Uwolnienie od natrętnego myślenia

Temat uwolnienia do dobrego samopoczucia długo przechodziłem, oczywiście sam nie będąc gotów na nie. Z czasem, z pracą własną przychodziło to jednak coraz bliżej.

Coraz wyższe oczyszczenia

Oczyszczałem ile się dawało, ile potrafiłem z poszczególnych dostępnych wspomnień, na poszczególnych ciałach subtelnych. Trzeba mi było przejść przez wiele, wiele emocji, poczucia skrzywdzenia, cierpienia, itp. doznań, aby je pouwalniać. Uwalnianie działało na takiej zasadzie, że na wyższych ciałach znajdowałem postawę, która sprawiała, iż to, co przykrego przeżywałem na niższych stawało się nieważne / nieuprawnione / pozbawione podstaw / bezzasadne. Przykładowo, jeśli narzekałem na rodziców, to na wyższym ciele postawa samodzielności powodowała, że narzekanie na nich traciło sens. Jednakże energie cierpienia pozostawały i trzeba je było „upuścić”, czy to na grupie wsparcia, na terapii czy na papierze, pisząc afirmacje z odpowiedziami. Tak dużą wagę do tego przywiązuję, ponieważ samo działanie przez „przełączenie” na wyższych ciałach” na inną postawę nie daje całkowitego oczyszczenia.

Ale i tak, działając różnymi technikami i w różnych obszarach nie uwolniłem całkowicie wszystkiego. Oczyściłem sporo, ale nie czułem się swobodny.

Po oczyszczeniu kodowań od rodziców, z poprzednich wcieleń przyszły też sesje oczyszczania spraw związanych z zasadami mojego działania. Sesje dotyczące białych wzorców [link] były tu u mnie istotne. Sprawy były linkowane [podłączane] na wysokich ciałach – na atmanicznym: kwestia na podstawie jakiego ideału działałem. Akurat działałem na podstawie ideału przywracania porządku, i próbowałem odnaleźć siebie i swój dobrostan w realizacji ideału porządku i postawy „nie wolno”.

Co jednakże mnie dziwiło, nadal nie oczyściłem wszystkiego tak, aby czuć się dobrze. Dusza namiętnie mi podpowiadała, że nie w oczyszczeniu wszystkiego na danym poziomie polega sprawa. Chodzi o to, żeby na tyle aktywnie działać na danym poziomie, aby wzrosnąć do poruszeń osobistych na tym poziomie, a następnie przejść na kolejny, na którym są ustawione wyższe zasady funkcjonowania, a na którym oczyszczanie jest jeszcze lżejsze i szybsze.

Barry Long i Not Thinking

Po jakimś czasie pracy z białymi obciążeniami zauważyłem, że motywem przewodnim, odczuciem stale towarzyszącym mi w tych obszarach, gdzie coś nagrabiłem, nadziałałem nieprawidłowo jest poczucie, że jakoś popełniłem błąd i że nie jestem w stanie go naprawić i że powinienem w tym momencie działać na naprawienie mego błędu. Nie było to takie typowe astralne-emocjonalne poczucie winy, ale potrzeba zadośćuczynienia – poczucie winy na poziomie Duszy, czy coś.

Dało o sobie znać prawo „gdy uczeń jest gotowy, nauczyciel się odnajdzie”. Otóż zacząłem przesłuchiwać pewną kasetę Barrego Longa, który uczy w niej procesu niemyślenia.

W powyższym filmie Barry opowiada o porzuceniu gniewu. Na mojej taśmie opowiadał o czymś o wiele poważniejszym, ale i podobnym – o porzuceniu natrętnego myślenia. Przesłanie było bardzo podobne – możesz sobie zamienić „anger” na „thinking”.

Na mojej taśmie opowiadał o porzuceniu myślenia. Tak, to nie błąd, wyraziłem się dobrze. Barry, pewnie trochę czasu temu nagrał taśmę o porzuceniu nawyku, który niszczy ludzi – ja mógłbym go nazwać „nawykowym myśleniem”, „przymusowym, kompulsywnym myśleniem”, „nadmiernym używaniem umysłu”. Tak więc chodzi o takie myślenie, które obecne jest u większości osób przez większość czasu.

W odróżnieniu od tego nawykowego myślenia, Barry opowiada, że gdy trzeba to i tak zastosuje się inteligencję, która zresztą z tym nawykowym myśleniem nie ma wiele wspólnego. A więc nie trzeba się obawiać skutków porzucenia myślenia.

Ważne jest to, jak mówi Long – dlaczego nie mam gniewu [myślenia natrętnego]? Dlatego, że jestem tu najpierw ja [Ja Świadome] a potem zjawia się gniew [myśl], i dlatego Ja Świadome może pozostać i być bez włączania się gniewu [myślenia natrętnego].

Co prawda w stosunku do gniewu raczej polecam dokopanie się DLACZEGO ktoś się gniewa, zamiast nawet takich wysokich medytacyjnych sztuczek. Uważam, że gniew jest wtórny w stosunku do oceny i warto się dokopać owej oceny i ją oczyścić.

Natomiast jeśli zamienić w powyższym filmie gniew na natrętne myśli, to już rada Barrego Longa wydaje się dobra. Pod warunkiem, że wie się o pewnym sekrecie  – jeszcze o nim tu napiszę.

Czy przestać myśleć?

Ludziom się w głowie nie mieści, żeby mieli przestać myśleć. Przez lata całe są przekonani, że to ONI myślą. Nie zaś, że myślenie [to nawykowe, z przykrymi emocjami] im się przydarza. I to właśnie powoduje, że nie chcą siebie utracić, nie chcą utracić swojej, jak się wydaje cennej umiejętności – myślenia. Tyle, że to, tak niskowibracyjne i niskiej jakości „myślenie” przyprawia ich nie raz o spore pomieszanie w głowie, o ból głowy wręcz. Więc co? Zrezygnować z trawiącego mózg wirusa, czy też nie?

Ludziom się w głowie nie mieści, żeby mieli przestać myśleć.

Tak, więc jest to sprawa zdecydowanie bardzo wysokich ciał subtelnych. Jeśli komuś się „coś w głowie nie mieści” – t0 literalnie oznacza, że nie ma skrystalizowanego indywidualnego ciała subtelnego na tym poziomie i że nie jest w stanie tego tematu podjąć [zacząć myśleć w ten sposób], a co dopiero zrobić jakieś postąpienie na tym planie [chodzi o zmianę postawy, czy innymi słowy zmianę punktu zbioru, zboru, punktu uwagi].

[link: o indywidualizacji ciał subtelnych]

Jeśli mamy zindywidualizowane ciała subtelne powyżej [np. buddialne, atmaniczne] np. dzięki medytacji, dzięki praktykom modlitewnym, to możemy już wiedzieć, iż mamy za sobą wiele okresów czasu, w których nie myśleliśmy – a żyliśmy i to w całkiem dobry sposób.

Dla osób, które mają pewną praktykę w medytacji stan bez myślenia [chociaż przejściowy] jest w zasięgu przemyśleń, ponieważ pojawia się im w medytacjach, a i poza medytacjami również się przydarza. Stąd nie jest to coś w ramach fantazji, lecz jeśli ktoś o tym mówi, można się przysłuchać i sprawdzać osobiście, czy ewentualnie ma rację?

W ten sposób, poprzez medytację i modlitwę przyzwyczajamy się do bycia z niemyśleniem. Ale to jeszcze nie wszystko – przez same te praktyki możemy nie wykorzenić natrętnego myślenia, które nas dręczy.

Przykre skutki natrętnego myślenia

Gdy myślimy twórczo, gdy rozwiązujemy twórczo zadania, to zwykle sporą część czasu przebywamy w obszarach „bez myślenia”. Wtedy kontaktujemy się [zwykle zupełnie nieświadomie z Wyższą Jaźnią swoją, bądź różnymi innymi Wyższymi Jaźniami.

Archimedes zakrzyknął „Eureka!” [znalazłem!] nie dlatego, że poddawał się natrętnym myślom w wannie, a dlatego, że skontaktował się z Wyższą Jaźnią [może dzięki pomocy rozluźnienia jakie daje ciepła woda] i dostąpił inspiracji z Góry. Dlatego był tak rozradowany.

Uporczywe, natrętne myśli dają zupełnie inny obraz odczuciowy. Wydają się przygniatać, omotywać. Nic przyjemnego. Zwłaszcza, gdy mają potwierdzenie w świecie zewnętrznym, to już luzują sobie na dobre. Nie dają człowiekowi spokoju. No ale trzeba przyznać, że ludzie nie wiedzą, że sami otworzyli się nieświadomie na to od siedmiu boleści „myślenie”, i tak to istotnie w kierunku bolesności zmierza.

Jest jednak rozwiązanie! Można przestać nawykowo, natrętnie myśleć. Tylko trzeba znać trik, którego używa nasz znajomy „Myślący Natręt”. Bez tego – ani rusz.

„Myślący Natręt” robi sztuczki
[The Thinker makes tricks]

Spróbujmy prześledzić sobie sztuczkę z iluzją optyczną nazywaną Pokojem Amesa. Umysł tak usilnie trzyma się założenia, że ściany pokoju są prostopadłe do siebie a krawędzie ścian poziome, że pomija prawdę [wyżej stojącą w hierarchii ciał subtelnych], że ludzie nie powiększają się jak balony przechodząc z jednego rogu pokoju do drugiego. Popatrzmy:

Podobnie mamy i na codzień z częścią naszego „ja”, które Barry Long nazywa Thinker [ten, który myśli]. Otóż Long stwierdza, że to Thinker jest odpowiedzialny za cały dyskomfort emocjonalny, za dołki psychiczne, ale także i za większe kłopoty [pewnie dzięki kumulacji].

Otóż Myślący zarzuca nas myślami i emocjami uniemożliwiając spokojne życie.

Myśl jest to coś, co umysł od razu „bierze na warsztat” i nawet się jej nie przyglądając, już ją mieli, już wytwarza emocje z nią zgodne. To jest automatyzm umysłu.

Barry Long sugeruje, żebyśmy obserwowali myślenie. Żebyśmy nie tyle sprzeciwiali się mu, co nie pozwalali na nie, włączając WCZEŚNIEJ swoje Świadome Ja. Wtedy automatycznie wchodzimy w stan medytacyjny. Jesteśmy spokojni, obecni tu i teraz, ale też nie mamy myśli.

W ten sposób, zanim się pojawi myśl jako reakcja na obraz, dźwięk lub inny bodziec, mamy być szybsi i mamy przenosić uwagę w miejsce Świadomego Ja [in. świadka]. Wtedy, gdy za ułamek sekundy nadejdzie myśl, nie napotka ona otwartych bram umysłu, ale bramę zamkniętą. Oczywiście będziemy pewnie odczuwać presję, ponieważ Thinker nie da tak od razu za wygraną i będzie wywierał nacisk, aby ulec i zacząć myśleć [na dowolny temat], ale możemy przeciwstawić się temu przez prosty akt obecności w postawie Świadomego Ja.

Wg Castanedy możnaby to opisać jako przeniesienie punktu zbioru [zboru] do Świadomego Ja.

Źle postępujesz, a więc myśl!

Tak mniej więcej może być opisana prawda przekonująca naszą podświadomość [część Duszy] do poddaniu się natrętnemu myśleniu i emocjom. Przekonanie o błędzie jest ogromnie powszechne, podobnie powszechne są natrętne myśli i przykre emocje. Negatywne oceny można otrzymywać w systemie szkolnym od samego początku, więc mały człowiek jest przez wiele lat urabiany do przekonania o złym własnym działaniu. Dzięki temu wrota umysłu dają się łatwo otwierać natrętnym myślom, których forpoczta mówi: „źle postępujesz!”

Wyobraźmy sobie warowny zamek i straże u bram. Most zwodzony jest podniesiony. Podchodzi do nich kilkoro nieznanych przybyszów. „Hasło!” – rzecze warta do przybyłych. „Źle postępujesz!” – odkrzykują przychodzący. Na to dowódca warty odwraca się w kierunku murów i woła do wart na górze: „Otwierajcie! Podali prawdziwe hasło!” Po czym ze skrzypem i turkotem opuszcza się zwodzony most i otwiera się potężna, ćwiekami zbrojna brama. Już można wchodzić. Przybyszów właśnie przybyło – wśród nich są już zbrojni, także na koniach. Dzięki otwartym wrotom mogą wejść do warowni i .. co niespodziewane! Zaczynają łupić i rabować! Straże są zaskoczone i nie wiedzą za bardzo co robić, walą w bębny na alarm ale już jest za późno – wróg wszedł w bramy i nie ma możliwości obrony. Warownia wzięta.

PIĘĆ ELEMENTÓW INTEGRACJI ODDECHEM
1. Swobodne oddychanie
2. Świadomość swych uczuć – obserwacja siebie
3. Akceptacja uczuć i przyzwolenie, by były takie, jakie są
4. Zrelaksowanie się, zaufanie i uwolnienie
5. Integracja – wszystko, co się zdarza, jest doskonałe.

Advertisements

13 komentarzy (+add yours?)

  1. Marek
    Wrz 03, 2011 @ 01:50:18

    Ten bełkot myślowy jest straszny. Ciągle ćwiczę niemyślenie, nie lękam się go, wiem że stan bez myśli nie sprawi że coś tracę, ale gdy udaje mi się nie myśleć chwilę i odczuwać tu i teraz ciało i rzeczywistość, te myśli znowu napływają. Czuję że jestem terroryzowany i dręczony przez mój własny umysł, czyli tak jak Tolle na jednym z nagrań się śmieje, że o 4 rano ktoś szaleje bo sobie wyobraża niemiłę rzeczy 🙂

  2. SwiatDucha
    Wrz 04, 2011 @ 21:01:23

    Może spróbować – tak jak u mnie – znaleźć ten haczyk, który uruchamia myślenie, i odnaleźć czy nawet stworzyć kontra – argument do niego, który by do Ciebie by przemawiał. Wtedy masz możliwość „schować się” za ów argument – i tyle Cię mogą widzieć wszelkie bełkoty.

  3. An
    List 04, 2011 @ 00:33:13

    Napisz mi dlaczego mam pustkę w głowie ? Czy to dobrze czy źle ? Powiedzmy, ze taki stan utrzymuje się od „śmierci klinicznej”. Sama kształtuje myśli poprzez wizualizację, emocjonalne wyobrażenia które pomagają mi spełniać swoje drobne marzenia.

  4. An
    List 04, 2011 @ 00:36:08

    Uważam, że dobrze jest afirmować swoją obecność Tu i Teraz. Medytacja może pomóc, natręctwo myśli często doprowadza do depresji (tak wynika z moich obserwacji).

  5. An
    List 04, 2011 @ 00:37:00

    Czy natręctwo myśli z punktu psychologicznego i medycznego może być powiązane z nerwicą natręctw ?

  6. Hawa
    List 04, 2011 @ 15:17:21

    @An – Skoro,ksztaltujesz mysli swoje poprzez wizualizacje i spelniaja sie twoje
    drobne MARZENIA – To swiadczy o tym,ze masz glowe na ,,karku,,. 🙂

  7. SwiatDucha
    List 06, 2011 @ 11:18:01

    może być to to samo zjawisko, a różne dziedziny mogą opisywać jego różne cechy

  8. SwiatDucha
    List 06, 2011 @ 11:22:37

    o, tak. obecność w tu i teraz może być punktem odniesienia dla rozchwianego umysłu.

  9. SwiatDucha
    List 06, 2011 @ 11:25:02

    Czy to dobrze czy źle?
    Odpowiedź zależy od tego, komu zadasz to pytanie.
    Naukowiec owładnięty przymusem myślenia powie – to źle.
    Medytator powie – może właśnie dobrze.
    Ja też w pewnym ustawieniu ciała nie mam myśli, leżąc na wznak mogę godziny nie mieć myśli.
    Myśli są narzędziami, mogą nimi być, jeśli się je dobrze wykorzystuje. Brak myśli może oznaczać nie korzystanie z narzędzi.

  10. pumpel
    Kwi 05, 2012 @ 15:05:35

    Barry Long to osoba zupełnie mi nieznana, pierwszy raz go teraz słuchałam i miło zaskoczyło mnie podobieństwo do Ekharta Tolle – spokój emanujący ze słów, energia, którą roztacza. Mogłabym zamknąć oczy i sądzić, że słucham Tolle – ciekawe 🙂

  11. SwiatDucha
    Kwi 05, 2012 @ 21:38:08

    i jakby nie miał krokodyla to byłoby już wszystko w porządku … [jesli dobrze pamiętam to go wywahałem u BL]

    Ale oczywiście to oznacza, że duża część tego co mówi jest nadal aktualna. Jedynie można mieć wątpliwości do pewnych części.

  12. pumpel
    Kwi 06, 2012 @ 14:41:27

    Czyli zostaję przy Tolle 🙂 Swoją drogą, po pierwszym obejrzanym nagraniu Tolle gdzieś z jutubki 😉 rzuciłam się na inne jego filmiki i książki jak głodny na chleb – niosła mnie ta energia przez kilka miesięcy chyba. A tu – wysłuchane, obejrzane i koniec, na więcej nie ma napędu. Kwestia krokodyla? Albo dusza trochę się już nasyciła? Dla mnie to ciekawe rozważanie w ramach nabierania ufności do swoich odczuć – w ostatnim czasie temat u mnie wiodący.

  13. SwiatDucha
    Kwi 07, 2012 @ 14:18:22

    zaufanie do swoich odczuć to duży kapitał!

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: