Białe dobro i czarne zło

życiu Dziś zamierzam zabrać was na wycieczkę.

Tu i tam.

Dosłownie – „w górę” i ” na dół”. Do białego i do ciemnego.

Proszę się nie bać 🙂 – wrócimy skąd przyszliśmy, jednak z dodatkową świadomością.

Duchowość od wieków zna pojęcia „nieba” i „piekła”. Niebo jest dla tych, którzy byli posłuszni, a piekło dla tych, którzy wybrali wolność od zasad. Dodatkowo jeszcze był Bóg. I to jest podział, jak się okaże, bardzo przystający do tego, co ma istotnie miejsce w świecie duchowym.

Nurt „nie wolno” nazwijmy białym,
a nurt „wszystko wolno” nazwijmy czarnym.

Oprócz tego jest jeszcze postawa zdrowa, zwykła, związana z połączeniem z Bogiem (in. Źródłem, Boskim Ja, Bogiem Dawcą Życia, Tao..).
Ona jest zdrowa, natomiast te dwie: biała i ciemna, to już nie są aż tak zdrowe..

„Wszystko mi wolno”

„Wszystko wolno” jest to postawa wolności od ograniczeń.

W obrębie ciemnej strony powiedziane jest, że ograniczenia nie powinny istnieć, a jak już ktoś się na nie natknie, to może bez szkody je przekraczać, a nawet naruszać czy łamać. Bo przecież potrzeby tego kogoś są ważniejsze niż jakieś ograniczenia! A zwłaszcza te, nałożone przez innych, przez zewnętrzne okoliczności, zasady, sytuacje.

Jeśli ta pierwsza postawa, czyli przekraczanie własnych granic, przekraczanie własnych niemożności, jest nawet rozwojowe, to postawa „wszystko wolno” nie zatrzymuje się na tym. Naruszanie granic, łamanie, profanacja, nie liczenie się z drugim człowiekiem – to też zawiera się w ideale „ciemnej strony”, sama ona z siebie nie zawiera ograniczeń! A jeśli będzię ciężko, to ciemna strona może dać pomocnika. Zwykle takich pomocników nazywało się diabłem, który wspierał człowieka, za coś, bo przecież nie za darmo.

Zaczyna się niewinnie. Ktoś ma kłopot z kopaniem łopatą ziemi – powinien „się przełamać!” i kopać dalej.

Bo przecież nie powinny istnieć ograniczenia. Jeśli ktoś dobrze zarabia, powinien (zwykle w swoim mniemaniu), zarabiać jeszcze i jeszcze więcej! A jeśli mu ktoś stanie na drodze? Nie ma szans, przecież dla naszego bohatera skumplowanego z ciemną stroną nie może taki ktoś być przeszkodą.

Jeśli zespół w korporacji skończył swoją pracę zgodnie z planem, to jeszcze ma możliwość dalszej wysilonej pracy przez 4 dodatkowe godziny. Znane są i popularne slogany menadżerów „we try harder” („my się bardziej staramy”), które właśnie idą w kierunku bezwzględnego przekraczania granic, możliwości członków zespołów.

Brak wrażliwości tu ma być rekompensowany ogromnymi osiągnięciami. Osiągnięcia, istotnie są, jednak jest też ich cena. Jest to przekraczanie granic, możliwości osobistych i u drugiego człowieka, czy też nadużywanie środowiska.

Brzmi groźnie, prawda? Istotnie, nie jest to kaszka z mleczkiem. Natomiast z zewnątrz, pozory – mylą. Mamy uśmiech i poczucie swobody, czy wręcz wolności, do którego tak wielu ludzi ciągnie jak pszczoły do miodu!

Na plakacie piękna uśmiechnięta pani. I podpis: „jeśli nie jest się pierwszym graczem na rynku wypożyczalni samochodów, trzeba się bardziej starać” (w znaczeniu: napierać, przełamywać, więcej osiągać).”Hard” oznacza ciężki, trudny, zawierający wewnętrzną presję. Czyli to staranie nie jest radosne i łatwe, ale tak naprawdę okupione dużymi kosztami, ciężkie. Widać tu dysonans w stosunku do ładnego uśmiechu pani, prawda? To jedno słowo „hard” jednak dużo wyjaśnia co się kryje tam gdzieś w głębi, jake procesy, jakie jakości, jakie energie. Na zewnątrz zaś widzimy coś innego. I możemy być zwiedzeni, wręcz zachwyceni, jeśli nie jesteśmy uważni.

Musimy się bardziej starać. Jest to po prostu przymus wywierany na siebie. A w ramach tych większych starań zawiera się także i piękny wizerunek, ładny uśmiech..To nic, że podstawą są twarde, sztywne intencje rywalizacji z konkurencją za dużą cenę.. Ładnie opakowana, często niemal radosna i swobodna bezwzględność: to znajdziecie po stronie ciemnej.

Tak więc nie zawsze ciemna strona ma taki bardzo ciemny wizerunek. Zwykle jest to wizerunek bardzo dobry! (vide: politycy, którzy szalenie dbają o swój „dobry wizerunek”) Ładna buzia, a pod nią, jakby pogrzebać, to wychodzi ciemna postawa.. Ale kto by się tego spodziewał?!

W świecie duchowym można wiele. Co prawda często jest tak, że nie samemu/nie samej. Ktoś, kto zaczyna uważać, że „świat do niego należy” zaraz ma na sobie uwagę duchowych sił, które chcą go wesprzeć. Wszystko by było fajnie, tyle, że nie są to siły od Boga. Zwykle są to siły niecne. Nazywam je siłami ciemnymi, „ciemną stroną”. O, ci to dopiero mocno uważają, że „wszystko im wolno”. A dodatkowo – mają do swojej dyspozycji energie z poziomów ponadludzkich, którymi załatwiają swoje sprawy. Taki ktoś, kto „przegina” z „tyle mi wolno” za chwilę będzie zwykle ma propozycję, żeby skorzystać z takiej pomocy z ciemnej strony. Takie postawy biorą ludzie, którzy są bardziej męscy (jang), zarówno mężczyźni jak i kobiety.

A Bóg? Ostateczny Stwórca? A kogo to obchodzi, że jest? Jeśli komuś związanemu z ciemną stroną „idzie w życiu” (a właściwie bardzo dobrze idzie, wręcz „żre”, jak to się mówi), to on nie będzie się oglądał na jakiegoś Boga. Bo i po co. On/a sam/a jest takim „małym bogiem”.

Jest tu zagwozdka. Człowiek, składający się z osobowości (ciała) i Duszy może mieć różne postawy w swoich cząstkach. Ciekawym przypadkiem jest, gdy osobowość uważa, że nie jest związana z ciemną stroną, a Dusza uważa, że warto nadal trzymać z ciemnymi. Bo jak w poprzednich wcieleniach trzymała i było dobrze, to dlaczego ma nagle przestawać? No i widzimy takich ludzi, którzy „z zewnątrz” bardzo dobrze wyglądają, ale gdzieś w środku, coś mają popodłączane do ciemnych energii, Dusza gdzieś szuka wsparcia w ciemnej stronie.

Trzymając się jasności, światłości nie musimy wchodzić w konszachty ze stroną ciemną. Ani nawet nie musimy się przed nią bronić. Jednak jeśli ktoś pragnie bądź potrzebuje zrobić karierę, spore pieniądze (nazywane „godnym zarobkiem”), bądź jeśli chce utrzymać rodzinę na wyższym poziomie, to najpewniej pójdzie do pracy w Systemie, a tam najpewniej natknie się na osobę z wzorcami z ciemnej strony. Może to być np. szef (nie bez przyczyny został szefem…) I wtedy się zaczyna dylemat: trzymać się światłości i jasności czy robić pieniądze?, „zarabiać na chleb”?, „utrzymywać rodzinę”? Bo często współpraca z osobą z ciemnej strony oznacza pójście na daleko idące ustępstwa i kompromisy.. Ja nie powiem, co robić w takim przypadku, to jest indywidualna sprawa każdego. Ja nie zdołałem pozostać w systemowej pracy. Ale też nie miałem „zobowiązań” ze strony rodziny, dzieci.

Postawa obronna: „nie wolno!”

Jeśli jest natarcie, to jest i obrona. Strona ciemna ma postawę nadużywania. Ma postawę silną i niewrażliwą na dobro drugiego człowieka. Zaraz więc znajduje się na to odpowiedź – inne osoby przyjmują postawę obronną. Mówią: „nie wolno!” „nie wolno ci łamać moich granic, przekraczać ich, nie wolno ci mnie ranić!”

Możnaby się odwołać do Boga, modlić, patrzeć w czym moja własna Dusza sprowadziła na siebie ten atak. Ale.. osoby z białymi postawami nie robią nic z tego. One uważają, że zło przyszło z zewnątrz, z zewnętrznych wobec nichpowodów i jako takie powinno sobie pójść natychmiast od nich. Powinno owo ciemne zło solidnie dostać po uszach, i jeszcze przeprosić, że niepokoi.

Osoby związane z białą stroną chcą się same bronić przed atakiem. Przed nieczułością, napaścią, ograbieniem ich z ich własnych dóbr. Jest to zupełnie oczywiste. Ta postawa może być uznana za zdrową. Jeśli nie zna się praw duchowych, prosta obrona jest zwykle przez ludzi używana do zachowania siebie i swoich dóbr w dobrym stanie.

Natomiast i taka postawa obrony także dosyć łatwo może przechodzić w postawy przesadne. Włącza się konieczność kontroli, ponieważ taki człowiek nie ma poczucia, że jego środowisko jest przyjazne. „Nie może na nim polegać”, więc zaczyna kontrolować. A to już można nazwać postawami pochodzącymi z „białej strony” duchowej. Osoby czujące pokrzywdzenie potrafią bardzo łatwo iść w stronę białą, gdyż nie potrzeba tu mieć głębokich jakichś refleksji, natomiast od razu ma się „poczucie własnej słuszności”. A to jest bardzo przekonujące odczucie. Dodatkowo jak bardzo wzmacnia poczucie własnej ważności u Duszy!

„Jeśli ktoś mnie rani, jeśli narusza moje dobro, to ja mam wielką słuszność aby nie tylko nie pozwolić mu na to, ale i aby się wściec na niego i oddać mu, jeszcze z nawiązką!” – takie myślenie to już właśnie owa „biała strona”. Białe energie to energie wspierające własną rację, argumentowanie na własną korzyść. Możemy wyobrażać sobie, że jak „białe”, to jest jasno. Jednakże nie znajdziemy tu Boskiej Jasności, ani też czystej Boskiej Miłości.

Miłość i świetlista jasność są z Boga, a nie z białego.

Białe uzurpuje sobie rolę Boga, boskości. Dusze i osobowości odwołują się do białych energii, bo nie muszą się zmieniać, aby dostać wsparcie przeciw opresji, przeciwko komuś, kto ich napada. W obrębie białego starsze panie są w stanie celnie przeklinać tych wolnościowców, którzy im podpadli. Takie starsze panie nie mają w sobie miłości Bożej, mimo, iż częśto chodzą do kościółka. Mają za to nieprzebaczenie i chęć odwetu. Tak więc Boskie ja nie stoi za zastępami wkurzonych, wściekłych starszych pań. Za nimi stoi biały.

Tak samo jak za chuliganami, alkoholikami i przestępcami, którzy robią innym krzywdę, za nimi stoi czarna (ciemna) strona.

Brak współczucia jest po stronie ciemnej. Ale białej stronie także brakuje współczucia! Potrzeba kontroli jest o wiele silniejsza od współczucia, więc osoby z postawami białymi, chętne do kontroli nie liczą się z innymi..

Pamiętam jak bardzo zadziwiło mnie, gdy odkryłem, że „biała strona” tak naprawdę równie mocno nie posiada współczucia, co strona ciemna. Jedna jest warta drugiej!

Koszula bliższa ciału – „moje sprawy są o wiele ważniejsze od tego co ty tam czujesz”. To jest ta sama postawa, co po stronie ciemnej.

Może byśmy oczekiwali po osobach, które się bronią, że wyglądają na takie miłe, przyjazne, kulturalne, a nawet serdeczne, bo się uśmiechają. Jak ta pani na obrazku, pięknie ubrana, zadbana. Jednakże zobaczcie – te osoby często są tak bardzo skupione na sobie, że nie mają za grosz chęci rozpatrywać jak „ta druga strona” się czuje. Pani z obrazka tak bardzo chce kontrolować sytuację, tak bardzo czuje się zagrożona, że nie chce pozwolić na jakiekolwiek przejawy swobody..

Dziewczynka na obrazku najpewniej tak dużo wycierpiała, że mówi: „chcę umrzeć”. Przeżywa bardzo trudne chwile. Nawet w tak bardzo trudnej sytuacji, w jakiej jest dziewczynka, pani opiekunce to mało co robi. Ona – wiedziona silnymi białymi postawami – ma to w nosie. Ważniejsze jest „aby było dobrze”, czyli najpierw mała ma zjeść zupę! A potem.. potem się zobaczy. Może nie być żadnego „potem” związanego z narzekaniem dziewczynki, ponieważ intencje pani są takie, aby raczej stłumić przeżycia dziecka. Bo przecież przeszkadza. A pani nie powinno się przeszkadzać..
Nawet duże przeżycia osób z otoczenia nie mają prawa jej przeszkadzać.. Ot, cała biała strona – tłumiąca i kontrolująca.

Taki ktoś stojący po stronie białej sam chce kontrolować sytuację jako osobowość, albo chce tego jego Dusza. Podobnie jak w przypadku ciemnej strony, może sam sprawiać z zewnątrz wrażenie kogoś sympatycznego, może miło z nami rozmawiać. Póki nie staniemy mu na odcisk, póki ktoś nie aktywuje mu/jej Ciała Bolesnego.

Ciemna od razu jest postrzegana jako złoczynna przez swoje niecne zachowania, natomiast biała? O, tu długo wydaje się, że jest „tak dobrze”, że oni właśnie są po tej poprawnej, dobrej stronie.

Czy z owymi nurtami ciemnego i białego mamy do czynienia dzisiaj? O, tak. I to obszernie, natomiast możemy sobie z tego nie zdawać sprawy.

 

Biały

Nurt biały jest obecny w wielu religiach, w których obowiązują sztywne, stałe, mocne reguły. Wiele osób sprzyja takim rozwiązaniom, które szybko prowadzą do osądów, do wytykania błędów, do pokazywania na tych, którzy nie są doskonali. Ocenianie, przypasowywanie do standardu jest przecież tak dobrze nam znane ze.. szkoły! Tam też, wśród nauczycieli również jest wiele osób obciążonych wzorcami białego.

Osobom myślące, że mówię o Bogu, który jest Miłością  chcę powiedzieć: Biały nie jest Bogiem dawcą życia, dawcą miłości.  Jeśli ktoś myśli, że miłość tak działa, jest w błędzie.

Mówię o białym, co się Bogiem chciał nazywać.
A nieświadomi ludzie Boga w Białym jednak chcą widzieć. Zwłaszcza, że im jest to na rękę. Uprawomocnia ich lęki i potrzebę kontroli.

Jeśli komuś przyszło do głowy, że sztywne zakazy, obawy, brak zaufania, kontrola pochodzą od Boga, to ten artykuł jest dla niej/niego. Bo to nie jest prawda. Zakazy, obawy, brak zaufania, kontrola pochodzą od białej strony, w niej mają ostoję.

Artykuł byłby korzystny np. dla pań, które chodzą do kościółka aby sobie potwierdzić swoją słuszność kontroli wszystkiego wokoło.  Panie chodzące do kościoła aby potwierdzać sobie swoje postawy oskarżania ludzi i niewybaczenia – to oczywiście silna strona białego. Wielu ludzi chodzi do kościoła z różnych powodów tylko nie z tych, że są chrześcijanami..

Starsza pani wychodzi z kościoła i rzuca spojrzeniem pioruny. Bo przecież „ona wie co jest poprawne, a co nie, więc powinna pokazywać to światu”. Czy to jest chrześcianka?

Biała strona jest bardzo za tradycją i jej ograniczeniami.

  • mama coś robiła, to i ja robię
  • tak rodzice chcieli i to jest tradycja,
  • bo co ludzie powiedzą
    – to wszystko są białe postawy, tym razem wywierające ogromne nieraz presje na siebie. „Bo jeśli na siebie wywieram tak duże presje, to i na innych mogę, co to inni są lepsi? Też muszą się podporządkować, jak i ja się podporządkowałam.”

Takie myślenie u osób z białych kręgów powoduje mocne umocowanie ich poglądów, mają przecież argument, dowód na prawdziwość w sobie samych. Ich Dusza ma. Im bardziej „siebie cisną”, im bardziej są nienawistni wobec siebie, tym bardziej potrafią być nienawistni wobec innych. Ufff… co za przykre myślenie, co za opresyjne energie się tu generują. Ale to nie żadne diabły to robią, tylko ludzie związani z białą stroną – najpierw robią to sobie a potem innym.

Ja się nie dziwię im, że trwają w niechęci a wręcz nienawiści do siebie, do swojej prawdziwej swobodnej istoty. Jeśliby poluzowali jej, to.. musieliby poluzować innym, wybaczyć innym. A tego nie chcą, obawiają się, czują się zalęknieni, wręcz przerażeni. Dlaczego? Bo czują się bezsilni wobec ciemnej strony, swojego „przeciwnika”, wobec niewidzialnych istot zwanych symbiontami, nad którymi człowiek nie ma kontroli, a które to istoty potrafią nieźle przylać. Ja się nie dziwię takim osobom, bo sam nie wiedziałem co z tym zrobić i przez wiele lat byłem mocno niszczony z ciemnej strony. Oczywiście także moja Dusza miała białe wzorce, ale powoli z tego wyszedłem, dla mnie symbionty są o wiele, wiele bardziej obojętne i bezpieczne niż kiedyś. Jednak osoby z białymi postawami zwykle nie chcą iść ścieżką poznania i oczyszczenia. Ich Dusze tkwią w klinczu presji na siebie i kontrolowania innych, którzy mogliby im zagrażać.

Dla osób z białej strony szukających zasad do przestrzegania w kościele jest i dziesięć przykazań Bożych, i Pięć Przykazań Kościelnych, i Siedem Grzechów Głównych.. i jeszcze coś tam się znajdzie oprócz tego. Tak więc mają w czym wybierać, aby mieć podstawy do oskarżania bliźnich. A że Jezus mówił „przebacz wiele razy, kochaj”, „nie pamiętaj krzywd”? Jezus był dawno i daleko, a proboszcz jest tu i teraz. Poza tym Jezus nie potwierdzał jej lęków i potrzeby kontrolowania, coś słabo mówił w tym obszarze.

Jak się mają wzorce białe w praktyce, do czego prowadzą? Do bycia strażnikiem, do pilnowania. A jak nie daje się ktoś wolnościowy upilnować? – osoba z białymi wzorcami wpada w gniew, wściekłość, próbuje sprawować kontrolę. Jest tu także mocne przekonanie o swojej racji, bo jakże by inaczej – bez niej cała postawa nie miałaby sensu. Stąd taka kontrolująca osoba ma już tylko krok do przywoływania pomocy z białej duchowej strony (to nie jest czysta strona, chociaż nazywam ją „białą”. Czysta jest strona mająca energie jasne i świetliste).
„Wzięcie pomocnika ze strony białej” dokonuje się w postaci otwarcia się na tzw. wejścia ze świata niewidzialnego i przepuszczanie duchów wspierających taką „krucjatę ku sprawiedliwości” [duchy te nazywane są duchami wejściującymi]. Pewnie widujesz na codzień ileś osób które mają takie obciążenia.

Często jest mowa o wzorcach białych aniołów, dotyczących istot anielskich inkarnowanych w ciała ludzkie. Owszem, tu też jest obszar białego, ale nie tylko, dotyczy to tak samo wielu, wielu innych osób. Energie białego często są nazywane białym astralem.

A druga strona? Przeciwny „obóz”?

Czarny

Obóz nurtu ciemności mi jest osobiście mniej znany, ponieważ zwykle byłem po stronie białych i „walczyłem w słusznej sprawie”.

Obóz czarnego powstał na bazie postawy „wszystko można”,  a właściwie było to pojęcie osobiste, osobisty wybór „wszystko mi można”. Daje to wiele możliwości, bez zważania na różnorakie granice, ale też daje działanie przeciwko innym ludziom, istotom, jeśli staną na drodze. Gdy ktoś tak działa, może zadawać ból i cierpienie. Natomiast jeśli jest przekonany do swojej postawy, niezbyt go to porusza, to przysparzanie szkód innym istotom.

Miałem kiedyś znajomą, bardzo atrakcyjną kobietę. Wszystko świetnie, tyle, że przesiąknięta była ideą ciemną (czarnej strony). Uważała, że „świat do niej należy”. A jeśli jeszcze nie cały należy, to tylko jest to kwestia czasu. Nie miałem szans oczywiście na relację partnerską, bo ona po prostu „była lepsza”, tak uważała jej podświadomość. Jednakże była to stara Dusza, której karma się mocno pokazywała i pani miewała duże lęki, tak duże, że nie była w stanie chodzić do pracy. Ciemna strona odbierała sobie haracz za wieloletnią współpracę. Próbowałem mówić jej, że coś jest z nią nie tak, ale ona uważała, że „jest tak rozwinięta, tak zaawansowana w rozwoju duchowym”, to co może być nie tak z nią? Chyba się mylę, albo żartuję.

Zdecydowanie „ciemne” zachowanie jest uważane za niedobre. ALE zwykle podszyte jest takimi atrakcyjnymi energiami, że ludzie wahają się, aby to jednoznacznie przypisać jako zło. Np. bandzior jeździ najnowszym autem, w kolorze czarnym. Widać, że gościu tego pracą własnych rąk nie zarobił, najpewniej zrobił jakiś gruby przekręt, bo na biznesmena to on nie wygląda. ALE ludzie widząc go w tak luksusowym aucie bardziej będą chcieli mu zazdrościć niż widzieć że współpracuje z siłami ciemności. Bardziej będą uważać, że oto mają przed sobą „człowieka sukcesu”, niż będą gotowi rozpoznać tu współpracę z ciemnym.

Postępowanie według swojej woli bez liczenia się z niczym czy nikim jest generalnie postrzegane jako złe, ponieważ może prowadzić do krzywdzenia innych. Jednak myślę, że często nadużywa się negatywnej oceny, do jednego worka pcha się wszelakie działania na swoją korzyść.  Jest to generalizacja. Dlaczego? Ano pewno z powodu lęku.

Z obozem czarnego związane jest pojęcie „piekieł”. Wręcz można powiedzieć bez ogródek, iż obóz czarnego z czasem kiedyś stał się piekielny. Ciemne energie to tam codzienność.

No dobra, wracamy z tej wycieczki, którą odbywamy podobnie jak z Dantem – wracamy z piekieł. Ale dokąd?

Jak można wybrać pomiędzy „porządnym” białym, a „nieporządnym” czarnym?

Ano można, chodzi o wybór miłości i własnego serca jako miejsca pełnego miłości, które jest bezpośrednio w naszym zasięgu.

Miłość

Dużo ludzi wie o tym, że krzywdzenie jest złe, wywołuje zło. Wielu nie wie o czarnych energiach i o krokodylach, które są naturalnym przedłużeniem czarnych postaw, gdy „wszystko wolno”, a przynajmniej o wiele więcej, niż zwykłemu człowiekowi.

Jednakże myślę, że więcej kłopotu wynika z tego powodu, iż ludzie nie rozróżniają spraw związanych z „białym”, z białymi energiami. Myślę, że mylenie „białego” z Miłością, zlanie „białego” z Miłością stanowi większy kłopot. I dlatego tu jeszcze więcej będzie o białym [na czarnym się nie za bardzo znam].

Miłość jako energia jest bezcenna przy uwalnianiu się, zarówno dla rozpoznania jakie energie występują w danym człowieku czy zjawisku, jak również do bezpośredniego uwolnienia. Możemy prosić miłość o uwolnienie nas od tych energii / łącz, które odczuwamy niedobrze. Zawsze możemy przesyłać miłość dowolnej osobie z intencją aby zastąpiła istniejące relacje / łącza / linki. To prowadzi do oczyszczania, ponieważ miłość rozpuszcza stare obciążenia a nowych nie tworzy.

Nie trzeba ani wchodzić w obszar białego, ani czarnego, aby żyć. Wtedy można rozwijać Miłość, rozszerzać działanie serca, być bardziej serdecznym.

O białym więcej

Jeśli Biały jest związany z pewną presją, to spróbujmy tu przytoczyć „Pismo nieświęte” Cavanny:

3. Siódmego dnia Bóg odpoczal.
4. Zasadzil ogród w Eden na wschodzie i umiescil tam czlowieka.
5. I rzekl do czlowieka: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu mozesz spozywac wedlug upodobania, ale z drzewa poznania dobra i zla nie wolno ci jesc, bo gdy z niego spozyjesz,niechybnie umrzesz”.
6. Czlowiek odrzekl: „Tak, prosze Pana”. Ą Bóg pouczyl go: „Nazywaj mnie Bogiem”.
8. Czlowiek odpowiedzial: „Tak, Boze”.
9. Bóg rzekl mu: „Nie: Boze, bo to niegrzeczne, mów: Mój Boze”
10. Czlowiek odpowiedzial: „Wypchaj sie, mój Boze”.
1 I. Bóg przestrzegl go: „Nie powinienes do Mnie mówic tym tonem. To niedobrze”.
12. Czlowiek odpowiedzial: „Nie wiem co jest dobre. Nie jadlem owocu z drzewa poznania dobra i zla”.
13. Bóg: „To prawda”. I pomyslal: „Musi zjesc ten owoc.Wtedy pozna dobro i zlo i bede mógl bawic sie z nim w gre zwana dobro i zlo.
14. Rzekl wiec: „Nie mozesz zjesc tego owocu, pamietaj, nie możesz.”
15. Adam odrzekl: „Zrozumialem, mój Boze. Nie musisz mi powtarzać sto razy”.
16. Bóg powtórzyl: „Nie powinienes go zjesć nawet za moimi plecami”.
17. Adam: „Przeciez powiedzialem Ci: O’key”.
18. Bóg: „Nawet jesli jestem bardzo daleko stad”.
19. Adam: „Rany boskie! na Boga! niech to jasny szlag trafi! Przyczepil sie jak tysiac rzepów! Zaczyna mnie to wkurzac! Nie, nie rusze Twoich swinskich owoców! W dodatku nie cierpie owoców! Jesli nie masz zaufania, nie trzeba bylo mnie tworzyc”!
20. Bóg pomyslal w duchu: „O! jak on bluzni! Ale nie grzeszv,  poniewaz nie potrafi odróznic dobra od zla. Co za
szkoda! Wszystkie te wspaniale grzechy nie moga sie nikomu do niczego przydac!”

Bóg, widziany jako „Ojciec”, który zakazuje, który szafuje zakazami i tylko czeka na potknięcie, oczywiście jest postacią białą.

.

Biały obóz jest to obóz „nie można”, a więc nie można: … i tu spora lista wykluczeń. Także nie można być bogatym, szczęśliwym, itp.. Ale za to cierpienie.. cierpieć i owszem – można, wręcz należy [nie można być zbytnio szczęśliwym, zwłaszcza nie z powodów materialnych].

Trzeba się starać, starać.. i jakoś tak zawsze wychodzi, że za mało i za mało. To typowy chwyt.

Nie wolno dotyczy mocno seksu i przyjemności. To są bardzo silne napędy życiowe, więc jeśli udaje się je spętać u człowieka, to jednocześnie jest to równoznaczne z bardzo silną kontrolą, którą się udało mu założyć.

Zamiast więc niewinności, radości i odpowiedzialności, od białego i jego wzorców dostajemy blokady seksualności, wyrzeczenia przeciwko radości w związku, trudności w stworzeniu harmonijnego związku, itp.

Co ciekawe, odpowiedzialności nie ma we wzorcach białych, ponieważ … „co Bóg dał, to trzeba wziąć!”  i rodzą się dzieci tam, gdzie nie zostaną dobrze wychowane, gdzie nie zaznają miłości, gdzie czekać je będą kłopoty ekonomiczne i psychiczne. Rodzą się w Afryce, gdzie nie ma żywności ani wody, ponieważ „nie wolno” się sprzeciwiać naturze.

To wszystko przez imperatyw „nie sprzeciwiania się” [czytaj: nie myślenia samodzielnie]. Potem jest argument dla tworzenia poczucia winy, oczywiście biały argument: „a popatrz na te biedne dzieci afrykańskie – nie grymaś, ty masz lepiej, więc powinnaś być posłuszna”. Cóż za manipulacja!

Myślałem, że w moim życiu odejście od energii białego nastąpiło po zakończeniu formalnych praktyk religijnych. Jakże byłem w błędzie! Wiele moich przekonań, postaw bardzo mocno bazowało na białych energiach. Oczywiście dosyć często miewałem lęki, obniżone poczucie własnej wartości – teraz już wiem, skąd.

Wzorce z białej strony bazują na lękach:

– że jest coś, czego trzeba się bać i trzeba się bronić, najlepiej skontrolować to źródło lęku, żeby nie zagrażało! Zastosować presję, manipulację i tyle. U żony alkoholika (typowy przykład) sam mąż jest źródłem lęku: przyjdzie wcześniej czy przyjdzie później? Wypity czy trzeźwy? Zbije czy nie zbije? Tak czy inaczej, trzeba go „ustawić” od razu od drzwi robiąc mu awanturę i pokazać jak bardzo jest zły i nie w porządku i że go bardzo nie akceptujemy.

– że jest się niedostatecznie dobrym
[obniżone poczucie własnej wartości – można je „przerabiać” latami, jednak, gdy się ktoś nie zajmuje oczyszczaniem białych energii – poczucie niskiej własnej wartości wraca jak bumerang],

– lęk że jest się winnym
[Dusza może czuć się winna różnych sprawa ze swojej przeszłości. Najważniejsze, że zasługuje się na karę! – a tu już biały dzieli i rządzi]

– lęk przed karą to częsta fantazja białej strony
[już bezpośrednio – np. strąceniem do piekła, w otchłań, żeby nie zostać oskarżoną/nym, osądzoną/nym to trzeba bardzo się starać aby być „bez skazy”, dobrze dostosowaną, bardzo poprawną.]

– fantazja, że mając wolną wolę zrobiło się przeciwko Najwyższemu coś brzydkiego
[Tak, jakby świat nie byłby zaprojektowany po to, aby życie było wspaniałe i radosne. Nie, przeciwnie, Biały mówi, że trzeba się poniżyć, przywdziać pokutną szmatę i wtedy MOŻE… coś się da zrobić aby być uratowanym. Cała idea „odkupienia” może bazować na fantazji, że Bóg nas nie lubi i trzeba „się zasłużyć” aby w ogóle duchowo przeżyć. Co za sprytna polityka, czyż nie?]

– fantazja, że zawiodę Boga z powodu mojego zachowania, myśli, intencji

Jako, że energia białego bazuje na „nie wolno”, to osoby podporządkowujące się będą łatwiej dla niej dostępne. I tak, kobiety, szczególnie starsze, które są spolegliwe wobec społeczności, reguł, tradycji idą w biały woal jak w masło. Taka osoba przestaje myśleć, przestaje mieć refleksje na temat siebie i swojego postępowania, zaś zaczyna mocno oceniać i próbować się stawiać w pozycji, w której „jest w porządku” wobec tradycyjnych wartości. Zresztą wysławianie wartości ponad myślenie, rozumowanie i refleksję jest tu typowe. Więcej, wartości mogą być stawiane ponad ludźmi – i tak takie „zbielone” osoby łatwo ranią innych, oskarżają, nie dają swobody, nie dają przestrzeni. Obecność takiej osoby daje poczucie przytłoczenia bądź braku tchu, braku swobodnego oddechu, decydowania – oczywiście chodzi tu o energie, które taka osoba rozsiewa w otoczeniu. Błędem jest sądzić, że są to osoby o słabej energetyce – często ich energie są od białego [in. białego astralu] zasilane i męczą sporo osób w otoczeniu.

Biała energia odcina człowieka od jego żywotności, zamula, daje lekką przyjemność, aby trochę złagodzić cierpienie. W Polsce jest jej bardzo dużo. Energia ta nie daje człowiekowi się swobodnie wyrażać, blokuje głęboką ekspresję, motywację. Daje także wzmocnienie egoizmu – nie chce się wtedy rozumieć drugiego człowieka.

Tu także można powiedzieć o starości i o chorobach.
W dużym stopniu choroba osoby starszej, poddanej białym energiom oddziałuje na otoczenie. Jako, że zwykle jest to osoba starsza w rodzinie, to jest szanowana, a przez to białe energie są faworyzowane. „Nie można się jej sprzeciwić, bo przykro by jej było” – to częsta postawa. Poczucie konieczności oddania zasług skutkuje w wielu rodzinach poddaniu się energiom przygnębiającym białego. Zawężane jest przy tym szerokie pole widzenia, sprawy są sprowadzane do jakichś pojedynczych, okrojonych problemów mających być dla rodziny wyznacznikiem życia, codzienności.

Nawroty choroby, zaostrzenia stanu czy udary są typowymi sposobami wywierania presji na chorego przez siły białych energii. Mają go przekonać, iż „już czas” by zdecydował, jak chce zakończyć życie – że powinien się „pojednać” z białymi energiami i im poddać.

Tak zresztą wchodzą także i wcześniej wzorce białych mające na celu zmnieszenie długości życia i przeciwdziałanie długowieczności człowieka. Gdy biały przekona, że nie warto żyć, że tak trudno i ciężko na ziemi, to przecież nie będzie człowiek się starał o długowieczność, to logiczne.

Co ciekawe, podtrzymywanie na siłę życia u osób, których dusza chciałaby odejść też generuje wejścia białych energii – energii cierpienia, przedłużonej choroby. Cierpiętnictwo, przekonanie o jednym i tak pełnym cierpienia życiu bardzo mocno wzmacniają białą atmosferę. Sama wiedza o reinkarnacji, przesuwanie punktu widzenia na życie w sferę bardziej swobodną daje od razu odłączenie iluś linków białych energii i robi się swobodniej.
Białe energie intensywnie wchodzą we wszelkie urazy i powodują zablokowanie się człowieka w urazie. Ileż ja babć widziałem, które z zapiekłą zajadłością wygrażały temu czy tamtemu! Urazy blokowane i kumulowane wychodzą w formie gniewu, wściekłości. Zwłaszcza, jeśli taka osoba poddaje się pretensjom, nie umie pracować z własnymi emocjami.
Mogą pielęgnować takie urazy nic o nich nie mówiąc, albo mając przekonanie o własnej słuszności.

A ponoć to są takie miłe starsze panie. Jednakże uraza + energie białego mogą zmienić człowieka nie do poznania.

Usadawianie się białych energii w urazach i wzmacnianie urazów dotyczy oczywiście również pogryzień [link] i dzieci z domów dysfunkcyjnych, alkoholowych.

Białe energie są bardzo przekonywujące dla dusz. Biały zresztą kreuje się na boga i bardzo mocno chce taką postawę przyjmować wobec dusz – rządzi tam, gdzie brak zrozumienia o co chodzi. A wśród dusz zwykle brakuje zrozumienia, trzeźwego myślenia, samodzielnej refleksji. I tak dusze poddają się białym energiom całymi zastępami. Dopiero racjonalne myślenie, świadomość rozróżniająca byty, istoty niewcielone może pomóc. Ten tekst jest dobrym przykładem na to, jak można rozwijać świadomość rozróżniającą – po pierwsze nie należy poddawać się stereotypom i biernie pozwalać się wieść w cierpienie.

Stąd można pracować nad przebaczeniem, wybaczeniem. Pewna postawa białego jest bezwzględna: nie proponuje rozważenia sytuacji, nie proponuje refleksji nad postawą innych osób, tylko od razu podpowiada, aby je potępić, aby nie przepuszczać. I tak zranione osoby z domów dysfunkcyjnych [urażone, pogryzione dusze] mogą latami podtrzymywać poczucie krzywdy [tym bardziej, że takich krzywd, pogryzień nie leczy czas]. Biały bardzo łatwo przekonuje, że należy od krzywdzicieli wymagać rewanżu, zadośćuczynienia krzywd, przyznania się, przeproszenia. A jak nie można się odegrać na agresorze, to trzeba tą złość [jakże słuszną – przekonuje b.] wyrazić na kimś innym, kto się akurat znajdzie pod ręką.

Biały nic nie mówi na temat tego, że agresorzy sami byli w sytuacji trudnej, że ich sytuacja to sytuacja człowieka tylko częściowo świadomego, co czyni [link]. Biały nie jest tym bogiem, który mówi „przebacz mu, ponieważ nie wiedział [nie był świadomy], co czyni”.

Dlatego, gdy oczyszczamy się z białych energii, to również pracujmy z przebaczaniem, uczmy się, co tak naprawdę działo się z agresorem i dlaczego na niego trafiliśmy [tak, aby się dograły nieświadome intencje obu stron].

Warto się pooczyszczać z energii białych wzorców. Przydatne pytania:

– Dlaczego tak naprawdę chcę wyrażać tą złość, gniew, który czuję?
Nie chodzi o tłumienie gniewu, ale o dojście w sobie, cóż takiego było, co ów gniew wywołało, bądź wywołuje. Prędzej czy później dojdziemy do wzorców białych, białych energii. Wtedy Dusza zacznie rozumieć, że od jakiegoś czasu była robiona w konia, że była szczuta na inne istoty przez białego. Owszem, przyczyny gniewu nie znikną, ale zmieni się wewnętrzna postawa w stosunku do nich.

Na przykład może być tak, że zamiast odczuwać osobiście, że jesteśmy atakowani, zauważymy, że ta energia, która nas dotyka jest bardzo powszechna, i osoba, która tą energię wyraża wobec nas jest jedną z tysięcy. Oczywiście, chodzi o nasze konkretne życie, ale nie musimy więc brać tego aż tak osobiście. Możemy się przyjrzeć naszemu odniesieniu się do tych tysięcy ludzi, do tej energii w ogólności, może po prostu walczymy przeciw niej i się w tym spalamy? Może trzeba bardziej o siebie zadbać tak, aby się na nią nie wystawiać?

I inne pytania:

– Czy poprawianie / nauczanie tych ludzi istotnie zmieni ich sytuację, ich postawy, ich intencje, czy tylko się oszukuję?
Osoby z białymi wzorcami bardzo często mocno chcą zmieniać innych ludzi, ich poglądy, sytuację / świat wokoło. Nic złego w zmianie sytuacji, ale już wewnętrzna presja aby zmienić sytuację, może mocno blokować prawdziwie działające sposoby zmiany otoczenia. Ważne, aby, tak jak Tony de Mello mówił: oczyścić się z mrzonek, z ułudy, że coś możemy, jeśli tego nie możemy.

– Czy ważniejszy jest mój spokój wewnętrzny niż pragnienie wpłynięcie na zachowanie tamtych ludzi? [czy istotnie jest na to szansa, ażeby zmienili swoje postępowanie lub intencje? a może oni tacy są i inaczej nie potrafią?]

Warto również medytować nad prostotą życia na ziemi i nad wartością własnego życia na tej prostej podstawie:

Jestem wartościowy, ponieważ żyję. Odnajduję swobodę w oddechu, we własnej żywotności,
oddaję białe energie z moich czakramów, ciał, z mojej aury.

Zauważam już teraz jak białe zamulające energie zmniejszały moją witalność, chęć do życia,
jak wprowadzały mnie w stany depresyjne.

Już teraz proszę miłość o zwrócenie łączy do najbliższych mi osób starszych, od których leciała do mnie biała energia.

Proszę miłość o oczyszczenie mnie z wzorców białych i z postaw opartych na tych wzorcach.

Proszę miłość, aby mocno otrzepała mnie z białej energii,
aby wypełniła mnie zamiast białej, otępiającej energii.
Proszę miłość, aby oczyściła moje ciało, moje czakry z białej energii.

Jakby wyższym, bardziej agresywnym stopniem poddania się białej energii jest działanie z energią wejścia. Temu tematowi poświęcona jest osobna strona [link].

Egzekutorzy z obszaru białego:
– egzekutor karmy: Aryman i jego energie [bezwzględne, niszczące, karzące – większość energii spłat karmicznych – zupełnie bezlitosnych]
duchy wejściujące [link]

Osobom myślące, że mówię o Bogu, który jest Miłością muszę przypomnieć – przecież te powyższe zarzuty nie są stawiane Miłości! 🙂 Jeśli ktoś myśli, że miłość tak działa, jest w błędzie.

Mówię o białym, co się Bogiem chciał nazywać.

Oczywiście na przestrzeni wieków bardzo wiele osób rezygnowało z tak manipulatywnego „białego dobra” i wybierało swobodę .. u przeciwnej strony [jako że biały zapewniał, że tylko u niego jest „dobro”, a reszta, to już tylko ciemność]. Niczego pośrodku nie miało ponoć być, więc istoty [także napędzane buntem lądowały w piekle – w czarnych energiach]. Ta manipulacja miała przeciwdziałać ucieczce istot, które nie chciały już dalej być na usługach białego.
Trzeba dodać, że to był też nieprawdziwy trick, ponieważ poza obszarem białym i czarnym JEST coś sporo więcej.

tekst z komentarza:

„Nie widzę zadnej alternatywy która dawałaby mi motywację do podjęcia zmian. Bo ja ani nie chce ciezko pracować a w szczególnosci w pracach które mnie nie interesuja ani mieszkac z innymi ludzmi na jakis stancjach i życ na walizkach ani nie umiem życ na tak niskim pozioie jak jest u nas. Po prostu moja dusza nie chce calkowicie zaakceptowac rzeczywistosci, ona chcialaby zyc w dobrobycie i dobrze sie bawic i tu jest problem, z ktorym borykam sie od dziecka, ze w glebi siebie zawsze odczuwalem niesamowita niechec do obowiazkow i pracy.

Nie umiem sie tego pozbyc, pomimo ze probowalem pozbawic sie tego depresyjego stanu zarowno korzystajac z klasycznych psychoterapii jak i rozwoju duchowego. Ale to na mnie nie dziala. Wiec nie wiem co jeszcze gorszego moze sie zdarzuyc zebym zm ienil zdanie. Nie mam ani bliskiej osoby, z rodzina mam dosc przecietne kontkty mimo ze mieszkamy ciagle razem, do rowiesnikow mnie nie ciagnie bo nie odczuwam zadnego pokrewienstwa z nimi, swiat zewnetrzny nudzi mnie calkowcie – nie widze dzis niczego, w co chcialbym sie zaangazowac. Stad jest tylko jedna droga ale nie chce tak skonczyc a czuje ze to do tego zmierza.

a co jest ,,zlego” w egoizmie jesli nie chce sie narzucac go innym? Dlaczego mam byc empatyczny w stosunku do istot, ktore nie okazuja tego samego mi? Dla mnie wartość pracy płynie tylko wtedy gdy mam poczucie że dając coś z siebie jestem doceniany a niestety zyjac w Polsce nie doswiadczylem tego jeszcze. Wrecz przeciwnie, nie dość ze ludzie tutaj traktują sie nazwajem w sposob dość godny pożałowania to jeszcze panuje tutaj ta dziwna atmosfera pokutowania wmawiania ze bieda i ubostwo sa wartosciami. Moze i sa ale nie moimi.”

Odp:

Ja chcę powątpiewać w Twoje chęci. Dlaczego? Ponieważ w nich zawiera się nieakceptacja świata takiego, jaki jest.

Oczywiście nic złego w egoizmie, jeśli komuś szkody nie robi. Mam tylko takie przekonanie, że w tej gładkiej figurze Twojej postawy coś jest nie tak.

To, co opisujesz, bardzo dobrze pasuje do takiego samo-usprawiedliwiania białych postaw i wzorców. Opisujesz raczej to, co chce osobowość, ego, aniżeli Duszę. Dusza umie wchodzić w bardzo różne doświadczenia. I to nie ona chce „dobrego życia”, to ego [osobowość] wraz ze swoimi standartami, przyjętymi przez siebie tego chce. Żeby było łatwo i przyjemnie i bez kosztów. To oczywiście ego. To samo ego u innych osób jest np. pełne zachłanności. U Ciebie też można dostrzec jej początki.

Jednocześnie – jeśli za jakiś czas zniechęci cię ta postawa „wymagam – i co? i nic!”, „dlaczego mam być empatyczny?” to łatwo możesz przejść do postawy zaprzeczającej, skrajnie przeciwnej, znaczy z ciemnej strony: „chciałem być empatyczny, ale oni byli tacy nieprzyjaźni, tacy bez zrozumienia,  a więc ja teraz będę nieempatyczny i egoistyczny, bezwzględny” Czyli byłoby to przejście na postawę ciemnej strony, po odczuciu rozczarowania. Po odczuciu zawodu wobec białych postaw.

Ja się nie dziwię, że można odczuwać zawiedzenie się białymi postawami. Dlaczego? Ponieważ są nieprawdziwe.

Jednak tu jest ciekawe coś innego – pojęcie, że to Ty masz rację, a świat racji nie ma. To nie jest proces Duszy, to białe wzorce.

Osoba z białymi wzorcami przedstawia bardzo „pełną wewnętrznego przekonania” wizję świata i jest oburzona dlaczego świat nie jest taki ładny jak w owej wizji. Sam, jakże duży stopień tego przekonania, „wiara” ma nam udowodnić prawdziwość tej postawy.

To mniej więcej tak, jak widzimy na filmie młodego „czarodzieja”, który trzyma różdżkę, celuje nią, wypowiada jakieś słowa i .. taki ogromny wysiłek widzimy na jego twarzy, wręcz pot spływa z czoła. I co? Dzieje się! czar skutkuje! Świetnie!
Tyle, że skutkuje nie dzięki tak ogromnemu wysiłkowi aktora, a dzięki efektom specjalnym i tzw. postprodukcji, np. dzięki odpowiedniemu montażowi. To sztuczki wizyjne dają taki efekt, czyli realnie owe „czary” nie dawały żadnego efektu, to było efekciarstwo. Natomiast widz jest przekonany, że im bardziej młody magik napina mięśnie twarzy i barków, im bardziej pot płynie z jego czoła, tym więcej można się spodziewać efektownych scen. Ten pot tam musi być!!!

Hahaha! To przecież nie trzyma się sensu! To owinięcie wokoło palca widza i to na jego własne życzenie. Podobnie osoby pielęgnujące białe wzorce same na własne życzenie, z powodu własnej postawy, wpadają w przygnębienie, w postawy depresyjne, czują głębokie rozczarowanie światem.

Dlaczego? Ponieważ wkładają swoje energie, swoje przekonanie, inwestują w postawy, które nie są realne. Są różne od realności, nie odzwierciedlają tego, CO JEST. I to nikt tych osób nie każe, nie krzywdzi, po prostu – nieprawdziwe przekonania prowadzą ku kłopotom.

Byłbym nie fair gdybym nie powiedział o sobie. OCZYWIŚCIE, ja też niezliczone razy miałem nierealne przekonania i przez nie cierpiałem, gdy zdarzało się coś, co nie było z nimi zgodne. Jedynie pozostawała gorycz: ja tak pielęgnowałem te postawy, a one okazywały się puste jak wydmuszka, podczas gdy życie przychodziło i pokazywało z siłą wodospadu, jak jest.

Proszę sobie przypomnieć [lub poczytać] książkę Anthonyego de Mello „Przebudzenie”. Tam jest ten mechanizm dobrze opisany.

Życie nie chciało źle  – trzeba podkreślić. Ono po prostu takie było. A ja cierpiałem tylko dlatego, że sobie wyobrażałem coś innego. To jest zasada, z powodu której osoba z białymi przekonaniami, białymi wzorcami co jakiś czas czuje się pokrzywdzona, oszukana.

W cytowanym komentarzu dostrzeżemy ten sam przekaz: autor prezentuje nam ideał, ideę, która może dobrze funkcjonuje w jegom umyśle, natomiast świat ma ten kłopot, że do niej nie przystaje.

To ŚWIAT ma wg niego kłopot, nie on. [w psychologii to nazywa się fantazjami wielkościowymi] Tyle, że drzewa, ryby, psy, ptaki, chmury, ziemia, społeczności, oceany, itd. nie mają współczucia dla tego człowieka. Nie mają ani krztyny poczucia winy, że mogą inaczej się zachowywać niż tak, jak ten ktoś o nich myśli, zwłaszcza, jeśli nie myśli o nich dobrze.

Ten proces próbuje jego cierpliwości, ile czasu jeszcze nasz znajomy będzie tą postawę utrzymywać. Ile czasu zechce tą postawę utrzymywać.
Z tym, że świat nie ma żadnego wysiłku, aby czekać, a nasz znajomy już ledwie dyszy.

Czytelnicy takich białych tekstów łatwo mogą być porwani przez wzniosłą ideowość. Wiele razy na początku XX wieku narody całe dawały się na to nabierać. Socjalizm, komunizm, nacjonalizm – wszystko to były próby wprowadzenia do świata idei, których ów świat nie podtrzymywał. Wiele ludzi na to pracowało, a tu .. kicha, ten system nie działa. Świat ma ten kłopot, że do owej pięknej idei, którą podajesz, nie przystaje. I teraz emanujesz niechęcią z tego powodu, że takie idealne sytuacje nie mają miejsca. Bardzo mocno jesteś przeciw światu, natomiast nie masz nic do zarzucenia swojej wizji [sobie – w ogólności].

Jak dla mnie możesz sobie taki być, mi nic do tego. Ale jak pytasz, co zrobić, aby nie cierpieć, to chciałem właśnie ci to wskazać.

Nie ty sam jesteś taki idealista. Czasami w historii grupy idealistów robiły przewroty, nic złego w idei wychodzącej z dobra. Natomiast generalnie świat jest inaczej ustawiony nie dlatego, że chce nam czy Tobie coś zrobić na złość [to właśnie myślę, że mówisz].

To zresztą dość mocno buduje ego – „o, ten świat, taki brzydki, niehumanitarny, nieprzyjazny, a ja taki biedny ..” Ego rośnie na drożdżach. Uważam, że świat jest taki jaki jest, ponieważ jest coś więcej, głębiej, wyżej niż owa idea poprawności, do której tak się obficie odwołujesz. No ale jak kto chce – nie mam zamiaru narzucać światopoglądu.

Jeśli w szkole nauczyłeś się, że istnieją i działają tylko takie proste, powierzchowne prawdy jak: „wartosc pracy plynie tylko wtedy gdy mam poczucie ze dajac cos z siebie jestem doceniany”, to chyba nie uważałeś na lekcjach, np. polskiego, który jest opowieścią wielowiekowych zmagań człowieka ze światem, historią stawiania pytań o życie i człowieczeństwo – i historią rozczarowujących, cząstkowych odpowiedzi.

O czarnym więcej

Generalnie idea bezgranicznej wolności równoznaczna jest z różnymi typami wykorzystywania ludzi. A to hipnoza, a to wyciąganie komuś energii i karmienie się nimi [co jest bardzo powszechne]. Wszelakie działania kosztem kogoś są z okręgu czarnego [piekieł].
W tych okolicach ważną sprawą jest hierarchia. Pewnie nie raz widzieliście, że ktoś chce kogoś innego przewyższyć siłą, sprytem, by znaleźć się w lepszej pozycji. I jest przeprowadzany bój – albo aspirujący podda się poprzednikowi, albo przemoże poprzednika i sam „będzie górą”.
W okręgach czarnego bardzo istotną sprawą są władza i posiadłości.

Będzie tu o tylko jednym aspekcie czarnego.

Profanacja to słowo ściśle związane z czarną aktywnością. Kilka osób to tu to tam ma obciążenia profanacją. Czarne zło bardzo chętnie profanuje różne sprawy; np. idee, aby mieć dzięki temu mniej do przezwyciężania. Jeśli bowiem ktoś trzyma się czystych wibracji, np. jakichś czystych idei [przypuśćmy czystych idei związków partnerskich, czy czystej idei handlu], to trudno będzie z nim nawiązać nieczyste więzy, oparte na nieczystych podstawach.
Gdy zaś jakaś postawa, jakieś dobro jest sprofanowane [np. w społeczności sprofanowane są zakazy ograniczające prędkość pojazdów], to łatwo jest wymuszać na kimś jeszcze szybszą jazdę i łatwo jest przy tym o wypadek [czarną fizyczną emanację].

Oczyszczanie profanacji u siebie osobiście [w swoich postawach] wiąże się ze zrozumieniem, cóż takiego uważam za „niskie”, czemu nie daję szacunku.

Dobrym przykładem bardzo popularnego poniżenia są energie prokreacji – seksualności. Przypatrzmy się przekleństwom, ileż z nich jest stworzone ze słów związanych z narządami rozrodczymi. To jawny dowód na to, że sfera prokreacji, płodzenia znalazła niesmak u ludzi i została upokorzona, poniżona, sprofanowana.

Oj, trzeba oczywiście wspomnieć o tonach ciemnych, brudnych energii kojarzonych z tą sferą.

Jest to zresztą powszechne, ponieważ prokreacja wybiera działanie na o wiele niższych poziomach jakości, niż mamy je ustalone w społeczeństwach Europejskich. Im wyższy poziom kultury – tym większy rozziew poziomów. Prokreacja bowiem u ludzi odbywa się dokładnie tak jak u zwierząt a jednocześnie jest tak silnym popędem! Nic więc dziwnego, że tak wiele jest „kłopotów”, „mezaliansów”, rozwodów, „pomyłek”. Piszę w cudzysłowie, ponieważ dla wzorców ewolucyjnych prokreacji NADAL jest wszytko w porządku.

Ludzie boją się rozmawiać o prokreacji, o seksie i związkach, ponieważ niechybnie ich to poniża [przynajmniej częściowo] do pozycji zwierzęcia. Dopiero spora świadomość pozwala na jakie – takie zdystansowanie się i na relację „podmiot – przedmiot” w sobie samym. Zdystansowanie się do swoich popędów jest uznawane w psychologii jako bardzo wysoki poziom świadomości.

Nic dziwnego, że tak trudno jest rozmawiać o seksie, ba, nawet o zwykłych relacjach damsko-męskich [które niechybnie mają mnóstwo wspólnego z rozrodczością]. Jeśli nawet nie chcemy, nie planujemy potomstwa to presja kulturowa społeczności jest tak silna, że seks czy role mężczyzny i kobiety wobec siebie są super cieżkimi tematami. A przynajmniej u większości ludzi nie są podejmowane.

To jest przykład profanacji, „spuszczenia do piekieł” całkiem sporego, istotnego tematu dla ludzi. Tak się „robi piekło”. Jest takie sformułowanie: „zrobić piekło” – z czegoś, albo „ktoś zrobił komuś piekło” np. w domu. To się dzieje w naszych czasach, na ulicach mijamy ludzi, którzy są jedną nogą w piekle. Czasami także tak wyglądają.

Jak więc to działa, że możemy żyć tak częściowo w tych niskich, poniżonych, ciemnych energiach.

Można powiedzieć, że „piekła”, to ciężkie, nieprzetworzone energie, które czekają na rozświetlenie światłem świadomości, na oczyszczenie różnorodnych linków, zależności, związków, które się ponawiązywało bez wiedzy, że są tak szkodliwe, jak są istotnie. Brak zasad bowiem jest to również swobodne wchodzenie w cierpienie.

Egzekutorem ze strony czarnego jest zwykle coś, co nazywam „krokodylem” [link].

Czyja racja?

Przedstawiałem zarówno Białego z jego „dobrym idealizmem”, jak i czarnego z jego „koniecznym realizmem”. Wychodzi na to, że ani jeden, ani drugi nie mają racji. Rację ma Miłość.

Mój znajomy napisał:
„Rzeczywisty świat jest doskonały – to jest niebo.
Wirtualny świat przywiązań i awersji stworzony przez ego to jest właśnie piekło.”

biały i czarny się zazębiają w swoich presjach, wygląda na to, że nie ma wolnego przejścia, że trzeba się któremuś poddać. Ale to jedynie tak wygląda, oni bardzo mocno się starają, żeby wytworzyć taką ułudę [obraz, pod który się ludzie podpinają], że nie ma innych przestrzeni oprócz ich podzielonej na dwa przestrzeni presji.

[uwalniam się z miłością od przekonania, że jest tylko dwie strony i że trzeba zdecydować albo-albo.

Kawałek sesji z własną duszą dot. białego:

d: ksiądz będzie przeklinał.
ja: nadal mu wierzysz?
d: ksiądz silny
ja: twoi panowie byli silni, to się przyzwyczaiłeś
d: [oddaję linki do byłych panów i zapełniam miłością]

d: jak mam działać bez pana?
ja: bez obaw, coś ciekawego wymyślimy, jeśli będziemy koncentrować się na miłości

Wzorce białych

Wzorce białych są obecne powszechnie u osób z wejściami.

Strona biała chce [chciała] pewnego odniesienia, wobec którego mogłaby się zróżnicować [odróżnić, zdystansować], a dzięki temu też i wzmocnić.

Dlatego też czarny był tak wygodnym może nie kompanem, ale przeciwnikiem.

Chodzi o to, że strona biała chciała go rozegrać, rozegrać relację z nim.

Przez rozgrywanie na relacje z czarnym strona biała – chcąc nie chcąc linkowała do nie go [utrzymywała energetyczną relację], a więc nie mogła być tak święta, za jaką chciała uchodzić.

Biała postawa – to postawa pełna ego,
postawa poczucia własnej słuszności i niesłuszności drugiej strony [samousprawiedliwianie się, self-rightousness],
postawa oceniania: prawdziwe są zasady oceniające, wg których mogę się wzmocnić kosztem oceniania innych.

Sposoby wzmacniania białej postawy:

Tu docieramy do codziennych zachowań, konkretnych przeżyć.

Oskarżanie.

Daje wzmocnienie ego, wypieranie się sprawczości w swoim życiu. Działa zwłaszcza u osób, które mają poczucie podległości, które niegdyś oddały się  w poddaństwo [osobie lub idei].
[poddaństwo mogło być wybrane bardzo dawno, w przeszłych wcieleniach].

I widzimy taką osobę starającą się wzmocnić siebie, urosnąć, ale widać, że nie wychodzi to. [ponieważ Wszechświat nie daje bezkarnie poniżać, oskarżać innych, odwraca tą siłę w kierunku wysyłającego oskarżenie] – i taka osoba ma ciężkie życie i bardzo się dziwi dlaczego tak jest – bo przecież stara się być taka „dobra”.

Aby się oczyścić – zrezygnować z oceniania, z przekonania o tym, że ktoś zawinił i że czeka go kara.

Zamiast tego obdarzać miłością, szacunkiem i akceptacją – daje to prawdziwe wsparcie dla innych i nie wywiera negatywnej presji.

Często ocenianie i oskarżanie występuje w procesie wychowania, stąd rodzice, nauczyciele, wychowawcy mają zwykle do oczyszczenia taką postawę. Nadopiekuńcze mamusie, babcie, przygniatające swoją „słusznością” [poczuciem własnej racji].
Tatusiowie wiedzący bardzo dokładnie co jest dobre i co właściwe.

Istotne jest, aby się U SIEBIE dokopać emocjonalnej nagrody, gratyfikacji wzmacniającej [ale nie prawdziwą naturę] tylko ego.
I aby przyznać, że jest to bęłdna droga, samemu przed sobą.

To jest jak odcięcie zasilania pojazdu czy radia – przestaje grać i jest lżej.
Może dotąd jechaliśmy tym pojazdem? Teraz trzeba wysiąść i poniechać go, pozostawić, iść samodzielnie, albo jechać czym innym. Warto sprawdzić, co można zrobić biorąc miłość, otwierając się na miłość.

Dodatkowe sposoby poszukiwania błędnego wzmocnienia.

Poszukiwanie błędów [także podświadome], zadowolenie ze znalezienia kogoś, kto jest „niedostatecznie dobry”. To zadowolenie oznacza energię karmiącą ego. To zadowolenie nie jest radością, mającą źródło w miłości. To zadowolenie ma źródło w poszukiwaniu błędu.

Gdy taka osoba znajduje kogoś, kto robi coś nie według ustalonych zasad, pojawia się „słuszny sprzeciw”, czyli nawet gniew. Z zewnątrz jest niezadowolenie: „on/ona czegoś nie dopełnia [np. grzeszy, popełnia wykroczenie]. Szczególnie silne są wzorce religijne, mocno ideologicznie wiążące z Białym.

Ale to niezadowolenie ma ukryte dno, a pod nim jest poczucie wygranej, poczucie wyższości [nad oskarżanym], czy wręcz uczucie tryumfu! Wytykanie: „A widzisz!”, „A nie mówiłam?!” To są zupełnie konkretne energie wspierające kogoś takiego. Aby więc rozbroić tą postawę potrzeba świadomości tego, co się głębiej dokonuje – świadomości błędnego wzmocnienia. O ileż prawdziwiej wzmacniamy się miłością i postawą pełną miłości.

Oczywiście są w życiu zasady. Jeśli jednak ktoś ma zasady rządzące życiem za nic i idzie czarną drogą [„wszystko mi wolno”], to jest jego sprawa i dalej jest godny szacunku i akceptacji i miłości. A jego los jest jego sprawą [którą szanuję, ale nie muszę się do niej linkować]. Na pewno nie muszę osądzać takiego kogoś.

Wzorce niegodności, braku posiadania

[Uwaga: gdy je oczyszczamy czy gdy są inaczej uruchomione, nie należy podejmować istotnych decyzji finansowych, gdyż można sobie zrobić krzywdę].

Postawa biedy jest istotna dla drogi białego, postawy opartej na białych wzorcach. Gdy otoczenie jest już niemal w stanie przekonać osobę z białymi wzorcami, że czyni źle oskarżając, rzucając klątwy [w celu ukarania], to taka osoba podświadomie może się odwołać do tej „tajnej broni”. Bieda, niegodność, ciężkie warunki relatywnie jest łatwo wytworzyć, więc jest to jednocześnie oręż niesłychanie ekonomicznie efektywny. Stąd bieda jest często wykorzystywana jako argument, bywa kładziona na szali słuszności [czyje na wierzchu?]

Ktoś ładnie powiedział, że bieda to nie grzech a tylko niedogodność. To jest proste przyjęcie, akceptacja takich warunków. Natomiast niższe ja [część Duszy], ego, łatwo bierze kiepskie warunki aby się wzmocnić! Co za przebiegłość, co za umiejętność – nalać z próżnego!

Osoba biedna często jest określana jako „uboga”. U Boga, oczywiście Białego – w kieszeni.

Granie na biedzie odbywa się na bardzo pierwotnych instynktach. Niewygoda [fakt] często rodzi poczucie dyskomfortu [odczucie]. Odczucia mocno przemawiają do pierwotnych części duszy. I to daje się łatwo zakodować – wytworzyć mechanizm przekonujący Duszę raz za razem, kiedy odczuwany jest dyskomfort pochodzący z biedy.
„Jeśli czuję dyskomfort, niewygodę, przeżywam biedę, to oznacza, że mi się należy coś w zamian. Np. będę myśleć, że mam rację [w okolicznościach krytykowania – zamiast akceptować].”
„Jeśli czuję dyskomfort, niewygodę, przeżywam biedę, to oznacza, że jestem lepszy zamiast że jestem zwyczajny”.

Mam na pracę z tymi postawami pytanie terapeutyczne o ukrytej akcji:

„Co by było, gdybym nie kotwiczył mojej postawy do odczuwanego poczucia braku?”

„Jeśli czuję dyskomfort, niewygodę, przeżywam biedę, to oznacza, że jestem lepszy zamiast że jestem zwyczajny”.

To jest bardzo wysokie poruszenie na ciałach subtelnych – to jest przypisanie znaczenia [ciało adi] do odczucia braku. To działa! Rzesze ludzi wręcz wchodzą w ubóstwo, nieświadomie pielęgnują ubóstwo aby dać swojej podświadomości impuls do wzmocnienia siebie [ego]. Jest to tak mocna postawa, że będą czuć się oburzeni, gdy wskaże się, iż to buduje ego. Że zamiast tego mogliby żyć w większym komforcie, a przynajmniej bez cierpienia biedy [i całego wysiłku manipulowania nią].

Jednakże nie potępiajmy takiego kogoś [a także siebie, jeśli to nas dotyczy]. Ego, wysiłek w budowaniu swojego wizerunku to poszukiwanie siebie – wzmacnianie tego, kim siebie widzę. To jest przykład jak dusza potrafi rzucić na szalę dobra materialne, nawet ciało fizyczne, aby tylko wzrosła indywidualizacja „ja”, świadomość siebie. Bowiem ego jest protoplastą Świadomego Ja.

Dusza przyzwala na to, aby się jakakolwiek indywiduacja pojawiła, nawet nie do końca prawdziwa. To duszę zadowala i faktycznie – zbudować ego jest to osiągnięcie – istota z poziomu zwierzęcego awansuje na poziom człowieka, a to duży postęp.

Nas interesuje jeszcze coś więcej – tworzenie „Świadomego Ja”, istoty duchowej, zindywidualizowanej i prawdzwie zidentyfikowanej z życiem, miłością.

Reklamy

40 Komentarzy (+add yours?)

  1. Hawa
    Sty 28, 2011 @ 10:25:31

    Dobre,dobre,pochwalic :-))))

  2. rozalia
    Sty 28, 2011 @ 11:35:30

    andrzeju, dobre podsumowanie tematu, aczkolwiek wtrącę swoje 3 grosze 🙂
    przedstawiasz problem Białego=Boga, którego się tutaj czci na Ziemi, a zwłaszcza w Polsce jako bliżej niezidentyfikowane siły „białe”, zaskorupiały worek bez dna, który na cud nazywają „białym astralem”, a w który młodsze, tzw. niebieskie anioły, wrzucają wszystkie swoje żale do starszych aniołów, co ciekawe – z całkowitym pominięciem właśnie Białego/Boga, którego czczą 🙂 to coś takiego, jakby Biały cię przekierował w stronę jakiegoś sztucznego zasobnika, albo nawet sztucznej duszy (przyglądnij się, jak pk na Świat Dusz opisał swój przypadek), który bardzo ładnie zwala wszystkie ułomności Boga na jakieś coś bliżej niekreślonego, od czego możesz się odcinać do woli, bo przecież w rzeczywistości nie istnieje, kiedy tymczasem twoja dusza, a zwłaszcza WJ nadal pozostaną pod niego podłączone i będą mu służyć jak ta lala. no a za tobą również dusze i wj twoich uczniów, naturalnie.
    oczywiście nie byłbyś sobą, gdybyś nie zrobił choć jednego przekierowania na kobiety, co tylko całkiem potwierdza mi twoją zależność od Białego. stwierdzenie, że kobiety bardziej ulegają białemu jest bardzo ciekawe w obliczu tego, że to właśnie one przez wieki ulegały niszczeniu, niewoleniu i ograniczaniu przez wspaniałe męskie armie Boga, i to praktycznie we wszystkich obecnych religiach, łącznie z paleniem i innymi ciekawymi sposobami likwidowania jedynego realnego zagrożenia dla władzy Boga, jakie stanowią właśnie kobiety! że już nie wspomnę o biblijnej historii adama, ewy i jabłka, wszystkie męskie krucjaty, święte wojny, zakony miecza, bo byłoby trochę za nudno kolejny raz przypominać facetom jak bardzo są przez Boga otumanieni…
    w kwestii twojej uległości Bogu=Białemu nic się moim zdaniem nie zmieni, dopóki nie odłączysz swojej Wyższej Jaźni spod jego prowadzenia, dopóki nie uwierzysz, że miłość to żaden bóg! (skąd w ogóle ten pomysł??). miłość to energia, taka sama jak każda inna, choć oczywiście zupełnie inna. miłość związana jest przede wszystkim z wartością, zwaną wolną wolą (rozumianą też jako akceptacja dla tego co się dzieje) i oddziałowuje na nas z poziomu 13 gęstości subtelnej, z tego, co nazwaliśmy umownie „Źródłem” i z Bogiem ma tyle samo wspólnego, co z każdym z nas – jest dla nas wszystkich w równym stopniu dostępna, choć najczęściej pozostaje zwyczajnie zablokowana, i to przez tego właśnie gościa, którego czcisz jako boga miłości, a który jest tylko jeszcze jednym obliczem sprytnego Białego.
    „Bóg jest miłością”, to najbardziej podłe stwierdzenie, jakie w ogóle kiedykolwiek mogło paść, ponieważ w podtekście niesie znaczenie, że miłością jest tylko Bóg, a więc nikt inny. stąd biorą się pomysły na niezasługiwanie, winę i wieczne poczucie zbrukania. bez miłości nie da się żyć, więc jak już ktoś uwierzy, że nie jest godzien czystej miłości, że nie nosi jej w sobie, to co ma zrobić, jak nie uczepić się Boga/Białego, jak rzep psiego ogona?
    ciekawie za to wygląda ten podział na krokodyle od czarnych i duchy wejściujące od białych. coś może być na rzeczy, choć temat do zbadania, bo te duchy to jednak z samych piekieł pochodzą, bardzo czarne. aczkolwiek mogą być i z piekieł, w końcu niejedne piekła już Biały zdążył łyknąć i włada nimi nie gorzej niż sami czarci…

  3. rozalia
    Sty 28, 2011 @ 21:52:47

    mam tylko taką jedną uwagę, a właściwie pytanie – tezy, stwierdzenia, wnioski, praktycznie całość podsumowania w tekście jest niemal słowo w słowo wyjęta z forum śd. mogę wskazać całą kupę cytatów ze mnie. skąd więc ten pomysł, żeby zrobić aż takie przekierowanie z Boga na coś „białego”, jakieś bliżej nieokreślone moce, może jakąś niezbyt ważną w hierarchii duszę, podstawioną przez Boga?
    andrzeju, jeśli nadal nie widzisz, jak bardzo jesteś uwiązany, to ja właściwie nie wiem, co jeszcze mogę powiedzieć? poza tym, że proszę, żebyś nie przeinaczał moich słów i wniosków, jakie wyciągamy. ja się nie wtrącam w nauki innych mistrzów, jak piszą na cud czy gdzieś, to niech sobie piszą. jak ty chcesz sobie pisać, coś swojego, to sobie pisz, nie mam nic przeciwko. mam jednak bardzo przeciwko, żebyś nasz trud poznawczy przekuwał w jakąś, że tak to delikatnie ujmę, duchową miazgę, która zamiast uwolnienia, prowadzi do jeszcze większego podlinkowania.
    prosiłabym, żebyś się zdecydował, czy coś z naszych nauk cytujesz, czy też nie. jesli tak, to w całości. przeinaczanie jest z deka irytujące. choć oczywiście, trzeba ci przyznać – nigdzie nie wspominasz o tym, że kogokolwiek cytujesz. wszystko podajesz jako nauki własne. a więc nauczaj, bylebyś nie sprzedawał moich słów jako swoich, w dodatku ze zmienionym sensem…

  4. SwiatDucha
    Sty 28, 2011 @ 23:29:05

    co do cytowania, to tu jest link do forum swiatdusz.pl [link], można sobie poczytać w tym temacie.

    Jeśli moje słowa nie służą – nie ma sprawy, możesz nie czytać ich.
    Będę się czuł bardzo dobrze, jeśli moje posty nie zaszkodzą Ci ani na odrobinę!

    Nie dodałaś, ileż wziąłem przemyślanych poglądów z forum cudownyportal.pl !!

    „.. moich słów jako swoich, w dodatku ze zmienionym sensem…”

    „- Panie władzo, widziałem u was na parkingu mój ukradziony samochód!!!
    – Pana samochód był czerwony i był marki Ford?
    – Nie, srebrny, Volkswagen, ale to mój, poznałem go! Złodziej mógł go przemalować!”

    Oczywiście sens jest inny, bo mam nieco inny pogląd na sprawę, inny jest cel i zawartość tekstu i dlatego tak właśnie wygląda 🙂

    i dlatego i słowa inne, i sens inny.., i autor inny.

    A tak na poważnie, to większość myśli w tekstach rozwoju duchowego jest wielokrotnie powtarzana, i dobrze! I trudno znaleźć pierwotnego „autora”. Dodatkowo – wzniosłe myśli zwykle nie pochodzą od autorów lecz są inspirowane przez Wyższe Jaźnie i to Im należą się brawa!

  5. SwiatDucha
    Sty 28, 2011 @ 23:40:28

    Dziękuję Rozalio za wpis. Opisujesz tu wiele aspektów, które pojawiają się na swiatdusz.pl, natomiast nie wyjaśniasz do końca.
    Warto odesłać czytelników na forum swiatdusz.pl

    Moim zamiarem było napisać artykuł podstawowy, który byłby pokazywał w miarę praktycznie sprawy białych i czarnych obciążeń.

    Wiem, że emocjonują takie tematy.

    Ja próbuję w miarę spokojnie je opisywać, chociaż powiem, że – jak zresztą napisałem – są trudne poprzez to, że są mało widoczne. Sprawa białych energii jest pomieszana w potocznym rozumieniu z energią Miłości. Można mieć dlatego np. gniew w stosunku do miłości. Wyodrębnienie białych energii rozjaśnia mocno sprawę.
    W artykule chciałem zebrać i pogrupować postawy i energie, aby łatwiej było je zidentyfikować.

    Jak wobec wszystkiego, wobec energii białych i istot, które nimi operują warto zachować szacunek. Nawet wtedy, a może zwłaszcza wtedy, gdy sprawiają nam kłopot – to dopiero jest lekcja.

    Pewnie masz ode mnie lepsze rozeznanie, więc piszesz o tych różnych zależnościach co do mnie samego. Dobrze, będę to rozważał.

    Nie wiem dlaczego upierasz się, żebym nie zabierał głosu w sprawach kobiet [i również domyślam się mężczyzn?] Nie wiem dlaczego mnie przywiązujesz w swoich myślach do grupy ludzi, którzy mają coś przeciwko kobietom?

    Podział na yin i yang jest realnym podziałem na płcie, który funkcjonuje. Wiele, wiele z niego wynika różnic funkcjonowania ludzi. Tak jak każdy mechanizm, narzędzie [np. nóż] można go użyć w dobrym lub złym celu. Może powodować problemy lub dawać wiele przyjemności.

  6. rozalia
    Sty 29, 2011 @ 00:30:40

    witaj, tak, to prawda, że twój tekst jest podsumowaniem, i to dobrze. zmartwiło mnie jednak przełączenie całego sensu naszych badań od Boga do czegoś/kogoś co/kogo nazywasz białe (w odróżnieniu od czarne).
    ja wiem, że masz prawo wierzyć w Boga i służyć mu w taki sposób, w jaki ci to odpowiada. trochę jednak mnie konfunduje twój stosunek do całego tematu.

    jeśli miłość to energia, jeśli Biały to tylko przydomek Boga, to nie powinno w podsumowaniu badań prowadzonych na f. znaleźć się stwierdzenie, że biały to coś tam takiego dziwacznego, nie wiadomo co, raz siła, raz jakaś istota, która się samozwańczo obwołuje bogiem, a prawdziwy Bóg, to dopiero jest ten ktoś, kto JEST miłością.

    takie stwierdzenie nie powinno w żadnym razie znaleźć się w podsumowaniu wątku o biblijnym Bogu (przydomek Biały), które jest prowadzone na forum świat dusz.

    co do twego rozbawienia, to napisałam, że rozpoznaję cytaty z moich słów w twoim tekście, które być może nawet nieświadomie zaczerpnąłeś, ale jeśli zaczerpnąłeś, to niestety nie godzę się na ich przeinaczanie.
    czystość przekazu, to jest jedyne, co mnie w tym wszystkim interesuje. nie zaś władza, jak to sugerujesz.
    pozdrawiam

  7. Hawa
    Sty 29, 2011 @ 00:37:09

    Bez urazy Rozi, masz swoje poletko doswiadczalne to go uprawiaj,tak, tak
    uprawiaj bo jak na chwile obecna to inni intensywnie pracuja a p.Rozi
    tylko palcem wskazuje kto i co? a sama tak od siebie to nic.
    Bardzo ladnie zgarnia wiedze i przepisuje ja sobie he,he.
    A to jest moje 100 groszy.

  8. rozalia
    Sty 29, 2011 @ 00:42:46

    choć być może masz rację, że reaguję zbyt nerwowo na widok przeinaczania tego, co mówię. niestety mam złe doświadczenia karmiczne z tym właśnie związane. przychodzisz, pokazujesz coś, a tu bach, od razu przychodzą fałszywe interpretacje i wszystko idzie na marne. co do Białego, zwłaszcza jestem ostrożna, bo on ma duże doświadczenie w manipulowaniu i kręceniu wszystkim dookoła. wystarczy popatrzeć na różnice między naukami jezusa a tym, co z nimi zrobił kościół! ja naprawdę bym nie chciała, żeby cała metoda, jaką stosujemy, a która jest bardzo silna sprawczo została zagarnięta przez Białego na jego osobisty użytek! toż to sobie wyobraź co się stanie, jak on zacznie swoich szkolić do trzaskania takich sesji, jak my to robimy, z podłączeniem pod jego wiekuistą „miłość”…. ciarki mi po plecach chodzą, a ostatni przypadek ataków poprzez sesje z naszego forum jest tylko pestką w morzu tych możliwości.
    wystarczy, że wszyscy uwierzą, iż miłość to Bóg, a wszystko inne to już jakieś tam takie, coś, złe, co zaraz się przerzuci na stronę czarnych i będzie git :(((
    (połowy o czarnych nie komentuje, bo jest niezwykle uproszczona, ale wspomniałeś o tym na samym początku).

  9. SwiatDucha
    Sty 29, 2011 @ 00:50:44

    Staram się nie mieszać na forum i pisać tylko wartościowe posty.

    Poza tym nie zamieszczam moich przemyśleń takich „ideowych” jak tu, na mojej witrynie, ponieważ mam uproszczoną wizję świata, jeśli porównać do Twojej lub Niko. Robię to dlatego, żeby nie psuć Waszej pracy.

  10. Michał
    Mar 29, 2011 @ 12:36:35

    Witam. Mam pytanie. Jak to jest z tym Białym, czy jest on Bogiem stworzycielem wszechświata, od atomów po galaktyki. Czy jest jeszcze ktoś ponad nim? Z tego co wyczytałem na forum świat dusz Biały wydzielił się ze źródła miłości. Czyli jest gdzieś bezgraniczna miłość kochająca nas wszystkich bez względu na wszystko. Zawsze mi mówiono że Bóg nas kocha bezgranicznie. Tu jednak pan wspomina o zamulającej białej energii i oczekiwaniach jakie ma wobec nas Biały, żebyśmy mu bezgranicznie zaufali. Czyli jak ktoś wspominał na świat dusz że ma on chyba problem z nasza wolną wolą i chce byśmy robili według jego planu. Tylko czy Bóg stworzyciel, przecież jak się popatrzy na otaczający nas świat i pomyśli jaka olbrzymia siła mogła to stworzyć to trochę dziwne by jak wspomina wyżej Rozalia robił jakieś ataki.

  11. SwiatDucha
    Mar 29, 2011 @ 14:07:50

    Chyba włącza się taki mechanizm, że jak są sprawy duchowe, to logika nie za bardzo działa. A to oczywiście wielu bytom duchowym jest na rękę, żeby nas omamiać. Logika właśnie może nam dać wiele, wiele rozjaśnić. I ja ją stosuję bardzo często właśnie wobec spraw, które są niby „zakazane”. Często zakazuje się stosowania logiki, robi się tematy tabu, po to, aby trzymać kogoś w szachu, niewiedzy, manipulować nim.

    Jak piszesz, znasz poglądy z forum swiatdusz.pl. Ja więcej nie wiem niż tam napisane.

    a więc, zastosujmy logikę.

    To, że Biały ma oczekiwania, to też świadczy o tym, że nie jest tym najwyższym bogiem, który po prostu akceptuje i szanuje wybory. B. jako że jest dobrze z nami połączony może nas spokojnie poić różnymi historyjkami, a ufne dusze będą je przyjmować. B ma oczywiście też swoje plany i większość osób na ziemi jest w nie powłączana tak czy inaczej. Poza tym nie sądzę, iż by biały miał całość tego co widzimy stworzyć. Mógł użyć już istniejące energie, plany, dodać coś od siebie [np. na poziomach witalnym i fizycznym] i jechać dalej z tym koksem. A że nie mówi się o skąd poprzednie energie pochodzą, to Biały wychodzi dumnie na czoło peletonu kreatywnych istot. To nie dziwne, ponieważ dawniej ludzie byli o wiele mniej zaawansowani w myśleniu i po prostu więcej by też mieli trudność pojąć.

  12. Michał
    Mar 29, 2011 @ 20:03:42

    Dziękuję za szybką odpowiedź.

    Podobnie staram się zaprzęgnąć trochę logiki stosując ją na tzw chłopski rozum. Dlatego trochę mi się nie zgadza stwierdzenie że Bóg jest Miłością. Przynajmniej nie ten Biały. Czy Biały to jest Bóg Biblijny a białe energie odnoszą się też do innych religii?

    Trochę czytam. Dlatego mi na forum brakuje opisu jeszcze kogoś większego. Napisał Pan że się nie mówi skąd te energie pochodzą znaczy że Pan wie ale jeszcze nie mówi? Na świat dusz Rozalia i Niko rozprawiają się z Białym. Ja na razie czytam, próby by samemu coś robić idą mi jak przez mgłę.

    Co do tego zaawansowania ludzi to stwierdzenie kiedyś odnosi się do czasu 1000, 2000 lat a w dziejach świata to kropla. Przy tysiącach wcieleń nie ma Pan wrażenia że rozwój idzie bardzo topornie? Tak na logikę wychodziłoby na to że co wcielenie robimy bardzo małe kroczki. Teraz ma się wrażenie że trochę wszystko przyspieszyło. Czy te kataklizmy mają związek z rozwiązywaniem karmy, po prostu szybciej wszystko sobie oddajemy?

  13. SwiatDucha
    Mar 29, 2011 @ 21:55:35

    Chłopski rozum daje czasami dużą przewagę! 🙂

    Białego dosyć dobrze już opisali na forum.
    Można choćby poczytać forumową wersję stworzenia człowieka: [link]

    To dosyć dużo o Białym mówi. Jak będziesz czytał, to sobie wyrobisz lepsze pojęcie co to za istota, jakie są jej motywacje, pozycja, połączenia.
    Na forum mocno rozbierają historię stworzenia. Można się doczytać o iskierkach, źródle, itp. Ja wolę chwilę teraźniejszą, w niej oczywiście też przejawia się owo coś, większe. Jak mi się wydaje Chińczycy nazywali to Tao, procesem życia.

    Rozwój idzie topornie, ponieważ dotąd w przewadze były procesy zstępowania z wyższych poziomów przy nikłej świadomości w gęstsze obszary.
    Obecnie mamy ruch odwrotny – gdy rodzi się Świadome Ja u kogoś, to zaczyna się wychodzenie z niskich wibracji, oczyszczanie, powiększanie się wiedzy i mądrości, rozwijanie zindywidualizowanych ciał subtelnych wyższego rzędu [jest taki mój tekst]. Tak jednostki sporo wychodzą w przód z rozwojem..

    Natomiast kataklizmy mogą być użyte dwojako – do ostrego zaniżania wibracji, jeśli podłączyć się pod nie jak pod destrukcję, albo – przy rozwijaniu świadomości – mogą inspirować. Dla procesów karmicznych są też bardzo istotnymi przyśpieszeniami. Ale, jak myślę, nigdy ich nie brakowało.

  14. annaboleyn
    Sty 17, 2012 @ 16:14:55

    Bardzo dobra lektura, dziękuję

  15. Davvidia
    Sty 28, 2012 @ 12:51:51

    Tak sobie oglądam świat i świat i myślę, czy „władza” wyciągnęła wnioski na przestrzeni czasu, czy dalej obstaje przy swoim? Nie wiedzieć czemu na tamtym forum brakowało tej miłości o której jest nauka.. Wręcz „wypychało” z miłością.. Nie wiedzieć też czemu, na tutejszym blogu jest bardzo dużo akceptacji i zrozumienia dla inności i kroczenia ścieżką krętą.. nie zawsze taką jakby władza chciała, ale za to jakże uczącą tej miłości i akceptacji 🙂 Taka mnie naszła boczna refleksja 🙂

  16. Davvidia
    Sty 28, 2012 @ 13:24:28

    Grunt to zauważyć, że coś takiego funkcjonuje – a przecież poszukujący, to nie idioci, których trzeba strofować na kazdym kroku – i dalej można podjąć prace ze sobą/nad sobą. Ciekawe to stanie z batem nad kimś.. i niech się nie odwraca w lewo, ani w prawo, bo tylko przed nim jest, to czego szuka… – presja, która przyciąga właśnie tylko tych poddanych.

  17. Pierzak
    Maj 30, 2012 @ 22:53:34

    Dość ważny slogan od tej „czarnej” strony, warto dodać:

    „Może jesteśmy gnoje, ale przynajmniej nie udajemy. Z nami wiesz, z czym masz do czynienia. Tamci będą udawać same dobro, ale nigdy nie będziesz wiedział, czego się po nich spodziewać. [co prawda to prawda, ale nie znaczy, że w ogóle nie zaszkodzi]
    Poza tym może jesteśmy sukinsyny, ale jesteśmy najsilniejsze suk***yny w okolicy”

  18. Davvidia
    Maj 31, 2012 @ 16:24:33

    „Tamci będą udawać same dobro, ale nigdy nie będziesz wiedział, czego się po nich spodziewać. ” – to co stłumione wyjdzie dziećmi i przyniosą w zębach rodzicom pod nos … Dlatego „święci” mają często dzieci, których się „wyrzekają” …

  19. conchittta
    Czer 21, 2012 @ 10:03:06

    Tekst bardzo wartościowy. Otwiera na to, co większe, na całą złożoną nieograniczoność poza systemem przekonań, wizji \”białego\” i \”czarnego\”…

    Dopiero z otwarcia na nieograniczoną świadomość, do której kluczem jest miłość wyrwał mnie komentarz Rozalii, która broniła swoich racji. Czemu nie zauważyłam nic w Twoim tekście, Andrzeju, potwierdzającego jej argumenty? Albo zmieniłeś tekst albo możliwości interpretacji są nieograniczone 🙂 :):). No teraz już na pewno nie wejdę na to forum, bo tam mają jedyną słuszną rację i odmienna interpretacja jest naruszeniem praw autorskich. Poza tym jak rozumiem to walczą z białymi wiatrakami 🙂 .
    Czemu mnie to dotknęło? Nie mam pojęcia. Pewnie mam uczulenie na tych co już \”wiedzą\”, a wolę tych co \”nie wiedzą\” w duchu zen 🙂 . Czuję że nie raz dostałam po \”duszy\” od tych wiedzących, bo nie chciałam się dostosować. Czyli karma.

  20. SwiatDucha
    Czer 21, 2012 @ 20:36:04

    Wiesz, Conchitta, jakoś bardziej mnie przekonuje odczucie, że Rozalia chce mi coś „wcisnąć”, niż moje ponoć zależności od Białego. Nie wypieram się ich, bo mówię, że Dusza mocno w „porządkowanie świata” była zaangażowana i nadal z tego sporo jest. Natomiast Rozi chciałaby się na starym smoku przejechać jak na łysej kobyle i nie powiem kto [kr.] by miał z tego sporo smakowitej energii mojej wściekłości.

    Moim zdaniem wszelkie „punktowanie”, wytykanie komuś obciążeń jest prowokacją krokodylą, ponieważ pięknie to uruchamia wściekłość, chęci obrony, przekonywania [a jest to przyklejanie się do oskarżyciela]. Dlatego nie mam zamiaru się sprzeczać, po co mi linkować do ciemności? Intencje drugiej strony nieczyste.

    > „Dopiero z otwarcia na nieograniczoną świadomość, do której kluczem jest miłość wyrwał mnie komentarz Rozalii, która broniła swoich racji. Czemu nie zauważyłam nic w Twoim tekście, Andrzeju, potwierdzającego jej argumenty?”

    tego zbytnio nie rozumiem. Z otwarcia wyrwał cię komentarz? Co to oznacza?

    [zawsze można posłać do mnie prośbę o zmodyfikowanie swojego komentarza, jeśli ktoś nie wie o takiej możliwości 🙂 ].

    Ci niektórzy tak dobrze „wiedzący” – jak popatrzyć się na ich intencje [a jesteś blisko od tego typu jasnowidzenia], to można zobaczyć, że „wiedzą” z powodu jakiegoś celu, i to celu o wiele mniej szczytnego, niż owe nauki. I co? Mamy nadzieję, że konwersacja będzie dotyczyć owych szczytnych spraw na poziomie 3 oka i korony, a tu nagle budzimy się ze nogami spętanymi jakimiś sznurami.

  21. Davvidia
    Czer 21, 2012 @ 20:53:49

    🙂

  22. conchittta
    Lip 05, 2012 @ 11:56:51

    Miałam na myśli stan psychiczny, który pojawił mi się po przeczytaniu Twojego „otwierającego” tekstu. Przypomniały mi się różne sytuacje z przeszłości, rodzinne zaszłości i uwalniały się wspomnienia. Przypomniał się stan poza tym szaleństwem nakazanych, narzuconych systemów wartości oparty na miłości. A komentarz Rozalii ściągnął mnie na ziemię. Bo to było takie psychiczne dryfowanie :).

  23. SwiatDucha
    Lip 05, 2012 @ 21:58:50

    > Przypomniały mi się różne sytuacje … uwalniały się wspomnienia

    To właśnie jest leczące, dlatego te teksty piszę. To oczywiście, aby zadziałać potrzebuje zadumania się, refleksji, „pogotowania pod przykryciem”.
    Czy kom. Rozi to zaburzył?

  24. Trackback: Lyrics Of The Week, Episode 354 – ‘Carry Your Cross And I’ll Carry Mine’ «  Black Queen White Queen
  25. 1heniu
    Kwi 02, 2014 @ 01:48:38

    Biały i czarny – chyba to jedna i ta sama firma 🙂 , być może jednak ma to rozwojowe uzasadnienie, taki etap rozwoju , teraz tego dużo na świecie ale jak widać jest zauważane i fajnie że na to się wskazuje, przenika do świadomości.

    Nie ma jak to złoty środek, Boski plan jakiś jest i się rozwija , chcesz mieć fajnie za dużą cenę to wołaj czarnego – nie omieszka się pojawić-wolna wola. Chcesz mieć poczucie świętości i prawości i nieomylności w życiu , pokrytykować sobie, klątw troszkę porzucać to wołaj białego ,na pewno pomoże oczywiście nie darmo. I pewnie o to chodzi, to rozwija, fajnie było by iść prostą drogą nie skręcając ani w prawo ani w lewo ale to jest sztuka – do osiągnięcia kiedyś tam … 🙂

    Jak dla mnie to jedna firma albo przynajmniej fuzja 🙂 A mam z białego sporo do przerobienie, nie powiem że nie ale czytając,myśląc nad tymi sprawami,poruszając je w sobie coś się dzieje i o to chodzi .

    Zauważam teraz jednak i zaczynam doceniać,nie wiem już co, czy Duszę czy co, że jednak mnie prowadzi i nie zawsze na manowce, od kościoła odszedłem wiele lat temu choć czasami do niego wejdę ale raczej nie na mszę , to nie dla mnie już , za płytko za mało, za dużo niedomówień i kary Boskiej, za dużo tej bieli chodź rozumie że są etapy gdzie taka potrzeba istnieje i wielu z nas to przechodziło czy przechodzi.

    Trudno jest mieć zrozumienie dla wszystkiego jednak im ono większe tym widać większą doskonałość .

  26. Zbyszek
    Kwi 14, 2014 @ 23:38:10

    Witam! Przeczytałam wraz z żoną, większość część materiału zaprezentowanego na tej witrynie. Czytaliśmy ponad tydzień i nawet nas zafasynowały te materiały, ale i też przeraziły.
    Po przeczytaniu artykułow poświeconych tematyce obciążeń, doszedliśmy do wniosku, że do każdego człowieka mozna przykleić jakąś ‚łatkę’, a co za tym idzie- każdy jest obciążony.
    Przeczytaliśmy również wiele komentarzy pod arykułami i przeraziliśmy się, gdy dostrzegliśmy, że niektórzy czytelnicy ‚na dzień dobry’ byli potrakotwni jak intruzi, a komentujące, a raczej ‚dokopujące’ im osoby, całkowicie pozbawione empatii, z wyczuwalną manią wyższości i pychą duchową, naigrywaja się z innych czytelników. Zdumiało nas, jak można tak traktować ludzi na blogu rzekomo duchowym.
    Proszę nam wybaczyć te uwagi, ale nie mozna ‚przejść’ wobec takich zachowań obojętnie, zwłaszcza gdy odczuło się przy tym bardzo negatywne energie, i nam bezstronnym czytelnikom zrobiło się bardzo przykro, a co dopiero tym, którym tak się oberwało. Dziękuję.

  27. SwiatDucha
    Kwi 15, 2014 @ 20:08:46

    Panie Zbyszku, dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że coś mogę pokazać, chociaż wiem, że sprawy nie są łatwe.

    Istotnie, nie ma co się wyrywać do oceniania innych jak i sam mogę mieć obciążenia. A świat Ziemi tak jest przesiąknięty obciążeniami, że czasami człowieka trudno zobaczyć.

    „Zdumiało nas, jak można tak traktować ludzi na blogu rzekomo duchowym.”
    Wydaje się, że tak pisząc państwo może nie macie rozeznania co się dzieje na forach internetowych. Tak samo tych duchowych. Zdumienie to byłoby jedno z najdelikatniejszych określeń. Jednak agresorzy są aktywni [symbionty, wejścia] i dziabią się czasami mocno.
    Ostatnio jedno, forum CUD zostało zupełnie zamknięte, chyba właśnie z tego powodu. Zresztą ileś razy dochodziło tam do sporych przepychanek, tak, że było zamykane czasowo.

    Kiedyś myślałem, że słowa „duchowość”, „duchowy” mogą zapewnić, iż w takim obszarze będzie jak to się mówi „czyściej”. I myliłem się, i nie raz dostałem po głowie z powodu mojej naiwności i czyichś agresywnych wypowiedzi. Na różnych forach można poczytać takie wypowiedzi. A obszar ezoteryki, duchowości też obfituje w bezwzględne, narcystyczne jednostki, te obszary nie są żadnym wyjątkiem! Zresztą takie osoby są mocno atrakcyjne i przyciągają uwagę, a „poszukiwacze” wręcz szukają takich.

    Można nawet powiedzieć, że tutaj jest w miarę jakoś to moderowane, ja już niejednego siekacza wykasowywałem. Ale żywioł to żywioł, nie sposób tego zupełnie powstrzymać – póki ludzie będą mieli ciała bolesne, to będą próbować zrzucać na innych przyczyny swojego cierpienia.

    Tak czy inaczej, pozdrawiam i życzę pogody ducha.

  28. ananda777
    Maj 10, 2014 @ 09:54:09

    Ciekawy,swieży material na temat bialych i czarnych magow,ktory,przedostal sie do TVN-u na zasadzie ciekawostki.http://natemat.pl/101281,serbski-znachor-zobaczyl-zdjecie-jaroslawa-kaczynskiego-wizja-go-przerazila

  29. Edward
    Paźdź 13, 2014 @ 22:58:45

    Moim zdaniem Biały i Czarny pochhodzą z jednego źródła. Lekiem na nich jest tylko świadomość.

  30. SwiatDucha
    Paźdź 15, 2014 @ 12:10:04

    Edward:
    też mi się tak zdaje.

  31. Trackback: Napady eteryczne, astralne i jakie jeszcze.. | Świat Ducha
  32. Spamek
    Kwi 28, 2015 @ 19:13:59

    Grube przemyślenia. Szkoda, że wcześniej nie znałem tej strony ponieważ bo myślę, że rozwinąłbym pogląd na niektóre sprawy o wiele szybciej (teraz go tylko utwierdzam, chociaż wydaje się, że już się spóźniłem). Nie jestem już do końca normalną jednostką, mam w sobie krokodyla wysokiego poziomu i jednocześnie wejście tego samego, które… nauczyły się żywić sobą nawzajem. Co powoduje, że obydwa są jednocześnie… pogryzione.

    Ogólnie ciężka sytuacja do rozwikłania, bo już dobrze zaczęło mi wykrzywiać organizm.

  33. SwiatDucha
    Kwi 28, 2015 @ 19:33:51

    Cześć Spamek!
    taka sytuacja jest dosyć częsta, gdy jest to zaszłość karmiczna. Myślę, że praca nad karmą osobistą mogłaby coś pomóc, jak sądzisz?

  34. Spamek
    Kwi 28, 2015 @ 22:11:00

    Trudno to określić, ale raczej przeszło to na mnie pokoleniowo, a mam podstawy twierdzić, że pewna osoba wybudzała i wpajała mi niektóre rzeczy celowo. Poznać to po tym, że w krótkim czasie aktywowały mi się te same wady genetyczne… tylko o 30 lat szybciej 😐

    Co do tych „białych energii” – wiesz, czasem o nich zapominam. Wyłączają się po prostu i jest spokojnie, miło przyjemnie, aż nagle dosłownie jak pstryknięciem palca włącza się dzika bestia. Ostatnio jeden synek ledwo wstał z ziemi, chociaż miał „za swoje” bo wysnuł się ze złem w postaci syntetyków, to nieadekwatne było to, co zrobiłem ja. Głowę miał mocno poturbowaną.

    Więc paradoksalnie, białe energie które są tutaj określane jako „złe”, wtedy mogły odbić mnie od tego czego byłem bliski… a zabić kogoś za głupotę, jest głupotą, nie?

  35. SwiatDucha
    Kwi 29, 2015 @ 13:03:44

    taa.. białe jest złudne, wpajano nam to, że jest ono takie dobre, takie w porządku. Ale tam ta bestia jest.

    a może byś próbował oczyścić energetyczne elementy tych obciążeń u p. Henryka:
    http://oczyszczanie-duchowe.blogspot.com/
    ?

  36. Spamek
    Kwi 29, 2015 @ 16:21:48

    No właśnie powiem Ci, że mam nieco mieszane zdanie. Ogólnie bardzo „sumienna osoba” wybudzała we mnie jakieś zło, którego nigdy w sobie nie miałem – a teraz… no k+++ sekunda nieuwagi i już nie jestem w stanie zrobić czegoś sensownego, a w mózgu się dosłownie gotuje agresją.

    Rola „błazna lekarza” ma swoje plusy i minusy – gorzej, że przy niekontrolowanych wypływach emocji, ktoś potrafi się mocno najeść.

  37. SwiatDucha
    Kwi 29, 2015 @ 19:09:46

    Tu działają dwie rzeczy:
    – duch wejściujący, który dba o to, żeby się uruchamiać w takich przypadkach i nie przegapiać ich [i to można poczyścić]
    – wzorce osobowości, czyli nawykowe postawy osobowości, które współpracują z duchem wejściującym. Ten kawałek jest możliwy do przerobienia osobiście, i to w miarę łatwo, gdy już tego ducha wejściującego nie będzie. Jak nadal jest obecny, to to jest robota która może się cofać i jest ciężko o długotrwałe dobre rezultaty.

  38. Trackback: Polaryzacje Karmiczne – Tobias Lars | Poszukiwania Duszy
  39. eoleksa2
    Lip 21, 2016 @ 21:58:17

    Super artykul, jak sie w nim rozpoznaje! Bardzo pomoglo, dziekuje!

  40. SwiatDucha
    Lip 22, 2016 @ 08:56:13

    eo..
    cieszę się, że ta wiedza działa u ciebie!

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: