Zjednoczone duchy wejściujące

Jakiś czas temu udało mi się oczyścić z własnego wejścia. Poczułem się lżej.

Potem Dusza [z moim wspomaganiem] dała sobie spokój ze ściganiem krokodyli. Już nie mam trzęsiawki jak widzę uzależnione osoby. Wiem, czuję, że mają energie symbionta, ale nie interesuje to ani mnie ani Duszy.

Nadal jednak mam zatrucie od wejścia i nadal mam zależność od zewnętrznych duchów wejściujących. Odczuwam to jako przymus zewnętrzny poddawania się negatywnym energiom, w tym gniewowi, wściekłości, wyszukiwaniu niedoskonałości itp. Czyli wszystkie typowe cechy wejścia, jednakże energie te nie płyną z jednego źródła, a – jak np. idę po mieście – rozproszone są w wielu miejscach. Jak w tekście o wejściach pisałem, energie te współpracują w spajaniu społeczności. Wnioskuję tak z powodu nieobecności tych energii w miejscach mało zaludnionych.

Sam mieszkając w mieście niejako jestem osobiście karmicznie przeznaczony na odkrycie źródła tego zaburzenia, które mnie dotyka [tak samo jak każdy, kto się urodził i mieszka w mieście]. Plan Wszechświata [Boga] wydaje się prosty: zanurzyć delikwenta w energii, aby on ją odkrył i oczyścił się z chorej zależności od tej energii. Jak na razie mieszkanie w mieście „jest mi pisane” z dużą siłą, więc i zanurzenie się w energiach obecnych w mieście jest całkowite. Domyślam się, że jeśli oczyszczę to, przymus Duszy do mieszkania w mieście ustanie.

Podobna zależność karmiczna – predystynacja do odkrycia energii agresywnego krokodyla dotyczy osób, które urodziły się w rodzinie gdzie występował kr. [np. w rodzinie alkoholowej]. One muszą się zmierzyć osobiście z energią symbionta.

Jednakże, o ile krokodyle stanowią pojedyncze gniazda niebezpieczeństwa, są indywidualistyczne i raczej nie propagują do innych miejsc poza swoją sferą, o tyle duchy wejściujące nie są tak „ostre”. Odczuwam, że są one „rozlane”, łączą się we wspólnoty, tak jak łączą się Wyższe Jaźnie.
Duchy wejściujące nie rywalizują ze sobą. Można to zobaczyć na przykładzie kilku osób z wejściami. Po zapoznaniu się ze sobą i ze swoimi podobnymi poglądami na życie nie będą rywalizować, nie będą ustalać hierarchii, będą się zlewać w poczuciu bliskości, cieszyć się, że odnalazły wsparcie u kogoś, kto ma podobne poglądy.

Ten tekst, może krótki, piszę po to, aby postawić punkt na mojej drodze. Na dzisiaj rozpoznaję coś na kształt powszechności energii wejść [z dużym uwzględnieniem skupisk ludzkich]. I rozpoznaję swoje zatrucie od wejścia, oraz odczuwam poddanie tym energiom. Dążę w kierunku oczyszczenia się od tego poddania, ku rozluźnieniu więzów, ku zwiększeniu osobistych możliwości decydowania [ku oczyszczeniu zatrucia od wejścia].
Mój znajomy próbuje to robić metodami bioenergoterapii, natomiast ja chcę zrozumieć podstawę zjawiska i odejść od tego zmieniając postawę.

Reklamy

10 Komentarzy (+add yours?)

  1. Adam
    Mar 07, 2013 @ 15:46:18

    Inspirujące

  2. Adam
    Mar 07, 2013 @ 15:56:58

    „Sam mieszkając w mieście niejako jestem osobiście karmicznie przeznaczony na odkrycie źródła tego zaburzenia, które mnie dotyka [tak samo jak każdy, kto się urodził i mieszka w mieście]. Plan Wszechświata [Boga] wydaje się prosty: zanurzyć delikwenta w energii, aby on ją odkrył i oczyścił się z chorej zależności od tej energii. Jak na razie mieszkanie w mieście “jest mi pisane” z dużą siłą, więc i zanurzenie się w energiach obecnych w mieście jest całkowite. Domyślam się, że jeśli oczyszczę to, przymus Duszy do mieszkania w mieście ustanie.”

    🙂 och ile to razy, chciałem wyprowadzić się na wieś, do lasu,itp.
    Życie jednak nie pozwala na ucieczki od zrozumienia tego co ma być zrozumiane i puszczone.
    Kiedyś duże ciśnienie, a dziś wybór, następnie może możliwość ?

    Trzeba jednak przyznać, że dla osób wrażliwych, miasta, szczególnie te większe są
    niezłym poligonem doświadczalnym.
    I domyślając się 🙂 prawdy wątpię, by osoba Wolna, miała intencję przebywania na dłużej w aglomeracji.

  3. greta minde
    Mar 07, 2013 @ 16:03:23

    Po prostu dziękuję.

  4. pumpel
    Mar 07, 2013 @ 16:47:29

    Ciekawe. Wejścia nie mam na pewno, zupełnie nie moje klimaty, ale parę razy doświadczyłam, że w chwilach zmęczenia i zaniżenia wibracji (gł. złość) pojawia się coś w rodzaju nacisku na pójście na całość. Czuję to jak nagły poryw energii narastający w klatce piersiowej, takie „rzucić nim/nią o ścianę, chwycić i dusić, ale to by było wspaniałe uczucie, taka wielka moc”. Przerażające i wyraźnie „nie moje”. Zastanawiałam się, czy nie łączę się w jakiś sposób z obdarzoną wejściem mamą (zdarzyło mi się parę razy „słyszeć” ją w stanie między jawą a snem), ale fakt, miasto też ciśnie. W takich chwilach czuję się jak pole bitwy.

  5. SwiatDucha
    Mar 08, 2013 @ 12:41:03

    pumpel,
    to co czujesz można wytłumaczyć – odczuwasz energie broniące przed krokodylami, odczuwasz plemienny kod obronny. Ten sposób jest nam nadal dostępny, pochodzi od pamięci [pola wiedzącego] rodu, więc instynktownie go poznajemy, w taki sposób jak ty to odebrałaś.

    Myślę nad tematem.
    Wychodzi na to, że jak krokodyle opanowały Ziemskie pole energetyczne, to „życie na Ziemi” jako całość w jakiś sposób odpowiedziało na ten atak, zgodnie ze swoimi możliwościami. I w ten sposób zostały wpuszczone wejścia. Jako reakcja na opanowanie pola energii przez kr i ich opiekunów.
    Siły rodzące istot zamieszkujących Ziemię poczuły się na tyle zagrożone, że zrezygnowały z miłości – kochania na rzecz walki energetycznej.

    Ta postawa obrony nie była zbytnio rozgarnięta, nie była aż tak wybiórcza, z zachowania wejść wygląda, że były to dawne czasy, bo mechanizm jest prymitywny, acz silnie zatruwający. Wygląda na to, że obecnie mocno wychodzą efekty owej „obrony”, ale już nie głównie na agresorach [kr], a na dalekich potomkach wczesnych ziemian. Działa mechanizm karmiczny – nastąpił zwrot i teraz my dostajemy po kościach, zatruwane są nasze czakry. Jesteśmy znacznie jako ludzie bardziej rozwinięci, a nie operujemy już aż tak bardzo energiami jang [nie walczymy o przetrwanie, nie toczymy wojen]. Nie możemy się więc wystarczająco dobrze przeciwstawić zatruwającym energiom wejścia. Niegdyś brało się za gardło, za wszarz, spuszczało ostre lanie itd. A dzisiaj: „a może pan pozwoli, a może pani pozwoli”.. to zupełnie inne energie. Polityczna poprawność oraz nauczona wrażliwość wobec innych nie pozwala na takie ekscesy, które kiedyś dawały zrzucenie energii wejścia z siebie [kr dostawał wciry, ale ród ziemski zachowywał się]. Dzisiaj takie prostackie sposoby już nie są dostępne.

    Można zauważyć – o ile więcej jest osób o delikatniejszych energiach, mających właśnie depresję. Dają sobie narzucić energie wejściujące, które niegdyś miały chronić ich przodków. Dzisiaj te same energie powodują w potomkach niechęć do działania, do życia. Nie bez przyczyny kobiety są wkurzone na

    Mechanizm obrony przez wejścia pewnie niegdyś był o wiele bardziej efektywny, może do tego stopnia, że symbionty nie rozpełzły się po wszystkich miejscach.
    W czasach, gdy samo przeżycie wystarczało taki „ruch oddolny” przeniknięty wściekłością [wejścia], potrafił zniszczyć całą kulturę do szczętu [a z nią ambicje, symbionty], zachowując przy tym życie jako proces.
    Dzisiaj jeszcze mamy tego przykłady w archaicznych ruchach obronnych islamistów. Bronią swojego prostego, wręcz prymitywnego klanowego życia ze wściekłością przeciwko najeźdźcom kulturalnym, ztechnicyzowanym.

    Ale ludzkość się mocno rozwinęła, zaczęły się poruszenia osobiste na wysokich ciałach, samoswiadomość, pragnienia „czegoś lepszego”, pragnienia komfortu, a do tego nie można rozpirzać co raz wszystkiego, trzeba dbać, rozwijać, a także mieć ambicje, rywalizować.

    Stąd dawna obrona stała się archaiczną, a symbionty i tak się rozpełzły. Zachłanność i technologia i tak zwycięży, więc jeśli coś można robić, to myślę, że znaleźć możliwość odpięcia się od ataków wejściami, które zatruwają życie.

  6. pit
    Mar 12, 2013 @ 15:08:37

    Witam, ja chciałem napisać o moich odczuciach. Odkąd dowiedziałem się z analizy o moich stworkach i co robią próbuje je zagłodzić. Nie odpowiadam na agresje np. ludzi w pracy itp. Ciekawe ze ludzie ci w starciu z moja istotą teraz stroniącą od agresji, złości itp. śmiesznie się zachowują. Np. widzę w momencie rozpuszczania przeze mnie wielkiej awantury najpierw zdziwienie, oszołomienie, ogłupienie tych ludzi później ponowny zdwojony atak nawet efektami wizualnymi typu groźny wzrok, pioruny, pokazywanie zębów 😉 itp. Fajnie się po prostu z tym czuje gdy mogę Świadomie i przytomnie nie władować się w nowa awanturę. Nie wiem jak mój gryzoń się z tym czuje – na razie nie czuje żeby protestował. Oczywiście są momenty gdy nie mogę go utrzymać na wodzy i spuszczam go żeby się nażarł ale już świadomie.

  7. SwiatDucha
    Mar 12, 2013 @ 23:59:32

    gryzoń – dobre 🙂

  8. Airaenn
    Mar 13, 2013 @ 00:09:48

    A ja dobrze czuję się w swoim mieście. Może nie zawsze i wszędzie, ale powstało u nas tyle wspaniałych, pozytywnych miejsc, że grzechem byłoby tego nie zauważyć. Oczywiście to miejsca na uboczu, małe kawiarenki, klimatyczne sklepiki, restauracje podchodzące do jedzenia z szacunkiem i pasją, pojawiają się murale ubarwiające ponure dotąd ściany bloków. Wiem, że są miasta jeszcze lepsze pod tym względem – na przykład Sztokholm, aż się roi w nim od ludzi i przedsięwzięć wychodzących poza schemat. Tam inność i indywidualność są w cenie, nie ma tego masowego parcia na dociągnięcie do jakiejś średniej. Fantastyczne uczucie 🙂 Życzyłabym sobie i wszystkim, żeby właśnie w takim kierunku wszystkie miasta się rozwijały, jako zgromadzenie dobrych energii i inspirujących ludzi.

  9. SwiatDucha
    Mar 13, 2013 @ 00:52:34

    A gdzie mieszkasz?

  10. pcpcpc
    Mar 14, 2013 @ 02:02:44

    Ja też lepiej się czuję w mieście, które odbieram jako przytulne, a przedmieścia i wsie widzę jako duże, ciemne i nieprzyjemne.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: