Gniew nieadekwatny i przesunięty

Tak kiedyś się zastanawiałem nad kondycją ludzką: ludzie są niby ostatnim członem łańcucha pokarmowego.. A może ktoś NAS podjada?

Na zewnątrz nic raczej takiego nie widać.

Gdy jednak zagłębimy się w świat niewidzialny, choćby nawet tak bliski wszystkim jak świat emocji [poziom astralny], to okazuje się, że jest na co popatrzeć!

Gniew

Wybrałem gniew z przyczyn osobistych. Dosyć często odczuwam gniew i zdążyłem się mu już sporo przyglądnąć. Oczywiście też przeczytałem książki na ten temat, np. jak sobie radzić z gniewem. No i, można by powiedzieć: „oczywiście” żadna z nich nie wyjaśniła mi zagadki gniewu, zwłaszcza gniewu nieadekwatnego.

Ja rozumiem, gdy coś nie idzie po mojej myśli, to czuję gniew.

Jeśli zaś nie uda mi się albo rozwiązać sytuacji, albo wyrazić gniewu, albo spojrzeć na sytuację z wyższego poziomu [tak aby dusza zmieniła sposób widzenia sytuacji], gdy nie uda mi się to, to zaczynają zalegać we mnie pokłady niewyrażonego gniewu.

Gdyby tak tylko było, to sprawa byłaby w miarę prosta, na terapię. Wyraziłoby się gniew niewyrażony i po krzyku.

Gdy zaś sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, to można się naprawdę w emocjach pogubić.

Tutaj wchodzimy w temat, który możnaby zaliczyć do „teorii spiskowych” 🙂 [za którymi osobiście nie przepadam..]

Spotkaliście się z opowieściami, że Anunaki przybyły na Ziemię i zmieniły kod dna ziemian i tu się wcielają?
Spotkaliście się z opowieściami o reptilianach [gadzich istotach], które dzierżą władzę [New World Order, itp.]?

Wg. mnie sprawa jest mniej huczna, niżby chcieli niektórzy szermujący takimi hasłami, acz -niestety- szeroko znana. Wg mnie wiele osób, które widzieliście dzisiaj mają symbionty [in. „krokodyle” – odpowiednik owych Anunaki, czy reptilian]. Niektórzy z nich są dobrze wam znani. Niektórzy mocno zresztą mogli wam w życiu namieszać. [O zjawisku piszę w art. w dziale o obciążeniach duchowych].

Jak dla mnie właśnie symbionty „zasiedliły” środowisko ziemskie za sprawą przyłapywania się do ludzi [którzy też chcieli pomocy, więc jest to wymiana].

I owe symbionty mocno manipulują na planie emocjonalnym. Mając podlinkowane [popodłączane] pod siebie ileś osób z otoczenia manewrują tak osobą na której żerują i jej energią, że to, co mogłoby być prostym gniewem przeradza się w jakąś łamigłówkę.

Dajmy najprostszy przykład: osoba uzależniona od alkoholu [czyli posiadająca krok. astralnego]. Taki ktoś bardzo dobrze umie zadziałać na gniew.
Otóż:
1. umie wywoływać gniew
2. umie wymigiwać się [powoduje poczucie nieadekwatności]
3. umie przełączać energię gniewu poza siebie

1. O tym, jak może zagniewać alkoholik, to tylko jego żona wie najlepiej. Np. nie jest świadomy swoich obietnic, które daje w nadmiarze [dlatego, żeby tylko dali mu spokój]. Potem oczywiście, owa żona przychodzi do niego i pyta, „a gdzie moje obiecane..<coś>..”? Oczywiście nie ma, więc żona po dziesiątym razie wpadnie w gniew a po pięćdziesiątym we wściekłość.

Osoby z krok. mając cudowną właściwość – pięknie się prezentują [stąd zresztą są powoływane na stanowiska, na których prezencja i wizerunek się bardzo liczą [wiecie o kim mówię? ;)].

2. Wymigiwanie się jest jednym z ważniejszych punktów w tym procesie. Jest załatwiane nie przez nosiciela [człowieka], a przez opiekuna symbionta [byt duchowy niewcielony]. Tu zaczyna się jazda – jazda na naprawdę wysokich, „nieziemskich energiach”. Kiedykolwiek spotykam się z osobą z krok. to czuję od razu owe niezwykłe energie. Niezwykłe, ponieważ potrafią tak bardzo zamieszać w głowie i w emocjach. One bowiem powodują, że gniew, jeśli się odczuwa w stosunku do nosiciela, zaczynamy postrzegać jako… nieadekwatny. Osoba nadmiernie pijąca jest w stanie przekonać swoją żonę, że pije, bo mu doktor kazał [chociaż jest to bzdura], mąż zdradzający [mający np. krokodyla mentalnego] potrafi powiedzieć, co on właśnie nie robił dla domu i że powinna żona być mu wdzięczna [i ona JEST mu wdzięczna..]. Szef opowiadający podwładnym o niezwykle ważnym projekcie, którego muszą się podjąć [w imię polepszenia notowań szefa u dyrekcji] – jest bardzo przekonujący i nikt nie zająknie się by podważyć pomysł.

Nie dziwmy się sobie, że dajemy się zwieść. Oczekujemy zwykłych, ludzkich energii, a dostajemy smagnięcie tak wysoką energią, że miesza się nam w głowach [przynajmniej mi się miesza]. To są już posunięcia z ciała adi – ciała nadwania znaczeń [poziom opiekuna krokodyla]. Ktoś bowiem nadał inne znaczenie naszej postawie, a my, nie mając władz umysłowych na tym poziomie, potulnie przyjmujemy to.

Ten krokodyli sposób – wymigiwanie się powoduje u osoby gniewającej się totalne pomieszanie: „jak to ja mam się na niego gniewać? To mnie się chyba pomieszało z gniewem wobec tej osoby! Ona jest taka w porządku!” Poddanie się manipulacji krokodyla [i jego opiekuna] powoduje, że z naszym gniewem można zrobić niemal co się chce. Na początku jest on zgromadzony, jak w kanistrze [jako, że nie został wyrażony].

3. Kwestia przełączania energii. Tu dochodzimy do ezoterycznego sedna sprawy. Jeśli szukać procesów, które mocno zaburzają nasz prywatny świat jak też i nasz społeczny świat, to podejrzewam, że tu można znaleźć wyjaśnienie.
Starożytni chińscy mędrcy taoistyczni namawiali do pielęgnowania osobistej energii czi. Dawało to bardzo dobre wyniki w osobistym życiu.

Na dzisiaj, gdy mamy tak wiele połączeń, możliwe jest obszerne zbieranie, gromadzenie i manipulacja energią ludzi, zwłaszcza energią emocjonalną. Im więcej energii emocjonalnej ludzie zainwestują, im bardziej będą wchodzić w swoje nieszczęsne sytuacje, im bardziej będą „walczyć”, tym lepiej dla.. kogo?
Otóż sądzę, że dla zarówno samych krok. jak i ich opiekunów.

A w dzisiejszych czasach, gdy potrzeby są rozbuchane, gdy pragnienia rosną niemalże z miesiąca na miesiąc, jakże łatwo na tym grać poprzez niezaspokojenie, wywołanie gniewu na brak komfortu u pojedynczych osób.
To już nie tak grubymi nićmi szyte ruchy, jak z początków wieku XX – to już nie są ideologie czy nacjonalizmy, poruszające masy. Dzisiaj mamy do czynienia z „pokuszeniem” na poziomie pojedynczego człowieka, małżeństwa, rodziny. Skala zmniejszenia miru w rodzinach świadczy o tym, jak bardzo mocno eksploatowana jest ta działka. Jak trudno się dobrać partnerom! A dlaczego? Także [oprócz innych przyczyn] dlatego, że mają mocne siły, które chciałyby na ich niesnaskach skorzystać!

Emocjonalność aż bucha obecnie, i co ciekawe, jest kanalizowana dosyć skrupulatnie. Na wielu poziomach.  Kanalizowana, czyli kierowana jest energia emocji, co ciekawe [wg moich odczuć], jest czasowo odraczana i dawkowana w innych momentach.

Tak więc mamy

Przesunięcie w czasie i w przestrzeni

Jeśli tak istotnie jest, to odczucia, które do nas przychodzą, mogą nie pochodzić zupełnie od nas samych. Następuje przesunięcie energii emocji – w czasie [te emocje nie  biorą się z aktualnej działalności, jak i przesunięcie w przestrzeni [te emocje nie są „stąd”].

Kiedyś ktoś dobrze powiedział: „Przemyśl i odczuj, że to, co odczuwasz może nie pochodzić z ciebie samego”.

Owszem, trochę musimy mieć jakieś „zaczepienie”, aby w ogóle można było nas wybić z dobrostanu za pomocą zewnętrznego kontrolowania zmasowaną falą energii.

Osoby przebywające z dala od cywilizacji [a zwłaszcza te medytujące, modlące się], w spokojnym środowisku nie będą podlegać takim „rytmom” emocjonalnym, ponieważ mają owe zaczepy w dużym stopniu uspokojone.

Natomiast osoby zaangażowane w pracę, w życie społeczne, gospodarcze mają zwykle życie przesiąkniętne falami, które nie raz na nich taką presję wywierają, że jak przychodzą z pracy, to ledwo żyją.

Można dodać, że najprawdopodobniej takie fale emocjonalne są łączone i uruchamiane w dużych grupowych manipulacjach. Przykładem może być giełda, do której moją duszę bardzo ciągnie. Pojawiają się tam tak ogromne emocje, natomiast są one nie „zgodnie” z moim interesem, a zupełnie przeciwko. Nawet jeśli jestem w stanie rozsądnie, konceptualnie pomyśleć, co mam zrobić, to ze strony emocji jest tak ogromna presja, że nie jestem w stanie działać dla własnego zysku, natomiast bardzo łatwo daje mi się działać na własną niekorzyść.

Dlaczego to piszę?

Żeby uświadomić sobie i jeszcze może komuś, że nie muszę się utożsamiać z tym, co przeżywam, jeśli odczuwam nieadekwatność emocji, może tak być z powodu pewnej manpiulacji zewnętrznej. [Tu oczywiście warto przypomnieć, że większość psychoterapii nie zgadza się z tym, mówi, że nie ma czegoś takiego, jak „pole energii emocji”. Będą wysilali się, aby wmówić mi, że mam się jeszcze bardziej terapeutyzować, ponieważ jeszcze nie dotarłem „do źródła”.
Dlatego dla siebie – przekonuję siebie samego, aby nie dać się zapędzić w kozi róg poszukiwania w sobie przyczyn dla tego, czego we mnie samym nie ma. Wiele, wiele już przepracowałem. I wiem, że moje odczucia mogą powstawać li tylko z powodu przebywania w danym miejscu, środowisku, czasie.]

Piszę to, aby uświadomić sobie, że logika emocji jest bardziej złożona niż myślałem, ale na szczęście już wiem więcej niż poprzednio. I mogę nie oskarżać się o taką nieadekwatność, jaką odczuwałem.

Jestem w tym wszystkim coraz bardziej swobodny. To sobie cenię na ścieżce duchowej.

Reklamy

10 Komentarzy (+add yours?)

  1. omena33
    Paźdź 22, 2011 @ 15:50:56

    Pozwolę sobie zacytować podstawową zasadę ho opnopono „Oczyszczać , oczyszczać …oczyszczać ;)”
    Podsyłam pewien link , być może zechce się Pan z Nim zapoznać i wyrazić swój pogląd na temat autora ….Ja mam mieszane uczucia , jest mi ciężko ogarnąć tego człowieka – co z pewnością nie wyklucza pewnej wartości merytorycznej treści
    http://nikodemmarszalek.pl/artykuly

  2. SwiatDucha
    Paźdź 23, 2011 @ 00:04:16

    Dzięki za komentarz.

    Co do linka: mówisz o mieszanych uczuciach, to rozumiem, że nie wszystkie jego treści przemawiają do Ciebie.
    Nie napisałaś żadnych konkretów, więc i ja piszę odpowiedź ogólnie.

    Niko nie pisze tego, co ja: że należy materiał przy pierwszym podejściu traktować jako nieprawdziwy. A może warto, bo tak naprawdę każde „szkolenie” duchowe powinno być osobiście przez adepta akceptowane, sprawdzane. Każde przyjmowanie „na wiarę” zwykle kończy się mniejszym lub większym idealizmem, który jest różny od urzeczywistnienia [coraz lepszego funkcjonowania].

    Nikodem jest też adminem forum swiatdusz.pl, gdzie są umieszczone obszerne rozważania i sesje z duszami.
    Tamtejszy klimat istotnie jest specyficzny – ileś dusz/osób chciało sobie te tematy w taki sposób pokazać i tak właśnie się stało. Ja się tam zainspirowałem, ale nie „wpadłem z głową”, ponieważ mam trochę inne podejście.

    Proponuję Ci, omeno, żebyś doceniała swoje własne podejście i trzymała się go jednocześnie będąc elastyczną.
    Zwykle mamy możliwość dosyć dobrego rozróżniania i rozwijania go. Nazywa się to świadomością rozróżniającą.
    Proponuję większą wiarę w swoje odczucia [zwłaszcza te ze stanu medytacyjnego], bo zwykle odczucia są prawdziwe, a ludzie je łatwo, chętnie i często przytłumiają, np. z powodu zachwytu lub wiary. [odczucia to coś innego od emocji]

  3. omena33
    Paźdź 23, 2011 @ 05:43:11

    …Nie zawodzi mnie ta odpowiedź, przeciwnie …lepiej bym tego nie ujęła ;))))
    Pan N i współautorzy napisali wiele ciekawych rzeczy , jednak moje wrażenie jest takie jakby wiedza była wyjałowiona , choć zapewne nie jest taka w 100%.Przeczytałam kilka ciekawych artykułów, na tematy dla mnie nowe i świadomie nawet podobały mi się , jednak emocjonalnie stały się dla mnie niestrawne co sprawiło że nie powrócę już do ich dalszej lektury.
    Trafiło do mnie tylko jedyne stwierdzenie , które nie jest”odkryciem Ameryki ” ale jest dosyć powszechną motywacją /konsekwencją przypadłością rozwoju duchowego.Kontekst stwierdzenia był mniej więcej , że, wielu ludzi w momencie postępowego rozwoju duchowego zaniedbuje fizyczną stronę życia .
    …Oczywiście , że tak się dzieje -przynajmniej w moim przypadku- ponieważ świat im bardziej frustrujący bywa świat materialny tym chętniej zagląda się w głąb siebie .
    No kto mnie lepiej zrozumie niż ja siebie samą ;)))))))

  4. Mariusz
    Paźdź 23, 2011 @ 14:11:45

    Andrzeju, piszesz:
    „Dajmy najprostszy przykład: osoba uzależniona od alkoholu [czyli posiadająca krok. astralnego]. Taki ktoś bardzo dobrze umie zadziałać na gniew.
    Otóż:
    1. umie wywoływać gniew
    2. umie wymigiwać się [powoduje poczucie nieadekwatności]
    3. umie przełączać energię gniewu poza siebie”

    Dzięki temu, po 20 latach uświadomiłem sobie, że mój ojciec, spełniający w/w kryteria, tak mnie powalał energetycznie, bo miał krokodyla. Wreszcie poczułem, co to oznacza osoba z krokodylem astralnym i jak taką osobę wyczuć, by ją omijać z daleka. Na szczęście, nie mam kontaktu z ojcem od 20 lat. :)))))

    Ale heca, jak czasem rozjaśnienia w naszej głowie przychodzą w najmniej oczekiwanych chwilach, i jak można zrozumieć sytuacje sprzed lat. Dzięki, Andrzeju. 🙂

  5. SwiatDucha
    Paźdź 23, 2011 @ 15:39:29

    to mi miło 🙂

  6. Mi...
    Paźdź 25, 2011 @ 23:13:47

    SwiatDucha napisał: „A może ktoś NAS podjada?”

    Przypuszczam, że na pewno. Zjawiska występujące w świecie przyrody, łańcuch pokarmowy, pasożyty itd. każą przypuszczać, że ten proceder „podjadania się” sięga o wiele dalej niż oko ludzkie widzi.
    Dziś czytałem o jakimś grzybie, który atakuje mrówkę, później przytwierdza ją do liścia i wyrasta z jej głowy. Kto to wymyślił? Jest masa „okrucieństwa” w tej wzajemnej konsumpcji.
    Właśnie wpadła mi myśl, że jest to dopuszczalne gdyż całość jest czymś na kształt wielowymiarowego wielkiego organizmu, w którym wszystko jest uzasadnione tak jak uzasadnione są procesy dziejące się w naszym ciele (obumieranie komórek, flora bakteryjna w jelitach itd.).
    Gdyby wypadający włos z głowy gniewał się, że kończy swój żywot na dywanie to wydawałoby się śmieszne – prawda? Hm, może nasza perspektywa i całkiem słuszny gniew na okupację symbiontów/krokodyli itp. są tak samo śmieszne jak ten gniew włosa z poziomu dywanu? Może nasze wpisy są tylko wzorem na dywanie bez żadnego znaczenia?
    Może uosobienie, świadomość „ja” jest nowotworem, który chce się rozrastać zamiast zaakceptować swój kres? Może dusza jest wirusem w ciele ducha? Może ta tragikomedia nie ma początków i końca?

    W przyrodzie ofiara często jest znieczulana lub unieruchamiana jakimś jadem.
    Nie jest obca mi myśl (choć wolałbym jej nie mieć), że może miłość jest takim kosmicznym jadem, którego zadaniem jest znieczulić ofiarę dawką szczęścia aby nie wierzgała. Oby tak nie było, oby miłość nie była upragnionym przez nas jadem.

    pozdrawiam

  7. omena33
    Paźdź 27, 2011 @ 15:28:00

    Mi…napisał:
    Może uosobienie, świadomość „ja” jest nowotworem, który chce się rozrastać zamiast zaakceptować swój kres? Może dusza jest wirusem w ciele ducha?

    Wydaje mi się że jest to rodzaj synergii i symbiozy między poszczególnymi jaźniami niż żerowanie którejś na kimś / czymś.
    Ja rozumiem to w ten sposób, że każda z nich lepiej się czuje i działa w porozumieniu z pozostałymi,tworząc sumę , a w pojedynkę byłyby jakby niekompletne.

  8. SwiatDucha
    Paźdź 27, 2011 @ 23:12:40

    oczywiście współzależności istnieją i mają się dobrze dla wspólnego dobra 🙂

    > świadomość „ja” jest nowotworem, który chce się rozrastać
    to by było o ego, czyż nie?

  9. Mi...
    Paźdź 28, 2011 @ 13:50:17

    – tak

  10. Marek
    List 04, 2011 @ 01:14:28

    Dla mnie też było zawsze jasne, że jako gatunek nie zwieńczamy łańcucha pokarmowego. Wszechświat jest zbyt duży a my zbyt mali, byśmy byli na jego końcu. Możliwe że na krokodylach żerują znacznie bardziej rozwinięte formy istnienia :)))

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: