Pokonywanie trudności

Na tej witrynie tak dużo jest napisane o tym, jak skomplikowany jest świat Duszy, jak zagmatwane są obciążenia – jakieś wejścia, pogryzienia, krokodyle i bóg wie co jeszcze.

Można odnieść wrażenie, że w tym całym bałaganie jest … także rozwiązanie sprawy. Bo jak? Jesteśmy coraz bardziej świadomi, coraz więcej rozpoznajemy, więc będziemy się chronić, będziemy uważać itd..itd.

Zobaczmy to na schemacie. Na górze są wysokowibracyjne energie, a schodząc niżej wchodzą  w coraz gęstsze sfery, gdzie przekształcają się w energie o niższych wibracjach.

Pokonywanie trudności

Duch chce się przejawiać, wyrażać się, więc od niego wychodzi potężna energia ekspresji. Jako, że nie jest w stanie się bezpośrednio wyrażać, tworzy się Dusza, która ma relacje, interakcje, a poprzez osobowość i ego manifestuje się w świecie materialnym.

Teraz jeśli mamy jakiś kłopot, jakieś niepowodzenie, możemy próbować działać z poziomu osobowości, tak jak powyżej powiedziałem: a to się zabezpieczać, a to unikać, a to kontrolować. I dodatkowo próbujemy z poziomu osobowości wysyłać mocno ograniczoną energię z tą intencją do Duszy [to symbilizuje czerwona strzałka]. Mówię mocno ograniczoną, ponieważ jest ona o wiele mniejsza od energii Ducha [biała strzałka] i Duszy [strzałki niebieska i żółta]. Naprawdę niewiele można tym zdziałać. Tu znajdują się wszelakie „pomysły” umysłu, „próby zrozumienia”, nauczanie itp. Jakkolwiek mogą być wartościowe jako narzędzia rozwoju świadomości, Świadomego Ja, to jednak same nie są w stanie zmienić wiele. Dopiero owo rozwinięte Świadome Ja, jeśli się uda do swoich korzeni w Duchu może stworzyć nowy potok energii mający moc zmian.

Przykładami błędnego „naprawiania” jest usilne przekonywanie dziecka przez matkę, aby było bardziej uważne, aby nie robiło błędów w dyktandzie. Matka ślęczy nad ramieniem dziecka, patrzy, jak ono pisze w zeszycie, jest nastawiona oceniająco, jest wkurzona, że dziecko znowu coś zawaliło. Wnosi energię wymagania, presję, obcinanie czasu zabawy itp. Osobowość dziecka jest przerażona, natomiast Dusza i tak ma to za nic i tak będzie swoje chciała robić.
Już lepsza jest próba wprowadzania systematyczności bez karania, ponieważ nie używa się energii osobowości, a systematyczność jest wysoką wibracją związaną z podstawami czasu.

Innym pomysłem może być wymaganie szefa, aby pracownik coś zrobił zgodnie z jego pomysłem. A pracownika Dusza dajmy na to ma inny pomysł w tej sprawie. Może na krótką metę może coś z tego być, ale w dłuższym okresie pracownik się może zbuntować. Albo – co gorsza, może przyznać szefowi rację, zracjonalizować jego wymaganie i sam zaczać na sobie to wymagać. Wtedy już sam [oprócz szefa] uciska swoją Duszę. Oczywiście do choroby tu niedaleko. W tym przypadku strzałkę czerwoną wysyła i szef i pracownik.

Nie ma co się oszukiwać, poprzez puszczanie statków z papieru pod prąd rzeki nie zawrócimy jej biegu. Próbowanie wymuszania na Duszy czegokolwiek poprzez niskowibracyjne energie jest nieporozumieniem.

ALE, mamy inną możliwość. Nie tylko jesteśmy utożsamieni z osobowością. Jesteśmy także Duchem, tak, tym na górze, który potrafi zmienić generalny strumień energii.

Oto następny schemat, pokazujący jak w obrębie Ducha, z jego energiami, z jego wysokich wibracji kumuluje i wyprowadza się fioletowa energia, która przechodzi w Duszę i ingeruje w niższe poziomy. Jeśli umiemy zmienić postawę Ducha, to zmienimy bezwiednie wręcz, bez wysiłku postawę Duszy.

Pokonywanie trudności 2

Czasami będzie to trwało jakiś czas, natomiast Duch ma możliwość kreowania zmian w Duszy poprzez własną manifestację.

Pytanie co to są te manifestacje? Najprostsze to znaleźć sobie swoje hobby i wejść w nie. Nie jest to co prawda mocno leczące, ale może wnieść zmianę w życie.

Innym przykładem jest rozpoczęcie ćwiczeń, np. medytacyjnych. Duch [czyli my sami, świadomi] przewodzi w medytacji, prowadzi Duszę po odpowiednich szlakach.

Może być to wykonywanie rytuałów religijnych, jeśli ktoś jest do tego przekonany, i jeśli jest tam namaszczenie z Ducha. Nie musimy działać z własnego Ducha, jeśli nie umiemy, od pokoleń ludzie używali wibracji Opekunów Duchowych do wywoływania zmian w swoim życiu.

W przypadku pracownika, który ma wymagania od szefa, podwładny może wznieść się na wysokość Ducha i zauważyć, że wszelkie polecenia szefa i cała ta praca są igraszkami energii, jest to lila, boska zabawa, samsara, błyski ułudy. No ale do tego trzeba trochę jednak być rozwiniętym. W zwykłych sytuacjach warto zmienić pracę, co też jest podejściem z wysokiego poziomu.

Innym sposobem może być śpiewania mantr z wibracją z poziomu Ducha. Ważne jest to, że ma być to wibracja wysoka, z poziomu Ducha. nie zaś wysiłkowe wydawanie dźwięków, naginanie się do niechcianych ćwiczeń. Mnisi zen gdy próbują adeptów, proszą aby wykonać coś, albo odpowiedzieć na pytanie. I patrzą, z jakiego poziomu pochodzi odpowiedź. Jeśli pochodzi z poziomu Ducha, to adept przechodzi egzamin.

W działających terapiach dochodzi się [na różne sposoby] do poziomu Ducha i korzystając z wysokich energii tego poziomu uruchamiane są zmiany w Duszy.

..

Tak więc, jakby Cię nie kusiło, aby zrobić z treści tej witryny kolejny podręcznik z ćwiczeniami, proponuję odwołać się w zamian do poziomu Ducha.

Oczywiście, świadomość zdobyta na czytaniu tych tekstów pomoże Ci wznieść energie. I – czego życzę – prędzej czy później

odkryjesz taki sposób emanacji swojego przedwiecznego Ducha, który obejdzie szerokim łukiem wszelakie dotychczasowe kłopoty !

Advertisements

29 komentarzy (+add yours?)

  1. Elven
    Gru 09, 2012 @ 15:07:46

    Co to za piosenka w trzecim filmiku?

  2. SwiatDucha
    Gru 10, 2012 @ 01:05:44

    tekst jest śpiewany też przez Snatam Kaur – na mojej stronie głównej ostatni film, ale do innej muzyki.
    Tutaj chyba śpiewa inna osoba, i oczywiście do innej melodii. Wydaje się, że jest to zachodnia przeróbka a Snatam była pierwsza.

  3. conchitttaConchita
    Gru 10, 2012 @ 01:23:03

    Gdzieś pisałeś (a może gdzie indziej czytałam?), że jak duch bezpośrednio ingeruje, wchodzi w nasze życie, to sprawa była poważna. I dziś znienacka wszedł duch w moją codzienność i w mak rozsypały się wszystkie trudności, konflikty, niezrozumienia ostatnich tygodni… Wszystko się rozłaskotało i rozwibrowało we mnie i puściło w totalną odwieczną nieforemną przestrzeń świadomości…

    Ciekawe, że na koniec dnia postanowiłam zajrzeć na Twoją stronkę i odczytać przesłanie tego tekstu… Taka kropka nad i.

    Chciałam napisać coś miłego na koniec, ale wszystko wydaje mi się zbyt płaskie.

    ….

  4. SwiatDucha
    Gru 10, 2012 @ 17:32:24

    Czyli najpierw przeżyłaś to, o czym później przeczytałaś 🙂

  5. magi
    Gru 10, 2012 @ 20:05:16

    Witam,

    Mam pytanie,czy znajduja sie tu artkuly dla DDA z praca nad wlasna wartoscia?

    pozdrawiam

  6. SwiatDucha
    Gru 10, 2012 @ 20:26:58

    Na stronach o pogryzieniach [link] i o zatruciach od wejścia [link] znajdują się informacje o tym, co dzieje się z DDA. Jest to raczej uświadamiające, nie ma tu bezpośrednich wskazówek terapeutycznych – jak z tym działać, jest raczej „co” jest do oczyszczania.

  7. dagmaria1
    Gru 10, 2012 @ 23:46:01

    Witam:)
    Chciałabym podzielić się takim oto doświadczeniem.Któregoś dnia bardzo pokłóciłam się z moimi rodzicami.Byłam wypełniona tak ciężkimi emocjami,że miałam wrażenie jakby zostały naruszone najbardziej bolesne części mojej Duszy.Czułam,że ten ból nie był z tego wcielenia,ale z wielu.Bolało mnie dosłownie ciało z tego bólu.Zaczęły pojawiać się w moim umyśle tak złe myśli,że bałam się samej siebie.Uświadomiłam sobie,że nie mogę się poddać nawet bólowi własnej Duszy,bo jest jeszcze we mnie inna część,której nie można dotknąć,zranić.I w tym momencie znalazłam się w tej przestrzeni albo ta przestrzeń,te wysokie wibracje zeszły w niższe rejony nie wiem. Co prawda wydawało mi się,że już nie raz byłam na terenie Ducha, ale teraz wiem,że aż tak głęboko chyba nigdy wcześniej.
    Co ciekawe żadne książki,rozmyślania,rozmowy z Duszą nie dały mi tyle co te nieprzyjemne emocje i ciężkie energie od których chciałam uciec.One pomogły mi odczuć ten wieczny moment.
    Tak się po tym zastanawiałam czy Dusza,która wybiera do swojego rozwoju piekła i jest dość mocno przesycona energiami hierarchii,konkurencji,waleczności itc.może od razu z tak ciężkich energii wejść w przestrzeń Ducha.I z tego co tu na Ziemi poczułam jest to możliwe.Czyli faktycznie panuje tam taka bezforemność,że nie ma znaczenia czy jest się sługą piekieł czy wysłannikiem niebios.Poczułam,że te ciężary piekielne,które ze sobą wlekę tam nic nie ważą.Tylko Dusza i Osobowość wmawia sobie,że ma znaczenie czy jestem dobra czy zła.Czy stworzył mnie Czarny czy Biały.A czuję,że jak Duch będzie się chciał zamanifestować to stanie to się kiedy on będzie chciał.Może to się wydarzyć w wielkiej wściekłości albo wielkim spokoju Duszy. Dla niego to nieważne.
    Kiedyś myślałam,że muszę wyciszyć,uspokoić Duszę żeby go poczuć a jednak zdarzyło to się wtedy najgłebiej kiedy byłam wściekła,zdenerwowana,obolała.Nawet medytacje nie pomogły mi go tak bardzo przywołać jak te złe emocje i chęć ucieczki od nich.Te odwiedziny były takie zaskakujące,nieprzewidziane jak dziecięca zabawa:)

  8. SwiatDucha
    Gru 12, 2012 @ 20:30:55

    A powiedz Ksenia po co mają owe istoty się pokłonić? I oddać cześć? A dajmy na to, jak akurat mają jakiś inny swój proces i akurat chcą sobie spokojnie posiedzieć? Albo ktoś chce iść na ryby? [zimno co prawda..]
    Takie wezwania może ładnie religijnie wyglądają [bo można oczywiście być religijnym nie po chrześciańsku, a np. wg religii natury].
    Jednakże każda religia jest większą lub mniejsza hipnozą.
    Jeśli ktoś zechce, odczuje potrzebę do pokłonu, to się pokłoni, albo może się pokłonić.
    A kto nie znajdzie takiej potrzeby – po co go prosić? Np. rytuały, które proponuję są po coś, ktoś przychodzi i prosi – pomóż mi wyrównać sprawy z Duszami. Wtedy warto robić coś. A jak nie ma spraw do wyrównania z Duszami, to .. po co robić ? Jeśli masz sama taką potrzebę, świetnie. Możesz nam powiedzieć: o, wiecie, dzisiaj się kłaniałam Ziemi. I świtenie, to Twój Proces. Może ktoś poczuje, że chce też, a może większość uda się na spacer? I tak też może być.

    Czemu wywierać presję, nawet lekką? [no nie wiem, czy taką lekką, jak wstawiłaś razem sześć wykrzykników w dwóch zdaniach..]

  9. SwiatDucha
    Gru 12, 2012 @ 20:46:54

    O tak, dostęp do świata Ducha mamy zawsze, ponieważ jesteśmy Duchem. A zatem będąc Duchem mamy do siebie dostęp, zwłaszcza, gdy w niższych przestrzeniach coś nie klapuje. Co prawda potrzeba odpowiedniego poziomu Świadomości, aby z tego skorzystać. Duch tam zawsze jest, natomiast my sami nie potrafimy z tego skorzystać.

    Odwołanie się do Ducha występuje pod koniec życia w ciele. Ekstremalnym przeżyciem jest „zwinięcie się” do Ducha [w kierunku Ducha, zredukowanie ciał subtelnych odległych od Ducha] w czasie śmierci. Śmierć jest krańcowym momentem niepowodzenia osobowości, jej ostatnim kłopotem, który osobowość zresztą w skutku unicestwia. No i jak się tak „zwiniemy”, to za jakiś czas możemy się ponownie „rozwinąć” do nowego życia na Ziemi w nowym wcieleniu.

    Dagmaria, miałaś doświadczenie, które można porównać do doświadczenia reinkarnacyjnego. Ja mówię, że w takich przypadkach, kiedy ktoś wychodzi ponad ego, i pojawia się energia Ducha, to tak, jakbyśmy „zyskiwali” nowe wcielenie. Zapewne może być to doświadczenie porównywalne do całego czyjegoś życia, kiedy ów ktoś nie jest w stanie „przeskoczyć siebie” [z powodu niskiego rozwoju Świadomego Ja] i umiera i dopiero na przyszłe wcielenie może zmienić postawę np. do swoich rodziców, tak jak to Ty uczyniłaś. Ja też pamiętam takie krańcowo intesywne dnie, spotkania, w których mogłem „brnąć” dalej w jakąś sprawę, mogłem zanurzyć się w przeżycia, ale wiedziałem jakie owe przeżycia by były, i że byłyby to zwyczajnie mocno karmiczne wieloletnie doznania. I, mimo, iż Dusza mnie przekonywała z siłą wodospadu, żeby w to iść, to jednak zobaczyłem to z poziomu Ducha i zdecydowałem, że już tak się uchlapać błotem nie chcę dać kolejny raz. Oczywiście, było to w obecności ogromnych energii, ogromnych emocji.

    Cesar Teruel mówi o tym, jak on sam jest utożsamiony ze świadomością, jest bezkształtna, bezdecyzyjna.

    Świadomość która można powiedzieć też nie jest Duchem, który ma pragnienie wyrażania się, a więc i wcielania się.

    Świadomością można powędrować wstecz do samej istoty życia, co Tereuel robi i można w świadomości istoty życia pozostać, dajmy na to zachowując w miarę komfortowe przeżycia w ciele. Jest to powrót do siebie, do Życia, natomiast oczywiście nie ma w tym ani krztyny atrakcyjności, ponieważ nie ma .. nic oprócz samej istoty życia.

    [proszę tylko brać pod uwagę, że Cezar Tereuel ma krokodyla. Dzięki niemu doszedł pewnie tam gdzie doszedł duchowo, ale a) nie jest w stanie go rozpoznać i b) uruchamia się mu ów krokodyl natrętnie przy rozmować z nim. Rozmówcy bowiem chcą jego odczucia, przekazy zweryfikować, zanegować, a wtedy jak krokodylec nie rzygnie jednemu i drugiemu… Oczywiście osoby chcące coś Cesarowi udowodnić najczęściej same mają ogromne wejście, inaczej pewnie by się bały coś powiedzieć wobec takiego guru. A jak duch wejściujący atakuje krokodylca, to się tylko cieszy!]

    Poniżej mamy właśnie taki moment, jak Cesar jest MOOOOOCNO wytrącony z równowagi przez pewną panią z wielkim wejściem:

    Ledwie się biedak trzyma na nogach, ledwo się powstrzymuje, aby nie żygnąć krokodylim jadem. Trochę mu popuszcza, ale napięcie ogromne. To napięcie punktują mu osoby z widowni mówiąc, że jak może nauczać ktoś, kto ma taki wysoki poziom nieakceptacji i gniewu.

  10. SwiatDucha
    Gru 12, 2012 @ 22:40:53

    Wydaje mnie się, że ten karp, co go będę jadł, też czuje..? 😉 [skomplikowany ten świat]

  11. Xing
    Gru 14, 2012 @ 00:47:20

    Miałem kiedyś taka sytuację… Zadałem sobie pytanie – czego potrzebuję do oświecenia. Odpowiedź przyszła po jakimś czasie, nie wiem – z wewnątrz czy z zewnątrz, brzmiała „Musisz zabić swoją duszę”. Wówczas mnie to zaszokowało (nie miałem bynajmniej zamiaru tego robić), ale teraz, szczególnie w kontekście tego co znalazłem na tej stronie, nabiera to głębszego sensu : )

  12. SwiatDucha
    Gru 14, 2012 @ 17:49:01

    Przechodzenie przez doświadczenie Ziemskie na łuku wznoszącym jest wznoszeniem wibracji w stronę oświecenia. Jest to oczywiście związane ze zwiększaniem świadomości. Z punktu widzenia energii Duszy można to też widzieć jako rozpuszczanie energii niższych na rzecz energii o wyższej wibracji. Może być to widziane jako „rozpuszczenie Duszy”, tej Duszy niskich wibracji, która się tułała po Ziemi w różnych emocjach, przeżyciach. Rozpuszczenie emocji, rozpuszczenie ego. Transformujemy się.

  13. Conchita
    Gru 18, 2012 @ 14:42:32

    Tak się jakoś dziwnie złożyło, chyba po to, by moja osobowość mogła lepiej pojąć, co się stało.
    Śmieszna sprawa – ostatnio zjechałam mocno ze świadomości duchowej w niższe poziomy. I nagle znienacka mnie po prostu wystrzeliło. No niezupełnie przypadkowo. Oglądałam sobie relację z konferencji z udziałem Dalajlamy i Eckharta Tolle i zaczęłam patrzeć z poziomu Tolle i Dalajlamy… Zrozumiałam różnice pomiędzy sposobem buddyjskim i Tollego – tak od środka, nie poprzez idee, ale doświadczenie wewnętrzne.
    Potem już ściągnęłam obce okulary i spojrzałam z pozycji ducha na swoją osobowość próbując znaleźć przyczynę tych skoków świadomości, co mnie tak ściąga, co mi nie pozwala być tylko nakłada na mnie ciasny skafander ego… I znalazłam… To przełomowe odkrycie, bo przez to od wielu lat kręcę się w kółko wokół własnego wędzidła. Cały czas idę jednocześnie w dwie różne strony i zależnie, która zwycięża tam mnie wrzuca :):):). Nie zauważyłam wewnętrznego błędu, paradoksu: z jednej strony chcę otwierać świadomość na to, co jest, z drugiej doskonalić swoją osobowość, żeby coraz lepiej spełniała moje oczekiwania i pragnienia. Do tej pory cele te wydawały mi się zbieżne, ale przestały: osobowość nastawia się na sukcesy i pozytywne doznania i nie lubi porażek czy cierpienia, ma swoje cele i pragnienia. Duch w ogóle nie wartościuje, ale traci się z nim kontakt, gdy się zaczyna gonić za celami ego zamiast pozostawać w otwartości.
    Hmmm…. Jak Wam się udaje to połączyć? Czy to jest w ogóle możliwe?

  14. jp75
    Gru 18, 2012 @ 21:43:36

    Nie do końca rozumiem jak ten konflikt się przejawia, wydaje mi się, że świadomość mogła by zrezygnować z oczekiwań i przyjąć cele prowadzenie ducha, ale podejrzewam, że dla osób o silnym ego to może nie być proste, dlatego nie polecam. Problem może wynikać z oceny, że podążanie za osobowością jest złe, a nie jest ani dobre ani złe, tylko w pewnym momencie to prowadzenie słabnie i się kończy, osobowość sama się poddaje, chyba najlepiej jak to się dzieje w taki naturalny sposób, a nie tak, że nie chcę ale muszę, powinienem itp. i jestem w jakims wewnętrznym konflikcie. Czyli podsumowując podążałbym za osobowością, aż ona sama oddda stery.

  15. SwiatDucha
    Gru 19, 2012 @ 00:03:45

    Brawo Conchita! Fajne wglądy. Osobowość, jak się dobrze przyjrzeć posuwa się w rozwoju w górę ciał subtelnych. Jeśli tutaj zachować rozsądek, to przekształca się to w urzeczywistnienie wyższego i wyższego poziomu.
    Błędne, lgnące Ego jest tu powiedzmy, przegięciem, realizacją Ciała Bolesnego.
    Gdy zaś mówimy o otwarcie Świadomości, to wg mnie chodzi o wytworzenie Świadomego Ja z przeżyć i doświadczeń Duszy. To kieruje nas ku ostatecznemu celowi, czyli Oświeceniu.
    Wg. mnie, zależnie od tego, na którym poziomie są rozwinięte ciała subtelne, na takim poziomie może być Oświecenie.
    np. taoiści – przyczynowe, buddyści – buddialne, Jezus – atmaniczne, zen – anupadaka.

    kiedyś debatowaliśmy o tym z Czarkiem i Łukaszem:
    https://swiatducha.wordpress.com/2011/08/08/urzeczywistnienie-potencjal/

    a tu o oświeceniu na poziomie witalnym:
    https://swiatducha.wordpress.com/2011/10/01/kiedy-slonce-bylo-bogiem/

  16. Conchita
    Gru 19, 2012 @ 14:24:23

    Zastanawiam się i muszę przyznać, że nie do końca rozumiem tych poziomów oświecenia w zależności od ciał. Wydaje mi się, że oświecenie jest otwarciem świadomości/ ducha zaangażowanego w proces inkarnacji (tzw. naszej świadomości – świadomego ja) na totalną świadomość Absolutu. Formy przejawienia się Absolutu wynikające z tej świadomości niedualnej mogą być różne – mogą przejawiać się na wiele sposobów, w tym poprzez różne ciała. Czy to masz na myśli mówiąc o oświeceniach w kolejnych ciałach subtelnych…?
    Jednak oświecona świadomość nie musi wyrażać się tylko na konkretnym poziomie (tak mi się wydaje) – ale może zmieniać formy przejawiania się np. przejawiać fizyczne manifestacje, może przesunąć się i wyrażać się na poziomie astralnym, budialnym, tworzyć religie i przy tym zachowywać się nieprzewidywalnie w stylu szalonych mistrzów zen…. mówiąc krótko korzystać z nadzędzi, jakie dają poszczególne ciała. W buddyzmie są też stopnie oświecenia (bumi) – nie pamiętam już czym się różnią, ale pamiętam że też ilością możliwych jednoczesnych manifestacji…
    Być może takie moje rozumienie wynika z tego, że podążam sobie swoją drogą związaną z jakimś ciałem i nie znam osób przebudzonych w inny sposób. Jest to dość prawdopodobne.
    Zauważyłam, że nie umiem wpasować się w szeroki ogólny nurt buddyzmu – przemawiają do mnie nauki dzogczen i mahamudry oraz Eckharta Tolle, w tym sensie, że przychodzą mi naturalnie, współgrają. Z innymi jest trudniej, bo trafiam na bariery i odbieram je jako religijność. Na jakie ciało subtelne kierują te drogi?

    jp75: mówiąc za siebie: konflikt ten nie jest specjalnie wyraźnie widoczny, odbywa się w zasadzie niezauważalnie, nagle ląduje się z ręką w nocniku w dziwnych sytuacjach i w ogłupionym stanie świadomości.
    Gdzieś na początku było jakieś pragnienie, blędna identyfikacja a potem poszło już samo. Więc wracam znów do otwartości, w której duch może się przejawiać (nie mam wtedy oczekiwanych rezultatów), ale i tak znów potem się wkręcam. Gdy rzeczywiście świadome ja integruje się z duchem i nie ma problemów przy realizacji działań, tzn. działa się, ale bez tych negatywnych skutków, nie czuć przywiązania, wszystko co pojawia się, rozpływa się w świadomości, jest otwartość, przestrzeń, chociaż zewnętrznie może nie być widać różnicy. Oczywiście chciałoby się działać ciągle z tego poziomu, ale subtelnie wciska mi się tu ego, które zaczyna identyfikować się z tą otwartością i swobodą i chciałoby wymusić ten stan. Jak wejdzie duch to to wszystko rozpływa się, bo te gierki stają się bardzo czytelne, ale jak nie wejdzie to zanurzam się… I to coraz głębiej, bo osobowość kreuje kolejne pragnienia i działania, by utrzymać dobre samopoczucie wewnętrzne… To skomplikowane… Nie ma tu wyraźnej walki, konfliktów na ostrzu noża. Może za płytko to jeszcze przejrzałam… Trzeba badać dalej :).

  17. SwiatDucha
    Gru 19, 2012 @ 17:16:54

    Do celu można dojechać jadąc taksówką, rowerem i ciężarówką. Ale można także jeździć owymi pojazdami nie dojeżdżając do celu. Osiągnięcie celu nie jest uzależnione od środka transportu, ale od zaangażowania w osiąganiu celu. A ciało człowieka [razem z ciałami subtelnymi o takiej ilości, jakiej ma] buddyzm nazywa cennym pojazdem.

    Prawidłowo mówisz, że poszczególne ciała dają narzędzia, i tyle. Nie mając danego ciała nie mamy narzędzia. Ale tylko tyle.

    Szaleni mistrzowie zen są.. szaleni. Jeśli ktoś jest szalony, niepoczytalny to ma kłopoty z psychiką, nawet jeśli mieni się mistrzem. Natomiast są mistrzowie zen, których postępowania możemy nie rozumieć, ponieważ nie obejmujemy ich przyczyn, mogą wydać się „dziwne”. Ale daje się postrzeć jakość tych działań: nie są one skażone obciążeniami. I są wysokowibracyjne.
    W takim rozumieniu myślę napisałaś słowo „szaleni”. Ja bym jednak proponował zmienić troszkę słownictwo, bo chyba chodziło Ci o niezwykłość owych mistrzów i ich doświadczeń, przeżywania, poruszeń.

  18. Conchita
    Gru 20, 2012 @ 01:48:04

    A chciałabym jednak dopytać: jak sądzisz, na poziomie jakiego ciała doznał oświecenia Eckhart Tolle? Nie umiem jakoś tego przyporządkować…

    Obserwowałam dziś siebie uważnie – jeszcze dużo chaosu i pomieszania we mnie. Może rzeczywiście rację ma jp75 – trzeba machnąć ręką na ducha i poddać się sile ciążenia pragnień osobowości i duszy… Z drugiej strony po teatrze emocji i myśli, jaki rozgrywa się w odpowiedzi na jakieś bodźce, wraca jednak świadomość jakaś taka bardziej z głębi… Pewnie to kwestia identyfikacji – identyfikuję się z foremną mną przeżywającą emocje i cierpienie. Potem identyfikuję się z nieforemną mną nieprzeżywającą cierpienia… Na obecnym etapie nie umiem jeszcze tego przeskoczyć. Samo gadanie nie wystarczy :).

  19. jp75
    Gru 20, 2012 @ 03:34:39

    Dodam jeszcze, aby nie było wątpliwości, że takie machnięcie ręką konfliktu nie usunie, jesli rzeczywiscie jest, to będzie dopóki osobowość nie ustąpi, Można być świadomym tego konfliktu ale nie cierpieć z tego powodu, a rozumiem że o to chodzi, czyli po prostu zmienić stosunek do tego i dać sobie wolność wyboru za każdym razem bez jakichś wyrzutów sumienia. Osobowość też powinna mieć szansę uczyć się na własnych błędach.

  20. SwiatDucha
    Gru 21, 2012 @ 00:16:22

    ostatnio wymyliłem szybką ścieżkę do oświecenia: oddać dowód osobisty. Ale czy ona zadziała? 😉

  21. SwiatDucha
    Gru 21, 2012 @ 00:22:27

    Nie jestem pewien, czy ET doznał oświecenia. On odegnał osobowość mówiąc: „mam cię dość!” i dzięki temu doznawał dużo spokoju bez niej. Czy istotnie podwyższyły mu się aż tak wibracje? hmm..
    Jeśli ciągle ma co do powiedzenia młodym duszom, to nadal dusza generuje mu przyszłość. Jest oczywiście o wiele lepsze życie, ale czy jest oświecenie?

  22. Conchita
    Gru 29, 2012 @ 03:58:35

    I machnęłam ręką: co ma być to będzie… :). Wszystko w swoim czasie.

    Nie mnie oceniać oświecenie Tollego (lub jego brak) – ale wydaje się, że rzeczywiście zrealizował brak ego na stałe….

  23. Conchita
    Gru 30, 2012 @ 02:05:35

    „Jak obserwuję i słucham różnych nauczycieli to wczuwam się przede wszystkim w ich stan bycia. Bliski memu sercu jest radosny stan bycia De Mello i Mooji.”

    Musiałabyś nie mieć ego, żeby takie odbicie było czyste. Sama zauważyłaś, że jesteś przyciągana przez jednych nauczycieli a przez innych nie. To, co Cię w nich przyciąga współgra w jakiś sposób z Twoim wnętrzem, pobudza, sprawia, że to, co postrzegasz jako pozytywne wchodzi to w Twój strumień świadomości. Możesz nie odbierać lub postrzegać jako negatywne całą masę innych aspektów świadomości, ale to nasze lustro tak działa. Ja bym raczej powiedziała, że bliski sercu jest Ci radosny stan bycia, a sposób samoekspresji De Mello i Mooji wzmacnia to, pobudza itp., podczas gdy Tolle nie… :).

    „Tolle pomimo bijącego ogromnego spokoju ma jakiś taki ciężki smutek. Jak patrzę na niego to czuję jakby nie było w nim życia, jakby mówiła tylko jego forma, odbieram go jakby nadal był w depresji.”

    Tolle w moim odbiorze jest mało aktywny na poziomie astrala i korzysta z mentala nie koncentrując się na tym poziomie, dla Ciebie może to być brak życia. Tam ma po prostu ciszę, spoczywa w ciszy będąc świadomością ducha. Jego forma mówi, bo jest w świadomości bezforemnej i śmieszą go nieustannie identyfikacje z formą… Nie mam pojęcia dlaczego wywołuje to w Tobie odczucie depresyjne. We mnie wzmacnia to wewnętrzną ciszę i odczucie świadomości bezforemnej. To nie jest odrzucenie życia, porzucenie celów i pragnień, nie mam wrażenia, że odrzucił ego i schował je pod dywan jak sugerujecie, ale po prostu wszedł w świadomość bezforemną i z jej poziomu działa. Wyraża się na swój sposób.

    Buddyzm nauczył mnie, że to jak postrzegamy danego nauczyciela zależy od naszych uwarunkowań karmicznych. Jeden nauczyciel działa na nas jak sam Budda, a inny nic, a i może nudzi… Tymczasem inni mają dokładnie odwrotne odczucia :).

    Ja ostatnio nie mam potrzeby słuchania zewnętrznych nauczycieli, mój umysł zapewnia wystarczające widowisko i szał pał :).

  24. Conchita
    Gru 30, 2012 @ 02:32:00

    A tutaj Tolle gada szybko i z emocją, jak to w rozmowie, inaczej niż w innych filmikach. Akurat dziś mi ktoś podesłał ten filmik…:

  25. Conchita
    Gru 30, 2012 @ 14:03:02

    Wydaje mi się (w moim krzywym zwierciadle 🙂 ), że identyfikujesz się w dużej mierze z ego. Z tego wychodzi dużo niepotrzebnych kłopotów i zawirowań, że coś trzeba bronić, bo jest podstawą nas. Za tym leci wartościowanie, oddzielanie się od innych, ocenianie i wypracowywanie pozycji.
    Według mnie ego nie istnieje, więc nie ma czego chronić. Coś, co tworzy ego – to zakrzywienie percepcji, która nagina rzeczywistość by wszystko zidentyfikować jako związane z nami, pozytywne lub negatywne, ładne lub brzydkie itp. – podstawa lgnięcia i odpychania. Tymczasem nasze „świadome ja” doskonale radzi sobie z życiem na ziemi i zaspokojeniem potrzeb. Nawet o niebo lepiej, bo w miarę odkrywania świadomego ja przestaje się żyć lękami i wydumanymi pragnieniami, jakby oczyszczał się umysł i wszystko jasno widać, tło spraw, ukryte motywy np. nie gonimy za kolejnym ciuszkiem czy przyjemnością gdy odczuwamy przykładowo brak miłości. Są ludzie, którzy całe życie żyją obok siebie zgodnie ze swoją wizją świata i swoją w nim rolą i mimo kolejnych sukcesów czy bogactwa odczuwają wewnętrzną pustkę i znużenie…

  26. Conchita
    Gru 30, 2012 @ 17:01:58

    Kseniu, pisałam w dużej mierze ogólnie o funkcjach ego w życiu codziennym każdego człowieka (moim także), nie był to przytyk do Ciebie (jeśli to tak zabrzmiało to przepraszam, bo nie było to moją intencją, nie zawsze udaje mi się zgrabnie napisać to, co bym chciała). Uważam, że warto się przyglądać temu, by rozbroić to zakrzywienie percepcji i zobaczyć obiektywnie jak się rzeczy mają. Trudno nazwać zakrzywienie postrzegania rzeczą samoistnie istniejącą, tym bardziej, że potrafi sobie znikać w chwilach przejrzystości, więc mogę powiedzieć, że nie istnieje jako takie, ale warto się temu przyglądać… 🙂
    Lgnięcie może dotyczyć każdej sfery, także tzw. duchowej, chociaż jak na moje oko to większość wiąże się z emocjami (przede wszystkim przyjemności) i „poczuciami” – poczuciem bezpieczeństwa, ważności, poczuciem „świętego spokoju” etc.
    Dla mnie duchowość nie wiąże się z jakąś wydzieloną sferą typu religijność, Bóg, anioły, no nawet nie wiem, co by tam mogło być…. Duchowość widzę wszędzie, w każdej sferze życia (włącznie z seksem) o ile jest tam żywa doświadczająca świadomość, a nie „jedzie się na automacie” czyli płytkiej świadomości ulegającej automatycznym schematycznym reakcjom na bazie lgnięcia i odpychania. Ja sama doświadczam takiej świadomości jako cierpienia (nawet jeśli akurat nic złego się nie dzieje, ale czuję, jakbym była obok prawdziwej siebie, a wszystko traci sens, życie robi się płytkie i bez znaczenia) i stąd był mój problem.
    Zgadzam się z Tobą – samooszukiwanie się jest wrogiem duchowości…

  27. SwiatDucha
    Sty 01, 2013 @ 01:31:42

    Może to dziwnie zabrzmi – tam na początku tego filmu jest most. Ileś lat temu gdy byłem w Kanadzie przejechałem kilka razy po nim.
    Natomiast siedzą na ławeczce mniej więcej tutaj [link]
    Byłem tam, trochę pożyłem, pooddychałem tamtejszym powietrzem. Istotnie, jest tam o wiele mniej pomieszania w aurach. Pomieszkałem i wróciłem – Dusza tęskniła za Polską 🙂
    W niektórych miejscach u nas też jest całkiem fajnie. W Kanadzie dodatkowo nie ma tej wielowiekowej duchowości [inna sprawa jakiej jakości], a tą moja Dusza bardzo lubi 🙂 Spytałem się jej, czy jej coś tam brakuje? Owszem, starych kościołów, odpowiedziała.

  28. pumpel
    Sty 06, 2013 @ 22:23:23

    Skojarzyło mi się z tym tematem uzdrawianie rekonektywne (Reconnection). Całkiem niedawno o tym usłyszałam i bardzo mnie temat intryguje. Tu autor metody o niej opowiada (jeśli to w ogóle jest metoda), z tym że po angielsku:

    Tu pytanie do pana Andrzeja: czy słyszał pan coś o tym? Jakieś refleksje? Bo mam okazję wejść w coś takiego i sama nie wiem… Z jednej strony dusza się cieszy i wyrywa do połączenia ze źródłem, a z drugiej pojawia się obawa, czy to aby nie jakaś ściema, czy na pewno o to właściwe źródło chodzi? Dusza taka młoda już nie jest, pewnie nie raz się nacięła, to i teraz ostrożnie podchodzi do wszelkiego otwierania się na różne energie i tworzenia połączeń nie wiadomo z czym…

  29. Trackback: Siergiej Łazariew – Diagnostyka karmy | rozejm

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: