Kiedy Słońce było Bogiem


Witajcie!

Dzisiaj poszedłem z Łukaszem na długi spacer. Pogoda piękna, Słońce ładnie świeciło. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, no i skojarzyło mi się.

Słońce ma żółte promienie, to jak żółte anioły [inkarnowane anioły o żółtej aurze] o których Leszek Żądło mówi, że są to osoby bliskie oświecenia. Są inne anioły, niebieskie, czerwone, ale to żółte są pooczyszczane i już świecą żółtym. Złotym, poprawił Łukasz, jako że to on ostatnio słyszał Leszka.

Tak więc Słońce, jako planeta może być istotą, która jest powiedzmy bardzo pierwotna, coś jak kamienie – istota mineralna. Ma ciało mineralne zindywidualizowane, złożone z gazu. Pewnie też ma ciało eteryczne, ale niekoniecznie mocno rozwinięte. Ma też pewnie duszę, która się w to ciało inkarnowała.

Jednakże mimo tego, że ma tylko to ciało, to jednakże ma je rozwinięte w bardzo mocnym stopniu, aż świeci 🙂 Dajmy na to, jest to rozwój na poziomie czakramu korony [zgodnie ze schematem rozwoju wibracji opartym na skali czakr]. Czyli jest to najwyższy stopień rozwoju, czyli Oświecenie. Inaczej można powiedzieć, że jest to jakby ostateczna realizacja [inaczej realizacja Boga, zjednoczenia z Bogiem, z jego energią].

Możnaby powiedzieć: Słońce jest Oświecone na ciele fizycznym. [zgodnie z opisami realizacji i potencjałów z postu o Oświeceniu Tam mówiłem zresztą o podobnym przykładzie – oświeconego drzewa Manjari Dasi, ono byłoby oświecone na ciele witalnym. ]

Z czego wynika fizykalnie świecenie Słońca, to fizycy widzą. Natomiast metaforycznie możnaby powiedzieć, że zjednoczone z Bogiem, świeci Boskim blaskiem.

Łukasz: ale przecież w świecie istoty nie poprzestają na ciałach niskich i rozwijają się, jest rozwój, to co, Słońce stanęłoby w rozwoju?

Ja: Tak jest, wiele istot lgnie do rozwoju wyższych ciał. Jednakże do Oświecenia nie potrzeba wiele rozwijać ciał. Ponieważ Oświecenie nie jest dokonaniem w rozwoju kolejnych ciał subtelnych. Jest realizacją potencjałów tkwiących w danym ciele, które już się już posiada. Nie potrzeba kolejnych ciał rozwijać. Słońce by było przykładem rozwoju wibracji do poziomu wibracji korony w obrębie ciała fizycznego.

Będąc na takim poziomie rozwoju wibracji, Słońce nie miałoby potrzeby rozwoju, ponieważ w stanie Oświecenia nie ma dwoistości, a zatem też nie ma drugiego stanu, do którego warto dążyć.

Łukasz: ale co, jak inne istoty dążą do odbierania, postrzegania Oświecenia na wyższych poziomach, np. rozwijając ciało mentalne możnaby osiągnąć zrozumienie świata, poprzez dotarcie na tym ciele do wysokich wibracji na wysokiej czakrze.

Ja: Można tak przypuszczać, że Oświecenie na wyższych ciałach jest „doskonalsze”, „bardziej wartościowe”, ponieważ postrzeżenia na wyższych ciałach są doskonalsze, są bardziej głębokie. Gdy Dusza ma więcej ciał, jej postępowanie charakteryzuje się głębią.
A tu jednak nie – wejście z wibracjami na poziom czakry trzeciego oka a potem na poziom korony, – na każdej czakrze kończy się pojednaniem, zjednaniem, złączeniem z Bogiem, z Absolutem. Na tym polega Oświecenie, że jest świadomym powrotem do Boga.

Jednakże przy tym znika dwoistość. Jeśli ktoś mówił, że „jesteśmy jednością”, to na poziomie wibracji korony będzie istotnie tą jedność przeżywać. A jak jest jedność, to zanika dystans, zanika relacja przedmiot-podmiot. Jest nadal przeżywanie, natomiast nie ma czegoś takiego jak postrzeganie na zewnątrz. A więc również chyba wtedy nie ma „lepszego” postrzegania. Czyli nie ma „lepszego” i „gorszego” Oświecenia? Na to wychodzi. Może się to różnić ewentualnie jakoś poziomem świadomości.

Pamiętacie, jak Egipcjanie uważali Słońce za Boga? Na podstawie naszych rozważań wynika, że Słońce, jeśli jest Oświecone jest jednakie z Bogiem, przez nie przenika na świat energia Boska. Jest to poziom najniższy, energia na poziomie fizycznym, ew. witalnym, natomiast jest najwyższej próby.

Stąd nie ma co się dziwić, że starożytni Egipcjanie czcili Słońce jako Boga.
Podobnie Hindusi, jak mieli Oświeconych mistrzów oddawali im hołdy godne Boga. Dlatego, że wierzyli iż mistrz stanowi jedno z Bogiem.

Co do Słońca, to wyszło mi 26, wiek duszy Ziemi 24. [w porównaniu do wieku duszy Jezusa 19].

Dla mnie Dusza to dusza, niezależnie od rodzaju inkarnacji. w
przypadku Słońca, jest to inkarnacja w świat mineralny. Ale jaka
potężna! Najważniejsze dla mnie było to, w jak dużym stopniu Słońce
rozwinęło wibracje [czyli urzeczywistnienie].

A więc: nie widziałeś/aś oświeconej istoty? Może patrząc na Słońce coś Cię zainspiruje? 🙂

Jeśli poszukujesz prostoty Oświecenia – możesz się zainspirować prostotą świecenia Słońca.

Jeśli poszukujesz potęgi Oświecenia – w naprawdę gorących promieniach Słońca można znaleźć inspirację.

Reklamy