Od poniżenia do celebrowania życia

Ostatnio w radiu TOK FM W. Eichelberger miał wypowiedź i porównał poniżenie do wykluczenia. Odnosił to do aktywności kibiców – jedna strona poniża drugą i w ten sposób wyklucza ją [ze swojego świata, nie chce mieć z nimi do czynienia].

Jeszcze tak nie patrzyłem na poniżenie.

Możnaby rzec, poniżenie jest jakimś preludium wykluczenia, jest wyrazem wykluczania. Poniżając kogoś odsuwamy go od siebie.

Kiedyś pisałem wpis o DDA. Młodzi ludzie na stadionie bardzo często mają kłopoty natury dda.

Bert Hellinger często wspomina o tym, że wykluczenie jest jednym z najcięższych kłopotów, które ludzie doznają.

S.N. Łazariew zaś mówi o tym, że obrażanie się na kogoś jest bardzo niekorzystne. Obrażanie się, czyli powiedzenie: „jesteś niedobry, wykluczam cię z mojego otoczenia”, czyli jest to i poniżenie, i upokorzenie [odbieram ci możliwość relacji ze mną].

Zastanawiam się, że dda bardzo często przeżywają poniżenie. Rodzina dysfunkcyjna daje dzieciom często okazję do przeżywania poczucia niższości.

Jak wiele razy widziałem matki które nic nie tłumacząc karciły swoje dzieci! Poniżenie i jeszcze raz poniżenie.

Raz, dziecko nie dostaje jawnego, zrozumiałego komunikatu, że to, co robi w jakiś sposób jest niekorzystne.

Dwa, matka nie mówi, że się z tego powodu niepokoi, że [następnie] jest zagniewana.

Jakże rzadko matki mówią o swoich emocjach, najczęściej zalewają nimi dzieci. Dziecko nie wie co się dzieje, i nie ma możliwości dowiedzenia się, czy jest jakaś ścieżka ratunku. Przy zemocjonowanej matce nie ma dobrego wyjścia.

Jest jedno wyjście – poniżenie dziecka. Jeśli dziecko zgodzi się w tym momencie także na poniżenie siebie, sytuacja [na prawach ustalonych przez matkę] ma szansę wrócić do normy.

Przyczyna?
Matka ma uruchomione ciało bolesne, miota się w gniewie, nie umie pokierować sobą.

Cena?
Dziecko zostaje poniżone, zostaje w jakiś sposób wykluczone z obszaru kontaktu z matką.

[w tej opowieści postać matki można oczywiście wymienić na ojca]

Po iluś latach takiego traktowania młody człowiek, ma w sobie wór z agresją.
Zupełnie nie dziwne, że idzie na stadion i krzyczy, żeby tamtych „innych” …… [tu oczywiście odpowiednie przekleństwo]

Młody człowiek powtarza to, czego sam był obiektem – poniżenie [czy wręcz upodlenie] i wykluczenie. Sam poniża i wyklucza. Podobnie może postępować w swojej rodzinie – jako matka czy ojciec swoich dzieci.

Społecznie kto jest niedobry? Młody człowiek, nie zaś matka. Dzieci mogą mieć dowolne pary małżeńskie, nikt nie pyta o umiejętności czy też intencje wobec swoich dzieci.
Dopiero przy ekscesach znacznie przekraczających średnią krajową można coś zdziałać.

Nie chodzi mi o szukanie winnych. Bo, np. z reinkarnacyjnego punktu widzenia, to właśnie dziecko wciela się w taką rodzinę, a nie inną, aby przeżyć z dokładnie tymi ludźmi pewne przeżycia. Mając pewne, niekorzystne dla siebie intencje, ciągnie go w miejsce, gdzie owe intencje się zamanifestują. Oczywiście intencje te są nieuświadomione. To jest pewna inercja, nieświadoma chęć duszy, aby przeżywać życie właśnie w takiej konstelacji, w takim układzie.

Co jest ważne, to to, że można coś z tym zrobić.

Poniżenie w dzieciństwie, jakkolwiek ciężkie, trudne, można przepracować. Można oczyścić pogryzienia z rodziny DDA.

Wykluczenie można zastąpić dobrocią i życzliwością dla siebie.

Tam, gdzie matka była nieżyczliwa, spojrzeć na siebie i sytuację właśnie przyjaźnie, ze zrozumieniem.

Jeśli nawet nawykowo chcielibyśmy siebie ocenić negatywnie, czy też ukarać, to zobaczmy to, że chcemy, ale nie dajmy się sobie karać.

Gdy kiedyś brakło cierpliwości dla nas – znaleźć ją sobie samemu. Być cierpliwym dla siebie, dla przeżyć, które akurat do nas przychodzą. Jeśli mamy duże deficyty w tym zakresie, jeśli rodzice mało się troszczyli – zatroszczyć się o siebie długo i zupełnie praktycznie. Można się wzorować na ludziach, którzy o siebie dobrze dbają, jest takich trochę. W porównaniu do nich można zobaczyć własne niekorzystne nawyki. Pokazać Duszy, jak można się z sobą obchodzić, i powiedzieć że to jest korzystne. Pogadać z nią. [Często potrzebna by była terapia, żeby sprawę dogłębnie z kimś przegadać – indywidualnie lub w grupie].

W otoczeniu najpewniej znajdzie się wiele osób, które nadal są „niereformowalne” i będą chciały powtarzać stare niszczące schematy. Nie musimy się z nimi bratać. Możemy zrobić sobie swój własny świat. I zarówno możemy i mamy do tego prawo.

Mamy prawo, ponieważ każdy wybierać może na jaki sposób przeżyć własne życie. To jest jego życie.

Dodatkowo w dzisiejszych czasach jest wiele możliwości, aby prawdziwie stworzyć sobie enklawę życiową. Powoli rozluźniają się więzy społeczeństwa konwencjonalnego, powoli możemy żyć nie tylko tak jak innym się wydaje, ale jak nam pasuje [nie krzywdząc innych].

Może czasami to nie będzie taki „raj”, jaki byśmy sobie kiedyś wymarzyli, natomiast może być to prawdziwie celebrowanie swojego życia.

Od wykluczenia i poczucia upodlenia do przyjaźni ze sobą i celebrowania własnego życia – czyż to nie jest dobra droga?

Advertisements

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: