Pragnienie oświecenia i poruszenie na Anupadace

Komentarz:

„Kiedyś przeczytałam, że pragnienie oświecenia uniemożliwia osiągnięcie go ze względu na to właśnie, o czym piszesz, pragnienie powoduje ruch świadomości w jakąś stronę, zamiast akceptacji naszego doświadczenia, pojawia się wrażenie, że można więcej, że trzeba coś robić w tym celu i podobne fiksacje. Wtedy puściłam to pragnienie i poczułam ogromną ulgę. Później znów wkręciłam się w kolejną wizję, ciekawe kiedy wreszcie zmądrzeję…? I czy kiedykolwiek…”

Moja odpowiedź:

Pytasz, kiedy zmądrzejesz? Można powiedzieć – kiedy Dusza zmądrzeje? Bo Ty sama już wiesz, już jesteś świadoma. Natomiast Dusza nie jest przekonana do nowego sposobu działania.

Kiedy Dusza zmieni postawę? To może być uzależnione od nastawienia Duszy. Duszy może zabrać sporo czasu, aby się przełączyć na inne tory działania i myślenia. Ale jeśli podajemy jej odpowiednio wysokie argumenty [i to praktycznie do zastosowania, argumenty weryfikujące dotychczasową postawę, ], to, jak doświadczyłem, Dusza potrafi szybko poczuć bluesa.

Ten typ argumentacji pokazujesz tu:

“przeczytałam, że pragnienie oświecenia uniemożliwia osiągnięcie go ze względu na to właśnie, o czym piszesz, pragnienie powoduje ruch świadomości w jakąś stronę, zamiast akceptacji naszego doświadczenia, pojawia się wrażenie, że można więcej, że trzeba coś robić w tym celu i podobne fiksacje. Wtedy puściłam to pragnienie i poczułam ogromną ulgę.”

Ten argument jest z poziomu przyczynowego, pokazuje zachowanie się Duszy, gdy widzi skutek przywiązania się do celu. Na jakiś czas działa.

Powyżej ciała przyczynowego jest poziom idei [atmaniczny]. Jeśli jesteś nieświadomie połączona do jakiejś idei, w ramach której występuje osiąganie celów, to Dusza sama z siebie będzie w kolejnych doświadczeniach brać inspirację z idei do której jest podłączona. Wtedy znowu zdziwisz się, że masz podobne doświadczenie, mimo, iż “coś już zrozumiałaś”. Świadome Ja [Jaźń] zrozumiało, natomiast Dusza nadal gdzieś jest podłączona pod ideę, która wywołuje osiąganie celów.

Gdy poczynisz osobiste poruszenie na ciele atmanicznym, gdy wybierzesz [razem z Duszą] generalnie inną ideę niż tą, która zawiera osiąganie celu, jeśli uda Ci się to, Dusza zmieni swoją postawę i już nie będziesz miała takich “niespodzianek”, że oto znowu coś osiągasz. Inna idea może być bardziej przyjazna: „cokolwiek robię, przybliżam się do oświecenia”, albo [to mój produkt 🙂 ] : „oświecenie jest nieuchronne” [a więc nie trzeba się wysilać].

Albo, jeśli się zmęczysz jakimikolwiek ideami, możesz przejść na poziom wolnego wyboru i po prostu wybrać: „wybieram oświecenie i trzymam się zdecydowanie, acz swobodnie tego wyboru”.

Jednak może to zająć trochę czasu, ponieważ inercja Duszy w takich sprawach bywa duża. Im starsza Dusza, im bardziej generalna zmiana w życiu, tym inercja Duszy wydaje się być większa.

Poza tym Dusza jest współczująca, stapia się z innymi osobami, istotami i aby zmienić postawę, musi się od nich odsprzęgnąć – to też może zajmować sporo czasu, a i sam akt rozprzęgania się nie jest wiadomy, czy nastąpi. Czy istotnie chcesz wewnętrznie pożegnać się ze zrozumieniem otrzymywanym od otoczenia? Czy jesteś gotowa na postąpienie na grunt, gdzie nie będziesz miała się z kim „skleić” w przeżywaniu?

Ale powtarzam, jeśli mamy odpowiednio wysoki argument – Dusza potrafi się przeprogramować, przestawić w ramach minut czy godzin. Tak może być, gdy uda Ci się wykonać osobiste poruszenie na ciele o jeden wyższym, anupadaka. To jest ciało wyboru, swobodnej decyzji. Tu tworzone są “noumeny”, czyli akty woli. Jeśli twój akt woli, aby przełączyć się na inną linię idei będzie wystarczająco silny [osobiste poruszenie na ciele anupadaka], to Dusza go przyjmie bez zająknienia jako obowiązujący.

Kiedyś chciałem napisać tekst „Wybory na różnych poziomach”. Tutaj ten problem wychodzi.

Jak wykonać poruszenie na ciele anupadaka? Może łatwiej powiedzieć, czym on nie jest [aby wykluczyć oszukiwanie się]. Poza tym taka drabinka, jaką przedstawię, pokaże w którym kierunku idzie decydowanie, jak się zmienia wraz z poszczególnymi ciałami subtelnymi.

Fizyczne.

Decyzja na ciele anupadaka to nie jest to poruszenie ciała fizycznego [jakiś ruch, nawet silny czy zdecydowany – „o, jak się potrafię ruszać!”], chociaż taki ruch oczywiście może zainspirować do poruszenia wyższego ciała. To oczywiście jest bardzo trywialne zauważenie, niemniej dotyczy pierwszego ciała subtelnego.

Eteryczne

Swobodna, wolna decyzja nie wypływa z możliwości które daje nam poruszenie energetyczne – witalne. Nie chodzi o podczepienie się, skorzystanie z jakiejś energii [magia], chociaż poruszenie aury może być korzystne, ponieważ inspiruje poruszenie wyższego ciała. Np. wyjazd w góry na kilka dni zmienia energetykę i ludzie czują, że mogą coś zmienić w swoim życiu. Opieranie się jednak na wyjazdach w góry aby osiągać zmiany jest krótkodziałające, wystarczy, żeby w domu i pracy spędzić kolejne dwa – trzy miesiące, i już zdecydowanie do zmiany opada.

Astralne

Poruszenie na ciele anupadaka to nie jest zmiana emocji [ciało astralne]. Jeśli zamiast lęku nabiorę ochoty czy euforii [jak wielu nauczycieli zaleca], to taka energia może dać mi wsparcie dla zmian na okres przyszłego tygodnia. Po nim.. co to było, dlaczego wtedy tak się dobrze czułam, taką miałam siłę do ćwiczeń, do polepszenia swojego życia, a teraz co? Czemu jestem znowu ospała, czemu się nie chce tego robić, a jak już się przymuszam, to Dusza wyje z niechęci?
Ot – po prostu, skumulowana na zajęciach energia emocji się rozpłynęła.

Decyzja na podstawie emocji to nic złego. Jednak warto wiedzieć, do czego ją stosować, w jakim zakresie zmieniać życie na jej podstawie. Warto na podstawie emocji wybierać się na wycieczkę, aby tym samym więcej miłych wrażeń i emocji do nas przybyło. Natomiast jeśli chcielibyśmy uruchamiać przedsiębiorstwo na podstawie emocji… hmm, to chyba nie ta liga.

Pamiętam moją mamę, jak była nieco pijana, to „świat do niej należał”. Planowała wielkie zmiany, odważne przedsięwzięcia. Gdy jednak nadszedł nowy dzień, gdy emocje przeszły, z jej oczu wyglądał głodny krokodyl astralny i mówił: „no co chłopaku, wczoraj to było wczoraj, a dzisiaj mi się jeść chce!”
Osoby z kr. astralnym na fali emocji potrafią przestawiać świat na głowę, w ich emocjonalnej fantazji nie ma spraw niemożliwych. Jednak te energie dosyć szybko przechodzą i zostaje żałosny obraz codzienności.

Mentalne

Poruszenie na ciele anupadaka to nie intelektualne wybory, nie chodzi o argumentowanie sobie czegoś z pomocą faktów. Można oczywiście [jak ja przed niedawnym czasem] próbować wybierać samochód do kupienia oceniając typy, marki, niezawodność, spalanie, recenzje. Jednakże gdy się już taki wóz kupi, to .. no właśnie. Świetnie wypada przy weryfikacji mentalnej, odpowiada niezawodnością itp. ale.. Dusza nie chce za nic nim jeździć, nie chce na niego patrzeć. To co to za wybór, można sobie powiedzieć – w buty taki wybór sobie można wsadzić.

[c. przyczynowe już było na początku opisane]

Buddialne

Poruszenie na ciele buddialnym też nie jest równoznaczne z wolnym [anup.] wyborem. Możemy oczywiście rozumować, że dzieci w Ghanie głodują, w Etiopii są niedożywione.  Wartości mogą nam nakazywać, że powinniśmy się zaangażować w działalność charytatywną, albo.. zmienić lokatę na bardziej korzystną. Pewnie są to „dobre” argumenty – na lepszej lokacie więcej zarobimy, a studnia w Afryce też może się przydać. Takie poruszenie może wzmocnić np. partię polityczną – „na wyborach głosowałem za partią x, więc będzie nam lepiej”.  
Jednakże może mieć to szczątkowy związek z naszą realnością, z tym, co akurat przeżywamy. Skale wartości wręcz mogą nami manipulować – a to na to musisz zwracać uwagę, a to na tamto. Ego może przez to dobrze się dożywić – „o, jaki dobry uczynek zrobiłem – 100 zł na biednych – to jest coś!”

Atmaniczne

W Polsce mocno zaakcentowanym szczytem poruszeń subtelnych jest poziom atmaniczny. Religie, idee wskazują jakie są, jakie powinny być nasze ideały. Zwykle nie wykonujemy poruszenia na tym ciele – jest ono na tyle wysokie, że podpinamy się pod zbiorowość i tak trwamy, mając przekonanie, iż „jesteśmy w dobrym towarzystwie”. Gdy jednakże Świadome Ja zauważy jakieś rysy na pięknym bloku, z którego zrobiona jest idea, jest w stanie zwątpić, albo przełączyć się na inną ideę.

Zwątpienie jest opuszczeniem się w dół, np. „kiedyś wierzyłem, ale teraz wystarcza mi, że udaje mi się godnie przeżyć, mam dosyć tych tanich sloganów”.

Przełączenie się zaś na inną ideę jest już poruszeniem osobistym na ciele atmanicznym. Można zacząć chodzić do innego kościoła, zacząć dyskutować ze Świadkami Jehowy, albo poszukiwać swoich wcześniejszych wcieleń w terapii regresingowej. Wszystkie te sposoby, chociaż nie obiecują natychmiastowego cudu, to jednak sprawiają, iż nie „odpuszczamy” w rozwoju, że nadal idziemy ścieżką samoświadomości. Nie chodzi o to, aby nagle dojść, chodzi o to, aby utrzymać się „przy swoim” żyjąc w społeczeństwie, które już nie sięga na takie wyżyny subtelnych poruszeń.

Decyzje na ciele idei oczywiście najpewniej będą spotykać się z niechęcią wielu, wielu osób przylgniętych do pewnej zbiorowej idei, tak więc nie ma co ich „nauczać”. Np. oto zaczynam jeść potrawy wegetariańskie i tylko takie. I to nie z postawy buntu [emocje – ciało astralne], ani z postawy współczucia [ciało buddialne], a z potrzeby odmienienia swoich energii [i przyłączenia się do idei dobrego samopoczucia, dobrostanu w życiu]. Trzeba sobie zdać sprawę, że oto jesteśmy kimś, kto zaczyna odkrywać nowe lądy sam dla siebie.

Anupadaka

I oto jesteśmy u progu ciała anupadaka. To ciało jest ciałem nieskrępowanego wyboru. Czyli żadne powyższe argumentacje nie mają tu potrzeby się zdarzać. Owszem, widząc jakiekolwiek powyższe przyczyny do zmian, jesteśmy w stanie „na chłodno” po prostu zdecydować o zmianie, nie podpierając się czymkolwiek z powyższych argumentów.

Np. w góry jadę ponieważ tak wybieram, nie oglądając się na energie, chociaż mogę zauważać, że mam lepsze energie, gdy wyjeżdżam w góry. Prosta kalkulacja.
Żebrakowi nie daję pieniędzy, tylko kartkę z informacjami pochodzącymi z akcji „pomagam mądrze”. Wiem, że jeśli istotnie potrzebuje pomocy – to tam mu pomogą.
Do kościoła chodzę nie za stadem owiec, tylko po osobistą modlitwę i o ile mi to pomaga. Wybieram i decyduję bez względu na cokolwiek, co mogą mi idealiści powiedzieć.

No i oczywiście poruszenie na ciele anupadaka to też wybór kierunku idei życiowej. Mogę w tym momencie bezpośrednio zainspirować Duszę moją postawą. Jeśli istotnie wykonuję poruszenie na ciele anupadaka, to pojawia się „noumena”, niejako prawo zaistnienia decyzji. Coś, co W. Zeeland w „Transerfingu opisuje jako zamiar zewnętrzny. Nie kombinuję, nie argumentuję, po prostu wybieram dając delikatnie acz zdecydowanie Wszechświatu [i swojej Duszy] do zrozumienia, że tak wybieram.

To piękna postawa, jednak można łatwo być zwiedzionym mając tu krokodyla. Osobiste poruszenie na anupadace jest w miarę trudne [niewiele osób ma wystarczająco rozwinięte to ciało]. Natomiast mając krokodyla, jego opiekun działa swobodnie na tym ciele generując owe „noumeny”, zamiary zewnętrzne jak króliki z kapelusza. To dlatego wzięcie krok. jest tak atrakcyjne. Dlatego partner z krok. jest tak atrakcyjny – po prostu jemu się świat rozstępuje gdy przezeń kroczy. „Robi co chce”. Może pamiętasz jak w ostatnim ostrym spotkaniu z osobą z krokodylem „zapomniałaś/eś” jak to się mówi.. języka w gębie? Krok dokonuje takiego przesunięcia w realności, że proste, człowiecze argumenty wydają się tak śmieszne, tak nieprzystające do sytuacji.. Jest tak jednolity, integralny w swojej postawie, tak totalnie przekonany w jej słuszność.

Na szczęście możemy się uczyć z tego właśnie zamiaru zewnętrznego, czyli poruszenia na anupadace.. bez przyjmowania bezdusznych intencji krokodyla.

Celem naszym jest nie tyle manipulowanie, krzywdzenie ludzi, jak to kr. robi, a podobnie mocne, bezkompromisowe postawienie sprawy, uruchomienie „noumeny” tak, aby świat, istoty, Dusze były przekonane o tym, że właśnie tak nasza rzeczywistość ma wyglądać. W niektórych książkach duchowych jest o tym napisane, jako o rozwijaniu woli.

Warto pamiętać, że do zmiany kierunku losu nie trzeba wysiłku, wystarczy wewnętrzne przekonanie. Jakikolwiek wysiłek – i zjeżdżamy na dół w drabince decyzji. Nie chodzi też o bezduszność – nadal warto pamiętać o swoim sercu, o źródle miłości, o kochaniu innych ludzi. Wręcz to może wspomóc naszą spokojną decyzję, może dodać nam serdecznej siły, siły, która pochodzi z [tego, co niektórzy nazywają] Słońcem Centralnym, Słońcem Serca [Merhlin]. Siły, której krok. nie zna, nie ma i mieć nie zdoła.

Adi

Ponad ciałem anupadaka jest adi – ciało nadawania znaczeń. Nie ma co się go bać, może być ono nam dostępne. Jeśli brakuje nam decyzyjności na anupadace, może warto się zastanowić, czy może coś trzeba „przeramować” jak to NLP mówi – spojrzeć na coś z innej strony i tak zostawić zmieniony widok?
Może np. zamiast poczucia skrzywdzenia w związku zmienić widzenie, znaczenie tego faktu na to, że Wszechświat akurat w taki sposób przychodzi do mnie, aby mi coś ważnego powiedzieć, abym się czegoś nauczył/a?

Mam nadzieję, że przedstawiając panoramę decyzyjności dałem Ci wyobrażenie z jakich poziomów możemy podejmować decyzje. Z jakich poziomów możemy przychodzić do własnej Duszy oferując jej zrozumienie i ułożenie [także jej] świata. Dusza jest doświadczoną, potężnie energetyczną istotą, chociaż jej umiejętności wnioskowania są ograniczone i w pewien sposób schematyczne, zachowawcze. Dlatego decydowanie i argumentowanie od nas samych wypływające jest tu tak ważne.

Reklamy

13 Komentarzy (+add yours?)

  1. Gaja88
    Maj 05, 2012 @ 19:50:37

    Świetny tekst Panie Andrzeju 🙂
    „Osobiste poruszenie na anupadace jest w miarę trudne [niewiele osób ma wystarczająco rozwinięte to ciało]. Natomiast mając krokodyla, jego opiekun działa swobodnie na tym ciele generując owe “noumeny”, zamiary zewnętrzne jak króliki z kapelusza. To dlatego wzięcie krok. jest tak atrakcyjne.”

    Poniższy opis dotyczy własnych przeżyć. Mając krokodyla na anupadace człowiek czyje sie poprostu wolny, i można sobie przebywać w bardzo cięzkich energiach i byc ponad i być wolny To taki speed, który dają taka „boską” przetrzeń i wolnośc myśli i wyboru no własnie tylko na ile w tym jest działania krokodyla a ile realności ?. Nie umiem tego pojąć.
    Czuje że jak człowiek sie pozbędzie krokodyla to niskie energie beda wnikac i wnikać i bedzie cięzko i źle tak czuje, a przecież nie chodzi o to żeby przed cięzkimi energiami uciekac bo przeciez mozna wśród nich żyć, człowieka oświeconego chyba nic nie rusza tylko że…
    1.nie rusza go, bo nie odczuwa potrzeby bycia w cięzkich energiach i omija je nawet ich nie rozpoznając ?
    2. nie rusza go bo czuje czym są i nie odczuwa potrzeby odczuwania ich ( bedac wśród nich) ?
    Do poruszenia na anupadace bardziej pasuje mi 2 punkt…

    Krokodyl na tym ciele wydaje mi sie, że też powoduje zakłamanie karmy, wydaje się człowiekowi że jest poza karmą, poza myślą bo on ma wolność wybrania tej a nie tamtej myśli a skoro do tej mysli się nie przywiązuje to ona nie stworzy karmy. Sek w tym że te myśli i uczucia ciągle są przelatują przez mózg z predkością swiatła, ma sie wrażenie ich lekkości stad to wrażenie nie tworzenia karmy. Na ile tu działania krokodyla a na ile prawidłowego działania ciała anupadaka – nie wiem.

    Nie wiem na ile w moim tekście jest prawdziwych odczuć posiadania czystego ciała anupadaka na ile zakłamanej ale jakże „pieknej” rzeczywistości krokodyla na tym ciele…..

    Jakie są odczucia płynace z czystego ciała anupadaka ?
    Jak przekonac duszę do porzucenia krokodyla na tym ciele ?

    Panie Andrzeju proszę o odpowiedź.
    Pozdrawiam i Dziękuję

  2. SwiatDucha
    Maj 06, 2012 @ 00:06:07

    Ja co prawda napisałem o opiekunie krokodyli, który działa na anupadace i tak mu swobodnie sobie działać.

    Natomiast Ty [dla jasności dodam] mówisz o sobie, że masz kr. na anupadace.

    piszesz:
    „Mając krokodyla na anupadace człowiek czyje sie poprostu wolny, i można sobie przebywać w bardzo cięzkich energiach i byc ponad i być wolny To taki speed, który dają taka “boską” przetrzeń i wolnośc myśli i wyboru”

    -trochę nie wiem jak to odbierać. Czy to są Twoje własne, osobiste odczucia, które opisujesz?

    Bo ja taki opis jak i Ty bym napisał dotyczący krok. na anup., ale nie mając takiego obciążenia to bym raczej fantazjował [lepiej lub gorzej], natomiast jeśli opisujesz to z własnego doświadczenia to ma to oczywiście o wiele bardziej realną wartość.

    Punkty 1 i 2 niezlewania się z nieprzyjemnymi energiami [pewnie nie tylko niskimi], które opisujesz, mogą oba być prawdziwe, są do siebie bardzo podobne wg. intencji.

    „Nie odczuwa potrzeby” oznacza brak karmy [„potrzeby”], któraby prowadziła do spotkania takich energii.

    „Czuje czym są” wskazuje na wysoki poziom świadomości

    „Nie odczuwa potrzeby” – to tak, jakby potrzeba miała nadal człowiekiem kierować, to dosyć niska motywacja, raczej wygląda na emocjonalną.

    A prawdziwe poruszenie na anup. to poruszenie woli: „Decyduję się nie mieć nic z tym wspólnego”. Chodzi o decyzję.

    Oczywiście, zanim prawdziwie w czysty sposób jesteśmy w stanie dokonywać poruszeń na anup. to raczej lepiej lub gorzej, ale radzimy sobie z osobistymi poruszeniami na niższych ciałach. Np. aby swobodnie poruszać się na anupad. mamy za sobą już w dużej części poziom atmaniczny i w dużej części pozostawiliśmy przymusy tam istniejące, związane z ideami: np.”o, tego ci nie wolno, bo nasza idea zabrania”


    i dalej: krokodyl na każdym poziomie daje wrażenie bezkarmiczności, ba, nawet bezkarności. Na każdym, dowolnym poziomie subtelnym występujący tam krok. kłamie nosicielowi. Proszę przypomnieć sobie bajkę o Panu Twardowskim. Cyrograf to pakt z krok. Ale krok. też nie trzyma strony Twardowskiego, oszukuje go, będąc cwanym, hiperlegalistą: „Ta karczma Rzym się nazywa” – a umówił się, że Twardowskiego do Rzymu – miasta [w domyśle] zaniesie.

    Jakie są odczucia płynace z czystego ciała anupadaka ?

    Odczucia swobody, wzrastającej możności decydowania, wybierania bez krzywdzenia, bez wchodzenia w wątpliwe układy
    [zwiększają się te możliwości wraz z uruchamianiem się coraz lepszych umiejętności i poruszeń osobistych na anup.] Proszę przypomnieć sobie naukę pisania, można metaforę użyć taką: „jakie są odczucia płynące z dobrej umiejętności pisania?”, pyta małe dziecko, które pisać nie umie.

    Jak przekonac duszę do porzucenia krokodyla na tym ciele ?

    Pewnie tak jak każdego innego krok. Dusza wzięła kr. ponieważ miała w tym jakiś cel, jakiś pomysł, że „na coś” krok. będzie pomocny. Porzuci go wtedy, kiedy uzna, iż owa pomoc przynosi o wiele więcej kłopotów, cierpień, przykrości [u innych ludzi także] niż zysków i mało na co się tak naprawdę zdaje.

  3. Gaja88
    Maj 06, 2012 @ 18:20:15

    Dziękuje za odpowiedź

    „Bo ja taki opis jak i Ty bym napisał dotyczący krok. na anup., ale nie mając takiego obciążenia to bym raczej fantazjował [lepiej lub gorzej], natomiast jeśli opisujesz to z własnego doświadczenia to ma to oczywiście o wiele bardziej realną wartość.” tak pisze z mojego doswiadczenia bo, kiedyś Pan mi sprawdził i napisał ze mam to obciazenie na tym ciele….
    I własnie tu mam problem na ile prawdziwych jest odczuć płynących z samego tego ciała (jeśli się go rozwinie) a na ile krokodyla. Mówię tu o tej przestrzeni dla myśli -tylko nauwa mi sie ptanie po co mam robić ta przestrzeń i odsuwać te myśli byc ponad nimi skoro wtedy tworzę taką badź nie badź subtelną pustkę a pustka to pustka wiadomo…. Jak wspominała nie umię odróżnić tych odczuć które płyną od krokodyla a które z czystego ciała anupadaka.

    Napisał Pan, że
    „A prawdziwe poruszenie na anup. to poruszenie woli: “Decyduję się nie mieć nic z tym wspólnego”. Chodzi o decyzję.”
    Czyli chodzi tu o samą WOLĘ a nie o nasze CZUCIE TEJ WOLI w kazdej sytuacji, że np czuje w tym momencie tak i tak… i dlatego mam tą przestrzeń, nie czuje tego automatyzmu myśli – automatycznego uczucia, które pojawia się w ciele, na skutek jakiegoś uczcia, nie bo potrafie to kontrolować daje sobie tą przestrzeń do mysli do moich uczuć one mnie nie dotykaja – bo jestem ponad nie- ta przestrzeń (to działanie krokdyla czy tego ciała unupadaka ?)
    Nie wiem może to troche zawiłe, trudno mi opisać to o co mi chodzi, gdyby rozwój dychowy był taki prosty do opisania i zrozumienia na pewno nie byłoby tyle nieporozumień no albo ja jestem za ciemna na to wszystko….

    Zapytam jeszcze czy badał może Pan osoby chore na schizofrenię czy one nie posiadają może krokodyli na ciele anupadaka czy innych ciałach ale tych wyższych ? Czy nie klasyfikuje Pan tego w ten sposób ?

  4. Dagmara
    Maj 07, 2012 @ 12:51:12

    Andrzeju ja tez bede miala pytanie na ktore do dzis nie znalazlam odpowiedzi.Ale najpierw opisze pewne wydarzenie:jak mialam 16 lat i bardzo duzo zastanawialam sie nad zyciem po ciaglym analizowaniu swiata i siebie zanegowalam kompletnie wszystko nawet to,ze istnieje.I wtedy weszlam w te przestrzen i pustke,ktorej sie ani nie balam ani balam.Przez kilka nastepnych lat od tego wydarzenia sama nie wiedzialam czy jestem czy mnie nie ma.Mialam wrazenie,ze tak jak w filmie „Never ending story”jakis zly demon pustki wymazal wszystko.
    Aby wyjsc z tego niebytu czytalam wiele ksiazek duchowych i one wypelnily te pustke.Weszlam w nia nie z wlasnej woli i nie moglam z niej wyjsc za pomoca wlasnej woli.To bylo okropne!Rodzice juz chcieli mnie leczyc psychiatrycznie,ale w koncu nauki duchowe pomogly mi decydowac o tym czy chce byc w tej pustce czy nie.Dzis slowa wole,decyduje,wybieram sa kluczowe dla mojej duszy.
    Jednak wciaz zastanawiam sie czy bylam na pogranicznu rozdwojenia jazni,schizofrenii?Czy moze to bylo dzialanie krokodyla,ktory bez mojej woli probowal wymazac wszystko jak we wspomnianym filmie? On pewnie lubi zerowac na takich nieswiadomych,rozdwojonych ludziach a do jakiegos „pekniecia” w moim przypadku bylo blisko.No wlasnie jak rozroznic czyste poruszenie na ciele Anupadaka od dzialania krokodyla?

  5. SwiatDucha
    Maj 07, 2012 @ 13:14:15

    Tak naprawdę, to w świecie niewidzialnym są istoty, które z przyjemnością przejmują kontrolę nad ciałem, nad umysłem. Są i istoty z osobowością, jak i bez osobowości, tylko opierające się na instynktach w swoim działaniu. Mogłaś za pomocą swojego zanegowania otworzyć się na działanie takiej istoty [albo większej ich ilości]. I dopiero wysokie nauki, które Cię zainspirowały, odblokowały ten wpływ.

    Mam kolegę, który ma obecnie dość zaawansowaną schizofrenię. Zaczęło się od zainteresowania duchowością i .. od jego samego pewnej naiwności. Zdecydował, że pewne przesłania, które odbiera w sobie są prawdziwe, bezwzględnie prawdziwe. Oczywiście do tego skłoniło go nieprzyjazne środowisko domowe, gdzie „nie miał życia”. I tak wyemigrował wewnętrznie, mogę powiedzieć, że „zgłupiał”, czyli rozwinął skrajnie niepraktyczne nastawienie do świata. Znane są przypadki, w których osoby „słyszące głosy” nie dają im wiary, próbują weryfikować, podważać te przesłania. I te osoby mają szansę na pozytywnie przebiegającą terapię.

    Krok. jest specjalnym typem istoty, któremu zależy na tym, aby nosiciel dobrze funkcjonował [wspiera nosiciela], ponieważ dopiero wtedy urobek emocjonalny, energetyczny krok. będzie duży. Osoby o niskich potencjałach, refleksyjne, których nie ciągnie do prestiżu nie są ciekawymi kąskami dla krok. Tak więc to nie był krok.

  6. SwiatDucha
    Maj 07, 2012 @ 13:26:01

    W komentarzu na tej stronie z 07.05.2012 o 13:14 właśnie piszę o schizofrenii, że raczej nie jest związana z kr. Owszem, czuję tam mocne zawirowania energii, ale energii mieszającej w głowie, otumaniającej. Krokodyl natomiast przejaśnia mocno wgląd nosiciela, daje cudowne moce. A schizofrenik takich mocy nie ma, miota się w bezsilności, bojąc się też urazić o swoje przeszkody psychiczne.

    Wiesz, jak piszę o pracy z ciałem anupadaka, to piszę to do ludzi „zdrowych”. Jak ktoś ma krok. to wg. mnie zainteresowanie rozwojem duchowym i praktyki duchowe [z tego, co widziałem u ludzi] owszem, dają „wspaniałe” efekty, ale też mocno zwiększają moce nadnormalne posiadane od krokodyli.

    „nauwa mi sie ptanie po co mam robić ta przestrzeń i odsuwać te myśli byc ponad nimi skoro wtedy tworzę taką badź nie badź subtelną pustkę a pustka to pustka wiadomo….”

    Oczywiście, jeśli masz tak wysokiego krok. to on może Ci pokazywać „niebo”, może roztaczać jakieś wizje nierzeczywiste.

    Czyli dla każdej osoby z kr. która chciałaby się rozwijać mój pomysł jest taki: nie iść „do przodu”, a na początek oczyścić obciążenie.

    Krok. jest ucieczką.

    W Twoim przypadku może być to ucieczka od emocji? Bo piszesz o emocjach, to może od nich Dusza, wcześniejsze osobowości chciały uciekać?

  7. Dagmara
    Maj 07, 2012 @ 13:59:04

    Dziekuje za odpowiedz:)Tak wlasnie czuje,ze nastapilo „odblokowanie”.Te wydarzenia wzmocnily jednak moja wole.Dzieki nim niezalenie od srodowiska w jakim przebywam,niezaleznie jak bardzo jestem napietnowana za swoje poglady(a jestem mocno)umiem juz nie byc pod wplywem woli ludzi wokol.Takze ten kryzys,ktory sie mi wczesniej wydarzyl wykorzystalam jako szanse…szanse wzmocnienia swojej woli.Tak sobie mysle,ze niezaleznie od tego czy to byl krokodyl czy sklonnosc do rozdwojenia efekt jest taki,ze aby nie zwariowac trzebabylo popracowac wlasna wola.A takie cwiczenia,gimnastyka duchowa nad wlasna wola daje wspaniale odczucia wolnosci,radosci i spokoju.Pozdrawiam:)

  8. Gaja88
    Maj 08, 2012 @ 00:58:15

    Dagmara,
    Ja przeżywam dokładnie to samo o czym piszesz jeśli dobrze rozumię a może nie…

    „Po ciaglym analizowaniu swiata i siebie zanegowalam kompletnie wszystko nawet to,ze istnieje.I wtedy weszlam w te przestrzen i pustke,ktorej sie ani nie balam ani balam….
    Weszlam w nia nie z wlasnej woli i nie moglam z niej wyjsc za pomoca wlasnej woli.To bylo okropne!”

    Ja też za dużo myśle, mój umysł ma do tego tendencję do natretnego analizowania i ciagłego podwarzania dlaczego jest tak a nie inaczej, i w życiu mnie to doprowadziło do tego co jest bardzo żle oderwanie od rzecziwstosci, ataki energetyczne na innych, krokodyle, wejscia itp… ….Pan mnie kiedyś wachał na obciążenia…
    Tez się obawiam o schizofrenie…. też ciagle mam uczucie tej pustki, przestrzeni i tego odzielenania od emocji, które sobie przeżywam ale tak z gdzieś w tej przestrzeni czuje je nie jako uczucie ale tak jakbym byłam ja, ta przestrzeń i to miejsce gdzie pojawiają się te emocje, z tym że nie ma ich we mnie, sa przeżywane w ten przestrzeni,a ja mam na nie ogląd ….nie wiem trudno mi to opisać
    Też nie wiem czy to jest krokodyl, rozdwojenie jaźni czy może początki schizofreni ?
    Moim zdaniem w całym rd można się bardzo pogubić, tym bardziej że nie da sie tu czegoś spróbować namacalnie że jest własiwe odczucie to takie a takie ( opis jakiejś praktyki, pogladów, to tylko opis ) a gdzie dusza z tym wszytkim zawędruje to juz inna sprawa…

    Napisał Pan
    „Czyli dla każdej osoby z kr. która chciałaby się rozwijać mój pomysł jest taki: nie iść “do przodu”, a na początek oczyścić obciążenie.”

    Nie moge się cofnąć wrócic do tego co było duszy wydaje się to niemozliwe, bo czuje że nawet jakbyś sie cofnęła, oczyściła to i tak wróce do tego sposobu odczuwania, predzej czy poźniej bo jest on wysokowibracyjny. Nie mogę zaakceptować tych normalnych emocji, po to zeby znowu czuc się cięzko, nie wiedzieć co się dzieje dookoła, nie miec tej swiadomosci, tej wolności.

    Dagmaro napisałaś jeszcze:
    „.A takie cwiczenia,gimnastyka duchowa nad wlasna wola daje wspaniale odczucia wolnosci,radosci i spokoju.Pozdrawiam:)”
    Jakie ćwiczenia wykonywałas aby sobie pomóc ? Możesz sie podzielić ?

    Jeśli moje posty pokazuja wypaczoną praktykę duchową i pokazują moje chore mysli, to może Pan je usunąć, by nie maciły czystych przekazów z artykułów.

  9. Davvidia
    Maj 08, 2012 @ 10:00:30

    Gaja, skoro to do Andrzeja przychodzi, to znaczy, że mu w czymś pomaga 😉 nawet jak skasuje a nie zrozumie, to nic nie da 😀 Jak się coś odsuwa, to nie znaczy, że znikneło .. tak jak dzieci zakrywają oczy i myślą, że ich nie widać 🙂

    W EFT na takie zdanie:
    „Nie mogę zaakceptować tych normalnych emocji, po to zeby znowu czuc się cięzko, nie wiedzieć co się dzieje dookoła, nie miec tej swiadomosci, tej wolności”
    bym ułozyła ustawienie:
    Akceptuję, że nie mogę zaakceptować tych normalnych emocji itd..
    i pukała dopóki nie pokaże się coś więcej …
    Tylko, że każdy ma inne metody pracy ze sobą…

  10. conchittta
    Maj 08, 2012 @ 11:16:13

    Miło mi, że mój komentarz doczekał się tak konstruktywnego ciągu dalszego. Dziękuję Andrzeju za pomoc. Wykonałam w ostatnie dni salto mortale w swojej świadomości. Przewartościowałam się, odkleiłam swój poziom idei od zewnętrznego „mainstreamu” i zagrało. Nie potrzebuję systemu idei/ religii, co nie oznacza, że nie mogę czerpać z niego. Odwróciłam zupełnie kolejność. I mam dziwne wrażenie, że mimo wszystko jest to zgodne z pierwotnym duchem buddyzmu 🙂 – postawić na samodzielność i wspomagać się, tym co dobre i pasuje do mnie na tym etapie zamiast wchłaniać całe gotowe systemy nauk i idei. To jest niestrawne! Że tak to ujmę Twoimi słowami: koduje 3 oko jak nie wiem, a potem traci się świeże spojrzenie. Rozkodowałam sobie 3 oko i wróciło moje ulubione „nienazwane”, ciągle świeże nowe zmienne doświadczenie. W zasadzie nie mam poglądów, więc nie da się ze mną o niczym rozmawiać :), albo inaczej – mogę mieć każdy pogląd, bo w duszy znajdę jakąś część, która coś takiego doświadczała i rozumie ten punkt widzenia. W sumie bez różnicy ;). Nie wiem, czy znów się nie wmanewruję za jakiś czas, ale teraz czuję, że jest równowaga pomiędzy różnymi poziomami mnie i w chwili teraźniejszej otwieram się na doświadczenia bez wstępnych założeń (sama będąc doświadczeniem).

    Gaja88: Nie mam żadnych krokodyli (co jedynie ślady pogryzień po krokodylach rodzinnych), więc mogę to opisać z mojej perspektywy. Pierwsza sprawa nie jestem usztywniona na jakimś poziomie – w Twoim przypadku (i w przeszłości Dagmary) odniosłam wrażenie, że jesteś na sztywno na tym poziomie (jest on po prostu atrakcyjny dla Ciebie). Ja również nieraz doświadczam przestrzeni umysłu (jakkolwiek to nazwać), wtedy myśli mam niewiele – tylko te które są potrzebne, inne po prostu nie powstają, bo nie ma takiej potrzeby, nie ma dialogu wewnętrznego czy podświadomych procesów, emocje? przepływają (wydarzają się) i znikają (są dużo słabsze niż w stanach słabszej świadomości) – nie jestem od tego oddzielona, w ogóle nie czuję się podzielona. Jest w tym jcoś szczęśliwego – ludzie stają się bliscy, dlatego że w tej przestrzeni umysły spotykają się – doświadczają się nawzajem. Pojawia się coś w rodzaju współczucia/ miłości dla pomieszania, uwikłania i ograniczenia swej świadomości, w czym żyją ludzie. Nie da się oceniać innych, spojrzeć na kogoś z góry, czy z dołu – to wszystko jest takie żywe i wydarza się, poza oceną – te rzeczy są z innego planu.
    Ja nie jestem w tym na stałe, raczej pojawia się i znika, to mocniej to słabiej. Stany ciągle przechodzą jeden w drugi, zostaje ta podstawowa świadomość.

    Ze względu na nieoczyszczenie, brak jeszcze tej przejrzystości, moje czy czyjeś doświadczenia wywołują we mnie reakcje karmiczne, które sprowadzają mnie z powrotem w dół. Nie mam tu na myśli ciężkich emocji (zresztą nie wiem, co to znaczy ciężkie emocje ?) ale poczucie oddzielenia, zamknięcia z koncentracją na problemie.

    Możliwy jest ruch dalej, ale u mnie z samej siebie jeszcze nie. Gdy spotykam bardziej ode mnie oświecone umysły, ze względu na ten sam mechanizm wspólnej przestrzeni umysłu, możliwe jest doświadczenie jeszcze większej otwartości i przejrzystości. Ale to szybko mija, bo mam swoje rzeczy do przepracowania.

    Twój krokodyl jest może i fajny – dostarcza poczucia wolności itp. – ale czy masz możliwość oczyścić swoje obciążenia gdy jesteś usztywniona na tym poziomie? Mam wrażenie, że czujesz, że coś nie do końca jest ok, skoro pytasz się o schizofreniczne stany czy martwisz oddzieleniem od rzeczywistości. Rzeczywiostość jest wielopoziomowa, nasza świadomość umożliwia nam odbieranie wielopoziomowe bez konieczności usztywniania się na którymś z poziomów. Mnie też nieraz za bardzo wyrywa w górę a potem „dusza kwiczy”, że się nie realizuje w sposób ziemski, bo zafascynowałam się wysokowibracyjnymi stanami świadomości.

    PS. To chyba mój najdłuższy komentarz w życiu.

  11. Dagmara
    Maj 08, 2012 @ 16:35:19

    Gaja88
    Chetnie sie podziele moimi przezyciami,przemysleniami:)Ale zanim napisze wiecej o tych cwiczeniach woli troche nakresle co sie dzialo dalej po wejsciu w te pustke.Tak jak ty nie czulam emocji,doznan fizycznych.Z jednej strony to bylo fajne taka znieczulica ale z drugiej wiedzialam,ze cos jest nie tak.Skad to sie wzilo?Czulam sie taka bezradna a jedyne co bylo w moim umysle to chaos.Czulam sie podzielona,poszatkowana.Byl taki moment,ze wyobrazilam sobie podzielona na wiele kawalkow zabe.I wtedy cos do mnie dotarlo…przeciez te poszatkowane czesci zwierzecia nie sa juz zaba tylko kupa niepasujacych do siebie kawalkow.No wlasnie…uswiadomilam sobie,ze moje poglady,swiat,siebie potraktowalam jak te zabe.Nie ma mnie,nie ma swiata jest tylko kupa niepasujacych do siebie czesci.I jak tu nie zwariowac.Pamietam wtedy poszlam do Empiku i kupilam ksiazke,ktora pomogla mi integorwac w sobie te poszatkowane kawalki.Bylo tam o tym,ze niedojrzaly,dziecinny umysl wszystko analizuje,dzieli,neguje a rzecz w tym aby sie rozwijac i nastawic sie na synteze,integracje,laczenie,aby nie uzywac ciagle slow NIE,aby uzywac czesciej slow TAK.I tak pomalu jak puzle nastawilam sie na synteze.Czytalam wtedy wiele ksiazek z dziedziny duchowosci.One pomogly mi nakierowac uwage na wyparte przeze mnie emocje,doznania z ciala.I tak pomalu dzieki swojej woli odzyskiwalam odczucia,uczucia,emocje.Tak jak napisala Concittta zeszlam z poziomu na ktorym sie usztywnilam.Teraz bardzo chetnie wchodze na strone Andrzeja,bo tego usztywnienia na jednym poziomie w artykulach nie odczuwam.Emocje,uczucia,ludzkie niedoskonalosci staram sie traktowac z taka sama uwaga i szacunkiem jak te wysokie wspaniale przezycia na cialach wysokich.Napisalam staram sie,bo bywa,ze nie zawsze mi sie udaje.Ale wciaz cwicze,cwicze a to cwiczenie jest bardzo proste…polega na Akceptowaniu.Odkrylam,ze to wlasnie akceptacja pomogla mi najbardziej zintegrowac rozczlonkowane czesci mnie samej.Dzieki tej akceptacji powoli czulam,ze moj umysl,dusza sa jak dom z wieloma pietrami,a nie jak wczesniej z jednym poziomem.Tej pustki przestalam sie bac tak jak ty teraz sie boisz,bo zdalam sobie sprawe,ze to tylko jedno z pieter:)Ale co najwazniejsze zaczelam odczuwac gospodarza tego domu:)Coraz czesciej czuje,ze gospodarz jest jeden,ze to Ja jest tym gospodarzem i Ja decyduje co sie bedzie z nim dzialo.Niestety czuje,ze na pietrze mentalnym siedzi sobie krokodyl,ale traktuje go tez jak woda swiecona -Akceptacja.Oczywiscie robie to w chwilach,gdy to Ja czuje sie pania swojego domu.Staram sie coraz czesciej to czuc.Moja wola jest byc pania swojego domu:)Tak zeby gospodarz byl tylko jeden-Ja.Tak sobie postanowilam.I wlasnie sie w tym cwicze.To daje poczucie spokoju.Conchittta bardzo mi sie podobal opis Twoich przezyc.Wiem,ze to tylko slowa…ale tak ladnie to wszytko nazwalas.
    Gaja88 w sumie mysle,ze gdybym wtedy w wieku 16 lat dalej brnela w negacje,podzial to na wlasne zyczenie albo przy pomocy jakis gadow podzielilabym sie jak te zabe kroja studenci medycyny.No i wtedy psychiatrzy musieliby mnie polaczyc:)A wiec tak ja pisze Dawidia Akceptacja jest wazna,bo ona laczy.Czuje ze Akceptacja jest miloscia.Zobaczysz znow staniesz sie dzieki niej caloscia.I odzyskasz wlasna wole.To ty bedziesz decydowac o tym czy chcesz byc w tej pustce czy chcesz byc w chaosie czy w porzadku.
    Po latach cwiczen z wola czuje,ze to ja wybieram sobie co chce.Inni ludzie nie sa winni za to,co dzieje sie we mnie choc oczywiscie nie jestem taki gieroj i w chwilach nieswiadomosci zrzucam wine za swoje zle samopoczucie na swiat.
    Ale potem mi mija kiedy sobie pomedytuje.
    Takze nie boj sie Gaja:)To od ciebie zalezy co sie bedzie dalej z toba dzialo:)Od ciebie tez zalezy czy wychodujesz sobie krokodyla:)Ja go mam,ale wyczyszcze go jak woda za pomoca Akceptacji:)Tego chce i to wybralam:)Trzymaj sie:)

  12. SwiatDucha
    Maj 08, 2012 @ 17:28:47

    Gaja: nie napisałem „cofnąć”. Nie iść do przodu to nie równa się cofaniu. Niech się Dusza nie boi 🙂

    Meandrowanie Dusze dobrze znają i wiele z nich je lubi – po prostu chodzi o zastanowienie się, refleksje, działanie na podstawie zgromadzonego już materiału. Być może oczyszczenie z kr. da się w tych warunkach uruchomić. Natomiast pójście „do przodu” równałoby się brakowi refleksji i – zdobywając nowe doświadczenia – być może wzmocniłoby krok.

    „Jeśli moje posty pokazują wypaczoną praktykę duchową i pokazują moje chore mysli, to może Pan je usunąć, by nie maciły czystych przekazów z artykułów.”

    Jeśli jest to praktyka duchowa, to ją akceptuję, szanuję. Podobnie, jeśli ktoś pokazuje chorobę [nie zaś chce ją schować], temu też należy się szacunek. Wyjawienie, akceptacja, opowiedzenie są pierwszym stopniem w procesie duchowym.

  13. SwiatDucha
    Maj 08, 2012 @ 17:40:21

    długi, bo pewnie odpowiada doświadczeniu, które przebyłaś 🙂

    „Rozkodowałam sobie 3 oko i wróciło moje ulubione “nienazwane”, ciągle świeże nowe zmienne doświadczenie”

    .. i znowu żyjesz tak jak Natura dała. 🙂

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: