Jak żyć, żeby nie żałować


To rozważania  nadające się na przesilenie zimowe. Najmniej słońca, możemy wspominać lato, myśleć, co będziemy robić za kilka miesięcy..

Temat jest może skrajny, ale refleksje jak najbardziej przydają się w codzienności!

5 rzeczy, których ludzie żałują w chwili śmierci

cytaty pochodzą z : [link]

Żal jest bardzo ludzkim odczuciem. Wiele osób, które mają obciążenia typu „nieludzkiego”, które mocno separują ich od własnych uczuć i od bliskości z innymi mówi, że „niczego nie żałują”. Niczego może nie żałują, ale także niewiele co czują, zwłaszcza empatii i współczucia [nie tego płynącego z intelektu, a z wrażliwości, bezpośredniego odbioru drugiej osoby].

Póki nie jestem oświecony, póty ego, czy też dusza będzie żałować czegoś. Potem dopiero, kiedyś w przyszłości się rozpłynie, przy oświeceniu, żalu nie będzie.

Osoby w cudzysłowiu „rozwinięte” też próbują dopasować się do takiego gładkiego profilu, gdzie żal nie występuje. To może być odrzucanie własnej duszy [jak u Buddystów]. Jest to częścią tłumienia emocji, uczuć [jest to pozorna praktyka duchowa]. „Jak wyglądam, że nie mam pragnień, to oznacza, że mi dobrze idzie!”

Nie ma co się oszukiwać, póki jest ego, póki mamy ileś opcji a nie skorzystaliśmy z najlepszej – żal będzie występować.

Warto go czuć, nie rozdmuchiwać, a zamiast tego – obserwować. Żal jest częścią ciała bolesnego – jeśli je obserwujemy i akceptujemy, powoli przygasa i rozpływa się [oczyszcza], natomiast nasza świadomość wzrasta.

„- Najbardziej żałuję, że… – pracownica hospicjum spisała najczęściej powtarzające się wyznania osób, które umarły na jej rękach. W ten sposób powstała lista pięciu rzeczy, których najczęściej żałują umierający. Oto one:”

1. Żałuję, że nie miałem śmiałości prowadzenia takiego życie, jakie uważałem za słuszne, a prowadziłem takie, jakie oczekiwali ode mnie inni.

„Większość osób nie próbowała spełnić nawet połowy ze swych marzeń – mówi autorka listy, pracownica niemieckiego hospicjum, cytowana przez portal chn24.pl.”

W ciągu bieżącego życia małe sprawy potrafią zaprzątnąć nam daleki, szeroki horyzont. Dusza specjalnie nie żałuje, ma przed sobą ileś wcieleń, jeśli w tym wcieleniu coś nie poszło po jej myśli, to ma następne i następne życie. Dla duszy czas jest w dużej części ulotny, niemalże niewiążący, a dodatkowo ma za sobą wiele wcieleń, więc nie ma co aż tak płakać.. To raczej ego jest tym, które ma w zanadrzu tylko jedno wcielenie, i na końcu może biadać: „o, ja biedny/a, czemu nie robiłem/am tego i tamtego…!!!”

Prowadzenie życia według dyktanda innych to bardzo bezpieczny sposób życia. Wydawałoby się, że bezpieczny, a tak naprawdę może nas to kosztować zablokowaniem własnej Duszy. Gdy ona natomiast nie będzie chcieć żyć, to śmierć bliska.

Tak więc refleksja, aby prowadzić takie życie jakie się głęboko pragnie, prowadzi nas ku Duszy, bo to ona ma nasze głębokie pragnienia przeżywania, doznawania, a Duch zaś pragnienia ekspresji, tworzenia. Jeśli więc zaczniemy przeżywać to, czego pragnie Dusza i wyrażać to, co chce wyrażać Duch, to życie nam nie spowszednieje, stanie się bardziej ekscytujące [Dusza będzie się cieszyć]. Gdy zaś wyrażać przyjdzie nam to, co nasz Duch pragnie, to dodamy coś osobistego do dorobku społeczności.

2. Żałuję, że tak dużo pracowałem.

Pytanie czy pracuję na życie, czy życie stało się pracą? Jeśli praca jest czymś super, jeśli jest namiętnością – świetnie. Jednakże zobaczmy, jak wiele osób przekonuje się do pracowania bo : ma kredyt, spłaca mieszkanie, pracuje na mieszkanie, rodzinę, auto, itp.. Podczas gdy [jeśli się nie leseruje kompletnie] można dać sobie o wiele więcej godzin, dni, miesięcy, nawet lat życia jeśli poucinamy nadmierne zapędy ego [„zarabiać!, zarabiać!”] i zastąpimy je czasem na własne przeżywanie różnych ciekawych chwil. Czy to w ciekawych, nieznanych miejscach, czy to z interesującymi ludźmi, czy też w gronie rodziny.

Jeśli światu się to nie podoba, to możemy pożegnać odjeżdżający pociąg świata bez żalu. Na bieżąco możemy mieć poczucie „oni są w przodzie, a ja gdzieś z tyłu!”, jednak po refleksji i docenieniu siebie i chwili bieżącej będzie to inaczej wyglądać.

3. Żałuję, że nie miałem śmiałości, by wyrazić swoje uczucia.

„- Wiele ludzi przygaszało swoje uczucia, żeby zachować określone relacje z ludźmi. Pojawienie się wielu chorób miało związek z doświadczanymi przez nich uczuciami goryczy i oburzenia – mówi kobieta i dodaje, że tłumiony stres jest najgorszym z możliwych uczuć.”

Dobrym pomysłem na niewyrażone uczucia jest zająć się nimi. Naprawdę niekoniecznie trzeba od razu wyrażać komuś moje emocje, uczucia, gdy mam wątpliwości co do nich.. Poznałem już tak wiele osób, które wyobrażały sobie, że kogoś kochają, a uwielbiali np. krokodyle zachowania tej osoby. Owszem, uczucie duszy też istniało, ale czasami dobrze, że do pewnych związków nie dochodzi. Wtedy idealną praktyką jest dowiedzenie się DLACZEGO akurat tą osobę darzę uczuciem. Po przemyśleniu można otrzeźwieć nieco i poluźnić trans zachwytu. Nie ma tak, że atrakcyjna jest dla nas 1/4 osób przeciwnej płci. Jeśli tak dużo osób nas „zachwyca”, to warto uważać.. Poszukiwanie „idealnej połówki” jak dla mnie ma istotny, prawdziwy przekaz: niewiele osób jest dla mnie odpowiednie do partnerstwa.

Tak więc żal za niewyrażonym uczuciem może być symptomem tego, że taka osoba czegoś nie przepracowała. Może dobrze, że nie odezwała się do tego, czy tamtego kogoś – mogłaby wiele stracić. Proste poleganie na np. pociągu płciowym może dać w rezultacie mnóstwo kłopotów zamiast wymarzonego ciepłego gniazdka.. O, ile ja znam takich małżeństw i rozwodzeństw.

Gdy przychodzi odpowiedni/a i nieobciążony/a  partner/ka i gdy nie ma „dodatkowych intencji” poza wyrażaniem przyjaznych uczuć, to związek zawiązuje się łagodnie, bez trudności. I co ważniejsze – trwa w harmonii bez wielkich wysiłków.

Pamiętam o słowach Leszka Żądły, aby uważać na wysiłek. Gdy robimy coś z wysiłkiem, czy to zawieramy znajomość, czy też ją podtrzymujemy, możemy być pewni, że są ważne powody [duchowe, emocjonalne, jakkolwiek je nazwać], aby ją zerwać.

4. Żałuję, że nie utrzymywałem relacji z przyjaciółmi.

„- Często ludzie nie zdawali sobie sprawy, jaką korzyść czerpią z utrzymywania kontaktów ze swymi przyjaciółmi”

Tu jestem bardzo za. Dusza co prawda lubi przeżywać bez patrzenia się, co konkretnie jest do przeżycia i nie odrzuca doświadczeń niskiej jakości. Jednak jeśli jesteśmy na tyle rozsądni, żeby dbać o przyjemne, fajne relacje, a rezygnować z ryzykownych czy poniżających – wiele skorzystamy z czasu spędzonego razem z przyjaciółmi! 🙂

5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwym.

„-  Wiele ludzi z powodu lęku przed zmianami udawało przed innymi i przed samymi sobą, że byli zadowoleni ze swojego życia „

Udawanie może wydawać się dobrym sposobem na zachowawcze przeżycie sytuacji.  Ego potrafi tak się zakamuflować, tak zabunkrować, że życie przypomina betonowy bunkier. Nie, nikt tam do środka nie będzie się dobijać, proszę nie czekać, że ktoś na siłę go będzie otwierać za pomocą młota pneumatycznego. Klucz jest w naszych rękach a zamek od wewnątrz jest dostępny. Prawdziwe szczęście jest w naszych rękach.

Jest i druga strona:

Żałowanie w stylu punktu 5. może być też sposobem na negatywne ocenianie się [„dołowanie się”, „dobijanie się”, „pałowanie się”]. O, jakże sobie można nawrzucać za to, że kiedyś tak i tak postąpiłam/em…

A może by warto łagodniej podejść do siebie? Może zobaczyć, że wtedy było więcej argumentów na zaniechanie aktywności? Może nie tylko często bardzo dziecięce „JA CHCĘ!” wypowiadane przez ego jest najwyższym prawem jednostki?

_____

Nie ma więc sposobu, aby zachować zdrowie psychiczne i zupełnie nie żałować. Stąd pytanie w tytule, jest dość przewrotne. Jeśli żyjemy – odczuwamy, także żal. Można go minimalizować, akceptując swoje koleje losu, oczyszczając się na różne sposoby, stając się w życiu mądrzejszymi.

Warto iść za podpowiedzią Duszy. Jeśli coś ona uważa za wartościowe – sprawdzić, czy to nie podpucha, czy nie ma drugiego dna. A jeśli nie ma, decydować się, jak najbardziej! Wtedy dni życia będą jaśniały same z siebie.

Ja osobiście zrobiłem sobie prezent gwiazdkowy, który bardzo chciałem – syntezator Yamaha 🙂 🙂 🙂

I od razu świat pojaśniał [hahahaa]

Życzę Wam również takich prezentów pod choinkę!

Reklamy