Łazariew o systemie duchowym

Łazariew o systemie duchowym

opowiada w filmie pt. „Miłość i grzech”:

Funkcja diabła

Diabeł nie jest przeciwnikiem Boga. Jest – podobnie jak i anioły – pozbawiony własnej woli, działa na rzecz Boga. Jest przeciwieństwem miłości.

Do miłości mamy się sami, dobrowolnie przyznać, wybrać ją. Jeśli jednak nie chcemy miłości, powinien być pewien proces z tym związany, proces rozpadu. Z powodu, wręcz dzięki tej funkcji rozpadu będziemy widzieć, że utraciliśmy miłość. Jeślibyśmy zrzekli się, wyrzekli Boga i byśmy się doskonale czuli i nasza dusza by się przy tym nie rozpadała, to umarlibyśmy nic nie zauważywszy. W Europie toczy się proces niezauważalnego rozpadu. Dusza gnije, a nikt tego nie zauważa. W Rosji też się to zaczyna.

Jaka jest główna funkcja diabła?

Miłość, wysoką energię bardzo łatwo związać z niskim rodzajem energii. Miłość się jednak nie broni, bo jest bezbronna. Niskie energie, energie umiejętności, możliwości – jeśli postaracie się, np. będziecie pościć to uruchomią się energie możliwości, tak jak u Jezusa, gdy pościł na pustyni przez 40 dni.

Dlaczego po poście ludzie chorują? Bo w czasie postu trzeba się modlić, aby ta energia która przychodzi nie poszła na marne, nie stała się przyczyną nieszczęścia. Jeśli nachodzi na człowieka energia subtelna, to może on mieć nadnormalne możliwości, może spełniać swoje pragnienia. A Chrystus mówi nie, nie samym chlebem żyje człowiek. A chleb to jest metafora spełnienia człowieczych pragnień. Nie samym chlebem, a słowem Bożym, czyli miłość jest ważniejsza od energii.

W tej książce „Życie bez ograniczeń” jest dokładnie powiedziane: energia [tworzenia, działania] jest ważniejsza od miłości. Miłość ma być służącą, a głównym panem ma być nasze pragnienie. Kupisz sobie auto za 150 tysięcy dolarów.

W którą stronę idziemy, w tą stronę rozwija się nasza dusza.

Trzy rodzaje wyjaśnień działania zła

W filozofii Indyjskiej są dwa typy istot: dobre anioły i złe demony. Z demonami Bóg walczył i, po pewnym czasie zwyciężał, chociaż musiał się sporo wysilać. Od początku wszystko było jasne – tu dobro, tu zło.

W filozofii religii Żydowskiej te istoty nie są tak konkretnie dobre czy złe. Rozmyte jest też pojęcie dobra. Najwyższy anioł – staje się zły. Lucyfer jest najsilniejszym aniołem. Nie wiadomo, dlaczego dobro może zmienić się w zło.

W chrześciaństwie diabeł całkowicie traci swoją siłę. Zupełnie nowy system. Dlaczego? Ponieważ w chrześciaństwie siłę diabła określa sam człowiek. Jeśli poszliśmy po linii własnych pragnień [bez względu na miłość] – wzmocniliśmy diabła.

Jeśli powiesz, że trzeba żyć słowem Bożym, nie chlebem [manifestacją własnych pragnień] to diabeł już nic nie może z tobą zrobić. Kolosalna zmiana świadomości.

W chrześciaństwie praktycznie nie ma zła jako takiego. My sami możemy stworzyć zło. To jest ewolucja naszych dusz [biorąc pod uwagę hinduizm i judaizm]. Oto kolosalna transformacja w naszych duszach, która zaszła w ciągu ostatnich 6 tysięcy lat.

Przykład odejścia
od prawdziwie działającego
uzdrowienia

Na ile nie idziemy ku Bogu, na ile cywilizacja nie kieruje się ku Bogu, na tyle uruchamiają się procesy diabelskie [diaboliczne, destrukcyjne]. Kiedy człowiek nie podąża ku Bogu to jego najwyższe osiągnięcia będą okazywały się najtragiczniejszymi. Podobnie i w książce „Życie bez ograniczeń”, zaczynało się od grupowego pozywywnego działania, przeszło na osobiste. W Hoponopono autorka ustaliła, że od jej uczynków zależy otoczenie, to zaczęła się oczyszczać. Podobnie i Łazariew też tak zauważył, że jak sam oczyszczał się, to i jego pacjenci [nie poddani leczeniu] zdrowieli. Jednak ten sposób leczenia nie obejmuje przemiany świadomości chorych, natomiast wspiera leczącego jako ikonę, mistrza, do którego trzeba się modlić. Po co więc by było zastanawiać się nad sobą, czytać notatki? By to wyglądało tak: przyszedł, zapłacił i wyzdrowiał.

Niegotowi ludzie zmienili jedną z największych korzyści chrześciaństwa – cudowne wyleczenia – zmienili w jego słabość. Zamiast przestrzegać przykazań, przebaczać i kochać, przestrzegać tego, co mówił Jezus, ludzie biegli z pragnieniem wyzdrowienia: „jak tam dotrę to i to pocałuję, to dostanę uzdrowienie”. Działali na sposób magiczny, próbowali dokonać jakiegoś rytuału, który by ich uratował. To nie pachnie chrześciaństwem, to prawdziwa magia. Nazywają siebie „prawdziwie wierzącymi”, a uprawiają magię. Nienawidzą, osądzają, zazdroszczą. A potem biegną do świętych rzeczy błagając „chcę zdrowia”. I to wszystko.

Reklamy

26 komentarzy (+add yours?)

  1. Marek
    Gru 29, 2011 @ 01:54:20

    Witam,

    Łazariew to bardzo ciekawy facet, na warto go poczytać i pooglądać. Jednak ja nie w tej sprawie i sory że nie w temacie się wypowiadam. Oglądam wieczorami przed snem Tolle, i ruszyło mnie teraz coś moim zdaniem niemiłego – http://www.youtube.com/watch?v=ydMvKhX3SjU&feature=related na tym nagraniu po prawej stronie od Tolle siedzi facet z jakimś łańcuszkiem na szyi. Tolle zupełnie go ignoruje, a cały czas patrzy na publiczność (wiadomo, płaci za wstęp) i Dalajlamę, oczekująco, jakby się chciał, użyję być może nieadekwatnego słowa – podlizać? jakoś mi się to bardzo nie podoba, w ogóle na niego nie patrzy, zlewa go bo obok są Bardzo Ważni goście. Czy ja jestem przewrażliwiony Andrzej?

    Pozdrawiam.

  2. Davvidia
    Gru 29, 2011 @ 14:00:13

    Tak, to ma sens w obliczu poszukiwań „złotego środka” 🙂 Też czuję, że każdy sam wytwarza swojego „diabła” a wszelkie religie, nauki duchowe zostały stworzone w nadziei niesienia pomocy „słabszym, młodszym, zgubionym itd” W jednej chwili możesz coś określić czarnym i białym, w drugiej piekielnym i boskim itd ale środek jest jeden. Jeżeli za działaniem stoi miłość, to niesie za sobą „boską” inspiracje i zbiera plony w postaci ogólnego dobra. Jeżeli za działaniem stoi „grzech” w postaci wyrachowania, chciwości, pychy .., to inspirowany jest „diabelstwem” i zbiera swoje plony w postaci ogólnego zła. Zatem nawet jeżeli Tolle odsuwa pana w łańcuszku, ale za jego działaniem stoi miłość, ogólny plon będzie dobry 🙂 Tak jak Łazariew czasami czuje, że ktoś sie do niego przywiązuje i szuka „Boga” nie tu gdzie powinien i trzeba ograniczyć kontakt, ponieważ może to zaszkodzić „przywiązaniem” do „osobistych pobudek” ..

  3. omena33
    Gru 30, 2011 @ 09:21:46

    Sposób uzdrawiania pacjentów poprzez ho oponopono stosował także lekarz opisany przez Joe Vitale w książce „Zero ograniczeń”

  4. Davvidia
    Gru 30, 2011 @ 17:27:13

    Mądre, przyjemnie się czyta : – ) Po tej lekturze mam wrażenie, że mogłeś nie trafić jeszcze na jedno dzieło dla swoich rozważań, mianowicie „Zycie i Nauka Mistrzów Dalekiego Wschodu” Spalding. Docierając do tzw „świadomości chrystusowej” możesz w materii rzeźbić jak chcesz i co chcesz, tylko wtedy nikt na ziemi sie o Tobie nie dowie (raczej) … a Ty nie będziesz czuł potrzeby tłumaczenia duszyczkom, które „nie ufają” : o)

  5. SwiatDucha
    Gru 30, 2011 @ 19:15:12

    A mówiła mamusia, żeby Eckharta na noc nie oglądać, zwłaszcza pod kołdrą!!! 😉 A potem spać nie może i narzeka na jakieś „energie”! [hihihi]

    istotnie, ciekawa i złożona sytuacja, i jest tam też irytująca, prowokacyjna energia, którą odczułeś, jako „coś niemiłego”. Tak, to takie jest „niemiłe”.

    To jest cząstka panelu z kilkoma Bardzo Ważnymi gośćmi – noblistami. Więc ET nie mając nobla tam jest nie najbardziej czczony.

    Ten pan z lewej, tłumacz Dalajlamy ma pogryzienie i krok na ciele buddialnym. Ten pan z prawej też ma krok.
    Poza nimi też jest kilku mówców na tym panelu [którzy też czują się wielce ważnymi]. Tak więc jak ET zaczął im opowiadać o ławce w parku 🙂 to się zaczęli wkurzać, że z nimi nie rywalizuje, [a jeśli już, to argumentami poniżej pasa] i nie pokazuje jaki jest wielki. Bo wtedy by było zaspokojone ich ego [„o, widzicie, z jaką osobistością przyszło mi rozmawiać i o jak ważnych ogólnikach”]. A ET mówił o bardzo praktycznych aspektach, no niestety Wielkie Osobistości o tym nie rozmawiają, ponieważ są stworzone do O Wiele Ważniejszych Rzeczy.

    Poza tym, wydaje się, że akurat ci ujęci w kadrze mają ze sobą karmę buddyjską i częściowo owo „coś niemiłego” to są energie rywalizacyjne karmiczne. Jakby Tolle był kiedyś buddystą, z rywalizującej z DL sekty i się wyrwał z tego kręgu, myśląc i praktykując po swojemu. A teraz targają nim wyrzuty sumienia wobec dawnych mistrzów? [nieświadomie oczywiście, Dusza ET jeszcze całkowicie nie puściła buddyzmu jako obowiązującej ścieżki, próbuje się w niej odnaleźć]

    A częściowo oczywiście kroki prowokują ot, z tego, że mają taką możliwość. Światło reflektorów to wręcz ich nisza ekologiczna. Zwycięstwo, pogryzienie kogoś tam jest liczone razy ileś.

    [buddyści mają często pogryzione ciało buddialne i krok. budd. z powodu debatowania nad „współczuciem”. Budda może się i oświecił na tym ciele, dostał wysokie wibracje na nim, ale jego następcy już tam mają zamiast wysokich wibracji pogryzienia i symbionty. Tak się kończy podążanie czyjąś ścieżką bez zrozumienia ścieżki własnej]

    kiedyś pewien leczący się alkoholik [mają zwykle krok. astralnego] powiedział na spotkaniu AA taką anegdotkę w formie żartu:

    „wczoraj się dowiedziałem, że jest coś takiego jak Bóg, i zdziwiłem się, że ja nim nie jestem…”

    z takiej pozycji działają krok, zwłaszcza gdy są aktywne, a na takiej sali, na takim panelu, trudno, aby taką szansę przegapiły. [z drugiej strony są oczywiście super ułożone, doskonale poprawne politycznie, natomiast świata energii nie widać, więc atakują na tamtym, niewidzialnym planie. jakby co – nikt niczego nie widział]

  6. SwiatDucha
    Gru 30, 2011 @ 19:17:39

    też mi się wydaje, że Ł jest w jakimś stopniu misjonarzem Białego.

    > nie odnotowano wskazywania na to, aby czlowiek mial uciekac od swiata przejawionego w ktorym przyszlo mu zyc.

    jeśli Jezus był wykształconym rabinem [a pewnie był], to zgodnie z religią nauczał, że realizacją błogosławieństwa Bożego jest szczęśliwość na ziemi [a przynajmniej to miał na myśli]. Po chrzcie i przyjęciu ducha św. wydaje się, że zaczął inaczej mówić, ponieważ przyjął innego ducha, który już mówił o męczeństwie.
    Wtedy chyba można szukać początków gnozy, katarów i uznawania „piekielności” materii?

    > twierdzenia o wyzszosci cierpietnictwa i wyrzeczenia sie wszystkiego na rzecz oczyszczenia duchowego, dojscia do ,,domu Pana”.

    to wydaje się droga narzucona Jezusowi przez Białego.

    > bylo to zmierzenie sie z wlasnymi demonami

    i to chyba proponuje Łazariew, mimo całej dodatkowej nadbudowy ponad prostotą. Mimo wszystko jednak w ramach zakreślonych przez Białego i Dusze, które mu stały się podległe na Ziemi nauki Łazariewa wydają się skuteczne. Jeśli by chcieć wyjść poza nie, trzeba iść ku prostocie, tak jak Tristen wskazujesz. Zresztą przetłumaczyłem ten film właśnie z tą intencją, aby wskazać, że Łazariew jest gdzieś mniej czy bardziej owej prostoty ścieżki świadomy.

  7. SwiatDucha
    Gru 30, 2011 @ 19:34:28

    o tak, to jest pójście jeszcze wyżej, czytam książkę o tym:

    Zeland Vadim – Transerfing rzeczywistosci

    na tej stronie dostępne pliki [nie chodzi o stronę]:

    http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=MishA_Nieznana_historia_czlowieka

  8. Davvidia
    Gru 30, 2011 @ 22:19:20

    Jeżeli jak to Łazariew pisze przejście odcinka drogi obok zwalonych na kupe metalowych rur, skraca czas, albo ułożenie kartonowych opakowań po jajkach jedno na drugim i posadzenie na tym człowieka rejestruje zmiany fizjologiczne w organiźmie, materia, przestrzeń i czas są jednością, to zmiana jednego elementu pociąga za sobą zmianę parametrów przestrzeni i czasu. Skoro kazdy obiekt wpływa na przestrzeń i czas swoją powierzchnią, to według moich rozważań nie ma co się zastanawiać nad „rozlanym mlekiem” tylko budować nową czaso-przestrzeń i od tego zamysłu wychodzi wszelkie „pokazywanie sztuczek” i zejścia proroków i wszelkie przykłady podnoszące świadomość.. Zatem bez sensu jest już rozważać, czy Jezus przyjął ducha czy zakręcił w lewo, czy w prawo, bo to nosi znamiona takiego kręcenia się w miejscu, raczej wspieranie się w rozwijaniu świadomości jest wartością istotną i kto z jakiego ramienia by nie był, a niesie w sobie pozytywne przesłanie w moim odczuciu warto, to wziąć pod uwagę. I jak ktoś mówi, że „dusza gnije”, to pewnie nie bez powodu : o)

  9. omena33
    Sty 01, 2012 @ 15:34:01

    Praktyki chrześcijańskie w ówczesnej formie są zniewalające , ich przydatność jest uzależniona od potrzeb jednostki nie zaś od odgórnych wytycznych kościoła- który tworzony jest przez różne osobowości.Praktyka duchowa prowadząca do Stwórcy jest najlepsza jaka jest , każdy ją wybiera z potrzeby serca.

  10. omena33
    Sty 01, 2012 @ 19:45:07

    Katolicyzm jest bardzo specyficznym ugrupowaniem , ze względu na różnorodna czystość ludzi , którzy ja tworzą .Moim zdaniem współczesne religie chrześcijańskie mają nie wiele wspólnego, z tym czego naprawdę nauczał Jezus i większa część prawdziwych jego nauk została zmodyfikowana na potrzebę jednostek rządzących – o tym że dusza ludzka podlega reinkarnacji także nauczał Jezus.
    Egregor chrześcijański – czyli duch chrześcijańskiej zbiorowości ludzkiej – nie jest czysty energetycznie , ponieważ intencje nie są tak nieskazitelne , jak być powinny według pierwotnych założeń chrześcijaństwa.
    Mowa tu głownie o cierpieniu i karze boskiej -Bóg kocha człowieka i nie chce aby się smucił i cierpiał.
    Według katolicyzmu człowiek popełniając grzech grzeszy przeciw Bogu.Błagam!!!! Jak ktoś tak mały jak człowiek może obrazić wielkiego Boga ???
    Nie da się, jeżeli źle postępujesz to ty będziesz musiał z tym żyć, sam sobie robisz krzywdę .

  11. Davvidia
    Sty 02, 2012 @ 16:27:47

    „Nawet nasz sposob spedzania wolnego czasu jest inny – uwaza sie, ze ciagle trzeba sie z kims wszystkim dzielic nawet jesli ten ktos nie robi tego samego (to typowe zachowanie dla Wschodu), zle patrzy sie na osobe ktora nie chce partycypowac w grupie i cos dawac tylko ze wgledu na to, ze jest jej czescia z faktu urodzenia”
    Davvidia: Co masz na myśli? Dawania w jakim sensie? Czego?
    Być może „dusza” oddawała, bo czuła się „winna”. Twoje zrozumienie, to nie znaczy ostateczne zrozumienie tematu przez duszę. Trzeba znaleźć sedno, dlaczego tak łatwo oddawałeś, a nikt nie był wdzięczny? Może dusza tego kogoś czuła, że jej sie nalezy?
    „Nie mam potrzeby wpadac w irytacje i gniew, bo i bodzce zewnetrzne doskonale koeruja z moja osobowoscia i pragnieniami duszy. Jednym slowem uklada mi sie tam pod kazdym wgledem. A tutaj u nas jakos czuje sie stlamszony, nieraz jak wychodze na ulice to czuje cos na cialach subtelnych takiego jakby mnie cos oblepialo, obserwowalo, i potem rozne sytuacje z ludzmi potwierdzaja tylko moje przypuszczenia o braku tego powiazania subtelnego, pokazuja problemy na polu mentalnym czy chocby uczuciowym.”
    Davvidia: Troche to wygląda na pewien rodzaj zobowiązania wobec dusz w tym miejscu w którym się znajdujesz (byc moze dlatego nadal starasz się znaleźć rozwiązanie, a wyjazd tym rozwiązaniem byc może nie jest). Powstaje bunt, bo „coś ciąży” ale nie doszedłes do sedna, co z tym zrobić. Ciekawe to oblepianie i obserwowanie, ja mam to w przypadku, gdy zaglądają „stare” dusze, wtedy czuje jakby ktoś mnie obserwował za moimi plecami. Coś się dzieje, a ja nie do konca to potrafię zdiagnozować. Być może otaczasz się „wglądającymi” na dość subtelnym poziomie i tu powstaje „reakcja” . Ktoś coś widzi, nie powie – ale swoj ślad zostawi. Nie wiem czy mnie rozumiesz, ale byc moze ten wyrywek da Ci jakiś pogląd. Zatrzymaj się na moment w takim przypadku oblepiania i obserwowania, skup na tym i idz tam. Dodatkowo spróbuj sie nauczyć procedury EFT (jesli jeszcze nie próbowałeś) i opukuj daną emocję z pytaniem .. ja czasami chodzę przy tym, to daje tak jakby złapanie tej energii w danym punkcie.
    „Dlaczego czuje oblepianie i obserwowanie?” „skąd to oblepianie i obserwowanie?” „To oblepianie i obserwowanie” – zazwyczaj za chwile po zdjęciu tych pierwszych emocji , wskakuje bardziej rozsądna informacja i przemawia do nas.. aż ostatecznie dochodzisz czesto z płaczem do własciwego zagadnienia, które do tej pory było „zakopane”.
    W horoskopie panem karmy jest Saturn, ostatnio widziałam gdzieś ciekawy tekst o ludziach wyjeżdzających z miejsca urodzenia , z domu rodzinnego .. Zostało to określone mianem relokacji saturna, a sens nakreślał pewein rodzaj „ucieczki” przed zobowiązaniem na to życie. Nie wiem, gdzie jest postawiony Twój saturn i inne czynniki określające trudne relacje z ludzmi, ale jezeli w Wadze (dodatkowo Pluton , 11 dom obstawiony ) to już masz sedno tego co „ciąży” 🙂

  12. Davvidia
    Sty 02, 2012 @ 23:57:07

    e tam, to jest jakieś wąskie spojrzenie na „ogół”, przecież człowiek się zmienia i jego wewnętrzne warunki również, zatem uważam, że nie jest rozwiązaniem „za młodu” wybierać jedno ukierunkowanie.. ponieważ często nie wiemy czego chcemy i czym jesteśmy zainteresowani .. No chyba że by nad tym czuwała naprawdę sprawna kadra empatycznych ludzi, którzy „widzą więcej” niż jednostka za młodu..

  13. Davvidia
    Sty 03, 2012 @ 19:23:41

    „Metody nie znam, napisz cos wiecej o niej, jesli mozesz.”
    Bezpłatny podręcznik wprowadzający:
    http://www.eft.net.pl/custom/files/Wprowadzenie_do_EFT_pdf.pdf
    Jedna ze skuteczniejszych metod do pracy ze sobą i swoimi emocjami, których podłoże często jest inne niż nam się wydaje. Tylko trzeba zrozumieć o co w metodzie chodzi i nie oszukiwać się 🙂

  14. Davvidia
    Sty 03, 2012 @ 19:58:59

    „Znasz sie na horoskopach, ale w sposob bardzo profesjonalny?”
    Już samo pytanie odkrywa od czego powinieneś zacząć.. Coś ta „perfekcja” za Tobą chodzi. Jak coś jest „profesjonalne”, to jakie jest? A dlaczego musi być profesjonalne? Co mi daje szukanie profesjonalności? Czy WYMAGAM profesjonalności? A jak ktoś nie jest profesjonalny to jaki jest?

    Możliwe, ze jak jestes przywiązany do profesjonalności, to świat dookoła, będzie to kwestionował i naciskał, do momentu puszczenia ..

    Nawet trudno mi odpowiedzieć na to pytanie 😮 )
    Na pewno jest w horoskopach wskazówka dotycząca naszej drogi skąd dokąd zmierzamy, Saturn określa trudne dla nas pole – czasami zrozumienie tego pola zajmuje nam „pół życia” , Pluton określa jak do tego Saturna będziemy docierać itd. (ja to zbadałam na swoje potrzeby)

  15. Davvidia
    Sty 03, 2012 @ 20:10:43

    ..też tak mam. Andrzej mi kiedyś wytłumaczył, że jak dusza jest stara to dużo przez nią się „odbywa”.. coś w tym stylu. Miałam dość skomplikowane odczucia energetyczne na Ustawieniach Hellingerowskich, tak jakby wszystko co się działo przechodziło przeze mnie, ale oczywiście może, to również świadczyć o sprawach nieprzerobionych, które mocno poruszają dusze… Być może jak przerobi, to wibracje nie będą dotykały tych ciężkich..

  16. Davvidia
    Sty 03, 2012 @ 20:24:25

    Odnaleziona, jeżeli nie wierzysz w reinkarnacje, ale chcesz sobie pomóc, to możesz przecież skorzystać z ogólnie dostępnych metod. Nawet odnośnik na stronie swiatducha poddaje różne sposoby: http://www.atmajoga.pl/modlitwa-regresywna/

  17. Davvidia
    Sty 04, 2012 @ 14:25:17

    o proszę, skorpionio-plutoniczna Astromaria 🙂 http://www.astro.eco.pl/omnie.html Podstawy w pigułce 🙂

  18. Davvidia
    Sty 04, 2012 @ 14:29:13

    no aż zacytuję: „Bóg jest nieskończoną i doskonałą inteligencją, a co najważniejsze: bezwarunkową miłością. Dlatego w życiu nic nam nie grozi. Dla przebudzonego nie ma nieba, nie ma piekła, nie ma różnic religijnych, nie ma też żadnych innych przykazań, poza jednym danym nam przez Jezusa, który powiedział: „Nowe przykazanie daję wam”. Tym przykazaniem jest miłość. Nie ma takiej choroby, nienawiści, zła czy nieszczęścia, której nie dałoby się wyleczyć miłością.

    I dlatego każdy z nas, nawet najgorszy grzesznik, dojdzie do celu, bo wszystkie drogi prowadzą do Boga. Jedni dojdą szybciej, inni wolniej, ale dojdą wszyscy bez wyjątku.”

  19. Davvidia
    Sty 04, 2012 @ 16:22:28

    oj coś ten CYTAT Cię poruszył mocno …

  20. SwiatDucha
    Sty 04, 2012 @ 21:42:35

    brawo!

  21. SwiatDucha
    Sty 05, 2012 @ 23:35:22

    Admin pewny, bo link z napisem „kosz” blisko kursora myszy.

  22. Michał
    Sty 06, 2012 @ 12:51:30

    11 „…Niektórzy oszukują się w tym, myśląc, że są obowiązani do czynienia tego, co wcale ich nie obowiązuje, gdyby się tylko temu lepiej przyjrzeli.”
    Bardzo fajne zdanie. Można się odnieść do Miłości. Czy Miłość będzie chciała by jej cząstka chciała się poddawać pośrednikom w drodze do Miłości.

    Ogólnie bardzo zawiłe. Brzmi jak prawo. Punkt ten i ten działa wtedy ale działa połowicznie gdy zachodzi przyczyna z punktu tego a wyklucza się gdy zastosujemy ustęp trzeci punktu tego i tego.

    17 Spraw nam przyjemność 🙂 Zgodną z doskonałością a nie z bogiem? Bóg może się gniewać i to bardzo? Widać to jest inny bóg? Ile jest bogów? 🙂

  23. Davvidia
    Sty 06, 2012 @ 19:36:32

    Wydaje mi się, że albo coś się „czuje”, albo „sie kara” i „ogranicza” … wtedy wszyscy święci nie pomogą, albo pomogą za „zapłatę” energetyczną. Kochana, wyjdź z tego na moment, stań z daleka i popatrz na ten cały egregor. Zadaj sobie pytanie: czy to jest moje? czy to jest mną? czy to czuje, czy może tak wypada czuć..? Chwilami czuć Twojego „buntownika”, pogadaj z nim 🙂 On tam jest i krzyczy i się domaga uwagi! Nie upchniesz go pod dywan 🙂 Skoro „krzyczy”, to znaczy, ze nie jest „mu” tak do końca komfortowo z tą całą świętą oprawą.. I nikt nie powiedział, że ten buntownik jest zły 🙂 Trzeba go pokochać, dać mu miejsce w swoim życiu – nie wypierać! Dopiero z Tobą porozmawia, powie dlaczego jest zbuntowany, być może będzie chciał wykrzyczeć swoj dotychczasowy ból, a później zostanie Twoim przyjacielem 🙂

  24. Michał
    Sty 06, 2012 @ 20:01:09

    Chcesz oczyszczania. Oczyszczasz się z jakichś swoich problemów a później będzie się oczyszczać z wpływu mistrzów bo jak pisałaś nie są doskonali a to są ich nauki więc też mogą być nie doskonałe.

    „Osobiście traktuję „gniew” jako przenośnię. Chodzi tu raczej o konsekwencje błędu duchowego, które się ponosi.”
    Napisałaś wcześniej Bóg gniewa się. To nie jest przenośnia to chrześcijańskie stwierdzenie o gniewie boga jest mocno zakorzenione.

    „Wierzę, że Bóg jest jeden 🙂 A po Twoich uwagach, pozostając w retoryce chrześcijańskiej, uzupełniłabym kierunek z punktu wyjściowego tak:

    „Chcę mojego dalszego oczyszczania i czuję, że te moje doświadczenia mogłyby posłużyć także innym, w ich oczyszczaniu. Chcę podążać za nauczaniem Jezusa Chrystusa, który posiadając własną wolę, stapiał ją z wolą swego Ojca Niebieskiego, który jest Miłością”
    Tak Bóg jest jeden ale ten chrześcijański to nie ten Najwyższy. Nauki są niespójne czyli mają różne wpływy. Do tego chrześcijańska miłość to bardzo cierpiąca miłość patrz z jakiego okresu życia czczony jest Jezus. Czy największej miłości do bliźnich? Czy w ogóle jest gdzieś w kościele uśmiechnięty Jezus?

  25. Davvidia
    Sty 06, 2012 @ 21:28:56

    o np.: tu sie przejawia: „A skąd admin taki pewniutki, że coś będzie czy nie będzie? 🙂 Żeby być tak pewniutkim, to trzeba mieć jakieś podstawy do tego :)”

  26. SwiatDucha
    Sty 07, 2012 @ 14:05:41

    i tego się trzymajmy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: