Skrzydlate ręce

Dzisiaj test kolegi hahahela

           

Skrzydlate ręce

Nabrałem trochę odwagi po zobaczeniu tekstu Pana Marka o lustrach i pomyślałem, że też mogę coś napisać. Może nie na ten temat, bo o temacie pochodzenia duszy i to do konkretnej grupy, chociaż pewne treści mają uniwersalny charakter. Moje doświadczenia poza cielesne takie jak ld i oobe dają mi masę dowodów na to, że jestem upadłym aniołem .. To długa historia, więc nie będę opisywał tu wszystkiego, ale ta historia ma nie tylko elementy, które zatrzymują się po drugiej stronie. Pewne doświadczenia realnie oddziałują na świat fizyczny. Właśnie niedawno odzyskałem swoje skrzydła, chociaż sposób w jaki było to zrobione, był zaskakujący nawet jak dla obemaniaka ze stażem. W przeszłości miałem już drobne elementy, które kierowały moją uwagę na plecy, gdzie odkrywałem, że są tam skrzydła – chociaż ich nie widziałem, przychodziły mi myśli, że są one szare. Te, które niedawno odzyskałem są białe. Wyglądało to tak, że po prostu zostałem wyrwany pewnej nocy ze  spokojnego snu (29 czerwca 2012) i poddany jakiejś operacji, gdzie czułem wypalanie na moich plecach. Niczego nie widziałem co to było, nawet trochę krzyczałem próbując się wyrwać – z zaskoczenia, bo o bólu jako takim ciężko mówić, bo nie dość, że nie koncentrowałem się na nim, to dwa – nie był taki straszny. W tle słyszałem jakby dźwięki synchroniczne jak w hemi-sync. Kiedy się to skończyło, obudziłem się zdenerwowany na to, że Opiekunowie moi pozwolili na taką akcje – jednak, że byłem zmęczony to po 15 minutach poszedłem spać.

 
Opisałem to na pewnym forum, ale nie dostałem pomocnych odpowiedzi. Następnej nocy odwiedził mnie Opiekun, który powiedział, że ma coś dla mnie i tak na samym końcu w miejscu pełnym bieli, gdzie już mi zniknął Opiekun zobaczyłem po raz pierwszy swoje skrzydła. Pokazane to było w ten sposób, że skrzydła służą do ochrony – zasłoniłem parę osób przed atakami, które rozbiły się o skrzydło nic mu nie czyniąc.  Zasnąłem z myślą, że odzyskałem swoje skrzydła. Ta myśl chodziła za mną długo, ale to nie była jedyna rzecz jaka pojawiła się od tej nocy. Przez jakiś czas (parę dni) była we mnie pewność, że Bóg istnieje, że zawsze był obok mnie, że jest i zawsze będzie. To ja przestałem na niego zwracać uwagę, a on jakby chciał powiedzieć „Hej, fajnie, że znowu mnie dostrzegasz. Pamiętaj, o działaniu w zgodzie ze sobą kiedy „zniknę”. Tak to odebrałem, chociaż nie było żadnych komunikatów z jego strony, ale to było dla mnie takie naturalne w tym czasie, że traktowałem go jak przyjaciela prosząc o różne rzeczy, a on mi pomagał. Może i dobrze, że to zniknęło bo wiele rzeczy fizycznych też przestało mnie przyciągać – chociażby jedzenie, stało się to rzeczą, którą kiedyś tam ruszę, a tym kiedyś tam stał się dźwięk, który przypominał mi, że jednak dobrze byłoby coś w końcu zjeść. A już myślałem, że zaoszczędzę na tym trochę kasy, szczególnie na słodyczach 😉

      
 Oprócz tego towarzyszyło mi uczucie miłości, które znałem z czasów kiedy chodziłem ze swoją dziewczyną, chociaż tutaj nikogo obok mnie fizycznie nie było. Nawet zwykła woda nabrała lepszego smaku, a przechodzącym ludziom spotykanym na swej drodze życzliwie w myślach mówiłem „Niech Cię Bóg błogosławi”. Tak to na mnie działało i chciałbym, aby każdy mógł odczuwać obecność Boga, wtedy nie byłoby tyle zła na tym świecie. Jednak powoli to wszystko zgasło, zniknęło naturalnie tak, jak się pojawiło. Mijające kolejne dni powoli zacierały moje doświadczenia, chociaż dalej miałem w pamięci to, co czułem – tego nie zapomnę, chociaż mimo to dałem się złapać na tym, że pytałem się siebie, czy to w ogóle się wydarzyło ? No i znowu trzeba wydawać kasę na słodycze w momentach gorszego humoru 😉
Od tego momentu polepszył się też mój kontakt z moją duszą, wiem np., że bardzo tęskni za powrotem do źródła. Nie boi się już Boga, chociaż dalej boi się mówić innym osobom o tym kim jest, boi się osadzenia z ich strony. W pełni się z nią zgadzam, sam mam trudności w zaakceptowaniu tego, że mogę być upadłym aniołem, chociaż według Leszka Żądło – taka terminologia negatywnie wpływa na samoocenę. Mimo wszystko, dalej mam wątpliwości. Parę dni później nawet Mtj. Czy inaczej mówiąc Nad dusza, przyszła do mnie i wyciągnęła mnie z ciała astralnego (już byłem poza ciałem) – po raz pierwszy byłem kulą, dosłownie kulą. Sytuację tą można by opisać jak zabawę Ojca z swoim synem, którego łapiąc za ręce buja wokół siebie. Oczywiście tutaj rąk nie miałem, ale wrażenie takiego bujania wokół było, no i ta ogromna radość bycia w swojej formie, nawet jeśli nie trwało to przez długi czas. Aż się otworzyłem całą swoją istotą, jak chomik, który gromadzi w swojej buzi jedzenie na później, ja tak samo gromadziłem tą radość. Powoli opadałem na ziemię czując przy niby małej prędkości poczucie pędu i niemal braku tchu. Znowu byłem w swoje astralnej formie. Jednak i tutaj zapamiętałem niewerbalny przekaz od Mtj, który pocieszał „Nie martw się, wszystko jest dokładnie zaplanowane”. Radości już później nie czułem, ale dobrze wiem, że jest ona głęboko we mnie, ukoiła ona tęsknotę duszy za powrotem. Obecnie moja historia dalej trwa, a ja dalej piszę i powoli małymi kroczkami zdaję się zaczynać akceptować to, kim jestem. A to jest ważne bez względu na pochodzenie duszy, bo każda zasługuje na miłość.

hahahel

Reklamy

4 Komentarze (+add yours?)

  1. Davvidia
    Sier 04, 2012 @ 11:19:14

    Fajnie odzyskać skrzydła, co? 🙂 Ostatnio też prowadziłam taka sesję, gdzie ktoś odzyskał skrzydła i czuć było podniesienie wibracji 🙂

  2. hahahel
    Sier 05, 2012 @ 10:38:50

    Ciekawe jest to, że pewne rzeczy po prostu się dzieją i tak pewnego dnia odkryłem, że mam w sobie akceptacje tego, kim jestem. Nie ma w tym nic z dumy czy pychy, to po prostu jest i czuję, że nie muszę tego udowadniać, lub dyskredytować – ta akceptacja dalej będzie. No i wiem, że tutaj jestem człowiekiem, może gdyby mnie ugryzł chociaż jakiś pająk to wtedy byłby inny temat 😉 Chyba, że tutaj znajdę aniołka, który gryzie i powoduje, że rosną fizyczne skrzydełka 😀

  3. Davvidia
    Sier 05, 2012 @ 10:50:55

    😀

  4. Hawa
    Sier 05, 2012 @ 12:48:47

    @hahahel
    Obecne przy nas,promieniujace istoty,
    ktorych swiadomosc obejmuje nieskonczonosc
    i ktorych slozba otacza rowniez to,co ograniczone.
    Kiedy czlowiek potrafi okazac gleboka milosc i szacunek
    kazdemu wspanialemu poslancowi,
    wtedy bedzie szczesliwy z wypelnienia malej czesci
    swojego ziemskiego obowiazku. (F.A.N).

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: