Białe dobro i czarne zło


życiu Dziś zamierzam zabrać was na wycieczkę.

Tu i tam.

Dosłownie – „w górę” i ” na dół”. Do białego i do ciemnego.

Proszę się nie bać 🙂 – wrócimy skąd przyszliśmy, jednak z dodatkową świadomością.

Duchowość od wieków zna pojęcia „nieba” i „piekła”. Niebo jest dla tych, którzy byli posłuszni, a piekło dla tych, którzy wybrali wolność od zasad. Dodatkowo jeszcze był Bóg. I to jest podział, jak się okaże, bardzo przystający do tego, co ma istotnie miejsce w świecie duchowym.

Nurt „nie wolno” nazwijmy białym,

a nurt „wszystko wolno” nazwijmy czarnym.

Oprócz tego jest jeszcze postawa zdrowa, zwykła, związana z połączeniem z Bogiem (in. Źródłem, Boskim Ja, Bogiem Dawcą Życia, Tao..).
Ona jest zdrowa, natomiast te dwie: biała i ciemna, to już nie są aż tak zdrowe..

„Wszystko mi wolno”

„Wszystko wolno” jest to postawa wolności od ograniczeń.

W obrębie ciemnej strony powiedziane jest, że ograniczenia nie powinny istnieć, a jak już ktoś się na nie natknie, to może bez szkody je przekraczać, a nawet naruszać czy łamać. Bo „mnie wolno”. Potrzeby tego kogoś (przy takiej postawie) są ważniejsze niż jakieś ograniczenia! A zwłaszcza te, nałożone przez innych, przez zewnętrzne okoliczności, zasady, sytuacje.

Jeśli przekraczanie własnych granic, przekraczanie własnych niemożności, jest nawet rozwojowe, to postawa „wszystko wolno” nie zatrzymuje się na tym.

Naruszanie granic innych osób, czy środowiska, łamanie przepisów bez jakiegokoliwiek odczucia, profanacja, nie liczenie się z drugim człowiekiem – to też zawiera się w ideale „ciemnej strony”. To są postawy ciemnych bytów duchowych.

Sama ta postawa jest jakże atrakcyjna – nie zawiera ograniczeń! A jeśli będzię ciężko, to ciemna strona duchowa może dać pomocnika. Zwykle takich pomocników nazywało się diabłem, który wspierał człowieka, za coś, bo przecież nie za darmo. Ja nazywam to symbiontem, Awiessałom Padwodnyj – krokodylem [więcej].

Zaczyna się niewinnie. Ktoś ma kłopot z kopaniem łopatą ziemi – powinien „się przełamać!” i kopać dalej. „Przełamywanie” swoich sił – zwłaszcza przy nadużywaniu ciała fizycznego – dać może nieco nadludzkich sił, bo ciemni mogą dać krokodyla fizycznego. Jak i przy innych – następuje czasowe znieczulenie, i można dalej działać. Ale.. po jakimś czasie ciemni i tak „swoje odzyskują” – zaczyna się choroba szkieletu – nadmierne pastwienie się nad własnym ciałem takie daje efekty. Wahałem takich ludzi z kr. fizycz., mających zwyrodnienia stawów. Moja znajoma przesiliła stopy – zbyt długo stojąc, i na nieodpowiednim podłożu – i stopy zaczęły boleć. A i kr. fizyczny był, więc prosiliśmy, aby został zabrany. I rzeczywiście, Wyższe Jaźnie go usunęły. Jednak ból w stopach nie przeszedł tak szybko.

„Przecież nie powinny istnieć ograniczenia!” – tak myślał mój kolega, który miał krokodyla mentalnego. Jego myślenie było płytkie, acz.. mocno zasilane z ciemnej strony. Chciał się bawić w życiu, radować. Aż do momentu jak zrobił w takiej radosnej zabawie dzieciątko pewnej pani. Nie, nie nauczyło go to wiele. Jego Dusza była tak przekonana, że powinno być fajnie! A on nadal jej wtórował. I krokodyl się trzymał go nadal. Niechciane dziecko (on go nie chciał! uważał, że matka jest po.i.przona) wzięło na siebie koszty jego postawy. I dalej będzie brać w ciągu życia. (Łazariew mówi dobrze, że dzieci biorą efekty karmy rodziców na siebie).

Jeśli ktoś dobrze zarabia, powinien (zwykle w swoim mniemaniu), zarabiać jeszcze i jeszcze więcej! A jeśli mu ktoś stanie na drodze? Nie ma szans, przecież dla naszego bohatera skumplowanego z ciemną stroną nie może taki ktoś być przeszkodą.

Jeśli zespół w korporacji skończył swoją pracę zgodnie z planem, to jeszcze ma możliwość dalszej wysilonej pracy przez 4 dodatkowe godziny. Bo przecież będą z tego dodatkowe pieniądze, dodatkowe korzyści!

Znane są i popularne slogany menadżerów „we try harder” („my się bardziej staramy”), które właśnie idą w kierunku bezwzględnego przekraczania granic, możliwości członków zespołów.

Brak wrażliwości tu ma być rekompensowany ogromnymi osiągnięciami. Ciemna strona mocno znieczula, więc można i siebie nadużywać, i innych. Osiągnięcia, istotnie są, jednak jest też ich cena. Jest to przekraczanie granic, możliwości osobistych i u drugiego człowieka, czy też nadużywanie środowiska.

Brzmi groźnie, prawda? Istotnie, nie jest to kaszka z mleczkiem. Natomiast z zewnątrz, pozory – mylą. Mamy uśmiech i poczucie swobody, czy wręcz wolności, do którego tak wielu ludzi ciągnie jak pszczoły do miodu!

Na plakacie piękna uśmiechnięta pani. I podpis: „jeśli nie jest się pierwszym graczem na rynku wypożyczalni samochodów, trzeba się bardziej starać” (w znaczeniu: napierać, przełamywać, więcej osiągać).”Hard” oznacza ciężki, trudny, zawierający wewnętrzną presję. Czyli to staranie nie jest radosne i łatwe, ale tak naprawdę okupione dużymi kosztami, ciężkie. Widać tu dysonans w stosunku do ładnego uśmiechu pani, prawda? To jedno słowo „hard” jednak dużo wyjaśnia co się kryje tam gdzieś w głębi, jake procesy, jakie jakości, jakie energie. Na zewnątrz zaś widzimy coś innego. I możemy być zwiedzeni, wręcz zachwyceni, jeśli nie jesteśmy uważni.

Musimy się bardziej starać. Jest to po prostu przymus wywierany na siebie. Ale ciemni nie próżnują – zarówno dają ulgę (znieczulenie), jak i nadludzkie energie, dające „posłuch”.

A w ramach tych większych starań zawiera się także i piękny wizerunek, ładny uśmiech.. To nic, że podstawą są twarde, sztywne intencje rywalizacji z konkurencją za dużą cenę.. Ładnie opakowana, często niemal radosna i swobodna bezwzględność: to znajdziecie po stronie ciemnej.

Tak więc nie zawsze ciemna strona ma taki bardzo ciemny wizerunek. Z zewnątrz jest to zwykle wizerunek bardzo dobry! (vide: politycy, którzy szalenie dbają o swój „dobry wizerunek”) Ładna buzia, a pod nią, jakby pogrzebać, to wychodzi ciemna postawa.. Ale kto by się tego spodziewał?!

W świecie duchowym można wiele. Co prawda często jest tak, że nie samemu/nie samej. Ktoś, kto zaczyna uważać, że „świat do niego należy” zaraz ma na sobie uwagę duchowych sił, które chcą go wesprzeć. Wszystko by było fajnie, tyle, że nie są to siły od Boga. Zwykle są to siły niecne. Nazywam je siłami ciemnymi, „ciemną stroną”. O, ci to dopiero mocno uważają, że „wszystko im wolno”. A dodatkowo – mają do swojej dyspozycji energie z poziomów ponadludzkich, którymi załatwiają swoje sprawy. Taki ktoś, kto „przegina” z „tyle mi wolno” za chwilę będzie zwykle ma propozycję, żeby skorzystać z takiej pomocy z ciemnej strony. Takie postawy biorą ludzie, którzy są bardziej męscy (jang), zarówno mężczyźni jak i kobiety.

Miałem kiedyś znajomą, która miała bardzo mocne osobiste energie. Nic jakby złego samo z siebie. Sęk w tym, że a) miała do tego ciemne wzorce (czyli wzorce postępowania wzięte od ciemnej strony duchowej), b) miała według Human Design profil 6 czyli Role Model – „wzór do naśladowania”.
I jak postępowała? Uważała, że pojadła wszystkie rozumy i wie najlepiej jak żyć. Istotnie, miała wiele optymizmu i przebojowości. Natomiast jej postawa że ona i tak jest lepsza i tak wie lepiej jak działać dawała dużo poczucia poniżenia ludziom, którzy przy niej się znajdowali. To oczywiście były efekty wzorców z ciemnej strony.
Ani duże osobiste energie nie są same z siebie kłopotem.
Ani nawet profil 6 też nie musi być kłopotem, czy źródłem poniżania i szarogęszenia się. Są sposoby aby 6 pozytywnie wyrażać. Ale trzeba chcieć. A ta pani niestety była przekonana o swojej lepszości, .. no i taka dalej została „lepsza” na sposób ciemny.

A Bóg? Ostateczny Stwórca? A kogo to obchodzi, że jest? Jeśli komuś związanemu z ciemną stroną „idzie w życiu” (a właściwie bardzo dobrze idzie, wręcz „żre”, jak to się mówi), to on nie będzie się oglądał na jakiegoś Boga. Bo i po co. On/a sam/a jest takim „małym bogiem”.

Takimi jakby wzorami postępowania dla ciemnej strony są istoty półboskie, które założyły cywilizację sumeryjską, czyli Anunnaki (bogowie przychodzący z nieba). Więcej o tym piszę w artykułach [1] [2]

Jest tu zagwozdka. Człowiek, składający się z osobowości (ciała) i Duszy może mieć różne postawy w swoich cząstkach. Ciekawym przypadkiem jest, gdy Osobowość uważa, że nie jest związana z ciemną stroną, a Dusza uważa, że warto nadal trzymać z ciemnymi.
Tak miała ta moja znajoma z 6 i dużymi eneriami. Nie było jak jej powiedzieć, że coś z nią jest nie tak. Po niewielu próbach zaprzestałem, bo to jak grochem o ścianę – mnie nikt nie płaci za to. Nie mam takich energii, aby kogokolwiek przekonywać. Jak sam nie zechce – to ja tego nie jestem w stanie w ogóle jakby podważyć. Jego zdanie – jego sprawa.

Dusza może uważać, że warto nadal trzymać z ciemnymi. Bo jak w poprzednich wcieleniach trzymała i było dobrze, to dlaczego ma nagle przestawać? No i widzimy takich ludzi, którzy „z zewnątrz” bardzo dobrze wyglądają, ale gdzieś w środku, coś mają popodłączane do ciemnych energii, Dusza gdzieś szuka wsparcia w ciemnej stronie.

Trzymając się jasności, światłości nie musimy wchodzić w konszachty ze stroną ciemną.

Ani nawet nie musimy się przed nią bronić. Jednak jeśli ktoś pragnie bądź potrzebuje zrobić karierę, spore pieniądze (nazywane „godnym zarobkiem”), bądź jeśli chce utrzymać rodzinę na wyższym poziomie, to najpewniej pójdzie do pracy w Systemie, a tam najpewniej natknie się na osobę z wzorcami z ciemnej strony. Może to być np. szef (nie bez przyczyny został szefem…) I wtedy się zaczyna dylemat: trzymać się światłości i jasności czy robić pieniądze?,

„Zarabiać na chleb”?, „utrzymywać rodzinę”? – za cenę poddania się ciemnemu drylowi..

Bo często współpraca z osobą z ciemnej strony oznacza pójście na daleko idące ustępstwa i kompromisy.. Ja nie powiem, co robić w takim przypadku, to jest indywidualna sprawa każdego. Ja nie zdołałem pozostać w systemowej pracy. Ale też nie miałem „zobowiązań” ze strony rodziny, dzieci.

Postawa obronna: „nie wolno!”

Jeśli jest natarcie, to jest i obrona.

Strona ciemna ma postawę nadużywania. Ma postawę silną i niewrażliwą na dobro drugiego człowieka. Zaraz więc znajduje się na to odpowiedź – inne osoby, które są atakowane przez ciemnych przyjmują postawę obronną. Są obiektem upokarzania, poniżania (np. żona alkoholika, podwładny w pracy).

No i niektórzy z tych zaatakowanych osób mówią: „nie wolno!” „nie wolno ci łamać moich granic, przekraczać ich, nie wolno ci mnie ranić!”

Nie mówią tego łagodnie, ale właśnie – odpowiednio silnie, porównywalnie silnie do siły ataku. Są to początki postaw białych.

Możnaby się odwołać do Boga, modlić, patrzeć w czym moja własna Dusza sprowadziła na siebie ten atak. Ale.. osoby z białymi postawami nie robią nic z tego. One uważają, że zło przyszło z zewnątrz, z zewnętrznych wobec nichpowodów i jako takie powinno sobie pójść natychmiast od nich. Powinno owo ciemne zło solidnie dostać po uszach, albo w ogóle mocno po grzbiecie! i jeszcze przeprosić na kolanach, że niepokoi.

Biała strona jest reakcją na atak. Osoby związane z białą stroną chcą się same bronić przed atakiem. Przed nieczułością ciemnych, napaścią, poniżeniem. Przed upokorzeniem. Przed sprofanowaniem ich wartości (wiele, wiele chrześcian ma wzorce białe – wzorce ofiary – cierpię ale dobrze pamiętam tych gnoi, którzy mi to zrobili). Kościół mówi o konieczności cierpienia, ale i przebaczenia. Wierni myślą: „ok, będę cierpiała”, ale dusza tej osoby już nie jest skłonna do wybaczania – i przyjmuje białą postawę niechęci, poczucia krzywdy.

Osoby zaatakowane bronią się przed ograbieniem ich z ich własnych dóbr. Jest to zupełnie oczywiste. Ta postawa może być uznana za zdrową. Jeśli nie zna się praw duchowych, prosta obrona jest zwykle przez ludzi używana do zachowania siebie i swoich dóbr w dobrym stanie.

Natomiast postawa prostej obrony także dosyć łatwo może przechodzić w postawy przesadne, białe. Włącza się konieczność kontroli, ponieważ taki człowiek nie ma poczucia, że jego środowisko jest przyjazne. „Nie może na nim polegać”, więc zaczyna kontrolować.

No i nie ma poczucia, że ma siłę się obronić! Ma rację, bo ciemne siły zwykle są silniejsze, dają agresorom wsparcie energiami ponadludzkimi.. Takim energiom często nie sposób się oprzeć. Popatrz jak żony alkoholików są w sumie, mimo buntu, im poddane, posłuszne, uległe. To tak działają ciemne „wspomagacze” – przełamują opór tych żon.

A to już można nazwać postawami pochodzącymi z „białej strony” duchowej. Osoby czujące pokrzywdzenie potrafią bardzo łatwo iść w stronę białą, gdyż nie potrzeba tu mieć głębokich jakichś refleksji, natomiast od razu ma się „poczucie własnej słuszności”. A to jest bardzo przekonujące odczucie. Dodatkowo jak bardzo wzmacnia poczucie własnej ważności u Duszy!

„Jeśli ktoś mnie rani, jeśli narusza moje dobro, to ja mam wielką słuszność aby nie tylko nie pozwolić mu na to, ale i aby się wściec na niego i oddać mu, jeszcze z nawiązką!” – takie myślenie to już właśnie owa „biała strona”. Białe energie to energie wspierające własną rację, argumentowanie na własną korzyść. Możemy wyobrażać sobie, że jak „białe”, to jest jasno. Jednakże nie znajdziemy tu Boskiej Jasności, ani też czystej Boskiej Miłości.

Miłość i świetlista jasność są z Boga, a nie z białego.

Białe uzurpuje sobie rolę Boga, boskości. Ale biała strona to jeszcze nie Bóg Swórca Życia!

Dusze i osobowości odwołują się do białych energii, bo nie muszą się zmieniać, aby dostać wsparcie przeciw opresji, przeciwko komuś, kto ich napada. W obrębie białego starsze panie są w stanie celnie przeklinać tych wolnościowców, którzy im podpadli. Takie starsze panie nie mają w sobie miłości Bożej, mimo, iż częśto chodzą do kościółka. Mają za to nieprzebaczenie i chęć odwetu. Tak więc Boskie ja nie stoi za zastępami wkurzonych, wściekłych starszych pań. Za nimi stoi biały.

Tak samo jak za chuliganami, alkoholikami i przestępcami, którzy robią innym krzywdę, za nimi stoi czarna (ciemna) strona.

Brak współczucia jest po stronie ciemnej. Ale białej stronie także brakuje współczucia! Potrzeba kontroli jest o wiele silniejsza od współczucia, więc osoby z postawami białymi, chętne do kontroli nie liczą się z innymi..

Pamiętam jak bardzo zadziwiło mnie, gdy odkryłem, że „biała strona” tak naprawdę równie mocno nie posiada współczucia, co strona ciemna. Jedna jest warta drugiej!

Koszula bliższa ciału – „moje sprawy są o wiele ważniejsze od tego co ty tam czujesz”. Moja potrzeba kontroli i poczucie braku bezpieczeństwa nie zezwala tobie na bycie sobą. To jest podobna postawa, co po stronie ciemnej.

Może byśmy oczekiwali po osobach, które się bronią, że wyglądają na takie miłe, przyjazne, kulturalne, a nawet serdeczne, bo się uśmiechają (jak nie są atakowane).

Jak ta pani na obrazku, pięknie ubrana, zadbana. Ale ona ma w nosie, co ta dziewczynka czuje! Pani z obrazka tak bardzo chce kontrolować sytuację, tak bardzo czuje się zagrożona, że nie chce pozwolić na jakiekolwiek przejawy swobody.. Ba, nie tylko swobody – ale i nie chce patrzeć na realność, nie chce widzieć tego, co się akurat przy niej dzieje.

Ważniejsze jest skontrolowanie sytuacji i zjedzenie zupy – bo zupa musi być zjedzona! A jakieś tam odczucia, fochy? To o wiele mniej ważne. Liczy się łapa położona nad całą sytuacją.

Biali mówią:

dopiero jak skutecznie skontroluję wszystko,
to się dobrze poczuję!

Dziewczynka na obrazku najpewniej tak dużo wycierpiała, że mówi: „chcę umrzeć”. Przeżywa bardzo trudne chwile. Nawet w tak bardzo trudnej sytuacji, w jakiej jest dziewczynka, pani opiekunce to mało co robi. Ona – wiedziona silnymi białymi postawami – ma to w nosie. Ważniejsze jest „aby było dobrze”, czyli najpierw mała ma zjeść zupę! A potem.. potem się zobaczy. Może nie być żadnego „potem” związanego z narzekaniem dziewczynki, ponieważ intencje pani są takie, aby raczej stłumić przeżycia dziecka. Bo przecież przeszkadza. A pani nie powinno się przeszkadzać..
Nawet duże przeżycia osób z otoczenia nie mają prawa jej przeszkadzać.. Ot, cała biała strona – tłumiąca i kontrolująca.

Taki ktoś stojący po stronie białej sam chce kontrolować sytuację jako osobowość, albo chce tego jego Dusza. Podobnie jak w przypadku ciemnej strony, może sam sprawiać z zewnątrz wrażenie kogoś sympatycznego, może miło z nami rozmawiać. Póki nie staniemy mu na odcisk, póki ktoś nie aktywuje mu/jej Ciała Bolesnego.

Ciemna od razu jest postrzegana jako złoczynna przez swoje niecne zachowania, natomiast biała? O, tu długo wydaje się, że jest „tak dobrze”, że oni właśnie są po tej poprawnej, dobrej stronie.

Czy z owymi nurtami ciemnego i białego mamy do czynienia dzisiaj? O, tak. I to obszernie, natomiast możemy sobie z tego nie zdawać sprawy.

 

Biały

Nurt biały jest obecny w wielu religiach, w których obowiązują sztywne, stałe, mocne reguły. Wiele osób sprzyja takim rozwiązaniom, które szybko prowadzą do osądów, do wytykania błędów, do pokazywania na tych, którzy nie są doskonali. Ocenianie, przypasowywanie do standardu jest przecież tak dobrze nam znane ze.. szkoły! Tam też, wśród nauczycieli również jest wiele osób obciążonych wzorcami białego.

Osobom myślące, że mówię o Bogu, który jest Miłością  chcę powiedzieć: Biały nie jest Bogiem dawcą życia, dawcą miłości.  Jeśli ktoś myśli, że miłość tak działa, jest w błędzie.

Mówię o białym, co się Bogiem chciał nazywać.
A nieświadomi ludzie Boga w Białym jednak chcą widzieć. Zwłaszcza, że im jest to na rękę. Uprawomocnia ich lęki i potrzebę kontroli.

Jeśli komuś przyszło do głowy, że sztywne zakazy, obawy, brak zaufania, kontrola pochodzą od Boga, to ten artykuł jest dla niej/niego. Bo to nie jest prawda. Zakazy, obawy, brak zaufania, kontrola pochodzą od białej strony, w niej mają ostoję.

Artykuł byłby korzystny np. dla pań, które chodzą do kościółka aby sobie potwierdzić swoją słuszność kontroli wszystkiego wokoło.  Panie chodzące do kościoła aby potwierdzać sobie swoje postawy oskarżania ludzi i niewybaczenia – to oczywiście silna strona białego. Wielu ludzi chodzi do kościoła z różnych powodów tylko nie z tych, że są chrześcijanami..

Starsza pani wychodzi z kościoła i rzuca spojrzeniem pioruny. Bo przecież „ona wie co jest poprawne, a co nie, więc powinna pokazywać to światu”. Czy to jest chrześcianka?

Biała strona jest bardzo za tradycją i jej ograniczeniami.

  • mama coś robiła, to i ja robię
  • tak rodzice chcieli i to jest tradycja,
  • bo co ludzie powiedzą
    • to wszystko są białe postawy, tym razem wywierające ogromne nieraz presje na siebie. „Bo jeśli na siebie wywieram tak duże presje, to i na innych mogę, co to inni są lepsi? Też muszą się podporządkować, jak i ja się podporządkowałam.”

Takie myślenie u osób z białych kręgów powoduje mocne umocowanie ich poglądów, mają przecież argument, dowód na prawdziwość w sobie samych. Ich Dusza ma. Im bardziej „siebie cisną”, im bardziej są nienawistni wobec siebie, tym bardziej potrafią być nienawistni wobec innych. Ufff… co za przykre myślenie, co za opresyjne energie się tu generują. Ale to nie żadne diabły to robią, tylko ludzie związani z białą stroną – najpierw robią to sobie a potem innym.

Ja się nie dziwię im, że trwają w niechęci a wręcz nienawiści do siebie, do swojej prawdziwej swobodnej istoty. Jeśliby poluzowali jej, to.. musieliby poluzować innym, wybaczyć innym. A tego nie chcą, obawiają się, czują się zalęknieni, wręcz przerażeni. Dlaczego? Bo czują się bezsilni wobec ciemnej strony, swojego „przeciwnika”, wobec niewidzialnych istot zwanych symbiontami, nad którymi człowiek nie ma kontroli, a które to istoty potrafią nieźle przylać. Ja się nie dziwię takim osobom, bo sam nie wiedziałem co z tym zrobić i przez wiele lat byłem mocno niszczony z ciemnej strony. Oczywiście także moja Dusza miała białe wzorce, ale powoli z tego wyszedłem, dla mnie symbionty są o wiele, wiele bardziej obojętne i bezpieczne niż kiedyś. Jednak osoby z białymi postawami zwykle nie chcą iść ścieżką poznania i oczyszczenia. Ich Dusze tkwią w klinczu presji na siebie i kontrolowania innych, którzy mogliby im zagrażać.

Dla osób z białej strony szukających zasad do przestrzegania w kościele jest i dziesięć przykazań Bożych, i Pięć Przykazań Kościelnych, i Siedem Grzechów Głównych.. i jeszcze coś tam się znajdzie oprócz tego. Tak więc mają w czym wybierać, aby mieć podstawy do oskarżania bliźnich. A że Jezus mówił „przebacz wiele razy, kochaj”, „nie pamiętaj krzywd”? Jezus był dawno i daleko, a proboszcz jest tu i teraz. Poza tym Jezus nie potwierdzał jej lęków i potrzeby kontrolowania, coś słabo mówił w tym obszarze.

Jak się mają wzorce białe w praktyce, do czego prowadzą? Do bycia strażnikiem, do pilnowania. A jak nie daje się ktoś wolnościowy upilnować? – osoba z białymi wzorcami wpada w gniew, wściekłość, próbuje sprawować kontrolę. Jest tu także mocne przekonanie o swojej racji, bo jakże by inaczej – bez niej cała postawa nie miałaby sensu. Stąd taka kontrolująca osoba ma już tylko krok do przywoływania pomocy z białej duchowej strony (to nie jest czysta strona, chociaż nazywam ją „białą”. Czysta jest strona mająca energie jasne i świetliste).
„Wzięcie pomocnika ze strony białej” dokonuje się w postaci otwarcia się na tzw. wejścia ze świata niewidzialnego i przepuszczanie duchów wspierających taką „krucjatę ku sprawiedliwości” [duchy te nazywane są duchami wejściującymi]. Pewnie widujesz na codzień ileś osób które mają takie obciążenia.

Często jest mowa o wzorcach białych aniołów, dotyczących istot anielskich inkarnowanych w ciała ludzkie. Owszem, tu też jest obszar białego, ale nie tylko, dotyczy to tak samo wielu, wielu innych osób. Energie białego często są nazywane białym astralem.

A druga strona? Przeciwny „obóz”?

Czarny

Obóz nurtu ciemności mi jest osobiście mniej znany, ponieważ zwykle byłem po stronie białych i „walczyłem w słusznej sprawie”.

Obóz czarnego powstał na bazie postawy „wszystko można”,  a właściwie było to pojęcie osobiste, osobisty wybór „wszystko mi można”. Daje to wiele możliwości, bez zważania na różnorakie granice, ale też daje działanie przeciwko innym ludziom, istotom, jeśli staną na drodze. Gdy ktoś tak działa, może zadawać ból i cierpienie. Natomiast jeśli jest przekonany do swojej postawy, niezbyt go to porusza, to przysparzanie szkód innym istotom.

Miałem kiedyś znajomą, bardzo atrakcyjną kobietę. Wszystko świetnie, tyle, że przesiąknięta była ideą ciemną (czarnej strony). Uważała, że „świat do niej należy”. A jeśli jeszcze nie cały należy, to tylko jest to kwestia czasu. Nie miałem szans oczywiście na relację partnerską, bo ona po prostu „była lepsza”, tak uważała jej podświadomość. Jednakże była to stara Dusza, której karma się mocno pokazywała i pani miewała duże lęki, tak duże, że nie była w stanie chodzić do pracy. Ciemna strona odbierała sobie haracz za wieloletnią współpracę. Próbowałem mówić jej, że coś jest z nią nie tak, ale ona uważała, że „jest tak rozwinięta, tak zaawansowana w rozwoju duchowym”, to co może być nie tak z nią? Chyba się mylę, albo żartuję.

Zdecydowanie „ciemne” zachowanie jest uważane za niedobre. ALE zwykle podszyte jest takimi atrakcyjnymi energiami, że ludzie wahają się, aby to jednoznacznie przypisać jako zło. Np. bandzior jeździ najnowszym autem, w kolorze czarnym. Widać, że gościu tego pracą własnych rąk nie zarobił, najpewniej zrobił jakiś gruby przekręt, bo na biznesmena to on nie wygląda. ALE ludzie widząc go w tak luksusowym aucie bardziej będą chcieli mu zazdrościć niż widzieć że współpracuje z siłami ciemności. Bardziej będą uważać, że oto mają przed sobą „człowieka sukcesu”, niż będą gotowi rozpoznać tu współpracę z ciemnym.

Postępowanie według swojej woli bez liczenia się z niczym czy nikim jest generalnie postrzegane jako złe, ponieważ może prowadzić do krzywdzenia innych. Jednak myślę, że często nadużywa się negatywnej oceny, do jednego worka pcha się wszelakie działania na swoją korzyść.  Jest to generalizacja. Dlaczego? Ano pewno z powodu lęku.

Z obozem czarnego związane jest pojęcie „piekieł”. Wręcz można powiedzieć bez ogródek, iż obóz czarnego z czasem kiedyś stał się piekielny. Ciemne energie to tam codzienność.

No dobra, wracamy z tej wycieczki, którą odbywamy podobnie jak z Dantem – wracamy z piekieł. Ale dokąd?

Jak można wybrać pomiędzy „porządnym” białym, a „nieporządnym” czarnym?

Ano można, chodzi o wybór miłości i własnego serca jako miejsca pełnego miłości, które jest bezpośrednio w naszym zasięgu.

Miłość

Dużo ludzi wie o tym, że krzywdzenie jest złe, wywołuje zło. Wielu nie wie o czarnych energiach i o krokodylach, które są naturalnym przedłużeniem czarnych postaw, gdy „wszystko wolno”, a przynajmniej o wiele więcej, niż zwykłemu człowiekowi.

Jednakże myślę, że więcej kłopotu wynika z tego powodu, iż ludzie nie rozróżniają spraw związanych z „białym”, z białymi energiami. Myślę, że mylenie „białego” z Miłością, zlanie „białego” z Miłością stanowi większy kłopot. I dlatego tu jeszcze więcej będzie o białym [na czarnym się nie za bardzo znam].

Miłość jako energia jest bezcenna przy uwalnianiu się, zarówno dla rozpoznania jakie energie występują w danym człowieku czy zjawisku, jak również do bezpośredniego uwolnienia. Możemy prosić miłość o uwolnienie nas od tych energii / łącz, które odczuwamy niedobrze. Zawsze możemy przesyłać miłość dowolnej osobie z intencją aby zastąpiła istniejące relacje / łącza / linki. To prowadzi do oczyszczania, ponieważ miłość rozpuszcza stare obciążenia a nowych nie tworzy.

Nie trzeba ani wchodzić w obszar białego, ani czarnego, aby żyć. Wtedy można rozwijać Miłość, rozszerzać działanie serca, być bardziej serdecznym.

O białym więcej

Jeśli Biały jest związany z pewną presją, to spróbujmy tu przytoczyć „Pismo nieświęte” Cavanny:

3. Siódmego dnia Bóg odpoczal.
4. Zasadzil ogród w Eden na wschodzie i umiescil tam czlowieka.
5. I rzekl do czlowieka: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu mozesz spozywac wedlug upodobania, ale z drzewa poznania dobra i zla nie wolno ci jesc, bo gdy z niego spozyjesz,niechybnie umrzesz”.
6. Czlowiek odrzekl: „Tak, prosze Pana”. Ą Bóg pouczyl go: „Nazywaj mnie Bogiem”.
8. Czlowiek odpowiedzial: „Tak, Boze”.
9. Bóg rzekl mu: „Nie: Boze, bo to niegrzeczne, mów: Mój Boze”
10. Czlowiek odpowiedzial: „Wypchaj sie, mój Boze”.
1 I. Bóg przestrzegl go: „Nie powinienes do Mnie mówic tym tonem. To niedobrze”.
12. Czlowiek odpowiedzial: „Nie wiem co jest dobre. Nie jadlem owocu z drzewa poznania dobra i zla”.
13. Bóg: „To prawda”. I pomyslal: „Musi zjesc ten owoc.Wtedy pozna dobro i zlo i bede mógl bawic sie z nim w gre zwana dobro i zlo.
14. Rzekl wiec: „Nie mozesz zjesc tego owocu, pamietaj, nie możesz.”
15. Adam odrzekl: „Zrozumialem, mój Boze. Nie musisz mi powtarzać sto razy”.
16. Bóg powtórzyl: „Nie powinienes go zjesć nawet za moimi plecami”.
17. Adam: „Przeciez powiedzialem Ci: O’key”.
18. Bóg: „Nawet jesli jestem bardzo daleko stad”.
19. Adam: „Rany boskie! na Boga! niech to jasny szlag trafi! Przyczepil sie jak tysiac rzepów! Zaczyna mnie to wkurzac! Nie, nie rusze Twoich swinskich owoców! W dodatku nie cierpie owoców! Jesli nie masz zaufania, nie trzeba bylo mnie tworzyc”!
20. Bóg pomyslal w duchu: „O! jak on bluzni! Ale nie grzeszv,  poniewaz nie potrafi odróznic dobra od zla. Co za
szkoda! Wszystkie te wspaniale grzechy nie moga sie nikomu do niczego przydac!”

Bóg, widziany jako „Ojciec”, który zakazuje, który szafuje zakazami i tylko czeka na potknięcie, oczywiście jest postacią białą.

.

Biały obóz jest to obóz „nie można”, a więc nie można: … i tu spora lista wykluczeń. Także nie można być bogatym, szczęśliwym, itp.. Ale za to cierpienie.. cierpieć i owszem – można, wręcz należy [nie można być zbytnio szczęśliwym, zwłaszcza nie z powodów materialnych].

Trzeba się starać, starać.. i jakoś tak zawsze wychodzi, że za mało i za mało. To typowy chwyt.

Nie wolno dotyczy mocno seksu i przyjemności. To są bardzo silne napędy życiowe, więc jeśli udaje się je spętać u człowieka, to jednocześnie jest to równoznaczne z bardzo silną kontrolą, którą się udało mu założyć.

Zamiast więc niewinności, radości i odpowiedzialności, od białego i jego wzorców dostajemy blokady seksualności, wyrzeczenia przeciwko radości w związku, trudności w stworzeniu harmonijnego związku, itp.

Co ciekawe, odpowiedzialności nie ma we wzorcach białych, ponieważ … „co Bóg dał, to trzeba wziąć!”  i rodzą się dzieci tam, gdzie nie zostaną dobrze wychowane, gdzie nie zaznają miłości, gdzie czekać je będą kłopoty ekonomiczne i psychiczne. Rodzą się w Afryce, gdzie nie ma żywności ani wody, ponieważ „nie wolno” się sprzeciwiać naturze.

To wszystko przez imperatyw „nie sprzeciwiania się” [czytaj: nie myślenia samodzielnie]. Potem jest argument dla tworzenia poczucia winy, oczywiście biały argument: „a popatrz na te biedne dzieci afrykańskie – nie grymaś, ty masz lepiej, więc powinnaś być posłuszna”. Cóż za manipulacja!

Myślałem, że w moim życiu odejście od energii białego nastąpiło po zakończeniu formalnych praktyk religijnych. Jakże byłem w błędzie! Wiele moich przekonań, postaw bardzo mocno bazowało na białych energiach. Oczywiście dosyć często miewałem lęki, obniżone poczucie własnej wartości – teraz już wiem, skąd.

Wzorce z białej strony bazują na lękach:

– że jest coś, czego trzeba się bać i trzeba się bronić, najlepiej skontrolować to źródło lęku, żeby nie zagrażało! Zastosować presję, manipulację i tyle. U żony alkoholika (typowy przykład) sam mąż jest źródłem lęku: przyjdzie wcześniej czy przyjdzie później? Wypity czy trzeźwy? Zbije czy nie zbije? Tak czy inaczej, trzeba go „ustawić” od razu od drzwi robiąc mu awanturę i pokazać jak bardzo jest zły i nie w porządku i że go bardzo nie akceptujemy.

– że jest się niedostatecznie dobrym
[obniżone poczucie własnej wartości – można je „przerabiać” latami, jednak, gdy się ktoś nie zajmuje oczyszczaniem białych energii – poczucie niskiej własnej wartości wraca jak bumerang],

– lęk że jest się winnym
[Dusza może czuć się winna różnych sprawa ze swojej przeszłości. Najważniejsze, że zasługuje się na karę! – a tu już biały dzieli i rządzi]

– lęk przed karą to częsta fantazja białej strony
[już bezpośrednio – np. strąceniem do piekła, w otchłań, żeby nie zostać oskarżoną/nym, osądzoną/nym to trzeba bardzo się starać aby być „bez skazy”, dobrze dostosowaną, bardzo poprawną.]

– fantazja, że mając wolną wolę zrobiło się przeciwko Najwyższemu coś brzydkiego
[Tak, jakby świat nie byłby zaprojektowany po to, aby życie było wspaniałe i radosne. Nie, przeciwnie, Biały mówi, że trzeba się poniżyć, przywdziać pokutną szmatę i wtedy MOŻE… coś się da zrobić aby być uratowanym. Cała idea „odkupienia” może bazować na fantazji, że Bóg nas nie lubi i trzeba „się zasłużyć” aby w ogóle duchowo przeżyć. Co za sprytna polityka, czyż nie?]

– fantazja, że zawiodę Boga z powodu mojego zachowania, myśli, intencji

Jako, że energia białego bazuje na „nie wolno”, to osoby podporządkowujące się będą łatwiej dla niej dostępne. I tak, kobiety, szczególnie starsze, które są spolegliwe wobec społeczności, reguł, tradycji idą w biały woal jak w masło. Taka osoba przestaje myśleć, przestaje mieć refleksje na temat siebie i swojego postępowania, zaś zaczyna mocno oceniać i próbować się stawiać w pozycji, w której „jest w porządku” wobec tradycyjnych wartości. Zresztą wysławianie wartości ponad myślenie, rozumowanie i refleksję jest tu typowe. Więcej, wartości mogą być stawiane ponad ludźmi – i tak takie „zbielone” osoby łatwo ranią innych, oskarżają, nie dają swobody, nie dają przestrzeni. Obecność takiej osoby daje poczucie przytłoczenia bądź braku tchu, braku swobodnego oddechu, decydowania – oczywiście chodzi tu o energie, które taka osoba rozsiewa w otoczeniu. Błędem jest sądzić, że są to osoby o słabej energetyce – często ich energie są od białego [in. białego astralu] zasilane i męczą sporo osób w otoczeniu.

Biała energia odcina człowieka od jego żywotności, zamula, daje lekką przyjemność, aby trochę złagodzić cierpienie. W Polsce jest jej bardzo dużo. Energia ta nie daje człowiekowi się swobodnie wyrażać, blokuje głęboką ekspresję, motywację. Daje także wzmocnienie egoizmu – nie chce się wtedy rozumieć drugiego człowieka.

Tu także można powiedzieć o starości i o chorobach.
W dużym stopniu choroba osoby starszej, poddanej białym energiom oddziałuje na otoczenie. Jako, że zwykle jest to osoba starsza w rodzinie, to jest szanowana, a przez to białe energie są faworyzowane. „Nie można się jej sprzeciwić, bo przykro by jej było” – to częsta postawa. Poczucie konieczności oddania zasług skutkuje w wielu rodzinach poddaniu się energiom przygnębiającym białego. Zawężane jest przy tym szerokie pole widzenia, sprawy są sprowadzane do jakichś pojedynczych, okrojonych problemów mających być dla rodziny wyznacznikiem życia, codzienności.

Nawroty choroby, zaostrzenia stanu czy udary są typowymi sposobami wywierania presji na chorego przez siły białych energii. Mają go przekonać, iż „już czas” by zdecydował, jak chce zakończyć życie – że powinien się „pojednać” z białymi energiami i im poddać.

Tak zresztą wchodzą także i wcześniej wzorce białych mające na celu zmnieszenie długości życia i przeciwdziałanie długowieczności człowieka. Gdy biały przekona, że nie warto żyć, że tak trudno i ciężko na ziemi, to przecież nie będzie człowiek się starał o długowieczność, to logiczne.

Co ciekawe, podtrzymywanie na siłę życia u osób, których dusza chciałaby odejść też generuje wejścia białych energii – energii cierpienia, przedłużonej choroby. Cierpiętnictwo, przekonanie o jednym i tak pełnym cierpienia życiu bardzo mocno wzmacniają białą atmosferę. Sama wiedza o reinkarnacji, przesuwanie punktu widzenia na życie w sferę bardziej swobodną daje od razu odłączenie iluś linków białych energii i robi się swobodniej.
Białe energie intensywnie wchodzą we wszelkie urazy i powodują zablokowanie się człowieka w urazie. Ileż ja babć widziałem, które z zapiekłą zajadłością wygrażały temu czy tamtemu! Urazy blokowane i kumulowane wychodzą w formie gniewu, wściekłości. Zwłaszcza, jeśli taka osoba poddaje się pretensjom, nie umie pracować z własnymi emocjami.
Mogą pielęgnować takie urazy nic o nich nie mówiąc, albo mając przekonanie o własnej słuszności.

A ponoć to są takie miłe starsze panie. Jednakże uraza + energie białego mogą zmienić człowieka nie do poznania.

Usadawianie się białych energii w urazach i wzmacnianie urazów dotyczy oczywiście również pogryzień [link] i dzieci z domów dysfunkcyjnych, alkoholowych.

Białe energie są bardzo przekonywujące dla dusz. Biały zresztą kreuje się na boga i bardzo mocno chce taką postawę przyjmować wobec dusz – rządzi tam, gdzie brak zrozumienia o co chodzi. A wśród dusz zwykle brakuje zrozumienia, trzeźwego myślenia, samodzielnej refleksji. I tak dusze poddają się białym energiom całymi zastępami. Dopiero racjonalne myślenie, świadomość rozróżniająca byty, istoty niewcielone może pomóc. Ten tekst jest dobrym przykładem na to, jak można rozwijać świadomość rozróżniającą – po pierwsze nie należy poddawać się stereotypom i biernie pozwalać się wieść w cierpienie.

Stąd można pracować nad przebaczeniem, wybaczeniem. Pewna postawa białego jest bezwzględna: nie proponuje rozważenia sytuacji, nie proponuje refleksji nad postawą innych osób, tylko od razu podpowiada, aby je potępić, aby nie przepuszczać. I tak zranione osoby z domów dysfunkcyjnych [urażone, pogryzione dusze] mogą latami podtrzymywać poczucie krzywdy [tym bardziej, że takich krzywd, pogryzień nie leczy czas]. Biały bardzo łatwo przekonuje, że należy od krzywdzicieli wymagać rewanżu, zadośćuczynienia krzywd, przyznania się, przeproszenia. A jak nie można się odegrać na agresorze, to trzeba tą złość [jakże słuszną – przekonuje b.] wyrazić na kimś innym, kto się akurat znajdzie pod ręką.

Biały nic nie mówi na temat tego, że agresorzy sami byli w sytuacji trudnej, że ich sytuacja to sytuacja człowieka tylko częściowo świadomego, co czyni [link]. Biały nie jest tym bogiem, który mówi „przebacz mu, ponieważ nie wiedział [nie był świadomy], co czyni”.

Dlatego, gdy oczyszczamy się z białych energii, to również pracujmy z przebaczaniem, uczmy się, co tak naprawdę działo się z agresorem i dlaczego na niego trafiliśmy [tak, aby się dograły nieświadome intencje obu stron].

Warto się pooczyszczać z energii białych wzorców. Przydatne pytania:

– Dlaczego tak naprawdę chcę wyrażać tą złość, gniew, który czuję?
Nie chodzi o tłumienie gniewu, ale o dojście w sobie, cóż takiego było, co ów gniew wywołało, bądź wywołuje. Prędzej czy później dojdziemy do wzorców białych, białych energii. Wtedy Dusza zacznie rozumieć, że od jakiegoś czasu była robiona w konia, że była szczuta na inne istoty przez białego. Owszem, przyczyny gniewu nie znikną, ale zmieni się wewnętrzna postawa w stosunku do nich.

Na przykład może być tak, że zamiast odczuwać osobiście, że jesteśmy atakowani, zauważymy, że ta energia, która nas dotyka jest bardzo powszechna, i osoba, która tą energię wyraża wobec nas jest jedną z tysięcy. Oczywiście, chodzi o nasze konkretne życie, ale nie musimy więc brać tego aż tak osobiście. Możemy się przyjrzeć naszemu odniesieniu się do tych tysięcy ludzi, do tej energii w ogólności, może po prostu walczymy przeciw niej i się w tym spalamy? Może trzeba bardziej o siebie zadbać tak, aby się na nią nie wystawiać?

I inne pytania:

– Czy poprawianie / nauczanie tych ludzi istotnie zmieni ich sytuację, ich postawy, ich intencje, czy tylko się oszukuję?
Osoby z białymi wzorcami bardzo często mocno chcą zmieniać innych ludzi, ich poglądy, sytuację / świat wokoło. Nic złego w zmianie sytuacji, ale już wewnętrzna presja aby zmienić sytuację, może mocno blokować prawdziwie działające sposoby zmiany otoczenia. Ważne, aby, tak jak Tony de Mello mówił: oczyścić się z mrzonek, z ułudy, że coś możemy, jeśli tego nie możemy.

– Czy ważniejszy jest mój spokój wewnętrzny niż pragnienie wpłynięcie na zachowanie tamtych ludzi? [czy istotnie jest na to szansa, ażeby zmienili swoje postępowanie lub intencje? a może oni tacy są i inaczej nie potrafią?]

Warto również medytować nad prostotą życia na ziemi i nad wartością własnego życia na tej prostej podstawie:

Jestem wartościowy, ponieważ żyję. Odnajduję swobodę w oddechu, we własnej żywotności,
oddaję białe energie z moich czakramów, ciał, z mojej aury.

Zauważam już teraz jak białe zamulające energie zmniejszały moją witalność, chęć do życia,
jak wprowadzały mnie w stany depresyjne.

Już teraz proszę miłość o zwrócenie łączy do najbliższych mi osób starszych, od których leciała do mnie biała energia.

Proszę miłość o oczyszczenie mnie z wzorców białych i z postaw opartych na tych wzorcach.

Proszę miłość, aby mocno otrzepała mnie z białej energii,
aby wypełniła mnie zamiast białej, otępiającej energii.
Proszę miłość, aby oczyściła moje ciało, moje czakry z białej energii.

Jakby wyższym, bardziej agresywnym stopniem poddania się białej energii jest działanie z energią wejścia. Temu tematowi poświęcona jest osobna strona [link].

Egzekutorzy z obszaru białego:

  • egzekutor karmy: Aryman i jego energie [bezwzględne, niszczące, karzące – większość energii spłat karmicznych – zupełnie bezlitosnych]
  • duchy wejściujące [link]

Osobom myślące, że mówię o Bogu, który jest Miłością muszę przypomnieć – przecież te powyższe zarzuty nie są stawiane Miłości! 🙂 Jeśli ktoś myśli, że miłość tak działa, jest w błędzie.

Mówię o białym, co się Bogiem chciał nazywać.

Oczywiście na przestrzeni wieków bardzo wiele osób rezygnowało z tak manipulatywnego „białego dobra” i wybierało swobodę .. u przeciwnej strony [jako że biały zapewniał, że tylko u niego jest „dobro”, a reszta, to już tylko ciemność]. Niczego pośrodku nie miało ponoć być, więc istoty [także napędzane buntem lądowały w piekle – w czarnych energiach]. Ta manipulacja miała przeciwdziałać ucieczce istot, które nie chciały już dalej być na usługach białego.
Trzeba dodać, że to był też nieprawdziwy trick, ponieważ poza obszarem białym i czarnym JEST coś sporo więcej.

tekst z komentarza:

„Nie widzę zadnej alternatywy która dawałaby mi motywację do podjęcia zmian. Bo ja ani nie chce ciezko pracować a w szczególnosci w pracach które mnie nie interesuja ani mieszkac z innymi ludzmi na jakis stancjach i życ na walizkach ani nie umiem życ na tak niskim pozioie jak jest u nas. Po prostu moja dusza nie chce calkowicie zaakceptowac rzeczywistosci, ona chcialaby zyc w dobrobycie i dobrze sie bawic i tu jest problem, z ktorym borykam sie od dziecka, ze w glebi siebie zawsze odczuwalem niesamowita niechec do obowiazkow i pracy.

Nie umiem sie tego pozbyc, pomimo ze probowalem pozbawic sie tego depresyjego stanu zarowno korzystajac z klasycznych psychoterapii jak i rozwoju duchowego. Ale to na mnie nie dziala. Wiec nie wiem co jeszcze gorszego moze sie zdarzuyc zebym zm ienil zdanie. Nie mam ani bliskiej osoby, z rodzina mam dosc przecietne kontkty mimo ze mieszkamy ciagle razem, do rowiesnikow mnie nie ciagnie bo nie odczuwam zadnego pokrewienstwa z nimi, swiat zewnetrzny nudzi mnie calkowcie – nie widze dzis niczego, w co chcialbym sie zaangazowac. Stad jest tylko jedna droga ale nie chce tak skonczyc a czuje ze to do tego zmierza.

a co jest ,,zlego” w egoizmie jesli nie chce sie narzucac go innym? Dlaczego mam byc empatyczny w stosunku do istot, ktore nie okazuja tego samego mi? Dla mnie wartość pracy płynie tylko wtedy gdy mam poczucie że dając coś z siebie jestem doceniany a niestety zyjac w Polsce nie doswiadczylem tego jeszcze. Wrecz przeciwnie, nie dość ze ludzie tutaj traktują sie nazwajem w sposob dość godny pożałowania to jeszcze panuje tutaj ta dziwna atmosfera pokutowania wmawiania ze bieda i ubostwo sa wartosciami. Moze i sa ale nie moimi.”

Odp:

Ja chcę powątpiewać w Twoje chęci. Dlaczego? Ponieważ w nich zawiera się nieakceptacja świata takiego, jaki jest.

Oczywiście nic złego w egoizmie, jeśli komuś szkody nie robi. Mam tylko takie przekonanie, że w tej gładkiej figurze Twojej postawy coś jest nie tak.

To, co opisujesz, bardzo dobrze pasuje do takiego samo-usprawiedliwiania białych postaw i wzorców. Opisujesz raczej to, co chce osobowość, ego, aniżeli Duszę. Dusza umie wchodzić w bardzo różne doświadczenia. I to nie ona chce „dobrego życia”, to ego [osobowość] wraz ze swoimi standartami, przyjętymi przez siebie tego chce. Żeby było łatwo i przyjemnie i bez kosztów. To oczywiście ego. To samo ego u innych osób jest np. pełne zachłanności. U Ciebie też można dostrzec jej początki.

Jednocześnie – jeśli za jakiś czas zniechęci cię ta postawa „wymagam – i co? i nic!”, „dlaczego mam być empatyczny?” to łatwo możesz przejść do postawy zaprzeczającej, skrajnie przeciwnej, znaczy z ciemnej strony: „chciałem być empatyczny, ale oni byli tacy nieprzyjaźni, tacy bez zrozumienia,  a więc ja teraz będę nieempatyczny i egoistyczny, bezwzględny” Czyli byłoby to przejście na postawę ciemnej strony, po odczuciu rozczarowania. Po odczuciu zawodu wobec białych postaw.

Ja się nie dziwię, że można odczuwać zawiedzenie się białymi postawami. Dlaczego? Ponieważ są nieprawdziwe.

Jednak tu jest ciekawe coś innego – pojęcie, że to Ty masz rację, a świat racji nie ma. To nie jest proces Duszy, to białe wzorce.

Osoba z białymi wzorcami przedstawia bardzo „pełną wewnętrznego przekonania” wizję świata i jest oburzona dlaczego świat nie jest taki ładny jak w owej wizji. Sam, jakże duży stopień tego przekonania, „wiara” ma nam udowodnić prawdziwość tej postawy.

To mniej więcej tak, jak widzimy na filmie młodego „czarodzieja”, który trzyma różdżkę, celuje nią, wypowiada jakieś słowa i .. taki ogromny wysiłek widzimy na jego twarzy, wręcz pot spływa z czoła. I co? Dzieje się! czar skutkuje! Świetnie!
Tyle, że skutkuje nie dzięki tak ogromnemu wysiłkowi aktora, a dzięki efektom specjalnym i tzw. postprodukcji, np. dzięki odpowiedniemu montażowi. To sztuczki wizyjne dają taki efekt, czyli realnie owe „czary” nie dawały żadnego efektu, to było efekciarstwo. Natomiast widz jest przekonany, że im bardziej młody magik napina mięśnie twarzy i barków, im bardziej pot płynie z jego czoła, tym więcej można się spodziewać efektownych scen. Ten pot tam musi być!!!

Hahaha! To przecież nie trzyma się sensu! To owinięcie wokoło palca widza i to na jego własne życzenie. Podobnie osoby pielęgnujące białe wzorce same na własne życzenie, z powodu własnej postawy, wpadają w przygnębienie, w postawy depresyjne, czują głębokie rozczarowanie światem.

Dlaczego? Ponieważ wkładają swoje energie, swoje przekonanie, inwestują w postawy, które nie są realne. Są różne od realności, nie odzwierciedlają tego, CO JEST. I to nikt tych osób nie każe, nie krzywdzi, po prostu – nieprawdziwe przekonania prowadzą ku kłopotom.

Byłbym nie fair gdybym nie powiedział o sobie. OCZYWIŚCIE, ja też niezliczone razy miałem nierealne przekonania i przez nie cierpiałem, gdy zdarzało się coś, co nie było z nimi zgodne. Jedynie pozostawała gorycz: ja tak pielęgnowałem te postawy, a one okazywały się puste jak wydmuszka, podczas gdy życie przychodziło i pokazywało z siłą wodospadu, jak jest.

Proszę sobie przypomnieć [lub poczytać] książkę Anthonyego de Mello „Przebudzenie”. Tam jest ten mechanizm dobrze opisany.

Życie nie chciało źle  – trzeba podkreślić. Ono po prostu takie było. A ja cierpiałem tylko dlatego, że sobie wyobrażałem coś innego. To jest zasada, z powodu której osoba z białymi przekonaniami, białymi wzorcami co jakiś czas czuje się pokrzywdzona, oszukana.

W cytowanym komentarzu dostrzeżemy ten sam przekaz: autor prezentuje nam ideał, ideę, która może dobrze funkcjonuje w jegom umyśle, natomiast świat ma ten kłopot, że do niej nie przystaje.

To ŚWIAT ma wg niego kłopot, nie on. [w psychologii to nazywa się fantazjami wielkościowymi] Tyle, że drzewa, ryby, psy, ptaki, chmury, ziemia, społeczności, oceany, itd. nie mają współczucia dla tego człowieka. Nie mają ani krztyny poczucia winy, że mogą inaczej się zachowywać niż tak, jak ten ktoś o nich myśli, zwłaszcza, jeśli nie myśli o nich dobrze.

Ten proces próbuje jego cierpliwości, ile czasu jeszcze nasz znajomy będzie tą postawę utrzymywać. Ile czasu zechce tą postawę utrzymywać.
Z tym, że świat nie ma żadnego wysiłku, aby czekać, a nasz znajomy już ledwie dyszy.

Czytelnicy takich białych tekstów łatwo mogą być porwani przez wzniosłą ideowość. Wiele razy na początku XX wieku narody całe dawały się na to nabierać. Socjalizm, komunizm, nacjonalizm – wszystko to były próby wprowadzenia do świata idei, których ów świat nie podtrzymywał. Wiele ludzi na to pracowało, a tu .. kicha, ten system nie działa. Świat ma ten kłopot, że do owej pięknej idei, którą podajesz, nie przystaje. I teraz emanujesz niechęcią z tego powodu, że takie idealne sytuacje nie mają miejsca. Bardzo mocno jesteś przeciw światu, natomiast nie masz nic do zarzucenia swojej wizji [sobie – w ogólności].

Jak dla mnie możesz sobie taki być, mi nic do tego. Ale jak pytasz, co zrobić, aby nie cierpieć, to chciałem właśnie ci to wskazać.

Nie ty sam jesteś taki idealista. Czasami w historii grupy idealistów robiły przewroty, nic złego w idei wychodzącej z dobra. Natomiast generalnie świat jest inaczej ustawiony nie dlatego, że chce nam czy Tobie coś zrobić na złość [to właśnie myślę, że mówisz].

To zresztą dość mocno buduje ego – „o, ten świat, taki brzydki, niehumanitarny, nieprzyjazny, a ja taki biedny ..” Ego rośnie na drożdżach. Uważam, że świat jest taki jaki jest, ponieważ jest coś więcej, głębiej, wyżej niż owa idea poprawności, do której tak się obficie odwołujesz. No ale jak kto chce – nie mam zamiaru narzucać światopoglądu.

Jeśli w szkole nauczyłeś się, że istnieją i działają tylko takie proste, powierzchowne prawdy jak: „wartosc pracy plynie tylko wtedy gdy mam poczucie ze dajac cos z siebie jestem doceniany”, to chyba nie uważałeś na lekcjach, np. polskiego, który jest opowieścią wielowiekowych zmagań człowieka ze światem, historią stawiania pytań o życie i człowieczeństwo – i historią rozczarowujących, cząstkowych odpowiedzi.

O czarnym więcej

Generalnie idea bezgranicznej wolności równoznaczna jest z różnymi typami wykorzystywania ludzi. A to hipnoza, a to wyciąganie komuś energii i karmienie się nimi [co jest bardzo powszechne]. Wszelakie działania kosztem kogoś są z okręgu czarnego [piekieł].
W tych okolicach ważną sprawą jest hierarchia. Pewnie nie raz widzieliście, że ktoś chce kogoś innego przewyższyć siłą, sprytem, by znaleźć się w lepszej pozycji. I jest przeprowadzany bój – albo aspirujący podda się poprzednikowi, albo przemoże poprzednika i sam „będzie górą”.
W okręgach czarnego bardzo istotną sprawą są władza i posiadłości.

Będzie tu o tylko jednym aspekcie czarnego.

Profanacja to słowo ściśle związane z czarną aktywnością. Kilka osób to tu to tam ma obciążenia profanacją. Czarne zło bardzo chętnie profanuje różne sprawy; np. idee, aby mieć dzięki temu mniej do przezwyciężania. Jeśli bowiem ktoś trzyma się czystych wibracji, np. jakichś czystych idei [przypuśćmy czystych idei związków partnerskich, czy czystej idei handlu], to trudno będzie z nim nawiązać nieczyste więzy, oparte na nieczystych podstawach.
Gdy zaś jakaś postawa, jakieś dobro jest sprofanowane [np. w społeczności sprofanowane są zakazy ograniczające prędkość pojazdów], to łatwo jest wymuszać na kimś jeszcze szybszą jazdę i łatwo jest przy tym o wypadek [czarną fizyczną emanację].

Oczyszczanie profanacji u siebie osobiście [w swoich postawach] wiąże się ze zrozumieniem, cóż takiego uważam za „niskie”, czemu nie daję szacunku.

Dobrym przykładem bardzo popularnego poniżenia są energie prokreacji – seksualności. Przypatrzmy się przekleństwom, ileż z nich jest stworzone ze słów związanych z narządami rozrodczymi. To jawny dowód na to, że sfera prokreacji, płodzenia znalazła niesmak u ludzi i została upokorzona, poniżona, sprofanowana.

Oj, trzeba oczywiście wspomnieć o tonach ciemnych, brudnych energii kojarzonych z tą sferą.

Jest to zresztą powszechne, ponieważ prokreacja wybiera działanie na o wiele niższych poziomach jakości, niż mamy je ustalone w społeczeństwach Europejskich. Im wyższy poziom kultury – tym większy rozziew poziomów. Prokreacja bowiem u ludzi odbywa się dokładnie tak jak u zwierząt a jednocześnie jest tak silnym popędem! Nic więc dziwnego, że tak wiele jest „kłopotów”, „mezaliansów”, rozwodów, „pomyłek”. Piszę w cudzysłowie, ponieważ dla wzorców ewolucyjnych prokreacji NADAL jest wszytko w porządku.

Ludzie boją się rozmawiać o prokreacji, o seksie i związkach, ponieważ niechybnie ich to poniża [przynajmniej częściowo] do pozycji zwierzęcia. Dopiero spora świadomość pozwala na jakie – takie zdystansowanie się i na relację „podmiot – przedmiot” w sobie samym. Zdystansowanie się do swoich popędów jest uznawane w psychologii jako bardzo wysoki poziom świadomości.

Nic dziwnego, że tak trudno jest rozmawiać o seksie, ba, nawet o zwykłych relacjach damsko-męskich [które niechybnie mają mnóstwo wspólnego z rozrodczością]. Jeśli nawet nie chcemy, nie planujemy potomstwa to presja kulturowa społeczności jest tak silna, że seks czy role mężczyzny i kobiety wobec siebie są super cieżkimi tematami. A przynajmniej u większości ludzi nie są podejmowane.

To jest przykład profanacji, „spuszczenia do piekieł” całkiem sporego, istotnego tematu dla ludzi. Tak się „robi piekło”. Jest takie sformułowanie: „zrobić piekło” – z czegoś, albo „ktoś zrobił komuś piekło” np. w domu. To się dzieje w naszych czasach, na ulicach mijamy ludzi, którzy są jedną nogą w piekle. Czasami także tak wyglądają.

Jak więc to działa, że możemy żyć tak częściowo w tych niskich, poniżonych, ciemnych energiach.

Można powiedzieć, że „piekła”, to ciężkie, nieprzetworzone energie, które czekają na rozświetlenie światłem świadomości, na oczyszczenie różnorodnych linków, zależności, związków, które się ponawiązywało bez wiedzy, że są tak szkodliwe, jak są istotnie. Brak zasad bowiem jest to również swobodne wchodzenie w cierpienie.

Egzekutorem ze strony czarnego jest zwykle coś, co nazywam „krokodylem” [link].

Czyja racja?

Przedstawiałem zarówno Białego z jego „dobrym idealizmem”, jak i czarnego z jego „koniecznym realizmem”. Wychodzi na to, że ani jeden, ani drugi nie mają racji. Rację ma Miłość.

Mój znajomy napisał:
„Rzeczywisty świat jest doskonały – to jest niebo.
Wirtualny świat przywiązań i awersji stworzony przez ego to jest właśnie piekło.”

biały i czarny się zazębiają w swoich presjach, wygląda na to, że nie ma wolnego przejścia, że trzeba się któremuś poddać. Ale to jedynie tak wygląda, oni bardzo mocno się starają, żeby wytworzyć taką ułudę [obraz, pod który się ludzie podpinają], że nie ma innych przestrzeni oprócz ich podzielonej na dwa przestrzeni presji.

[uwalniam się z miłością od przekonania, że jest tylko dwie strony i że trzeba zdecydować albo-albo.

Kawałek sesji z własną duszą dot. białego:

d: ksiądz będzie przeklinał.
ja: nadal mu wierzysz?
d: ksiądz silny
ja: twoi panowie byli silni, to się przyzwyczaiłeś
d: [oddaję linki do byłych panów i zapełniam miłością]

d: jak mam działać bez pana?
ja: bez obaw, coś ciekawego wymyślimy, jeśli będziemy koncentrować się na miłości

Wzorce białych

Wzorce białych są obecne powszechnie u osób z wejściami.

Strona biała chce [chciała] pewnego odniesienia, wobec którego mogłaby się zróżnicować [odróżnić, zdystansować], a dzięki temu też i wzmocnić.

Dlatego też czarny był tak wygodnym może nie kompanem, ale przeciwnikiem.

Chodzi o to, że strona biała chciała go rozegrać, rozegrać relację z nim.

Przez rozgrywanie na relacje z czarnym strona biała – chcąc nie chcąc linkowała do nie go [utrzymywała energetyczną relację], a więc nie mogła być tak święta, za jaką chciała uchodzić.

Biała postawa – to postawa pełna ego,
postawa poczucia własnej słuszności i niesłuszności drugiej strony [samousprawiedliwianie się, self-rightousness],
postawa oceniania: prawdziwe są zasady oceniające, wg których mogę się wzmocnić kosztem oceniania innych.

Sposoby wzmacniania białej postawy:

Tu docieramy do codziennych zachowań, konkretnych przeżyć.

Oskarżanie.

Daje wzmocnienie ego, wypieranie się sprawczości w swoim życiu. Działa zwłaszcza u osób, które mają poczucie podległości, które niegdyś oddały się  w poddaństwo [osobie lub idei].
[poddaństwo mogło być wybrane bardzo dawno, w przeszłych wcieleniach].

I widzimy taką osobę starającą się wzmocnić siebie, urosnąć, ale widać, że nie wychodzi to. [ponieważ Wszechświat nie daje bezkarnie poniżać, oskarżać innych, odwraca tą siłę w kierunku wysyłającego oskarżenie] – i taka osoba ma ciężkie życie i bardzo się dziwi dlaczego tak jest – bo przecież stara się być taka „dobra”.

Aby się oczyścić – zrezygnować z oceniania, z przekonania o tym, że ktoś zawinił i że czeka go kara.

Zamiast tego obdarzać miłością, szacunkiem i akceptacją – daje to prawdziwe wsparcie dla innych i nie wywiera negatywnej presji.

Często ocenianie i oskarżanie występuje w procesie wychowania, stąd rodzice, nauczyciele, wychowawcy mają zwykle do oczyszczenia taką postawę. Nadopiekuńcze mamusie, babcie, przygniatające swoją „słusznością” [poczuciem własnej racji].
Tatusiowie wiedzący bardzo dokładnie co jest dobre i co właściwe.

Istotne jest, aby się U SIEBIE dokopać emocjonalnej nagrody, gratyfikacji wzmacniającej [ale nie prawdziwą naturę] tylko ego.
I aby przyznać, że jest to bęłdna droga, samemu przed sobą.

To jest jak odcięcie zasilania pojazdu czy radia – przestaje grać i jest lżej.
Może dotąd jechaliśmy tym pojazdem? Teraz trzeba wysiąść i poniechać go, pozostawić, iść samodzielnie, albo jechać czym innym. Warto sprawdzić, co można zrobić biorąc miłość, otwierając się na miłość.

Dodatkowe sposoby poszukiwania błędnego wzmocnienia.

Poszukiwanie błędów [także podświadome], zadowolenie ze znalezienia kogoś, kto jest „niedostatecznie dobry”. To zadowolenie oznacza energię karmiącą ego. To zadowolenie nie jest radością, mającą źródło w miłości. To zadowolenie ma źródło w poszukiwaniu błędu.

Gdy taka osoba znajduje kogoś, kto robi coś nie według ustalonych zasad, pojawia się „słuszny sprzeciw”, czyli nawet gniew. Z zewnątrz jest niezadowolenie: „on/ona czegoś nie dopełnia [np. grzeszy, popełnia wykroczenie]. Szczególnie silne są wzorce religijne, mocno ideologicznie wiążące z Białym.

Ale to niezadowolenie ma ukryte dno, a pod nim jest poczucie wygranej, poczucie wyższości [nad oskarżanym], czy wręcz uczucie tryumfu! Wytykanie: „A widzisz!”, „A nie mówiłam?!” To są zupełnie konkretne energie wspierające kogoś takiego. Aby więc rozbroić tą postawę potrzeba świadomości tego, co się głębiej dokonuje – świadomości błędnego wzmocnienia. O ileż prawdziwiej wzmacniamy się miłością i postawą pełną miłości.

Oczywiście są w życiu zasady. Jeśli jednak ktoś ma zasady rządzące życiem za nic i idzie czarną drogą [„wszystko mi wolno”], to jest jego sprawa i dalej jest godny szacunku i akceptacji i miłości. A jego los jest jego sprawą [którą szanuję, ale nie muszę się do niej linkować]. Na pewno nie muszę osądzać takiego kogoś.

Wzorce niegodności, braku posiadania

[Uwaga: gdy je oczyszczamy czy gdy są inaczej uruchomione, nie należy podejmować istotnych decyzji finansowych, gdyż można sobie zrobić krzywdę].

Postawa biedy jest istotna dla drogi białego, postawy opartej na białych wzorcach. Gdy otoczenie jest już niemal w stanie przekonać osobę z białymi wzorcami, że czyni źle oskarżając, rzucając klątwy [w celu ukarania], to taka osoba podświadomie może się odwołać do tej „tajnej broni”. Bieda, niegodność, ciężkie warunki relatywnie jest łatwo wytworzyć, więc jest to jednocześnie oręż niesłychanie ekonomicznie efektywny. Stąd bieda jest często wykorzystywana jako argument, bywa kładziona na szali słuszności [czyje na wierzchu?]

Ktoś ładnie powiedział, że bieda to nie grzech a tylko niedogodność. To jest proste przyjęcie, akceptacja takich warunków. Natomiast niższe ja [część Duszy], ego, łatwo bierze kiepskie warunki aby się wzmocnić! Co za przebiegłość, co za umiejętność – nalać z próżnego!

Osoba biedna często jest określana jako „uboga”. U Boga, oczywiście Białego – w kieszeni.

Granie na biedzie odbywa się na bardzo pierwotnych instynktach. Niewygoda [fakt] często rodzi poczucie dyskomfortu [odczucie]. Odczucia mocno przemawiają do pierwotnych części duszy. I to daje się łatwo zakodować – wytworzyć mechanizm przekonujący Duszę raz za razem, kiedy odczuwany jest dyskomfort pochodzący z biedy.
„Jeśli czuję dyskomfort, niewygodę, przeżywam biedę, to oznacza, że mi się należy coś w zamian. Np. będę myśleć, że mam rację [w okolicznościach krytykowania – zamiast akceptować].”
„Jeśli czuję dyskomfort, niewygodę, przeżywam biedę, to oznacza, że jestem lepszy zamiast że jestem zwyczajny”.

Mam na pracę z tymi postawami pytanie terapeutyczne o ukrytej akcji:

„Co by było, gdybym nie kotwiczył mojej postawy do odczuwanego poczucia braku?”

„Jeśli czuję dyskomfort, niewygodę, przeżywam biedę, to oznacza, że jestem lepszy zamiast że jestem zwyczajny”.

To jest bardzo wysokie poruszenie na ciałach subtelnych – to jest przypisanie znaczenia [ciało adi] do odczucia braku. To działa! Rzesze ludzi wręcz wchodzą w ubóstwo, nieświadomie pielęgnują ubóstwo aby dać swojej podświadomości impuls do wzmocnienia siebie [ego]. Jest to tak mocna postawa, że będą czuć się oburzeni, gdy wskaże się, iż to buduje ego. Że zamiast tego mogliby żyć w większym komforcie, a przynajmniej bez cierpienia biedy [i całego wysiłku manipulowania nią].

Jednakże nie potępiajmy takiego kogoś [a także siebie, jeśli to nas dotyczy]. Ego, wysiłek w budowaniu swojego wizerunku to poszukiwanie siebie – wzmacnianie tego, kim siebie widzę. To jest przykład jak dusza potrafi rzucić na szalę dobra materialne, nawet ciało fizyczne, aby tylko wzrosła indywidualizacja „ja”, świadomość siebie. Bowiem ego jest protoplastą Świadomego Ja.

Dusza przyzwala na to, aby się jakakolwiek indywiduacja pojawiła, nawet nie do końca prawdziwa. To duszę zadowala i faktycznie – zbudować ego jest to osiągnięcie – istota z poziomu zwierzęcego awansuje na poziom człowieka, a to duży postęp.

Nas interesuje jeszcze coś więcej – tworzenie „Świadomego Ja”, istoty duchowej, zindywidualizowanej i prawdzwie zidentyfikowanej z życiem, miłością.

Reklamy