Nauczanie o świadomości w zaburzonym stanie

Cesar Teruel mówi o tym, jak on sam jest utożsamiony ze świadomością, jest bezkształtna, bezdecyzyjna.

Świadomość która można powiedzieć też nie jest Duchem, który ma pragnienie wyrażania się, a więc i wcielania się.

Świadomością można powędrować wstecz do samej istoty życia, co Tereuel robi i można w świadomości istoty życia pozostać, dajmy na to zachowując w miarę komfortowe przeżycia w ciele. Jest to powrót do siebie, do Życia, natomiast oczywiście nie ma w tym ani krztyny atrakcyjności, ponieważ nie ma .. nic oprócz samej istoty życia.

Piękne nauki, jednak siły zła [krokodyle, duchy wejściujące] chcą przy tej okazji uzyskać dla siebie pożywienie.

A że Cezar Tereuel ma krokodyla i to dużego, sprawa jest relatywnie prosta.

Dzięki niemu doszedł pewnie tam gdzie doszedł duchowo, ale:

a) nie jest w stanie go rozpoznać, a na Wschodzie w aszramach gdzie się uczył, gdzie medytował, oczywiście nikt mu tego nie powiedział i nie zdiagnozował obciążenia. Taki jest ów piękny wschodni jogizm, że obciążeń, nawet dużych, nie umieją rozpoznać.

b) uruchamia się mu ów krokodyl natrętnie przy rozmowach – darszanach. Rozmówcy bowiem chcą jego odczucia, przekazy zupełnie słusznie – zweryfikować. Chcą przypasować do swoich człowieczych doznań, aby mieć z tego spotkania jakiś pożytek. Niektórzy inni zaś chcą jego postawy zanegować [chwytając się niedostatecznie dokładnego określania stosowanego przez  Cesara], a wtedy jak krokodylec nie zaatakuje jednego i drugiego brzydką energią… [możecie zauważyć poniżej w filmiku słowa oceniające typu „głupi”, z nimi leci bardzo przykra energia krokodyla].  Oczywiście osoby chcące coś Cesarowi udowodnić najczęściej same mają ogromne wejście, inaczej pewnie by się bały coś powiedzieć wobec takiego guru. A jak duch wejściujący atakuje krokodylca, to się tylko cieszy!]

Poniżej mamy właśnie taki moment, jak Cesar jest MOOOOOCNO wytrącony z równowagi, mocno zaburzony przez pewną panią z wielkim wejściem. Trafia kosa na kamień:

Ledwie się biedak trzyma na nogach, ledwo się powstrzymuje, aby nie chlusnąć krokodylim jadem w odpowiedzi na ogromne prowokacje ducha wejściującego tej pani. Trochę mu popuszcza, ale napięcie ogromne. Widzi, że coś złego się dzieje. Nie chce dopuścić do konfrontacji, ale mu bardzo ciężko wytrzymać, wypowiada ileś oceniających, poniżających słów wobec tej pani tu już krokodyl się częściowo aktywizuje. Cesar nie jest tego w stanie skontrolować – wychodzi, przerywa wykład, nie chce dopuścić do awantury.

To napięcie punktują mu osoby z widowni mówiąc, że jak może nauczać ktoś, kto ma taki wysoki poziom nieakceptacji i gniewu.

Reklamy

68 Komentarzy (+add yours?)

  1. Mar
    Gru 16, 2012 @ 01:00:29

    Taki mały ping – pong, który chyba nie powinien mieć miejsca…

    Odnoszę wrażenie, że jeśli ktoś zna Osho, Castanedę, Tolle’a, Gurdżijewa czy wielu, wielu innych, od Cesara niczego nowego się już nie dowie…

    Patrząc na reakcje Cesara, przypomniało mi się pewne spostrzeżenie Osho… takie mianowicie, że Budda odpowiada, ale nie reaguje. Cesar wciąż reaguje. Reakcja jest wtedy, gdy ktoś nas chwali albo nam ubliża, a my czujemy wyraźnie, jak nasze ego nadyma się z zadowolenia, albo obraża. Powoduje to czynnik zewnętrzny – nie mamy nad tym kontroli. Odpowiedź natomiast jest w pełni świadoma i neutralna. Nikt już nie może wcisnąć guziczka i spowodować, że albo lecimy w górę, albo w dół. Tylko my sami mamy nad tym kontrolę. Ale najpierw musimy wyjść ponad ego…

    No i zabić krokodyla :))

  2. SwiatDucha
    Gru 16, 2012 @ 22:39:43

    święte słowa,
    tzn. nie te o zabijaniu kr.

  3. Adam
    Gru 17, 2012 @ 00:57:59

    Podpinać się, ani tworzyć autorytetów nie warto z żadnym „guru” i nie guru, ale oglądać i czasem czerpać coś dla Siebie.
    Z oglądania jego spotkań, płynie sporo inspiracji.
    Jest bezpośredni, jakoś bardziej przemawia, ale w kilku wykładach jak na Bycie, trochę pewne zachowania są co najmniej dziwne.

    Takim prozaicznym choć ciekawym jest spoglądanie dość częste na zegarek 🙂
    Całkiem niedawno trafiłem na ten film „Gniew buddy” i zwraca uwagę jEgo poruszenie, którEgo jak mówi już nie ma.
    Nie mniej lubię posłuchać co ma do powiedzenia 🙂

  4. SwiatDucha
    Gru 17, 2012 @ 02:39:55

    z lokalnymi dziewczynami umawia i na to czeka 🙂

  5. Adam
    Gru 17, 2012 @ 03:40:13

    Andrzej nie jedż tak po krokodylu, sam wiesz jakie one nieprzyjemnie niebezpieczne 😉
    Te badania popularnych to trochę nudnawe, czy nie można bez wzorowania i pełnej akceptacji wyciągnąć czegoś ku Sobie.
    Czy trzeba wszystkich kochać i całować po stopach by coś się w na s obudziło, otworzyło kolejną bramę ?

    ….

  6. Mi...
    Gru 17, 2012 @ 16:21:46

    Gdy ujrzałem Cesara pierwszy raz poczułem, że go nie lubię, ot takie wrażenie niczym nie uzasadnionej niechęci. Po jakimś czasie posłuchałem jednego z wykładów, który odbierałem jako sprzeczność pomiędzy słowami, a tym co one niosą głębiej. Dziś zajrzałem tutaj i czytam o podpiętym „krokodylu”. Cieszę się, że znalazłem potwierdzone/wyjaśnione swoje pierwsze wrażenie odnośnie tej osoby.

    ps. dopuszczam też opcję, że może to mój krokodyl (o ile go mam) wyczuł rywala ?

  7. Mar
    Gru 17, 2012 @ 22:35:25

    Na stronce zapraszającej na spotkanie z Cesarem w Meksyku, gdzie właśnie spędzi najbliższe dni i święta, podano na końcu informację, że Cesar jest poza tak zwanym guru-business i żyje jedynie z dobrowolnych datków, które wrzuca się po spotkaniu do ustawionego w tym celu koszyka…

    (Zabiera koszyk i pędzi do dziewczyn 🙂

  8. Marek
    Gru 18, 2012 @ 02:43:25

    Powiem szczerze, że trudno mi ten film było oglądać. Coś obrzydliwego, on był w jakimś transie agresji, pieniactwa, coś okropnego.

  9. Marek
    Gru 18, 2012 @ 12:00:02

    Kseniu kochana, ego Ci chyba urosło stukrotnie; czujesz się lepsza od ludzi tu piszących? nie taka dyskutująca o tym „guru”? ponad to i ponad nas? ok, cieszę się że mogłem chociaż troszkę pomóc, w budowaniu Twojego ego.

    A co do tego „guru”, to mam jeszcze dwie uwagi. Pierwsza to taka, że ja też bym się zdenerwował, bo guru był nastawiony na odbiór a nie agresywne pytania. No ale ja nie jestem guru i nie mam przebudzenia. A druga uwaga, że ten krokodyl i opiekun to chyba idioci, przecież taka akcja sprawiła, że facet straci publikę, a więc i darmowe „jedzenie” energii. Przecież teraz nikt o zdrowych zmysłach, nie zapłaci za spotkanie z kimś kto się tak zachowuje. Chyba krokodyl strzelił sobie w stopę tym razem 🙂

  10. Marek
    Gru 18, 2012 @ 12:54:13

    Ale czego mam mu zazdrościć? przecież są znacznie od niego lepsi, wiec ewentualnie zazdroszczę innym. Ten to kiepski gracz, skoro przy pierwszym lepszym ataku „pęka”. Wiem Kseniu, oczywiście że Twoje ego ma się dobrze 🙂

  11. Marek
    Gru 18, 2012 @ 14:18:59

    Czy Ty potrafisz normalnie dyskutować, wymieniać poglądy? czy tylko pouczać, łajać, ironizować? pytam retorycznie, przecież odpowiedź doskonale znam…

  12. Darek
    Gru 19, 2012 @ 13:28:13

    Panie Andrzeju mam wiele pytań bo jest wiele ciekawych z postrzeżeń nie tylko z wypowiedzi, mowy ciała Cesara, ale o tym napisze, jak będę miał troszeczkę wolnego czasu. Mam na teraz jedno pytanie? Czy trzeba mieć rozbudowane wszystkie ciała subtelne, do maksimum[oświecenie?], żeby dokonywać takich nadprzyrodzonych zjawisk, jakie publicznie demonstrował np. Sai Baba? Merializacja przedmiotów, jasnowidzenie, rozpoznawania sumień, czytanie ludzkich myśli, itd. Szczególnie dar materializacji przedmiotów, zasługuje tu chyba na „dar z najwyższej pułki”. Zresztą mając taki DAR!!! Ma się również wszystkie inne. Bo wiek duszy Sai Baby nie był aż taki wysoki[12,5] Jak to jest? Pozdr!

  13. SwiatDucha
    Gru 19, 2012 @ 17:07:02

    Rozbudowywanie ciał subtelnych generalnie nie ma końca [przynajmniej dla naszej perspektywy – jest przed nami jeszcze kilka]. Więc jak to jest, że w przeszłości ludzie osiągali oświecenie? Otóż dla danego zestawu ciał subtelnych rozwijali oni urzeczywistnienie.

    Ciała dają potencjalność, możliwość rozwoju na danym poziomie.
    Sam rozwój w tym zestawie ciał można nazwać zwiększaniem urzeczywistnienia.
    Im większe urzeczywistnienie tym większe możliwości wykonywania niezwykłych czynów.
    Osiągnięcie doskonałości zaś można określić jako Oświecenie.
    Więc nie jest to bezpośrednio sztywno związane z wiekiem Duszy.

    O urzeczywistnieniu więcej:
    https://swiatducha.wordpress.com/2011/08/08/urzeczywistnienie-potencjal/

    Wg. mnie, zależnie od tego, na którym poziomie są rozwinięte ciała subtelne, na takim poziomie może być Oświecenie.
    np. taoiści – przyczynowe, buddyści – buddialne, Jezus – atmaniczne, zen – anupadaka.

  14. Darek
    Gru 19, 2012 @ 18:53:40

    Dziękuje Panie Andrzeju! Chodzi o zwiększenie urzeczywistnienia rozwoju obojętnie jakiego ciała? Czy żeby zająć się rozwojem wyższego ciała, trzeba mieć w jakimś stopniu rozwinięte niższe ciała na danym poziomie? Zapewne gdzieś w „Świecie Ducha” o tym czytałem, ale wyleciało mi z pamięci. Proszę Panie Andrzeju o przypomnienie. Jeśli chodzi o Pana Jezusa, zakładając na 100%, że taki człowiek istniał? Nie dziwię się że Jezus był oświecony na ciele atmanicznym dlatego, bo sensie ogólnym, Jezusa nie dotyczyła wolna wola. On dostał od Boga, życie z góry ustalone[przeznaczenie]. Znał swoje losy życiowe. Wiedział kto go wyda, i że skończy na krzyżu, wybawiając ludzkość od naszego grzesznego życia. Był przecież znakomitym jasnowidzem. Gdyby z wolnego wyboru uciekł, rezygnując ze swojego końcowego przeznaczenia, nie mogłaby zaistnieć w ogóle wiara chrześcijańska, oraz symbol Krzyża[Odkupienia]. Z drugiej strony Jezus mając swój zaawansowany wiek duszy[18], musiał wcześniej się gdzieś rozwijać. Musiał bez działań na anupadace, mieć również i karmę? Moim zdaniem inkarnował na Ziemi w ludzkim ciele, tak samo jak i my? Trochę tu niejasności w tych oświeceniach na Jego ciałach subtelnych. Z badań wahadłem, i dziejów Jego życia, Jezus nie działał z poziomu Anupadaka. Był oświecony na ciele atmanicznym. W takim razie w jaki sposób, mógł być doskonały, nie będąc oświecony na ciele anupadaka? A co z ciałem Adi? Pozdrawiam Wszystkich i Życzę Zdrowych i Radosnych Świąt!

  15. Darek
    Gru 19, 2012 @ 20:32:09

    W linku od Pana znalazłem już odpowiedź na powyższe pytania. Jeśli chodzi o P.Jezusa to trzymam się Jego przeznaczenia. Pisze Pan w powyższym poście że [Rozbudowywanie ciał subtelnych generalnie nie ma końca [przynajmniej dla naszej perspektywy – jest przed nami jeszcze kilka], czyli rozbudowa ciał subtelnych to nie urzeczywistnienie? Bo urzeczywistnienie ma swoją granice końcową, swoje maximum, jak Pan pisze na stronie z powyższego linku. Sorry, ale trochę się pogubiłem, jeśli chodzi o rozbudowę i urzeczywistnienie. Coś na temat Cesara. W pierwszym filmiku pozwolił mi się pośmiać razem z nim i widownią. Dużo mi ten uśmiech pomógł w ogólnym samopoczuciu, ponieważ rzadko się śmieję. Można powiedzieć raz na ruski rok! Zachowanie Cesara jeśli chodzi o mowę ciała, w pierwszym filmiku, jest niemal podobne do mojego,[ te wiercenie się poprawiając ubranie, patrząc na zegarek, zakładanie nogi na nagę]. Jedynie brak w moim zachowaniu tej swobody[wyluzowania], i poczucia szczęścia manifestującego się śmiechem i zarażaniem nim innych. Tak ogólnie nie wiem czy wytrzymał bym taki publiczny występ? Chyba poszedłbym do ubikacji i uciekł ze studia. Może to kwestia przyzwyczajenia? Pamiętam jak w podstawówce na apelu, miałem przed tłumem uczniów, zarecytować wiersz. Uciekłem do ubikacji. To też nie moja działka! Podzielam również Cesara przekonania -Co do istoty „JA”, że nie istnieje. Bo tak naprawdę to tylko słowo które nas identyfikuje. Natomiast na pytanie pani z wejściem „ja nie istnieje, to z kim ja teraz rozmawiam”, zastąpił bym słowo „ja”, np.”moja anielskość”, albo ” mój duch”. Jak mnie niektórzy pytają kim jestem, to zawsze odpowiadam że „duchem”. Nie którzy się z tym godzą, a drudzy wzruszają ramionami.

  16. Conchita
    Gru 20, 2012 @ 01:09:21

    Spróbowałam obejrzeć Cesara…. :). Pierwszy wykład mnie znudził, nie wytrwałam dłużej niż 20 min. i poskakałam po ciągu dalszym. Dlaczego? Bo to co mówił, nie płynęło z jego głębi, w tym momencie nagrania płynęło to z intelektu, który te tematy przerobił wielokrotnie podczas tych lat nauczania, więc mógł gadać „po oświeconemu” niejako z automatu. Zupełnie inaczej jest u E. Tolle, który tematy też przerobił wielokrotnie, ale zawsze mówi z głębi świadomości, z przebudzenia :).

    Drugi filmik obejrzałam w większości, do jego wyjścia i początków tłumaczenia się… Masakra! Krokodyl zrobił go w bambuko :). Za słowami nie idzie praktyka, oświecenie na ustach, głupek, kto w nie nie wierzy :). Ale kim jest głupek, skoro „ja” nie istnieje? No zbyt durnowata to istota, by pojąć te prawdy. Ten kawałek podobał mi się najbardziej:). Cesar jest przekonany, że on jest oświecony 🙂 – choć postrzega ten paradoks, to jednak nie poddaje się, tylko broni swojego oświeconego „ja”… Widzi, że to bez sensu, ale brnie coraz głębiej, tłumaczy się i to z czytelnego dla wszystkich poziomu urażonego „ja”….

    Spotkałam w życiu trzech lub czterech oświeconych nauczycieli podczas publicznych wykładów i żaden z nich nie zachowywał się w ten sposób. Ich słowa płynęły z głębi świadomości, z serca prosto do świadomości, serc słuchaczy – nikt nawet nie próbował ich zaatakować. Zresztą jak – płynęła przez nich miłość i dobroć, skromność i pokora, ale i radość, w zasadzie uśmiech wracał wciąż na ich twarz. Nie taki krokodyli śmieszek Cesara, ale radość wypływająca z środka. Jeden na wstępie powiedział, że jest w zasadzie zwykłym facetem i nie wie, dlaczego tu siedzi na wywyższonym miejscu. :D.
    Dobrze się wybrać na takie spotkanie, jakby ktoś miał taką możliwość, dary umysłu płyną bezpośrednio z umysłu do umysłu, gdyż tacy nauczyciele nie postrzegają siebie jako oddzielonych od innych (w tym oczywiście od nas na widowni 🙂 ).

  17. Darek
    Gru 20, 2012 @ 23:49:27

    Ktoś pode mną kupił i remontuje mieszkanie. Robi to już ponad pół roku. Czaska, wierci, tnie szlifierkami kątowymi, itd! Idzie oszaleć! Nawet radia nie można posłuchać. Ale jak wybiła 19.00, to zrobiła się cisza jak makiem zasiał? Sąsiedzi albo gdzies wybyli, albo czekają w ciszy na przebiegunowanie? KJończę bo mi się zmieniają bieguny w głowie! Będzie Dobrze!!!

  18. SwiatDucha
    Gru 21, 2012 @ 00:13:45

    Tak: rozbudowa ciał subtelnych to nie urzeczywistnienie.

  19. Darek
    Gru 21, 2012 @ 15:16:48

    Conchita, a kim jest Twoja albo moja świadomość? Przecież bez niej nie wiedzielibyśmy że żyjemy? Pozdr!

  20. SwiatDucha
    Gru 22, 2012 @ 15:04:06

    Wpis razem z filmami jest wstawiony aby pooglądać sobie ów „poziom”, aby poczuć własne wewnętrzne odczucia [różnorakie, także nieprzyjemne] w związku z owymi filmami. Taki był mój zamysł, kierowałem się ku zwiększaniu świadomości. Czemu zaś ćwiczenia w świadomości określasz tak pejoratywnie?
    Zawsze uważałem, że kobiety są wartościowe z powodu dobra jakie noszą w sobie: akceptacji, zrozumienia, współczucia, które umieją wyrazić.

  21. jagafia
    Gru 26, 2012 @ 03:37:24

    Tez go nie lubię,rzeczywiscie widac ogromna roznicę pomiedzy nim a E. tolle, ,nie lubie, nie lubię ! takie osoby prowokują wojny, nie tylko fizyczne ale tez energetyczne,po takim przedstawieniu, wojna na klątwy to pierwsza rzecz jaka sie dzieje,moglspokojnie po ludzku wyjasnic pani ale zabraklomu wiedzy ,poprostu 🙂 czuje sie silny energetycznie ale nawet ja ( choc niestety nie widzialam krokodyla choc bardzo bym chciala) wiem,widzezeaz tak silny nie jest:)

  22. heddon
    Sty 02, 2013 @ 13:36:47

    Przepraszam, że się wtrącę, ale moim zdaniem właśnie taka złośliwa uwaga ma wszelkie znamiona krokodylego podszeptu. Wynikajace z niej potem „cięte riposty” to oczekiwany efekt, znakomity przykład na to, jak z jednego ziarenka może pięknie wykiełkować cała rabatka, w sam raz na pożywną sałatkę energetyczną dla głodnego krokodyla. Łuskowaci proszą o jeszcze.

  23. SwiatDucha
    Sty 04, 2013 @ 12:48:21

    tak to wygląda.
    Złośliwości co prawda to raczej domena osób z wejściami, natomiast stanowią one dobrą prowokację dla kr, aby „zaczął walczyć o swoje” i oczywiście aby jadł. Co mu na to ślinka tylko leci. 🙂

  24. greta minde
    Sty 04, 2013 @ 20:28:26

    Ale się setnie ubawiłam z tej sugestii 😀

    Zaciekawiły mnie te momenty gwałtownego zwracania uwagi na inny kierunek, dla przykładu niewinne pytanie ‚A co jest nie tak w gniewie’ po tym jak tym gniewem najpierw wybuchł, w przykry sposób zresztą, a później słownie zaprzeczał temu wybuchowi. Albo zwracanie uwagi na mowę ciała,która w jego przypadku dużo demaskuje :)) i to raczej nie oświecenie :))

  25. Atoja
    Lu 02, 2013 @ 11:46:36

    Conchita
    O kim piszesz? „Spotkałam w życiu trzech lub czterech oświeconych nauczycieli podczas publicznych wykładów”?

    Co do Cesara
    W sumie troche jak dzieci szukacie/szukamy idealnego oświeconego nauczyciela. On nie jest oświecony ale ma dobry wgląd w sytuację. I tak jak powiedział – ile ma odpowiadać na głupie pytania głupich ego? JA nie istnieje ale dopiero w momencie jak sobie to dogłębnie uświadomisz. A do tego czasu wszystkie JA istnieją i wkurzają innych, powodując niepotrzebne sprzeczki.
    Na pewnym poziomie da mu to dodatkowo wgląd w swoja sytuację. Po 50ciu takich „rozmowach” może i Budda lał by po ryju, krzycząc…”urzeczywistnij w sobie spokój”:).
    Wiele z jego rozmówców rożni od niego w danym momencie (kto wie, co będzie za chwilę) kosmosem świadomości. JA bym zrezygnował po kilku takich gadkach z prowadzenia zajęć w takim stylu.

  26. Atoja
    Lu 06, 2013 @ 21:56:27

    Wyjechała na wczasy czy szuka tych oświeconych:))

  27. Conchita
    Lu 07, 2013 @ 10:32:40

    O! Nie zauważyłam Twojego komentarza! Gdy znika on z listy nowych komentarzy w menu bocznym to jest to nie do wykrycia dla mnie…

    Ja bywam generalnie na buddyjskich wykładach, nie wiem, czy to Cię interesuje, bo to zawsze jest już jakaś oficjalna ścieżka.

    Byłam na wykładach nieżyjącego już w sensie fizycznym Tengi Rinpocze – to był na pewno oświecony nauczyciel. Nie mówiąc, że podczas samych wykładów zaliczyłam kilka oszałamiających wglądów, to jeszcze można było mu w myślach zadać pytanie i nadchodziła odpowiedź, cały czas czuło się nieoddzielność jego umysłu. Dużo by można pisać… Powiem tylko, że raz było odecne moje ok. 5 letnie wówczas dziecko podczas poczęstunku z okazji Jego urodzin. I moje dziecko znienacka zaczęło mówić, że czuje, że to co postrzega zmysłami, wzrokiem to nie jest prawdziwe, że nie wie co, ale co innego jest naprawdę… I ta niesamowita skromność i dobroć, radosność, łagodność, którą promieniował mimo dolegliwości fizycznych…

    Pozostałe moje typy to Garchen Rinpocze i Khandro Rinpocze (poza tym obstawiam też wesołego Patrula Rinpocze) – samą swoją obecnością budzą w ludziach radosną i świetlistą świadomość pozbawioną obciążeń…

    Zauważam też czasami przejawy tego u ludzi spotykanych na ulicy. Niedawno byłam w barze i spojrzałam na starszego faceta pałaszującego kurczaka, on też spojrzał na mnie i poszła taka fala jakiejś czystej świetlistej świadomości – wszystko pojaśniało wokoło i stało się czyste i piękne. Gdy wychodził, podszedł do mnie i powiedział coś miłego, jakieś życzenia smacznego i dobrego dnia, czyli na pewno to było obustronne.

  28. Atoja
    Lu 08, 2013 @ 17:17:21

    No cóż…tego sie obawiałem…jakieś wglądy mają, jakies umiejętności mają, ale rożnica typu mili, uprzejmi, to raczej kwestia kultury, otoczenia i temperamentu. Od świecenia są poki co daleko.
    No ale jak karma ciągnie czyjąś duszę do tamtego regionu i konkretnej religii, to trudno oczekiwać innych doświadczeń, niz pozytywne.
    Fajnie, że takie przygody się zdarzają. Ale…

  29. Atoja
    Lu 09, 2013 @ 00:12:10

    Ale jak się znasz na buddyzmie, to poleć stronę, gdzie są mowy Buddy bez niepotrzebnych opisów, interpretacji, dodatków kolejnych nauczycieli itd

  30. Atoja
    Lu 09, 2013 @ 00:14:03

    Atoja
    lut 08, 2013 @ 17:17:21

    No cóż…tego sie obawiałem…jakieś wglądy mają, jakies umiejętności mają, ale rożnica typu mili, uprzejmi, to raczej kwestia kultury, otoczenia i temperamentu. Od świecenia są poki co daleko.
    No ale jak karma ciągnie czyjąś duszę do tamtego regionu i konkretnej religii, to trudno oczekiwać innych doświadczeń, niz pozytywne.
    Fajnie, że takie przygody się zdarzają. Ale…

    Odpowiedz

    Atoja
    lut 09, 2013 @ 00:12:10

    Ale jak się znasz na buddyzmie, to poleć stronę, gdzie są mowy Buddy bez niepotrzebnych opisów, interpretacji, dodatków kolejnych nauczycieli itd

  31. Conchita
    Lu 10, 2013 @ 00:09:57

    Atoja: Jak Cię nie ciągnie do buddyzmu i nic w tym nie widzisz to nie ma co Ci czegokolwiek z tego polecać… :). Każdy ma jakieś uwarunkowania i pewne rzeczy do nas trafiają a inne nie… Ja na przykład nie trawię new age, totalnie nie trawię dyskusji biblijnych i kabały :), nawet nie lubię dywagacji buddyjskich w oparciu o wiedzę wyczytaną z tekstów (więc nie wiem, czy mogę powiedzieć, że znam się na buddyzmie 😉 ). Mam proste podejście: lubię sprawdzać i doświadczać. Więc nic Ci nie polecę. Zamiast szukać na zewnątrz i wysuwać jakieś pseudoteorie na temat innych poszukaj lepiej w sobie, żebyś już nie potrzebował zewnętrznych punktów odniesienia.

    A jednak coś podrzucę, właśnie przed chwilą dostałam – jeszcze świeże i nieczytane, ale zapowiada się ciekawie (niestety tylko po angielsku):
    http://liberationunleashed.com/PDF/Gateless_Gatecrashers.pdf

  32. Atoja
    Lu 10, 2013 @ 07:20:53

    Dzięki Conchita, może podszkolę englisza, a jest coś po polskiemu:)?

  33. Conchita
    Lu 11, 2013 @ 10:07:52

    „W zasadzie Cezar, mimo mankamentów doskakuje wyżej świadomością niż Te buddysty, a nawet Tolle.”

    Naprawdę nie wiesz o czym piszesz (pewnie nawet nie widziałeś żadnej z tych osób)… Widzę w tym niską bezmyślną prowokację i próbę wkręcania.

    Ja myślę, że najbardziej oświecony jest Twój stół, Atoja – on w ogóle nie ma ego!

  34. Atoja
    Lu 11, 2013 @ 14:55:52

    Andrzej – czy rozumiesz, że masz wykroczyć poza umysł w rozwoju duchowym? I 2 – pisałem do Conchity a nie do Ciebie, czy to rozumiesz i potrafisz zachować Ciszę?

  35. Atoja
    Lu 11, 2013 @ 14:56:58

    ciszę w tym temacie:) Ciesze się że podobnie odczuwasz czy też badasz Cezara co do świadomości:)

  36. Atoja
    Lu 11, 2013 @ 15:04:10

    Conchita
    Mam dwie wiadomosci – znam ich wszystkich a raczej ich widziałem. A nawet sciśle pobadalem i wiem i czuję co mówię. Nie zawsze „moce” nawet „przewspaniałe” świadczą o świadomości. Cezar na razie „wymiata”, oby tylko mu to zostało bez dopalacza-krokodyla.
    Dotknęłaś sedna – też tak uważam, że w ostatnim stwierdzeniu masz rację.

  37. SwiatDucha
    Lu 11, 2013 @ 16:09:08

    to mi to powiedz, że do Conchity to było

    z tego, co widzę na stronie, twój komentarz
    Atoja lut 09, 2013 @ 00:14:03 [Edit]
    jest bezpośrednio pod moim
    SwiatDucha lut 07, 2013 @ 19:34:27 [Edit]

    i pewnie dlatego to osobiście przyjąłem.
    Przepraszam.

  38. Atoja
    Lu 11, 2013 @ 17:41:05

    Dziękuję:)

  39. Atoja
    Lu 11, 2013 @ 21:14:46

    A jak odbieracie tego gościa znakomici badacze, https://www.youtube.com/watch?v=qggJBSnVoQ8 ? W razie czego miły Gospodarz przeniesie to do właściwego tematu. Jeff Foster

  40. Atoja
    Lu 12, 2013 @ 11:29:55

    Conchita
    Mam dwie wiadomosci – znam ich wszystkich a raczej ich widziałem. A nawet sciśle pobadalem i wiem i czuję co mówię. Nie zawsze “moce” nawet “przewspaniałe” świadczą o świadomości. Cezar na razie “wymiata”, oby tylko mu to zostało bez dopalacza-krokodyla.
    Dotknęłaś sedna – też tak uważam, że w ostatnim stwierdzeniu masz rację.

  41. Conchita
    Lu 12, 2013 @ 15:47:57

    Dla mnie to krokodyl a nie Cezar wymiata, a poza tym to całe wymiatanie jakoś nie daje mi nic i na dłuższą metę po prostu przynudza. Bo to nie jest temat do omawiania, tylko doświadczania. Albo można coś z tego doświadczyć albo nie – i w tedy całe słuchanie to tworzenie sobie kolejnych wyobrażeń i iluzji, że coś można osiągnąć, czy wyjść ponad ego.
    Khando Rinpocze kiedyś podczas wykładu stwierdziła, że ego nie istnieje, więc nie ma z czym walczyć, ponad co wychodzić itp. i była w tym moc taka, że najpierw mało się nie popłakałam, że tyle życia zmarnowałam wierząc w ego i wykonując całą masę dziwnych działań w celu jego ochrony, a potem przez dwa kolejne dni się śmiałam ze wszystkiego, co się wydarzało, bo działania innych wydawały mi się mocno komiczne. Teraz być może znów łyknęłam wirusa ego – jest to całkiem niewykluczone, chociaż trudno mi to stwierdzić, bo nie wiem, czym to ego jest (w sensie doświadczalnym oczywiście, bo teorie na ten temat są znane).

    Nie zajmuję się badaniami innych, więc to pytanie do Andrzeja jednak hihihihi :).

    Ale zgodzę się z Tobą w jednym: na miejscu Cezara i innych zrezygnowałabym z takich spędów – talk-show, dopóki nie będą tego robić z miłości i chęci pomocy innym. Już bardziej podobają mi się działania wskazywaczy (liberation unleashed – z poprzedniego linka), którzy doprowadzają ludzi do rozpracowania iluzji ego w indywidualnych rozmowach – bez błysku fleszy i kamer.

  42. SwiatDucha
    Lu 12, 2013 @ 23:00:21

    > Dla mnie to krokodyl a nie Cezar wymiata

    Tak też może być, może Cezarowi mocno pomagać.

    Z tego, co wiem, to Ego w sensie ostatecznym oczywiście nie istnieje. Jednakże w obszarze ciał [subtelnych i fizycznego], w obszarze doświadczeń, ego jest niezwykle korzystne, wręcz jest niezbędnym elementem poprzedzającym uruchomienie Świadomego Ja. Natomiast gdy już mamy wgląd duchowy, to zauważamy że to [ego], które na poprzednim etapie było niezwykle korzystne, to na tym już wydaje się być aż przeszkodą. I Khandro Rinpoche już jest na etapie realizacji owej potrzeby usunięcia ego. I jej słowa mają tak dużą siłę, pewnie dlatego, że ma ona to pragnienie i realizację. Gdy wyszła na poziom Ducha, esencji, to na tamtej płaszczyźnie istotnie nie ma ciał, więc i ego nie ma.

    Ja bym proponował brać pod uwagę fazowość [timing] w rozwoju duchowym. Są osoby, które mają daną potrzebę, a są też i takie, którym owa potrzeba jeszcze nie nadeszła. Stąd nie wszyscy są tacy sami i osobiście nie chciałbym doradzać tego samego wszystkim.

  43. Conchita
    Lu 12, 2013 @ 23:35:26

    Masz rację – wszystko ma swój czas i to różny u różnych ludzi.
    Zamiast bić pianę skupię się na tym, co mnie tu przyciąga… Bo jak zwykle na leniucha wchodzę w tematy „zastępcze” :).

  44. Conchita
    Lu 13, 2013 @ 11:33:18

    Hej! Przypomina to medytacyjne wchłonięcie – dhjanę, z tym, że bez medytacji, bo oobe jakby na to nie patrzyć umożliwia ścieżkę na skróty…

    Poczytaj sobie o medytacyjnych wchłonięciach Buddy i może w tym odnajdziesz swoje stany:
    http://forumzn.katalogi.pl/Historyjki_o_joginach_i_medytacji-t7636-s18.html

  45. SwiatDucha
    Lu 13, 2013 @ 15:37:22

    Darek pisze:

    Witam! Ostatnio będąc w astralu czy może w innym wyższym wymiarze? Znalazłem drogę do tzw.”Nektaru Szczęścia, Miłości” . Albo “nektaru niebytu”, tak mi się to zakodowało. W czym rzecz – P.Andrzeju czy istnieje fachowy, ezoteryczny, może buddystyczny termin stanu który tam doświadczam? Wchodzę w taki stan gdzie cały mój umysł rozpływa się w tym “nektarze”, nie mając poczucia upływu czasu, nie ma ego, ja jest tym nieskończonym nektarem, a stan mojej świadomości jest niezmienny, bez żadnych myśli, pragnień. Nie ma “nic”, ale jednak ta “maja” że nic nie ma, jest niby mną. Ten stan to stan permanentnego odpoczynku mojego umysłu. To jest taka “maja”, “ułuda”, że “jestem, ale mnie nie ma”. Można wyjść z tego stanu w dowolnej chwili ponieważ jestem jakby w tym stanie połączony z jeszcze wyższą świadomością, która obejmuje cały ten proces tego stanu odpoczynku mojego umysłu[jakby czuwa] To jest w skrócie “bycie w niebycie”, taka “maja”, z której w trakcie jej opuszczania, następuje pewien rodzaj wzglądu, i telepatyczny przekaz że jest to stan “niebytu”, “Rozpłynięcie się w Boskim Nektarze”. Piszę o tym bo jest to stan nie do opisania przyjemny!!! Jak w pełni zrelaksuje umysł, jestem pełen duchowego wigoru[energii], do dalszego harcowania po “astralu”w którym nie mam wpływu na otoczenie. Coraz rzadziej wkraczam w obszary “podwymiarów astralnych” w których mogę świadomym ja kreować swoją rzeczywistość. Wolę przeżywać jednak harce które mi “Wszechświat” przygotował. Sama kreacja rzeczywistości jednak była trochę wysiłkiem duchowym. I to mnie już trochę znudziło. Dałem na jakiś czas sobie z tym spokój. Pozdrawiam!

  46. SwiatDucha
    Lu 13, 2013 @ 15:44:42

    Wstępujesz prawdopodobnie na poziomy Ducha. Twój opis jest podobny do opisów osób, które osiągają taką błogość po śmierci. A ty za życia.

    Conchita pewnie Twój post skomentowała, jak poniżej. Coś te komentarze nie bardzo dobrze działają, często widzę, że coś piszę i później się pojawia nie tam, gdzie sobie wyobrażałem…

    Hej! Przypomina to medytacyjne wchłonięcie – dhjanę, z tym, że bez medytacji, bo oobe jakby na to nie patrzyć umożliwia ścieżkę na skróty…

    Poczytaj sobie o medytacyjnych wchłonięciach Buddy i może w tym odnajdziesz swoje stany:
    http://forumzn.katalogi.pl/Historyjki_o_joginach_i_medytacji-t7636-s18.html

  47. Atoja
    Lu 13, 2013 @ 23:42:52

    A jak odbieracie tego gościa znakomici badacze, https://www.youtube.com/watch?v=qggJBSnVoQ8 ? W razie czego miły Gospodarz przeniesie to do właściwego tematu. Jeff Foster

  48. Darek
    Lu 14, 2013 @ 00:34:48

    P.Andrzeju! Zgadza się! To zapewne wkroczenie w stan „Ducha”. Z odpoczynku w tym „błogim” stanie korzystałem już wiele razy wcześniej. Tak jak pisałem, ostatnim razem 08.02.2013r. Jakoś wcześniej nie było mi to dane abym o tym pisał, ponieważ podczas „wybudzania” z tej błogości, zawsze przynosiłem „stamtąd” jakiś dla mnie przekaz w postaci krótkich zdań. Niektórych nawet nie zapisywałem, ponieważ schodząc z wibracji z wyższych ciałach subtelnych, w coraz to niższe, sens owych zdań się zatracał. W tych wysokich wibracjach owo znaczenie tych różnych słów miało wysoki i zrozumiały charakter odnośnie danej sytuacji która to mnie dotyczyła. Natomiast siedząc już „wybudzony”z otwartymi oczyma, cały czas będąc jeszcze na wysokich wibracjach[ciałach], i mając tą świadomość, poddawałem analizie znaczenie sensu danego przekazu[zdania], na niższe ciała subtelne, samemu zaniżając wibracje, i schodząc w coraz to niższe partie[c.subtelnych]. Na bardzo krótką chwilę udało mi się musnąć wymiaru fizycznego, i zobaczyć jak dany przekaz przedstawiał by się w realu. Tutaj na „jawie”, te przekazy[zdania], wyglądały jak wyrwane[zapożyczone] z jakiegoś kontekstu. Następnie podnosiłem wibrację coraz to wyżej, aż poczułem że moja świadomość wskoczyła na wyższe ciało. I znowu te samo zdanie analizowałem, będąc na coraz to wyższym ciele. Im wyżej, zdanie[przekaz], nabierał coraz to większego sensu przekazu info. Pamiętam dokładnie jak zawyżałem i zaniżałem wibracje, „wskakując” na wyższe czy niższe ciała subtelne. Nie było w tym żadnych trudności. Nie musiałem wskakiwać o jeden poziom wyżej, czy niżej i pozostawać tam jakąś chwilę. Mogłem od razu wskoczyć czy zejść o kilka ciał subt.niżej czy wyżej, czując tylko przeskoki „świadomości”. Natomiast nie pamiętam czy np.działając na ciele astralnym, mogłem znaleźć się od razu w punkcie wyjścia „stanu niebytu”. Raczej chyba nie? „Ktoś” mnie jednak pilnował, żebym nie mógł przeliczyć dokładnie ilość przeskoków, z wyższego na niższy poziom wibracji, i odwrotnie. Nie wiem też na jakim ciele działałem będąc w tym stanie „błogości”? Przy schodzeniu na niższe ciała, moja świadomość uchwyciła jakby spadek o 5 , lub 4 poziomy ciał. Nie chce celowo zawyżać, być może że był to spadek o 3? Chociaż dalej przystaje na 5-ciu, ewentualnie 4-ch. Moja świadomość była w tym jednak trochę ograniczona. Aha, kiedy działałem na tym najwyższym ciele subtelnym, odpoczywając w tym „błogim stanie”, musiałem ciągle kontrolować stan natężenia wibracji. Pamiętam przestrzeń, i białe wirujące światło. Cała przestrzeń bardzo szybko wirowała białym jasnym przyjemnym światłem, a moja wyższa świadomość pilnowała żeby nie doszło do przeładowania energii, lub jej spadku. To było nieodzowne aby doświadczać tego „Boskiego Stanu Niebytu”. Z drugiej strony siedząc teraz przed komputerem, wydaje mi się że ta „świadomość która kontrolowała stan wibracji, była nie moją świadomością, lecz inną niezależną i wyższą! Ale jakby obydwie te świadomości, ta „kontrolująca natężenie energii” i ta moja „odpoczywająca”, zlewała się w jedną, i była też moją. Taka „maja, ułuda”. Wchodząc w sferę swojego ducha, wydaje mi się że „moja świadomość”, zlewa się w jedno z „Boską Świadomością”, i to w tych „miejscach” nie ma żadnego znaczenia. Natomiast spekulacje odbywają się tylko tutaj w wymiarze fizycznym. To wygląda tak jak w którymś z postów napisałem, że to Bóg wszystko „robi”, udając że nic nie robi. Natomiast z poziomu Świata Fizycznego, to Nam się wydaję że to My wszystko robimy. A w rzeczywistości nie robimy nic. Niech to zostanie więc taką „mają” dla Nas. Ci którzy przez medytacje, czy OOBE, doświadczyli podobnego „stanu”, mogą mieć całkiem odmienny punk widzenia, a ja przedstawiłem swój, i nikomu go nie narzucam. Bardzo się zmitrężyłem aby te duchowe stany ubrać w miarę zrozumiałe słowa, oddając Wam ten tekst w jak najlepsze zrozumienie. Pozdrawiam!

  49. SwiatDucha
    Lu 14, 2013 @ 02:18:15

    Opisujesz bardzo ciekawe ćwiczenia!

  50. Darek
    Lu 14, 2013 @ 15:14:44

    Hej Conchita! Jak tylko znajdę trochę czasu, to poczytam na temat medytacyjnych wchłonięć Buddy z linku który mi podesłałaś! Dzięki! Pozdrawiam!

  51. Darek
    Lu 14, 2013 @ 15:49:41

    Witam P.Andrzeju! Dzięki Pana witrynie wiele się nauczyłem! Za 2 dni znowu trochę poeksperymentuje. Ale nie mam pewności, że znowu uda mi się osiągnąć ten stan „Świadomości Niebytu”? Podróże są różne! Za każdym razem jest inaczej, inne „podwymiary”, atrakcje, doznania, itd. Bardzo często się zdarza że „trip” jest tak urozmaicony w swojej potędze, że następnego dnia wiele z niego nie pamiętam. Te dwa ostatnie miały charakter czysto „mistyczny”. Nie zawsze „wszechświat” pozwala mi dotykać tych najwyższych „wyżyn”. Jak znajdę trochę czasu przeanalizuje teksty które Conchita wysłała mi w linku. Pozdrawiam!

  52. Darek
    Lu 14, 2013 @ 22:37:07

    Cześć! Wczoraj link jeszcze działał. Dzisiaj już nie działa? Znalazłem te strony, ale nawet bezpośrednio w nie wchodząc, skutek jest identyczny. Tak to wygląda jakby były celowo zablokowane?

  53. SwiatDucha
    Lu 16, 2013 @ 23:50:53

    > Za każdym razem jest inaczej,

    i tak najwyraźniej ma być 🙂 Sfera, w której zachodzą zmiany jest [jak się wydaje] nieskończona, stąd nieskończoność możliwych wariantów.

  54. SwiatDucha
    Lu 17, 2013 @ 00:13:57

    ja przed chwilą otworzyłem tą stronę.

  55. Atoja
    Lu 18, 2013 @ 18:44:52

    a Jeffa nie otworzyłeś;)

  56. Darek
    Lu 20, 2013 @ 00:32:16

    Witam! Nie rozumiem po rosyjsku. Pozdr!

  57. Darek
    Mar 03, 2013 @ 01:15:43

    Witam! Tak na prawdę przed chwilą, kiedy skończyłem czytanie o medytacyjnych wchłonięciach duchowych nauczycieli, oraz samego Buddy, to momentu całkowitego jego oświecenia. Uzmysłowiłem sobie jaki spotkał mnie zaszczyt osiągnięcia tego procesu wchłonięcia. Z opisu wchłonięcia medytacyjnego Buddy, cytat „nawet osiągnąwszy poziom „ani postrzegania, ani nie postrzegania” i uwolniwszy się od lgnięcia do formy i braku formy, wciąż pozostaje się „czymś” – rzeczą, która się z nich wyzwoliła, czy też obserwatorem „ani postrzegania, ani nie postrzegania”. Wynika że stan którego już kilkakrotnie doświadczyłem, był właśnie tym opisanym stanem. Był on również pozbawiony radości i smutku. Nic cudowniejszego poza tym stanem, nie doświadczyłem. Niestety ale jak wspominała Conchitta, stan wchłonięcia doświadczyłem na skróty[z pomocą środka]. Szukałem w notatniku, i jeśli mnie pamięć nie myli, to pierwszy raz doznałem tej mistyki w dniu 28.01.2010r., dokładnie po roku, i dwóch dniach od rozpoczęcia „ćwiczeń”[podróży]. Przyznam z ręką na sercu, że nigdy nie przeczytałem ani jednej książki, która by opisywała medytacyjne wchłonięcia. Dopiero dzisiaj po przeczytaniu treści z linka Conchity, uzmysłowiłem tak naprawdę sobie, czego doświadczyłem. Ostatnim razem kiedy doświadczyłem tego „stanu”, i postanowiłem o tym napisać, zaraz po „przebudzeniu”, w umyśle pojawił się telepatyczny komunikat, że „właśnie umarłem i takiego „stanu” doświadcza się krótko po śmierci fizycznej”. Kiedy to do mnie dotarło, zaraz pomyślałem sobie, ale jak to możliwe Boże? Przecież ja żyję! Jak mogłem powrócić z powrotem do świata fizycznego, skoro doświadczyłem tego „cudownego stanu”, po tamtej stronie? Ale odpuściłem sobie, i postanowiłem zastanowić się nad istotą stanu, nazajutrz po „transie”. Podejrzewam że ów „stan niebytu”, jest ukojeniem, permanentnym relaksem po przebytej inkarnacji, po śmierci fizycznej, do pewnego „czasu”. A następnie czekają na nas inne atrakcje, wraz z przygotowaniem do następnych narodzin. Pozdrawiam!

  58. Conchita
    Mar 10, 2013 @ 01:23:15

    A oto kolejny przebudzony:

    Mam dziwne wrażenie, że przebudzenie jest obecnie powszechne i wszyscy się budzą… Wszędzie widzę przebudzenie i wyzwolenie… Świadomość sama z siebie budzi się, przejawia…

  59. jp75
    Mar 10, 2013 @ 16:09:57

    A co sądzicie o tej dziewczynie?

  60. Ewa
    Mar 11, 2013 @ 19:28:01

    Świadomość i jej poziomy
    Napisane przez Jan Malicki
    swiadomosc_i_jej_poziomy

    Dr Hawkins za pomocą testów kinezjologicznych wyodrębnił ogromnie ciekawą hierarchię „poziomów ludzkiej świadomości”, które bardzo pomagają w wyjaśnieniu przyczyn naszego myślenia i działania.

    Osobiście uważam że zapoznanie się z tymi poziomami może wnieść dużo w określeniu i zrozumieniu etapu świadomości, na którym się aktualnie znajdujemy, etapów, które mamy już za sobą, oraz w miarę jasnym zdefiniowaniu tego, co jeszcze przed nami na naszej drodze świadomych emocjonalnych, duchowych i materialnych doświadczeń. Wszystkich poziomów jest 16 + 1 i choć w różnych okresach i okolicznościach możemy mniej lub bardziej swobodnie „przeskakiwać” pomiędzy nimi bądź być pod wpływem kilku na raz, zazwyczaj jeden z poziomów jest tym dominującym, na którym się obecnie w przeważającej mierze znajdujemy, a awans do kolejnego związany jest często z poważną życiową zmianą. Hawkins wyjaśnia iż poziomy te funkcjonują w skali logarytmicznej. Oznacza to że na każdym z poziomów wyższych znajduje się dużo mniej ludzi niż na poziomie bezpośrednio niższym. Ponadto pierwsze osiem poziomów wpływa osłabiająco na naszą życiową energię, utrzymując nas w stanie udręki, bólu i cierpienia, zaś osiem kolejnych powoduje, gromadzenie, wzmocnienie i kumulację naszej siły, i jest odżywczym źródłem narastającej satysfakcji, radości, szczęścia i spełnienia.

    Oto poziomy naszej świadomości w kolejności od najniższego do najwyższego.

    1. Wstyd – Jest to nienawiść skierowana ku sobie samemu. Od tego poziomu zaledwie jeden krok dzieli nas od samobójczej śmierci albo od popełnienia morderstwa (bądź seryjnego morderstwa). Główną emocją jaką tu odczuwamy jest upokorzenie. Trudno wydostać się z tego poziomu bez terapii. Przykładem osób pogrążonych w tym stanie mogą być ofiary seksualnej molestacji, uwłaczającej przemocy i agresji bądź zdrady, upokorzenia.

    2. Poczucie winy – choć jest to etap następujący po wstydzie wciąż mogą pojawiać się tu myśli samobójcze. Uznajemy siebie za grzesznika, który nie jest w stanie przebaczyć sobie przeszłych wykroczeń. Czujemy się bezwartościowi i bezużyteczni.

    3. Apatia – uczucie braku nadziei, i rozpaczy, któremu towarzyszy przeświadczenie o byciu poszkodowanym. Jest to etap wyuczonej beznadziejności. Niektórzy spośród ludzi bezdomnych bądź doświadczający skrajnego ubóstwa mogą tkwić na tym właśnie etapie.

    4. Żal – stan ciągłego smutku, depresji, poczucia straty i wyrzutów sumienia. Możemy znaleźć się na tym etapie np. po utracie ukochanej osoby. Stan ten jest wyższy od apatii gdyż przestajemy być już zamrożeni w beznadziejności. Na tym etapie czujemy że ominęły nas już wszystkie szanse i że tak naprawdę jesteśmy uosobieniem jednego wielkiego niepowodzenia.

    5. Strach – paranoidalne postrzeganie świata jako niebezpiecznego i pełnego zagrożeń. Aby wznieść się ponad ten poziom zazwyczaj potrzebna jest nam pomoc, w przeciwnym razie możemy utknąć tu na dobre. Przykładem może być patologiczny związek lub znajdowanie się pod despotyczną dyktaturą. Podejrzliwość i przyjmowanie postawy obronnej jest tu charakterystyczne.

    6. Pragnienie – Jest to główny czynnik motywujący przeważającą większości naszego społeczeństwa i choć zachęca do zmiany, może zniewalać poprzez ciągle niezaspokojony apetyt. Króluje tu chciwość, konsumeryzm, materializm. Jest to poziom żądzy i uzależnienia od pieniędzy, seksu, prestiżu, potęgi.

    7. Złość – Czyli gniew i frustracja wynikająca często z niespełnienia pragnień poziomu poprzedniego. Ten poziom może być impulsem do podjęcia działania w celu wejścia na kolejne poziomy lub może utrzymywać nas i skutecznie więzić.

    8. Duma – Ponieważ większość ludzi zdaniem Howkinsa znajduje się poniżej tego pułapu, duma jest celem aspiracji wielu. Z dumą czujemy się dobrze i pozytywnie. Jest to jednak uczucie złudne i ulotne, gdyż zależne całkowicie od czynników zewnętrznych jak bogactwo, prestiż, moc. Duma jest również zalążkiem rasizmu, nacjonalizmu i wszelkich fanatyzmów i fundamentalizmów z religijnymi włącznie. Stajemy się tak zżyci z tym co wyznajemy, że atak na nasz system wartości odbieramy jako atak na nas samych.

    9. Odwaga – Jest to pierwszy etap prawdziwej siły i upełnomocnienia. Na tym poziomie przestajemy już czerpać życiodajną energię od tych, którzy nas otaczają i przestajemy miotać się z jednego końca w drugi. To, co na zewnątrz przestaje już na nas wpływać. Nabieramy przekonania że to my, i tylko my decydujemy o sobie samych, i że tylko my jesteśmy odpowiedzialni za nasz własny rozwój i sukces. Właściwe życie wolnej istoty ludzkiej zaczyna się właśnie tutaj. Uświadamiamy sobie że istnieje przerwa pomiędzy bodźcem a naszą reakcją na ten bodziec i że mamy potencjał by dokonać wyboru rej reakcji. Przyszłość postrzegamy jako polepszenie i rozwój niż – jak na poprzednich poziomach – co najwyżej kontynuacja tego co dotychczas.

    10. Neutralność – Jest to etap elastyczności, relaksu, komfortu. Neutralność oznacza nieprzywiązanie do rezultatów. Na tym etapie odczuwamy satysfakcję z naszej obecnej sytuacji i nie przejawiamy zbyt wielkiej inicjatywy by coś zmieniać bądź ulepszyć. Dostrzegamy możliwości, lecz nie popychamy siebie zbyt mocno. Nie istnieje nic takiego co chcielibyśmy komukolwiek udowadniać. Dbamy o swoje potrzeby, lecz nie popychamy się zbyt mocno.

    11. Gotowość – Bezustanni optymiści są przykładem osób znajdujących się na tym poziomie. Postrzegamy tutaj życie jako jedną wielką możliwość. Samozadowolenie już nas nie satysfakcjonuje. Dajemy z siebie wszystko przy każdym zadaniu, jakiego się podejmujemy. Zaczynamy rozwijać samodyscyplinę, siłę woli, i trwamy przy zadaniu aż do końca. Cokolwiek robimy, robimy to najlepiej jak potrafimy.

    12. Akceptacja – Jeżeli etapowi odwagi towarzyszy realizacja że jesteśmy źródłem naszych życiowych doświadczeń, to na etapie akceptacji stajemy się twórcami tych doświadczeń. W połączeniu z umiejętnościami etapu gotowości zaczynamy rozbudzać naszą moc poprzez akcję. Na tym etapie zaczynamy określać cele, zdobywać cele i aktywnie popychać siebie ponad nasze przeszłe ograniczenia. Do tego momentu byliśmy reaktywni w stosunku do tego co przynosi nam życie. Teraz przejmujemy kontrolę i stajemy się proaktywni. Jeżeli coś w naszym życiu nam się nie podoba (nasz związek, zdrowie, kariera) sami określamy upragniony rezultat i wytrwale dążymy do zmian.

    13. Rozsądek – Poziom nauki, medycyny i nienasyconego pragnienia wiedzy. Nie marnujemy tutaj czasu na czynności, które nie wnoszą wartości edukacyjnej. Zaczynamy rozdzielać całe nasze życie i wszystko co ono niesie na dowody, postulaty i teorie. Ograniczeniem tego etapu jest brak zdolności odseparowania obiektywizmu od subiektywizmu. Nie jesteśmy w stanie dostrzec lasu ponieważ nasz wzrok skupiony jest na pojedynczym drzewie. Paradoksalnie poziom rozsądku może być ogromną przeszkodą dla dalszego rozwoju naszej świadomości.

    14. Miłość – Jeżeli będąc na etapie rozsądku zaczniemy postrzegać w sobie potencjał do ofiarowania ludzkości dobra wyższego rodzaju, wówczas będziemy mieli moc by wejść na ten poziom. Wszystko czego nauczyliśmy się na poprzednim etapie stosujemy tutaj, lecz kieruje nami serce i intuicja, a nie umysł. Jest to etap dobroczynności i pozbawionej egoizmu miłości, która nie pragnie niczego poza dobrobytem tych, którzy nas otaczają. Przykładami wielkich i znanych osób funkcjonujących na tym etapie są Ghandi i Matka Teresa. Zaledwie 0.4% naszej populacji kiedykolwiek osiągnie ten poziom.

    15. Radość – Jest to poziom wielu duchowo zaawansowanych osób. Gdy miłość staje się coraz bardziej bezwarunkowa, prawdziwe szczęście nierozłącznie stoi u jej boku. Nie istnieje taka tragedia ani wydarzenie na świecie, które mogłoby poruszyć osobę znajdującą się na tym poziomie. Inspiracji i uniesienia doznają wszyscy, którzy wejdą w kontakt z nami. Nasze życie jest teraz w kompletnej harmonii z Najwyższą wolą, a owoce tej harmonii przejawiają się w formie szczęścia i radości.

    16. Spokój – Ten poziom świadomości osiąga się po życiu wypełnionym podporządkowaniem dla Stwórcy. Przekroczyliśmy już wszystko i weszliśmy do miejsca zwanego objawieniem. Osiągamy tu spokój i ciszę umysłu, która sprzyja dalszym objawieniom. Zdaniem Hawkinsa tylko 1 na 10 milionów osób (0.00001%) dotrze to tego poziomu.

    17. Oświecenie – To jest najwyższy poziom ludzkiej świadomości. Stajemy się ucieleśnieniem Boskiej Woli i Boskiej miłości. Hawkins twierdzi że jest to poziom Jezusa, Buddy, Kryszny. Będąc na tym poziomie wywieramy pozytywny wpływ na całą ludzkość.

    Tak oto, w dużym skrócie wyglądają poziomy świadomości wg dr Howkinsa. Model ten bez wątpienia wart jest refleksji. Każdy z nas znajduje się na różnych poziomach świadomości zgodnie z wiedzą, motywacjami, doświadczeniami i realizacjami jakie zebraliśmy.

  61. SwiatDucha
    Mar 12, 2013 @ 00:44:59

    Otóż to, tu są konkrety i to, raczej mające podparcie fizykalne.

  62. Ewa
    Mar 12, 2013 @ 12:19:36

    Wyobraź sobie co by było…- dr David Hawkins

    Autor Virgobooks, 18.09.2012

    WYOBRAŹ SOBIE – CO BY BYŁO gdybyś miał dostęp do pro­stych odpowiedzi tak–lub–nie na każde pytanie które chciałbyś zadać? Uderzająco prawdziwe odpowiedzi. Na każde pytanie. Zastanów się nad tym.

    Najprostsze przykłady jakie się nasuwają, to: „Asia spotyka się z kimś innym”. (T/N?) „Janek mówi prawdę o szkole”. (T/N?) A to tylko wstęp do kolejnych: „To bezpieczna inwestycja”. (T/N?), lub „Ta kariera jest warta moich starań”. (T/N?)
    Co by było, gdyby każdy miał taki dostęp? Zdumiewające wnioski same się nasuwają. Pomyśl raz jeszcze. Co by się stało z naszym ociężałym, częstokroć wadliwym systemem sądowniczym, gdyby istniała jasna, potwierdzalna odpowiedź w sprawie „On jest winny zarzucanego mu czynu” (T/N?)
    Co by się stało z polityką jaką znamy, gdyby każdy z nas mógł zadać pytanie, „Kandydat X uczciwie zamierza spełnić swoje przedwyborcze obietnice” (T/N?) – i wszyscy otrzymalibyśmy taką samą odpowiedź? A co by się stało z reklamą?

    Gdyby, jak zostało powiedziane, człowiek nauczył się kłamać godzinę po tym, jak nauczył się mówić, wówczas zjawisko, o którym mówimy, byłoby źródłem najbardziej fundamentalnych przemian w ludzkiej wiedzy od zarania dziejów; przeobrażenia jakie by spowodo­wało – w dziedzinach od komunikacji po etykę, we wszystkich naszych potocznych koncepcjach, w każdym szczególe codziennej egzystencji – byłyby tak doniosłe, że z trudnością przychodzi samo wyobrażenie sobie życia w nadchodzącej erze prawdy. Świat, jaki znamy, zostałby nieodwołalnie, do głębi zmieniony.

    Psychiatra dr David Hawkins, dyrektor The Institute for Advanced Theoretical Research i dożywotni członek Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w wyniku swoich wieloletnich badań wykazał, że nie tylko nasza psychika i ciało są ze sobą nierozerwalnie połączone – tak, że jedno wpływa na drugie, ale także, że ciało instynktownie zna „odpowiedzi”, których poszukujemy. Innymi słowy – gdy stykamy się z czymś, co jest dla nas dobre, co jest prawdziwe, ciało instynktownie się wzmacnia, gdy natomiast słyszymy, robimy coś lub stykamy się z czymś, co mogłoby wpłynąć na nas destrukcyjnie lub po prostu nie jest prawdziwe – ciało słabnie. Można to udowodnić, przeprowadzając serie różnych kinezjologicznych testów, które Hawkins opisał w swoich pracach.

    Z tego odkrycia wynika jednak dużo więcej. Badania Hawkinsa doprowadziły do stworzenia skali, na której można umieścić właściwie wszystkie twierdzenia, zachowania, postawy człowieka. Po reakcji ciała łatwo zaobserwować, od którego momentu (od którego punktu na przyjętej skali) przestają mieć one wpływ destrukcyjny, a zaczynają nas wzmacniać, prowadzą do czegoś dobrego. W ten sposób powstała MAPA ŚWIADOMOŚCI, która pokazuje, w jaki sposób poziom świadomości człowieka wpływa na jego postrzeganie świata, zachowanie i życiowe wybory. Kierując się tym, co nas wzmacnia, zwiększamy nasz poziom świadomości – i odwrotnie – wzrastając w naszej świadomości dokonujemy coraz lepszych dla nas wyborów, odrzucamy to, co do tej pory blokowało nasz potencjał, przestajemy widzieć świat jako „zły” i niesprawiedliwy.

    W swoich książkach (w Polsce ukazały się „Siła czy moc”, wyd. Virgo 2010, „Przekraczanie poziomów świadomości”, wyd. Virgo 2012) Hawkins dokładnie opisuje 17 poziomów świadomości, na których może znajdować się człowiek. Poziomy te dokładnie wykalibrowano i przedstawiono na skali. Dowiadujemy się, że „Wszystkie poziomy poniżej 200 mają niszczący wpływ, zarówno na jednostkę, jak i na całe społeczeństwo. Wszystkie zaś powyżej 200 stanowią twórczy wyraz mocy. Rozstrzygający poziom 200 jest osią, rozdzielającą główne sfery siły i mocy (…). Poziomy świadomości są zawsze wymieszane. Człowiek może funkcjonować na jednym z poziomów w jednej sferze życia i na zupełnie innym w drugiej sferze. Całkowity poziom świadomości jednostki jest więc sumą oddziaływań tych różnych poziomów” („Siła czy moc”).

    Poziomy świadomości, zidentyfikowane przez Hawkinsa, to: Wstyd (na poziomie kalibracji 20), Wina (30), Apatia (50), Żal (75), Strach (100), Pragnienie (125), Złość (150), Duma (175), Odwaga (na poziomie 200, także jest to pierwszy poziom świadomości, na którym człowiek doznaje wzmocnienia), Ochota – Gotowość do działania (310), Akceptacja (350), Rozum (400). Miłość (500), Radość (540), Pokój (600) i Oświecenie (700-1000. To poziom pełnej transcendencji). Na każdym z tych poziomów człowiek widzi świat w określony sposób, kierują nim specyficzne pobudki i cele, napotyka w samym sobie pewne ograniczenia.

    Lektura prac Hawkinsa pomaga nam więc zrozumieć, dlaczego w konkretnej sytuacji zachowujemy się w ten, a nie inny sposób. Znajdując się w trudnych okolicznościach możemy postrzegać świat jako nieprzyjazny, nieprzychylny, narzekać na nasz „pech”, złościć się i próbować „siłowych” rozwiązań. Możemy jednak zrozumieć, że możliwość przekroczenia wszelkich ograniczeń tkwi w nas samych. Książki Hawkinsa pokazują, w jaki sposób przekroczyć nasze ograniczenia i w każdej dziedzinie życia zacząć się kierować tkwiącą w nas MOCĄ, poszukiwać twórczych rozwiązań problemów, nie zwalać winy za nasze niepowodzenia na okoliczności zewnętrzne i odnaleźć w sobie źródło bezwarunkowego szczęścia.

    Na przykład poziom świadomości 150 – ZŁOŚĆ – Hawkins opisuje w taki sposób: “W miarę jak ludzie wychodzą z Apatii i Żalu, aby przekroczyć Strach, będący ich sposobem na życie, zaczynają „chcieć”. Pożądanie prowadzi do frustracji, które następnie wiedzie do Złości. Dlatego też Złość może pełnić rolę punktu zwrotnego, za sprawą którego osoby uciskane w końcu przenoszą się do wolności. Złość na niesprawiedliwość społeczną, na represjonowanie czy nierówność wywołała wielkie poruszenia, które doprowadziły do zmian struktury społeczeństwa. Jednakże Złość wyraża się najczęściej w formie urazy i chęci zemsty, stając się w ten sposób zmienna i niebezpieczna. Złość jako styl życia ujawnia się na przykładzie poirytowanych, wybuchowych ludzi, którzy są przewrażliwieni na afront i stają się wręcz “kolekcjonerami niesprawiedliwości”, kłótliwymi, agresywnymi i niezgodnymi.” („Siła czy moc”)

    O OCHOCIE, znajdującej się na poziomie 310, pisze: „Ochotę reprezentują ludzie wybrani do postępu. Ochota zakłada, że przekroczyło się już wewnętrzny opór wobec życia i zdecydowało na współuczestnictwo. Na tym poziomie ludzie stają się naprawdę przyjaźni, a sukces w sferze społecznej i ekonomicznej następuje automatycznie. Chętnych nie nęka bezrobocie. Podejmą się każdej pracy, jeśli zajdzie taka potrzeba lub rozpoczną własną karierę w formie samozatrudnienia. Nie czują się upokorzeni pracą w usługach ani zaczynaniem od zera. Są pomocni dla innych i przyczyniają się do dobra całego społeczeństwa. Są także skłonni do zmierzenia się ze swoimi problemami emocjonalnymi i nie są zablokowani na uczenie się.” („Siła czy moc”).

    Kiedy uda nam się zidentyfikować poziom, na którym się znajdujemy, możemy przede wszystkim zrozumieć, co jest naszą silną, a co słabą stroną, co nas ogranicza, co wypacza nasz obraz świata, ale także – jak możemy przekroczyć te ograniczenia. W miarę przekraczania naszych barier stajemy się bardziej świadomi, lepiej poznajemy siebie, odrzucamy blokujące nas schematy i w pełni możemy realizować nasz potencjał.
    O swojej książce „Przekraczanie poziomów świadomości”, która właśnie ukazała się po polsku, Hawkins pisze: „Poziomy świadomości zostaną tutaj przebadane szczególnie na użytek adeptów duchowości, jej miłośników oraz uczciwych osób, zainteresowanych samodoskonaleniem jako celem samym w sobie. Dzięki analizie różnorakich przeszkód i poziomów, które muszą zostać przekroczone, pewne zasady wspierające duchową ewolucję ujawnią się same.

    Ten materiał nadaje się także dla sfrustrowanego poszukiwacza, który ‘przeczytał wszystko i był wszędzie’, brał udział w najróżniejszych warsztatach, a wciąż czuje, że ‘tkwi w miejscu’ (‘Mój umysł jest jak gąbka, wchłonął już wszystkie informacje, a ja nadal tkwię w tym samym miejscu!’).”

    Siła czy moc
    David R. Hawkins
    Wyd. Virgo

    Autor – światowej sławy psychiatra – przedstawia efekty 20 lat pracy badawczej poświęconej analizowaniu poziomów ludzkiej świadomości. Rezultatem wyczerpujących badań jest logarytmiczna skala świadomości, na której umieszczany jest stopień mocy wszystkich możliwych poziomów ludzkiej uważności.

    Do kupienia na:
    http://www.virgobooks.pl

    Przekraczanie poziomów świadomości
    David R. Hawkins
    Wyd. Virgo

    Autor powraca do badań przejawów ego oraz jego wrodzonych ograniczeń. Książka jest źródłem szczegółowych wyjaśnień oraz instrukcji podpowiadających, jak te ograniczenia przekroczyć. W książce wyłonione zostają jasne zasady wspierające duchową ewolucję.

    Do kupienia na: http://www.virgobooks.pl

  63. Darek
    Mar 12, 2013 @ 23:49:45

    Witaj Ewo! Chciałbym zabrać Cię ze sobą w podróż po astralu, ale to jest tylko rezerwacja dla średnich i starych dusz. Młodsze dusze po takiej podróży mogą skończyć w psychiatryku, a w najgorszym wypadku – – wiesz co mam na myśli. Ostatnio poddałem się oczyszczeniu w astralnym „czyśćcu”, „piekle”, jak zwał tak zwał. Po wyjściu z takiego „kotła”, poczułem się jak nowo narodzony. W astralu tych „piekieł” jest chyba nieskończona ilość. Ja widziałem oczyma duszy taki ciąg energii[chmur], od koloru czerni, do koloru pomarańczowo-brązowego. Wskakujesz w to i heja! Wibracje tam są bardzo wysokie, ale całkiem inne od tych „białych”. Lecę na razie! Jutro napisze jak było? Z Bogiem!

  64. SwiatDucha
    Mar 13, 2013 @ 00:44:25

    Hawkins daje kolejną skalę do przedstawienia swojego rozwoju w jej świetle. Ciekawe, natomiast jest to, z pierwszego wgladu jednowymiarowe.
    Jak dla mnie jest to kolejna obserwacja „z zewnątrz”, konkretnie psychologiczną.

    Dodatkowo, może mieszać w głowie, jeśli się narzędzie opisu używa do terapii. Podobnie jak astrologia, jest to skomplikowany system opisu i.. właściwie niczego więcej. Można oczywiście obie metody traktować jako szpicę analizy, eksploracji, ale opieranie się na nich w fazie terapii może dać wielką biedę.
    W terapii, tak jak pc, jak ktoś szuka miejsc, w które zwrócić aktywność oczyszczania. Jeśli podstawi się poszukującemu punkty wyznaczone poprzez opis, to poszukujący będzie z nosem przy szybie tkwić miesiącami, patrząc na owe cechy i nie mogąc nic z nimi zrobić.
    Gdy zaś wskażesz prawdziwe punkty zaczepienia obciążeń, to gość przechodzi za szybę, widzi w trójwymiarze sprawy i kieruje się w punkt. Taka różnica.

  65. Ewa
    Mar 13, 2013 @ 01:29:03

    I niech na chciejstwie Pana sie to ostanie.Mam na mysli ,,podroze po astralu,,.
    Zdecydowanie jestem za ,,wycieczkami,, w rzeczywistosc.

  66. Darek
    Mar 13, 2013 @ 14:35:14

    W rzeczywistości ma Pani rację! Przepraszam za ten niefortunny żart z „astralem” – chyba mnie jakieś pomroki naszły??? Albo ugrzązłem w 1-ym poziomie Hawkinsa???

  67. Ewa
    Mar 13, 2013 @ 18:53:08

    6. Pragnienie – Jest to główny czynnik motywujący przeważającą większości naszego społeczeństwa i choć zachęca do zmiany, może zniewalać poprzez ciągle niezaspokojony apetyt. Króluje tu chciwość, konsumeryzm, materializm. Jest to poziom żądzy i uzależnienia od pieniędzy, seksu, prestiżu, potęgi.

  68. Darek
    Mar 18, 2013 @ 17:52:37

    Witaj Andrzejku! Przeczytałem dzisiaj Twoją rozmowę z nie żyjącą już dzisiaj Twoją znajomą, i wpadłem w takie sobie rozgoryczenie, odnośnie Boga, że przez tyle tysięcy lat, a może i dłużej, nic nie zrobił z tymi wszystkimi religiami, pozostawiając nas w nie pewności, zbawienia, czy potępienia? Myślę że kochająca nas osobliwość[Bóg] nie bawi się nami w „piekło”, czy „niebo”, tylko tylko po to żeby dodawać nam jeszcze więcej cierpienia, jakby nam było mało tych wszystkich negatywnych emocji związanych z naszą teraźniejszą inkarnacją? Co do mojej osoby, to udało mi się, głównie z pomocą rodziców, dotrzeć to wcześniejszej mojej inkarnacji. Teraz robię sobie taki bilans „życia”, i utwierdzam siebie Andrzeju w przekonaniu, że poprzednia inkarnacja nie daje mi tylu odpowiedzi na dręczące mnie pytania, niżby wielu nam się wydawało. Trzeba sięgnąć dalej, tak jak pisałeś! Mądrość Ci jest pisana! I niech tak pozostanie!

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: