Jak czmychnąć z koła samsary?

> jak z tego koła samsary czmychnąć?;-)

Najprościej jest zmienić intencje, świadomie zmienić postawę. Wtedy nie kleimy się już tak bardzo, nie przyciąga nas aż tak do sytuacji i ludzi, którzy wywołują cierpienie.

A jeśli są w nas dodatkowo jeszcze energetyczne wzorce przyciągania, to dalsza ich eksploracja [np. w terapii] daje kolejne oczyszczenia tego patologicznego przyciągania.

Jeśli dziesiątki wcieleń mieliśmy jakąś postawę to najpewniej Dusza jej nie puści tak łatwo, potrzebuje konkretnych argumentów za tym, aby zmienić postawę. Dusza nie jest naiwna, może jest nieco tępa, ale swoje wie i się tego trzyma.

Niemniej jest zdolna do zmian na lepsze, a jak zobaczy sens, to zmienia postawę w jednej chwili. Ważne, aby odnaleźć przyczynę [argumenty, doświadczenia] dla której się zafiksowała się na dotychczasowej pozycji. Bo „lepsze” dla nas [osobowości] nie oznacza zaraz „lepsze” dla Duszy.

No i wszelkie manipulatywne metody „przemagania” karmy [będę silniejszy, będę szybszy niż karma, będę bardziej uważny i nie włączą mi się nawykowe wzorce, ucieknę, stłumię moje impulsy, itp] nie są skuteczne ostatecznie. Mogą być pomocne na krótką metę, gdy trzeba się ratować, wtedy warto je stosować, aby nie ponieść np. dużej szkody w krótkim czasie.

„Winter: poprzez energetyczny magnetyzm serca oparty na phi wydostać się z „grawitacji” matrixa”

Tu pewnie jest opowiedziane o osobistym wzniesieniu wibracji do tego poziomu, że możemy funkcjonować z kolejnego wyższego poziomu subtelnego. Jest wiele metod wznoszenia wibracji, choćby joga, pranajamy, krija-joga, rebirthing itp.

To oczywiście pomaga i jest niezbędne, aby zobaczyć sprawę „z góry” i pokazać ją z tej perspektywy Duszy. To, w przypadku mniejszych obciążeń sprawia, że Dusza sama widzi, jak sprawy były nie tak poukładane i natychmiast [często z pomocą Wyższych Istot] koryguje swoją postawę.

Niemniej to my sami potrzebujemy wejść na tą „wyższą półkę”, ponieważ Dusza jest ze swej natury yin i nie robi sama z siebie zmian, jej przeznaczeniem jest trwanie i dalsze doświadczanie w dobrze znanych okolicznościach. Czyli nurza się w doświadczeniach i często może sama z siebie zaniżać wibracje [ponieważ miesza, zakręca nie zaś upraszcza i uwzniośla].

Dopiero gdy rodzi się Świadome Ja, może ono zauważyć, że „można inaczej, lepiej” i może zacząć działać [także wchodzi tu bunt przeciwko sytuacji zastanej, ale też i pragmatyczne, spokojne działania].

Wtedy przechodzimy z łuku zstępującego na łuk wstępujący rozwoju duchowego.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: