Krokodyle obietnice


Będzie ostro, ale na pozytywnie – można sporo zobaczyć, nabyć świadomości i przez to pooczyszczać się.

Energia w jedną stronę?

Obietnice, które jedni ludzie dają innym wydają się być rzeczą normalną, tak jak umowy. Wręcz w umowie obie strony sobie coś obiecują.

Niemniej w obietnicy okazuje się, że tylko jedna strona obiecuje. Ciekawe, prawda? Druga strona, ta, której jest coś obiecywane wydaje się tylko zyskiwać. Jest tą stroną biorącą. Ale czy coś daje? Czy w jakiś inny  sposób płaci, oddaje za to, że dostała obietnicę? Wydaje się, że nie, że obietnica, zwłaszcza obietnica dana kobiecie odbywa się bez przepływu energii w drugą stronę.
[a przynajmniej panie sobie tak fantazjują, że to jest właściwy sposób postępowania, zachowania wobec nich.]

Spójrzmy na to trzeźwo – przepływ energii w jednym kierunku? I tak ma być dobrze? To ma być w porządku?

W obietnicy danej jednostronnie zachwiana została pewna równowaga. A nierównowaga woła do Wszechświata o wyrównanie. I okazuje się, że do jednostronnych obietnic [często jakże upragnionych] dodana zostaje druga strona medalu, już zupełnie nie upragniona [jakby ktoś ją znał przed nadchodzącymi faktami].

Zobaczmy jak to następuje. [nie martwcie się, panów to także dotyczy, tylko w inny sposób, o tym na koniec]

Pani pragnie obietnic

Kto w związku zwykle domaga się obietnic? Obietnic werbalnych pragnie kobieta. [O mężczyznach będzie dalej, mężczyzna pragnie obietnic niewerbalnych.]

Czy kobieta coś daje w zamian? Nie mówi, że daje, a daje swoją obecność, oddanie, itp. Nie deklaruje tego odwzajemnienia sie, ale w domyśle to ma. Jako element yin dąży do zacieśnienia związku [w przypadkach skrajnych, bezrozumnych dąży wręcz do zwarcia, zlania z partnerem]. Nawet nie pyta, czy mężczyzna tego chce, a jednakże mocno do tego dąży [uważa, że to jest samo z siebie, zupełnie bezwzględnie, tak bardzo wartościowe!! – to kolejna fantazja].

Owszem, bliskość, oddanie, to piękne i wartościowe cechy, natomiast ich karykatury jak lgnięcie i poszukiwanie bezpieczeństwa i spełnienia w partnerze – to już patologia. Miłość bezwarunkowa razem z bliskością i oddaniem zasługuje na wspaniałe odwzajemnienie.

Natomiast lgnięcie, obawa przed złą przyszłością i poszukiwanie ratunku w małżeństwie zasługuje na.. krokodylego partnera.

Jak to mówią: „Nikt ci tyle nie da, ile on ci jest w stanie obiecać!

Taki przewrotny a atrakcyjny chłoptaś da tej pani te wszystkie obietnice, których ona pragnie, ponieważ jego symbioncik mu mówi: „Mów co chcesz, potem z wszystkiego i tak możesz się wycofać, i tak możesz powiedzieć, że to było pod przymusem, że to było nie do zrealizowania. Niech się ona martwi!” I co więcej, symb. daje mu wsparcie energiami z wysokich poziomów, które ją obezwładniają. Ona wie, co chciała mu powiedzieć, co mu chciała zarzucać, ale.. w jego obecności to już nic nie wie, nie wie, co chciała powiedzieć. A jeśli jakieś argumenty pamięta, to wydają się one jej jak z pomiętego papieru – słabe i nierealne. To jego symbioncie energie czuć siłą! (I za to go „kocha” – jej Dusza jest zafascynowana tymi energiami, bo pochodzą z wysoka, od półbogów – Opiekunów symbionta, więc nie ma się co Duszy dziwić).

Tak więc jedna strona chce obietnic, a druga jak najbardziej jest ochotna do dawania obietnic bez pokrycia [link]! Natura jest bardzo przewrotna w pragnieniu nauczenia nas świadomości. Wszelkimi sposobami, nawet tymi najbardziej bolesnymi. Natura jest tak prymitywnym nauczycielem, jak tylko można być.

„On mi to musi obiecać, to dopiero się zastanowię i może się zdecyduję..” To kobiety tak często chcą mieć obietnice – małżeńskie, śluby, aby być z mężczyzną. Nic dziwnego, tyle jest mężczyzn, którzy nie chcieliby podejmować się obowiązków rodzinnych. Zwłaszcza nie chcą z nieodpowiednią partnerką. Hormony na niego prą, ale „zadomowić” to on jest w stanie się tylko z tą duchowo odpowiednią. Ale hormony nie mają tego rozróżnienia – ciągną do byle której.

Jednak kobieta potrzebuje wsparcia. I.. zamiast pytać swojego taty jak to widzi, rozmawiać o tym, to nie, ona sama wybierze sobie takiego drania, samca alfa z symbiontem, „którego kocha” (a właściwie którego kochają jej hormony). Nie patrzy się na niego, nie pyta się go – „Kim ty jesteś?” Ona jest wpatrzona w siebie i swoje buzowanie wewnętrzne.
On oczywiście nie jest nią zainteresowany, tylko „przeleceniem jej”. Ona to widzi, czuje, że coś tu się szykuje podejrzanego. Jednak presja wewnętrzna jej karze iść w to! Ona „ma nadzieję” – buduje w sobie zamek na piasku.

Pani widzi, że nie „okiełzna” tego gosteczka, tak narowistego bardzo, więc co? Chce od niego OBIETNIC, i wyobraża sobie (nadzieja), że legalistyczne podejście ustawi jej życie. Że jeśli już go zmusi do obietnicy przed „ołtarzem”, to ma zaklepane i może na tym budować życie (nadzieja).

Jak tak do tego podchodzi, to ma scenariusz na piękne, pełne cierpienia życie. Nie tylko cierpienia swojego, ale i swoich dzieci. Po kilku latach cierpią wszyscy, za sprawą pani, która chciała „mieć obiecane”. Nie chce poszukać mężczyzny, który byłby spokojniejszy, mniej „obiecujący”, acz bardziej realnie wartościowy. Dusza nie chce oddać nadziei! To jednak w większości hormony i programowanie tak w niej działa. Jednak to, że ona się temu poddaje, że zbudowała fałszywą przyszłość na nadziei, wynika z braku świadomości.

Dopiero po 20 latach zobaczy: „Co ja najlepszego zrobiłam!!??”

Świadomość jest lekiem na cierpienie. O ile jest zastosowany na czas.

.

Bojącym się kobietom obietnice potrzebne są jak powietrze, bez nich nie mogą żyć. Kobiety często boją się życia, przyszłości, boją się zmniejszenia swojego stanu posiadania, utraty mieszkania.

Dlatego kobiety pragną obietnic, które usuną ich lęki przed kiepską rzeczywistością fizyczną, które zabezpieczą ich byt. Wyobrażają sobie, że ten przymus umoszczenia sobie gniazda wypływający z wzorców prokreacji jest bezwzględnie dobry.

Takie panie nie mogą żyć bez poczucia, że „będzie dobrze” i że ktoś im to obieca. Mają średnio dobre warunki życia, nie bardzo sobie radziły z chłopakami [powątpiewają – i słusznie – w swoje kompetencje w związku]  i dodatkowo mają lęki. Że może być o wiele gorzej. A więc obietnice to to, czego bardzo pragną.

No niestety, jest to totalnie odwrotnie od prawa, które mówi, że to sami sobie kreujemy rzeczywistość.

Jeśli jesteś kobietą i nadal czekasz, że wjedzie jeździec na białym koniu i obieca ci bezpieczeństwo, zasobność, to oszukujesz siebie – to ty sama sobie robisz kuku, stawiając na zamalowywanie brudów obietnicami. Brudy to obciążenia duchowe, które skłaniają cię do lęków o przyszłość. Obietnice są zaś tą świetlaną, piękną farbą, która ma to pokryć.

Jeśli kobieta nie pracuje nad sobą, i nie buduje w sobie przestrzeni bezpieczeństwa, poczucia bezpieczeństwa, jeśli nie przyglądasz się swoim obawom i ich nie oczyszczasz, to… nie martw się.

Wszechświat podeśle Ci kogoś,

kogoś, KTO CI TO OBIECA!  :-))))))))))

No i oczywiście nie dotrzyma słowa. ;-((((((((((((

las palmas

Któż to taki?

Otóż męscy nosiciele krokodyli bardzo chętnie obiecują różne rzeczy, w tym oczywiście, że będą kobietę osłaniali, opiekowali się nią, itd, co tylko kobieta sobie zażyczy. Będą szarmanccy, spolegliwi, usłużni, aby tylko rozładować swój popęd seksualny, albo aby zdobyć mało kosztującą pomoc domową, utrzymującą się po niskich kosztach, którą będą nazywać żoną. Do czasu rozwodu za 10 lat.

Obietnice to słowa, a słowa są tanie. Mowa oczywiście o tym, co można puszczać na wiatr, w oczekujące uszy pani.
Z dochowaniem zaś tych obietnic.. kto w ogóle myśli o dochowaniu tych obietnic?!

Gwyneth w totalnie głupiej roli

Ostatnio oglądałem film z Gwyneth Paltrow pt. „Przypadkowa dziewczyna”.  Trickiem reżyserskim zostaje ona „rozszczepiona” z jednej na dwie postacie. Wyglądałoby na to, że jednej się lepiej wiedzie, drugiej zaś gorzej. Jednakże obie postacie kobiece mają związki z mężczyznami – ale jakimi! Możnaby rzec „miały pecha”, bo obaj kręcą, oszukują jak tylko mogą. Aż mnie skręcało przy oglądaniu. Czyli, mimo pozornie różnych losów obie postacie Gwyneth doznają niemalże identycznych kłopotów: zdrady, oszustwa, niechcianej ciąży.

No dobrze, mówię sobie, dokończę mimo poczucia zupełnego bezsensu – rozdwojona bohaterka dawała się nabrać na najbardziej idiotyczne tłumaczenia, obietnice, wreszcie bezczelne kłamstwa. Pytanie czemu? Czy ci panowie tak byli super, że nie mogła się oprzeć? Nie, raczej tak bardzo pragnęła ich, oczywiście [zupełna idiotka] szła z nimi do łóżka. Pod koniec filmu okazuje się, iż trzy kobiety są w ciąży – piękne wskazanie jak rządzą wzorce ewolucyjne prokreacji – i żadna nie jest w związku, któryby mógł dać oparcie przyszłej matce. A więc opowiadanie o tym, że „mężczyźni [i tylko mężczyźni], myślą tylko o jednym” jest jawną bzdurą.

No dobrze, czyli okazywało się, że mężczyzna kręcił kobietą za pomocą obietnic i przekonywania jak chciał. A ona szła za nim jak zahipnotyzowana. Dlaczego? Jakby nie chciała uwierzyć, jakby powątpiewała, to by nie uwierzyła. Ale ona chciała uwierzyć.

Druga sprawa – ci mężczyźni nie byli „normalni”. Byli to oczywiście nosiciele krokodyli. I tu dochodzimy do naszego tematu. Dlaczego taki nosiciel potrafi tak zahipnotyzować? Dlaczego jest tak nieziemsko skuteczny i atrakcyjny? Bo jest istotą nieludzką, ma cechy ponadludzkie. Nitsche się chyba czymś takim zachwycał – nadczłowiekiem, a tak naprawdę to nosicielem krokodyla.

I co najważniejsze – Czemu mają służyć owe obietnice, bo pewnie nie obiecaniu czegoś kobiecie – to widać aż nazbyt dobrze. Mężczyźni z filmu mają za nic kobietę, jej stan, jej prawa. Myślą o sobie i o tym, jak wybrnąć z opresji. Prosty, krokodyli egoizm.

Danie obietnicy komuś przez nosiciela krokodyla jest aktem jednostkowym, zamykającym się w momencie „obiecywania” i zamykającym kobiecie usta.

Nie licz na pamięć, nie licz na realizację obietnicy. Krokodyl jak machnie ogonem, to nosiciel już zupełnie ma czym innym głowę zajętą.

Obietnice u nosiciela mają bowiem inne funkcje. Zupełnie inne, niż sobie wyobrażasz.

Może myślisz, że oto pan nosiciel obiecuje, ponieważ uważa, iż tobie jest coś winny, że tak cię lubi, że coś chce Ci dać w przyszłości..? Tak by było miło, prawda?

Jednakże jest miło, bo zaraz po obiecaniu nagle ci się humor polepsza [na myśl o przyszłych korzyściach, zyskach – pojedziecie gdzieś, zmienicie na nowe meble, będziecie częściej razem..].

Tak, o to polepszenie humoru toczy się gra. Ale nie twojego.Twój dobry humor nie jest tu celem. Celem jest JEGO dobre samopoczucie.

Nosiciel bardzo, ale to BARDZO jest zależny od twoich humorów. Wyobrażasz sobie, że jest takim twardym facetem, ale to nie jest prawda. Jest słabszy emocjonalnie od tych średniaków, tych facetów bez polotu [i bez krokodyli], na których nie chciałaś spojrzeć, wybierając jego, takiego obiecującego..

Jaki jest efekt jego słabości emocjonalnej? [nie oszukuj się, ty też jesteś słaba jak trawka wybierając kroka!]

Jaki jest efekt jego słabości emocjonalnej?

Ano taki, że on chętnie cię widzi u swego boku, ale tylko jak dobrze się czujesz.  Zrobi wiele, aby odczuwał komfort, przyjemność. Będzie obiecywał, kłamał, przysięgał, aby tylko nie doznać twoich przykrych emocji!

Jak jesteś szczęśliwa, uśmiechnięta, to o to mu chodzi – on się z tym dobrze czuje. Ksiądz Pawlukiewicz dobrze mówi: „Mężczyzna jest długo pod wrażeniem jakie zrobił na kobiecie”.

Ale jak czujesz się podle – on albo będzie mocno kręcił aby to zmienić, albo się upłynni gdzieś zaraz. NIE ZNOSI takich humorów.

On obieca wiele

„Zrobi wiele” w tym wypadku oczywiście mówimy o doraźnych działaniach mających na celu swoją przyjemność czerpaną ze spotkania. Krokodyl nie jest specem od planów długookresowych, jest zwykle cwaniakiem na bieżąco.

Oszukiwanie na bieżąco jest zaś jego jednym z bardziej udanych numerów. Panie są wniebowzięte. Tańce – jak najbardziej. Wyjazdy, wczasy w piękne miejsca – oczywiście. Kupi lepsze, pojemne auto  i będziecie razem jeździć – tak jak zechcesz. Plany – super! Ale za dwa dni zostaje z nich tyle ile ze śniegu na wiosnę..

.
Obietnice – cóż to dla niego! Będzie obiecywać ci wiele, nie dlatego, że tak Cię lubi czy docenia [tego przecież pragniesz!] Nawet je częściowo zrealizuje, aby tylko tą aurę wspaniałości zachować. Jako nosiciel pewnie też będzie brylować osiągnięciami.

Ale pamiętaj – jeśli twoje dobre samopoczucie to jest stan oparty na obietnicach ci dawanych – nigdy cię nie zadowoli. Nie uleczona bowiem jest W TOBIE przyczyna tej potrzeby, abyś ci coś obiecywał. I zawsze będzie potrzeba jeszcze więcej zapewnień, obietnic.

Będzie wiele obiecywać, aby otrzymać miłe twoje towarzystwo. Żeby dostać zalotne spojrzenie, żebyś się sama do niego przysuwała [to mu zawsze dobrze robiło na stargane ego]. Żeby dostawać ileś korzyści zupełnie praktycznych w domu. Jak wiele przyjemności może mieć facet od zachęconej, czy wręcz zauroczonej kobiety!

Dlatego obiecuje.

A ŻE potem jest w ogóle jakieś potem, to kto o tym myśli, kto o tym pamięta! [takie są krokodyle].

A ŻE zostajesz z poczuciem, że ktoś coś ci da, bo ci przyobiecał.. to:

– sama bardzo chciałaś, żeby obiecywał, więc dlaczego krokodyl nie ma tego robić? przecież jest bez serca, więc to dla niego pestka.

– on po prostu tak działa, czy ma się zmienić dla jakiejś pani, która na niego chce lecieć?

Jakieś poczucie oszukania się rodzi? Dusza puszcza mu wiąchę?

Przypomnij sobie wstęp do tego tekstu, przewiń stronę w górę, jak masz wątpliwości.

„Jeśli jesteś kobietą i nadal czekasz, że wjedzie jeździec na białym koniu i obieca ci bezpieczeństwo, to oszukujesz siebie – to ty sama sobie robisz kuku, stawiając na zamalowywanie brudów obietnicami. Brudy to obciążenia duchowe, które skłaniają cię do lęków o przyszłość. Obietnice są zaś tą świetlaną, piękną farbą, która ma to pokryć.”

.

Oczekiwania są źródłem rozczarowań, jak mówią mądrzy ludzie. Miałaś oczekiwania, miałaś pragnienia bezpodstawnego wsparcia energią z zewnątrz? Miałaś – oczekiwałaś, że „ktoś”, ktoś ważny dla ciebie Ci coś obieca. Nie przeglądnęłaś swoich energii, swoich postaw wewnętrznych, uznałaś, że należą ci się obietnice jak psu micha. To dostałaś odpowiedniego pańcia z odpowiednim krokodylcem.

To jest częsty scenariusz.

Sytuacja powyższa jest tak dokładnie ustawiona wg płci, ponieważ przeważająca liczba przypadków właśnie tak ma taką konfigurację. Ale odwrotność też się wydarza. W obecnych czasach coraz częściej.

Mężczyzna w opałach

Ale panowie, nie myślcie, że u pań nie znajdzie się blaga. I że jesteście odporni na krokodyle prowokacje.

Obietnice bez pokrycia z tamtej, kobiecej strony także pięknie wyglądają. Panie z krokodylem są mocno fascynujące. To właśnie ONE są fascynujące! Widziałeś film „Piękny umysł”, kiedy bohater zaczyna analizować, jak zachowają się panowie w grupie, gdy do pubu, gdzie przebywają wchodzi grupa pań? Zbliżenie jest na tą pośrodku, tą o największej aurze, tą najbardziej pociągającą – ona oczywiście ma krokodyla, bo skąd mogłaby tak pociągać, tak obiecywać bezsłownie [językiem niewerbalnym oczywiście – poprzez postawę, gest, ubranie, spojrzenie].

I jesteście w podobnej sytuacji jak powyżej panie, a nawet gorszej! – kobieta nawet nie musi wam mówić obietnic, wystarczy, żeby zasugerowała, że coś da, że coś otrzymacie, że będziecie w otoczce większego komfortu, jeśli będziecie przy niej, jeśli będziecie ją adorować. Czarowanie przez krokodyla – jak najbardziej ma tu miejsce.

Chcesz przyjemności, łakniesz jej jak powietrza? Nosicielka ci to obieca powłóczystym gestem, spojrzeniem, co będziesz pamiętał przez następny tydzień i na podstawie tej obietnicy będziesz chciał być bliżej.

Gdy nadziejesz się na krokodyli haczyk, może być, że powisisz na nim do końca swoich dni. A może po dwóch tygodniach otrzeźwiejesz.

A teraz zadanie domowe: czy możliwe jest wejście w związek bez zauroczenia wychodzącego od kr.?

Dla ułatwienia dodam: czy możliwe jest wejście w związek trzeźwo i przytomnie a jednocześnie w pełni odczuwania?

Reklamy