Transerfing rzeczywistości – ciekawa książka [aut. Vadim Zeland]


Nowy Rok i nowy temat!

Transerfing rzeczywistości

Książka o tym tytule traktuje o pewnym bardzo praktycznym podejściu do zagadnienia – „jak żyć”, „jak kreować swoją rzeczywistość”. Przy tym ma głębię i to głębię ezoteryczną. Może nie specjalnie duchową, ale jest głęboka i praktyczna.

Nie jest to kolejne nauczanie z przymusem „jak powinieneś się zachowywać”, albo moralizowanie [„ja wiem jak i ja ci powiem”]. Tak by było jakby książka ta poruszała ciało buddialne. Ona porusza ciała powyżej atmanicznego [nie jest poddana żadnej doktrynie czy religii]. Jest to już istotnie opowiadanie o swobodzie wyboru [ciało anupadaka], o tym, jak energetycznie działa wszechświat i my sami. Mocno wspiera odpowiedzialność za własne życie.

Anupadaka i wyżej to bardzo wysokie ciała, ale widać, że przyszedł czas na rozwój osobistych poruszeń na tych ciałach. Co ciekawe, to są poruszenia umysłowe i duchowe, zmiany wysokich postaw. Mało jest tam kwestii dotyczących wysiłku i „pracy w materii”. Po coś się interesujemy i zajmujemy rozwojem – po to, aby współdziałać z Wszechświatem, nie zaś aby być poddanym/ą, czy też niewolnikiem/cą i opowiadać sobie, jak to „trzeba cierpieć”.

Jesteśmy dziećmi Wszechświata, jak to mówi Dezyderata  {dziećmi Boga jeśli ktoś woli}. A Transerfing wspiera to przekonanie.

Od dobrych kilku lat nie podkreślałem tylu tekstów w żadnej książce. To zdecydowanie mówi, iż mnie mocno zainspirowała.

Poza tym bardzo dobrze pasuje do opisów ezoterycznych świata, ludzi, oczyszczania się i podnoszenia wibracji, które stosuję. Zarówno ona dodała do mojego myślenia wiele oryginalnych spostrzeżeń, jak i moje opisy bardzo dobrze się komponują z jej treścią. Jeszcze nie raz będę chwalić ten tekst.

Ileś spraw w tej książce obecnych najpewniej chociaż trochę znacie ze zbitek informacyjnych typu:

„jeśli z czymś walczysz, to to wzrasta”

„sam/a tworzysz swój świat”

„jak patrzysz na świat, taki on się wydaje coraz bardziej być”

„myśli są twórcze”

„oddaj Bogu” [to, co chcesz, aby się zdarzyło]

Są to ciekawe stwierdzenia, ale zwykle nie są szczegółowo opisane, ani też zwykle nikt nie sili się, żeby wytłumaczyć cały kontekst.

A książka „Transerfing” to robi.

Pojęcia

Częścią podejścia naukowego jest tworzenie pojęć. Dzięki pojęciom o wiele łatwiej jest śledzić struktury przyczynowo-skutkowe. Co prawda ezoteryka wychodzi poza naukę, jednakże część aparatu naukowego można spokojnie zastosować i dzięki temu dużo skorzystać.

W tym poście nie będę szczegółowo omawiać zasad Transferingu, ale w następnych i owszem. Myślę, że tak jak i dla mnie, dla Was będzie to pomocne na drodze duchowej.

Dodatkowo mogę powiedzieć, że transerfing w dużej mierze bazuje na Duszy, na pracy z Duszą [jej częścią – podświadomością]. Tak więc jest dla mnie to również cenne, wspiera moje [i Huny] pojęcie o tym, że własną rzeczywistość tworzymy razem ze swoją Duszą.

Trans.. co?

To jest TranSERFing, nie tranSFERing.

Właściwie i tak i tak jest dobrze. Pierwsze pochodzi od serfowania, czyli przenoszenia się z lekkością z jednego czegoś na drugie. Drugie pochodzi też od przenoszenia – transferu.

No, ale autor rosyjski chciał mieć serfing, pewnie dlatego, że kojarzy się on z lekkością – i o tą lekkość bytu tu chodzi.

Jak żyć? to obszerne pytanie, zawierające w sobie domniemanie: „aby osiągnąć to, co pragnę”.
Sprawa metod, którymi osiągamy cel jest też istotna.

Jak żyć, aby żyć lekko i osiągać to, co wybieramy [co chcemy, czego pragniemy]?

Takie sobie postawił autor sposoby. Dzięki mocy kreacji mamy możliwość tworzenia różnorakiej rzeczywistości. Ta sama metoda jest w ruchu, gdy dosięga nas coś, czego nie chcielibyśmy, jak dostajemy to, co pragnęliśmy. Istotne są szczegóły, detale. O nich też będę się rozpisywał, mam nadzieję.

Reklamy

83 Komentarze (+add yours?)

  1. omena33
    Sty 03, 2012 @ 20:32:02

    Genialna jest ta książka i taka przyjemna w lekturze.Cieszy oko – a gdy czytać ja na głos – także ucho ;))))))

  2. Hawa
    Sty 04, 2012 @ 14:01:58

    @Andrzej,jesli czytales ksiazke/i tego autora to czy? pojawilo sie u Ciebie – zdziwienie graniczace z zachwytem.Jesli tak to podziel sie z czytelnikami.

  3. SwiatDucha
    Sty 04, 2012 @ 21:47:38

    O tym będą kolejne wpisy, bo zamierzam ileś zrobić. To akurat jest aktualnie na mojej ścieżce i jak najbardziej będę się dzielić.

  4. Pierzasty
    Sty 04, 2012 @ 23:46:01

    A co jeśli ktoś nie jest dzieckiem wszechświata?

  5. Hawa
    Sty 05, 2012 @ 00:51:00

    Jeśli ktoś nie jest dzieckiem wszechświata – to zapewne jest dzieckiem swych rodziców 😉

  6. Davvidia
    Sty 05, 2012 @ 01:04:29

    jak ktoś nie jest dzieckiem, to jest wszechświatem – na jedno wychodzi 🙂

  7. SwiatDucha
    Sty 05, 2012 @ 01:34:44

    To jest dzieckiem wielkiego N [ena]. 🙂

    A tak na poważnie – duch jest wypustką Boga, a Dusza jest kreacją odpowiedniej wysokiej istoty. Jakiej – inna sprawa [odpowiednio do linii pochodzenia]. Jeśli nie odpowiada Ci taka egzegeza, to opowiedz nam swoją 🙂

  8. Pierzasty
    Sty 05, 2012 @ 03:30:48

    @Andrzej: to co mówisz ma sens, choć wydaje mi się, że patrzymy na ten sam układ z zupełnie innej strony. Inna relacja z Podstawą Wszechświata. Dzięki za uściślenie 🙂

  9. Marek
    Sty 06, 2012 @ 02:53:36

    Zainspirowałeś mnie Andrzej, dziś z rana biorę się za lekturę książki, o ile oczy mi pozwolą. Ale jak duchowy tekst, to pewnie pozwolą 🙂

    Pozwolę sobie zmienić temat, jak zwykle 🙂 http://www.youtube.com/watch?v=_-clFZFdLQk&feature=endscreen&NR=1 Maciek Maleńczuk, nie wiem jak inni, ale ja go odbieram jako wręcz emanującego charyzmą, ewidentny krokodyl jak dla mnie (alkoholik, palacz) w tym wszystkim uderza autoironia i niezwykła inteligencja, ale ta energia jest niesamowita. Czy to jest krok buddialny o którym pisałeś że jest medialny, czy może coś „lepszego”?

    Pozdrawiam – niestety bez charyzmy 🙂

  10. Pierzasty
    Sty 06, 2012 @ 13:08:14

    Piękny filmik do odreagowania schowanych DDA 🙂

  11. Davvidia
    Sty 06, 2012 @ 20:16:47

    Zrób sobie „analize duszy”, to sprawdzisz czy jest „podczepione”

  12. SwiatDucha
    Sty 07, 2012 @ 14:05:02

    tak właśnie.

  13. Davvidia
    Sty 10, 2012 @ 12:52:37

    skoro od zejścia dużo nabrałeś, to od tego zacznij porządek. Trzeba zrzucić cięzar emocji zwiazany z ojcem, bez tego trudno bedzie porozumiec sie z mezczyznami, bo zawsze bedziesz starał sie zabiegac o ich „dobre zdanie”, zaimponowac im. Jezeli ojciec nie „uznał” Twojej mądrości i np poniżał Cię – to jezeli z tego nie wyjdziesz, bedziesz przyciagał taki wzorzec w swojej nieprzytomności ciala bolesnego.

  14. Davvidia
    Sty 10, 2012 @ 16:47:05

    „od malego mialem z nik konflikty, bo nie chcialem sie mu podporzadkowac” To własnie jest teraz jedną z przyczyn Twojego działania „wbrew” utartym regułom.. – dokładnie wypisz, wymaluj moj przypadek z apodyktyczną matką, gdzie nie tłumaczyła, tylko wydawała polecenia.. Długo to co było „musem” i „regułami” rodziło u mnie odwrotną postawę.. dokładnie po swojemu i na przekór .. to był problem z podporządkowaniem się jakimkolwiek „władzom” „szefom” itd.. Czym dłużej będziesz to trzymał i zasilał, tym trudniej Ci bedzie ruszyć z miejsca. Oczywiście cale sedno ma swoje głębsze podłoże, ale zaczynamy od tu i teraz.
    Przypomnij sobie najgorsze chwile z ojcem, najtrudniejsze emocje, zbuduj maksymalną nienawiść, doprowadź ją do granic absurdu. Wybierz to najbardziej emocjonalne zdanie i tak długo opukuj według metody EFT aż poczujesz, że nic nie czujesz (ta metoda tak działa, uwalnia emocje przez stymulowanie zakończeń nerwowych, bo wczesniej emocja wytworzyła blokade energetyczną w ciele) i jest Ci „obce” i Ciebie nie dotyczy.. Zrób tak ze wszystkim co dookoła tego znajdziesz , co Ciebie bolało. Później wyprowadź swoją energię z zasilania tego problemu, wyprowadź do powierzenia tego miłości, poproś czystą miłość całym sobą o wyrównanie energii miłości między Tobą a tatą, tym problemem i pożegnaj to w sobie. Zobaczysz jak ułozysz to w energii i przestanie mieć znaczenie z czasem popatrzysz na to jakby na coś odległego … Ze swojego doświadczenia wiem, że dopóki nie przerobisz jakiegoś kawalka, nie pokaże Ci się nowy… dostajemy kawałki, żeby sie nie zakopać pod całością 🙂

  15. Davvidia
    Sty 10, 2012 @ 17:18:00

    rozumiem to co czytam 🙂 zdanie z cudzysłowia jest Twoje. Cały czas chcesz coś ze sobą zrobić, ale sprytne ego nie dopuszcza Cię do mozliwości zmiany, zatem sam widzisz, że jest jak jest 🙂

  16. Davvidia
    Sty 10, 2012 @ 18:01:03

    no własnie tak mocno nie widzi sensu podporządkowywania się, że aż puści tylko wtedy gdy zaakceptuje, że taki porządek istnieje tu gdzie dusza się znajduje. Tyle ile trzymasz tyle sam się meczysz. Pokora wobec tego nie oznacza pokory i złamania „duszy” tylko odejście od tego tematu. Po prostu przestanie Cię męczyć (to cała zasada pokory) Ludzie z Twoja postawą mają zazwyczaj chory kręgosłup, gdyż takie trzymanie się „swojej dumy” wobec życia i ludzi w rezultacie wchodzi na ciało. Znam dwóch takich panów, którzy nie chcą chylić czoła i leczą kręgosłup 🙂

  17. Davvidia
    Sty 10, 2012 @ 18:26:09

    szukasz zasilania z otoczenia i zewnątrz, a to nie tu należy szukać. zasilanie jest z miłości. Być może trudno Ci to na razie dostrzec z uwagi na to, co „zasłania” a czego tak bardzo „nie chcesz” ruszyć. <– zupełnie normalne, bo boli i człowiek ucieka na boki, żeby znowu nie przeżywać bólu. Tylko, jeżeli nie zaufasz w metody, które są sprawdzone i pomagają, to naprawdę kręcenie się w kółko nic nie zmieni. Postaraj się popracować ze sobą, a nie poruszasz ten temat już kolejny raz i widzisz, że nikt nie da Tobie na to gotowej recepty.

  18. Davvidia
    Sty 10, 2012 @ 19:05:29

    podam Ci link do przykładowej sesji z „oczyszczania”, zobacz jak ego ucieka na boki, żeby nie dotknąć pewnych tematów. Może postaraj się odpowiedzieć sobie na podobne pytania i zobacz co Ci wychodzi.. http://pochodzenieduszy.pl/content.php/248-Sesja-Otwieranie-na-dusze-i-relacje-z-ojcem

  19. Davvidia
    Sty 11, 2012 @ 13:24:49

    e tam ja tez nie jestem grupowa i nie dostrzegam w tym problemu, dodatkowo nie musze sie tym zajmować skoro coś jest, to jest i tyle – kazdy ma takie samo prawo do bycia i wyborów jak ja,

  20. SwiatDucha
    Sty 11, 2012 @ 21:46:28

    „Od dziecka nie znam uczucia nudy. Jest mi ono kompletnie obce. Zawsze byłam czymś zajęta, jak nie robieniem czegoś, to myśleniem, przebywaniem myślowo w moim wnętrzu. Brak wciągającego zajęcia wyobrażam sobie jako coś na pewno dojmującego. Myślę, że to może być istotne spostrzeżenie, to o tej nudzie.

    ->No tutaj tez prosze o podpowiedz, co to moze byc. Pamietam, ze ja w szkole sie strasznie nudzielm, wrecz niecierpialem zajec, lektur, generalnie wszystkiego, co mi zostalo narzucone jako przymus, obowiazek.”

    A nie myślicie o różnicy wg płci? To rozróżnienie jest bardzo mocne i podstawowe.
    Yin i Yang są tak różne, jak tylko się dało :))) [to Osho]

  21. Odnaleziona
    Sty 13, 2012 @ 14:58:33

    Na koniec taka myśl: NIKT nie jest idealny, każdy ma nad czym pracować. Ale zobacz, ile już dostrzegłeś w sobie kapitalnych cech 🙂 Ja osobiście z taką osobą bardzo chętnie bym się zaprzyjaźniła. I w podejściu do świata wiele nas łączy, i zainteresowania podobne. Nic tylko trzymać sztamę z kimś takim 🙂

  22. SwiatDucha
    Sty 14, 2012 @ 17:58:38

    Jako admin mogę podzielić opinię na poszczególne wyrazy, a potem na osobne literki. 🙂

  23. SwiatDucha
    Sty 14, 2012 @ 19:46:58

    pierwszy krok to uświadomienie, a to już masz 🙂

    w następnych myślę, że warto być równie przyjazny dla obu stron [również dla siebie i nie wchodzić w relacje niepotrzebnie, tylko „dla wyrównania” tego przykrego czasu, gdy miałem tamten wzorzec..]

  24. Odnaleziona
    Sty 15, 2012 @ 13:55:28

    Rozejrzeć się wokół, dostrzec podobne osoby (które na 100% da się znaleźć wokół siebie, bo nie jesteśmy nikim wyjątkowym) i już będzie taka grupa 🙂 Np. Ty 5 osób i ja 5 osób. Taka składka 😉

  25. Odnaleziona
    Sty 15, 2012 @ 13:59:48

    To do samej tylko dygresji było o szukaniu podobieństwa 🙂 A do wątku głównego warto jeszcze wkrótce powrócić, ponieważ nie został wyczerpany.

  26. Hawa
    Sty 15, 2012 @ 14:15:17

    A kuku tu jestesmy 😉

  27. Hawa
    Sty 15, 2012 @ 15:09:28

    @Tristen – upewnilam sie, (dzieki Andzej) jest piec pozycji przetlumaczonych.
    Jak przeczytasz ostatnia pozycje tego autora to zapraszam do wymiany ,,slowa pisanego,,. A na dzies dzisiejszy i na tu i teraz cwicz ,,cierpliwosc,, 😉

  28. Odnaleziona
    Sty 15, 2012 @ 18:55:10

    > trza by znalezc odpowiedz jak zrobic aby to poczucie zmienic

    Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli są jeszcze jakieś zakłócenia w „odbiorze” innych, to znaczy, że również w nas jest coś jeszcze do poczyszczenia 🙂 A odpowiadamy sami za siebie, więc… 🙂
    Będzie dobrze 🙂 Cierpliwości, dokładnie cierpliwości 🙂

  29. Davvidia
    Sty 16, 2012 @ 09:55:50

    „Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli są jeszcze jakieś zakłócenia w „odbiorze” innych, to znaczy, że również w nas jest coś jeszcze do poczyszczenia”
    O! 🙂

  30. SwiatDucha
    Sty 16, 2012 @ 11:12:25

    jeśli nie mam przykładu próbuję sam stać się dla siebie przykładem. 🙂

  31. Conchita
    Sty 18, 2012 @ 01:04:18

    Zajrzałam właśnie do tej książki i zonk! Nie przeczytałam jeszcze zbyt dużo i może o coś innego w niej chodzi, ale przypomniał mi się mój sen (nawet wydaje mi się, że był świadomy) sprzed wielu lat – zbieżny z tekstem z książki. Śniło mi się wtedy, że jest coś takiego jak linia mojego życia i w każdym punkcie czasowym rozwijane/ opracowywane są różne opcje, różne warianty doświadczeń. We śnie wyglądało to jak linia produkcyjna. Mogłam poruszać się po tej linii w przód i tył i obserwować „prace”… Aby sprawdzić linię i postanowiłam wejść w jeden z momentów mojego wczesnego życia. I znalazłam się z moją świadomością we wczesnym dzieciństwie w domu, którego w zasadzie już nie pamiętam (wyprowadziliśmy się, gdy byłam mała) w jednej chwili z życia rodzinnego – mogłam spojrzeć w oczy rodzinie itp. Trwało to tylko chwilę i zaraz się obudziłam.

    Poczytam dalej… Jeszcze nie wiem, o co chodzi z wahadłami 🙂

  32. SwiatDucha
    Sty 18, 2012 @ 21:42:22

    Super wgląd senny!!!
    Ja też miałem kilka wglądów we śnie, ten wpis o grze w najprostsze działania był na podstawie snu, w którym właśnie graliśmy w taką grę, w której trzeba było coś najmniejszego, czy też najmniejszym wysiłkiem uczynić, ale chyba nie za pomocą działań, a intencją [czyli zamiarem zewnętrznym.]

  33. Aneta
    Paźdź 30, 2014 @ 00:08:45

    Panie Andrzeju, napisał Pan: „A tak na poważnie – duch jest wypustką Boga, a Dusza jest kreacją odpowiedniej wysokiej istoty. Jakiej – inna sprawa [odpowiednio do linii pochodzenia]. Jeśli nie odpowiada Ci taka egzegeza, to opowiedz nam swoją „.

    O jakiej wysokiej istocie, Pan pisze?
    Pytam, bo parę lat temu powinnam umrzeć, ale tak się nie stało. I wtedy (we śnie) przemówił do mnie głos (chyba był to opiekun duchowy…?) i powiedział mi, że przeżyję, bo mam Ducha potęznego Anioła, który podtrzumuje moje ciało przy życiu…
    I wtedy się obudziłam i zignorowałam te słowa (z powodu braku wiedzy w tym temacie), uznałam, że to tylko sen, ale te słowa nigdy nie dały mi spokoju…
    A to, że ja przeżyłam… jest cudem…

    Proszę o komentarz w tej sprawie. Byłabym wdzięczna.

  34. SwiatDucha
    Paźdź 30, 2014 @ 17:47:01

    Wydaje się, że Dusze nie są tworzone przez Duchy, które mają poprzez nie wchodzić w życie w materii.
    Do tworzenia Dusz przyczyniają się tzw. Ojcowie [albo Matki – jak kto woli]. I dopiero do takiej Duszy stworzonej przez Ojca „wchodzi” Duch i zaczyna działanie. Owi Ojcowie mogą być także zwani Stwórcami. Bo istotnie, tworzą Dusze.

    A ten przypadek, który opisujesz, to może być tak, że Dusza już „pakowała zabawki” aby się wycofać, ale twój Duch [Duch istoty, czyli Ciebie] jednak przemógł twoją Duszę i zakazał jej wracania [czyli zakazał jej umierać] i nakazał, żeby jednak Dusza się postarała i żeby jednak dalej w tym wcieleniu nadal działała. I w takich sytuacjach mogą się dziać cuda.
    Podobnie wobec osób umierających mogą postąpić osoby im bliskie, mówiąc: „nie odchodź, przebudź się, my tu na ciebie czekamy, zostań z nami”, to czasami może pomagać, bo przekonuje Duszę, że jeszcze można w tym wcieleniu coś zrobić, doświadczyć.

  35. Aneta
    Paźdź 30, 2014 @ 23:26:04

    Dziekuję za wyjaśnienie, Panie Andrzeju 🙂

  36. Gandalf
    Sty 19, 2018 @ 18:43:22

    Czy stosuje ktoś z Was rady zawarte w tej książce? Od dwóch ni czytam część pierwszą i bardzo sporo pokrywa się z moimi własnymi obserwacjami. Autor tez jest sceptyczny odnośnie tego, że musi nami rządzić coś niewidzialnego, że mamy z góry przesądzony los (karmę). jak u was to wygląda? Ktoś poczuł konkretne zmiany po zastosowaniu rad autora?

  37. Gandalf
    Sty 22, 2018 @ 10:40:16

    Ma ktoś pomysł, jak pozbyć się negatywnych myśli, tzw. czarnowidztwa? Jak zastąpić negatywne myśli o otaczającym nas świecie na myśli pozytywne?

  38. awentais
    Sty 23, 2018 @ 18:23:57

    Gandalf, ja czytałam sobie ostatnio pierwszy tom i tam jest stwierdzenie, że spełnia się nam to, czym żyjemy, o czym intensywnie myślimy. Mi się zdarzyło uzyskać 2 ważne rzeczy właśnie czymś takim. Ale to nie było zwykłe myślenie, tylko ja wręcz żyłam tymi sprawami. Dołączyły do tego bardzo silne emocje. Przy czym człowiek na codzień chyba nie ma aż tak siły, żeby w ten sposób przyciągać wiele rzeczy, trzeba coś wybrać i na tym się skoncentrować. No a jak wkracza umysł i kalkulacja, to może być różnie.

    Moja mama też mi ostatnio mówiła, że spełniają się jej życzenia wyrażone lekko, spontanicznie, drobne życzenia rodzące się z potrzeby chwili.

    Co do tych myśli negatywnych, to ja po prostu zajmuję się moim hobby – to daje mi zastrzyk zadowolenia i pozytywnej energii, mobilizuje mnie do dalszych działań, nawet tych bardziej nudnych i rutynowych. Jak już wskoczę na tę falę zadowolenia, to dalej jest łatwiej. Łatwiej działać, łatwiej coś robić z pozytywnym nastawieniem.

    Dodać jednak muszę, że za mną wiele, wiele sesji oczyszczających, dużo, dużo wywalonych duchów i demonów, jeszcze więcej obserwacji świata i samej siebie i wyciągniętych wniosków. Zeland pisze – nie opłaca się wyrażać niezadowolenie. Ja się cały czas tego uczę.

  39. Gandalf
    Sty 23, 2018 @ 20:17:52

    No to już chyba wiem, gdzie u mnie leży sedno problemu. Nigdy nie miałem aż tak silnego parcia na coś, aby dosłownie rzucić wszystko i skoncentrować się tylko na wybranej rzeczy do tego stopnia, aby postawić wszystko na jedną kartę, zaryzykować. Zawsze odpuszczałem, kiedy pojawiały się dla mnie jakieś większe niedogodności. Ale z drugiej strony dziwne, bo jednak interesowały mnie i ciągle interesują różne sprawy, rzeczy, o których intensywnie myślę i nie materializują się one.

    Czyli Transerfing nie dla wszystkich?

  40. Kamil
    Sty 24, 2018 @ 01:11:21

    Gandalf to mamy podobnie bo ja też zawsze się wieloma rzeczami na raz interesowałem ale nigdy na 100% w jedno nie wchodziłem, pewien fajny filmik mi uświadomił że to nie jest zła rzecz. Zostawię tutaj:

    https://youtu.be/4sZdcB6bjI8 napisy polskie są w ustawieniach

  41. Gandalf
    Sty 24, 2018 @ 09:59:56

    I co robisz w życiu, Kamil, pochwalisz się?

    Wygląda na to, że ja też jestem taka osoba ale nie potrafię przekształcić wielu swoich zainteresowań w coś, na czym można zarabiać. Gdybyś zapytał mnie, dlaczego tak jest, odparłbym, że nie umiem znaleźć się na rynku pracy, jestem ciekaw czy jest to głos podświadomości czy rzeczywiście mam zrozumienie, że ze swoimi talentami nie potrafię się wpasować w wymagania. Ja dodam od siebie, że mnie pasjonują typowo humanistyczne tematy: sztuka, historia, przyroda a więc dziedziny dość dalekie od marketingu, reklamy, tego, co powszechnie uważa się za rzeczy przynoszące większe pieniądze. Nie ciągnie mnie do bycia nauczycielem (naukowiec już prędzej). Najbardziej właśnie przebija się u mnie pierwiastek twórczy, artystyczny ale jak na złość, moje pomysły i pragnienia są nijak skorelowane z podażą, rynkiem (a jak są, to nie w takiej ilości, nie w takiej proporcji jak ja bym chciał). A więc w terminologii Transerfingu nie mam ,,własnego” wahadła a niemożność realizacji pociąga mnie w stronę wahadeł destrukcyjnych.

    Masz o tym jakieś pojęcie (lub ktokolwiek z Was)? Ja bardzo lubię i bardzo szybko uczę się na takich konkretnych przykładach, gdzie wszystko jest zobrazowane, wyjaśnione krok po kroku.

    Uważam, że prawdziwy rozwój duchowy nie jest możliwy bez spełnienia materialnego ale nie chodzi mi tutaj o zarabianie milionów dla samego zarabiania tylko o realizacje swoich potencjałów. Dopóki mamy to zablokowane, nie pójdziemy dalej bo nasza uwaga będzie się nad tym skupiać (i słusznie, bo po coś tutaj przyszliśmy i jednocześnie musimy umieć radzić sobie w przestrzeni fizycznej, na planie ziemskim). Dlatego też nie do końca czuje to, że jak ktoś nie ma zdefiniowanej pierwszej czakry to mu ma się źle wieść na Ziemi, po to ma inne centra zdefiniowane, aby sobie radzić i ja mam takie, odpowiedzialne za pracę z grupami ludzi o podobnych zainteresowaniach. I tu, jak na złość, ciągle coś przeszkadza spotykać takie grupy, realizować wspólne zamiary.

  42. Gandalf
    Sty 24, 2018 @ 11:14:12

    Złapałem się jeszcze na jednej rzeczy. Niemal zawsze, kiedy czymś się interesowałem i chciałem to przekształcić w możliwość nauki czegoś lub zarobku, bardzo często rezygnowałem z powodu kilku następujących rzeczy: środowiska zawodowego, przymusu wyprowadzki do innego miasta lub kraju, podjęcia tymczasowo innej pracy (najczęściej nie takiej, jaką bym chciał), przymus mieszkania na stancjach.

    I teraz mam takie pytanie. Bo Transerfing mówi, ze aby realizować swoje marzenia, nie wystarczy biernie marzyć, trzeba też działać. A u mnie z tym działaniem jest coś nie tak. Niby mi zależy ale jak przychodzi co do czego, pojawiają się niekorzystne dla mnie warunki realizacji takich marzeń i powoli wszystko się rozmywa.

    Na przykład wiele lat temu pochłaniała mnie historia, szczególnie ta starożytna. Poważnie zastanawiałem się nad kierunkami typu orientalistyka czy archeologia Wschodu itp. No i musiałbym wyjechać z miasta do innego miasta, aby móc to studiować i podążać tą drogą później. jako, ze nie miałem wtedy zbytnio warunków materialnych (a chyba nie było wtedy jeszcze kredytów studenckich), zrezygnowałem, tym bardziej, że opcja mieszkania w akademiku i dorabiania w jakiś pracach i połączenie tego z kompleksową nauką nie wydawała mi się możliwa.

    O co tu chodzi dokładnie? Skoro dusza chce, powinna materializować określone okoliczności sprzyjające jej pragnieniom (a ma ona dużą siłę przecież). A u mnie jakby zatrzymywała się na samych pragnieniach, a potem ucinała energię do działania, do kreowania odpowiedniej dla niej rzeczywistości.

  43. Marc
    Sty 24, 2018 @ 15:58:58

    „Ma ktoś pomysł, jak pozbyć się negatywnych myśli, tzw. czarnowidztwa? Jak zastąpić negatywne myśli o otaczającym nas świecie na myśli pozytywne?”

    To bym polecił
    http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/174

  44. Swiat Ducha
    Sty 24, 2018 @ 21:03:45

    Marc, Gandalf,
    też bym polecił ten art o afirmacjach!

    Gandalf
    Książki typu Transerfing niestety upraszczają sprawy duchowe.
    Jedne przedstawiają np. Duszę jako okrojoną do podświadomości.
    Inne od razu startują do Ducha i niemal pomijają Duszę i jej wpływ na życie osoby.
    Autorzy stosują różne przybliżenia. I jest to zupełnie zrozumiałe.

    Na stronach tekstu ładnie to wszystko się układa, spójnie, ale.. za zwyczaj wygląda na to, jakby nasza Dusza nie żyła swoim własnym życiem.
    Takie wyjątkowe książki o żyjącej Duszy napisał Thomas Moore, np. „W trosce o Duszę”.

    Książki są uproszczeniami, są różnymi podejściami. I dlatego życie wydaje się wtedy tak bardzo ‚do ogarnięcia”. Książka to książka – nie życie. Życie jest barwniejsze, szersze. Chociaż i w książkach można opisać celnie pewne zasady, prawidła w nim występujące. I rzeczywiście można się taką książką zainspirować.

    W realu Dusza (a w niej podświadomość) żyje swoim własnym życiem i dodatkowo składa się z wielu części.
    Często niespójnych ze sobą (patrz na filmik o piesku jedzącym kość na fotelu).
    Tego wielu autorów dla utrzymania prostoty wywodu nie ujmuje.
    Wychodzi więc poradnik typu pierwsze przybliżenie, albo kurs nr 101 (wstępny) do duchowości.
    Rozszerzenia owego kursu dopiero ukazują złożoność zjawiska – aby student się nie przestraszył na początku.

    Tak więc, Dusza jest yin, jest na łuku zstępującym, patrzy w ziemię, ryje w niej i w różnych doświadczeniach, niekoniecznie przyjemnych, a więc też chce sobie w jakimś obszarze zmaterializować niemożność. I to osiąga.
    A druga część Duszy wraz z Duchem chce studiować przyjemne przedmioty.
    I obie części sobie przeczą, ale napierają.
    I żyją, i czasami się nawet wściekają – na siebie na wzajem, na system, na otoczenie, na osobowość, na ducha itp.

    Ja mówię: „Dusza chce – Dusza ma”. Dusza za pomocą wydarzeń z naszego życia prezentuje nam, jakie ma poglądy, jest to jakby przekaz dla nas o stanie Duszy, o jej postawach.

    Można zainspirować Duszę czymś nowym, podając to w emocjonalny sposób – jako coś fajnego, radosnego, ekscytującego. Na tej zasadzie działają reklamy.
    Można oczyszczać przekonania Duszy, które są nam nie na rękę (tu np. afirmacje, sesje z Duszą itp.)

  45. Gandalf
    Sty 24, 2018 @ 21:27:47

    Czyli że moja Dusza mogła specjalnie wybrać sobie takie wcielenie, gdzie nie może się spełnić, zrealizować?

    Po co jej takie coś?

  46. Gandalf
    Sty 24, 2018 @ 21:39:25

    Jedno, do czego doszedłem na drodze obserwacji swojej Duszy to to, ze ona ma ogromny lęk przed życiem tutaj, w obecnej rzeczywistości. Ona absolutnie nie chce tutaj być, stykać się z tym, co jest teraz. Stąd tak duża niechęć do cywilizacji, do obecnych trendów, pracy, wszystkiego co obecnie daje ludziom życie.

    Czyli nie chciała się wcielić być może (miałem ciężki poród podobno). Lęk wskazuje na lęk Duszy przed czymś.

  47. Tomek
    Sty 24, 2018 @ 22:01:53

    Chodzi o doświadczanie, przeżywanie czegoś, to jest jedyny cel. Zwykle dzieciństwo, rodzina jest przygotowaniem/zaprogramowaniem do wejścia w doświadczenie a następnie do wyjścia z niego. Czasami cały proces może to zająć kilka(naście) wcieleń.

  48. Gandalf
    Sty 24, 2018 @ 22:09:56

    A jak się wywiedzieć o ten cel, jeśli nie działają afirmacje czy regresingi? Moja Dusza (lub cokolwiek to jest) jest tak na ,,nie” na wszelkie ingerencje, że tu chyba jasnowidza trzeba 😛 …

  49. Tomek
    Sty 25, 2018 @ 07:16:39

  50. Gandalf
    Sty 25, 2018 @ 09:42:22

    Dzięki za link, Tomek ;). Właśnie tak jest, Dusza jakby składa się z kilku części i każda z nich chce coś innego.

    Ale wracając do Transerfingu, skoro Dusza chce kilku rzeczy naraz, to tym samym niemożliwe staje się realizowanie jednego potencjału, energia się rozmywa. Czy tak?

    Co w takim razie z osobami, które maja ileś różnych zainteresowań ale nie potrafią wybrać tego konkretnego, czy one są ,,skazane” na taka wieczną wędrówkę, bez perspektywy osiągnięcia stabilizacji w Duszy, która by się przedkładała na stabilizacje materialną?

  51. Tomek
    Sty 25, 2018 @ 10:39:56

    Dopóki osobowość będzie uważać, że nie jest duszą (choćby częścią) to trudno o znalezienie równowagi. Ciekawa może być próba odpowiedzi na pytanie: co ja mogę zrobić dla duszy. Co dusza dla nas to łatwe 🙂
    Często nie odpowiadamy, jako osobowość, na sytuacje w jakich się znajdujemy ale odpowiadamy za nasze reakcje i wybory.

  52. Gandalf
    Sty 25, 2018 @ 11:05:19

    Tomek, a czy to nie jest tożsame z tym, aby utożsamić się z Duszą i tym samym dać jej wiodącą rolę w naszym życiu? Andrzej często pisze o tym, że Dusza jest jak pojazd bez kierowcy i że trzeba wyrobić sobie Świadome Ja, aby umieć nią pokierować, bo czasami Dusza idzie w kierunku, który nie jest dla nas dobry, Dusza jest bezrefleksyjna i jej nie obchodzi, gdzie zmierza, ona po prostu lezie tam, gdzie chce (a raczej gdzie ma karmę, energie z nia tozsamą).

    i teraz pytanie: czy jeśli swoją osobowośc (moje Ja, ego) splączę z Dusza to czy nie jest to danie Duszy przyzwolenia na robienie tego, co ona chce?

    Mnie się zawsze wydawało, ze mam dobry kontakt z Duszą, że w ogromnej mierze dawałem jej wolność wyborów ale jak się przekonałem, w wielu wypadkach Dusza zaprowadziła mnie nie tam, gdzie Ja pragnąłem być (np. zarzuciłem studia, bo czułem wewnętrznie, że to nie dla mnie, że nie chce się wpasowywać w ciasne ramy życia akademickiego a teraz widzę, że siedziałbym sobie wygodnie w gabinecie, pisał prace naukowe, jeździł na badania, tymczasem borykam się z brakiem stałego zajęcia a rynek pracy nie oszczędza nikogo dzisiaj).

    Strach, lek przed okolicznościami jest uważam w jakiejś mierze dobry, wręcz niezbędny do funkcjonowania tutaj, na Ziemi. W końcu jesteśmy też na planie fizycznym, musimy cos jeść, ubrać się, mieć gdzie mieszkać, w dużym skrócie zapewnić sobie dach nad głową. I zobacz, niby nie mam zdefiniowanej czakry podstawy a jednak uruchomione zostały u mnie energie jej odpowiadające za przetrwanie (które u mnie manifestują się lękiem o stabilną przyszłość). Czyli ze działa wszystko prawidłowo. Ale Dusza nie chce się dostosować do tego, co jest, a osobowość jej teraz wtóruje. Dusza chciałaby żyć i robić całkowicie inne rzeczy od tych, które są możliwe tu i teraz, w otaczającej mnie rzeczywistości. Dusza oczywiście nie widzi wszystkich możliwości we Wszechświecie, ona znajduje się podług karmicznego położenia wyłącznie w danym wycinku rzeczywistości i czuje się bardzo mocno skrępowana tymi okolicznościami. Czyli jest konflikt miedzy nią i jej pragnieniami a rzeczywistością. Osobowość zaś stoi i się przygląda, nie wiedząc, w którą stronę iść – czy identyfikować się z Duszą i jej pragnieniami czy wybrać Świadome Ja i próbować radzić sobie w tym środowisku, gdzie obecnie żyję.

  53. Gandalf
    Sty 25, 2018 @ 12:13:12

    Reasumując 🙂 Dusza mocno chce, osobowość jej mocno w tym wtóruje ale za to rzeczywistość jest już mocno odmienna od pragnień Duszy i potencjał się rozmywa (idąc za Zelandem, Dusza nie trafia na swoje wahadła, egregory).

  54. Tomek
    Sty 25, 2018 @ 14:22:15

    Poprawka do poprzedniego wpisu, powinno być:
    Często nie odpowiadamy, jako osobowość, za sytuacje w jakich się znajdujemy ale odpowiadamy za nasze reakcje i wybory.

  55. Gandalf
    Sty 25, 2018 @ 15:00:39

    Tomek, ja to rozumiem 🙂 ale to nie tłumaczy przyczyny brnięcia mojej duszy w coś, co wydaje mi się, że jest niemożliwe do urzeczywistnienia. Chcę poznać przyczynę, dojść do źródła jak to się mówi ;).

  56. Tomek
    Sty 25, 2018 @ 17:43:57

    A co mówi Twoje serce?
    Gdzie jest Twoja radość?
    Przyczyna może być w innym miejscu niż myślisz.
    Logika serca jest inna od logiki umysłu.
    Pół żartem, pół serio: Źródło jest jedno 🙂

  57. Gandalf
    Sty 25, 2018 @ 19:05:06

    Tomek, serce mi mówi, że nie robię tego, czego potrzebuję. Ale tak jest za każdym razem, gdy cos zaczynam. I tak w kółko. Każde zajęcie zaczyna mi przeszkadzać po jakimś czasie, nie jestem w stanie do niczego przyłożyć się do tego stopnia, by być w czymś dobrym. Kończy się u mnie na czytaniu książek, śledzeniu jakiegoś tematu, ewentualnie pojechaniu gdzieś i zobaczeniu czegoś. I koniec. Dochodzi do tego ogromny lęk o przyszłość bo nie mam żadnego konkretnego zawodu a nie widzę jakiejkolwiek pracy, do której chciałbym iść (stąd siedzę ciągle w domu, mam lęki przed wyjściem do ludzi, nie mówiąc już o pracy gdziekolwiek bo czuję się źle dosłownie wszędzie poza terenami typu las, generalnie przyroda).

    Może po prostu cierpię na jakąś silną odmianę fobii i powinienem pójść do lekarza skonsultować to? Nawet dla mnie przybiera to już rozmiary trudne do ogarnięcia. Skoro czuję ąz taki lęk przed ludźmi, przed cywilizacja to może to jest po prostu zaburzenie na tle nerwowym a nie coś z Duszą?

  58. Conchita Palmo
    Sty 26, 2018 @ 00:09:39

    Gandalf: „Jedno, do czego doszedłem na drodze obserwacji swojej Duszy to to, ze ona ma ogromny lęk przed życiem tutaj, w obecnej rzeczywistości. Ona absolutnie nie chce tutaj być, stykać się z tym, co jest teraz. Stąd tak duża niechęć do cywilizacji, do obecnych trendów, pracy, wszystkiego co obecnie daje ludziom życie.”

    Mam bardzo podobnie, aż, no nie powinnam tego mówić, ale miło spotkać kogoś, kto się męczy z podobnym problemem…
    Moja Dusza pochodzi nie stąd, ale z innego systemu i ma po prostu straszny problem z wcieleniem się od samego początku. Tyle w niej niechęci, wręcz odrazy, lęku przed byciem zdominowaną przez tutejsze wzorce, wzdraga się jak przed żabą nawet przed zwykłym wejściem we własne struktury energetyczne czy niższe ciała (tu niewiarygodnie pokombinowała, by zasymulować swoje uziemienie) nie mówiąc o jakiejś satysfakcjonującej realizacji na ziemi. Niezbyt dużo mam wcieleń na ziemi, część zupełnie nieudanych i w tym wcieleniu od początku bujam się z problemami z ziemią, od energetyki do zrozumienia, właściwych reakcji, ale właśnie najgorsze jest to, że Dusza mi nieraz ucieka i jestem zostawiona z samą osobowością. Czuć to fatalnie wtedy – inni wydają się tacy silni, spokojni, na swoim miejscu, podparci energetycznie, a ja jak kołek w płocie, sama fasada chybocąca się na wietrze. Jak tu przeć do osiągnięcia własnych celów? Tym bardziej, że one się rozmywają, bo nie są dostosowane do ziemi, też od czapy, jak wszystko… Też mam duże zacięcie artystyczne, ale trudno z tego wyżyć, tym bardziej, że nie interesuje mnie odtwarzanie a chciałabym nadać nowy ton, stworzyć coś, za czym pójdą energie wybijające ze schematycznego płaskiego myślenia w nienazwane przestrzenie…

    Właśnie dziś miałam taką jakby sesję w tym temacie i wyszedł spory lęk przed wcieleniem się, wejściem w coś, co wydaje się zamknięte, bez wyjścia (jak słoik), a i jeszcze niespełniającym, wikłającym. Odpychanie tak duże, że Duszę wybija z ziemi, raczej bywa tu, ale przelotem. Za to pięknie rozkłada się w czystych przestrzeniach natury, ale i jakby ponad ziemią, ponad chmurami…
    Też mam lęk przed ludźmi, no może nie tyle lęk co raczej niepokój, dyskomfort przy jednoczesnym oczekiwaniu od innych serdeczności. Pamiętam, że pisałeś, że powoduje to u Ciebie samotnictwo (ale masz 2 w HD czyli samotnika). Moja Dusza miesza wspomnienia bliskości, współistnienia z innymi na planach niefizycznych, z doświadczeniami idącymi z poziomu Ducha (doświadczeniem bliskości z całym światem, poczuciem, że świat wydarza się we mnie, w moim polu) i jeszcze kiepskimi wspomnieniami lodówki emocjonalnej, oddzielenia i samotności z domu rodzinnego. Wszystkie te elementy są niekompatybilne z normalną udaną komunikacją międzyludzką 🙂 .

    Ale jest dla mnie nadzieja! Okazuje się, że mogę pokazać Duszy, że Ziemia nie jest tym czym się wydaje, nie jest trucizną wlewaną do umysłu i wymuszającą spłaszczoną, przyciśniętą do ziemi schematyczną egzystencję. Dziś udało się uzyskać perspektywę Ducha dla ziemi i wychodzi, że można puścić swobodnie napięcia i przestać się bać. Otóż z perspektywy Ducha ziemia jest czystą pustą przestrzenią, a wszystko to, co powoduje lęk i odpychanie, to są treści jakby naniesione na tą przestrzeń, dodane, wybrzmiewające. Ziemia, świat same w sobie nie stanowią zagrożenia. Przeciwnie, są czyste, jedynie wypełnione, jakby pomalowane kolorami, formami, strukturami. Zdaję sobie sprawę, że nie oddam słowami wglądu duchowego i będzie to brzmiało dziwnie, zostanie odrzucone jako pogląd, ale nie pisać to znów nie dać znać, że są możliwe takie perspektywy, przy których Dusza nagle łapie poczucie ulgi, komfortu i zaczyna się wcielać. Wcielanie czuć w całym ciele, bo czuć jak wchodzi świadomość coraz niżej, w ciało eteryczne, jak zespala się z energią otoczenia, doświadcza jej, jak na różnych poziomach zaczyna się aktywność w miejsce głupawego odczucia jakby próby zanurzania dmuchanej piłki w wodzie.

  59. Swiat Ducha
    Sty 26, 2018 @ 00:42:29

    Conchita
    Dzięki za wpis i podzielenie się swoją historią!

  60. Andrzej
    Sty 26, 2018 @ 08:39:02

    Conchita Palmo
    Swymi wspaniałymi wpisami bierzesz na witrynie Andrzeja udział w otwieraniu „oczu” na to, co czeka za winklem na odkrycie. Nawet niech Ci przez mysl nie przejdzie jakies niepisanie Twoje!
    A ja chyba też zaliczam się do Klubu… istot, których dusza jest innego pochodzenia bo np. wyobcowanie, jedność ze światem, trudnosci ze znalezieniem swojego miejsca na Ziemi to sa m.in. watki niczym przyboj uderzające z sila odbierajaca dech. Twoje wglądy ułatwiają mi ponazywanie tego i owego w mojej rzeczywistości, bo zanim oddam sie przestrzeni wszystko mam zaklete w slowach. Wszystko.

  61. Gandalf
    Sty 26, 2018 @ 09:37:55

    Conchita, wielkie i serdeczne dzięki za Twój wpis!

    No właśnie, ja mam bardzo duży problem uziemieniem też, co skutkuje unikaniem wszelkich kwestii związanych z wychodzeniem do ludzi. Np. u mnie pójście do pracy związanej z byciem wśród ludzi (typu sklep, usługi, handel) równa się, że bardzo szybko z tej pracy ucieknę (serio 🙂 kiedyś załatwiłem sobie robotę przy sortowaniu papieru w drukarni i … poczułem w pewnym momencie takie wypalenie, że wyszedłem bez słowa bo miałem dość huku maszyn i takiej bezrefleksyjnej pracy).

    Moja Dusza pcha mnie do bycia wolną, jak wolni byli kiedyś Cyganie, do przemieszczania się, do robienia akurat w danym momencie tego, czego ona potrzebuje (a najczęściej potrzebuje wyjścia na spacer, do lasu czyli prace etatowe również odpadają bo po kilku tygodniach takowych dopada mnie syndrom potwornego zmęczenia i tym samym przestaję być zdolny do danej pracy). Ciągle myślę o założeniu swojej działalności ale póki co jeszcze nie znalazłem sposobu na to, podobnie jak Ty, pociągają mnie kwestie związane ze Sztuką lub szeroko rozumianą przyrodą (np. jej ochrona) ale jak na tym zarabiać, nie wiem :P.

    Ja jeszcze nie doszedłem z moja Dusza do tego porządku :). Choć kiedy jestem w lesie, generalnie poza miastem, ona bardzo lubi Ziemie, tam czuje sie swojo i mogłaby tam mieszkac (może warto pomysleć o jakims zawodzie związanym z praca na wsi, w lesie? …).

    No przydałby się tutaj jakiś duchowy coach, który umiałby podług różnych technik pomoc wykrystalizować, jak tutaj na Ziemi radzić sobie w materii, bo po cos jednak tutaj się wcieliliśmy i na pewno nie tylko po to, aby ,,być (w sensie nic nie robienia).

  62. Gandalf
    Sty 26, 2018 @ 10:37:07

    A, no i jeszcze jestem Generatorem Manifestującym czyli muszę mieć ,,zaproszenie” od świata do brania w czymś udziału. To by wyjaśniało moja bezczynność i jednocześnie duża kumulację energii w środku bo jednocześnie nie dostaje owych ,,zaproszeń” a energia nie znajduje ujścia. A dziś w modzie jest przejawianie własnej inicjatywy, przedsiębiorczości…

  63. awentais
    Sty 26, 2018 @ 16:14:08

    To chyba Generator „czysty” siedzi i czeka, Manifestujący nie ogląda się na nikogo, tylko działa ;).
    A jak zaproszenia nie przychodzą, to trzeba się rozreklamować. Bo skąd ludzie mają wiedzieć, że istniejesz, że możesz im coś zaoferować?

  64. Gandalf
    Sty 26, 2018 @ 18:24:11

    Ponieważ to, co i jak chce robić nie jest możliwe w otaczającej mnie rzeczywistości. Po prostu nie rezonuję z tym, co jest dziś. Podałem przykład pracy z drewnem. Mnie nie interesuje praktyka we współczesnym zakładzie stolarskim tylko tak, jak dawniej. A tego, jak dawniej nie ma.

    I tak jest ze wszystkim.

  65. Conchita Palmo
    Sty 26, 2018 @ 23:43:09

    Dusza jest trochę jak kura, idzie za narysowaną przez siebie linią, wyznaczaną przez dawne wybory i obecne pragnienia…

    Ale w świadomej chwili obecnej opcje rozprzestrzeniają się w różne kierunki, te potencjały widzi poprzez obecność Ducha Świadome Ja.

    Ja to postrzegam tak, że Dusza drobi ciasno jak ta kurka za karmą (jakoś drobiowo dziś kojarzę), a Duch ma gest, daje otwarte przestrzenie tam, gdzie równanie miało tylko jedno lub kilka rozwiązań.

  66. Conchita Palmo
    Sty 26, 2018 @ 23:59:50

    Andrzej: o cudnie! 😊 Witam w klubie dryfujących i surfujących po przestrzeniach…

    Uuu aż poczulam wiatr we włosach…

  67. Gandalf
    Sty 27, 2018 @ 09:41:31

    Conchita, czy rozumiesz to tak, że jeśli mam pragnienie utrzymywania się z tzw. wolnych zawodów, artystycznych, a nie ma na to większego zapotrzebowania, to znaczy, że powinienem odejść od tych pragnień i skupić się na czymś innym?

    Tu mam z tym problem właśnie bo jak się skupić na czymś innym, skoro coś nas zupełnie nie interesuje?

    Znam ludzi, którzy np. zrezygnowali z zarabiania na swoich pasjach dlatego, że nie mieli z tego wystarczającej ilości pieniędzy i poszli do ,,normalnej” pracy, gdzie wykonują zajęcia absolutnie nie związane z tym, co ich pasjonuje ale z których mają pieniądze na utrzymanie i rozwój tych pasji. Czy są szczęśliwi – nie wiem. Wiem, że bardzo dużo i ciężko pracują, rzadko kiedy maja wolny czas.

    Też bym tak chciał, problem w tym, że ja nie mam wielu umiejętności potrzebnych na rynku pracy, u mnie ciągle się wszystko kręci wokół tego. Gdybym to przeskoczył, myślę, ze poszedłbym dalej.

    Umie ktoś pomóc w takiej sprawie z punktu widzenia duchowości?

  68. awentais
    Sty 27, 2018 @ 13:44:33

    Dołączam się do pytania. Jeśli człowiek przyszedł na Ziemię z określonymi talentami i umiejętnościami, z określoną „misją”, ale nie może z tego wyżyć, to znaczy, że ma te talenty porzucić, zanegować? To po co te talenty dostał? Z tego co pamiętam, Łazariew pisał, że „ten, kto zakopie talent z ziemi będzie ukarany”.

  69. Kamil
    Sty 28, 2018 @ 02:55:24

    Gandalf, a może zrób to co mój znajomy planuje? Przyjechał do mnie na Islandie i po roku ciężkiej pracy stwierdził że jednak praca na etacie nie jest dla niego i planuje teraz jechać gdzieś na wolontariat, jeszcze nie wie gdzie ale raczej to zrobi. Sam również nie robię tego co bym chciał robić ale ja to młody jestem jeszcze i skacze z kwiatka na kwiatek 🙂 Tak naprawdę to nie wiem co bym chciał jeszcze robić do końca ale wierzę że w końcu się odnajdę.
    więc może potrzebują gdzieś do sadzenia lasów? Albo wiem że w Norwegii na farmy jakieś jest zapotrzebowanie? Może w Afryce? Szukaj a znajdziesz 🙂 Obecnie jest o wiele łatwiej znaleźć coś co odpowiada dzięki internetowi, mamy otwarty świat, wystarczy szukać, tylko pewnie przygotuj się na przeprowadzkę, widzę że masz z tym problemem chyba, trzeba zacisnąć zęby i przeżyć, początki są trudne ale potem zawsze jest lepiej 🙂

  70. Gandalf
    Sty 28, 2018 @ 08:25:26

    Kami, dzięki za ciekawe spostrzeżenia, fajna energia z tego ,,bije” :). Widzisz, ja już trochę poznałem siebie i wiem, że mi najbardziej pasowałaby opcja, zęby mieć wolny zawód i pracować tylko wtedy, gdy jest na to potrzeba (i w domniemaniu, zarobić tyle, aby np. móc sobie właśnie pojechać gdzieś i potem wrócić i z powrotem pracować). Niestety, takich zawodów jest chyba bardzo mało, bo najczęściej nawet w tych wolnych trzeba siedzieć od zlecenia do zlecenia (czyli to, co robię teraz) ale to mi tez pasuje, problem w tym, że to co ja robię, nie ma zbyt wiele wspólnego z tym, co dziś się sprzedaje, jest pożądane przez klienta. I chyba tutaj jest pies pogrzebany – mnie w ogle nie interesuje współczesność, współczesne trendy, mody, nic co wiąże się z tym, co jest teraz. Np. mam uzdolnienia manualno-plastyczne, myślałem nad grafiką komputerową ale jak popatrzyłem, co dziś oznacza grafika komputerowa, ta użytkowa, to się załamałem bo nie widziałem tam sztuki tylko takie typowo przyziemne kwestie, które ani w moim odczuciu nie mają zbyt wiele estetyki ani nie są naładowane czymś bardziej wartościowym, po prostu jest to kolejny produkt marketingowy. I aj szybko bym się znudził robieniem czegoś takiego (nie mówiąc już o tym, że jest mnóstwo osób tym się zajmujących i wklejenie się na rynek bez naprawdę ogromnych umiejętności jest bardzo trudne, przynajmniej w Polsce).

    Awentais, o tym samym pomyślałem, też mi się wydaje, ze jest coś nie tak, jeśli nie możemy realizować talentów, z którymi przyszliśmy.

  71. Conchita Palmo
    Sty 28, 2018 @ 11:42:34

    Można na to patrzeć z różnych perspektyw i różne dostaniemy odpowiedzi. Nie ma takiego poglądu wytrychu, jednej odpowiedzi na wszystkie pytania tego świata (z wyjątkiem tej podanej w filmie Autostopem przez Galaktykę hihi).

    Można próbować zacząć od karmy rodzinnej wg Hellingera, jakie tam są dynamiki, że nie człowiek nie może iść z własną realizacją, a tkwi wciąż w martwym punkcie, że te możliwości się nie pojawiają mimo chęci. Może byc przykładowo tak, że Dusza z duszowej miłości tkwi przy jakimś nieuszanowanym przodku, przy śmierci, więc celowo nie kieruje się do życia, do realizacji, do pełni, tylko strzela sobie w kolano i tkwi na suchym polu możliwości. Talenty, pasje są, ale Dusza patrzy w przeszłość czy śmierć i nie pójdzie. Tak przykładowo, bo tam różne rzeczy mogą być. Może być nieuszanowanie matki, energii żeńskiej, a więc ziemskiego pola kreacji, męskie pragnie działać, ale nie ma twórczego pola obfitości yin i usycha usztywnione z pragnienia… Równowaga na tym poziomie to nie tylko hellingerowskie poklonienie się przed rodzicami, ale można tu wejść w tao, w spotkanie męskich i żeńskich energii w czlowieku w harmonii i dopełnianiu się. Taki tandem idzie i realizuje pragnienia i talenty.

    Inne podejście, typowo duchowe, to wejrzenie w rigpę, w stan świadomości Ducha i pozwolenie, by w miejsce ciasnych i sztywnych oczekiwań Duszy, weszła przestrzeń Ducha. To może Wam zabrzmiało ucieczkowo, że Dusza nie zrealizuje swoich pragnień, ale niesłusznie. Świadomość Ducha z największą radością przynosi realizację, ale działa inaczej. Nie spelnia się wymyślonego scenariusza Duszy, która przykleja się zwykle do jakiegoś oczekiwania, rozwiązania, że ma być dokładnie tak jak sobie wymyśli, bo jak nie to w ogóle nigdzie nie pójdzie (dziecięcy upór i foch). Duch to ma gest, a widzi co tam głębiej jest, jaka pierwotna potrzeba, więc realizacje Ducha są z grubej rury, wręcz nieprzewidywalne, ale wynoszące ze starego miejsca, kąta życiowego na szerokie wody życia… Ale też trzeba mieć odwagę by pójść za Duchem. Dusze to raczej wolą się okopać na swojej pozycji i wysyłać petycje do świata, dlaczego nie jest inny, i że powinien się zmienić. A jednak jak dać miejsce to Duch, Bóg podsuwa nam rozwiązania, pomocnych ludzi, jest możliwość postępu. Ja jak nie mogę sobie z czymś poradzić, to odwołuję się do Ducha. Schodzę z roszczeń i oczekiwań w danej sprawie, robię miejsce, pustą przestrzeń i proszę Ducha o to, by przyszlo najlepsze rozwiązanie. 😊

  72. Kamil
    Sty 29, 2018 @ 01:03:03

    Conchita, kolejne świetne spostrzeżenia, ktoś na forum tutaj użył sformułowania „Bóg, Stwórca Wszelkiego Życia”, to chyba Andrzej, od tamtej pory w ciężkich sytuacjach powtarzam sobie taką mini modlitwę: Boże, Stwórco Wszelkiego Życia BĄDŹ WOLA TWOJA”, i czymkolwiek Bóg/Tao/Stwórca/Źródło jest, po prostu staram się oddać los w „Jego” ręce z całkowitym zaufaniem, jeżeli poczuję to „coś” to odpuszczam wszystko, wyluzowuje się i czekam co los przyniesie 🙂

  73. Swiat Ducha
    Sty 30, 2018 @ 00:46:44

    Gandalf
    Jeśli pytasz: Umie ktoś pomóc w takiej sprawie z punktu widzenia duchowości?

    To myślę, że wskazania Conchity i Kamila o Bogu Stwórcy – Źródle są warte brania pod uwagę.
    Od siebie może dodam, że można się tam „do Góry” odnosić i wołać: jeśli takim mnie stworzyliście, jeśli takie moje powołanie, to dajcie mi tego realizację.
    Można prosić o oczyszczenie Duszy z karmy, która uniemożliwiałaby uruchomienie i zastosowanie tych talentów.
    Można prosić o wskazania, o nakierowanie co ma dla Ciebie być tym realnym zajęciem.

    Tu na witrynie jest powiedziane o wielu istotach z Łuku Zstępującego, które nas niewolą tak czy inaczej. Dotyka nas ich widzenie „zstępujące”, dotykają nas projekcje ich karmy z ich umysłów, które przejawiają się w naszych życiach jako przykre, ciężkie odczucia.
    Ale oprócz tych istot są też istoty z łuku wznoszącego. W Biblii jest mowa np. o wielkich Aniołach/Archaniołach, którzy nieustannie wpatrują się w oblicze Boga (stwórcy Wszechrzeczy, Źródła). Owi Wielcy Aniołowie są oczywiście na łuku wstępującym. Paradoks w tym jest taki, że są wobec nas obróceni plecami.. I trzeba się do nich odezwać i poprosić o pomoc, ponieważ oni mają inne domyślne miejsce dla swojej uwagi, niż ku Ziemi, ku dolnym poziomom.
    Więc modlitwa ma za zadanie zmianę ich uwagi ku nam i uruchomienie ich możliwości dla pomocy nam.

  74. Elizabeth
    Sty 30, 2018 @ 01:30:39

    Witajcie 🙂

    Zamówiłam już sobie tę książkę oczywiście i nie mogę się doczekać lektury. O ile dobrze zrozumiałam jest tego 9 tomów (?) Nie powiem, cieszy mnie to. Im głębiej coś jest wytłumaczone , tym lepiej dla mnie.

    Ale nie o tym..
    Zauważyłam, że wątek uczucia niedopasowania wielu z nas, czytelników tej strony, przewija się na rożnych wpisach Autora, więc postanowiłam, że zadam pytania w miejscu największej aktualnie aktywności.
    Tak się zastanawiam.. Macie jakiś pomysł, wiedzę jak wyjaśnić taką wewnętrzną „niechęć” czy tez brak potrzeby do integrowania się z ludźmi, w znaczeniu – poznawania nowych ludzi dla samego ich poznawania i „poszerzania” przez to swoich horyzontów? (tak się przynajmniej twierdzi, że „co człowiek to inna perspektywa”. a więc siłą rzeczy następować powinno jej poszerzenie?).
    Tymczasem ja wolę poznawać ludzi bardzo wybiorczo..Na przestrzeni lat bardzo niewielu ludzi mnie na tyle zafascynowało, że decydowałam się jakoś kontakt pogłębić i go podtrzymywać i były to jednostki podobnie jak ja bardzo ciekawe tego co poza światem materialnych i ‚poszukujące’ siebie, swojego miejsca na tym świecie i sensu tego wszystkiego.. Czym starsza jestem i więcej czytam, zwłaszcza tutaj, tym bardziej rozumiem, że tego ‚sensu’ raczej nie ma 😉 Nie w takim ziemskim rozumieniu przynajmniej.

    Powiem tak.. Prawie nigdy się nie nudzę bez towarzystwa fizycznego ludzi, ale..czasem czuję się trochę ‚samotna’? Nierozumiana..może to lepsze słowo.

    Ktoś..coś?
    😉

    ps. Fajnie, ze jesteście.

  75. Elizabeth
    Sty 30, 2018 @ 01:38:18

    Ach..Ciekawi mnie jeszcze jeden temat, z pogranicza ezoteryki niż ‚duchowości’ bardziej.
    Pozwoliłam sobie też wejść na stronę Conchity (tu również ukłony za ciekawe wyłożenie swoich doświadczeń z ‚pogranicza światów’) i mi się przypomniało jak niejednokrotnie mnie samą ciekawiło zjawisko Dusz (?) Istot, które ponoć pojawiają się często jako „towarzysze” osoby, której się wróży czy tez dokonuje ‚czytania’ w takiej czy innej formie przy użyciu praktyk okultystycznych, nazwijmy to..karty tarota itp. (które ja sama zresztą posiadam i używam, jednak amatorsko i raczej tylko w celach dotyczących mnie).

    Czy ktoś ma doświadczenia z takimi praktykami, ewentualnie wie czy te Istoty się faktycznie pojawiają jako np. Anioły Stróże danej osoby, czy tzw. Opiekunowie?
    Wiem, że często w takich rolach występują osoby zmarłe a bliskie danej osobie.
    Tak mi się ten temat mocno kojarzy z Duszami i tą całą sytuacją „uwikłania” w karmę..

  76. Kamil
    Sty 30, 2018 @ 01:44:21

    U mnie kiedyś występowała pogarda do ludzi nie zajmujących się rozwojem duchowym, czy rozwojem w ogóle, ale przyszedł taki czas że sam wpadłem w sidła ziemskich przyjemności, uzależnień i niskich przeżyć i zrozumiałem od środka jak to wszystko funkcjonuje i że pogardzanie ludźmi wcale duchowe nie jest 🙂
    Teraz jestem elastyczny, kiedy trzeba na planie fizycznym dogadać się z „prostym chłopem” nie mam z tym problemu jak kiedyś.

    No ale samotny też się czasami czuję, czuję np. nawet teraz że gdzieś „tam” jest jakaś moja duchowa rodzina, zakładam że jest tak jak pisał Bruce Moen w swoich książkach, kiedyś nastąpi powrót do naszego „Dysku”

  77. Elizabeth
    Sty 30, 2018 @ 02:02:26

    O.. Też miałam taki okres jak opisujesz, Kamil.
    Teraz wprawdzie nie pogardzam, co nie umiem z siebie wykrzesać jakiegoś dłuższego zainteresowania taka osobą. Jestem miła, życzliwa: „Dzień dobry – dzień dobry” ;), ale jakiegoś głębszego zainteresowania takim człowiekiem, jego sprawami, emocjami we mnie nie ma.. no bo o czym moglibyśmy porozmawiać? Co dziś zjadł, na co aktualnie zbiera pieniądze (nowe auto, ciuchy, impreza?), co dzis ‚odwaliła’ żona/teściowa ;)..no takie tematy, do których ani nie mam ochoty się odnosić, ani udawać zainteresowania z grzeczności.
    Jeszcze gdyby…GDYBY taka osoba wykazywała minimum chęci/zainteresowań w kierunku rozwoju, chciałaby coś poczytać, to jeszcze jak Cię mogę..ale tak?

    Może i to „wcale nie jest duchowe podejście” jak piszesz..Może nawet nie jest na pewno 😉 ale co zrobić? Nic na siłę.. Patrząc z drugiej strony: to czy ci ludzie ‚dostosowują się’ choć trochę do nas?
    No nie. To dlaczego my mielibyśmy.. W sumie to w moim przypadku nawet nie kwestia chęci, co po prostu nudza mnie przeokrutnie takie osadzone tylko wmaterii osoby, bez pojęcia, że coś poza tym istnieje..takie strasznie jednowymiarowe i nudne mi się takie osoby wydają.
    W sumie to samoograniczająca perspektywa, ale.. czy warto udawać zainteresowanie gdy go nie ma by się ‚dopasować’? I czy takie ‚dopasowanie’ szybko nie odbiloby się negatywnie, tj. poczuciem udawania u bycia nieautentycznym w stosunku do samego siebie?
    Nie wiem kurcze..Niby nie tęsknie za ludźmi ich towarzystwem na codzień (poza bliskimi oczywiście), z drugiej strony.. czuję gdzieś w głębi, że jest w tym dużo mojej „winy”, bo przecież to ja się świadomie od ludzi odsuwam (taką decyzję podejmuje, jakby nie było).
    Tylko pytanie czy to decyzja MOJA, czy raczej „poza mną”, bo tak chce moja Dusza..jakieś tam karmiczne kwestie. To chciałabym wiedzieć..

  78. Gandalf
    Sty 30, 2018 @ 10:33:16

    Chyba dotarłem do źródła moich problemów egzystencjalnych. Chodzi o to, że ja należę do tzw. ostatniego pokolenia ludzi wychowanych na czymś, co można nazwać erą przed-komputerową. OK umiem obsługiwać komputer, rozumiem jak się używa telefonu komórkowego, itp. ale mnie w ogóle zjawisko cyfryzacji, przesunięcia się życia i działalności człowieka do sfery cybernetycznej nie fascynuje, ja po prostu nie czuje tego. A jakby nie było, dziś praktycznie każda sfera życia jest już tam. Coraz więcej zawodów polega na wchodzeniu w ten świat, tym samym zamierają zawody i zajęcia robione w sposób tradycyjny, bez obsługi komputerów, bez wirtualnego świata. I tu upatruje przyczyny swoich problemów.

    W sumie to nie wiem, czy jest to do rozwiązania bo nie cofnie się tej przemiany ale ja nie umiem przekonać się do tego, co jest obecnie, to nie moja epoka jest, nie moje wartości. Chyba zaważyło tutaj, że ja wychowałem się dość mocno w otoczeniu ludzi starszych ode mnie, to mocno wpłynęło na to, jaki jestem dziś. Od dziecka bardziej ciągnęło mnie do świata ludzi dojrzałych niż do rówieśników i ich zainteresowań. I to odbiło się na moim życiu dorosłym, że dziś nie potrafię porozumieć się mentalnie z moimi rocznikami ale z ludźmi starszymi idzie mi to bezproblemowo, nadajemy na tej samej fali. Stąd ta niechęć do przypasowania się bo po prostu nie rozumiem tego, nie czuję się swobodnie w dzisiejszym świecie, który przynależy do coraz młodszych pokoleń. Np. kwestia zajmowania się grafiką komputerową. Dziedzina fascynująca ale dla mnie absolutnie mało pociągająca. Nie pasjonuje mnie ta cała kwestia witryn, blogów, stron www, animacji. Wole tradycyjny rysunek, plakat, książkę, liternictwo. Ale to zanika, nie jest już w dużym zapotrzebowaniu.

  79. Marc
    Sty 30, 2018 @ 12:09:45

    „Jeśli pytasz: Umie ktoś pomóc w takiej sprawie z punktu widzenia duchowości?…”

    Biorę te rady też dla siebie.

  80. awentais
    Sty 30, 2018 @ 13:33:55

    Gandalf,
    tak się składa, że jestem grafikiem komputerowym, a ściślej grafikiem DTP i rysownikiem, i powiem Ci, że składy, plakaty i rysunki się teraz w większości robi na kompie. Bo szybciej, wygodniej, jest możliwość wprowadzania poprawek, szybkiego wysyłania projektów mailem. Mówiąc o tradycyjnej książce, masz na myśli taką robioną przy użyciu ołowiano-cynowych czcionek przez zecera? 🙂 A może przepisywaną na skórach przez skrybów? Czy gdzieś jeszcze na świecie tak się produkuje książki? Pytam, bo teraz każda publikacja powstaje na dysku komputera, może poza jakimiś super niszowymi projektami artystycznymi.

    W pracy grafika ja też nie przepadam za tworzeniem witryn, aplikacji, animacji – za bardzo to techniczne jak dla mnie, tu więcej trzeba programisty niż grafika. Ale lubię książki, lubię je pisać (w sensie powieści), poprawiać, składać, projektować okładki. To jest piękne zajęcie. Na szczęście jest dla mnie trochę możliwości w tym zakresie, czytelnictwo nie umarło na tyle, żebym nie miała nic do roboty. Moja Dusza to lubi, ogólnie lubi papier i maszyny do drukowania, skanowania, tusze, materiały piśmiennicze itp 🙂

    Nie zgodzę się z tym, że rysunek tradycyjny zanika – nie zanika, aczkolwiek musiał ustąpić miejsca pracom cyfrowym. Stał się czymś bardziej dla koneserów. Na portalach, na których bywam, prace tradycyjne są cenione podwójnie, bo mają „to coś”, odbicie energii artysty, jego dłoni.

    Elizabeth – ta przypadłość polegająca na niechęci do zapoznawania ludzi, zwłaszcza ludzi niezainteresowanych duchowością, to chyba cecha starych dusz, które już się przebudziły i wolą być same, niż otaczać się tłumem różnych ludzi. Im więcej ludzi, tym większy rozdżwięk wibracji i energii, większa szansa, że ktoś będzie miał symbionta, ktoś będzie wampirem. Ja też stronię od ludzi, nie to, że ich nie lubię, po prostu chronię moją energię. I bardzo dobrze dogaduję się z ludźmi starszymi, po 50-tce, 60-tce, doceniam ich klasę, szlachetność, obycie towarzyskie, pewien spokój i dystans do obecnej rzeczywistości. Ale najlepiej jak mają zainteresowania ezoteryczne, wtedy jest genialnie :).

    Nie oczekuję, że ktokolwiek się do mnie dostosuje pod względem duchowym. Zdążyłam zrozumieć, że każdy ma swój czas na wzrost duchowy i mogę jedynie pomagać tym mniej zaawansowanym osobom swoją obecnością, czasem coś pokazać. I tyle.

    Wydaje mi się, że nie chodzi o to, by całkowicie przeistoczyć się w pustelnika, odepchnąć od siebie ludzi, bo wszyscy są głupsi. Życie zawsze podsunie kogoś, z kim znajdziemy wspólny język. Ale czasem, żeby poznać, z kim nam jest najlepiej, musimy „przerobić” tą określoną liczbę osób.

    Widzisz, siostra mi swego czasu zarzucała, że nie interesuję się jej dzieckiem, że nie skaczę nad nim, nie wypytuję co chwilę o nie, tak jak to robią przejęci dziadkowie. Cóż, taka jestem. Spokojna, mało ekspresyjna, mało ruchliwa, jak kamień w lesie. Siedzę w swojej norce. To, że nie pytam to nie znaczy, że nie kocham, że mam gdzieś. Jesteśmy po prostu różne – dla mnie inne sprawy są istotne, i dla niej inne. Ona chce, żeby wkoło dziecka skakać, obsypywać go prezentami, zabawkami (chociaz ma ich już mnóstwo), wyręczać ją w opiece. Nie rozumie, że ja temu dziecku mogę za paręnaście lat zaoferowac mądrość duchową i wsparcie, którego może będzie potrzebować, a którego może nie znajdzie nigdzie indziej, w takim wydaniu i w takiej jakości.

  81. Gandalf
    Sty 30, 2018 @ 13:39:32

    Awentais, no widzisz, czyli jednak daje coś radę wycisnąć z cyfry, chyba dobrze :). Napisałabyś do mnie na email? Mam do Ciebie kilka pytań odnośnie pewnych zagadnień graficznych. Mój email: gandalf.kosmiczny@gmail.com

  82. Elizabeth
    Sty 30, 2018 @ 20:10:07

    Awentais: Dokładnie. Dobrze to ujęłaś – gdy przybywam (nie z własnego wyboru) w większych grupach ludzi i nie jest to przejściowe jak np. komunikacja miejska itp., tylko jakieś skupisko typu Galeria Handlowa, Pub itp. to mam takie wrażenie jakbym musiała stale „być czujna”, bo w każdej chwili ktoś (z symbiontem lub po prostu na niskim poziomie rozwoju duchowego) może zachować się w sposób, który z kolei mnie będzie ściągał na niskie wibracje i powodował powrót do zachowań opartych o najniższe instynkty: pogarda, agresja, pyskówka.. (?)
    Tak się składa, że pomimo ‚samotniczej’ natury i takiego pozornego opanowania z boku, to jestem dość temperamentna i łatwo mnie wyprowadzić ze stanu względnej równowagi, a wtedy wychodzi moje „drugie ja”, ciemniejsza strona, ktorej lepiej żeby ludzie nie widzieli za często 😉

    Stąd pewnie to moje wycofanie.Trochę z powodów unikania ‚duchowych zanieczyszczeń’ ze środowiska, a z drugiej strony: brak akceptacji niektórych elementów mojej osobowości.. Jeszcze jak dołożę do tego wynik w HD i ‚otwarte centra’, to nie dziwi, że właściwie nie czuję/nie wiem jaka jest moja tożsamość przez co wszędzie czuję się „gościem”.
    A gość , wiadomo, ma tę zaletę że potrafi łatwo się aklimatyzować, ale ..wszędzie nie jest u siebie.

    Też odnoszę czasem wrażenie jakbym była z jakiejś innej planety..i nie mowie tego pół żartem.

  83. Gandalf
    Sty 31, 2018 @ 08:16:21

    Ja mam tak samo 🙂 Chyba taka już natura dusz starych 🙂 Ale mi z tym dobrze, gorzej, ze innym często nie pasuje 🙂 Ale co tam…..no i właśnie nie umiałbym wytrzymać w pracach typu galeria handlowa, sklep czy w ogóle tam, gdzie przewija się sporo osób tak, jakby Dusza wyczuwała już zmęczenie wibracjami nie pasującymi do niej samej.

    Awentais, napisz do mnie na emalia (jest wyżej w postach), mam kilka pytań, może będziesz umieć cos doradzić odnośnie grafiki i druku ;).

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: