To wreszcie jak jest – źle czy dobrze?


Przeczytałem ostatnio długi wpis na forum:

[link do tego wpisu na wolnaludzkosc.pl]

Mówi on o krokodylach – jaszczurach, reptilianach [to inne nazwy]. Jaszczury trzeciej gęstości to te w ludziach, a te czwartej to ich opiekunowie [wg mojego nazewnictwa. Jeśli ktoś nie wie o co chodzi tu jest mój opis.

W sumie dużo ciekawych informacji, zwłaszcza historycznych i o strukturze zjawiska.

Natomiast zastanawiająca jest nieuświadomiona [chyba] intencja. Autorka pisze:

„Urządziły naszą cywilizację najgorzej jak się dało.”

To jest dla mnie świadectwo naprawdę niewysokiego stopnia pozytywnej świadomości, mimo dużego rozpoznania sprawy. Taka postawa stricte negatywna. Czy to wesprze mój dobrostan, jeśli będę tak nazywał sprawę, zwłaszcza sprawę zagadkową? No chyba nie.

Co prawda na początku artykułu czytamy: „Istoty zwane jaszczurami są pełnoprawnie istniejącymi istotami we Wszechświecie.” Pani dodatkowo opisuje funkcje reptilian i ich losy. Wydawałoby się, że jest to zapowiedź pozytywnej kontynuacji, kontynuacji, w której czytelnik jest kierowany ku akceptacji, ku pozytywnemu rozszerzeniu świadomości.

Poszerzenie wiedzy na pewno jest. Natomiast czy to jest dobrze, czy źle dla nas – to, co poczytaliśmy w tym artykule? Otóż raczej wychodzi że źle, że żyjemy w cywilizacji „źle urządzonej”. W podtekście można dopowiedzieć: czy mamy szansę na fajne życie? „nie”.

Co to daje, tak skrojona informacja? Nasze niższe ja będzie się zaraz obawiać: i owej cywilizacji, i tych gadów i bóg wie jeszcze czego.

Osobiście proponuję pozytywne podejście. Czytając książkę „Transerfing” [o czym niedługo będą wpisy], upewniłem się, że wiele jest sił [tzw. wahadeł, w tym i owe jaszcz.], które tylko czekają, aby wybić nas z dobrostanu. A każde długotrwałe wybicie z dobrostanu jest czymś niemiłym dla człowieka – dla mnie, dla Ciebie.

Stąd moja postawa: doszukuję się własnej, możliwej do uruchomienia w moim zakresie wolnej woli, aby utworzyć swoją przestrzeń pozytywności. Pozytywności opartej na przekonaniu, iż przeważające myśli się materializują. Pozytywna postawa wraz ze spokojem ducha kreują pozytywną przestrzeń dla życia. Mojego, mojej rodziny [o ile to ode mnie zależy], przyjaźni w kontaktach moimi znajomymi.

To nie jest bajka, przyjazność dla siebie jest tym, co mogę wybrać. Zarówno w bardziej błahych spawach, jak i tych z większym kalibrem. Oczywiście, dla sprawy prostej wystarczy zmiana wewnętrznej postawy. Dla spraw trudniejszych, czy to dajmy na to urzędowych, czy karmicznych, trzeba się czasami napracować, aby uwolnić cierpienie z ciała bolesnego. Dopiero wtedy można „odetchnąć” i ustalić swój pozytywny kurs świadomości.

Natomiast są również sprawy dotyczące całego światopoglądu. Jak ta z reptilianami. Tu też ważny jest mój stan. Ale jak dotąd bardzo potrzebuję [a może bardziej moja niższa jaźń potrzebuje] wytłumaczenia DLACZEGO mam się nie bać, dlaczego mogę wybrać pozytywną postawę? Nikt mnie tego dotąd nie uczył – mam nauczyć się sam. I wybieram coś, co mnie podbuduje, co ukierunkuje moją ścieżkę na piękne, świetliste, ciepłe rejony.

Książka o Transerfingu podpowiada: wolność od zagrożenia, swobodę, radość, miłość dadzą ci nie te międlone w umyśle kombinacje myślowe i emocjonalne. To spokojna, spójna z Duszą postawa gwarantuje bezpieczeństwo i więcej, radość, miłość. Tyle, że trzeba wiedzieć jak ją osiągnąć. O pierwszym punkcie na tej ścieżce pewnie niedługo napiszę: jak sobie radzić z owymi wahadłami, wybijającymi nas z dobrostanu.

Reklamy