Rozmowy z Duszą

jeśli już wiesz, o co chodzi z Duszą i Duchem to możemy przejść do tej opowieści.

[a jeśli nie wiesz – tu jest łącze do tekstu z wyjaśnieniem]

Rozmowy z duszami

Rozmowa z duszą jest prostą sprawą, ponieważ nasza dusza zwykle z nami jest [o ile nie załatwia jakich swoich „ważnych spraw”]. Jedynym większym kłopotem bywa przekonanie, że „się nie da” i to, że

Zaś rozmowa z duszą osoby, która jest nam znana jest także prosta, ponieważ nasza Dusza i Dusza tamtej osoby się już zwykle znają jak łyse konie i mają mocne połączenia. A jak nie mają, to zaraz się odnajdą.

Poza tym, jak Huna podpowiada, możemy z sukcesem pogadać z duszami przedmiotów, i to nie tylko tych „starych”, o których się mówi, że „mają duszę”, ale także z duszą naszego komputera, samochodu, którym jeździmy, samolotu, którym lecimy, domu, możemy wyczuć jakie ma samopoczucie dusza sklepu, czy centrum handlowego. Trzeba pamiętać jednak, że owe dusze mogą być zdziwione, że do nich ktoś zagadał, bo zwykle – kto rozmawia z duszą sklepu albo samolotu?

Kiedyś bywałem w pewnym sklepie na Ursynowie. Wchodząc od razu czułem obejmujące mnie podejrzliwości. I to, jak sądzę nie było tylko ze strony personelu, to mogła być dusza sklepu [zresztą mogła być zgodna z nią dusza grupowa załogi sklepowej]. Jak pewnie domyślasz się, nie za bardzo chciało mi się z tą podejrzliwą duszą rozmawiać, rzadko tam robiłem zakupy.

Podobnie z roślinami i zwierzętami. Z roślinami jak się rozmawia – a są o tym opowieści, że ciocia rozmawia ze swoimi kwiatkami – to ona z ich duszami rozmawia. I tu mamy potwierdzenie. Ale to tylko ułamek możliwości!

Gdy będziesz czuć dusze grupowe, to także z nimi można gadać! I z duszami grup ludzi, wręcz całych narodów. To bardzo potężne dusze.
[warto pamiętać, że dusze lubią łączyć się w grupy i jednoczą wokoło swoich celów i przeżyć, odczuć]

I ze swoją duszą możemy rozmawiać – to daje bezpośrednie korzyści i jest jak najbardziej polecane ! 🙂

Możemy rozmawiać ze swoją duszą dla różnych celów:

  • aby się czegoś dowiedzieć [np. o jej przekonaniach],
  • aby coś oczyścić [np. jakieś wzorce zachowań],
  • aby ją do czegoś przekonać [jeśli np. widzimy, że jej postawa wobec świata jest inna, niżbyśmy chcieli].

Oczywiście, trzeba trochę się tego przyuczyć, ale generalnie jest to przyjemna sprawa, ponieważ odsłania nam duuuużą zasłonę, którą zwykle mają ludzie na odczucia/przeżycia z duszą związane. Zasłona ta mówi, że tego się nie da, że z własną duszą nie można albo nie warto rozmawiać. A to nie jest prawda.

Dusze są bardzo dobrymi partnerami w relacjach, co prawda niełatwymi i wymagającymi prawdziwości. Nie dają się zwieść z własnego przekonania, przekonać byle czym, są bardzo stabilne w swoich przekonaniach. Jednakże taka dusza żyjąc wiele razy dłużej od nas, zwykle jest nieco bardziej doświadczona. I rozmowa z nią, czy proces oczyszczający mogą dać nam dużo dobrych lekcji życiowych.

Dusze są gadatliwe, ale mało mądre, nieświadome raczej i nierefleksyjne.
Dusza na codzień opowiada o swoich myślach, postawach, potrzeba słuchać tego, tego co mówi przez nasze własne natrętne myśli.
ale też i można pytać, co jeszcze Dusza chce, jakie jeszcze ma przekonania.

Dusze potrafią z życia zrobić sieczkę, bo im nie zależy tak na życiu jak nam.

Dusza ciągle jest obecna w pani codzienności, tylko ludzie jej nie rozpoznają jako Duszę.

Sposoby kontaktu

Mogą być różne.

Można rozmawiać z Duszą słowami, a może poprzez telepatię i język postaw wewnętrznych i nie będzie tu słów, ale rozmowa będzie się odbywać! To nie ma większego znaczenia – jakkolwiek, ale się będziesz porozumiewać z cząstkami siebie w wyższych ciałach subtelnych. Ważne, żeby wiedzieć, kim jestem „ja” i jak odpowiada Dusza. Powoli, poprzez kolejne doświadczenia można nabrać wprawy.

Inną trudnością, na którą niestety nie ma rady jest poziom rozwoju ciał subtelnych. Jeśli ktoś ma niewiele ciał subtelnych rozwiniętych, to jego reakcją na rozmowy z duszami będzie obawa, poczucie „dziwności”, obcości, niechęci. I nie ma na to rady – te odczucia, które ma i które każą mu się odsunąć, są prawdopodobnie najlepsze dla niego na ten czas, tak ma być.

Najłatwiej zacząć od afirmacji z odpowiedziami pisanymi na papierze. Ja tak przez lata robiłem, nie wiedząc, że rozmawiam z własną Duszą. Było to możliwe, ponieważ nasza podświadomość jest częścią Duszy. Pisałem „z podświadomością”, a czasami [dosyć często] odpowiadała sama Dusza. Dało się to wyczuć, ponieważ było to jakby odpowiedź kogoś drugiego, nie zaś bezdusznego zapisu [jakim ponoć jest podświadomość]. W czasie takich sesji afirmacji dosyć często też czułem, że „po drugiej stronie” nastąpiła zmiana, ale nie mechaniczna, ale coś jakby następowało zrozumienie.

Tak więc, aby z Duszą rozmawiać, chcąc zmiany jej postawy.

Można Duszy rozkazać

Dusza może odpowiedzieć o czymś, co wie, jeśli jej rozkazać.
Jednakże o wiele przyjemniej się z nią pracuje, gdy nie czuje się stawiana do raportu. Wystarczy słuchać bez oceniania. Jak Dusza czuje, że jest słuchana, że nie jest oceniana, to pięknie opowiada o sobie i swoich pragnieniach. Na zewnątrz ma taką warstwę ochronną, poprawną dla społeczeństwa. Jednakże dosyć szybko ją puszcza, jeśli czuje prawdziwie oddanego słuchacza.

Inny obszar, gdzie można rozkazać np. puszczamy to i to, takie i takie energie, niepotrzebne, żebyśmy to trzymali, bo to jest obciążenie.

Dusza zwykle jest podatna, i może z miejsca puścić.

Oczywiście z czasem [jeśli ma powód, to podejmie z powrotem te energie, przedmioty, łącza/linki]. Ale na bieżąco, ad hoc, samo wskazanie wystarcza.

Stąd takie metody jak Metoda Sedony [na tym oparta] działają.

Jednak Metoda Sedony ma pewien kłopot – nie słyszałem, żeby w niej ktoś świadomie otwierał się:

„Proszę o połączenie z Bogiem, z Wyższymi Jaźniami”

„A teraz otwórzmy się na błogosławieństwo od Boga”,
i można prosić w modlitwie Boga o takie błogosławieństwo

albo

„A teraz otwórzmy się na przepływ czystej energii miłości między mną a osobą x”.

albo

„A teraz proszę moją Duszę i Duszę osoby x o wyrównanie energii” [i tu mogą różne sprawy wychodzić.]

ale warto to robić, nawet jeśli ktoś w świecie nie wie, że tak można.

Jak to robić?

Trzeba „się przemóc” – czyli najzwyczajniej spróbować. Można zamknąć oczy i próbować wyobrazić sobie, że z kimś konkretnym się rozmawia. Mogą w odpowiedzi przyjść słowa, zdania, mogą przyjść też wizje, czy pojedyncze odczucia – zwykle każde z nich jest jakąś [gorszą lub lepszą] odpowiedzią.

I z tą odpowiedzią postępujemy tak jak w normalnej rozmowie:

a) rozpoznajemy, co rozmówca chciał przez to powiedzieć

b) zastanawiamy się, w jakim rozmówca jest położeniu, jakie ma przekonanie, co myśli o sprawie

c) sami odpowiadamy na to, prezentując nasz przekaz, nasz komunikat [czy to ma być zrozumienie, dalsze pytanie, wskazanie – zachęta, czy coś innego, jak normalnie w życiu].

Trzeba wspomnieć o praktyce – im więcej jej mamy, tym łatwiej dalej idzie sprawa. Jak niemal zawsze.

Sugestia działa

Dobrze jest dać możliwość Duszy.

Terapia Metodą Sedony polega głównie na sugerowaniu duszy, czy aby nie zechciałaby puścić [oczyścić się z ] czegoś tam – mogą to być myśli, energie, czy wręcz choroby. Metoda mówi, że mamy „to coś” [czego chcemy się pozbyć] poczuć i siebie spytać: „czy mógbym pozwolić temu odejść?” Zwykle taka sugestia jest przyjmowana na „Tak” i zaraz dana energia czy łącza odchodzą [to zależy od jakości relacji z własną Duszą].

Bez naiwności

Warto być nieco krytycznym wobec duszy. Potrafi ona bowiem „kręcić”, niemalże „nabijać w butelkę”, albo co najmniej być mocno przekonująca. Przecież energetycznie jest o wiele od nas mocniejsza [jako osobowości]. Potrafi także dać mocne odczucia jako argument przekonujący, np. że kogoś nie należy lubić [czytaj: akceptować].

Dlaczego Dusza potrafi być zwodnicza?
Poprzez wcielenia przyobleka bowiem ona zwykle wiele wzorców, energii, „klamotów” kolokwialnie mówiąc.
I dusza tak działa przez swoje wzorce i obciążenia z poprzednich wcieleń.

Jakby nie była przekonana, że są one prawdziwe, to by ich nie przyjmowała i żyła pełnią energii miłości. A tu każdy wzorzec, to wyjątek [czasami znaczny] od funkcjonowania w energii miłości.

Jeśli jest doświadczona, to pewnie jest też i sporo mądra. Ale bądź przyzwyczajony/a, że jak czasami jak coś palnie, to.. zupełnie obok tarczy.

Stąd także warto mieć połączenie z własną Wyższą Jaźnią i korzystać z jej mądrości i doświadczenia.

Jeśli dusza jest mocno obciążona [czy cała czy w jakimś temacie] to trzeba ją poprowadzić konkretnie „za rękę” poprzez oczyszczenia, poprzez rozmowy, odpuszczanie kawałek po kawałku obciążeń z danego tematu. Możesz się przygotować na niezwykłe zdania, przekonania, stwierdzenia i wizje, które przyjdą w czasie takich rozmów i oczyszczeń.

Tak więc najlepiej jest, aby zarówno świadomość [osobowość], jak i dusza i własne Wyższe Ja działały w zgodnej współpracy.

_______________

Temat jest rozwojowy, więc post będzie pewnie z czasem pęczniał [będę dopisywał dalsze sprawy].

Advertisements

49 komentarzy (+add yours?)

  1. Marcin
    Lu 05, 2011 @ 23:22:04

    Na bloga (i na ten wpis) trafiłem przez przypadek, ale muszę przyznać, że to interesująca praktyka medytacyjna – muszę spróbować.

  2. SwiatDucha
    Lu 06, 2011 @ 01:59:23

    Cieszę się, dusze są wokoło nas, my sami je mamy. Rozmowy z duszami otwierają nowe przestrzenie postrzegania świata, dopełnienie, którego bardzo brakuje w stechnicyzowanym, ucywilizowanym świecie. Ale możliwości nam nie przepadły – w medytacji, fantazji, wizjach mamy do nich niemal natychmiastowy dostęp!

  3. Jagafia
    Maj 31, 2011 @ 23:14:47

    Lubię moją Duszę:) Ona mnie też, jak sądzę:) Dzięki za artykuł, bez niego nie spostrzegłabym naszej „tajemnej formy komunikacji”:-) teraz rozumiem dlaczego wbrew wszystkiemu zawsze dążę do celu i każdy osiągam:) To na bank pragnienia mojej duszy:)Pozdrawiam:))

  4. Bożena
    Sty 13, 2012 @ 22:06:30

    Nie wiem czyją duszę noszę w sobie ale staram się od pewnego czasu(świadomości) rozmawiać z Nią i coś dla Jej dobra uczynić. Przyznam, że nieświadomie w życiu naśmieciłam i staram się trochę posprzątać. Rozmawiam z moją Duszą i pragnę, by w kolejnym życiu spotkało Ją coś lepszego. Kompletnie, jako młoda osoba, nie zdawałam sobie sprawy z istnienia więzi między ciałem a Duszą. Nie dbałam o higienę Jej i nie wiem, czy to ja Ją, czy ona mnie prowadziła, ale wiem, że zmarnowałam dużo naszego czasu. Mam 57 lat i weszłam w tzw.okres uduchowienia, i ten czas otworzył mi drzwi do innego postrzegania rzeczy. Bardzo dużo osób ( tzw.wierzących głównie) zupełnie nie rozumie o czym mówię. Nie wyprę się tego, że dotarło do mnie posiadanie w moim fizycznym ciele Kogoś, kto zdecydował przetrwać w tej wątpliwej świątyni i mieliśmy wspólne łzy, cierpienia i radości. Tak jak matka nosząc mnie w łonie dała mi życie, tak ja w którymś momencie (będąc płodem lub już noworodkiem) stałam się schronieniem dla czyjejś Duszy. Nie wiem kto o tym zadecydował, ale tak jak matki nie da się zamienić, duszy też nie wymienisz.Każdy z tych słów zrozumie, że nie było wesoło. Bo nie było, ale za to teraz robię wszystko (programuję), aby moja Dusza w kolejnym wcieleniu trafiła w lepsze warunki i promieniowała dobrocią. We mnie jedyną dobrą rzeczą jaką Ją spotkało, to fakt, że odkryłam Ją w sobie i świadomie kieruję Jej oczyszczaniem.Kiedyś, kiedy wydawało się, że byłam zupełnie sama, dziś okazuje się, że moje ciało tak naprawdę zawsze miało druha. Jeśli chcesz Go zobaczyć, stań spokojnie przed lustrem i głęboko spójrz w swoje oczy. W wasze oczy. I przywitajcie się serdecznie, jakbyście witali bliską osobę. Odtąd, rozmawiajcie ze sobą jak najwięcej i uleczcie i ciało, i duszę.

  5. SwiatDucha
    Sty 14, 2012 @ 17:57:47

    Witaj Bożeno!
    To może być przeżycie, zauważenie własnej Duszy.
    Czyją duszę nosisz? Swoją 🙂
    Tak samo jak na pytanie „czyją inkarnacją jestem” Hawa odpowiedziała: „swoją” 🙂
    W zachodnim świecie, w zachodnim systemie myślenia trochę trudno uwierzyć w to, że Dusza jest na tyle silna, jak jest. Jednak, gdy już czujesz relację ze swoją duszą, to oznacza, że wykształciło się Świadome Ja, które potrafi świadomie wybierać duże cele życiowe.

  6. eile
    Mar 27, 2013 @ 17:43:03

    „(..) nasza podświadomość jest częścią Duszy. Pisałem “z podświadomością”, a czasami [dosyć często] odpowiadała sama Dusza. Dało się to wyczuć, ponieważ było to jakby odpowiedź kogoś drugiego, nie zaś bezdusznego zapisu [jakim ponoć jest podświadomość]. W czasie takich sesji afirmacji dosyć często też czułem, że “po drugiej stronie” nastąpiła zmiana, ale nie mechaniczna, ale coś jakby następowało zrozumienie.”

    Wczoraj w necie znalazlam fragment ksiazki „Podroz w glab siebie” C. Sisson z cwiczeniami pomagajcymi w rozwijaniu intuicji i komunikacji z kosmicza swiadomoscia. Kilka lekcji z cwiczeniami bardzo mocno przykulo moja uwage mimo ze nie mialam na celu wspomagania mojej intuicji, kiedy zasiadalam do przegladania.
    Natrafilam na wzmianke o „kreowaniu -podswiadomego- umyslu” i tu dziwne, ale poczulam jakby glos oburzenia – bo jak to podswiadomego ? To co mi towarzyszylo nie bylo podswiadomoscia, wiec zaczelam sie zastanawiac czemu odnioslam walsnie to wrazenie, po czym przyszla mysl, ze to wlasnie byla moja Duszyczka przemawiajaca w dosc subtelny sposob. Moje ego jednak przejelo wladze i zwatpilam, juz w koncu nie wiedzialam co jest podswiadomosc, a co glosem Dusza i czy wogole podswiadosmoc istnieje bo jakos nie potrafie przypisac jej zadnych funkcji.
    Caly dzien dzis w pracy mnie to meczylo, a tu prosze… siadlam do kompa i po chwili gotowa podpowiedz… 🙂

    I tu Panie Andrzeju mam malenka prosbe i pytanie, czy moglby mi Pan troszke zroznicowac funkcje podswiadomosci tak aby je scharakteryzowac. Wydaje mi sie ze na moment obecny podswiadosmoc to to samo co Dusza, a chyba tak nie jest…?

    Z gory bardzo dziekuje i pozdrawiam 🙂
    eile

  7. Bożena
    Mar 27, 2013 @ 22:51:20

    Wiem, że jestem bardzo dziwnym zlepkiem. Przypomina mi się mit o Prometeuszu. Czuję się tak tworzona i ciągle jeszcze nie przystosowana do otaczającego mnie świata. Jestem osobą świadomą wiedzy o reinkarnacji, ale nie mam nic wspólnego z tymi obrzędami (buddyzmem). Od zawsze jestem wielkim przeciwnikiem bałwochwalstwa i oddawania czci komukolwiek, czemukolwiek. Nie ma mowy, by jakakolwiek religia cokolwiek mi zaoferowała i nie mam potrzeby tego. Nie „wierzyłam” w Boga, i choć miałam szczęście mieć z Nim dwukrotnie senny kontakt i to bardzo osobisty, dzisiaj nie powiem: „wierzę w Boga”, bo to nie na tym polega. Skoro wiem, że dał mi znać o sobie, to nie mam wątpliwości i nie muszę wierzyć. Takie rusztowanie mi jest nie potrzebne, by funkcjonować. Dane mi było zobaczyć i poczuć swoją Duszę (innych też), więc jestem tego świadoma i pewna że jest, więc wierzenie w nią nie ma sensu. Może „Wiara”, jest dotąd potrzebna, dopóki się coś nie potwierdzi? Myślę, że trzeba uwolnić się od ograniczeń i powiedzieć: przyjdź do mnie kiedy zechcesz, Mój Przyjacielu.
    Od jakiegoś czasu jestem zainteresowana Duszą mojego dziewięcioletniego Kota. Nie widziałam Jej nigdy, ale bardzo wyczuwam. Zauważyłam, że mój przyjaciel Kot czasami wysyła ją ufnie do mnie i powiem Wam, że jest to coś niezwykłego. To trwa chwilę, ale ja odwdzięczam mu się tym samym. Mówię mu: to wielki zaszczyt ciebie mieć i dziękuję że jesteś, i chciałabym cię w następnym życiu tez spotkać. To jest coś pięknego, czego każdemu życzę.
    Jeszcze innym i niezwykle odczuwalnym zjawiskiem jest rozkład Tarota. Nie robię tego często, ale każdy rozkład, to rozmowa z tajemniczym, mądrym i starym Przyjacielem. Takie spotkania przewartościowują wiele słów, wyobrażeń i budują człowieka jakby na nowo i oby bez końca.
    W ten zimowy marcowy dzień życzę Wam wiele ciepła i nareszcie pięknej i utęsknionej wiosny.

  8. Herold
    Mar 30, 2013 @ 01:11:32

    A co z duszami zespołów? Podobno The Beatles takową posiadało. Jak to działa, jeżeli to prawda?

  9. SwiatDucha
    Mar 30, 2013 @ 01:20:44

    Każda grupa osób ze sobą związana ma coś, co można nazwać Duszą grupową. Dusze są bardzo towarzyskie, współczujące i zlewają sie w jedno przy nadarzającej się sytuacji, np. przy realizacji wspólnego celu. A nagrywanie piosenek jest jak najbardziej taką okazją. Więc nie tylko Beatles, ale wiele, wiele zespołów muzycznych to ma. Gdyby zresztą nie miały owych Dusz grupowych, to ich muzyka najprawdopodobniej byłaby o wiele słabsza.

  10. eile
    Mar 30, 2013 @ 02:51:21

    Zapytam dosc bezposrednio – to jak w koncu jest z ta podswiadosmocia i Dusza…?
    Bo tak pytam o to i o tamto i nie wiem czy pytania glupie czy odpowiedzi nieistotne, tak wszystko bez echa pozostaje…?

    Pozdrawiam,
    eile.

  11. SwiatDucha
    Mar 30, 2013 @ 19:17:37

    hehe, napsałaś spory komentarz, w którym pokazujesz, jak sobie dobrze radzisz w obserwacji cząstek siebie, więc trudno zrozumieć, że masz jakieś potrzeby, pytania.

    Jak piszesz o swoich przeżyciach, to ileś osób to czyta, ileś nie czyta, a widocznie jest to tak napisane, jakbyś nie potrzebowała odzewu, wsparcia, więc i ten odzew nie przychodzi. Jak chcesz pomocy, to pisz wyraźnie: „pomóżcie mi!” Zobacz sobie u siebie, jakie masz wibracje, czy przypadkowo nie masz wzorca bycia „bohaterem”, który nie potrzebuje pomocy.

    Podświadomość [jak na moje odczucie] jest taką częścią Duszy, która w większości przechodzi pomiędzy wcieleniami. Ponadto jest jakby bardziej „mechaniczna” od innych cząstek Duszy, stąd może przechowywać różnorakie wzorce, które uruchamiają się szybko i niezawodnie, ale także niemal zupełnie automatycznie, bezrefleksyjnie.

    wyszukaj frazę [Ctrl+F] „jak rozróżnić Duszę a podświadomość” na stronie o Duszy:
    https://swiatducha.wordpress.com/dusza/

    wyszukaj frazę [Ctrl+F] „podświadomość” na tej samej stronie – się ukażą dziesiątki wystąpień

  12. Herold
    Mar 30, 2013 @ 19:46:31

    Z taką Duszą Grupową można się kontaktować, motywować, radzić się ?

  13. SwiatDucha
    Mar 30, 2013 @ 23:18:39

    Oczywiście, jednakże zwykle takie działanie uważane jest za powiedzmy … stopienie się z grupą lub przygotowanie do macierzyństwa. Otóż ludzie, którzy chcą się innym przypodobać, dobrze funkcjonować w grupie wchodzą w wyczuwanie postaw grupy, poprawności która tam obowiązuje, trendów, którym grupa hołduje itp. To sprzyja korporacyjnej karierze oraz dobremu zabezpieczeniu matki, która spodziewa się dziecka.
    Dusza grupowa reguluje stosunki w grupie, a czasami ta grupa ma w sobie patologiczne potencjały. Dusze i to przełykają bez wahania [nie mają bowiem aktywnej refleksji], przez co dopasowanie do Duszy grupowej może oznaczać poddanie się częściowo patologiom.

    Im większa grupa, tym większa Dusza Grupowa, tym – z konieczności – równanie ku niższym [choć nie najniższym] członkom społeczności, przez co indywidualiści, bądź ambitni cierpią.
    Dlatego ambitni indywidualiści zwykle bywają „obywatelami świata”, aby się nie utożsamiać Duszą z narodem, aby swojej Duszy osobistej nie zlać z Duszą grupową narodu, przy którym musieliby zaniżyć swoje osobiste wibracje.

    Mówię ogólnie, a spytałeś o zespół muzyczny. Tam liczba członków jest niewielka i łączą się oni na zasadzie wspólnych upodobań, wspólnych wibracji. Wtedy wejście w jednobrzmiącą relację z zespołem jest zwykle równe z podążaniem za porywem swojej własnej Duszy, która idzie z innymi duszami jak koń w zaprzęgu. Wtedy idee są najczęściej wspólnie wyznawane.

  14. eile
    Mar 31, 2013 @ 04:08:07

    Witam,

    hi hi hi albo ja wysylam sprzeczne wibracje z moimi odczuciami, albo Pan musial je zle odebrac, w kazdym badz razie ktos musi przestawic radio 😉

    To co opisywalam to nie tyle co proba pokazania jak sobie swietnie radze z obserwacja, a raczej ekscytacja nowymi zjawiskami. Taka zwykla ludzka radiosc i chec podzielenia sie czyms co niesamowicie cieszy, a jednoczesnie pozostawia pewne wadpliwosci odnosnie charkteru, ktore rodza pytania.

    Co do wibracji… tez z tym „boheterem” raczej Pan nie do konca trafil…. Predzej walcze z poczuciem odrzucenia i tkwienia w postawie ofiary. Stad zamiast ponownie prosic, zapytalam wprost i sie udalo, odzwe jest. Milo mi 🙂

    Oczywiscie rozumie, ze nie wszyscy wszystko czytaja i ta odpowiedz bylaby w pozadku. Reszta dygresji wydaje mi sie zwyczajnie nie na miejscu. Mimo wszystko dziekuje za proby merytorycznego wyjasnienia moich watpliwosci odnosnie duszy i podswiadosmoci.

    Z szacunku dla Pana jako autora stronki na, ktorej jestem tylko gosciem nie zamierzam stawac sie intruzem ze swoimi komentarzami. Prosze tylko zwrocic uwage, ze czesciej jest Pan sklonny odpowiadac na komentarze mniej przychylne, niz na te pisane w pogodnym tonie. Moze waro sprawdzic wibracje czemu tak jest ? Nikt nie jest nieomylny, wiec pewnie sie myle.

    Pozdrawiam,

  15. SwiatDucha
    Kwi 01, 2013 @ 00:16:03

    Jest mi bardzo miło, że eile masz radość i że chcesz się podzielić ucieszeniem się!
    Przepraszam Cię, że nie umiem tak dobrze sobie radzić w ramach odpowiedzi na komentarze, jakbym chciał. Nadal mam poczucie, że więcej jesteś świadoma, niż do tego chciałabyś się przyznawać, ale to raczej wskazuje na proces rozwojowy, który chyba zachodzi.

    Tak może być, że moja smocza Dusza nadal chciałaby konfrontować bardziej niż celebrować, to dobrze, że mi to mówisz.

  16. SwiatDucha
    Kwi 20, 2013 @ 01:22:46

    Można powiedzieć, że podświadomość jest taką bardziej automatyczną cząstką Duszy.

  17. SwiatDucha
    Maj 18, 2013 @ 20:32:54

    Metoda, którą stosuję wydaje się być spoza tego, co uznajesz za wiarygodne, dlatego tak chciałem cię zniechęcić do dyskusji ze mną. Na każdą bowiem moją wypowiedź możesz swobodnie powiedzieć: „a to mnie nie przekonuje [bo znajduje się poza moim obszarem akceptacji]”.

    Moja metoda to metoda pracy ze sobą, z własnym wnętrzem i jest to metoda szeroko znana i stosowana. Zaczyna się od afirmacji z odpowiedziami [w odpowiedziach mamy przekazy od podświadomości, czasami od WJ].
    Kolejnym krokiem są sesje [np. oddechowe, regresingowe], w których przychodzą

  18. Artur
    Maj 31, 2013 @ 21:06:59

    Jest to temat który wymaga dużo samozaprcia i dużo pracy ale myśle że warto…….pozdrawiam 🙂

  19. SwiatDucha
    Maj 31, 2013 @ 21:15:46

    oj tak, to prawda.

  20. Artur
    Maj 28, 2014 @ 19:26:18

    Pracuje na samoocena troche ciezko mi idzie ale robie postepy czy mozesz mi powiedziec jak pozbyc sie lekow jak nawiazac kontakt z dusza by sie dowiedziec co jest dla mnie najlepsze jak zawod gdzie mieszkac czym sie zajmowac ?
    Dodam rowniez z zaczyna sie psuc moj zwiazek czego to moze byc oznaka ????

  21. Conchita
    Maj 28, 2014 @ 19:40:26

    Super! Sam do siebie mówisz :), ale z różnych poziomów świadomości… Może to być też przewodnik duchowy. Wygląda na to, że wychodzisz na prostą.

    Ja mówię do siebie nieraz fragmentem piosenki, pojawia mi się taki fragment i jest perfekcyjnym komentarzem do danej sytuacji. Nadaje to taki kontekst komiczny poważnym niby zdarzeniom. Raz mi gadała część mnie we śnie fragmentem poezji Herberta: „Idź dokąd poszli tamci, do ciemnego kresu. Po złote runo nicości, Twoją ostatnią nagrodę”… No to idę 🙂 .

    Ja już dawno przestałam pytać co jest normalne, a co nie… W zasadzie moja normalność skończyła się w wielu 3-4 lat, jak mi przekazał swoje traumatyczne doświadczenia duch z sąsiedztwa 🙂 .

  22. SwiatDucha
    Maj 28, 2014 @ 20:41:26

    >Mało tego mówię do siebie po imieniu.

    Czyli uruchomił się wewnętrzny Obserwator w trybie samodzielnym [dotąd działał w trybie zlepionym z Duszą], oderwał się od utożsamienia się z Duszą. Po jakimś czasie może dojdziesz do obserwacji, że TY [Świadome Ja] nie jest Duszą [ani nie jest jej przeżyciami].

  23. SwiatDucha
    Maj 29, 2014 @ 10:22:40

    >Dusza również jest nieśmiertelna czy może po jakimś czasie będzie niepotrzebna.
    -i tak i tak, Dusza przeżywa ileś wcieleń, ale wydaje się, że w czasie Oświecenia, Wniebowstąpienia jej „dolne” warstwy są rozpuszaczane jako już niepotrzebne.

    >Czy w momencie Oświecenia Duch wraca z powrotem do Boga?
    tak, tyle, że:
    – nie od razu, można powiedzieć, że są stopniowe oświecenia na kolejne poziomy wyższych ciał subtelnych, a niższe poziomy są rozpuszczane
    – powrót Ducha do Boga już nie jest powrotem tego samego Ducha, który wyszedł z Boga. Jak Odyseusz wraca z bagażem doświadczeń i, co ważne, jako Świadome Ja. w odróżnieniu od totalnie nieświadomego Ducha, który wchodził w pierwsze inkarnacje.

    >Po co w takim razie ta cała iluzja i wyzwalanie się z niej?
    Ta cała zabawa [lila w tradycji wedyjskiej] bierze się z tego, że Bóg chciał się podzielić sobą, swoją Świadomością i możnaby rzec – stworzyć kolejnych Bogów. W Biblii jest powiedziane „bogami jesteście”, ale nie dodane zostało, że na początku jest to jedynie potencjalność. Ta cała iluzja i wyzwalanie, przyznasz, że jest to niemałe zadanie, służy urzeczywistnieniu tej potencjalności, realnemu staniu się tym, kim Bóg chciał, abyśmy się stali.

    >Według Biblii Dusza jest śmiertelna
    a jakbyś miał na to podać cytat wraz z miejscem gdzie występuje?
    bo ja znalazłem:
    „Nie bójcie się więc tych, którzy zabijają ciało, ale Duszy zabić nie mogą.” (Mt 10, 28)
    Biblia nie jest jakimś autorytetem co do Duszy, zwłaszcza dlatego, że zarówno Żydzi jak i chrześcianie niespecjalnie się Duszą interesowali. por. odpowiedź w tekście [link]

  24. Marc
    Maj 29, 2014 @ 11:28:58

    Co innego nie wyjść z domu i w nim siedzieć a co innego pojechac na wakacje, wrócić i siedzieć w domu.

  25. Marc
    Maj 29, 2014 @ 11:31:25

    Ciała się rozpuszczają. Czy znikają? Porównajmy je dokolorów. W czarni nie ma żadnego koloru – to bym rozumiał jako nicość, zniknięcie. Biel wydaje się tylko bezkolorowa (biała) ale jest efektem połączenia wszystkich kolorów.

  26. Marc
    Maj 29, 2014 @ 11:32:54

    Nie bójcie się więc tych, którzy zabijają ciało, ale Duszy zabić nie mogą.” (Mt 10, 28)

    Ale jest też „Bójcie się raczej tego, który może i ciało i duszę zniszczyć w piekle”. Hmm.

  27. Marc
    Maj 29, 2014 @ 11:34:16

    Ale to w sumie nie musi oznaczać śmierci-unicestwienia. Chrześcijaństwo mówi, że dusza jest nieśmiertelna.

  28. Marc
    Maj 29, 2014 @ 13:38:23

    „piekło to wymysł żeby zastraszać ludzi”. Jeśli się nie mylę, to Buddyzm też mówi o piekle, ale chyba wg. Buddyzmu nie musi być wieczne.

  29. Elżbieta
    Maj 29, 2014 @ 17:25:58

    „…powrót Ducha do Boga już nie jest powrotem tego samego Ducha…”
    Czyli można powiedzieć, że Bóg się ciągle rozwija 🙂

  30. Tomek
    Maj 29, 2014 @ 18:29:42

    Wydaje mi się, że duch, który pośrednio wchodzi w inkarnacje nie traci kontaktu z Bogiem. Jest cały czas częścią Boga. To dusza ma „pod górkę”. Dlatego można mówić o zabawie , a nie o zadaniu (dla ducha). To jest uleganie iluzji, że coś jest podzielone. Przy tego typu rozumowaniu trudno „zaliczyć” wszystkie role aby zdobyć całą wiedzę. Jeśli istnieje jasnowiedzenie to po co się męczyć? No chyba, że dla fun-u :).
    Kolejnym aspektem jest wielowymiarowość duszy i ducha. Mogą one działać jednocześnie nie tylko w „naszym 3D”, a o tym wiemy mało, lub mówi się mało.

  31. Tomek
    Maj 29, 2014 @ 19:22:52

  32. SwiatDucha
    Maj 29, 2014 @ 21:14:18

    Marc
    >Ciała się rozpuszczają. Czy znikają?

    Ci, którzy mają ponurą wizję, mówią: z prochu powstałeś w proch się obrucisz. [mówią to z błędem oczywiście 😉 ]

    Ja mam troszkę inną wersję: z Boga powstałeś, w Boga się obrócisz [np. za N.D.Walshem]. I wydaje się, że ów błąd już tu nie występuje.

    >„Bójcie się raczej tego, który może i ciało i duszę zniszczyć w piekle”. Hmm.

    Mowa o kr. którego każą się bać. Nielepiej z krokodylem postępować odpowiednio, i nie dać sobie Duszy zdegradować?
    [degradację duszy opisałem na str. o kr.]
    I wtedy jak to wiesz, będziesz rozpoznawał taki cytat i jego wartość.
    Poddałem cytat o bardziej pozytywnym przesłaniu, poza tym nie mający podchwytliwego haczyka w postaci potrzebnej dodatkowej wiedzy. No ALE przewodnicy dusz komu co tłumaczą? Sami jak tabaka. Dzięki temu łatwo ludźmi sterować, bo ciemna masa jakaś.

    Cor
    jak zaczynasz coś rozumieć z tych klocków to lepiej w 90% przypadków nic nie mówić, bo można oberwać klątwami od tych, którzy „wiedzą” i jakimś dziwnym zrządzeniem losu mają spore moce rzucania klątw.
    A osobiście nie lubię ciągle komuś czegoś odsyłać [tzn. klątw] czy też ciągle komuś coś udowadniać. Jak chcą tak myśleć- ich cyrk.

    >Ale nie oznacza to nieśmiertelności duszy.
    To oznacza nieśmiertelność i nienaruszalność Duszy, ale nie oznacza że będzie istnieć zawsze. Ma swój początek, będzie mieć i koniec. Duch za to nawet więcej jest niż „nieśmiertelny”, on nie przebywa w obszarach czasowych.

    Tomek
    > Przy tego typu rozumowaniu trudno „zaliczyć” wszystkie role aby zdobyć całą wiedzę.
    no i dzięki temu mamy „szybkie oświecenia” typu oświecone drzewo Mandżari Dasi.
    Nie ma potrzeby, żeby „wszystko zaliczać”. Każdy sobie sam stawia poziom ambicji, aby go osiągnąć jako Świadome Ja. A też można zdefraudować swoją Duszę u kr. i „wyparować” jako istota, powróciwszy do Ducha bez oświecenia. Też dziury w niebie nie ma.

    >Jeśli istnieje jasnowiedzenie to po co się męczyć?
    co miałeś na myśli?

  33. Marc
    Maj 29, 2014 @ 22:37:35

    “wyparować” jako istota, powróciwszy do Ducha bez oświecenia. Też dziury w niebie nie ma. – czy to jest podobne do tego, co mówi Chrześcijaństwo, że ceną za grzech jest śmierć? Jak można zniknąć, skoro nasza świadomość właśnie pochodzi od Ducha (jeśli dobrze to rozumiem)?

  34. Tomek
    Maj 30, 2014 @ 07:45:57

    Andrzeju, przy twojej opowiedzi na pierwsze pytanie to pytanie drugie tez jest odpowiedziane i nic nie trzeba dodawać.

  35. SwiatDucha
    Maj 30, 2014 @ 12:17:55

    Marc
    > Jak można zniknąć, skoro nasza świadomość właśnie pochodzi od Ducha (jeśli dobrze to rozumiem)?

    Ja to rozumiem chyba inaczej niż wiele osób. Wielu ezoteryków trąbi o Wielkiej Świadomości Ducha. Logicznym by było, że Duch inkarnując przez Duszę tą Świadomość będzie wyrażał. A tu.. kicha, nie wyraża.

    tak mówi N.D. Walsh „Rozmowy z Bogiem” i inni
    [Kurs Cudów:”Bóg musiał się podzielić, aby się poznać, ponieważ jedność nie może nabywać wiedzy, ponieważ nie ma obiektu”]
    [A. Mindell „O istocie snów” str. 91: Wheller narysował rysunek podobny do ryby model Wszechświata, który sam jest sobą zainteresowany i dlatego spogląda do tyłu na siebie. Zgodnie z tym modelem żyjemy we Wszechświecie, który dokonuje autorefleksji]
    [chyba R. Steiner też]

    opisują, że Bóg „zapomniał o sobie” i dopiero się wcielił, czyli zdegradował poziom Świadomości O ile ją miał, bo tego też jakby nie można „sprawdzić”, i też raczej nikt nie pisze o tym. Piszą o działaniach Boga, ale nie piszą o jego Świadomości, o rozsądku, o zapobiegliwości itp.
    Przynajmniej to, co teraz mamy, to wskazuje, że Bóg nie ma umysłu, bądź osobowości w naszym znaczeniu, albo ma je wyłączone. Bo skąd by się brało tyle zaakceptowanego cierpienia. Jeśli ludzie bywają humanitarni, to Bóg raczej nie. Jak już Duszy nie zależy bardzo jakoś na inkarnacji, to Bogu, to już chyba w ogóle – luz..

    Bóg zdegradował poziom Świadomości.. Jakby tego nie zrobił, to każda trawka byłaby mędrcem. A jest tylko trawką.
    Jak spojrzymy na istoty o młodych Duszach [różne] świeżo inkarnowane, to tej świadomości nie widać, jej tam nie ma. Bo jakby była, to by królik rozważał filozofię, a nie rozważa, tylko przeżuwa trawę i rozmnaża się.

    Jeśli Dusza się degraduje, to świadomość także może zanikać, widzę to u osób, które miały kr. a u schyłku życia zwykle mają różne kłopoty z psychiką: np. zdziecinnienie, brak pamięci krótkotrwałej, bądź psychiczne efekty alkoholizmu.
    Dusza jest pojazdem, także dla rozwoju Świadomego Ja. Im bardziej rozwinięta Dusza, tym łatwiej jest rozwinąć Świadome Ja.

    W przypadku degradacji przedśmiertnej owszem, osobowość działa, poprawnie reaguje na bodźce, rozmawia, ale świadomość jest zredukowana [na różne sposoby].

    Tak więc ten cytat, który podałeś wydaje się tyczyć tego procesu. Niestety [niestety dla zrozumienia duchowego ludzi nauczanych za pomocą tego cytatu], nie dotyczy to zwykle jednego wcielenia. I trochę trzeba rąbać owymi kr. tą świadomość wcielenie za wcieleniem, aby otrzymać zemulgowaną papkę, która może się roztworzyć na czynniki pierwsze po kolejnym wcieleniu.

  36. SwiatDucha
    Maj 30, 2014 @ 12:17:55

    Marc
    > Jak można zniknąć, skoro nasza świadomość właśnie pochodzi od Ducha (jeśli dobrze to rozumiem)?

    Ja to rozumiem chyba inaczej niż wiele osób. Wielu ezoteryków trąbi o Wielkiej Świadomości Ducha. Logicznym by było, że Duch inkarnując przez Duszę tą Świadomość będzie wyrażał. A tu.. kicha, nie wyraża.
    N.D. Walsh i inni [Steiner, Kurs Cudów] opisują, że Bóg „zapomniał o sobie” i dopiero się wcielił, czyli zdegradował poziom Świadomości. Jakby tego nie zrobił, to każda trawka byłaby mędrcem. A jest tylko trawką.

    Jak spojrzymy na istoty o młodych Duszach [różne] świeżo inkarnowane, to tej świadomości nie widać, jej tam nie ma. Bo jakby była, to by królik rozważał filozofię, a nie rozważa, tylko przeżuwa trawę i rozmnaża się.

    Jeśli Dusza się degraduje, to świadomość także może zanikać, widzę to u osób, które miały kr. a u schyłku życia zwykle mają różne kłopoty z psychiką: np. zdziecinnienie, brak pamięci krótkotrwałej, bądź psychiczne efekty alkoholizmu.
    Dusza jest pojazdem, także dla rozwoju Świadomego Ja. Im bardziej rozwinięta Dusza, tym łatwiej jest rozwinąć Świadome Ja.

    W przypadku degradacji przedśmiertnej owszem, osobowość działa, poprawnie reaguje na bodźce, rozmawia, ale świadomość jest zredukowana [na różne sposoby].

    Tak więc ten cytat, który podałeś wydaje się tyczyć tego procesu. Niestety [niestety dla zrozumienia duchowego ludzi nauczanych za pomocą tego cytatu], nie dotyczy to zwykle jednego wcielenia. I trochę trzeba rąbać owymi kr. tą świadomość wcielenie za wcieleniem, aby otrzymać zemulgowaną papkę, która może się roztworzyć na czynniki pierwsze po kolejnym wcieleniu.

  37. Conchita
    Maj 30, 2014 @ 14:26:59

    Piszecie, jakby Bóg był jakimś zewnętrznym bytem w stylu chrześcijańskiego ojca w niebiosach. 😉
    Ja to widzę jeszcze inaczej: Bogiem nazywa się właśnie najczystszą świadomość-istnienie (Jestem-Jesteśmy) bez osobowości, bo osobowość powstaje niżej, bez ciał mentalnych, więc tu nie ma analizy, bez emocji itd. itp. Jednocześnie świadomość ta ma zdolności do kreacji.

    Trawka może nie ma świadomości mentalnej, inteligencji, jednak ci, co mają zdolności empatii połączone z światem natury odczywają energię świadomą roślin. Nie jest może one zindywidualizowana, ale jest. Dlatego ludzie doznają odpoczynku na łonie natury – jest świadomość-istnienie, ale bez mentalnych konfliktów, więc działa wyciszająco na wzburzone umysły ludzkie. Patrząc w oczy zwierząt też widać świadomość, chociaż widać brak zdolności do abstrakcyjnego myślenia i auto-refleksji. Świadomość-istnienie nasze nie jest różne od zwierzęcej czy roślinnej, więc możemy się z tym łączyć, dostrajać. Nie widzę tu degradacji boskiej świadomości, raczej boską twórczość, stworzenie zindywidualizowanych form (ciał), w które zostały ubrane cząstki boskiej świadomości.

    Przy degradacji duszy świadomość nie zanika, a jedynie nie może w pełni przejawiać się przez taką podniszczoną, zanieczyszczoną formę. Nieskończony potencjał nie może przejawić się w takiej duszy, przejawia ona tylko karmicze energie (mentalne, emocjonalne) – z automatu, wyższe nie mogą się wyrazić. Przy symbiontach dusza usuwa się robiąc miejsce innemu centrum decyzyjnemu. Nie rozumiem jeszcze dlaczego dusza może chceć to zrobić, musi czuć się strasznie bezsilna i jednocześnie całkowicie być skierowana na świat zewnętrzny, nie rozumieć procesów wewnętrznych. Chciałabym to zobaczyć od wewnątrz od strony świaodmości raczej niż takiej zewnętrznej obserwacji.

    Tak w ogóle mam wrażenie, że Bóg dokonuje raczej projekcji w swoje dzieło stworzenia niż rzeczywiście się podzielił. Jak inaczej umysły mogłyby się tak łatwo jednoczyć, grupować, dostrajać, wspólnie doświadczać itp.

  38. SwiatDucha
    Maj 30, 2014 @ 20:18:28

    Cor

    >Pragnienia duszy są przekleństwem przeszkadzającym w Oświeceniu.

    Otóż to. To, co kiedyś pomagało, może przeszkadzać, i dlatego jogini usuwają się ze świata, aby rozpuszczać swoje Dusze i wchodzić na poziomy Ducha.

    > Na autopilota już nie umiem przejść a czuję się tak jakby ktoś posadził mnie za sterami samolotu przed kokpitem pełnym przycisków i dźwigni, których nie potrafię obsługiwać i powiedział „steruj sam”.

    I to jest to, co w Gwiezdnych Wojnach przeżywał młody Skywalker próbując używać umysłu do zniszczenia „Gwiazdy Śmierci”. Dopiero, gdy „użył mocy”, czyli wyszedł poza umysł, wtedy mu się to udało.


    Conchita, ja to biorę pod uwagę, co mówisz.
    Jednak wygląda, że Cor jakoś uznaje, że człowiek „sobą pozostaje” w różnych etapach rozwoju, w oświeceniach itd. i ciała swoje z butami do nieba weźmie. A to raczej nie tak

    Ja nigdzie nie powiedziałem o „degradacji boskiej świadomości”, raczej o jej braku mówiłem.

    >Bóg dokonuje raczej projekcji w swoje dzieło

    Też tak sądzę, ale jedno wytłumaczenie jest bardzo bliskie drugiemu. To, o którym mówisz jest jednak bardziej złożone, oczywiście chyba własnie prawdziwsze, ale nie komplikuję opisu, bo tylko by to zamąciło w głowie.. i tak dużo złożoności tu mamy.

    tu jest strona bardzo dokładnie i precyzyjnie to opisująca:
    http://mu6.com/the_beginning.html
    ALE jakbym zaczął jeszcze dodatkowo to tłumaczyć, to … marny los mojej witryny.. hihi

  39. SwiatDucha
    Maj 30, 2014 @ 21:03:09

    Elżbieta,
    i to jest zadziwiające:
    na poziomach czasowych obserwujemy rozwój
    a na poziomach bezczasowych wygląda JAKBY owych zmian nie było.
    Ale przecież są przekształcenia postaw, świadomości istot itp. Może to jest tak, że przekształcenie dokonuje się w inną „teraźniejszość”, tak jakby poprzedniej nigdy nie było? Bo mówią, że istnieje tylko „teraz”.. I teraz oglądamy Boga, który nam się przedstawia przed naszymi oczami.. A czas jest iluzją.

    Myślę, że dopiero dokładne wniknięcie co na jakim poziomie co robi może dać zrozumienie.

  40. SwiatDucha
    Maj 31, 2014 @ 22:53:27

    „Odkrycie krokodyli ma na celu skupienie się na nich i znów zaliczenie ich całości do czarnego zła a ich przeciwieństw do białego dobra. Tak żeby ludzie nie chcieli rezygnować z korzyści jakie myślą, że daje im krokodyl. Ale zupełnie to zaprzecza temu, że Opiekun coś daje tym ludziom i inspiracje są z wyższych ciał subtelnych. No i jak można to teraz zweryfikować?”

    Nie rozumiem tego wywodu niestety, cząstki rozumiem, ale już całe zdania się mi nie kleją. Jak piszesz tak że nie rozumiem, to nie mogę jakby odpowiedzieć na to.
    Ale też nie napieram na siebie, ufam, że WJ wiedzą, co mi pokazywać, a do czego Ty sam dojdziesz 🙂 Ostatecznie, jak będziesz chciał coś mocno wiedzieć, to zaczniesz się mocno dobijać po tą wiedzę.

  41. Conchita
    Czer 01, 2014 @ 00:58:55

    Cor: ja też nie do końca łapię :). Mam wrażenie, że Twój umysł pracuje nad tym, by skomplikować wszystko, postawić biało-czarne granice, zaprzeczyć czemuś, co przed chwilą stworzył – wszystko po to, by utrzymać stan pomieszania. 🙂 .
    Ale – co kto lubi :D.

    „jogini usuwają się ze świata, aby rozpuszczać swoje Dusze i wchodzić na poziomy Ducha”
    W pełni wszystko znajduje swoje miejsce. Wyrzeczenia i odrzucanie oznacza, że coś nie zostało zrozumiane, zrealizowane i została znaleziona droga na skróty poprzez odrzucenie przeszkody.
    Ja bym to raczej nazwała uwolnieniem utożsamienia się. Świadomość, świadome ja – uwolnione od utożsamienia się z duszą, myślami, obrazami ego czy wizją świadomości, Boga, przywiązaniami do stanów uznanych za „oświecone” – może przejawiać z dużą swobodą z różnych poziomów, (w tym z duszy) zgodnie z naturalnym rytmem.

  42. Conchita
    Czer 02, 2014 @ 09:32:11

    Nie, że nie umiesz, tylko napisałeś niejednoznacznie.
    Czy wg. Ciebie krokodyl i jego opiekun coś ludziom daje czy nie, czy inspiracje są z wyższych ciał a ludzie je przypisują krokodylom, a krok. spija tylko nadwyżki energii? Trudno się odnieść, jak nie wiadomo do czego :). Jeśli krok. miałby spijać tylko nadwyżki energi będąc poza tym nieszkodliwym (są takie astralne pasożyty) to w ogóle nie miałby wpływu na duszę, na decyzje i nie byłoby potrzeby się tym tak zajmować…

  43. Conchita
    Czer 03, 2014 @ 08:48:57

    Chociaż nie ze wszystkim się zgadzam to rozumiem, o co Ci chodzi – o skupienie się na wyjściu z obciążenia raczej niż na obciążeniu jako takim i przejściu dalej, na następny etap, do wspólnoty z innymi ludźmi. Jest to jak najbardziej pozytywne i prawidłowe, postęp w rozumieniu i doświadczaniu, czego Ci życzę.
    Ludzie mogą rozwijać swój potencjał jeszcze lepiej bez symbiontów, bo symbiont usztywnia, działa ograniczająco zaburzając elastyczny wielowymiarowy potencjał człowieka.
    Ja to bym chciała, żeby ludzie zauważyli w sobie ten wielowymiarowy potencjał, bo mam wrażenie, że go nie widzą skupieni na codziennych problemach.

    Ja to nie wiem, czy moja dusza jest normalna, mnie to nieraz rozsadza od takich myśli, odczuć. Ale i wywołuje to tęsknotę – to chyba też coś do przerobienia – do czasów, gdy życie było wyrazistsze, poruszenia silniejsze, wszystko mocno totalnie przeżywane i z taką głębią, wielowymiarowością, była ogromna wewnętrzna przestrzeń, w której byli inni i to wszystko było takie prawdziwe, nieosłonięte i głębokie, a to niesamowite podbicie jakie dają nałożone przeszłe perspektywy, każde doświadczenia nabiera posmaku wieczności, wielokontekstowości…
    Jejku, ale mnie wzięło, normalnie mnie skręca…
    To mi z duszy idzie, nie z wysokich ciał, bo w wysokich ciałach nie ma pragnień, a tu jest pragnienie i tęsknota. Jedyny sposób, żeby się z tym uporać to albo wejść na wyższe ciała i patrzeć jak wyciszają się pragnienia i wewnętrzne poruszenia albo na niższe – zająć się codziennością i zapomnieć.

  44. ananda777
    Czer 03, 2014 @ 16:29:33

    Znacie ksiazke i tematyke szczytowych stanow swiadomosci?
    http://www.peakstates.pl/stanyszczytowe.html

  45. Conchita
    Czer 04, 2014 @ 10:26:42

    Wow! Dzięki! :). A tu lista stanów: http://www.peakstates.pl/lista.html
    Moja dusza znów się nakręciła na nowe przygody :). Super! Nie do końca rozumiem 3 mózgi (?) ale może to kwestia doczytania…

  46. ananda777
    Czer 04, 2014 @ 15:35:50

  47. SwiatDucha
    Czer 04, 2014 @ 21:34:55

    To bardzo ciekawe, Marek Białach interesujące rzeczy napisał, i to bardzo w temacie „rozmowy z Duszą”, bo ta terapia, którą opisuje także się mieści w takim obszarze. A więc kolejny argument, że warto poznawać Duszę, jej postawy i poruszenia, oraz korzystać z tego.

  48. lucy
    Paźdź 11, 2016 @ 12:39:18

    Po przeczytaniu artukulu zastanawialam sie nad rozmowia z inna dusza bo to ze za rozmawiam z swoja odkrylam taz wczoraj 🙂 u mnie wyglada to tak jakbym rozmawiala sama z soba i co ciekawe to dziala 🙂
    tak wiec wczoraj odkrylam ze moje rozmowy z sama soba to nie szalenstwo i pomyslalam ze porozmawiam sobie z dusza mojego chlopaka. Zadalam pytanie czy ? zawsze zastanawialam sie nad jedna sprawa z przeszlosci mojego chlopaka (jak nie bylismy razem) no i moj chopak nagle podczas rozmowy zaczal mi opowiadac na temam ktory mnie interesowal. No to sie dowiedzialam i nie wiem co z tym zrobic bo prawda okazala sie byc bolesna, choc musze powiedziec ,ze czulam ze nie jest tak jak on mi mowil , ze prawda jest inna 😦 boli

  49. SwiatDucha
    Paźdź 11, 2016 @ 13:28:24

    Witaj lucy!

    Mówisz, że boli. Niektórzy mówią, że to prawda boli. A ja myślę, że to moja naiwność i moje błędy życiowe bolą. Bo jak nie mam błędów i pozostaję w prawdziwości, to nic mnie nie boli.
    Nie boli mnie akceptacja, tylko opór Duszy i płonne nadzieje mnie bolą. O, dzisiaj mnie zabolało to, że wyobrażałem sobie, iż pewna pani będzie mieć czas na spotykanie się ze mną, a jak z nią pogadałem, to widzę, że pracuje na dwóch etatach, jest zaangażowana w życie córki i nie ma szansy na to, żeby tam coś było. Oczywiście, jakby mnie z gaci wyrywało do niej, to by nic nie było przeszkodą. Ale ja już 20 lat nie mam..
    Jak miałem te 20,30 lat to też się zastanawiałem jak to by było z taką jedną czy drugą panią. I jak pospotykałem się, z takim odpowiednio obciążonymi (bo moja Dusza tylko takie chciała i uważała za atrakcyjne), i jak sobie popatrzyłem w przyszłość, jak to by było, biorąc poprawkę, że taka pani po prostu taka jest i się nie zmieni, to powiem ci, że mi mina rzedła. No i oczywiście bolało, bo widziałem, że może przyjemnie być razem, ale po głowie dosyć często to bym dostawał.. I co było przyczyną bólu, odczuwanego cierpienia? Prawda? Nie, tylko sytuacja, ew. moja naiwność, czy nadzieja. Nadzieja to jest taka moneta, która po drugiej stronie ma cierpienie. Tak jak pożyczka. Miło pożyczać, ale oddawać? To można odczuwać, jakby płacić drugi raz za cos.. Dusza może tak to odbierać, np. TV na kredyt. Raz płaci za TV, a drugi raz płaci za kredyt (oddaje go). I jak – przyjemnie?

    Tak, sprawa odczuć jest bardzo ważna. A odkrywając karty życia można i zmądrzeć i pocierpieć jednocześnie.

    Na pokrzepienie serc, z Duszami także można przyjemnie działać, zaświadczają o tym wypowiedzi uczestników Widzeń Artura Zgadzaja:
    http://www.widzenia.com/wypowiedzi-co-to-daje

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: