Łazariew: odrzucenie miłosci, cierpienie i transcendencja.

Odrzucenie miłości, nawet tej trudnej, daje kłopoty w życiu.

Łazariew tłumaczy na filmie
http://video.mail.ru/mail/znatok.yui/2523/4993.html

iż powstrzymywanie miłości, hamowanie jej jest jednoznaczne z hamowaniem energii życiowej w sobie.

Ł. daje przykład chłopaka, który – rozstał się z ukochaną za przyczyną rodziców z obu stron. Nie chcieli dopuścić do tego związku. Po tym rozsstaniu zaszła u niego duża zmiana na gorsze w losie: zaczął kraść, przepuszczać duże pieniądze, wyrzekł się rodziców, patologiczne zmiany.

Po oglądzie pola energii Ł. zauważył, że wg. losu ten chłopak miał się z tą dziewczyną złączyć, kochać ją, ale i cierpieć w trudnościach, takich typowych, życiowych „zmaganiach” z konkretnymi sprawami i w docieraniu się razem do siebie. Miał się uniżyć w tym doświadczeniu. Podobnie i ona. Ten system wzajemnych poniżeń, dopasowywania się, miał oczyszczać jego duszę. Gdy ich rodzielili, on stłumił to odczucie miłości.

Ł. mówi, że kiedy zauważa, iż nagle duża agresja z niego wychodzi, wspomniał najbliższą przeszłość i zobaczył, że stłumił odczucie miłości do kogoś. Z tego rodzi się agresja.

Typowa reakcja jest taka: jeśli miłość to przyjemność w komfortowym związku.
Jeśli zaś w relacji zaczyna się cierpienie, to należy się rozejść. Potem przychodzi rozpad losu, cierpią dzieci, które nie mogą przyjąć ciosów losu. Jeśli człowiek ma agresję wobec losu, niechęć, nie przyjmuje losu, to może przyjść choroba, której lekarze nie mogą wyleczyć.

Jeśli ktoś odchodzi od bólu, cierpienia, to wszystko w porządku. Jeśli zaś ktoś przy tym tłumi miłość to rozpoczynają się kłopoty [np. silne obciążenie dzieci].

.

Powstrzymywanie miłości, hamowanie jej jest jednoznaczne z hamowaniem energii życiowej w sobie.

Zmniejszenie energetyki poprzez jej hamowanie daje pomniejszenie zdrowia, chorobę.
Gdy przyzwyczajamy się do brania energii, np. poprzez zwiększenie ilości jedzenia, wtedy odchodzimy od prawidłowego schematu energetycznego. Jedzenie jest aktem brania, potrzebowania, do trawienia potrzebne jest wiele energii subtelnej. Zmniejszenie jedzenia daje wzrost ilości energii subtelnej.

Prawidłowością jest dawanie energii, wydawanie jej. Tak więc proponowana terapia Iwanowa polegająca na oblewaniu wodą [coraz zimniejszą] daje sukcesywne wydatki energii, co zbliża energetykę człowieka do poprawnego wzorca przewidzianego dla organizmu.

Nawet tak błaha sprawa jak wewnętrzny impuls, aby z kimś się przywitać, przytulić. Zwykle w realiach chodzenia po ulicy nie witamy się z przechodniami, ponieważ są „obcy”.
Zablokowanie impulsu powitania, radości na czyjś widok może prowadzić ku przytkaniu kanałów energii, może to skutkować zmniejszeniem energetyki.
Jednak Dusza czasami chce się z kimś przywitać. To zdrowy impuls, który dąży w kierunku wzmożenia intensywności przeżywania miłości.
I co wtedy zrobić? Należy chociaż w wyobraźni podejść do tego kogoś i przywitać się serdecznie, objąć. Taki sposób może dać ten przepływ energii, który się chciał uruchomić. Nie hamujesz energii.

Można również hamować wzrost aktywności umysłowego ego, które rozdmuchuje emocjonalne dramaty – często od rana, gdy jest zgromadzone dlań dużo energii. Wtedy polewanie zimną wodą daje dobry efekt – energia nie idzie do umysłu [ku np. skargom], a idzie ku ciału i jego działaniu. Podobnie, mówi Ł, warto wyjść na ulicę, gdzie tracimy częściowo poczucie dużej istotności osobistej, to też nam pomaga zahamować samoświadomość bycia osobnym człowiekiem. Jesteśmy cząstką społeczności, przyrody.

Poranna modlitwa, gdy człowiek przebacza wszystkim, do których ma zarzuty, też ma pozytywne efekty – zmniejsza poziom energii pogardy [ego]. Przeprosić wszystkich, zdjąć pretensje z siebie i otaczającego świata, pościć – wtedy modlitwa jest efektywniejsza.
Poranna modlitwa to przyjęcie miłości, przyjęcie sytuacji takiej, jaka przychodzi.
Poranna gimnastyka, Hata joga, techniki oddechowe to inne sposoby.

Modlitwa to nie wypraszanie zdrowia u Boga.
to możliwość pojednania się z Bogiem i możliwość zmienienia siebie przez tą modlitwę.

Podobnie Wadim Zeland w Transerfingu mówi, iż we Wszechświecie istnieją duże siły wyrównujące – jeśli narośnie nam osobiste znaczenie [ego], poczucie własnej ważności, wtedy owe siły będą wyrównywać tą górkę. Ł. wspomina o kochaniu Boga. Wszystko, co mamy wyżej od miłości Bożej, co wynosimy ponad miłość do Boga zostaje tak czy owak odebrane.

Spanie na komfortowym łóżku nie daje wydania energii. Energię wydajemy, gdy śpimy na płaskim, twardym, pod skromnym przykryciem. Ł. spał kiedyś w pewnym miejscu w wielkim komforcie, na miękkiej pierzynie natomiast przyszła choroba kręgosłupa.

uwagi AK:

Trzeba przyznać, iż wymienione sposoby działają, zmniejszają [w sposób często zupełnie mechaniczny] niekorzystny los, zwiększają możliwość wyrażania miłości. Jednakże nie oczyszczają z wzorców, z głębokich obciążeń, które się ciągną z człowiekiem przez wcielenia. Podobne jest to do stosowania prowizorki – urwała się deska? – przywiążmy ją sznurkiem.

Co ciekawe, takie techniki są stosowane powszechnie w klasztorach w Azji [buddyjskich, hinduistycznych, jogicznych]. I jakimś sposobem są nazywane ścieżką rozwoju duchowego.. Hmm. może by należało je nazwać ścieżką podtrzymania duchowego? Trochę bardziej pasuje, wszak sposoby te budują tendencje, przyzwyczajenia, działają „od dołu” w systemie ciał subtelnych. Niemniej działają, wspierają człowieka i mogą wspierać inne sposoby „średnio-poziomowe”, np. efektywną psychoterapię. Podobnie mówi Ł. oceniając sposoby zdrowienia wg. Iwanowa.

Łazariew nie jest piewcą teorii pozytywnego myślenia. Raczej jest mistycznym chrześcijaninem. Widzi możliwość uchronienia się [zachowania Duszy i ciała w dobrym zdrowiu] w tym, żeby przyjmować problemy, cierpienie, dopuszczać destrukcję przyszłości [równoznaczne jest to brakowi lgnięcia do „lepszej” przyszłości]. Czyli: nie ma być „lepiej”, tylko tak, jak ma być. Nawet jeśli nie będziemy przygotowani na przyszłość, to brak lgnięcia do „lepszej” przyszłości spowoduje to, że nie ucierpimy krańcowo [np. nieuleczalna choroba, śmierć].

Ł:

Tłumaczy to tym, że przykładowo choroba przy podwyższonej energetyce nie jest „spowodowana czymś”, natomiast jest początkiem czegoś. Zmienia się obraz świata – zaczynamy widzieć przyszłość i w pewnych okolicznościach możemy za jakąś cenę osiągnąć immunitet od przyszłych kłopotów.

Co do przyszłości – jeśli zależymy od niej, to ją tracimy. Dzieci to przyszłość, jeśli ustalamy zależność od nich, to je tracimy. [Dzieci nie powinny wpływać na rodziców. Rodzice nie powinni „wieszać się” na dzieciach, tak mówią psycholodzy. Obarczanie dzieci swoimi sprawami jest niezdrowe i nieetyczne.]. Dzieci obarczone przez rodziców problemami, zadaniami niedziecinnymi zupełnie, jak to się mówi, „nie mają życia”. I to można obserwować, jak nieradzący sobie w życiu rodzice mają przetrącone mocno dzieci.

Najczęściej jeśli nie jesteśmy na coś gotowi, to możemy chorować jakby na poczet tego, co ma przyjść. I stąd wiele tłumaczeń nauk Jezusa: błogosławieni martwiący się i płaczący, ponieważ oni będą się weselić – coś przyjdzie pozytywnego. Błogosławieni ubodzy duchem [AK: czyli nie lgnący].

Łazariew mówi o przyszłości jak o pewnym konstrukcie, pewnej energii.

Miłość ma być wyższa od przyszłości, naszych oczekiwań na tą przyszłość, od planów na przyszłość,
Jeśli chcemy zachować Duszę to powinniśmy być jak ptaki w obszarach duchowosci: nie siać nie orać a ufać, że to, co nas posili przyjdzie do nas.
Niezależnie od tego, czy nasze argumenty, nasz poczucie samych siebie, obraz samych siebie [ego] będzie zachowany, czy się uchowa, czy też zostanie naruszony, bądź zburzony.

Jeśli w tym krachu widzimy zbawienie [uzdrawianie] naszej Duszy, naszej miłości ku Bogu, to zostaniemy zachowani.

Czyli można powiedzieć, że jeśli poświęcimy ego, jeśli zdołamy przetrwać zburzenie obrazu świata, to Dusza wygra, przetrwa. To jest jakby nie było zrozumiałe: przecież tylko wtedy możemy wynieść się ponad ego, kiedy osiągniemy wyższy poziom świadomości [ponad ego]. Wtedy przestajemy się identyfikować z obrazem samych siebie [czyli ego] i możemy je dać na pożarcie procesom oczyszczającym. A siebie – zachowamy, ponieważ wiemy, że ego to nie my.

AK:

Nauka o cierpieniu i jego wpywie na los brzmi wiarygodnie, wiele ludzi wierzy w konieczność cierpienia. Natomiast wydaje się, że może być to jakieś ustawienie na poziomie ponadideowym, ponadatmanicznym, czyli anupadaka. Przypominam, że w moim badaniu Ł. miał blokadę na wznoszenie się ponad ciało atmaniczne. Czyli badania wyższe dla niego były jakby niedostępne. Może wiele powiedzieć o zasadach, zależnościach z obszaru danej idei, religii, natomiast transcendować jej nie jest w stanie. Nie jest w stanie dogrzebać się głębiej, do bardziej podstawowych spraw.

Opisywane w tekście zależności mogą być to czyjeś ustawienia, jakichś sił czy istot, jakaś „ustawka”. Może nie wszystko, ale przynajmniej w części tego schematu nie muszą być to „prawa stworzenia”, czy „prawa naturalne”. Ale, aby do tego sięgnąć, aby przekonać się gdzie co siedzi, trzeba pewnie trochę pomedytować, wznieść wibracje, oczyścić intencje. Wtedy naturalną koleją odpadną sprawy „zrobione” a pozostaną wysokowibracyjne. Sprawa jest generalnie nieprosta, ponieważ jeśli chcieć „obejść”, „odkroić” te czyjeś narzucone prawa bez wzniesienia energii to będzie to zrobione na postawie buntu, a to 1. nie będzie istotnie działające, 2. spowoduje karmiczne konsekwencje buntu. Czyli, jeśli ktoś chce przekraczać [dowolny] poziom: trzeba medytować, aby osiągnąć wyższe od niego wibracje.

Advertisements

11 komentarzy (+add yours?)

  1. Davvidia
    Lip 31, 2012 @ 23:56:38

    Marcin, już wiesz dlaczego nie czytałeś Łazariewa … 🙂 Ciekawe to Łazariewowe „przekierowanie” na Atmanicznym ..

    Andrzej, na którym ciele Ty tak szeroko te wnioski ogarniasz .. ? 🙂 Ja w ogóle mam takie? 😛

  2. Robert
    Sier 01, 2012 @ 00:01:02

    No właśnie..
    Osobiście mam ambiwalentne uczucia związane z pozytywnym myśleniem 🙂
    Pod tym względem chyba idealnie (harmonijnie) działa Radykalna Manifestacja Marzeń, gdzie jest i wybaczanie (RADYKALNE – a jakże), wyrażanie marzeń, odnoszące się do różnych intencji i na koniec – WOLA BOGA, o której wiele mówi Łazariew.
    W moim odczuciu to jest zrównoważone planowanie 🙂

  3. SwiatDucha
    Sier 01, 2012 @ 00:19:50

    na mentalnym 🙂

  4. Davvidia
    Sier 01, 2012 @ 00:20:56

    ha ha ha 🙂

  5. jp75
    Sier 01, 2012 @ 22:41:51

    Właściwie to o co chodzi z tym odrzuceniem miłości, tzn. jak rozumieć to określenie?

  6. SwiatDucha
    Sier 01, 2012 @ 23:36:35

    Dobrze, że pytasz. Przykład odrzucenia miłości gdzieś się zgubił w środku tekstu, można go nie zauważyć. Poprawiam.

    to już jest na początku tekstu:
    „Ł. daje przykład chłopaka, który – rozstał się z ukochaną za przyczyną rodziców z obu stron. Nie chcieli dopuścić do tego związku. Po tym rozsstaniu zaszła u niego duża zmiana na gorsze w losie: zaczął kraść, przepuszczać duże pieniądze, wyrzekł się rodziców, patologiczne zmiany.” itd..

    a jak rozumieć – zupełnie zwyczajnie, życiowo. Przychodzi miłość, dusza się porusza, a osobowość mówi „nie” i blokuje to.

  7. jp75
    Sier 02, 2012 @ 00:11:37

    W takim razie określenie nie jest zbyt trafne, lepsze byłoby odrzucenie związku, albo jeszcze lepiej odejście od planu na życie. Z miłością nie ma to jednak nic wspólnego, bo przecież można kochać kogoś nawet przez całe życie i nie chcieć być z nim w związku. Tylko skąd ktoś ma miałby wiedzieć co dla niego było przewidziane?
    Według tej interpretacji, to jak do tej pory odrzuciłem wszystkie miłości, chociaż tak naprawdę nie odrzuciłem żadnej z nich. Ale dlaczego miałbym się świadomie angażować w związek skoro z góry wiem jakie będą tego konsekwencje, jak się zakończy i że obu stronom przysporzy on więcej cierpienia niż nie wchodzenie w niego, a dodatkowo potencjalny partner jest chwilowo „zaślepiony” i nie jest zdolny do obiektywnej oceny.

  8. Davvidia
    Sier 02, 2012 @ 00:23:58

    jp75 tu ja77 🙂
    czy wiesz z czym mamy dużo problemu na kuli ziemskiej? 🙂

    a to co?
    „odrzuciłem wszystkie miłości, chociaż tak naprawdę nie odrzuciłem żadnej z nich”

  9. Wojt
    Sier 02, 2012 @ 12:39:54

    Według E.Tolle praca z ciałem poprzez np. jogę albo chi kung pozwala wejść w kontakt z ciałem bolesnym i poprzez obserwację i akceptację tego co się pojawia rozpuścić je. Można to praktykować również samoistnie poprzez skupienie się na ciele wewnętrznym – wewnętrznej energii. Ta praktyka pięknie działa poprzez dotarcie do Potęgi Teraźniejszości.

  10. SwiatDucha
    Sier 02, 2012 @ 14:56:46

    tak jest, to jest świetna droga, podobną prezentuje Arnold Mindell. Dzięki temu ciało jest pierwszym stopniem na drabinie rozwoju, drugim są emocje, postawy itd.

  11. SwiatDucha
    Sier 02, 2012 @ 15:02:35

    „lepsze byłoby odrzucenie związku” – jednak Łazariew nie mówi o odrzuceniu związku, a odrzuceniu miłości, wyparciu jej, zaprzeczeniu jej. Wtedy są kłopoty.

    Jeśli nie decydujesz się na związek, a nadal czujesz miłość, to najchybniej Dusza cierpi mniej lub bardziej z powodu niezrealizowania miłości. Ale kłopotów nie ma, ponieważ uczucie miłości nie zostało naruszone.

    Stąd myślę, że można nie tyle powiedzieć: „jak do tej pory odrzuciłem wszystkie miłości”, co jak do tej pory odrzuciłem wszystkie związki [o ile zachowałeś miłość].

    A nie pchanie się w kłopoty wydaje się korzystne 🙂 [chociaż wiele osób nie zważa na to i idzie jak przecinak z zamkniętymi oczami a potem i sami cierpią i ich dzieci].

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: