Jesteśmy przecież dorośli


„Jesteśmy przecież dorośli.”

Powiedział tak pewien mój znajomy [który dziwnym trafem ma duże wejście i krokodyla]. Jak się domyślacie, nie jestem zachwycony tą znajomością, ale na razie tak jest.

W komentarzach Tristen dużo mówił o tym, że system [ekonomiczny, w którym żyje] więzi go, że nie może zrealizować swoich prostych pagnień, zaspokoić potrzeb.
Wiele młodych osób tej jesieni wystąpiło z podobnymi postulatami. Są znani jako „ruch oburzonych”.

Jeśli ci młodzi ludzie nie mogą osiągnąć swoich prostych celów, to któż może w takim razie je osiągnąć? Ano ludzie, którzy mają obciążenia duchowe, zwłaszcza ci z krokodylem, a też i ci z wejściami oraz z oboma na raz. To jest oczywiście paradoksalne, ponieważ jak się mówi „obciążenie”, to myślimy – o, taki ktoś ma gorzej w życiu. Ma gorzej, to prawda, ale z duchowego punktu widzenia, natomiast w zwykłym życiu jest mu – paradoksalnie – łatwiej.

Co ciekawe, im mocniej tacy ludzie są obciążeni, tym zwykle jest to wyższy poziom zaspokojenia potrzeb. Potrzeb fizycznych, które widać. Np. pieniądze, samochód, mieszkanie, dom, praca, rodzina. Ostatnio wahałem panią, która ma duże wejście i trzy krokodyle. Okazuje się, że jest założycielką i główną redaktorką poczytnego pisma, które jest bardzo znane i szanowane w świecie biznesu. Pytanie: czy dobrze jest być taką panią [i mieć owe obciążenia], czy też nie mieć takich osiągnięć zawodowych i nie mieć tych obciążeń. Osoby po lekturze tekstów o owych obciążeniach mogą się już domyślać [oceniać to sami dla siebie].

Można właśnie powiedzieć patrząc na takie przebojowe osoby, osoby osiągające sukces: o, zobacz, oni to umieją, a TY? Jak nie masz obciążeń i nie zamierzasz ich przybierać [bo można, a co], to właściwie sam siebie lokujesz na marginesie życia.

Jeśli się chce być ze sobą szczerym, to istotnie, bez nadwyrężania siebie nie ma co liczyć na powodzenie w systemie, w którym żyjemy. Tristen liczy na rewolucję, bunt, ufa, że stosunki społeczne mogą się zmienić. Nie ma zamiaru też siebie nadwyrężać, wraz brakiem chęci sesjowania czy psychoterapii. Niestety, chyba nie uda mu się tak długo wytrzymać. Potrafię zrozumieć tą ideę, natomiast upieranie się przy idei, która nie ma realności [czyli nie prowadzi do urzeczywistnienia].. rani samego zainteresowanego.

Moje przekonanie jest takie, że system, który przez dziesiątki stuleci się dobrze trzymał i nadal nie ma w sobie dobrze zdefiniowanych przyczyn kłopotów [obciążeń duchowych o których piszę], taki system nie ma szansy nawet na sensowny bunt, czy rewolucję, ponieważ nie ma jasno postawionego celu owego buntu. Będzie to bunt naskórkowy – ot, wskażą niektóre objawy, tamci powiedzą no tak, to nad tym będziemy pracować.. i rozejdzie się wszystko po kościach.

Jeśli to czytasz, jeśli wiesz co to są obciążenia krok. i wejściami, to jesteś można powiedzieć w dużej mniejszości, która może spojrzeć pod podszewkę świata [systemu społecznego]. Możesz z tego wglądu wyciągnąć wnioski i się w bardziej sensowny sposób przystosować, mniej narażając siebie.

Na idealistyczną wersję bym nie liczył; najpewniej za naszych czasów nie zmieni się świat na tyle, żeby krokodyle nie przewodziły a wejścia nie walczyły z wielką mocą o swoją [złudną] rację. Tak więc namawiam raczej do racjonalności niż do idealizmu. [patrz A. de Mello „Przebudzenie” – tam jest napisane, że każda idealizacja jest szkodliwa, i że warto się przebudzić].

Ci DOROŚLI

Osoby, które dobrze funkcjonują [zwłaszcza te, które mają obciążenia] mówią o sobie, że są dojrzali, dorośli. Tak samo mój znajomy. Potrafią się znaleźć, odnaleźć w gąszczu administracyjnym, prawnym, gospodarczym, a nawet „wyrwać” sporo dla siebie. Mówią o sobie „dorośli”.

„Dorośli” wskazują na tych, którym się nie powiodło, jako na niedorosłych, niedojrzałych. Wskazują na ludzi, którzy tak, jak Jezus mówił są „jak dzieci”, jak dzieci często są wierni, idealistyczni, wręcz naiwni.

W takim wskazywaniu celują w tym panie, wiedzione ewolucyjnym, prokreacyjnym instynktem, punktując panów, którzy akurat nie chcą się umoczyć w obciążenia. Mówią: kto to jest, jak nawet nie umie dostać dobrej pracy/ mieć samochodu, mieszkania. Nie ma co z nim zaczynać, jak nie ma ambicji na karierę. Miałem dwa takie związki – panie odchodziły, bo przecież jak z takim „kimś” dalej żyć?

Panie mają rację, że owi panowie są niedostosowani. Nie raz widziałem, jak od takiego przyjaznego, nieprzystosowanego czmychały dziewczyny jak od zarazy…

Nie wadzi paniom to, że aby się dostosować, trzeba się poddać systemowi i albo w prosty sposób zostać wykorzystanym, albo w bardziej podły – poprzez przyjęcie obciążenia. Pięknie wchodzą zaś jak w masło w związki niepewne, chybione, czy wręcz zupełnie upodlające, gdy widzą u partnera dobre uposażenie, awans w pracy, sporą gotówkę [objawiającą się „poziomem” życia]. To przyciąga, i nic dziwnego – rodzinę trzeba wyżywić, dać jej odpowiedni status, poziom komfortu.

Niestety, dla pań, które nabierają się na ową „dojrzałość” los, Wszechświat zsyła przekleństwo. Jak ożenią się z atrakcyjnym, obiecującym wiele nosicielem sporego krokodyla, to – wzależności od poziomu kr. – albo zostaną zwiedzione, wykorzystane, albo zdradzone, albo porzucone, a czasami nawet fizycznie pobite [bo zupa była za słona].

Na pewno zaś nie zaznają prawdziwej bliskości, ponieważ nosiciel jest jednocześnie nałogowcem unikania bliskości i osobą o zaburzeniach emocjonalnych. Co ciekawe, niekiedy takie osoby się [ich Dusze] cieszą z tak emocjonującego życia. Spokój niektórych nie przekonuje do siebie.

Pozytywne nieprzystosowanie – ma swą cenę i swój cel

Profesor Dąbrowski, polski psycholog, dobrze identyfikował, że pozytwyne nieprzystosowanie ma w sobie coś ze zdrowia. Pozytywne w rozumieniu, że nie szkodzi nikomu. Doskonałe dosotosowanie [wraz z psychopatią i socjopatią] lokował w obszarze patologii. Czyli mówił to, co ja, tyle, że nie miał wglądów ezoterycznych.

Posłanie do nadwrażliwych

autor: Kazimierz Dąbrowski

Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata
za niepewność wśród jego pewności
Bądźcie pozdrowieni
za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych

Bądźcie pozdrowieni
za to, że odczuwacie niepokój świata
jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie

Bądźcie pozdrowieni
za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata
za wasz lęk przed bezsensem istnienia

Za delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie

Bądźcie pozdrowieni
za waszą niezaradność praktyczną w zwykłym
i praktyczność w nieznanym
za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego

Bądźcie pozdrowieni
za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich
za wasze zachłanne przyjaźnie i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami

Bądźcie pozdrowieni
za waszą twórczość i ekstazę
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno

Bądźcie pozdrowieni
za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane
za to, że niepoznanie się na waszej wielkości
nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po was

Bądźcie pozdrowieni
za to, że jesteście leczeni
zamiast leczyć innych

Bądźcie pozdrowieni
za to, że wasza niebiańska siła jest spychana i deptana
przez siłę brutalną i zwierzęcą

za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego

za samotność i niezwykłość waszych dróg

bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi

Reklamy