Łazariew o systemie duchowym


Łazariew o systemie duchowym

opowiada w filmie pt. „Miłość i grzech”:

Funkcja diabła

Diabeł nie jest przeciwnikiem Boga. Jest – podobnie jak i anioły – pozbawiony własnej woli, działa na rzecz Boga. Jest przeciwieństwem miłości.

Do miłości mamy się sami, dobrowolnie przyznać, wybrać ją. Jeśli jednak nie chcemy miłości, powinien być pewien proces z tym związany, proces rozpadu. Z powodu, wręcz dzięki tej funkcji rozpadu będziemy widzieć, że utraciliśmy miłość. Jeślibyśmy zrzekli się, wyrzekli Boga i byśmy się doskonale czuli i nasza dusza by się przy tym nie rozpadała, to umarlibyśmy nic nie zauważywszy. W Europie toczy się proces niezauważalnego rozpadu. Dusza gnije, a nikt tego nie zauważa. W Rosji też się to zaczyna.

Jaka jest główna funkcja diabła?

Miłość, wysoką energię bardzo łatwo związać z niskim rodzajem energii. Miłość się jednak nie broni, bo jest bezbronna. Niskie energie, energie umiejętności, możliwości – jeśli postaracie się, np. będziecie pościć to uruchomią się energie możliwości, tak jak u Jezusa, gdy pościł na pustyni przez 40 dni.

Dlaczego po poście ludzie chorują? Bo w czasie postu trzeba się modlić, aby ta energia która przychodzi nie poszła na marne, nie stała się przyczyną nieszczęścia. Jeśli nachodzi na człowieka energia subtelna, to może on mieć nadnormalne możliwości, może spełniać swoje pragnienia. A Chrystus mówi nie, nie samym chlebem żyje człowiek. A chleb to jest metafora spełnienia człowieczych pragnień. Nie samym chlebem, a słowem Bożym, czyli miłość jest ważniejsza od energii.

W tej książce „Życie bez ograniczeń” jest dokładnie powiedziane: energia [tworzenia, działania] jest ważniejsza od miłości. Miłość ma być służącą, a głównym panem ma być nasze pragnienie. Kupisz sobie auto za 150 tysięcy dolarów.

W którą stronę idziemy, w tą stronę rozwija się nasza dusza.

Trzy rodzaje wyjaśnień działania zła

W filozofii Indyjskiej są dwa typy istot: dobre anioły i złe demony. Z demonami Bóg walczył i, po pewnym czasie zwyciężał, chociaż musiał się sporo wysilać. Od początku wszystko było jasne – tu dobro, tu zło.

W filozofii religii Żydowskiej te istoty nie są tak konkretnie dobre czy złe. Rozmyte jest też pojęcie dobra. Najwyższy anioł – staje się zły. Lucyfer jest najsilniejszym aniołem. Nie wiadomo, dlaczego dobro może zmienić się w zło.

W chrześciaństwie diabeł całkowicie traci swoją siłę. Zupełnie nowy system. Dlaczego? Ponieważ w chrześciaństwie siłę diabła określa sam człowiek. Jeśli poszliśmy po linii własnych pragnień [bez względu na miłość] – wzmocniliśmy diabła.

Jeśli powiesz, że trzeba żyć słowem Bożym, nie chlebem [manifestacją własnych pragnień] to diabeł już nic nie może z tobą zrobić. Kolosalna zmiana świadomości.

W chrześciaństwie praktycznie nie ma zła jako takiego. My sami możemy stworzyć zło. To jest ewolucja naszych dusz [biorąc pod uwagę hinduizm i judaizm]. Oto kolosalna transformacja w naszych duszach, która zaszła w ciągu ostatnich 6 tysięcy lat.

Przykład odejścia
od prawdziwie działającego
uzdrowienia

Na ile nie idziemy ku Bogu, na ile cywilizacja nie kieruje się ku Bogu, na tyle uruchamiają się procesy diabelskie [diaboliczne, destrukcyjne]. Kiedy człowiek nie podąża ku Bogu to jego najwyższe osiągnięcia będą okazywały się najtragiczniejszymi. Podobnie i w książce „Życie bez ograniczeń”, zaczynało się od grupowego pozywywnego działania, przeszło na osobiste. W Hoponopono autorka ustaliła, że od jej uczynków zależy otoczenie, to zaczęła się oczyszczać. Podobnie i Łazariew też tak zauważył, że jak sam oczyszczał się, to i jego pacjenci [nie poddani leczeniu] zdrowieli. Jednak ten sposób leczenia nie obejmuje przemiany świadomości chorych, natomiast wspiera leczącego jako ikonę, mistrza, do którego trzeba się modlić. Po co więc by było zastanawiać się nad sobą, czytać notatki? By to wyglądało tak: przyszedł, zapłacił i wyzdrowiał.

Niegotowi ludzie zmienili jedną z największych korzyści chrześciaństwa – cudowne wyleczenia – zmienili w jego słabość. Zamiast przestrzegać przykazań, przebaczać i kochać, przestrzegać tego, co mówił Jezus, ludzie biegli z pragnieniem wyzdrowienia: „jak tam dotrę to i to pocałuję, to dostanę uzdrowienie”. Działali na sposób magiczny, próbowali dokonać jakiegoś rytuału, który by ich uratował. To nie pachnie chrześciaństwem, to prawdziwa magia. Nazywają siebie „prawdziwie wierzącymi”, a uprawiają magię. Nienawidzą, osądzają, zazdroszczą. A potem biegną do świętych rzeczy błagając „chcę zdrowia”. I to wszystko.

Reklamy