Prawo przyciągania dla starych Dusz

Zacznijmy od dwóch cytatów:

„Czujesz się doskonale, gdy jesteś skoncentrowany na swoim pragnieniu. Czujesz się natomiast okropnie, gdy koncentrujesz się na braku czegoś, czego naprawdę pragniesz. Twoje emocje cię informują, co robisz ze swymi wibracjami, gdzie znajduje się twoje centrum przyciągania.
Dobro ciągle puka do twoich drzwi.”
[E. i J. Hicks „Proś a będzie ci dane”]

To, na czym skupiasz swoją uwagę, rośnie.
[Huna]

Możesz bronić się przed czymś, obawiać się i zabezpieczać, ale przez to skupiasz uwagę, skupiasz myśli na kłopocie, na tym, czego nie chcesz. I prawo przyciągania mówi, że to przyciągasz, mimo, iż się bronisz przed tym.

Mój znajomy przysłał mi niedawno smsa z treścią: „znowu straciłem pracę”.
Może do sprawy podejść na dwa sposoby: pierwszy to zanurkowanie w emocjonalne głębie Duszy i przeżywanie na różne sposoby poczucia skrzywdzenia z powodu utraty pracy. Dusza najpewniej umie go mocno przekonać do tego, że owe emocjonalne rozważanie jest bardzo w porządku, bardzo potrzebne. Dla NIEJ. Ale mojemu znajomemu, który operuje z pozycji osobowości już może się to niespecjalnie podobać. Pojawia się emocja do emocji [patrz praca z emocjami w metodzie Inteo  – link link2], np. niechęć do własnej Duszy.
Gdy możemy pozwolić sobie na pełne, nieskrępowane przeżywanie zarówno emocji do emocji [niechęć], jak i emocji podstawowej [poczucie skrzywdzenia], to jest ok i proces Duszy jest mało zakłócany, może się toczyć. Można go wspomagać np. przez afirmacje z odpowiedziami. Ja tu stosuję niezawodną [dla mnie] wyrocznię I-ching.
Jednak najczęściej ludzie blokują się sami, będąc niechętni do Duszy, do tego, co ona proponuje, ponieważ zwykle stoi ona w opozycji do ego [części osobowości], które wie, co by chciało [np. dobrą pracę].

Drugi sposób ustalenia postawy w stosunku do wydarzenia to przyjęcie pozytywnego ogólnego odbioru owej sytuacji:

Osobnik, co wyleciał z pracy
Zamiast rozpaczać i żałować
Szybko to sobie przetłumaczy
No, wreszcie nie muszę już tu pracować

[Jan Kaczmarek]

USA to nie PL

W piosence oczywiście jest trochę przekornie powiedziane, natomiast w pozytywnym myśleniu ta postawa występuje istotnie jako proces pierwotny, który przyjmujemy świadomie. I – co ciekawe, Świat może również pozytywnie do tego podejść.

Nie liczcie, iż w Polsce będzie to ten sam odzew Wszechświata co w USA. Podobnie dla dusz o wieku dziecięcym i dusz starych odpowiedź Wszechświata również będzie inna.

Jeśli przychodzi do ciebie 12-latek to inaczej z nim zwykle rozmawiasz, niż z człowiekiem dojrzałym, który ma 58 lat, prawda?
Do dziecka starasz się dostosować – do stopnia jego rozwoju, do stopnia zrozumienia, czy zrozumie słowa, czy też trzeba będzie coś tłumaczyć, a na coś może jeszcze nie będzie gotowe.
Przy osobie dojrzałej już możesz swobodnie się wypowiadać, dyskutować mając na względzie jego/jej ugruntowaną postawę, możesz się także pytać, może akurat ma większe doświadczenie w jakiejś dziedzinie.
Tak samo Wszechświat inaczej odnosi się do Duszy dojrzałej, starej, niż do tej dziecięcej.

Tu tkwi podstawowa różnica, którą obserwujecie u osób mieszkających w USA i tych z Polski, obu zainteresowanych pozytywną kreacją. Przypomnę moje spostrzeżenie ze strony o wieku Dusz [link]: Eckhart Tolle [wiek Duszy ponad 10] odpowiada na pytanie gospodyni domowej z USA [wiek Duszy 3-4] i co dziwne, oboje się rozumieją. Nikt nie mówi, nie wyjaśnia dlaczego – różni ich dwoje przepaść 8 stopni wieku duszy. Pani z USA jest jeszcze przed umysłowym zrozumieniem świata [w USA jest popularne powiedzenie – nie musisz wiedzieć jak to działa, żeby to używać]. Eckhart zaś jest już poza granicą umysłowego pojmowania świata i tłumaczy pani jak przyjąć postawę nieumysłową w życiu. Dla obojga ta postawa co innego oznacza [patrz błąd pre-trans Ken Willber].

Osoby z USA są zwykle szybkie w przemyśleniach i szybkie w podejmowaniu decyzji. Cechuje to młode Dusze. Nie mają także większych sentymentów ani specjalnie zaznaczonej moralności. Więcej się dla nich dzieje w sferze widzialnej, niż niewidzialnej.

W Polsce Eckhart nie ma tylu aktywnych zwolenników, ponieważ mamy tu większość Dusz zaangażowanych w aktywności umysłowe [Dusze w średnim wieku]. Dusze w tym wieku posiadają już o wiele większe, obszerniejsze ciała energetyczne. Stąd też umysł [część Duszy] może blokować swobodne przemieszczanie się „punktu zbioru” [punktu zboru – Castaneda, punktu widzenia]. Gdyby ludzie w Polsce mieli znacznie mniejsze energetycznie dusze, to byłyby tu dostępne szybsze zmiany, np. przystosowanie się do braku pracy.

Dusze w Polsce mają już znaczne energie w sobie, a i przekonania Dusz też są już mocno wypracowane. Żyjemy w kraju o mocnej energetyce procesu Dusz. Jest dużo sentymentów, często jest zaznaczone specjalne znaczenie moralności. Więcej się tu dzieje w sferze niewidzialnej, niż widzialnej.

Osoby z nastawieniem „zewnętrznym” zdarzają się zarówno u Dusz młodych jak i starych. Oczywiście bardziej by chciały do USA – tam można podziałać!! Zgadnij jednak, komu się owa kreacja zewnętrzna może udać? A kto, mimo wysiłków, będzie głębokie przeżycia pożytkować [chcąc niechcąc] dla celów swej Duszy, a w świecie realnym będzie się kulał od jednego zakrętu losu do drugiego?

Osoby ze starymi duszami też są mamione tymi samymi efektami zewnętrznymi, reklamami co osoby o duszach młodych. Nawet wiele nurtów rozwoju duchowego mówi o możliwych ekscytujących kreacjach umysłu! Nie dodają jednak, że te ekscytujące zewnętrzne kreacje dotyczą zwykle osób pochodzących z USA i mieszkających w USA. Taki drobny szczegół. Nikt jakoś nie zauważa tego, że tak fajnie tam działające metody są to zwykle przeszczepy z tamtego obszaru.

Duchowe prosperity

Polacy zainteresowani duchowością chcieliby prosperować, a tu okazuje się, że ich prosperity może być bardziej duchowe niż materialne! Wskazuje na to cały powyższy wywód. Przywleczenie amerykańskiej korporacji do Polski nie daje zmiany w ludziach. Mogą to potwierdzić pracownicy owych korporacji, którzy nie umieją odnaleźć radości, poczucia osobistej realizacji w owej strukturze. Dla czegoś bowiem urodzili się w Polsce a nie w USA.
Ich amerykańscy koledzy mogą w tym samym czasie czuć się bardzo dobrze wykonując podobną pracę! Mogą czuć się zrealizowani, mogą czuć, że istotnie rozwijają się, rozwijają osobiste plany, możliwości, realizują swoje potencjały. I dodatkowo – jakimś cudem mogą o wiele więcej zarabiać. Niby to samo, ta sama firma, podobne stanowiska, a jednak różne odczucia.

Niezadowolenie z braku osiągania efektów zewnętrznych, jak mówi prawo Huny, może przekształcić się w więcej powodów do niezadowolenia.

Już więc można pracować nad przyczynami owych porażek, albo zaakceptować nieuchronność skutków tego, że się ma starą Duszę, że żyje się w Polsce.

Co ciekawe, przyjęcie pozytywnej postawy duchowej jest łatwiejsze dla starych Dusz. Taka Dusza już dużo wie o swojej duchowej kondycji, o swojej Wyższej Jaźni, zwykle też jest z nią o wiele lepiej połączona, niż Dusza młoda. Z zewnętrznego punktu widzenia wygląda to często na rejteradę, zaniechanie swoich ambicji, przyjęcie mniejszych, skromniejszych kryteriów na to ja ma wyglądać życie.

Ale patrząc się w głąb, możemy dostrzec, iż taki ktoś ma np. o wiele głębsze poczucie uzasadnienia swojego losu, może mieć rozwinięte odczuwanie energii subtelnych, może pracować ze swoją psychiką z pozycji obserwatora, itd. A więc może mieć to, czego osoba o młodej Duszy jeszcze długo nie doświadczy.

Dla osób o młodych Duszach takie obszary mogą być wręcz przerażające! Podobne jest to do proponowania skoku spadochronowego jakiemuś urzędnikowi, w porównaniu do tego, gdy przy nim stoi doświadczony skoczek, który tylko czeka aby z przyjemnością odbyć kolejny skok. Tu przerażenie a tu przyjemność.

Stąd wewnętrzne zadowolenie jest dostępne, trzeba tylko ustawić sobie odpowiednio cele. Dostosować je do kondycji swojej Duszy, do swojego stanu. Wtedy odczucie emocjonalne będzie od razu pozytywne, ponieważ pragnienia będą w harmonii z możliwościami. To jest terapia ułamków sekundy!
Jak się domyślasz, gdy osobiste pragnienia są różne od osobistych możliwości pojawia się dysharmonia i zaraz potem niezadowolenie. Gdy jednak działamy w nurcie własnych możliwości, gdy płyniemy wraz z nim [Tao], to nie musimy się bać, że coś przeoczymy, że doświadczymy niemożliwości, frustracji. Będą się pojawiać pozytywne odczucia, trzeba tylko, abyśmy ustalili realistycznie własne cele. Aby znajdowały się w nurcie naszych możliwości.

Reakcja a kreacja

Reakcję możemy obserwować u siebie, gdy postrzegamy na zewnątrz, gdy inspirujemy się innymi ludźmi, ich pracą, osiągnięciami. Wtedy reagujemy. I tak jak to było powyżej – możemy się nieprawidłowo zainspirować, albo prawidłowo. Nieprawidłowa inspiracja jest bardzo możliwa, a prowadzi do dysharmonii.

Odnalezienie własnego przeznaczenia jest bardzo istotne. Wtedy, gdy znasz wiek swojej Duszy [link], możesz zorientować się jakie osiągnięcia mogą Cię czekać w życiu.
Jest takie powiedzenie [błogosławieństwo]: Aby Twoje potrzeby stały się Twoimi pragnieniami!

Ja powiem: Oby Twoje możliwości stały się Twoimi pragnieniami.

Jeśli dojdziesz do tego, okażesz dużo pokory [tzn. akceptacji realiów]. Bo oczywiście w różnych momentach możesz oglądać realizacje, kreacje innych osób, istot, które są ogromnie różne od Ciebie. Możesz się nimi zachwycać, a jakże! Telewizja może mówić – kup to, to będziesz jak tamten, jak tamta! Kup naszą karmę dla kota, a będziesz miała tak elastyczne ciało i będziesz miała tak wspaniałe apartamenty jak na naszym filmie!
Ty kupujesz tą karmę, puszeczkę za jakąś sporą sumę, przychodzisz do domu, wykładasz Mruczkowi do miski i zaczynasz się rozglądać: czy już się to mieszkanie zmienia? Od którego konta zacznie się przemiana? Dostanę nową szafę w tamtym kolorze? A stolik, czy ten pokraczny zmieni się w tamten z reklamy? Zerkasz w lustro, czy masz już te kocie ruchy, czy jeszcze trochę czasu potrzeba? Patrzysz, ile metrów kwadratowych pokoju przybyło ci w ostatnich pięciu minutach… Hmm… jakoś mało z tego działa. Jedynie kot się najadł do syta..

A więc – może się nie porównuj z tym kimś, uważanym za wzór..? Bo może on/a ma ogromnie od Ciebie różny los, różne pochodzenie rodzinne, inne zasoby, itd. Zamiast twojej wypłaty ta osoba ma wypłatę za reklamę karmy dla kotów i za innych dwadzieścia reklam. To jednak chyba są inne zasoby. Nie mówię, że lepsze, są inne.

Zobacz – w ogromnej większości przypadków nie jesteśmy w stanie zamienić się z tamtym kimś na życie!.. A więc jeśli realnie nie możemy i przyjmujemy to – niezadowolenie nie ma skąd się pojawić.

Ty sam/a posiadasz wszystko, co potrzeba do życia i do duchowości, takich, jakie wynikają z Twojego własnego losu. Spróbuj pozytywnie zrealizować SWÓJ los, swoje potencjały takie, jakie masz. O wiele przyjemniej się poczujesz, ponieważ będziesz realizować swoje powołanie! Może się też okazać, iż będziesz się zdumiewać z powodu tego, co posiadasz i kim jesteś w świecie duchowym! Życie ma bowiem dla nas sporo niespodzianek.

O to tu chodzi. O to, abyś żył/a w harmonii – ze swoją Duszą [z uwzględnieniem jej wieku], ze swoim losem i jego dalszym przebiegiem. Wtedy dowolne przeżycia będą wydawały się przygodami.

Reklamy

42 Komentarze (+add yours?)

  1. Mariusz
    Paźdź 30, 2012 @ 20:16:49

    Dzięki, Andrzeju. Ale za coś trzeba żyć, aby z pokorą móc akceptować świat realny i to, co się w nim przydarza. Nie chcę być bezdomnym, już kiedyś (dawno temu) już nim byłem – wystarczy.

  2. Conchita
    List 03, 2012 @ 00:49:34

    Ja już z tą duszą nie mogę – dusza kpi sobie z kasy a ja cierpię z tego powodu… Jak się zagłębię do środka to temat finansowy w ogóle się nie pojawia. Na wyścig szczurów reaguję z obrzydzeniem od dziecka (wtedy objawiało się to niechęcią do rywalizacji). Teraz mam to samo w pracy – wolę pracę zespołową zamiast chwalebnego zarzynania się w ego-tripie. Niestety efekt jest taki, że niektórzy traktują to jako słabość i próbują wchodzić mi na głowę :). Nie mówiąc o pustkach na koncie…

    Może to kwestia karmy a nie wieku duszy? Może odbijają mi się czkawką wcielenia klasztorne/ pustelnicze itp. :).

    Czuję się trochę jak wilk stepowy (z powieści H. Hesse) – biorę wszystko zbyt na serio…

  3. SwiatDucha
    List 09, 2012 @ 18:48:02

    Bardzo ciekawe spostrzeżenia!
    Myślę, że wiele osób się w nich odnajduje.
    Moim celem w tekstach nie jest zdejmowanie cierpienia od czytelników, a wręcz konfrontowanie z realnością, aby poznać, odkryć realia i się nie zakłamywać.
    Tak samo te słowa mogą dużo dobrego w tym względzie zrobić.
    Wskazują wartość, ale i pewną specjalną [nie znaczy „lepszą”] pozycję Duszy.

  4. Mariusz
    List 12, 2012 @ 11:29:38

    „Stare Dusze często żyją samotnie, bo to niekobiece kobiety i niemęscy mężczyźni, którzy stali się całością, czyli płcią kosmiczną.Zajmują się przede wszystkim rozwojem duchowym i czekając na oświecenie często przymierają głodem.
    Stara Dusza jak szuka pracy powinna ,,czuć się jak milion dolarów”, a nie jak żebrak, bo wiele zawodów bez uczenia może wykonywać.”

    Ksenia, to tak, jakbyś pisała o mnie – jedna płeć, zajmowanie się rozwojem duchowym i przymieranie głodem, szukam pracy jak żebrak. 🙂

  5. Conchita
    List 13, 2012 @ 10:43:13

    O! widzę, że trafiłaś na ustawienia Helingerowskie :). Bardzo ciekawa sprawa, niesamowity jest mechanizm tego… Wielokrotnie brałam w nich udział jako reprezentant i zawsze było to niezwykłe, jak to wszystko można było poczuć. W końcu to były sprawy nieznajomych osób, a odtwarzały się w ciele bardzo sugestywnie…

  6. greta minde
    List 15, 2012 @ 02:40:52

    No cóż, czyli bycie ‚chłopczycą’ może mieć głębszy sens… krzepiące 😉
    Widzę w tym opisie siebie, czyli moja dusza do młodych pewnie nie należy… ale wiek to dla mnie sprawa drugorzędna. Pierwszorzędna – to odkrywanie tych skarbów w skrzyni.

  7. greta minde
    List 16, 2012 @ 14:47:47

    Masz 100% racji, wiem, że potrafisz takie rzeczy rozeznać. Bardzo często mojej mamie, bratu przeszkadza, że się za głośno śmieję! 🙂 Ale to dlatego, że w nich jest gorycz i smutek…

    Co do przyciągania zwierząt i małych dzieci mogłabym dużo napisać. Przyfruwają ptaki i motyle, przychodzą koty i psy.
    A małe dzieci najczęściej nie bardzo chcą ode mnie się odczepić, zdarza mi się, że 5 małych dzieci u rodziny naraz chce się bawić i bądź tu mądry! Trzeba organizować ‚szkołę’ albo ‚zespół muzyczny’. W markecie dwukrotnie obce dziecko chwyciło mnie za rękę i jakiś moment szliśmy razem, takich wspomnień mam mnóstwo.

    Przyciągam też niestety, jak się okazało eks-kryminalistów, prostytutki, alkoholików oraz wszelkich pogubionych. Co ciekawe, zazwyczaj darzą mnie wielką serdecznością i szacunkiem, a ja staram się im dać z siebie tę dobrą energię, aby zobaczyli że oprócz krokodyli jest moc, która może nie krzywdzić innych. Że można inaczej swoje poczucie krzywdy realizować jak gniewem, rewanżem, podstępem. No i nie boję się ich, co jak zauważyłam daje mi możliwość nawiązania bliższego kontaktu 🙂 Mogę podać zadziwiające przykłady przemian życiowych, można by było film nakręcić na tej podstawie. Uważam to za największe dokonania mojego życia.

    Ta radość, która jest we mnie potrafiła i mnie wyciągnąć z największych tarapatów, w jakie niestety przez brak uważności i świadomości własnych czynów się wpędziłam. To wielki kapitał.

    Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dziękuję za inspirację.
    Chyba nigdy nie zdołam się zrewanżować.

  8. Paweł
    List 20, 2012 @ 00:26:46

    Witam!

    Bardzo zainteresował mnie artykul. Myślę, ze wiele z cech podanych przez Ciebie pasuje do mnie. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i podpowiedzieć, jak można uleczyć owe relacje z rodzicami? Co oznacza termin ,,pokłon”? Czuję, ze dotknęło to właśnie mnie (ciągłe niepowodzenia miłosne, szukanie miejsca w świecie, poczucie samotności i niepasowania do ludzi naokoło). A ja chociaż bardzo się staram, jakbym miał życiowego pecha.

    Pzdr serdecznie!

  9. SwiatDucha
    List 21, 2012 @ 01:24:22

    Witaj!

    O, relacje z rodzicami można polepszyć na wiele różnych sposobów. Jedne z nich są sposoby oczyszczania „pod poziomem” świadomej osobowości.

    Pokłony są częścią rytuału [metody oczyszczania], która bazuje na pracach Berta Hellingera. Opisałem to tu:

    https://swiatducha.wordpress.com/2008/10/21/rh/
    https://swiatducha.wordpress.com/2010/09/18/cechy-rytualu-z-duszami/

    Co do wieku Duszy i samej Duszy, to dużo jest tu:
    Dusza i Duch
    Wiek Dusz , Stare Dusze
    Istoty innego pochodzenia

  10. Paweł
    List 21, 2012 @ 09:29:09

    Oj, dużo tego!

    Czy znacie kogoś, kto przeprowadza takie rytuały w sposób skuteczny z osobami które chcą się od takich spraw uwolnić (czyli np. ja)? Nie wiem, czy czuję się sam na siłach odpowiednio przperowadzić taki rytuał, tym bardziej że do niedawna traktowałem wszystkie sprawy związane z takimi rzeczami z poziomu osobowości i te sprawy są dla mnie dość nowe.

  11. Paweł
    List 22, 2012 @ 00:12:31

    Poczytalem sobie na bardzo spokojnie jeszcze raz to, co zaleciliście i mogę powiedzieć, co zrozumiałem a co nie.

    Starą duszą raczej na pewno nie jestem – lubie spokój i inne tego typu ale ciągnie mnie też do wielkiego świata, do realizacji swojej osobowości, do bycia ,,kims”. Imponuje mi również dobrobyt materialny oraz jakaś taka łatwośc w stosunkach międzyludzkich gdzie nie trzeba się specjalnie wysilać, żeby poznac kogoś albo wejśc w związek z druga osobą.

    Co do tych spraw z Dusza to dla mnie jednak ciągle temat ,,kosmos”, bo jeszcze jestem w stanie sobie to jakos powyobrażać o czym tutaj jest napisane ale już nie za bardzo idzie mi wczuwanie się w to wszystko, po prostu wielu rzeczy nie czuję w ogóle.

    Tak jakby mnie ktoś poprosił jako osobę która prosi o pomoc co jej jest to mógłbym powiedzieć tak, że mam wrażenie ze urodziłem sie nie po tej stronie Wisły. Dręczy mnie poczucie izolacji w sensie że nie za bardzo znajduję ludzi z którymi sie dogaduję oraz że nie mogę wejść w satysfakcjonujący związek z osobą płci przeciwnej. Cos tam się czasem zdarza ale to nie to czego bym chciał, czyli ciepło i uczucie. W tym akurat jestem konserwatywny chyba. Nawet popadłem w cos takiego, że może kobiety uważają mnie za zupełnie nieatrakcyjnego i stąd te braki. Fakt że jakimś intelektualistą nie jestem – ja towarzysko lubię spędzać czas albo na imprezach albo po prostu rozmawiając o wszystkim i o niczym albo na odwrót – na tematy mnie interesujące. Trudno mi w ogóle zafascynować się osobami które są dużo inne niz ja. Troche zaczynam odczuwam lęk przed dalszą perspektywą takiego życia bo mam już trochę lat i widzę po ludziach, że im się układa a mi nie za bardzo i to zwiększa poczucie izolacji.

    Teraz mam pytanie: czy w takim wypadku dalej próbowac samemu drążyc temat czy udać się do kogoś, kto robi te ustawienia? Szczerze mówiąc, to wolałbym aby ktoś z odpowiednią wiedzą zrobiłby coś aby pchnąc u mnie te sprawy konkretnie do przodu i mówić, co mam dokładnie robić.

    Pzdr.

  12. SwiatDucha
    List 22, 2012 @ 01:26:08

    Cześć!

    Oczywiście Duszą dojrzewającą, lub dojrzałą możesz być [5-6-7].

    Tekstów jest dużo, ponieważ rzetelne opisanie tych spraw potrzebuje odpowiedniej objętości. Ale też nie wszyscy są tym zainteresowani – podręcznik akademicki fizyki też nie każdy czyta z chęci..

    Co do rytuału, to możesz do tego nakłonić jakiegoś praktyka metody Hellingerowskiej, bądź jakiegoś regresera – to są chyba kompetentne propozycje. Owszem, zapłacisz za to, ale będziesz pewnie miał dobrą usługę.

    Jeśli widzisz kogoś, komu lepiej wychodzi w życiu, to może oni mają młodsze Dusze, którym dobre funkcjonowanie jest jeszcze bliższe i rzeczywiście owe Dusze tego chcą [bez podtekstów].

    Pozdrawiam.

  13. Paweł
    List 23, 2012 @ 00:51:05

    Witaj Kseniu!

    Dziękuję za link i odpowiedź. Tak, życie traktuję chyba poważnie a obecna sytuacja mnie już bardzo męczy i chcę zrobić z tym coś sensownego.

    Brzmi naprawdę fajnie, że już po pierwszym ustawieniu coś sie zmienia bo naprawdę czuję że brakuje mi już ,,powietrza”.

    Jutro dam znać co odkryłem czytając podany przez Ciebie link.

    Pzdr.

  14. jp75
    List 25, 2012 @ 00:35:24

    Mam pytanie dotyczące ustawień. Od jakiegoś czasu zastanawiałem sie czy nie wybrać się na coś takiego, chociażby w charakterze obserwatora. Mam jednak obawę czy nie zepsuję innym całej zabawy. Wiem, że na mnie ten cały „proces” nie zadziała w najmniejszym stopniu, ale chciałbym zaobserwawać jak to działa na innych i nie spowodować, że warsztat się nie uda, czy jest to mozliwe?

  15. Paweł
    List 25, 2012 @ 21:19:23

    Przeczytałem i robi wrażenie!

    Mam jeszcze jedno pytanie: czy jedna sesja pomaga pozbyć sie pewnych naprawdę dręczaących problemów czy to jest coś na zasadzie, że na sesji wychodzi problem a potem pojawia się następny, który był jakby w ukryciu i powodował ten wczesniejszy? Czuję, że nie mam juz sił aby walczyć z samym sobą a bardzo zależy mi jak na najszybszym wyjeździe z miejsca zamieszkania i to też jest troche obciązające dla mnie bo czuję, że spora część moich probemów bierze się wlaśnie z zaburzonych relacji emocjonalnych. Coś na zasadzie ja chcę ale cos blokuje mi dostęp do tego czego chcę a mam na myśli np . udane relacje z druga osoba czy relacje w ógle takie jak odczuwanie sympatii ze strony innych osób, takie poczucie bycia w grupie którego mi bardzo brakuje tutaj, gdzie jestem obecnie. Obwiniam za to innych ale czuję, że po części problem jest tez we mnie.

  16. Paweł
    List 25, 2012 @ 21:42:21

    Np. wczoraj będąc na imprezie chciałem poznac pewną dziewczynę ale cos blokowało mi jakiekolwiek ruchy aby wykonac tę czynność, jakby nie umiałem w ogóle znależc tematu, czegos co by dało szansę zaczęcia rozmowy, daniu jakiegoś gestu. Nie ma w tym niczego dzwinego tyle że ja tak mam od ,,zawsze”, tak jakby cos we mnie siedziało i sie bało chociaż ja to interpretuję ze nie ma wspólnych tematów. Stąd też taka chęć zmiany miejsca w nadziei że gdzieś ludzie są bardziej otwarci, nawet byłem dwukrotnie za granicą i tam szło mi trochę lepiej bo jakoś ludzie tam sami pierwsi ciebie zagadują i potem już leci jakos tak.

    Czy takie sprawy mogą brac sie z jakis braków emocjonalnych że nie umiem podjąc rozmowy czy relacji z druga osoba, nawet tej samej płci?

    Bardzo tęz przeszkadza mi u siebie cos takiego, że z jednej strony brakuje m bardzo ciepła ze strony drugiej osoby, fizycznego kontaktu (nie tylko sexu ale np. dotykania sie, czułości, intymności) a z drugiej strony ilekroć zaczynam dążyc do tego i nawet jeśli wchodzę w jakaś bliższą relację, kobiety szybko uciekaja ode mnie. Popadłem w przygnębienie bo czuję ze cos jest ze mnę nie tak i bardzo mnie to męczy a poczucie samotności pogłebia i tak już dośc depresyjny nastrój u mnie. Zreszta ogólnie mam dośc trudne relacje z ludźmi w ogóle i nie wiem dlaczego tak się dzieje.

    Mam nadzieję, ze te ustawienia skutecznie potrafią pokazac, co jest problemem tak naprawdę. Jak się mówi ,,ciało chce jedno a dusza drugie”. Mam serdecznie dość takiego rozdarcia w sobie.

  17. jp75
    List 26, 2012 @ 21:00:49

    Mentorski ton mi nie przeszkadza, tym bardziej jeśli masz jakieś doświadczenia, więc jesteś trochę uprawniona. Nie chciałem wcale oceniać powagi tej terapii. Chodził mi tylko o to czy obecność osoby „ustawienioodpornej” może wpłynąć na innych, tj. spowodować, że w ich przypadku to równiez nie zadziała. Ja nie znam mechanizmu działania tej metody, ale podejrzewam, że tworzy się jakaś energia grupowa, a więc nawet jako obserwator mógłbym wszystko zepsuć, stąd te wątpliwości.

  18. Paweł
    List 26, 2012 @ 21:31:39

    Kseniu -> nie będę okłamywał, że jednak jest to dla mnie ostatnia deska ratunku iczuje w sobie ogromną presję bo jak już napisałem, męczę się z tym bardzo. Ale nie zniechęciło mnie to absolutnie. Najwyżej spróbóję zmienić miejsce zamieszkania, słyszałem że czasem pomaga to i odblokowywuje człowieka w kontaktach z ludźmi.

    Ja ciągle nie potrafię zrozumieć, jakby moje relacje z rodzina mogły mi blokowac poznanie drugiej osoby (poznawanie osób w ogóle)> Bardziej czuję że to problem wychowania i tego, że nie wrosłem w wiele zachowań charakterystycznych dla ludzi dzisiaj. W ogóle to bardziej wyczuwam taką blokadę w sobie między mna a mentalnością ludzi tutaj gdzie żyję.

  19. SwiatDucha
    List 27, 2012 @ 01:01:02

    To prowadzący ustawienie może zdecydować, czy jesteś dobrze usposobiony [chodzi o postawę osobowości plus obciążenia]. Przykładowo z mojego doświadczenia krokodyl może uniemożliwić albo zepsuć ustawienie, ponieważ nie jest skory do szacunku dla dusz a może akurat przyszedł na ustawienie, aby się nakarmić energią innych ludzi? Wtedy trzeba zrezygnować z pomocy nosiciela [takiego kogoś], bo ustawienie nie ma sensu.
    Hellinger nie raz mówił osobom z brakiem szacunku [nosiciel, narcyz, socjopata itp], że mogą usiąść i nie będzie się dla nich robić ustawienia. Ale jako reprezentant może się taka osoba świetnie sprawdzić w roli np. alkoholika. Brak kontaktu, podświadomie wyrażana pogarda, sztywność, niedostępność są jak najbardziej popularne u ludzi, stąd i potrzeba osób o takich cechach [łatwiej oddają realia]. Powyższe dotyczy dowolnego obciążenia, czyli też innych cech.
    Wydaje się, że dopiero dobranie zupełnie niepasującego reprezentanta daje trudności w ustawieniu, ale i tu Dusza grupowa [pole „wiedzące”] umie „zmodyfikować” aurę człowieka i skłonić go do odp poruszeń, jeśli jest dobra intencja. Jak mówią buddyści, błogosławieństwa może udzielić nawet psi ząb [bo zależy ono bardziej od tego, kto pragnie dostąpić błogosławieństwa].
    Tak więc, jeśli obawiasz się, że coś będzie „z twojej winy”, to po pierwsze i po drugie prowadzący oraz ustawiający mają więcej kart do rozłożenia, i to oni mają odpowiedzialność oraz pragną osobistych rezultatów. A jeśli mają małe umiejętności, bądź nieczyste intencje to postawią neutralne światopoglądowo krzesło jako reprezentanta i schrzanią to ustawienie z jego pomocą.
    Ja kiedyś zrobiłem sobie ustawienie z parasolką, która grała rolę mojej babci. Ustawienie wyszło świetnie, parasolka naprawdę zrobiła kawał dobrej roboty :).

  20. Paweł
    List 27, 2012 @ 14:45:19

    OK. Korzystal moze ktos z uslug pana Marka Wilkirskiego z Warszawy? Mam najblizej do tego miasta i tam znalazlem kilku ludzi zajmujacych sie ustawieniami. Cena nie jest tania (400PLN) ale ponoc jest dosc skuteczny i ma kilkunastoletnia praktyke. Polecicie moze jeszcze kogos?

  21. Paweł
    List 30, 2012 @ 11:54:11

    Przeczytałem i chyba jednak nie do końca rozumiem. Przede wszystkim dlatego, że to ja czuję się pokrzywdzoną osobą a rodziców obwiniam o brak akceptacji mnie takim jakim jestem i ludzi wśród których żyję w ogóle, stąd moja niechęć do wszelkiego rodzaju pokory wobec nich. Czy z taką postawą jest w ogóle sens wybierania się na ustawienia? Nie chcę płacić kilkuset PLN i biernie patrzeć a z tego, co czytałem na temat ustawień terapeuta może właśnie tak ze mną postąpić w przypadku gdy nie okażę szacunku i pokory a z tym chyba będzie u mnie problem z powodów podanych wyżej. Widzicie jakieś rozwiązanie?

  22. SwiatDucha
    List 30, 2012 @ 18:21:49

    Masz rację – oni nie są na to gotowi, aby pracować z klientem, który ma poczucie skrzywdzenia od rodziców, przynajmniej tak możnaby zgeneralizować postawę sztywniejszego terapeuty Hellingerowskiego trzymającego się „zasad”. Kłóci się to bowiem z imperatywem, że klient musi oddać szacunek. A jak nie chce? To nie gotowy? To jest zbyt proste podejście.
    Ale jak się trafi na otwartą głowę to i z tego co masz, ugotuje dobrą strawę dla Duszy. Ja pracowałem ze wszystkim, co przychodziło i ustawiałem to i jakieś rezultaty były, zdarzały się poruszenia energii. Możesz pogmerać w historii rodziny i odszukać momenty, gdzie może być zakotwiczona twoja karma rodzinna [opisane jest to w książkach Hellingera i uczniów] i samemu próbować ustosunkować się do tego w osobiście utworzonym ustawieniu z różnymi przedmiotami albo znajomymi jako reprezentantami [to akurat za darmo].
    Co robić? Można: a) samemu popracować solidnie z przebaczeniem rodzicom „Ja Paweł przebaczam mojej mamie [to i to]” + zapisana odpowiedź podświadomości. To na pewno rozszerzy Ci świadomość i poluzuje odczucia w życiu obecne. b) można iść na terapię pracy z procesem, gdzie nie mają ideologicznych blokad i przyjmują każdy proces, jaki się wydarza, w tym i twoją rebelię, pokrzywdzenie przyjmą z szacunkiem.

  23. Paweł
    List 30, 2012 @ 19:14:00

    Właśnie z tym przebaczeniem będzie u mnie najtrudniej bo szczerze to w głębi czuję taki w****w na tych ludzi że nie uiem pojąć jak trzeba być egoistycznym, żeby tak wpływać na kogoś i jeszcze twierdzić, że ten ktoś ma do tego prawo. Czuję się potwornie zmęczony egzystencją tutaj i najchętniej bym stąd gdzieś wyjechał ale wiem że to nie jest takie proste.

    Niestety nie mam żadnego doświadczenia z takimi terapiami i będzie to mój pierwszy raz więc też nie mam pojęcia czego można się spodziewać. Szukam dość szybkiego rozwiązania problemu więc liczę na dobrego terapeute tylko że skoro on wymaga przebaczenia a ja tego nie potrafie bo żywię urazę to…..ja po prostu chyba wszystko widzę z poziomu osobowości a nie umiem poczuc że to są sprawy duchowe.

  24. SwiatDucha
    List 30, 2012 @ 23:52:41

    Z tego, co piszesz, to wnioskuję, że masz zgromadzone dużo energii nieprzebaczenia. Jest to energia emocjonalna powstała z energii życiowej, którą Dusza/ty obecny/ty z poprz. wcieleń skumulowałeś modyfikując uniwersalną energię życiową. Sprawa jest prosta, jeśli patrzy się na to z poziomu ekonomii energii – jeśli została skumulowana, można ją odpuścić, wydać, ulać, upuścić. Jednakże nikt za Ciebie tego nie zrobi, nikt efektywnie nie zrobi tego. No chyba, że zrobi, i wtedy trzeba zapłacić + przychodzi karma że sam tego nie zrobiłeś [tak sobie myślę] – i energia oczyszczona, ale intencje na przyszłość pozostają.
    Z tych filmów z kursu Hellingera widać, że w procesie przechodzą duże energie. Idzie silna energia karmiczna, najgęstsza jaką znam. Ale z jej przejściem idzie miejsce i nadzieja na coś nowego lepszego. Najlepiej, żeby osoba zainteresowana była w środku tych przemian, aby jej Dusza to przeżyła [tak sądzę].

    Wszechświat nikogo nie traktuje „specjalnie” – ani specjalnie źle, ani specjalnie dobrze, jeśli nagromadziłeś energię, a jest ona obciążeniem, to trzeba przeprowadzić proces odwrotny. I nic tu z zawziętości na ciebie, ani z sprzyjania innym. Była decyzja, przyszły efekty. Teraz może być inna decyzja, praca i inne efekty.
    Ja bym nie liczył na szybkie rozwiązanie. Dusza i jej problemy, jej procesy [zwykle ujawniające się w relacjach z rodzicami] mają zasięg setek-tysięcy lat. W zakresie osobowości są miesiące, lata. Nic dziwnego, że osobowość chce „szybko” i odpowiada nieciekawie, gdy pokazać jej zakres procesu. Ale osobowość to tylko zestaw wzorców przystosowujących do życia.
    Prawdziwe Ja, prawdziwy Duch jest wieczny, nawet więcej niż nieśmiertelny. W sytuacjach mocnych opresji okazuje swoją wielkość. W sytuacjach zwykłych osobowość bierze górę. Jeśli ona dominuje u Ciebie, to oznacza, że jest nie tak źle z Twoim życiem i ego chce optymalizować działania względem bieżącego wcielenia [a to mieć pieniądze, partnerkę, dom itp]. Jednakże rozwój duchowy przekracza w sposób zupełnie bezpardonowy te zabiegi ego.

    Natomiast mogę pocieszyć Cię – wielkość tej niezgody, którą czujesz jest proporcjonalna do możliwości rozwojowych na obecne wcielenie. COŚ jest, jakiś zbiornik energii do przetworzenia i to coś czujesz.

  25. SwiatDucha
    Gru 01, 2012 @ 00:19:50

    Dzięki za linki!

  26. Paweł
    Gru 01, 2012 @ 14:13:20

    Dzieki za podpowiedzi! Przyznam, że troche to skomplikowane.

    Jak mam byc szczery, to rodzicom jeszcze potrafie przebaczyc, w końcu jak słusznie powiedzieliście, dali mi życie i wiele innych wspaniałych rzeczy. Gorzej u mnie jest z poczuciem krzywdy w stosunku do społeczeństwa jakotakiego; tutaj czuję ogromny żal i chęć zemsty za to, co zrobili mi obcy ludzie na przestrzeni mojego życia. Tutaj jest naprawdę ciężko bo jak mam być lekko, skoro przez większą część mojego w miarę świadomego życia traktowali mnie jak kogoś gorszego (a przynajmniej ja mam takie odczucie). To naprawdę to nic miłego kiedy chcesz wejść w relacje z innymi (przyjaźnie, związki…) a tu jakby mur i jeszcze to pokazywanie, że skoro jesteś inny to jesteś pokazywany palcem. Dlatego mam szczerze dość ludzi tutaj, ich zachowań. Uwielbiam wyjeżdzać za granicę – tam czuję że jestem u siebie. Wy chyba nazwalibyście to jakąś zmiane energetyki, ja czuję zmianę mentalności tam – ludzie są uprzejmi, usmiechnięci, dziewczyny same chętnie zagadują do mnie, jakoś wszystko się tam układa….tęsknię za tym tutaj, za takimi zdrowymi relacjami, za normalną ludzką otwartością, za tą dziwną lekkością w życiu na codzień..

    I co jest najgorsze, chyba to jest tak, że większość ludzi wcale nie chce sie zmienić więc trochę juz straciłem nadzieje na ułożenie sobie życia tutaj. Stąd jestem bardzo ciekaw ustawień, bo może rzeczywiście otworzyłyby mi jakieś drzwi do nowych perspektyw, np. poprzez spotkanie innych osób lub czegoś, co by pozwoliło zacząć żyć zgodnie z tym, czego bardzo pragnę.

  27. Beata
    Gru 02, 2012 @ 22:43:05

    Panie Andrzeju,

    tak się kiedyś zastanawiałam; jak można wytłumaczyć emigrację ludzi do innych krajów? Wiemy, że jeśli człowiek urodzi się, załóżmy, w Polsce tzn że ma w tej Polsce swój plan, coś do zrobienia, a co z tymi, co wyjechali? Czy uważa Pan, że Duszę coś ciągnęło do tego akurat kraju? Czy też raczej włożyć to do folderu „błędy życiowe”.

    Pozdrawiam gorąco
    B.

  28. SwiatDucha
    Gru 02, 2012 @ 23:58:25

    Ci co wyjechali, pewnie ich Dusze, wychowane w jednym środowisku, chciały doświadczać życia w innym. To zupełnie zrozumiałe, a Dusza to co ludzie nazywają „błędami życiowymi” swobodnie pożytkuje dla własnych celów, dla własnego rozwoju. Jedynie zawężone widzenie przez osobowość [wzgl. swoich celów] może oceniać takie sytuacje negatywnie. Wystarczy sięgnąć wglądem poza osobiste, egoistyczne [jednowcieleniowe] horyzonty, a doświadczenia stają się pożyteczne.

    Smartfon po czesku to chitri telefon. 🙂

  29. jp75
    Gru 03, 2012 @ 00:30:51

    Momi zdaniem za bardzo zajmujesz się światem w około zamiast sobą, nie zmienisz innych bo to ich decyzja i ich zadanie. Ważne jest wyłącznie to jak ty się odnosisz do świata, a to jak świat się odnosi do Ciebie to już nie twoje zmartwienie, po co w ogóle zwracać na to uwagę.

  30. Paweł
    Gru 03, 2012 @ 02:11:36

    Myślę, że brakuje mi miłości od drugiej osoby, akceptacji w ogóle; taki głod chyba tych rzeczy mam w sobie bo nigdy zbytnio nie zaznałem tego. Wiadomo, że innych nie zmienię ale czuję strach przed jakims rodzajem samotności, wyizolowania bo czuję, że coś jest nie tak że nie mogę wchodzić w relacje ludzkie tak jak inni. Niby jest wszystko w porządku a jednak czuję się pomijany. To mozna przenieśc też na chęć realizacji ambicji zawodowych, które też nie mogą znaleźć ujścia. Dziwne to jest bardzo. No a nie mam pomysłu jak ,,zabić” w sobie te pragnienia bo czuję, że one wynikają zupełnie naturalnie ze mnie.

  31. jp75
    Gru 03, 2012 @ 02:32:41

    Prawdę mówiąc, to tez nie zaznałem tych rzeczy, na których Ci zależy, tyle, że ja zawsze wiedziałem, że to nierealne a poza tym te rzeczy nie bardzo mnie ochodzą, są jak tło, dekoracje, chmury które przechodzą, mają znaczenie tylko o tyle, że pomagają Ci dostrzec własne niedoskonałości.

  32. Paweł
    Gru 03, 2012 @ 12:28:03

    No rozumiem, ale ja chyba nie za bardzo potrafię zaakceptować ten stan rzeczy i szukam bardziej możliwości rozwiazania tego niż akceptacji i pogodzenia się z tym. Krótko mówiąc, to czego pragnę najbardziej to typowo ziemskie życie z wszystkimi jego blaskami i cieniami. swiat typowo duchowy wiem że istnieje ale nie przyciąga on mojej uwagi w większym stopniu.

  33. Beata
    Gru 04, 2012 @ 00:39:53

    Dziękuję za odpowiedź.
    W sumie dopóki nie przeczytałam, już nie pamiętam gdzie, że powinno się spędzić życie tam, gdzie się urodziło, nie miałam żadnych wątpliwości. Akurat Irlandia swoją kulturą, historią i ogólnie otoczeniem pasuje do mojego wnętrza, dobrze się tu czuje „duchowo”. Problemy mam natomiast ze zdrowiem, moje ciało nie może się przyzwyczaić do wilgoci, co skutkuję ciągłymi przeziębieniami i problemami ze stawami. Ale….no własnie, ale zgodnie z teorią Łazariewa, każda choroba ma swoją przyczynę, w Polsce tak nie chorowałam.
    Stąd to moje pytanie 🙂 Dusza jest (a może osobowość) szczęśliwa, a ciało się buntuje.

  34. SwiatDucha
    Gru 04, 2012 @ 23:47:59

    Dusza może się cieszyć, osobowość również [mogą być zaspokajane doraźne potrzeby], a ciało może być poddane skutkom karmy z poprzednich wcieleń [chce za coś odpokutować]. Może spróbować akupunktury?

  35. Paweł
    Gru 05, 2012 @ 13:13:38

    Beato, ja tam jestem chyba prostym człowiekiem i nie za bardzo kumam to wszystko co się tutaj mówi i pisze ale dla mnie to po prostu jest przerażające że ludzie zamiast koncentrować się na życiu i materii szukają czegoś co moze jest a mo że i nie. Tutaj w Polsce zawsze ludzie poświęcali więcej uwagi sprawom ducha stąd i takie pesymistyczne nastawienie do życia, do braku cieszenia się nim.

    Może zmień miejsce albo próbój bardziej chronić swoje ciało np. ubierając się lepiej. Ogromna liczba moich znajomych już dawno wyjechała z tego dziwnego krajunad Wisłą i chwala sobie to jak mało co. Nikt nie narzeka na jakąś karmę czy coś takego.

    Powodzenia!

  36. Beata
    Gru 06, 2012 @ 02:23:45

    Panie Andrzeju, co jakiś czas przepycham meridiany….a może analize czakr? Moze coś się do mnie przykleiło 🙂

    Pawle, moim skromnym zdaniem jeśli ktoś poświęca więcej uwagi sprawom Ducha, to z pewnością nie podchodzi pesymistycznie do życia a wręcz odwrotnie, rozwój duchowy = samoświadomość = rozpoznanie życia = zrozumienie = spokój wewnętrzny = itd to co optymistyczne. Może miałeś na myśli te osoby, które często chodzą do Kościoła, ale wydaje mi się, że to nie ma nic wspólnego z rozwojem duchowym. Po owocach poznacie.
    Ubranie zawsze dostosowane do warunków panujących…. parasolka w torebce:) I nie narzekam tylko pytam, a kto pyta nie błądzi, prawda?
    Bo wszystko się dzieje po coś, tylko czasami samemu ciężko jest wykonkluzjować, dlategoż pytam się mądrzejszych od siebie:)
    A Irlandię kocham…..:)

    Pozdrawiam
    B

  37. SwiatDucha
    Gru 06, 2012 @ 16:56:01

    Bardzo ciekawy film, pan [po analizie wydaje się rozwinięty duchowo, ma rozwinięte czakry ponad koroną, bez większych obciążeń, oprócz kr.buddialnego [dlatego jego nauczanie jest takie potoczyste, gładkie, uładzone, w odróżnieniu np. od zen]. Pan Jeff posiada wysokie wglądy, pokazuje na postawy na bardzo wysokich ciałach duchowych [in. subtelnych].

    Brak poszukiwania to jest postawa na ciele wyższym od adi, jak myślę, tzn. na ciele, w którym wybiera się sposób przeżywania świata. Najczęściej mamy polaryzację poszukującą, więc i związki nam wydają się miejscem „znajdowania spełnienia”. Tak się związki definiują [czyli taką postawę na adi przyjmujemy] definiują dla Duszy przy postawie poszukiwania. Stąd atmaniczna idea odszukiwania „idealnej połówki” – strumień postaw rozlewa się po niższych ciałach zgodnie z wyższymi postawami.

    Postawa poszukiwania kompletności i uruchomienie dualności jest jednakowoż zrozumiała, ponieważ została ona przyjęta przez Boga przy uruchomieniu Wszechświata [por. Rozmowy z Bogiem], wręcz była niezbędna do uruchomienia Wszechświata.

    Dla nas przyjęcie postawy braku poszukiwania jest możliwe z powodu wystarczającej świadomości duchowej oraz z powodu podjęcia takowej decyzji [jeśli Dusza ma dostatek doświadczeń, a Świadome Ja już widzi pewne rozwiązanie w przyjęciu takiej postawy].

  38. SwiatDucha
    Gru 06, 2012 @ 22:41:39

    tu też ciekawe, dłuższe

  39. konwalia
    Lu 17, 2013 @ 08:23:45

    to jest dokladnie to co E Tolle pisal w Sjle Terazniejszosci , i rozwinol ten temat w Nowej Ziemi . Niggdy nie ma innego czasu jak wlasnie ten moment , nie ma przyszlosc , nie ma przeszlosci , jest zawsze i tylko TERAZ , bo i przeszlosc i przyszlosc wydaza sie tylko i wylacznie w teraz . Pozdrowienia .

  40. pcpcpc
    Lu 17, 2013 @ 19:48:10

    Przeczytałem artykuł i wszystkie komentarze, czytałem też wiele innych wpisów na tej stronie i nurtuje mnie jedno. To wszystko miałoby sens gdyby nie istota Boga i częste pisanie o nim. Gdyby istniał Bóg to nie byłby potrzeby rozwój duchowy. Bóg nie istnieje i dlatego wszystko się rozwija i dąży do tego żeby być coraz lepsze. To co ludzie nazywają Bogiem to nie Stwórca tylko wyższe siły duchowe, rozwinięte bardziej od nas i prawa rządzące tym światem.

    Ja widzę to tak, że prawo karmy, ewolucja, prawo przyciągania, myśli oznaczają realizację plus to co jest opisane w transerfingu czyli nadawanie ważności to prawa rządzące tym światem i nie kieruje tym żaden Bóg tylko to coś jak prawa fizyki. Nie trafiają do mnie takie Hellingery i Łazariewy, to łączenie duchowości z Bogiem i przekazami biblijnymi i Chrystusem. Przecież to samo o czym mówi Łazariew o stawianiu czegoś ponad Bogiem Zeland opisał jako pojęcie ważności. Chodzi o ważność jako taką, że wszystko ma być na równi i tracimy to co jest zbyt ważne ale nie chodzi tu o żadnego Boga. Moim zdaniem do rozwoju duchowego potrzebne jest wyrzucenie Boga ze swojej wizji świata.

    Teraz kolejna sprawa i tu napiszę już o sobie bo czytając wpisy Pawła czytam jakby swoje myśli (chociaż też nie do końca). Nie mam może żalu do ludzi bo wiem, że to jacy są wynika z tego, że są jeszcze na niskim szczeblu rozwoju duchowego i zniewala ich kościół, polityka i inne wahadła. Ale jak każdy chciałbym jednak otaczać się ludźmi podobnymi do mnie, a niestety każdy jest inny pod każdym względem. Spotykam samych katolików, lewaków, kibiców, subkultury i każdy jest w to ślepo zapatrzony myśląc, że ich wizja świata jest jedyną słuszną. Nikt nie podziela mojego gustu i poglądów przez co czuję się samotny. Nie potrzebuję akceptacji jako takiej bo wiem, że to co myślę jest dobre i ludzie często nawet mnie lubią za to, że jestem inny. Ale chciałbym mieć wokół siebie podobne osoby. Mam silne pragnienie żeby mieć partnerkę ale nie chodzi mi o akceptację z jej strony czy tylko o takie przyziemne rzeczy jak seks. Chciałbym po prostu kogoś kochać i żeby ta osoba kochała mnie i nie chodzi o jakieś podziały obowiązków jak ktoś wyżej pisał tylko o samą miłość, która nadałaby sens wszystkiemu co robię. Bo wiem, że stać mnie na to żeby mieć dużo pieniędzy i być w życiu ustawiony ale ego bojkotuje wszystko odwlekając to na później bo nie czuję głębszego sensu w tym żeby tylko się utrzymywać. Nie mam też żadnej pasji. Interesuje mnie duchowość i filozofia, lubię czytać takie strony jak ta ale nie mam żadnego hobby, któremu mógłbym poświęcać czas i je rozwijać. Przez rodzinę jestem postrzegany jako leń i darmozjad ale to wynika z tego, że nie widzę sensu życia w tym matriksie. Chciałbym czegoś więcej ale tak naprawdę nie wiem czego i dokucza mi ta samotność mimo, że mam wokół wielu znajomych ale szczerze mogę porozmawiać na każdy temat tylko z siostrą, która jest taka sama tylko oprócz tego ma problemy z kontaktami z ludźmi. Ja takich problemów nie mam ale nie widzę sensu w tych kontaktach bo niczego ciekawego się nie dowiem od ludzi, których spotykam, a ja też im niczego nie przekażę bo czuję jakby byli na niższym poziomie nawet jeśli są ode mnie ziemsko inteligentniejsi.

    Swojej drugiej połówki wiem, że nie spotkam bo dusza by chciała osobę taką jak ja ale zakładając, że nawet gdzieś taka istnieje to jest jeszcze ciało, które bardzo idealizuje i nie chciałoby zwykłej dziewczyny tylko z wyglądu pasującą do wzorca idealnej kobiety z głowy posiadającej określone cechy urody. Wiem też, że nawet gdyby taka istniała i bym ją spotkał to z tego samego względu nie zakochałaby się ona we mnie bo piękny nie jestem, nie mam pasji i żadnych większych zdolności.

    Zgodnie z prawem przyciągania mogę mieć wszystko ale ja nie widzę w tym większego sensu. Mam nadzieję, że to taki beznadziejny stan jak miał Eckhart Tolle i po nim nastąpiło u niego przebudzenie. Jeśli nie to myślałem nawet o samobójstwie ale z duchowego punktu widzenia to nie ma sensu bo znowu urodzę się z takimi samymi problemami.

    Akceptacja tego co mnie spotyka jest bardzo ciężka bo tak naprawdę akceptuję to co się dzieje. Spotkało mnie bardzo dużo złych rzeczy ale nie mam do nikogo o to żalu bo to musi być konsekwencja tego, że coś jest nie tak ze mną. Nie mam żalu do nikogo, że zachował się źle w stosunku do mnie. Do rodziców też. Ale mam do tych osób wielki żal o to jak zachowują się w stosunku do siebie. Na przykład do rodziców mam żal o to, że między nimi się nie układa, że się kłócą. Rozumiem mechanizmy, którymi się kierują w stosunku do mnie więc nie mam o to żalu ale nie rozumiem jak mogą tak przedmiotowo i pragmatycznie traktować związek i tego mamie nigdy nie wybaczę mimo, że w stosunku do mnie zachowuje się bardzo dobrze.

  41. SwiatDucha
    Lu 18, 2013 @ 02:13:13

    >”Przeczytałem artykuł i wszystkie komentarze, czytałem też wiele innych wpisów na tej stronie i nurtuje mnie jedno”
    To masz super postawę, jeśli tylko jedno CIę nurtuje, to bardzo, bardzo mało!! 🙂

    >” Bóg nie istnieje i dlatego wszystko się rozwija i dąży do tego żeby być coraz lepsze. ”
    Oczywiście jesteś zwolennikiem nieosobowego Boga, albo Tao, albo jakkolwiek nazwać, albo nie nazywać.
    To naprawdę nie ma znaczenia, przynajmniej dla mnie.

    > ” Nie trafiają do mnie takie Hellingery i Łazariewy, to łączenie duchowości z Bogiem i przekazami biblijnymi i Chrystusem.”
    Oczekujesz jednej prawdy, podczas gdy jest iks poziomów subtelnych i na każdym z nich obowiązuje trochę inna prawda.

    Możesz poszukiwać kolejnych prawd z kolejnych poziomów i odrzucać te, które są „niżej” i oceniać je jako niegodne, nieprawdziwe. Możesz bo rozwinięta Dusza pokazuje coraz kolejne poziomy subtelne z ich kolejnymi zależnościami, prawami..

    Niemniej dla milionów ludzi owe niskie, odrzucone przez ciebie prawdy są prawdziwe.
    „Spotykam samych katolików, lewaków, kibiców, subkultury i każdy jest w to ślepo zapatrzony ”
    I oto są właśnie ci, którzy prezentują Ci swoją prawdę.
    I każdy ma prawo do ustalania swojej preferencji.
    Miło mi, iż studiujesz bardzo wysokie poziomy.
    Jednak wydaje się, iż ustalanie „moje lepsze” jest po prostu hodowaniem ważności. 🙂

    > „Ale mam do tych osób wielki żal o to jak zachowują się w stosunku do siebie”
    a masz żal, że większa ryba zjada mniejszą? tak funkcjonuje świat, po prostu nie masz akceptacji świata i zjawisk w nim zachodzących..

    „Nikt nie podziela mojego gustu i poglądów przez co czuję się samotny”
    Też tak miałem, póki nie chodziłem na regresingi grupowe, póki nie uruchomiłem witryny www. Ty też możesz się zaangażować, dzisiejsze czasy są czasami połączeń, podobne przyciąga podobne, twoja dolegliwość jest do uleczenia!

    „Chciałbym po prostu kogoś kochać”
    To świetna postawa. Zeland w cz.3 na str.174 pisze o konieczności akceptacji partnerki/a takim jakim jest. Wtedy będzie wszystko oki. Myślałeś o tym? [oczywiście bardzo dobrze jest mieć kogoś zbliżonego do siebie poziomem rozwoju.]

    ” Nie mam też żadnej pasji. Interesuje mnie duchowość i filozofia, lubię czytać takie strony jak ta ale nie mam żadnego hobby, ”
    wg mnie masz hobby: duchowość i filozofia 🙂
    może tylko nie doceniasz tego, uważając iż są to sprawy mało wartościowe 🙂

    >” a ja też im niczego nie przekażę bo czuję jakby byli na niższym poziomie”
    i tak może być

    >”Akceptacja tego co mnie spotyka jest bardzo ciężka”

    Może masz poczucie skrzywdzenia? Wtedy akceptacja jest własnie bardzo ciężka.
    Proponuję poczytać:
    1. Poczucie skrzywdzenia
    2. Cztery sposoby przeżywania poczucia skrzywdzenia
    3. Oczyszczanie niezadowolenia związanego ze skrzywdzeniem
    https://swiatducha.wordpress.com/2012/09/

    Też współczuję – jeśli zamiast tworzyć sobie przestrzeń poprzestajesz na przyjmowaniu tego, co stworzyli ludkowie mający mniejszy poziom świadomości. Możesz przeżywać frustrację, jak Budda przeżywał. Ale założę się, że masz wielki potencjał twórczości Ducha, który możesz uruchomić! I wtedy będziesz świętować [transerfing jest tu dobrym narzędziem twórczości, jak myślę] Transerfing cz.3 na str.164.

  42. pcpcpc
    Lu 18, 2013 @ 13:28:01

    Dziękuję za odpowiedź, już zabieram się do czytania tych linków.

    „To masz super postawę, jeśli tylko jedno CIę nurtuje, to bardzo, bardzo mało!! ”
    Nie tylko jedno, wiele rzeczy mnie nurtuje ale to chyba najbardziej 🙂

    „Oczywiście jesteś zwolennikiem nieosobowego Boga, albo Tao, albo jakkolwiek nazwać, albo nie nazywać.
    To naprawdę nie ma znaczenia, przynajmniej dla mnie.”

    Nie chodzi już nawet o to czy Bóg jest osobowy tylko o jego atrybuty takie jak wszechmoc, miłosierdzie, sprawiedliwość itd. To nie pasuje do ogółu tych nauk i tego co widzimy na świecie. Jako pierwszą odrzucam wszechmoc. Odrzucam też wizję tego, że najpierw był Bóg i stworzył świat. Myślę, że w tym przypadku rozsądne jest zastosowanie brzytwy Ockhama. Istnienie świata należy przyjąć za naturalne i dzieją się tutaj takie procesy jak rozwój, reinkarnacja. Jest siła, która tym wszystkim steruje i to można nazwać Bogiem ale uważam, że w rozumieniu chrześcijańskim Bóg nie istnieje i dlatego dziwi mnie pisanie o chrześcijaństwie i Jezusie nawet na tej stronie, która przecież mówi o reinkarnacji i rozwoju duchowym. To przeciwieństwo chrześcijańskiej wizji Boga, który jest doskonały i ocenia ludzi i ich postępowania zsyłając później na zbawienie lub potępienie.

    „Oczekujesz jednej prawdy, podczas gdy jest iks poziomów subtelnych i na każdym z nich obowiązuje trochę inna prawda.

    Możesz poszukiwać kolejnych prawd z kolejnych poziomów i odrzucać te, które są “niżej” i oceniać je jako niegodne, nieprawdziwe. Możesz bo rozwinięta Dusza pokazuje coraz kolejne poziomy subtelne z ich kolejnymi zależnościami, prawami..

    Niemniej dla milionów ludzi owe niskie, odrzucone przez ciebie prawdy są prawdziwe.”

    Ale prawda nie jest subiektywna i nie leży pośrodku tylko leży tam gdzie leży. Ja nie znam całej prawdy, właściwie to można powiedzieć, że nie wiem nic. Ale jeśli ktoś stawia tezę, która jest nieprawdziwa to nie mogę się z nią zgodzić. Ja widzę tylko, że miliony ludzi się myli, a są też tacy którzy wiedzą więcej ode mnie ale ja i tak nie zrozumiem z ich przekazu tego co chcą mi przekazać. Kiedy pierwszy raz zetknąłem się z duchowością i czytałem Przebudzenie to zrozumiałem to zupełnie inaczej niż rozumiem to teraz i na dodatek wiem, że nie rozumiem jeszcze wszystkiego. Poruszam się jednak dalej na tej samej płaszczyźnie poznając część prawdy, a większość ludzi po prostu zwyczajnie się myli.

    „I oto są właśnie ci, którzy prezentują Ci swoją prawdę.
    I każdy ma prawo do ustalania swojej preferencji.
    Miło mi, iż studiujesz bardzo wysokie poziomy.
    Jednak wydaje się, iż ustalanie “moje lepsze” jest po prostu hodowaniem ważności.”

    Nie postrzegam tego w ten sposób. Czasem mam takie myśli, że może lepiej by było myśleć tak jak większość i razem z nimi się mylić. Nie potępiam tego, że inni myślą inaczej tylko chciałbym otaczać się ludźmi, którzy myślą tak jak ja. Gdybym zaczął rozmawiać o reinkarnacji w dowolnym towarzystwie w jakim się obracam to uznaliby mnie za jakiegoś oszołoma. Dogaduję się z tymi ludźmi ale na niższych płaszczyznach. Mogę porozmawiać o ludziach ogólnie i mechanizmach jakie nimi kierują, mogę porozmawiać o sporcie, technice czy samochodach, z dziewczynami to już w ogóle o wszystkim można porozmawiać ale to nie ma żadnej wartości intelektualnej dla mnie.

    „a masz żal, że większa ryba zjada mniejszą? tak funkcjonuje świat, po prostu nie masz akceptacji świata i zjawisk w nim zachodzących..”

    Ryba zjada mniejszą bo taka jest jej natura. A ludzie robią rzeczy sprzeczne ze swoją naturą i to mnie przeraża. Ludzie potrafią udawać miłość żeby dostać coś w zamian albo łączą się w związki bez miłości ze strachu przed byciem samotnym. Później są biernie agresywni w stosunku do partnera i jemu zarzucają nieudane życie. Tak jest u moich rodziców. Tata krokodyl ale był zakochany w mamie, a ona wybrała go z rozsądku. On ma do niej pretensje, że nie okazywała mu ciepła, ona ma pretensje, że nie pomagał w domu tak jak należy (czyli o typowo przyziemne sprawy). Najgorsze jest to, że większość znajomych moich rodziców ma podobne związki i słyszę od nich, że tak już jest w życiu. Z jednej strony chciałbym prawdziwej miłości, a z drugiej nie wiem czy taka istnieje i czy ja mając z domu takie wzorce mógłbym na taką natrafić. I o to mam żal do rodziców, którego nie potrafię się pozbyć mimo, że wybaczyłem wszystko inne włącznie z tym jak ojciec-krokodyl zachowywał się w stosunku do mnie. I odkąd mu to wybaczyłem to zaczął mnie również lepiej traktować i prawie się nie kłócimy ale od tego czasu rodzice więcej kłócą się między sobą.

    „Też tak miałem, póki nie chodziłem na regresingi grupowe, póki nie uruchomiłem witryny www. Ty też możesz się zaangażować, dzisiejsze czasy są czasami połączeń, podobne przyciąga podobne, twoja dolegliwość jest do uleczenia!”

    Nie jestem pewien czy istnieją gdzieś osoby podobne do mnie. Chociażby ta strona. Łączy nas zainteresowanie rozwojem duchowym ale pewnie wszystko inne już dzieli 🙂

    „To świetna postawa. Zeland w cz.3 na str.174 pisze o konieczności akceptacji partnerki/a takim jakim jest. Wtedy będzie wszystko oki. Myślałeś o tym? [oczywiście bardzo dobrze jest mieć kogoś zbliżonego do siebie poziomem rozwoju.]”

    I partnerka też musi w ten sam sposób zaakceptować mnie. Poza tym jeśli chodzi o wygląd to on musi na jakiejś zasadzie również przyciągnąć. Byłbym w stanie pokochać i zaakceptować tylko taką kobietę, która spodoba mi się fizycznie, a do tego duchowo musimy sobie odpowiadać i jeszcze ja musiałbym się jej spodobać z wyglądu. Samo dopasowanie wyglądu jest już bardzo trudne, a tu dochodzą jeszcze sprawy duchowe. Kocha się kogoś w całości za coś i pomimo czegoś, a nie tylko pomimo.

    „wg mnie masz hobby: duchowość i filozofia 🙂
    może tylko nie doceniasz tego, uważając iż są to sprawy mało wartościowe :)”

    Uważam, że to sprawy bardzo wartościowe ale nie są dobrze postrzegane w społeczeństwie i nie można obiektywnie zmierzyć osiągnięć w tych kwestiach. Nie mogę też się tym zajmować zawodowo, a pieniądze skądś trzeba brać. Oprócz duchowości powinno być coś jeszcze. Pytam duszę co ale nie otrzymuję żadnej odpowiedzi.

    „Może masz poczucie skrzywdzenia? Wtedy akceptacja jest własnie bardzo ciężka.”

    Tu jest problem bo nie czuję się skrzywdzony przez jakąś konkretną osobę. Nikt mi nic złego nie zrobił, a jak zrobił to już dawno to wybaczyłem i zapomniałem o tym. Problemem jest dla mnie ogólny brak miłości i więzi między ludźmi. Ja niestety widzę jak ludzie wchodzą w związki z rozsądku, przyjaźnią się z kimś kto może im coś dać w zamian, miłość kojarzy im się z seksem, a duchowość z pójściem do kościoła.

    W każdym razie dziękuję za odpowiedź i będę dalej śledził tego bloga 🙂
    Pozdrawiam.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: