Zintegrowanie swoich jaźni


Dostałem jakiś czas temu list:

> Mam też wrażenie, że pani x jest pod całkowitym wpływem pani y i dlaczego ona tego nie widzi?

Niektórzy ludzie są pod wpływem innych – dusze się jedne drugim poddają. I ci poddani nie mają nawet chęci się z tego wywinąć, bo Dusza tak na nich wpływa.

To, co opisuje ta odpowiedź jest jednym z wielu przykładów rozprzężenia między jaźniami [nazwijmy je tak], lub inaczej – między cząstkami składowymi tego, co nazywamy osobą ludzką. W powyższym przykładzie Osobowość dajmy na to chciałaby żyć samodzielnie, umysł nawet znajduje na to argumenty czy sposoby, ale Dusza chce być podporządkowana.

I tak się rodzi dysonans, rozejście się, zdezintegrowanie jaźni między sobą.

Wiele cząstek

Mając ciało, Duszę [umysł, ego, podświadomość], Ducha [Wyższą Jaźń], Świadome Ja, mając tyle składowych, nie trzeba wiele, żeby się one rozeszły. Zwłaszcza, że wręcz dla każdej z osobna części można zauważyć, że są inne ważniejsze wartości, inne doświadczenia, czy też inne kody.

Bardzo często widzę, jak ludzie się męczą, robiąc dajmy na to coś przeciwko swojej Duszy. Przykładowo, pracują ponad siły w systemie zorganizowanym przez społeczeństwo. Ja po studiach też tak miałem – poszedłem do pracy na 8 godzin i mało co nie zwariowałem. Po trzech miesiącach się sam zwolniłem. Nie dlatego, że miałem inne pomysły, ale dlatego, że chciałem być wierny sobie, swojemu wnętrzu, czyli Duszy. Zapytacie, z jakiej strony nadeszło wsparcie, kto mi pomógł znaleźć następną pracę? Ano, wsparcie przyszło ze strony Duszy, poprzez znajomą, z którą właśnie się poznałem ileś lat wcześniej, na warsztatach, na które poszedłem wiedziony potrzebami Duszy.

I takich kroków w chmury kilka w życiu zrobiłem. Nie wierzyłem specjalnie, że się to coś uda, ale jednak Dusza i tak po jakimś czasie ustawiała mi pozytywne rozwiązania. Jedynie do mnie należało, abym trzymał umysł i ego mniej więcej w spokoju – czyli był w stanie jakiego-takiego zintegrowania i zespolenia z pragnieniami własnej Duszy. Wtedy ona miała możliwość, aby ustalić działania, aby sprawić pożyteczne dla siebie – i dla „mnie” [czyli osobowości i Świadomego Ja] ukierunkowania losu. Trzeba co prawda pamiętać w takich sytuacjach, że Dusza może działać dosyć zwłocznie, nieśpiesznie, dla niej czas a dla nas, to czasami dwie różne wielkości.

Sukces, sukces!

Wiem, że wiele osób, zwłaszcza o młodszych duszach podpina się pod duszę grupową, społeczeństwo i działa. I działa z sukcesem. W takich przypadkach dusza indywidualna jest na tyle jeszcze podatna, że daje się prowadzić przez duszę grupową większej społeczności. Natomiast osoby o starych duszach mają kłopot – ich dusze mogą być starsze i porównywalnie silne z duszami społeczności, pośród których przyszło im żyć. Czasami stają się tacy ludzie przywódcami, co im osobiście robi dobrze, bo Dusza zabiera się za pracę odpowiadającą jej [wielkością, siłą, doświadczeniem], ale w większości przypadków już teraz społeczności chcą być demokratyczne, a dusze tych jednostek są już bardzo stare i zupełnie odmawiają czasami działania – mówią: „at, nadziałałam się już, po co więcej?”

Wtedy znalezienie dobrego wyjścia na zjednoczenie się z taką duszą w przeżywaniu [aby nie robić sobie w życiu dysharmonii] może być trudne. Często jest to równoznaczne z samodzielnym wyjściem na margines życia społecznego. Ale i to jest w jakiś sposób prawdziwe, ponieważ w rzeczywistości duchowej jest to już faktem. Jedynie umysł, osobowość danej osoby może mieć to za złe Duszy: „co ty mi robisz, przecież przede mną takie fajne życie, mógłbym osiągać sukcesy, mieć spore pieniądze, a tu mi robisz jakieś wolty?!” [dosyć sporo osób zajmujących się rozwojem duchowym tak ma, zwłaszcza, że wierzy inspiratorom typu NLP, albo książkom inspiracyjnym, kierowanym do dusz młodych].

Dla młodszych dusz zintegrowanie swoich cząstek jest w miarę proste, zwłaszcza, że Dusza [to chyba najbardziej istotna, najsilniejsza cząstka] jest często zgodna ze społecznością, w której żyje. Ale w obecnych czasach coraz więcej dusz zaczyna przechodzić w stan duszy dojrzałej, u której proste, sprawdzające się długo wzorce społeczne już nie są obdarzane takim zaufaniem. U Duszy dojrzałej jej własne spojrzenie na życie jest coraz istotniejsze i chce ona je wypróbowywać. Czy to u kobiet realizuje się jako działania męskie [jang, np. jazda konna, ujeżdżanie, biznes itp.], czy u mężczyzn, jako dążenia żeńskie [jin, np. duża dawka wrażliwości, empatii.] Proszę zwrócić uwagę, że są to dążenia harmonizujące jin z jang. Dla dusz starych często jest już osiągana harmonia, stąd też i o wiele mniej aktywności.

Cóż więc robić?

Co mam zrobić, aby mieć zintegrowane swoje cząstki?

Po pierwsze poznawać. Poznać swoje cząstki, zwłaszcza Duszę i osobowość i różnice pomiędzy nimi.  [link do mojej strony o tym]

Zobaczyć jak działa osobowość, że jest to w większości zestaw wzorców przeżywania, które jako zwykle dziecko przejęliśmy od otoczenia. Czasami wzorce też przechodzą z poprzedniego wcielenia, ale to już sprawy karmiczne. W pierwszym przybliżeniu warto wiedzieć, że mamy taką automatycznie prowadzącą się cząstkę – osobowość, która dostosowuje się do świata i ludzi.

Po drugie Dusza. To dopiero jest bogactwo form, treści. Dusza jest samonapędzającą się machiną generującą doświadczenia. [oczywiście w zależności od wieku duszy te doświadczenia – ich ilość, głębia – są przeżywane.] Jest jednak ważna sprawa – na jakość tych doświadczeń mamy wpływ [Duszy generalnie nie zależy na tym, może mieć tak samo dobrze wysokiej jakości jak i niskiej jakości – byle one były]. Tu rozpoznaję zawsze jakiś obszar możliwych opcji, dostępnych zmian dla siebie i kogokolwiek innego. W zakresie jeśli się zgadzamy z Duszą możemy wybierać doświadczenia spośród różnych jakości i zupełnie nie wysuwamy się spod ochrony Duszy, nie sprzeciwiamy się jej. Czyli jesteśmy zintegrowani z nią.

Podobnie można z Duszą rozmawiać, dyskutować, dowiadywać się od niej o jej postawach, przekonaniach, pomysłach na życie. Dusza się daje również przekonywać argumentami. Ale! Trzeba wiedzieć, że jest to wyższa sztuka dostarczyć Duszy argument, który ją przekona. Dusza zwykle ma za nic wyrozumowane argumenty, za to dość dobrze reaguje na argumenty wynikające z przeżyć wraz z dużą dawką emocji. Jeśli umiesz takie sytuacje kreować, w takie sytuacje świadomie wchodzić – możesz zmienić swój los, przekonując Duszę. Ponieważ to co się zwie „losem” jest zespołem przekonań Duszy, która je realizuje ze swoją, często ogromną siłą i przekonaniem. [podobnie działają dobre psychoterapie – zmieniają przekonania Duszy i los, ciekaw wspomnieć tu o Łazariewie i Hellingerze, którzy bezpośrednio w ten obszar celują].

Już same działania dogadywania się osobowości z Duszą dają sporą integrację.

Chodzi o takie dostrojenie, ustawienie wyborów, celów życiowych, pragnień, chęci, zasobów, aby jak największa część składowych była zadowolona z tego. Aby Dusza, mająca siłę jak koń mogła ponieść nas tam, gdzie w miarę chcemy i gdzie osobowość będzie się czuła zrealizowana, a ego potwierdzone.

Dodatkowo można jeszcze szukać harmonii na wyższych szczeblach [a też i na niższych].

Na niższym byłoby to dochodzenie do zgodności osobowości i Duszy z tym, czego pragnie ciało fizyczne i czego może dostarczyć [zgodność również z jego warunkami i ograniczeniami].

Na wyższym poziomie byłoby to dochodzenie do własnej Wyższej Jaźni, np. przez odrzucanie idealizacji, idei przejętych z zewnątrz. Ciekawy przykład podaje Antony de Mello w swojej książce „Przebudzenie”, mówi o pozbywaniu się złudzeń.

Tak działają Wyższe Jaźnie – nie mają złudzeń. My natomiast możemy właściwie na każdym stopniu rozwoju wejść w jakąś idealizację, skleić się z jakąś ideą i oderwać się od prostego i czystego prowadzenia z Góry. Ponowne przyjście do tego stanu równa się zwiększeniu integracji.

Tak więc, krótko i zwięźle powiedziałem o duchowym „stawianiu się do pionu”. Do pionu, czyli dopracowanie się w miarę jednej spójnej linii myślenia, przeżywania, działania.

Z moich doświadczeń wynika, że prawdziwie sprawnie dokonana integracja skutkuje zjednoczeniem myśli, czynów, uczuć. Jednocześnie daje stan bardzo prosty wewnętrznie, niemalże pozbawiony emocji. Oczywiście jest tu do wyboru, bo może akurat ktoś lubi emocje, lubi wkręcać się w jakieś doświadczenia. Ma prawo – Dusza, zwłaszcza młodsza, zresztą do tego zachęca.

Do pewnego czasu więc integracja jaźni jest sprawą poza zainteresowaniem, dopiero od pewnego momentu wieku duszy i przy uruchomionym Świadomym Ja  zaczyna integracja być czymś chcianym.

Reklamy