pragnień do głowy uważam za niesprawiedliwe w momencie kiedy pragnienia ego są niezgodne z pragnieniami duszy.
    Czyli chodzi o to, że ego ma takie pragnienia. Ale dlaczego tak uważasz, że to jest niesprawiedliwe?

  31. Herold
    Mar 30, 2013 @ 23:59:48

    Ja chciałbym zadać takie pytanie: Podczas zasypiania niekiedy bardzo głośno wymówione (można to ująć prawie wykrzyknięte) zdanie mnie obudzi, jakby z głębi mojej głowy. Przed zaśnięciem (czy tam wejściem w trans) generalnie o niczym nie myślę. Te zdania nie łączą się w żaden sposób. Są mocno niejasne i nienakierowujące na cokolwiek, gorzej niż zdanie wyrwane z kontekstu. Można to uznać za krzyk duszy czy umysł płata figle?

  32. pcpcpc
    Mar 31, 2013 @ 18:22:51

    Racja, chce przeżywać i dla niej obecny stan jest zawsze optymalny. Czyli to coś jak komputer z wirusem, a do tego krokodyl jest „trojanem”, pogryzienia są błędami w rejestrze. Wtedy trzeba od nowa postawić windowsa… A coś takiego jest niemożliwe przy oczyszczaniu duszy. Jak sznurek zawiązał się w kilka supłów to trzeba je wszystkie rozsupłać.

    Czyli dla duszy nie ma tak naprawdę żadnych niezrealizowanych pragnień bo dobrze jest tak jak jest. Dlaczego jednak my tego nie odczuwamy i jesteśmy wiecznie niezadowoleni?

    Niesprawiedliwe jest to, że jeden ma proste pragnienia, do których łatwo dążyć prostą ścieżką. Kiedy ktoś ma głębsze pragnienia powinien mieć większe możliwości realizowania ich żeby było to sprawiedliwe. Tymczasem dla duszy dobrze jest tak jak jest, dla mnie tak jest fatalnie i przez to tworzy się zła karma i będzie coraz gorzej. A w tym samym czasie pan Józek siedzi sobie w fotelu, pije herbatkę i czyta gazetę i jest zadowolony bo nie potrzebuje ani głębszych refleksji ani większych osiągnięć ani większych przeżyć, ani ładnej żony. Ważne żeby pieniędzy starczyło mu na utrzymanie i żeby mógł sobie oglądnąć serial w TV. Gdyby ten sam Józek miał pragnienie żeby być z idealną wg swojego gustu kobietą to by się załamał bo nie ma takiej możliwości. Gdyby chciał być bogaty to tak samo bo nie umie. Gdyby chciał mieć jakieś hobby czy osiągnięcia to znów to samo.

    A przeważnie zadowoleni obecnym stanem są ludzie, którzy mają to czego chcieli albo ci, którzy nie mają ambicji. Pozostali żyją na takich falach, w których raz są szczęśliwi bo cieszą się chwilą, a potem mają doła bo coś nie wyszło. Ich emocjami sterują zewnętrzne czynniki i są jak taki żeglarz na morzu, który jest uzależniony od tego jak popłynie fala. A jak ktoś ma takie pragnienia jak ja i zerową możliwość realizacji? Czy to jest sprawiedliwe? Niby tak bo dla duszy zawsze jest dobrze tylko gdzie jedność z własną duszą skoro czuję się jakby dusza była wrogiem ego?

  33. Herold
    Mar 31, 2013 @ 23:48:14

    A i jeszcze coś spytać – Jak stymulować na najwyższym poziomie czakram gardła? Ale nie na zasadzie takiego pustego rozpychania, tylko w sposób konstruktywny (tak jak wcześniej napisałeś, że samo przeglądanie kanałów w telewizji stymuluje czakrę na poziomie średnim)? Pytam tutaj, ponieważ wydajesz się osobą z konkretniejszą wiedzą, a nie człowiekiem, który kopiuje po prostu nad wyraz ogólne informacje, które tak naprawdę nic bardziej dalekowzrocznego nie dają. A może założyłbyś osobny temat w których byś się wypowiadał nt. czakramów (co jak jest mały, osłabiony, jak wzmacniać, za co odpowiada itp. itd) ? Myślę, że to by bardzo pomogło osobom niezbyt jeszcze wtajemniczonym i tym samym mogłaby się zwiększyć ilość odwiedzin tego bloga (czakramy ostatnio są w modzie) 🙂

  34. SwiatDucha
    Kwi 01, 2013 @ 00:00:28

    Herold, dzięki za wiarę w moje możliwości 🙂
    Tegoo co poszukujesz, moja Dusza nie ma niestety na liście priorytetów. Być może istotnie, piszę jakoś z własnego doświadczenia, natomiast praca bottom-up, jaką jest trening czakr, w sumie każdy trening [np. hata-joga] wywołuje u mojej Duszy lekką niechęć. Smoczysko lubi szurnąć ogonem raz a porządnie, natomiast systematyczność oględnie mówiąc mu nie pasuje [chociaż wie, że u niektórych osób świetnie działa]. Moda zaś nie była nigdy jakoś moją mocną stroną, ew. umiem guzik przyszyć, czy spodnie podgiąć, ale podginać się pod fale, które kiedyś się odmienią.. Dusza mówi – szkoda energii.

    Jeśli się takie info pojawia, o jakim mówisz, to chyba tylko jakoś marginesowo. Wiem, że nie jest to super dobrze, i pierwiastek yin pielęgnacji u mnie utyka dosyć mocno.

    Ale przyszedł mi do głowy pomysł prosty na rozwój czakry gardła. Znaleźć sobie konkretnego, fizycznie obecnego rozmówcę [z poziomu, który chcesz rozwijać] i rozmawiać z nim zachowując zdrową wymianę energetyczną, czyli zwykle 50/50: 50% in, 50% out. To oznacza, że czakra będzie zdrowo trenowana.

    A, sprawa „zdań z nikąd” może pochodzić od jakiegoś podczepienia duchowego, np. jakiegoś podlinkowania do Duszy, która się zawieruszyła na Ziemi, a nie jest wcielona.

  35. SwiatDucha
    Kwi 01, 2013 @ 00:39:08

    > Czyli dla duszy nie ma tak naprawdę żadnych niezrealizowanych pragnień bo dobrze jest tak jak jest.

    Ja może bym dodał słowa „dla mojej Duszy”, bo chyba opisujesz swój przypadek. Wydaje się, że jest dużo osób o duszach średniego wieku, którzy mają pragnienia zbieżne z pragnieniami swojej Duszy, i wtedy śmiga wszystko jak trzeba – mają pracę, dobre zarobki, osiągają prosperity.

    Wydaje mi się, że doszedłeś razem z Duszą do takiego momentu, gdy już zaczyna być ona starą Duszą i raczej obciążoną [co nastąpiło z czasem]. I teraz budzisz się jako kolejna osobowość, i patrzysz, a tutaj już nie ma takich możliwości jak niegdyś. Wręcz frustracja może być oparta na nieświadomych wspomnieniach wcześniejszych wcieleń [Dusza dobrze pamieta dawne aktywności i osiągnięcia].

    I z tego, co piszesz, też wynika, że także już nabyłeś odpowiedniej głębokości przeżyć, że w miarę proste cele nie zadowalają Ciebie [i pewnie twojej Duszy również].

    Piszesz, że nie wiesz, do czego masz dążyć. Wydaje mi się, że Wszechświat stawia Ci niemałe zadanie, aby się ustosunkować jakoś w sposób twórczy do tego, co opisałeś. Podtrzymuję przekonanie, że Duszę rozpytywać jest łatwo – przecież od kilku komentarzy nic tylko przedstawiasz jej postawy, dobrze, czy wręcz doskonale je czując. Jeśli więc jednocześnie piszesz, że „Oglądanie celów duszy wcale nie jest takie proste” to chyba masz jakieś błędne przekonanie, ponieważ zaraz dalej udowadniasz, że doskonale oglądasz cele własnej Duszy.

    Myślę, że miałeś nadzieję, że Dusza będzie miała inne, pozytywne, kreatywne cele. A taka postawa zdegustowana raczej chyba nie przyszła CI na myśl, że jest jakimś celem, czyż nie? Zwłaszcza, że jako osobowość wydajesz się być osobą która chętnie by „wzięła byka za rogi”.

    > Kiedy ktoś ma głębsze pragnienia powinien mieć większe możliwości realizowania ich żeby było to sprawiedliwe.

    Hym,.. wydaje się to niesprawiedliwe, że świat nie jest ułożony na linearnych zasadach. Pewnie do jakiegoś punktu jest linearnie, ale potem zaczyna się „bardziej ciekawie”. I to „bardziej ciekawie” już nie przystaje do wcześniejszych zasad. To coś jak rodzaj gry, w której zasady zmieniają się wraz z ilością zdobytych punktów [doświadczeń]. Experience ci rośnie i wskakujesz automatem na wyższy level i [no niestety] nie masz dostępu do niższego levelu. Ja bardzo zawsze lubiłem właśnie wracać na niższy level i wymiatać z nowo zdobytymi zdolnościami. No ale tamta gra widocznie nie oddawała realiów ziemskiego życia – pod tym względem [też] była grą fantazy.

    Też kiedyś przeżywałem taką frustrację, że dawne zasady mnie już nie obowiązują. Osobiście trochę mi zelżała ona po lepszym skontaktowaniu się z Wyższymi Jaźniami i zaobserwowaniu mojego „nowego” statusu [a tak naprawdę statusu, który miałem, ale nie byłem go świadomym z powodu mniejszego rozwoju ciał energetycznych. Trochę mi przeszło, ale nie do końca – Dusza nie zmieniła się przez to, nie zmieniła swoich postaw, nie zmieniła bagażu doświadczeń, wieku.

  36. pcpcpc
    Kwi 01, 2013 @ 02:25:06

    To co napisałeś wydaje mi się straszne bo oznaczałoby to, że można być szczęśliwym, dobrze się bawić i osiągać cele do pewnego momentu, a później spłaca się kredyt bo dobre przeżycia oznaczają, że dusza się nimi nudzi i nie chce tego powtarzać. A rozwój duchowy zawsze kojarzył mi się z czymś odwrotnym, że im bardziej się rozwijamy tym większe mamy możliwości i stare rozwinięte dusze mogą osiągać nadzwyczajne rezultaty bo skoro nie zadowala ich już zwykłe życie to mogą sobie zrealizować spokojnie ponadprzeciętne. Tymczasem wygląda na to, że przez to, że mam starą duszę jestem teraz skazany na regres i dodatkowo na małą liczbę bratnich dusz w tym samym wieku. To akurat bardzo dobrze tłumaczy dlaczego czuję się w tym świecie samotny i sprawy innych są dla mnie bardzo przyziemne, płytkie, a ich problemy z mojego punktu widzenia są banalne do rozwiązania. Oni zaś nie rozumieją moich problemów i wydają im się one abstrakcyjne. Dla mojej mamy wystarczy zarabiać pieniądze żeby się utrzymać i założyć rodzinę (nieważne z kim bo wg niej miłość jest ślepa).

    Myślę, że pragnieniem każdego człowieka z natury jest udany związek, bezpieczeństwo finansowe i spełnianie się w czymś co się lubi. Stara dusza powinna więc w teorii nadal spełniać te pragnienia a dodatkowo mniej przejmować się innymi bardziej przyziemnymi sprawami bo te są już przerobione. Drogą do szczęścia jest pozbywanie się niepotrzebnych pragnień i spełnianie tych, których się nie da pozbyć. Czyli stara dusza nie może być szczęśliwa? A przecież właśnie stara dusza powinna mieć większy potencjał to tego

  37. SwiatDucha
    Kwi 01, 2013 @ 13:49:01

    Przykro mi, że tak Cię zdołowałem.. 😉

    > stare rozwinięte dusze mogą osiągać nadzwyczajne rezultaty

    Tak by się wydawało, prawda? Dla dusz młodych i dojrzałych tak to wygląda, ponieważ ich ścieżka wydaje się linearna, prosta, a więc im dalej, tym więcej.. także realizacji, szczęśliwości na dotychczasowych zasadach. Wręcz patrząc na osoby o starych duszach widzą, że one mają jeszcze większe umiejętności i pojmowanie i wydawałoby się, że jeszcze lepiej sobie radzą i więcej osiągają.

    Jakby celem naszej wędrówki duchowej było świetne usadowienie się na Ziemi, to byśmy mogli rzeczywiście tak funkcjonować. I stare dusze miałyby odpowiadające ich wiekowi efekty i zasoby. To by pewnie spełniało kryteria „sprawiedliwości” na zasadach o których piszesz. [bo sprawiedliwość odnosi się do konkretnej idei, zasad, których zaspokojenie określane jest „sprawiedliwością”]

    A tutaj.. nie muszę po tobie powtarzać – okazuje się, że zamiast dobrego uziemienia mamy rakietę w czakrze podstawy, która nas wyrzuca na orbitę. Świat Duchowy okazuje się rzeczywistością tyle niewidzialną, co wymagającą. A świat przejawiony – jak zresztą mówią – cechuje się nietrwałością. Może nie tego, że jest nietrwały, ale tego, że istoty wcale nie na wieczność mają w nim się zanurzyć.

  38. Herold
    Kwi 01, 2013 @ 15:16:38

    O co chodzi z tym podczepieniem duchowym? Pytam, bo trochę ta sprawa mi mocno uprzykrza życie i szukam rozwiązania.

    A śpiew, pisanie na forum, mówione na głos afirmacje i twórczość pisana oddziałuje na czakram gardła?

  39. pcpcpc
    Kwi 01, 2013 @ 15:43:50

    Myślę, że jednak musi być inaczej bo rozwój duchowy, spokój ducha to bycie szczęśliwym tu i teraz i jeśli to osiągamy to przy starszej duszy, która jest lepiej rozwinięta myśl powinna oznaczać realizację tak jak w Transerfingu. Moim zdaniem problemem nie jest wiek duszy tylko obciążenia. Bo to by było chyba bez sensu, że im bardziej się rozwijamy tym mniej później osiągamy bo prawie wszystko już przeżyliśmy.

  40. SwiatDucha
    Kwi 01, 2013 @ 23:05:50

    Co do pierwszego tematu, to proponuję się udać do bioenergoterapeuty albo egzorcysty.

    Te sposoby wszystkie wydają się sprzyjać rozwojowi czakry gardła. Podobnie osobiste próby zrozumienia czegoś z pomocą własnego intelektu, dociekanie.

  41. SwiatDucha
    Kwi 01, 2013 @ 23:06:50

    > Moim zdaniem problemem nie jest wiek duszy tylko obciążenia.
    Też myślę, że bardziej chyba chodzi o obciążenia.

  42. pcpcpc
    Kwi 02, 2013 @ 03:01:15

    A czy dobrze kombinuje, że najgorszym z tych obciążeń jest zatrucie od cudzego wejścia? Krokodyl niby na zewnątrz powinien pomagać ale chyba to zatrucie jest na czakrze podstawy i wszystko psuje. Czyli to może o to chodzić? Nie nastraja to optymistycznie skoro nikt nie wie jak się z tego leczyć.

  43. SwiatDucha
    Kwi 03, 2013 @ 17:58:43

    Zatrucie wydaje się jest trudniejsze przez to, że samo z siebie „przygniata”, odsuwa od aktywności.
    Ostatnio mój kolega bioenergoterapeuta to sobie oczyścił, natomiast każdemu bym życzył takich potężnych mocy, jasnowidzeń oraz decyzyjności, jak on ma.
    Ktoś pewnie potrafi to oczyszczać, bo tutejszy grajdołek nie jest całym Wszechświatem. Może tylko nie umiemy powiedzieć kto. A na pewno Wyższe Jaźnie potrafią, i jak będę usilnie temat drążyć, to mi [czy komuś, kto będzie] powiedzą.

  44. pcpcpc
    Kwi 04, 2013 @ 14:00:17

    A ten bioenergoterapeuta ma swój gabinet? Myślę, że sam się z tego nie oczyszczę, a pisałeś że czas nie leczy ran. Czuję, że gdybym sobie coś postanowił to mógłbym wszystko osiągnąć ale nie ma tego postanowienia i przyczyna tego tkwi chyba w tym zatruciu.

  45. Conchita
    Maj 25, 2013 @ 19:26:37

    Musicie posłuchać: http://www.youtube.com/watch?v=mhVWHDxdd-U&feature=share&list=RD02DT8iEH_djdk – słucham kanału tej dziewczynki od godziny…. Coś niewiarygodnego!!!! Popłakałam się… Polecam cały jej kanał na tubce…..

  46. Marc
    Gru 05, 2014 @ 12:46:04

    Obejrzałem wczora Xanadu :). Podobał mi się, ale te dwie piosenki to po prostu nie wiem jak to opisać.

  47. Conchita
    Gru 11, 2014 @ 00:48:04

    Panowie po prostu popłynęli… A ja z nimi 🙂

  48. Kiteł
    Gru 11, 2014 @ 14:13:09

    To ja się podzielę: szczególnie dla tych związanych z lasami.

    Conchita: dziękuję za melodię od Jackie, popłakałam się kompletnie przy ostatnich słowach tekstu.

  49. Kiteł
    Gru 11, 2014 @ 14:18:29

    Dla wszystkich związanych z żywiołem wody, a już szczegolnie rusałek, syren 😉


    Ta Pani ma tak niesamowity głos (i piękna osoba, miałam przyjemność się z nią kontaktować)

  50. Kiteł
    Gru 11, 2014 @ 14:51:57

    W ogóle uwielbiam przesluchania z The Voice. Co jakiś czas trafiają się tam fascynując energie, nie mogę gwarantować, że bez obciążeń:

    Takie skrzatowato/wróżkowato/elfowate, z iskrą:
    Moja ulubienica:

    I ta tutaj to jest tak urocza, że słów mi brakuje:

    Jeszcze uwielbiam muzykę celtycką, wokale z Loreeną McKennit albo instrumentalną Adriana von Zieglera.

    Czy ten pan to aniol?

    I anielska Sarah Slean, już nie z Voice.

    I ostatni raz Trevor, indian spirits

    Kim jest Lana? Ona chyba nie jest z ludzkiej linii, ewentualnie stara dusza, jej piosenki są tak przepełnione tęsknotą… To tylko przykład:

    Mam nadzieję, że coś komuś wpadnie w ucho/ zainteresuje..

  51. Marc
    Gru 11, 2014 @ 15:06:24

    No Lana mi nie wygląda na ludzką ale trzeba pamiętać, że jej image w tym pewnie piosenki są mocno wykreowane przez showbiznes.

  52. Conchita
    Gru 11, 2014 @ 22:08:08

    Kiteł: jak się popłakałaś przy tej piosence Jackie to sprawdź sobie, czy nie masz tego obciążenia, co ja miałam. Mnie ta piosenka po prostu masakrowała… I co się z czasem okazało? Stara miłość z poprzedniego wcielenia, obietnice wiecznej miłości, zobowiązania… I co? duszę mi rozerwało… Dopiero niedawno dało się posklejać…

  53. Emi Gra
    Gru 11, 2014 @ 22:36:26

    W którymś z powyższych komentarzy napisałeś Andrzeju, że Twoja dusza nie lubi mody, że nie lubi regularnych nauk, woli raz a porządnie. Nazwałeś też swoją duszę smoczyskiem. Jesteś smokiem? Według Twoich opisów dusz bardzo bliski jest mi smok, z resztą od dawna mnie ciągnie do tych istot w książkach, baśniach i filmach. Czy posiadasz może więcej informacji na temat tych istot? Pozdrawiam serdecznie, Emi.

  54. Kiteł
    Gru 11, 2014 @ 22:46:25

    Conchita: Ja mam oczyszczone czakry (praca z energoterapeutką) i obciążenia, przywołaną duszę, odcięte połączenia, zregenerowane ciała subtlene- teoretycznie… Chociaż jeśli dwoje niezależnych od siebie ”terapeutów ;)”- orzekli, żem czysta- to niby powinnam być… Możesz opowiedzieć mi trochę więcej? Albo skontaktować się ze mną na priv? Ten autentyczny ból i smutek towarzyszy mi od lat i każdy trop jest dla mnie bardzo cenny.

  55. SwiatDucha
    Gru 12, 2014 @ 10:17:30

    Cześć Emi
    O smokach trochę piszę tu:
    https://swiatducha.wordpress.com/about/istoty-innego-pochodzenia/

    W google jest sporo o smokach, chociaż ludzie się z nimi jakoś utożsamiają tak „bajkowo”, tak jakby grali w role playing.
    Chyba nie uważając, że są one częścią ich systemu wcieleniowego czy historii osobistej.
    Smoków jest wiele „rodzajów”, powiedzmy – odmian. A człowieka z Duszą smoczą rozpoznaje się po wibracjach, bo po wielkości – smoki są różnych wielkości.

    Dziewczyny aktywnie pracujecie z tą muzyką! 😉

  56. Conchita
    Gru 12, 2014 @ 10:19:53

    Nie wiem, jak to jest w Twoim przypadku, ale możesz sobie odpowiedzieć na kilka pytań diagnozujących typu:
    Czy czuję się jakbym już była w głębszym związku miłosnym niż relacje pojawiające się w obecnym życiu? Czy jest poczucie braku (jakby w aktywnym związku nagle zniknął partner i dusza rozgląda się i pyta jak w piosence Jackie: „oh, where are you?”). W ogóle zwróć uwagę na tekst piosenki… Zauważ, z jakim uczuciem Jackie to śpiewa, mała dziewczynka (pomijając jej niezwykłe zdolności wokalne, chodzi mi teraz o uczucie, którego brak jest w innych jej piosenkach) – jakby jej dusza śpiewała przez nią, ile jest wręcz gniewu w tym „where are you?”. No bo gdzie on jest, był i nagle nie ma 😀 Ale w sercu jest, nic się nie zmieniło. Sytuacja się zamroziła, aspekt świadomości trzyma doświadczenie. Bo przecież „I made a promise to my dear Lord, I will love you forever” 🙂 .
    Mnie kopnęła jeszcze inna linijka tekstu, ale dusza woli zatrzymać to dla siebie 🙂 .

    Dobre jest to, że można zmienić tą postawę z pomocą WJ…

  57. ananda777
    Gru 12, 2014 @ 11:24:13

    W theta healing jest mowa o peknietym sercu,peknietej czy zranionej duszy w sensie doslownym-mozna wygoglowac i cos znalezc.nawet(poza praca z terapeuta w tej technice) jest sposob na to .Trzeba wyspiewac ten żal z glebi serca.mozliwe,ze wykonania z glebi peknietej duszy tak nas moga ruszac bo rezonuja z wlasna peknieta dusza.

  58. Marc
    Gru 12, 2014 @ 12:12:19

    jakby w aktywnym związku nagle zniknął partner i dusza rozgląda się i pyta jak w piosence Jackie: “oh, where are you?”

    Nie, żebym się chciał wtrącać w osobistą rozmowę, ale na ciekawą rzecz moim zdaniem zwróciłaś uwagę, Można się z kimś związać a potem ta osoba okazuje isę kimś innym i wtedy się pyta where are you?

  59. Kiteł
    Gru 12, 2014 @ 13:54:58

    Conchita: myślałam ,że ta dziewczynka – jej dusza kogoś tak straciła, inaczej nie byłoby tej autentyczności. Ostatnie zdanie mnie zdruzgotalo. I tak, mam uczucie, że kochałam kogoś mocniej- a jestem z kimś kogo kocham bardzo mocno i to nie jest nasz pierwszy związek (znamy się z innych inkarnacji). Jako dziecko pisałam historię o dwóch osobach, które były „stworzone dla siebie”, ale urodziły się potem w złych czasach- umarli w zlych punktach czasowych, żeby móc być kiedyś razem. Pisalam jako nastolatka tez o wielkiej milosci, gdzie partner zginal w jednym wymiarze, a ona została wyrzucona do fizycznego świata bez szansy odszukania go- tragedia. Mam z tym motywem wiele snow. Zgadza sie; mialam rozerwana duszę- 3/4 było w poprzednich wcieleniach. Ale zebralam z powrotem, oczyscilam jeszcze z P Henrykiem (chociaż było prawie czysto, małe zatrucie tylko), sznury odcięte, ciała subtelne i czakry- wszystko wygląda bardzo ładnie 🙂 . O co chodzi? Od jakiej strony to ugryźć? Nie wiem czy wyspiewanie złości pomoże, ponieważ odczuwam, że rozstanie nie było winą drugiej osoby- jest tęsknota i ból, smutek, melancholia. A wyrażanie tego nie pomogło

  60. Emi Gra
    Gru 12, 2014 @ 18:07:27

    Dziękuję pięknie za odpowiedź. Stronkę z linka już dawno przeczytałam i to kilkukrotnie. 😀 Jestem dosyć ‚zielona’ w kwestiach reinkarnacji, wibracji i kwestii odmian istot. Od lat pociąga mnie taka tematyka i zawsze czułam się inna od ludzi wokół mnie, już jako dziecko czułam i widziałam więcej, dlatego z przyjemnością odwiedzam strony jak Twoja i czerpię garściami z doświadczenia i wiedzy innych. Lubię wiedzę, lubię drążyć nowy temat i szukać informacji, aż poczuję sytość, a potem ten czas, gdy nowe rzeczy odnajdują połączenia ze starymi, a ja dokonuję analizy i syntezy. 🙂
    Pozdrawiam 🙂
    Emi

  61. Conchita
    Gru 12, 2014 @ 23:55:43

    Kiteł: Ja też mam to oczyszczone, ale na świeżo i w obecnym punkcie widzę to tak: jest jakaś wielka kumulacja różnych doświadczeń, to jest właśnie to bogactwo wewnętrzne duszy, doświadczenie tamtej miłości weszło sobie na swoje miejsce i tworzy część całości, jest tam sobie ale jako głos w symfonii, więc nie ma cierpienia. Możliwe się to stało, bo zeszło przywiązanie. Przywiązanie tak wykańcza… Trudno zejść z przywiązania, gdy dusza tak bardzo coś ceni, dlatego ja to robiłam z WJ przy wyciszonym umyśle i emocjach…
    Jak to mówią: if you love somebody set them free…

    Marc: gdy okazuje się być kimś innym to znaczy, że nigdy nie była tym, za kogą ją brałeś… Ale można za to próbować odkryć, kim naprawdę jest w duszy, podchodząc do niej z otwartością zamiast z oczekiwaniami (dlaczego nie jesteś tym, kim miałaś być, kim wydawało się, że jesteś), odkrywać ją jak nieznaną księgę. Osoba też poczuje ulgę, że jest akceptowana w swym rzeczywistym kształcie, więc może psychicznie się otworzyć, zbliżyć.

  62. Marc
    Gru 13, 2014 @ 00:04:45

    Conchita: o to mi chodziło, ale ciekawie to dalej rozwinęłaś.

  63. Kiteł
    Gru 13, 2014 @ 00:36:58

    Conchita, bardzo ładnie to ujęłaś- ta symfonia. Czyli nie grzebać, zaakceptować, to rezonuje Dziękuję, że podzieliłaś się swoją wiedzą 😉

    Z innych powodów przejdę przez sesje regresyjne wiosną, zobaczymy, czy przy okazji dowiem się więcej,

  64. Conchita
    Gru 13, 2014 @ 14:37:08

    🙂

    Z tego wszystkiego znudziła mi się Jackie i całe to emocjonalne granie i od dwóch dni słucham sobie jazzu… 😀 Dusza mi pokazała paluchem tego gościa, co gra na gitarze obok Stinga w powyższym clipie (no patrz, taki jak ty, tylko się lepiej zrealizował na planie materialnym) i znalazłam na Spotify jego albumy – świetne!

  65. sensible sensitive
    Gru 13, 2014 @ 22:16:18

    To ja może jeszcze wrócę do Jackie… Kilka lat temu ten utwór rozsmarowałby mnie pewnie po glebie 😉 Teraz ją odbieram zupełnie inaczej, bez osobistych emocji, poza może ciekawością, kim też ta dziewczynka była w poprzednim wcieleniu. Ale czytam z ciekawością co piszecie i przyszło mi do głowy, że przy takich odczuciach (strata kogoś, tęsknota plus poczucie braku kogoś) można byłoby jeszcze się zastanowić nad relacjami rodzic (zwłaszcza matka) – dziecko (np. to co Hellinger nazywa przerwanym ruchem ku matce) oraz, z nieco innej beczki, czy nie ma obciążeń wynikających z zaklinania „w połówki” w poprzednich wcieleniach (o tym z kolei pisze Leszek Żądło). Akurat u mnie to były kluczowe elementy odpowiedzialne za tego typu depresyjne nastroje.

  66. Ann
    Sty 28, 2017 @ 12:42:23

    Od 10 roku życia (skończyłam 24 lata) właściwie słucham tylko Latin Popu. Wiąże się to z jednej strony z moją miłością do języka hiszpańskiego, z drugiej zaś żadna inna muzyka nie jest w stanie mnie tak poruszyć. Słuchając muzyki z tego gatunku, odnoszę wrażanie, że osoby ją wykonujące czują to samo, co ja, rozumieją mnie. Oto piosenka, której dawno nie słuchałam, a która mocno mnie porusza, skłania mnie do niekontrolowanego płaczu: https://www.youtube.com/watch?v=L1RMcPZtxiM

    Na marginesie chciałabym zapytać, czy ktoś z was odnosił wrażenie tego, jakby gdzieś na świecie był ktoś (jakaś dusza), do kogo tęsknicie, a kogo w tym życiu nie spotkaliście/ nie łączyła was bliska relacja; z kim wiecie, że bylibyście szczęśliwi, bo on was będzie rozumiał tak, jak inni tego nie potrafią? Czuję coś takiego od dziecka. Bliskie mi osoby, gdy im o tym mówię, nie wiedzą, o co mi chodzi. Będę wdzięczna za wskazówkę, odpowiedź.

  67. Miś
    Sty 30, 2017 @ 10:30:32

    Wieszosc osob tak ma, z tym ze wiekszosc nie umie tego nazwac bo nie zajmuje sie rzowojem osobistym 🙂 Czesto sie mowi, ze ktos nie pasuje do obecnych czasow – to jest wlasnie to :). A czym ,,to” cos jest? Moim skromnym zdaniem reminescencja poprzednich wcielen, jakis niedokonczonych spraw (bywaja slubowania np. malzenskie lub religijne, cos czego nie udalo nam sie wtedy dokonczyc i przenosimy to na obecne wcielenie). Ja mam dokladnie tak samo w stosunku do wielu poprzednich epok. jak sobie z tym radzic? Chyba trzeba nauczyc sie akceptowac to w sobie i spokojnie przygladac sie temu, a jak wychodza jakies leki, to nie uciekac od nich tylko na luzie sprobowac je uwalniac (tak mi doradzila pewna osoba i co w tym jest ;). Walczyc ze soba i swoimi lekami czy niespelnieniami to jak nie kochac siebie…

  68. Ann
    Sty 30, 2017 @ 17:18:35

    Misiu, bardzo dziękuję Ci za Twój komentarz. 🙂

  69. Klad
    Mar 02, 2017 @ 01:31:49

    Ann, poczytaj o Twin Flame 🙂

  70. Ann
    Mar 29, 2017 @ 01:04:44

    Klad, jak pisałam pierwszy komentarz, byłam już zaznajomiona z tematem TF. Rozważałam taką opcję. Dziś wiem, że mój TF jest tu, na Ziemi, poznałam go kilkanaście lat temu, ale myślałam, że to, co wtedy przeżywałam, było fanaberią (tym bardziej że on dawał albo sprzeczne sygnały, albo w ogóle ich nie dawał). Tak to sobie tłumaczyłam po złapaniu dystansu do tej znajomości. Myślałam, że wszystko wymyśliłam, zaczęłam negować to, co kiedyś czułam. Zetknięcie z TF przetransformowało mnie dogłębnie, o mało nie umarłam. To niezmiernie trudna relacja, nie mamy ze sobą kontaktu. On układa sobie życie. Przynajmniej na pozór wydaje się być szczęśliwy (wnioskuję tak, z tego, co do mnie dociera, a dociera niewiele, nie z jego ust). Ponieważ nie łączyła nas telepatia i żadne inne niezwykłe rzeczy, podawałam w wątpliwość, że on jest TF. Nasza relacja raczkowała. Teraz mieszkam w innym mieście. Zajmuję się swoim życiem, czyli tym, co goniący powinien robić. A on – uciekający – nie odkrył jeszcze najwyraźniej prawdy.Nie sądziłam, że to ta osoba jest tym, za kim tęsknię. Wiedzę o tym wyrzuciłam ze świadomości, zepchnęłam ją. Dziękuję za twój komentarz, Klad. Czy masz doświadczenia z TF?

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: