Nauczanie o świadomości w zaburzonym stanie


Cesar Teruel mówi o tym, jak on sam jest utożsamiony ze świadomością, jest bezkształtna, bezdecyzyjna.

Świadomość która można powiedzieć też nie jest Duchem, który ma pragnienie wyrażania się, a więc i wcielania się.

Świadomością można powędrować wstecz do samej istoty życia, co Tereuel robi i można w świadomości istoty życia pozostać, dajmy na to zachowując w miarę komfortowe przeżycia w ciele. Jest to powrót do siebie, do Życia, natomiast oczywiście nie ma w tym ani krztyny atrakcyjności, ponieważ nie ma .. nic oprócz samej istoty życia.

Piękne nauki, jednak siły zła [krokodyle, duchy wejściujące] chcą przy tej okazji uzyskać dla siebie pożywienie.

A że Cezar Tereuel ma krokodyla i to dużego, sprawa jest relatywnie prosta.

Dzięki niemu doszedł pewnie tam gdzie doszedł duchowo, ale:

a) nie jest w stanie go rozpoznać, a na Wschodzie w aszramach gdzie się uczył, gdzie medytował, oczywiście nikt mu tego nie powiedział i nie zdiagnozował obciążenia. Taki jest ów piękny wschodni jogizm, że obciążeń, nawet dużych, nie umieją rozpoznać.

b) uruchamia się mu ów krokodyl natrętnie przy rozmowach – darszanach. Rozmówcy bowiem chcą jego odczucia, przekazy zupełnie słusznie – zweryfikować. Chcą przypasować do swoich człowieczych doznań, aby mieć z tego spotkania jakiś pożytek. Niektórzy inni zaś chcą jego postawy zanegować [chwytając się niedostatecznie dokładnego określania stosowanego przez  Cesara], a wtedy jak krokodylec nie zaatakuje jednego i drugiego brzydką energią… [możecie zauważyć poniżej w filmiku słowa oceniające typu „głupi”, z nimi leci bardzo przykra energia krokodyla].  Oczywiście osoby chcące coś Cesarowi udowodnić najczęściej same mają ogromne wejście, inaczej pewnie by się bały coś powiedzieć wobec takiego guru. A jak duch wejściujący atakuje krokodylca, to się tylko cieszy!]

Poniżej mamy właśnie taki moment, jak Cesar jest MOOOOOCNO wytrącony z równowagi, mocno zaburzony przez pewną panią z wielkim wejściem. Trafia kosa na kamień:

Ledwie się biedak trzyma na nogach, ledwo się powstrzymuje, aby nie chlusnąć krokodylim jadem w odpowiedzi na ogromne prowokacje ducha wejściującego tej pani. Trochę mu popuszcza, ale napięcie ogromne. Widzi, że coś złego się dzieje. Nie chce dopuścić do konfrontacji, ale mu bardzo ciężko wytrzymać, wypowiada ileś oceniających, poniżających słów wobec tej pani tu już krokodyl się częściowo aktywizuje. Cesar nie jest tego w stanie skontrolować – wychodzi, przerywa wykład, nie chce dopuścić do awantury.

To napięcie punktują mu osoby z widowni mówiąc, że jak może nauczać ktoś, kto ma taki wysoki poziom nieakceptacji i gniewu.

Reklamy