Czyste środowisko i zanieczyszczenie ciał

Wróciłem niedawno z Lanckorony, z aszramu Babaji’ego. Tym razem było zimno, na tyle zimno, że trzeba nam było się ewakuować – gospodarze mają kłopoty z grzaniem. Ale w cieplejsze pory roku, może być lepiej pod tym względem.

Mimo tego zostałem pobłogosławiony, już drugi raz. Po raz pierwszy zacząłem dużo więcej czuć nosem zapachów po powrocie z Lanckorony w lipcu. To było istotnie ciekawe, ponieważ nie myślałem, że mogę w mieście tyle odczuwać zapachów. No niestety, zwłaszcza tych świadczących o mniejszym lub większym smogu. Do tamtej pory nie śmierdziało mi miasto, a zaczęło.

Tym razem zrobiło się coś jeszcze. Od kilku miesięcy czułem coraz bardziej wpływ energetyki miasta na moją skromną osobę. Przygniatało mnie to, że wokoło jest ileś osób, które mają różne energie, nastawienia takie i inne, wzburzone emocje, obciążenia, którymi sieją wokoło. W Lanckoronie nagle zrobiło się pusto – wokoło mnie w obrębie kilkuset metrów nie było nikogo takiego. Dodatkowo wzniesienie, na jakim jest ta wioska posadowiona, ponad poziomy dolin beskidzkich, dawało separację od zalegających nisko płaszczy energii.
Poczułem się bardzo dobrze, mimo to, iż fizycznie nie mieliśmy z kolegą aż tak super warunków. Odczucia energetyczne przeważały u mnie.

Uświadomiłem sobie, jak przesycony jestem energią miasta, jak różnego typu oddziaływania energetyczne skłaniają mnie [chcąc – nie chcąc] do zachowywania się w sposób mało radosny. I żebym jakiej to jogi nie stosował, to jeśli coś oczyszczę, to od razu na to miejsce pchają się energie z otoczenia. Nie energie od Boga, miłości, Wyższych Jaźni, ale od tłumu w centrum miasta, z okolicznych domów i mieszkań, z czapy energetycznej miasta.

Przez wiele lat miałem do siebie pretensje, że późno chodzę spać. Z czasem zauważyłem, że późno oznaczało przebywanie jakiś czas w przestrzeni nocy, gdzie ludzie nie działają, gdzie nie muszę się bronić przed zamieszaniem umysłowym. W Lanckoronie nie było tego problemu – wieczorem odczucie senności nie było torpedowane przez pragnienie „odsapnięcia” energetycznego. Nie było zakłóceń, więc nie było potrzeby się bronić, można było swobodnie zasnąć.

Rozmawiając o tym z Łukaszem wyszła też kwestia odżywiania się. Takie opresyjne sytuacje w mieście, gdy wokoło gromadzą się cudze energie i chcą wejść i zasiedlić się u mnie, generują też spore napięcia emocjonalne. Ludzie żyjący jeden na drugim [w wielopiętrowych budynkach literalnie tak jest] mogą wytwarzać sobie napięcia emocjonalne z powodu samego sąsiedztwa, w którym żyją. Nie dziwne jest, że „tak się rozprzestrzeniają choroby cywilizacyjne”.
Takie napięcia w ciele rodzą zastoje energii – obszary w ciele, które są napięte a jednocześnie brakuje w nich energii. Lowen pisał kiedyś, że mięsień napięty, spęczony ma paradoksalnie bardzo mało energii, o wiele mniej, niż ten, który jest swobodnie rozluźniony. Do rozluźnienia mięśnia, mięśni, bloków energetycznych, emocjonalnych potrzebna jest energia. Co zrobić, gdy w otoczeniu, najbliższym środowisku nie ma tej biologicznie sycącej energii natury, a jest dużo energii porwanych emocji i myśli od innych ludzi.

Łukasz zauważył, że w takich przypadkach pomaga jedzenie z niższymi wibracjami. Jakoś właśnie te cięższe rodzaje pokarmu potrafią przeniknąć do owych zawęźleń energetycznych i je – chociaż częściowo – nasycić. Stąd rozumiem, że ludzie tak preferują mięsożerność [na jednego człowieka przechodzącego na wegetarianizm czterech przechodzi na dietę mięsną – bo mają kłopoty].

Osobiście mięso odczuwam oczywiście jako „zło konieczne”. Konieczne w wypadkach, gdy nie ma innej możliwości energetycznego zasilenia się, czy chociaż w miarę szybkiego przepracowania jakiegoś problemu. Podwodny mówi o tym, że niższe ciała zostały po to nam dane, aby można było przepracować kłopoty i nieprawidłowe postawy na ciałach wyższych. Stąd jedzenie mięsa może pomóc przykładowo w poradzeniu sobie [przynajmniej tymczasowo] z jakimiś skutkami błędnych idei, albo mocno kłopotliwej emocjonalnie czy energetycznie sytuacji. Jak mi np. jakiś krokodyl nagrzmoci to mam wybór – albo tydzień zbierać się na owsiance, albo w pół dnia „dojść do siebie” jedząc mięso.

Jednakże pamiętam dobrze, że jest to sposób przejściowy i sam z siebie zaniża wibracje. Gdy mam na myśli oczyszczanie się, mięso i inne niskowibracyjne pokarmy po prostu powoli odstawiam.

W spokojnym czasie zapominam, że w ogóle jest taki pokarm.

Tu jeszcze dwa słowa o ideowym wegetarianiźmie. Oprócz tego, co Hellinger mówi, że stawia się ponad systemem z którego pochodzą przodkowie jedzący mięso i przez to odrzuca rodziców, jest jeszcze coś.

Ideowość jest piękna, przynajmniej tak wygląda. [Ja kiedyś też, zainspirowany przez Wyższe Jaźnie odmawiałem ideowo jedzenia jakiegokolwiek mięsa. Przyszły problemy karmiczne i okazało się, że byłem za słaby na takiej diecie, aby zacząc z nimi pracować. Przyszły ogromne ciężkie karmiczne energie, aby to dźwigać potrzeba było grubej energii.]

Wydaje się, że wegetarianie mający poblokowany system energetyczny mogą mieć kłopoty z doenergetyzowaniem organizmu: blokady w przepływach istnieją, natomiast wysokowibracyjna energia z pożywienia nie przedostaje się przez te blokady. Stąd wniosek: przy niskowibracyjnych blokadach, potrzeba niskowibracyjnego pożywienia [przynajmniej trochę]. A najlepiej sobie popuszczać bloki i być jak skowronek!

Tak więc mieszkając w mieście, sposób jedzenia i apetyt na to, na co mam obecnie, w dużej części może pochodzić z tego, że właśnie mieszkam w mieście.

Ale to tak na marginesie.

Kiedyś przeprowadzę się na wieś 🙂 Już nad tym myślę, powoli zbieram dane i zastanawiam się, gdzie by było dobrze.

Reklamy

29 komentarzy (+add yours?)

  1. omena33
    Gru 13, 2011 @ 09:07:51

    …Potwierdzam wyższość wsi nad miastem …im mniejszy postęp na danym obszarze wiejskim tym odczucie przyjemniejsze o tym że czas płynie tu inaczej .Od dwóch lat jestem szczęśliwym mieszkańcem , małej miejscowości – przeprowadziłam się tu z „blokowiska „… i nie wrócę już tam nigdy ;))))))))))))
    Zrezygnowałam z jedzenia mięsa i wszelkich używek….oooooo gorzkiej czekolady rzecz jasna nie liczę :)))))))) – z dnia na dzień, bo przyszedł taki czas i środowisko mojego życia właśnie temu sprzyja .
    Przed spożyciem posiłku dobrze jest go poprzedzić własną modlitwą oczyszczającą , zawsze to choć troszkę niweluje to zanieczyszczenie pokarmu .
    Podsumowując swoja wypowiedź napiszę „Lepsze jest wrogiem dobrego „:))))))))))))))))

  2. Davvidia
    Gru 13, 2011 @ 12:36:03

    ..pewnie dlatego nie zrezygnowałam z ryb i potrafię zrobić tak tłustą zupę na oleju, że mojej ŚP babci zupa na boczku – siada :D. Odnośnie modlitwy przed spożywaniem, na youtube jest piękny 9 częściowy film z badań nad wodą. Oczywiście autorowi strony pozostawiam decyzje o udostępnieniu linku 🙂 http://www.youtube.com/watch?v=obTyLa2x1BI&context=C2cd5eADOEgsToPDskI7jdpHJCpxz-QkcLtepsRL

  3. SwiatDucha
    Gru 13, 2011 @ 16:06:11

    Też tak myślę, tak duże grupowanie się ludzi w miastach wydaje się dodawać mnóstwo stresu ludziom.

  4. SwiatDucha
    Gru 13, 2011 @ 16:06:33

    dzięki za link 🙂

  5. SwiatDucha
    Gru 13, 2011 @ 16:07:45

    tak właśnie myślałem, że przestawieniu się całkowitemu na dietę wege sprzyjają wibracje wsi.

  6. Mi...
    Gru 13, 2011 @ 20:36:46

    Nie brałem pod uwagę zależności w odstawieniu mięsa, a trudnościami w przepracowywaniu pewnych spraw. Hm, od lipca tego roku nie jem mięsa. Nie obrusza mnie w ogóle co kto je. Nie czuję się z tego powodu ani jakoś super lepiej ani gorzej jeśli chodzi o zdrowie. Natomiast potęguję się i wzrasta poczucie absurdalności tego co obserwuję wokół siebie. Co do mieszkania w mieście i obecności tłumów to noc jest zbawieniem… dopóki resztki z tego tłumu nie pójdą w końcu spać pijackim snem.

  7. SwiatDucha
    Gru 14, 2011 @ 00:55:36

    > obserwuje jakas dziwna tendencje do bycia razem wsrod wielu ludzi ale nie umiem jej wytlumaczyc
    Z moich badań nad duszami, to wydaje się, że jest bardzo prosto: bliżej siebie żyją to mają więcej interakcji, a więc więcej przeżyć. A tego dusze pragną jak kania dżdżu. I tyle – to proste. Jak się ludziska by rozprzestrzenili, to ich dusze by miały nawet kilka razy mniej doświadczeń i przeżyć. I tego dusze się obawiają. A jak spytasz osobowość – to nie wie co odpowiedzieć, bo nie ma świadomości, czego własna dusza chce.

    No i oczywiście to, co Davvidia mówi – zagłuszanie własnego cierpienia. Wytłumaczeń może być wiele i równorzędne. A im więcej jest sił tym silniej zjawisko następuje.

  8. Mi...
    Gru 14, 2011 @ 20:02:38

    To, że ktoś preferuje samotność może wynikać z kompleksów, różnych lęków, blokad itd.
    Nie lubię określenia „rozwinięty duchowo” ale skoro w tych kategoriach… osoba rozwinięta duchowo jest wolna aby być samemu oraz jest wolna aby być w tłumie.
    Z pewnej perspektywy jestem tylko JA, a z jeszcze innej perspektywy jesteśmy tylko MY.

  9. Mi...
    Gru 14, 2011 @ 20:04:47

    Maksymalny rozwój (duchowy) utożsamiam z maksymalnym zwinięciem…
    to kolejny absurd ale tak to naprawdę widzę/czuję

  10. SwiatDucha
    Gru 14, 2011 @ 20:47:31

    Tak być może, ponieważ Świadome Ja danej osoby już stwierdza, że dosyć swawoli Duszy, albo Dusza już tak stara i zaspokojona wrażeniami, że nie chce więcej. Ale też są dusze, które są po prostu leniwe i gdzieś się zaszpuntują w kącie i tak żyją.

    Gdy poznajesz przyczynę aktualnej sytuacji [intencje, motywy], można sytuację wyjaśnić. Odwrotnie trudno coś powiedzieć – objawy mogą być podobne. Socjologowie badają po objawach i nie umieją znajdować przyczyn, gubią się.
    Ezoteryka dosięga intencji, przyczyn.

  11. SwiatDucha
    Gru 16, 2011 @ 23:00:38

    z pewnością warto być sobą, do momentu gdy zaczynają Cię grzmocić po głowie za to.. wtedy to się przestaje opłacać.
    Pytanie jest takie – czy, jeśli żyjesz w czyimś domu nie powinieneś uwzględniać praw gospodarzy? A wiele na to wskazuje, że nie pochodzisz stąd, więc ziemia nie jest twoim domem.

    A jeśli nawet powiedzieć, że naszym wspólnym domem jest Wszechświat, to wspólnym mianownikiem nie są zachowania, a miłość. Jeśli wyrażasz miłość – jesteś mile widziany we Wszechświecie. Ale jeśli chcesz swój nietutejszy sposób zachowania pokazywać nawet wtedy, gdy drażni on innych, to sory, prowokujesz i możesz liczyć na bumski.

  12. SwiatDucha
    Gru 17, 2011 @ 00:46:18

    Jak jesteś w gościach to po prostu gospodarzowi uciekasz spod linii ognia. Raczej warto nie idealizować sytuacji, w jakiej się jest. Gospodarz nierzadko furiat, ma siły zdecydowanie przewyższające gościa i dodatkowo drzwi zamknięte [z ziemi póki co nie wyemigrujemy].

    Widzę, że nadal masz przekonanie, że masz jakieś szczególne prawa jako gość? Warto pamiętać, że gospodarze na ziemi traktują przybyszów na wzór tego, jak traktują nieproszone zwierzątka.. No, ale jeśli lubisz muchozol jakiś, to możesz nadal trwać w swojej postawie, próbując gospodarzowi coś udowodnić..

    ja nie będę cię od tego odwodzić – to sprawa gustu, jak się chcesz zachowywać 🙂

    > No bo czy normalnym jest ze jesli ktos nad uderzy w jeden policzek to mamy nastawic drugi i znowu byc udzerzonym?

    to rozumiesz przez wyrażanie miłości? żeby wystawiać się na razy? Jak dla mnie to jest masochizm, niewiele z miłością [tym razem do siebie] ma to wspólnego. Jak się tego nauczyłeś, że to jest miłość, to sobie można spokojnie puścić.

  13. Davvidia
    Gru 17, 2011 @ 04:16:42

    Wracając do „jedzenia” zacytuję kawałek Łazariewa „Miłość” str.16,17 „..Jeśli będziemy jeść marchewkę, to nasz wzrok się poprawi i zmniejszy zazdrość….” „Lepiej aby osoby zazdrosne spożywały kasze, kapustę, marchew, pietruszkę, mniej pomidorów, zamiast wieprzowiny – baraninę, gdyż wieprzowina wzmacnia zazdrość. W pierwszej książce pisałem o tym, jak pewien mężczyzna pił krew zabitych świń, co negatywnie wpływało na jego syna. Świńska krew zawierała informacje nie tyle o strachu, ile o przywiązaniu do linii losu – przyjemności seksualnych, jedzenia, czyli do wszystkich cielesnych przyjemności, które uziemiają duszę.” „Gdy człowiek ciągle odżywia się smacznie i różnorodnie, odkrywa coraz więcej informacji zawartych w pożywieniu, po czym staje sie od tego pożywienia zależnym. Wygląda na to, że jedzenie okresowo powinno stawać się jednostajne. Dlatego chleb i kasze, to jedno z najlepszych produktów.”

  14. SwiatDucha
    Gru 18, 2011 @ 01:18:04

    > bezinteresowna miloscia

    definiujesz miłość w sposób „pozaziemski”. To miłość, która jest prosta, wyrazista i nie zagląda pod podszewkę świata. No niestety na Ziemi jest to również zachowanie naiwne i idealizacyjne, ponieważ na Ziemi akurat mamy o wiele szerszy zakres doświadczeń. I chyba właśnie nasze Dusze tu się zjawiły, aby właśnie nauczyć się żyć w o wiele szerszym spektrum i przy głębszym zrozumieniu.

    Jak na razie twoja osobowość może być gniewna na swą DUszę dlaczego tu się znalazłeś i zagniewana na ludzi dlaczego nie prezentują tej miłości, którą Ty znasz.

    A jak się nie ma gdzie uciec, to co? To po kilku latach, kilkudziesięciu latach albo kilkunastu inkarnacjach zaczynasz się uczyć i przyzwyczajać do tego, co to takiego ta miłość w warunkach Ziemskich byłaby… Po drodze oczywiście dostajesz setki razy po głowie i nerkach. A im szybciej się będziesz uczyć, tym mniej dostaniesz wcirów.

    Z drugiej strony masz też drogocenne przesłanie o którym mówisz. Myślę, że droga twoja jest ciężka, ponieważ zarówno chcesz zachować dotychczasowe wartości, a jednocześnie w miarę dobrze funkcjonować na ziemi. Nie ma co krytykować Twoich idealnych opowieści, zapewne wiele z nas chciałoby w takich okolicznościach żyć. I dobrze, że to mówisz, że to przypominasz, jesteś jak latarnia morska, wskazujesz ważne punkty odniesienia. Jednocześnie zaś masz ciężki kawałek chleba przy oswajaniu tego świata. Ciekaw jestem, który raz jesteś wcielony na Ziemi?

  15. SwiatDucha
    Gru 19, 2011 @ 20:20:34

    Davvidia:
    ” Zbyt duże przywiązanie do mądrości, będzie upokarzane, żeby wyrównać energię.”

    to chyba do mnie, tak to czuję.. 🙂 Nie chcę być upokarzany przez Wszechświat, więc trochę pozwolę toczyć się czasowi bez moich ingerencji – myślałem nad kolejnymi wpisami, ale.. bym pewnie musiał zapłacić jakimś cierpieniem, a wolę nie cierpieć 🙂

  16. SwiatDucha
    Gru 19, 2011 @ 21:07:39

    to, co piszesz, to bardzo mi mocno wskazuje na Buddyzm, który umieszcza tak wiele kłopotów w obszarze umysłu. Wygląda na to, że właśnie społeczność mocno umacnia postawy i poruszenia umysłów – tak jak opisujesz. Pytanie, czy podejmiesz kroki polecane przez Buddyzm?

  17. Davvidia
    Gru 20, 2011 @ 17:31:17

    Zrozumienie: W takim stanie rzeczy, gdy kurtyna „nieprzytomności ziemskiej opada” i dusza jest wstanie poczuć dosłownie na swojej „skórze” jak czuli się inni w jej otoczeniu doznaje takiej samooceny siebie i postanawia, to wyrównać.. Proponuję lekturę „Wędrówka Dusz” dr Michael Newton żeby przybliżyć sobie temat, jeżeli jeszcze się go na sobie nie poczuło.. Stąd też prawdopodobnie wybieramy narodziny w rodzinie, która zaczyna z nami proces „resocjalizacji duszy”. Już tu mądrość może być upokarzana, jeżeli dusza przychodzi z potencjałem „uduchowienia , wzjonerstwa” to dostaje zderzenie z materializmem itd.

    Wyjscie: Ciężko ruszyć z miejsca, bez ruszenia podstaw jakim jest nasz dom rodzinny. Mimo zapędzania się w dalekie przyczyny wcieleń, trzeba wziąć pod uwage tu i teraz. Działamy najpierw w tym obszarze w którym się znajdujemy, żeby zrobić miejsce dla dalszych obszarów. Można tak obrazowo pokazać, że stoimy na srodku zabalaganionego pokoju i żeby dojść do drzwi musimy uprzątnąć wszystko co przeszkadza nam zrobić kolejny krok. Jezeli nasz dom rodzinny wytworzył nasze ciało bolesne i nieprzytomność, to nic nie zobaczymy przez chmure bólu jaka nas otacza. Kiedyś myślałam, że załatwia się to „pogłaskaniem” spraw. Jednak spotkałam uduchowioną panią psycholog, która mi pokazała, że odbywa się to ciut inaczej 🙂 Żeby móc się pogodzić z czymś w sobie, najpierw trzeba dać sobie prawo do maksymalnego „wyładowania” tłumionych pretensji .. Wręcz do wybluzgania, wynienawidzenia, wyplucia z siebie całego syfu zalegającego od lat.. Tylko u mnie po latach, on był tak schowany, że nie czułam zupełnie żadnej agresji .. I trzeba się dokopać do tego według najbardziej odpowiadającej nam metody .. jest cale spektrum „pomocy” … Od tej chwili energia aż sama się prosi żeby iść za nią dalej i zacząć wszystko układać… Po takich momentach zrobienia kawałka pracy nad sobą otwiera się kolejna część … ale od czegoś trzeba zacząć – tak prawdziwie…. a nie w słowie.

  18. SwiatDucha
    Gru 20, 2011 @ 23:08:46

    taaaa…. mówisz o bardzo silnym zjawisku panowania nad jednostką przez ogół, społeczność.

    Wyjście spoza społeczności pod względem wyjścia spod jej panowania wydaje się być z różnych stron:

    – a to oburzające i wręcz niemoralne
    – a to potrzebne i bardzo chciane

    Struktura relacji społecznych w moim widzeniu jest jak gruba tkanina tkana wieloma, wieloma nićmi. Porwać ich – nie sposób, natomiast wyobrażam sobie, że jesteśmy w stanie spowodować, iż te nici się rozpłyną jeśli osiągniemy [osobiście] odpowiedni poziom wibracji.

    To bardzo ciekawe zauważenie, że duchowość w obszarze naszej kultury kłóci się z postawami społeczności. Jeśli chcesz iść swoją drogą [także duchową] to niestety pierwszą reakcją jest reakcja twojej babci: „dlaczego nie zjadłeś do końca obiadku!!!” [połączona ze złowrogą miną].

    W Indiach [z tego, co wiem], społeczność wspiera tych, którzy idą ścieżką zarówno religijną jak i jogiczną [włączając w to różne ścieżki]. Trzeba dodać, iż poziom życiowy jest tam o wiele niższy, ale docenia się tych, którzy to robią. I taki jogin ma uznanie, chociaż nie dostępuje komfortu.

    >No, szkoda ze ci ktorzy mnie skryzwdzili jakos nie osiagneli tego stanu.

    Widać, że jesteś pod władzą emocji czy żalu, czy niechęci.


    > ktory mnie ciagle uwiera bo ktos proboje bez mojej zgody i przyzwolenia ustalac mi wzorce moralne,

    nie wiem, co by dla Ciebie było „najlepsze”.. Wydaje się, że jesteś w pewnym mocno energetycznym procesie.
    > czasami tak trudno zaufać, że to co się dzieję jest dla nas dobre..

    ja ufam, że ten proces dla nas wszystkich coś dobrego przyniesie.. chociaż pewnie ten wątek komentarzy usunę pewnego pięknego dnia w przyszłości.

    > podoba mi sie szeroko pojety Zachod czy wlasnie Buddyzm

    taa.., myślę, że te obszary mogłyby dać Ci więcej swobody osobistej. Ja też zastanawiałem się nad wyjazdem, natomiast nie jestem do tego gotowy, nie nadaję się specjalnie na podróżnika. Podróż mnie mocno wycieńcza energetycznie, dusza przyjeżdża 4 dni po mnie i musimy sobie sprawy na nowo układać w nowym miejscu. Owszem, bywałem tu i ówdzie w Europie czy nawet na świecie, ale nie mam tak dużej umiejętności przystosowywania się do realiów, jak inni [zwłaszcza kobiety]. Poza tym w innych miejscach nie ma AŻ TAK innych wibracji niż tu, gdzie jestem, a i ludzie, jakby liczyć plusy i minusy też są w średniej.. Jedyne, co dodaje dla mnie dużo plusów Polsce, to wibracje atmniczne, idealistyczne, tak korzystne dla drogi duchowej. Może jeszcze możnaby je znaleźć w Indiach.

  19. Hawa
    Gru 20, 2011 @ 23:17:46

    @Mizin – to ja tak od serca zycze Tobie cierpliwosci i wytrwalosci w przedzieraniu sie przez ten energetyczno-karmiczno-czakryczny jezyk.
    WITAJ 😉

  20. Hawa
    Gru 20, 2011 @ 23:29:56

    @Andrzej – mam pytanie? Co to jest spolecznosc? Czy forum moze byc
    malutka spolecznoscia ?

  21. SwiatDucha
    Gru 21, 2011 @ 00:13:18

    oczywiście, jest.
    Społeczność, biorąc energetycznie, to zbiór osób, które są połączone ze sobą łączami energetycznymi bardziej, niż z innymi. Tworzy się również dusza grupowa. Dla internetu te łącza są nieco lżejsze i relacje energetyczne są wybiórcze [nie tak pełne jak w realu], ponieważ nie mamy łączności fizycznej. Dlatego też jest łatwiej się wypowiadać, testować postawy itp.

  22. SwiatDucha
    Gru 22, 2011 @ 02:02:08

    > kazdy ma rowne prawa

    no nie wszyscy się z Tobą zgodzą. Jest wiele sił na świecie które mocno patrzą, aby ludzie nie mieli swobody osobistej. I są potężne struktury, w tym duchowe, struktury energetyczne – subtelne, które linkują do ludzi [a ludzie do nich], abyśmy nie mogli zbyt wiele zrobić. Sami zrobić. [bond, dżejms bond] 🙂

  23. Davvidia
    Gru 22, 2011 @ 14:37:21

    Do tego co Andrzej napisał, można dodać, że czasami trzeba się zastanowić czy czasami ta „siła” nas nie wpuszcza w maliny i celowo trzyma w potrzasku, żeby mogła się żywić naszą niemocą, poźniej buntem i agresją.. Urodzić w nas „potwora” swoje dziecko… dlatego mówi się , że piekło jest na ziemi.. bo tu nie jest łatwo oprzeć się „potrzaskom” i wielu ludzi rezygnuje z miłości do siebie, do świata, do innych ludzi i zaczyna zasilać złością, buntem, oddawaniem drugiemu .. Łatwo w to wejść i zasilić szeregi piekiełka, bo Ty oddasz, ona odda, on odda i zaczyna się tworzyć społeczeństwo — ale jakie? no własnie … Dlatego od czego zacząć tworzyć, to dobre społeczeństwo? Jak to zrobić ? Może właśnie akceptacją, może właśnie nie oddam i złagodze energie, może jak się położe sam/sama, to jednak ktoś juz nie będzie chciał kopać leżacego.. a może sie zlituje, a jeśli sie nie zlituje, to może chociaż zrobi mu się źle, że tak go poniosło.. i sam zacznie nad sobą pracować.. itd.

  24. SwiatDucha
    Gru 22, 2011 @ 19:17:12

    Mam takie wrażenie, to tak napisałem. Jak masz inne przekonanie, masz do każdego z nich prawo.

    „nie dyskutuje się” – jest to pięknie tłumaczący, wręcz uniewinniający argument dla osoby, która wywiera presję i z którą się „nie dyskutuje”. Ja nic nie wiem o tym, żeby WJ wywierało presję.

    Nie wiem też dlaczego zaburzoną, gniewną relację przyrównujesz do relacji z WJ. Ja nie miałem nigdy takiego doświadczenia z WJ. Jeśli Ty miałaś – może warto przyjrzeć się, czy to była istotnie WJ? 😉 Odpowiednim miejscem dla gniewu jest terapia nie zaś witryna o rozwoju duchowym, przynajmniej moja..

  25. Hawa
    Gru 22, 2011 @ 21:44:02

    Jesli we mnie nie ma gniewu,a ktos ma sklonnosci doszukiwania sie jej,to niezaleznie od faktow,czy bede gniewna czy nie,moje slowa i gesty beda poczytane jako agresja.

  26. SwiatDucha
    Gru 23, 2011 @ 19:49:30

    komentarzy do wpisu jest ponad 80!
    Naprawdę sporo!

    A temat, przypomnę: o czystym środowisku i zanieczyszczeniu ciał.
    Czy można rozumieć, że taki wysyp komentarzy dotyczy sprawy czystości-oczyszczania się? Zostawiam do refleksji.

  27. Kasia
    Lu 14, 2015 @ 21:02:26

    Witaj Andrzeju.
    Zacytuję: „Tu jeszcze dwa słowa o ideowym wegetarianiźmie. Oprócz tego, co Hellinger mówi, że stawia się ponad systemem z którego pochodzą przodkowie jedzący mięso i przez to odrzuca rodziców, jest jeszcze coś.”
    Nie wiem, czy mój wegetarianizm jest ideowy, czy inny jescze jakiś. Łazariew też niezbyt pochlebnie się o wegetarianiźmie wypowiadał, przynajmniej w akapitach, króre przytaczasz tutaj w innych artykułach (że to zbytnio zawyża wibracje i nie jest to właściwe, bo szkodzić może, etc…). Ja tu czegoś nie rozumiem. Jestem wegetarianką od prawie 20 lat. Czuję się z tym dobrze i energii mi nie brakuje, i pracuję ze sobą intensywnie, i energie się przeobrażają. I ciągle mam powera. Nie potrzebuję jeść mięsa, aby czuć się dobrze, czy doenergetyzować. Nie czuję, abym odrzucała mięsożernych przodków i współczesnych znajomych. Akceptuję ich mięsożerność i mi to nie przeszkadza, że wciągają zwierzęta, gdy siedzimy przy jednym stole. Czy ja się stawiam ponad systemem? Przecież mam prawo do własnych wyborów, decyzji i życia. Mam prawo żyć inaczej i jeść coś innego. Nie chcę tu z Tobą polemizować Andrzeju, po prostu czegoś nie rozumiem chyba. Pozdrawiam 🙂

  28. SwiatDucha
    Lu 19, 2015 @ 12:01:52

    Kasia, Hellinger mówi tu o wegetarianizmie ideowym, czyli takim, który nie jest naturalny a służy czemuś jeszcze oprócz jedzenia, czyli służy udowadnianiu, uprawomacnianiu czegoś, a w szczególności wynoszeniu swojej wartości ponad kogoś/coś.

    Jeśli nie ma tego u ciebie, to po prostu cię to nie dotyczy.
    Więc skąd u ciebie te wątpliwości?

  29. Kasia
    Lu 19, 2015 @ 14:57:45

    Dzięki Andrzeju za wyjaśnienie, wątpliwości wzięły się z tego, że jak powyżej pisałam, nie do końca rozumiałam, co to znaczy wegetarianizm ideowy. Pozdrawiam Cię serecznie 🙂

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: