Pomoc dla krótkowidzów


Sam jestem krótkowidzem, więc mogę dosyć wiarygodnie, myślę, napisać pewne moje spostrzeżenia i jakąś formę wskazań: co z tym robić?

Założenia:

Niektórzy psychologowie mówią, iż krótkowzroczność jest spowodowana „wycofaniem” ostrości wzroku w dzieciństwie tak, aby nie ogniskować się na obiekcie, który jest postrzegany jako zagrożenie.

Jeśli owym zagrożeniem o tak potężnej sile rażenia jest osoba z obciążeniem typu „symbiont” – krokodyl [link]

to osoba z krótkowzrocznością najpewniej jest również ofiarą owego symbionta, ofiarą:

  • podłączoną [conajmniej w dzieciństwie] pod agresora [może być nadal podłączona],
  • ma zniszczone pole energetyczne w obrębie oczu [czakry oczne, czakra 3 oka, czakry boczne oczu]
  • posiada, i to jest ważne, aktywne wzorce nawiązywania łączności energetycznej z osobami posiadającymi krokodyle, co wtórnie powoduje łączenie z kolejnymi potencjalnymi agresorami energetycznymi,
    to zaś:
  • podtrzymuje napięcie w życiu
  • podtrzymuje przekonanie [podświadome], iż wokoło są osoby, które są energetycznie agresywne, a ja sam/a jestem zagrożony/a

Mając taki zestaw aktywnych mechanizmów [wzorców] przystosowawczych, które same się podtrzymują nie jest się w stanie wyjść z krótkowzroczności.

Hipoteza:

Aby się oczyścić z krótkowzroczności, aby spowodować, żeby wzrok powrócił do dawnego funkcjonowania, trzeba funkcjonalnie zaprzeczyć wszystkim założeniom, które składają się na uruchomienie choroby. Organizm sam z siebie jest cudownym lekarzem, byle mu nie przeszkadzać – pewnie to słyszeliście. I tu o nic więcej nie chodzi. Trzeba tak ustawić mechanizmy patrzenia, widzenia, tak ustawić psychikę, żeby powyższe mechanizmy się wycofały. Wtedy, organizm nie mając, nie czując zagrożenia może przywrócić dawny, zdrowy sposób widzenia ostrego.

Czyli co? Jak to zrobić?

Sposób

Nie licz na to, że będzie bardzo prosto. Sprawy takie jak krótkowzroczność są dość dużej wagi karmicznej, więc trzeba trochę cierpliwości i – co chyba ważniejsze – zrozumienia DLACZEGO tak a nie inaczej mam postępować. Trzeba konkretnymi argumentami przekonać Duszę. Reszta jest już dosyć prosta.

Zaczynamy.

1. Jeśli sprawa zaczęła się od podłączenia energetycznego pod krokodyla i od jego ataków energetycznych, to po pierwsze trzeba zapoznać się z tym:

  • kto jest nosicielem krokodyla, jak takiego kogoś rozpoznać [link o symbiontach]
  • jak wygląda ofiara krokodyla, w jaki sposób cierpi, jak może odzyskiwać siebie z takiej traumatycznej relacji [o ofiarach tu link].

2. Zacząć własny program odłączania nawykowych połączeń z agresorami / symbiontami:

  • odłączyć się energetycznie od symbionta z dzieciństwa
  • nauczyć się rozpoznawać w swoim środowisku domowym, pracy dotychczasowe łącza z symbiontami i zacząć się od nich odłączać
  • zauważać własne nawykowe sposoby podchwytywania prowokacji od nosicieli symbiontów, którzy się patrzą [szukają kontaktu wzrokowego. Zauważać i zacząć rezygnować z takich łączy energetycznych – trzeba znaleźć samemu dla siebie przekonywające argumenty, że nie jest to korzystne.

Proces odłączania powinien być dobrze uzasadniony, ponieważ każdą inną manipulację Dusza swobodnie odrzuci i nie przyjmie takiego programu jako długofalowego. Proszę pamiętać, trzeba się dobrze zorientować w energetycznej specyfice zjawiska. Bez zrozumienia energetycznego Dusza nie będzie reagowała na argumenty „intelektualne”. Dopiero wskazania typu: ” a taki sposób patrzenia to powoduje przepływ takiej a takiej energii” będą w stanie skupić uwagę Duszy i zmienić jej postawę.

Trzeba też mieć sporo naprostowaną własną samoocenę, poczucie własnej wartości. To bowiem jest podstawą pozytywnych zmian. Dopiero ktoś, kto czuje, że coś jest warty sam z siebie jest w stanie prawdziwie zadbać o siebie.

[Postawa: Jestem warty, aby mnie nie krzywdzono, jestem warty tego, abym nie wchodził w sytuacje, które wywoływać mogą przykre dla mnie skutki. Ciągle mowa jest o MNIE, o tym, co JA robię dla siebie, reszta świata nie musi mnie obchodzić. Najpewniej świat się nie zmieni aż tak, a więc jedyny obszar zmian to ja sam/a.]

3. Wesprzeć odbudowę poziomu witalnego – zwracać uwagę na sposób własnego patrzenia, podpowiadać umysłowi, jak ma patrzeć – skupiając ostrość na palcu przysuniętym blisko, po czym go powoli odsuwać.

Nauczyć się rozluźniać wzrok przy patrzeniu dalej od siebie – skupienie ostrości na bliskich przedmiotach równoznaczne jest z napięciem mięśni soczewki. Gdy rozluźniamy mięśnie oka, naturalnie i bez wysiłku skupiamy wzrok coraz dalej od siebie.

Nie przeciążać wzroku patrzeniem nadmiernym w bliż, co raz popatrzeć w okno na krajobraz.

Własny dobrostan – najważniejszy.

I to w zasadzie tyle. Na pewno dla wielu osób może być to „aż tyle”. Jak będzie skutkować – sami zobaczycie.

Pierwsze, co ma się pojawić, to efekty w psychice. Jeśli ze wzrokiem były związane programy, wzorce podporządkowywania się energetycznego symbiontom, ludziom nachalnym, szefom, rodzicom itp. to proces powinien prowadzić do poczucia większej niezależności, zwłaszcza energetycznej. Do poczucia swobody w miejscu, gdzie mieszkasz, gdzie żyjesz, gdzie pracujesz. Może będziesz się mniej połączony/a z otoczeniem, ale to akurat dobrze, nie źle. To świadczyć może o uwolnieniu krzywdzących cię, raniących łączy energetycznych. Naprawdę nie ze wszystkimi warto mieć kontakt. Kiedyś Leszek Żadło mówił: „nie bądźcie otwarci na wszystko, bądźcie 0twarci na wszystko, co dobre!” Czyli – mamy mieć wybór, mamy mieć filtr, nie mamy być otwarci na „wszystko”, ponieważ możemy także ucierpieć. Gdy będziemy zamknięci, wręcz głusi na to, co niekorzystne, złe, możemy tym pełniej otwierać się na to co jest jeszcze wyższej jakości: czystsze, lepsze, o wyższych wibracjach.

Druga sprawa to nawyki patrzenia. Jeśli patrzyłeś/aś komuś w oczy nie znając go, jeśli idąc ulicą zaglądałeś/aś ludziom w oczy [po co? – tak nawiasem mówiąc – sam/a sobie odpowiedz, a będzie to bardzo pouczające], to powoli przez tworzenie własnej wartości będziesz z tego rezygnować. Oczywiście może być ileś stadiów tego procesu, a każde stadium może mieć swoje agrumenty, pokazywać pewne swoje specyficzne wzorce. Wszelakie owe wzorce należy oczyścić, pozbyć się ich na rzecz nielgnięcia do patrzenia w oczy ludziom, braku „ciekawości” co tam kto i jak patrzy się na mnie, „co ma w oczach”, itp. Co ma to jego sprawa. Moją sprawą jest świadomie, spokojnie oddychać, iść spokojnym krokiem i ewentualnie myśleć o swoich sprawach. Własny dobrostan – jest najważniejszy!

Takie postępowanie może wydawać się sztuczne. I dobrze. Podobnie człowiek chodzący o kulach wydaje się sztuczny. Póki noga się nie zrośnie całkowicie takie wrażenie sztuczności ma być i jest to w pełni uzasadnione. Jak kule nie będą potrzebne, powróci naturalność.

To co napisałem oczywiście sam lepiej czy gorzej przechodziłem. Jak z Wami będzie – proszę wpisywać komentarze – jak się zapatrujecie na te wskazania, co wam dały, co zabrały ;), jakie skutki przyniosły.

Reklamy