Jak osiągnąć dystans?

Dystans w odniesieniu do bolesnych przeżyć, emocji, itp.

Bolesność istotnie dawała mi w kość wiele lat. [odczuwanie bolesności wraz z odczuwaniem bolesnych emocji]

Zaczęła mi się kończyć,  gdy pozwoliłem Duszy mieć fochy, wściekłość itp. [uznając, że jestem Świadomą Jaźnią, i nie jestem bezpośrednim aktorem tych emocji, chociaż oczywiście ciągle miałem pełne ich przeżywanie]

Wtedy bolesność się zaczęła kończyć, ponieważ Dusza nie była już przeze mnie blokowana i zaczęła czuć się zrozumiana. Nie miała już do mnie pretensji, że blokuję jej przeżywanie. Natomiast mocno mnie „moralnie” przyginało: „no jak to, jak można tak folgować swoim rozbrykanym emocjom”. Ano, w odpowiednim czasie i miejscu, gdzie to jest bezpieczne dla mnie i dla innych – można.

Zaczęło się to na sesji regresingu, gdy stwierdziłem „idę na całość”, będę wrzeszczał, jęczał, co tylko. No i istotnie, pofolgowałem sobie mocno, regreser robił swoje, natomiast ja zauważyłem, że „coś się wydziera” i że to nie jestem tak do końca ja. No dobra, mówię, niech się wydziera, jak chce. I tak zaczęła się moja identyfikacja ze Świadomym Ja.

Teraz Dusza sama przeżywa dogłębnie te sprawy, ja też to czuję, ale mówię jej: lubisz – to cierp. Częściej jednak znajduję czas na oczyszczenie danego cierpienia na bieżąco.

Od tamtego czasu odczuwam dużo więcej i intensywniej niż kiedyś. Pewnie częściowo bierze się to z wahadełkowania, gdzie ciągle „się coś odczuwa”. Jednak mógłbym wręcz powiedzieć, iż tamte odczucia bolesności w odczuwaniu niejako blokowały dalszy postęp w „jasnoczuciu”. Bo jeśli bym coraz więcej odczuwał, a miał przy tym odczucie bolesności [jeśli odczucie nieprzyjemne], to lepiej żeby tyle nie odczuwać [i byłoby to blokowane]. To taka teoria, a jak było w istocie – nie wiem.

Ostatnio czytam książkę jogiczną „Joga Vasishty” mówiącą o jedności wszystkiego na pewnym poziomie [tak w dużym uproszczeniu]. Pójście w kierunku odczuwania jest pójściem w kierunku „zlania się” ze światem. A to, można powiedzieć, jest w jakiś sposób jednoznaczne z „byciem wszystkim”..

Advertisements

13 komentarzy (+add yours?)

  1. Davvidia
    Czer 27, 2012 @ 06:52:50

    tak i właśnie dlatego blokuje bycie wszystkim, bo niby to dla mnie łatwe, ale widocznie robię to również na niższych ciałach, które są bolesne dla wielu i dla mnie .. pytanie jak być wszystkim ale bez tej bolesności? .. może się kiedyś uda 🙂

  2. Wojt
    Czer 27, 2012 @ 09:08:26

    — Jedynym sposobem, aby skończyć czegoś doświadczać, to wejść z tym w kontakt.
    To jest całkowicie niemożliwy paradoks: jeśli w pełni coś przeżywasz, wtedy to przeżycie zniknie i będziesz miał nowe.
    — Po prostu nie rozumiem.
    — Ponieważ cały czas jesteś w swojej psychice dupy wołowej. Nie
    chcę, żebyś rozumiał. Rozumienie daje ci nagrodę pocieszenia. Po prostu spróbuj i doświadcz tego. Możesz nawet przy pomocy przeżycia pozbyć się tego, że jesteś dupą wołową…
    Jerry sztywnieje.
    — Może to ty jesteś dupą wołową — mówi.
    — Super! Teraz tylko wejdź w kontakt ze swoją złością. Sprawdź, co odczuwasz właśnie teraz.
    — Jesteś głupim faszystą.
    — TO NIE JEST PRZEŻYCIE, DUPO WOŁOWA! — krzyczy trener na Jerrego z odległości paru stóp. TO JEST PRZEKONANIE!
    PATRZ! PRZYJRZYJ SIĘ SWOJEMU PRZEŻYCIU. Chcę, żebyś obserwował i był w kontakcie z tym, co czujesz w tej chwili.
    — Jestem wściekły.
    — To bliżej. Co dokładnie odczuwasz w tej chwili?
    Jerry waha się, a potem zdaje się sondować swoje uczucia.
    — Moje mięśnie są napięte, żołądek mi się skręca, a ty jesteś faszystą.
    — Dobrze! Dwa przeżycia i przekonanie! — mówi trener, stojąc te-
    raz tuż obok Jerry’ego i wydając się niewielki w porównaniu z nim.
    — Które mięśnie są napięte?
    — Ramion i szczęk. Mięśnie brzucha.
    — Super! Które mięśnie szczęk?
    — Te… No… Te, co idą tutaj — mówi Jerry, pokazując na miejsce
    koło swojego ucha.
    — Dobrze. Czy czułeś napięcie w brzuchu?
    — Noo… Tutaj — odpowiada Jerry, wskazując na miejsce tuż nad
    pępkiem.
    — Jak głęboko jest to napięcie?
    — Około dwóch cali.
    — Dobrze. To jest ból, nacisk czy co?
    — To jest… Eee… Po prostu takie wrażenie, napięcie.
    — W porządku. Opisz teraz, co się dzieje z twoimi mięśniami ramion.
    Jerry automatycznie spogląda na swoje lewe ramię.
    — Jeszcze są trochę napięte.
    — Twoje mięśnie ramion są długie na cholerne dwie mile. Gdzie?
    — Naprawdę to to jest w moich palcach i tutaj, koło barków.
    — Super! Powiedz nam dokładnie, jakie miałeś wrażenia w palcach.
    Jerry rusza palcami.
    — Tak naprawdę to… teraz są w porządku.
    — Dobrze. Teraz zwróć uwagę na swój brzuch. Opisz, co czujesz
    w tym miejscu.
    — Pewną ciężkość nad pępkiem.
    — A jak duża jest ta ciężkość?
    — Teraz mniej więcej jak piłka golfowa.
    — Jak jest głęboko?
    — To jest trochę rozmazane… Może dwa cale.
    — Super! Jakiego jest koloru?
    — Koloru?
    — Jakiego koloru jest ta ciężkość?
    Jerry spędza dłuższą chwilę z opuszczoną głową, zaglądając w głąb siebie.
    — Nie potrafię powiedzieć.
    — OK. Powiedz mi, jaki rozmiar ma ta ciężkość.
    Jerry znowu się waha.
    — To jest… Więc… Cóż… Tak naprawdę to teraz tam nic nie ma. Nie
    ma już tej ciężkości.
    — Rozumiem — mówi trener, wciąż stojąc tylko dwie stopy od Jerry’ego. — Nadal czujesz złość w stosunku do mnie?
    Jerry uśmiecha się nieśmiało.
    — Nie — mówi.
    — Wciąż odbierasz mnie jako głupiego faszystę?
    Jerry uśmiecha się.
    — Kiedy zadałeś mi to pytanie, poczułem przypływ niechęci, ale zdałem sobie sprawę, że… właściwie… nie. Faszysta może, ale nie głupi.
    — Wszedłeś w kontakt ze swoim gniewem i on zniknął?
    Przez chwilę Jerry stoi cichy i skonsternowany, przenosząc swą niemałą wagę z jednej nogi na drugą. Potem kiwa głową i uśmiecha się.
    — Faktycznie zniknął.
    — Co by się stało pięć minut temu, gdybym, kiedy byłeś zły, powiedział ci, żebyś próbował się kontrolować, zmienić swój gniew w łagodność, a swój resentyment wobec mnie w miłość do mnie?
    — Powiedziałbym ci, żebyś se to wsadził… Pozostałbym wściekły.
    — Twoja złość by trwała?
    — Taa…
    — Dziękuję…

    Luke Rhinehart – Księga Est

  3. lmo
    Czer 27, 2012 @ 09:12:56

    Ja ostatnio doszedłem do momentu gdy stwierdziłem że jestem zły, z powodu rzeczy które robiłem w przeszłości, przez kilka dni tak czułem mocno i nie dawało mi to spokoju. Po jednej z modlitw już przed snem, połączyłem się z duszą, i zobaczyłem jak ona czuje i co myśli. Zobaczyłem że właśnie dlatego teraz poszukuje innej drogi, bo kiedyś dusza – stwierdziła że nie chce nikogo krzywdzić, była smutna i zmęczona, chciała żeby było po bożemu, tylko nie wiedziała jak, ale chciała próbować. Przyniosło mi to dużą ulgę, takie emocjonalne zrozumienie duszy.

  4. SwiatDucha
    Czer 27, 2012 @ 18:42:30

    Dzięki Wojt.

  5. buszujaca
    Czer 29, 2012 @ 02:24:55

    Zawsze przy kumulacji zlosci zadawalam sobie pytanie- A jak bys sie czula bez tej emocji ?- i splywal na mie blogi spokoj, wiec powtarzalam sobie- i po co sie tak wkurzac bez sensu i odplynelo. Nie znaczy to, ze w ogole nie odczuwam negatywnych emocji, ale sa one takie maluskie, subtelne gdzies w ciele, ktore szybko wychwytuje i rozpraszam, bo lepiej mi bez nich, tak beztrosko i lekko 🙂
    Dusza juz wiem, ze ich nie lubi, a ciagnie do blogosci 🙂
    Pomoglo mi bardzo wylapywanie mysli. Dobrze jest zabawic sie w obserwatora i zobaczyc jakie bzdurki sobie przejeslimy od innych i zakodowalismy jako swoje i jaki ciag emocji powoduja w naszym ciele. To dopiero fascynujace jak sie wylapuje zla mysl i obserwuje jaki ciag reakcji lancuhowych wyzwala w naszych swiatyniach dla dusz 🙂 Jeszcze ciekawsze bedzie zapanowac nad tym wszystkim hmm 🙂

  6. Adam
    Czer 29, 2012 @ 12:07:03

    „Jeszcze ciekawsze bedzie zapanowac nad tym wszystkim hmm”
    zapanować masz na myśli kontrolować ? 🙂

  7. Marc
    Kwi 09, 2014 @ 11:34:48

    Trochę z innej beczki. Od kilku miesięcy nieustannie i masowo przypominają mi się sny, tak samo te niedawne jak i te sprzed wielu lat a nawet dekad. Mam wrażenie, że wszystko co mi się kiedykolwiek przyśniło siedzi w mojej głowie i na dodatek wpływa na moje życie a jak mi się przypominają to od czegoś się jakbym uwalniał. Ciekaw jestem czy ktoś ma podobne doświadczenia i pomysły na temat ich znaczenia.

    Pozdrawiam

  8. SwiatDucha
    Kwi 10, 2014 @ 10:42:29

    Marc
    Uruchomienie się snów, tak mocne, wskazuje na dużą aktywność twojej Duszy. Wpływa to na twoje życie, ponieważ to Dusza śni i to Dusza żyje, a ty jesteś jej kolejną inkarnacją [w obecnym stanie twojego utożsamienia świadomości]. Czyli jeśli to odczuwasz jako zaburzające, stanowi to zadanie, czy wręcz wyzwanie świadomościowe, typu: „to kim ja jestem, kto żyje, kto tu decyduje o życiu, o przeżyciach?” Uwalnianie może być rezultatem przepracowania świadomego jakichś postaw wcześniejszych, które same z siebie mogły być mniej komfortowe, mniej adekwatne, niż te postawy, które jesteś w stanie obecnie przyjmować. Stąd może pochodzić odczucie ulgi.

  9. Marc
    Kwi 10, 2014 @ 13:34:58

    Hmm. Ciekawe, zobaczymy jak będzie dalej. W sumie nie czuję tego żeby było zaburzające tylko właśnie jakbym sobie coś uświadamiał czyli chyba pozytywnie. Nie wiem też czy mi się jakieś poprzednie wcielenia nie przypominają (serio) bo mam takie przebłyski (zwykle jak próbuję ćwiczyć uważność i skupianie się na obecnej chwili), w których jestem jakby kim innym w zupełnie nieznanej sytuacji, niektóre nawet są dosłownie nie z tej Ziemi. Jak próbuję to uchwycić to ucieka od razu.

  10. Marc
    Kwi 10, 2014 @ 13:36:10

    to kim ja jestem, kto żyje, kto tu decyduje o życiu, o przeżyciach? – nad tym zacząłem się zastanawiać po przeczytaniu Twoich tekstów. Trochę mi się nawet rozjaśnia.

  11. Conchita
    Kwi 10, 2014 @ 14:23:15

    Mnie to od dawna fascynowało jak stan umysłu wpływa na odbiór rzeczywistości… W podróżach poza ciałem czy snach to jest kluczowe, to wyznacza doświadczenie, powstająca forma (u Ciebie budynki itd.) jest odbiciem stanu umysłu. Z jednej strony to wydaje się bardzo subiektywne: śnimy swój umysł, ale w tym jest coś więcej: powstające myślokształty na bazie danej energii mogą być doświadczane przez innych tworząc całe poziomy istnienia. W tzw. astralnych światach jest uwięzionych wiele dusz, które poprzez swoje przywiązanie do takich energii, nieprzepracowane problemy utknęły w takim doświadczeniu i nie mogą się rozpoznać na czystych poziomach. Zdziwiłbyś się ile tam istot jest. Są też tacy, którzy nauczyli się wykorzystywać inne dusze do swoich celów. Moja dusza bardzo lubi uwalniać takie dusze i pomagać im. To wspaniała praca, efekty są dość szybkie, wyzwala się dużo miłości. Poza tym zawsze wspierają byty anielskie i od nich się można dużo nauczyć.
    Ostatnio w zwykłym śnie świadomość mi się wyostrzyła i śniło mi się, że zeszłam w niższe rejony, gdzie wszystko pociemniało (w sensie widzianej formy) i z dróg, które prowadziły do jeszcze niższych ciemnych miejsc zaczęli do mnie przychodzić ludzie, wszyscy cali ciemni w energii, z której przebijała agresja. Troszkę się przestraszyłam, ale zwróciłam się do Boskiej energii i zaczęło się dziać. Podchodzili do mnie a ja poprzez modlitwę kierowałam na nich tą energię boską. Oni wtedy jaśnieli w sercu (niestety reszta ciała była dalej ciemna, tylko biała kula światła w sercu). Zaczynali czuć miłość i się uśmiechać. Wszyscy byli doskonale widoczni jak w naszej rzeczywistości, rysy twarzy itp. Przyszedł też taki wielki dobrze zbudowany facet, jak podchodził to się bałam, że mnie skrzywdzi, ale nie – jak się rozświetlił to był bardzo szczęśliwy. Obudziłam się i tak sobie pomysłałam, że trochę się jednak bałam, ale poczułam nad sobą anielskie byty, które zwróciły moją uwagę na to, jakie to było piękne w sumie doświadczenie.

  12. Marc
    Kwi 10, 2014 @ 17:37:55

    Hmm. W jednym z takich snów był właśnie budynek takich mniej więcej ludzi jak opisujesz…

  13. Conchita
    Kwi 11, 2014 @ 08:09:13

    Wiesz co, Ty to sobie wędrujesz śniącym ciałem i poznajesz, a potem Ci się przypomina… 🙂
    Co ciekawe, przy takich wędrówkach świadomość się wyostrza i zapisuje je w pamięci. Potem można odtwarzać. Może dlatego Ci się przypomina w ciągu dnia, że treść tych doświadczeń przechodzi z podświadomości do dziennej świadomości. Podświadomość się oczyszcza, więc ma lżej, że nie musi tego nosić i podtrzymywać, bo świadomość dzienna przejęła sprawę i może ją rozpoznać i ewentualnie wykorzystać.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: