Przykład aktywności ciał subtelnych

Wjeżdżam samochodem
na skrzyżowanie ulic,

jak się zachowują poszczególne ciała?

Dzisiaj – przykład, jak działają poszczególne ciała subtelne w dość powszechnie znanej, chociaż skomplikowanej sytuacji.

Możecie zobaczyć, jak złożony jest system ciał subtelnych. Działając razem, radzi sobie raz lepiej, raz gorzej. Zebranie w jedno poszczególnych opisów może pokazać jak funkcjonują ciała subtelne w zespole.

Teoria teorią, a praktyczny przykład chyba będzie pouczający.

ciało mentalne

[myślenie skojarzeniowe, identyfikowanie, kategoryzowanie]:

zbiera z pamięci typy skrzyżowań, sposoby przejazdu, próbuje dopasować mój sposób wjechania na skrzyżowanie do znanych typów wjazdu na skrzyżowanie, gdy coś nie jest tak, jak „w podręczniku” to dokonuje osądu, jak osądzi negatywnie [np. kogoś, kto wymusza pierwszeństwo], to daje mu etykietkę „ten kto popełnił wykroczenie” i naciska na niższe ciało, astralne, aby wybuchnęło gniewem na niego typu: „jak on może”.

Poniżej film, w którym pan pokazuje bardzo dokładne wskazówki, jak skręcać w lewo na skrzyżowaniu. Buduje strukturę mentalną – tak należy działać.

ciało astralne

[emocje]:

przy wjeździe na skrzyżowanie mogą pojawić się różne emocje, zależnie od tego, jaką trudność to przedstawia. Gdy jadę główną czuję się jak panisko, swoboda, luzik [nie tyle naturalny, co pochodzący z ego – „mnie nikt nie rusza”].

Gdy przyjeżdżam z podporządkowanej, to czasami jest trochę niepokoju, zwłaszcza jak prędkość jest spora – „czy muszę hamować? ja tak nie chcę hamować! – może się uda nie zahamować?”

Gdy wyjeżdżam zupełnie z najgorszego kierunku mogę czuć w emocjach niechęć do tych, którzy mi przeszkadzają we włączeniu się do ruchu. Gdy długo stoję może się włączyć nawet gniew i poczucie „mnie to się przecież należy” – typowy u Duszy przejaw chęci wyrównania, czasami za wszelką cenę, a bardzo często – wbrew przepisom. 🙂 : „Jak ja tu stoję pięć minut to macie mnie przepuścić nawet jeśli macie największe pierwszeństwo w okolicy! Wrrrrrr…” To już są emocje, które mają opiekę z o wiele wyższych ciał [z buddialnego ocena: [„mnie się należy!”]

Jeśli praktykuję medytację tego, co się wydarza podczas jazdy, to wjazd na skrzyżowanie nie musi skutkować poruszeniem emocjonalnym. A jeśli nawet pojawi się emocja, to jest ona brana jako obiekt medytacji i umysł się jej przygląda, podczas jej wibrowania i zanikania. I kontynuuje dobre samopoczucie podczas dalszej jazdy.

ciało witalne i fizyczne

[razem potraktowane]:

W ciele witalnym i fizycznym u dobrego kierowcy „zaszyte” są ruchy i odruchy [jako reakcje na sytuację]. Samo ciało witalne może, dzięki patrzeniu i widzeniu rozpoznać sytuację drogową – i [zdziwisz się chyba] – najczęściej właśnie to ono reaguje. Medycyna, neurologia określają te sposoby jako bodajże „łuki odruchowe”, które można odnaleźć w rdzeniu kręgowym na poziomie wiązek – włókien nerwowych.

Do szybkiego zahamowania organizm nie musi myśleć [poziom mentalny i wyżej], nie musi nawet pojawić się emocja – automatyzm spowodouje naciśnięcie hamulca. Do takich automatyzmów zresztą są trenowani adepci sztuk walki, żeby nie myśleć, a nawet żeby nie mieć emocji w czasie działania. Zrobić, co trzeba w całkowitym spokoju. Na szczęście na drodze nie robimy niczego przeciwko komuś, dlatego Dusza ma o wiele mniej oporów aby tak działać.

W sportach walki działa się przeciw człowiekowi, co dla Duszy jest – natychmiast i bezwzględnie – równoznaczne z krzywdzeniem, do czego ona nie chce się przyczyniać.
W sytuacji jazdy samochodem o wiele bardziej współpracujemy i nastawieni jesteśmy na nieszkodzenie, co Dusza bardzo dobrze przyjmuje. Co prawda czasami potrzeba kilku miesięcy aby to zestroić, ale nie potrzeba przeciwstawiać się zwykle Duszy, nie trzeba jej jakoś specjalnie przekonywać, że to dla nas jest korzystne tak dobrze mieć skoordynowane ruchy.

Dlatego tak długo potrzeba ćwiczyć karate, aby się wytrenować, a tak stosunkowo krótko trzeba ćwiczyć, aby opanować w miarę dobrze jazdę samochodem.

Podczas wjazdu na skrzyżowanie ciało witalne i fizyczne powodują kręcenie głową, rozglądanie się, ruchy nóg na pedałach, ruch ręki dla zmiany biegów. Najczęściej przy  tym kierowcy nie mają blokad energetycznych i mogą jednocześnie wykonywać kilka czynności, sprawiając, że pokonywanie nawet skomplikowanej trasy przebiega płynie.

ciało przyczynowe

Dla zaawansowanych kierowców nowa sytuacja drogowa nie musi oznaczać stresu. Nawet, gdy nie była ona przedstawiana na kursie, kierowca jedzie, intuicyjnie wiedząc jaką zachować prędkość, gdzie bardziej uważać, gdzie przystanąć, w którą stronę się spojrzeć. Nadal jednak potrzeba się stosować do przepisów – czy to tych z kodeksu drogowego, czy do tych, w których Polacy celują – do swoich nawyków. Jeśli ktoś ma nawyk stawania w nieprawidłowym miejscu, to na ciele przyczynowym nie będzie elastyczny – nie będzie „myślał” o innych, którzy może akurat przechodzą tamtędy piechotą. Trzeba wykonać zadanie – i ciało przyczynowe je wykona [zgodnie z zasadami, wartościami, jakie pochądzą od ciała o jeden wyższego – buddialnego].

Czasami zdarza się, że niektórzy ludzie mają bardzo słabo rozwinięte ciało przyczynowe, wtedy manewrowanie samochodem jest utrudnione. Taka osoba nie jest w stanie w niektórych przypadkach zrozumieć, sama dojść do tego, co akurat powinna zrobić!? Na poniższym filmie pokazane są manewry mające na celu zawrócenie na pustej drodze.

Ani droga nie przeszkadza, ani też nie ma żadnego ruchu, a zawrócić jest trudno. Nie ma co się oburzać – tak niektórzy mają i nie „pokonają tego” za pomocą nawet największego skupiania się, zastanawiania się w tym momencie. Osoby z zewnątrz mogą się denerwować, bo zwykle oceniają po sobie – jak ja mogę w miarę szybko wymanewrować, to jak tamta osoba – czasami starsza i wydawałoby się bardziej doświadczona – dlaczego ona tak się guzdrze?

Trzeba tu wspomnieć o krokodylach – to są oczywiście „panowie dróg”. Jeśli komuś się należy pierwszeństwo – to jemu. Co prawda się powstrzymuje przed przejechaniem na czerwonym, ale już zakaz przekraczania prędkości nie wchodzi w rachubę. Krokodyle poddają się silniejszemu – zwalniają przed radarami, ale mogą sobie ulżyć przez przekleństwa [zresztą osoby z linii ewolucyjnej z kr. traktują często jak przerywnik – łatwo taką osobę zdiagnozować kim jest i „co ma”]. Nie warto zadzierać z takim, nie znajdziesz u niego poczucia winy [że akurat przekroczył przepisy], warto uchronić się przed szkodami psychicznymi i całkiem czasem konkretnymi fizycznymi.

ciało buddialne

Tu mogą rodzić się lepsze sposoby radzenia sobie w ruchu. Lepsze jest wrogiem dobrego, a oba obsługuje ciało buddialne [ciało wartości].

Skręcając na prawy pas z lewego, oglądamy się. Jeśli potrafisz dostrzec wolną jezdnię „kątem oka” to zdecydowanie lepiej, niżbyśmy mieli odwracać całą głowę [ja jeszcze obracam się cały.. i to mnie wybija z koncentracji.. hmm]

Jeśli jedziemy w kolumnie samochodów, zwykle patrzymy, czy poprzedzający nas nie włącza akurat światła hamowania. Wtedy i my musimy hamować.

Dla ciała buddialnego twórczego kierowcy może to być mało – będzie obserwować poprzedzające w kolejce samochody i z ich zachowania wnioskować, co zrobić – czy już hamować, czy wrzucić na luz.

Ciało buddialne to ciało optymalizacji. Jeśli się śpieszymy – wybierze szybką trasę, jeśli chcemy spalić mniej – wybierze sposób na to też.

W czasie wjeżdżania na skrzyżowanie kierowca z aktywnym ciałem buddialnym jest skłonny się dostosować – już nie jest niewolnikiem przepisów, ale może np. przepuścić ciężarówkę. Dusza się cieszy, a i więcej miejsca może akurat się znaleźć. Tu jest miejsce na cyzelowanie ruchów, na dopieszczanie nawyków.

Tu akurat jest film jak panowie badają samochód, czy można by odzyskać w nim utraconą przez lata moc, to także jest optymalizacja, przynajmniej przyświeca ta idea:

W przypadku wyższych ciał nie musi dojść do osobistego poruszenia na danym ciele, aby coś zrobić, wystarczy, żeby wiele osób to robiło, Dusza wtedy podłącza się pod duszę grupową tych osób i korzysta z rezultatów. Przykład – jeśli znaki ograniczenia prędkości są od czapy, to niemalże wszyscy jadą ileś km/h szybciej. I nikt nie płacze  nad złamanymi przepisami. Postawa duszy grupowej jest tak przemożna, że .. bezpieczeniej się nie wyłamywać – jeżdżenie wolniej może być niebezpieczniejsze.

ciało atmaniczne

Jest to wysokie ciało, ciało idei. Są ideowcy, którzy jeżdża.., a zresztą poczytajmy.

Jaki to samochód?

może jechać 100 km/h na dwójce?
podjedzie pod każdy krawężnik?

Ma o wiele lepsze przyspieszenie niż zwykłe samochody.
Droga hamowania jest dwukrotnie krótsza.
Możesz przejechać próg zwalniający z dwukrotnie wyższą prędkością niż zalecana.
Nigdy nie musisz sprawdzać poziomu oleju, płynów, stanu ogumienia.
Po zapaleniu się lampki ciśnienia oleju, możesz jeszcze spokojnie
przejechać 200-300km.
W ogóle nie wymaga mycia i sprzątania wewnątrz.
Zawieszenie umożliwia ci przewożenie dowolnie ciężkich ładunków.
Wszelkie niepokojące dźwięki i stuki z silnika eliminujesz poprzez podkręcenie radia.
Nie potrzebujesz żadnych alarmów, auto można zostawić wszędzie, nawet otwarte i z kluczykami w środku.
Auto jest wodo i piaskoodporne, można jeździć po plaży, jak i po strumieniach.

No więc co to za samochód …?

Firmowy

[to oczywiście żart 🙂 wklejony na żywca z sieci]

Taka postawa może być uprawniona, jeśli albo firma na to pozwala, albo człowiek jest nieuczciwy i zarzyna auto [posiadawszy krokodyla].

Zwykle użytkujemy auto tak, jak wskazuje na to nasza postawa ideowa [atmaniczna].

Auto rodzinne jest użytkowane tak, aby rodzina miała z niego korzyść. Auto sportowe jest użytkowane tak, aby mieć przyjemność z jazdy i ew. zwyciężać w wyścigach. Samochód strażacki ma wspomagać gaszenie pożarów. Karetka ma dowozić chorych [o ile na to są pieniądze w lecznicy :)]. Pojazd kampingowy ma zapewnić przyjemne wrażenia turystyczne i komfort.

Wjazd na skrzyżowanie, uwzględniwszy powyżej wymienione postawy może się więc znacznie różnić dla każdego z tych przypadków.

Advertisements

2 komentarze (+add yours?)

  1. Marek
    Kwi 10, 2011 @ 01:08:02

    Dobre z tym krokodylem na drodze 🙂 często osoby z krokodylami z tego co zaobserwowałem, wpadają na inne osoby z krokodylami, i sobie nie odpuszczają wzajemnie, dość ciekawe widowisko oglądać dwa takie nastroszone, przekonane święcie o swojej racji koguty jak się biją i wzajemnie niszczą 🙂

  2. SwiatDucha
    Kwi 13, 2011 @ 11:00:14

    no tak, dwa kr są jak dwa byczki, które puszczają parę nozdrzami. I próbują się, który silniejszy.

    Jednak, jeśli dalej kontynuować tą metaforę, na drodze mogą spotkać się byczek i świnka 🙂 [odpowiednio : krokodyl i osoba z wejściem]
    I obie uważają, że mają rację. Sorry, nosiciel kr nie uważa, że ma rację, on po prostu zupełnie się nad tym nie zastanawia – wymaga szczególnego traktowania, szczególnych względów. Osoba z wejściem [świnka] zaś, przewrażliwiona na punkcie swoich praw i ich dochodzenia od razu będzie chciała egzekwować swoje prawa, te, które naruszył [bo jakże by inaczej] byczek. I konflikt gotowy.

    Ja mam predyspozycję do próbowania jakby wyegzekwować prawa .. jednak to może się kończyć marnie, ponieważ i tak kr. jest silniejszy.

    Słyszałem od kolegi, jak dwóch motocyklistów zderzyło się na prostej, rzadko uczęszczanej drodze. Jeden, jadący pod prąd, był pijany w sztok [kr] i z wypadku wyszedł z lekkimi zadraśnięciami. Drugi, który jechał swoim pasem poprawnie, przez wiele tygodni leżał na chirurgii z niegojącymi się złamaniami kości. Pytali się tego bardziej poszkodowanego: „czy nie mogłeś zjechać, jak widziałeś idiotę jadącego z przeciwka?” Odpowiedź była taka: „Przecież ja miałem PRAWO tak jechać jak jechałem!”

    No niestety, egzekwowanie swoich praw, zwłaszcza to w gniewie, prowadzi zazwyczaj do tragedii, ponieważ po krótszym lub dłuższym czasie spotyka się egzekutora [osobę z kr], która jest „przysłana” przez Wszechświat aby ograniczać pychę tych sztywno uważających, że „mają prawo”. Prawo pochodzi z poziomu zdaje się atmanicznego [jest formą idei, ideologii] oraz buddialnego [przepisy wykonawcze i sądownictwo] i nie jest najwyższym poziomem funkcjonowania. Może dlatego Wszechświat uczy, żeby się do niego nie przywiązywać. Żeby działać – jak to USA ujęło w swojej doktrynie wojennej – z pomocą elastyczności reagowania na dane, bieżące wydarzenie.

    Każda sztywność [postawy, myślenia, działania] jest chyba prowokacją, na którą już gdzieś czeka nauczyciel [taki czy inny]..

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: