Historia Duszy

Zygmunt Freud odkrył przymus powtarzania. Miało to polegać na wewnętrznej, nieświadomej konieczności wchodzenia w takie same lub bardzo podobne przeżycia.

Ron Hubbard, gdy uruchamiał Dianetykę, skorzystał z tego i w głównym, oczyszczającym procesie zwanym auditingiem [wysłuchiwaniem klienta] użył tego spostrzeżenia, aby prowadzić klienta wielokrotnie po trudnym emocjonalnie wspomnieniu, co skutkowało oczyszczeniem obciążających je energii.

Często jest tak, że ludzie wybierają sobie partnera podobnego do rodzica płci przeciwnej: córka wybiera partnera podobnego do ojca, syn – do matki. To są bardzo mocne wzorce. Natomiast nie jedyne i nie jedyne takie mocne.

Dusza nie żyje tylko jednego wcielenia, żyje poprzez wiele inkarnacji, przeżywając wiele razy podobne sprawy. Można spróbować zauważyć, że ileś spraw w naszym życiu, albo „nie wybieramy”, albo „nie możemy zmienić”. I pojawiają się pytania: „jak powiększyć czakram podstawy, ponieważ kiepsko sobie radzę w materii”. Ileś razy powtarzam: to nie czakry wpływają na powodzenie w życiu, ale twoje, także nieuświadomione postawy. Możesz ćwiczyć czakry, ale jeśli nie zmienisz postaw, to zaprzestanie ćwiczeń za jakiś czas przyprowadzi cię do dawnego stanu.

Najprostszym ćwiczeniem jest spojrzenie na swoje obecne życie jako powtórkę „czegoś”. Czegoś, czego nie znasz, ale Dusza z tego czegoś chce się uwolnić, chce uleczyć się z tej „choroby”.

Oczywiście są możliwe dalsze modyfikacje owego ćwiczenia. Na bardziej zaawansowanych stadiach równa się to pójściem na terapię, czy to podobną do owego audytingu, czy też inną, która ma za zadanie oczyszczanie poprzednich wcieleń.

Jest także ileś ćwiczeń na rozwijanie świadomości, że Dusza czuje potrzebę powtarzania.
Choćby takie jak praca z procesem Mindella. Łatwo można w niej poznać, czego Dusza pragnie i spróbować pójść za jej wskazaniami.

Jest też ileś trudniejszych [do wytrzymania :)] terapii.

Ostatnio czytam książki historyczne- sensacyjne. Nie wybieram ich jakoś specjalnie, raczej staram się dojść, która będzie mi najbardziej przydatna. W ciągu wieków nasze Dusze przeżywały czasami bardzo tragiczne przeżycia. Emocje bywały skrajne: od wielkich miłości i zauroczeń do przeżyć strasznych, mocno traumatycznych. Wiele osób odtwarza sobie je poprzez teraźniejsze filmy grozy. Dusza pamięta takie mocne opresje z przeszłości i ciągnie ją ku podobnym obrazom, podobnym emocjom. Jednakże filmy niehistoryczne i fikcje mają to do siebie, że nie uwzględniają .. historii.

A historia, konkretne doświadczenia w obrębie faktów społecznych były częścią przeżyć. W naukowych książkach historychznych stricto sprawy przyczynowo-skutkowe są zawarte, natomiast emocji w nich jest bardzo mało, można się li tylko emocji domyślać. Są fakty – większe i mniejsze.

Książki sesnsacyjno-historyczne wydaje się że są najwartościowsze dla wspomnień Duszy, ponieważ zawierają zarazem „duże fakty” dotyczące całych narodów, jak i małe fakty z życia codziennego. Dodatkowo jest tam wiele emocjonalności, której Dusza czeka jak kania dżdżu. W sumie wygląda na to, że takie książki są świetnymi narzędziami do indukowania wspomnień przez Duszę.

Okoliczności, przeżycia bohaterów, wątki dramatyczne z książki już w kilku przypadkach zostały postrzeżone przez moją Duszę jako „osobiste”. Owszem, kiedyś przypominałem sobie jak byłem galernikiem. Ale to dopiero iluśstronnicowy opis z książki dał bardziej pełne przeżycie, wspomnienie tamtej atmosfery.
Gdy zaś to wspomniałem, to zaraz przyszła refleksja, jakie mogłem mieć wtedy postawy, jakie przekonania nieświadome, które Duszę do takiego losu skłoniły.

Oczzekiwanie, że mój los się odmieni często jest powierzchowne, tzn. pozostaje chęcią. Wiele osób „chce”. Jednakże Dusza [tu: stara, mająca już takie wspomnienia], będąc zwykle ogromnym bytem energetycznym nie zawraca na miejscu, jak Daewoo Matiz. Oczekiwanie, że można dokonać szybkiego zwrotu w swoim wielowcieleniowym losie jest typowe dla hurraoptymistycznego nurtu rozwojowego, pozostawiającego niesmak i frustrację zamiast konkretnych zmian w życiu.

Zmiany w torze losu Duszy są możliwe, natomiast trzeba sobie zdawać sprawę, że czasami mamy do czynienia z pociągiem towarowym o dziesiątkach napełnionych towarami wagonów. Hamowanie, zmiana kierunku dokonuje się tutaj czasami przy pokonaniu dużej, bądź ogromnej inercji.

Owszem, są metody szybsze, jak chociaż Transerfing W. Zelanda. Jednakże jest to metoda młoda i jeszcze mało osób ma wystarczająco wysokie poruszenia na ciałach subtelnych, aby z niej skorzystać. Życzę wam tych posunięć, natomiast proponuję rozmowę z Duszą na obecnym poziomie, przy obecnych umiejętnościach.

Częścią takiej rozmowy może być wsłuchiwanie się w odpowiedzi Duszy przy czytaniu książek [takich np. właśnie historyczno-sensacyjnych]. Miarą prawdziwości jest skuteczność, mówi Huna. Przy czytaniu Dusza się odzywa, więc czytanie wydaje się być skuteczne.

Jak macie swoje doświadczenia w takich obszarach, metodach, proszę, napiszcie.

Reklamy

6 komentarzy (+add yours?)

  1. Adam
    Mar 15, 2013 @ 16:19:50

    To jedna z łagodniejszych metod i zarazem bardzo skutecznych, mam na myśli te podróże filmowe.
    W zeszłym roku przez kilka miesięcy ciągnęło mnie w tematykę hitlerowską.
    Wchodziłem świadomie we wszystkie napotkane programy, filmy obserwując co wychodzi.
    Póżniejsza kontemplacja, relaks z obrazami kończył się uwolnieniem i głębokim spokojem.
    Temat sam zniknął, a napotkany nie stanowi już emocjonalnego balastu.

  2. eile
    Mar 19, 2013 @ 01:16:53

    Bardzo ciekawy temat, bardzo takie lubie.

    Kilka razy zdawalo mi sie slyszec podszepty duszy odnosnie wydarzen ktorych nigdy nie przezywalam a budzily u mnie bardzo znajome emocje i wrecz poruszaly na tyle istotnie, ze wydawalo mi sie to dziwne.

    Pozytywne emocje zawsze budzily u mnie informacje odnosnie starych ludow poganskich zamieszkujacych Wyspy Brytyjskie. Zwlaszcza wzmianki o druidach jakos „magnetyzowaly” mnie. Pozniej pojawila sie mozliwos wyjazdu do IE i az nie moglam usiedziec na miejscu, na mysl o spotkaniu z tamtejsza forma natury, mozna by rzec – ze czulam zapach wiejacego miedzy drzewami wiatru… 😉

    Czasy II WS omijam szerokim lukiem, mam dreszcze na odglos samolotu lecacego nisko nad ziemia, mam ciarki i nie umie tego wyjasnic. Wszystko co ma jakis zwiazek z wojskiem z tamtych czasow, napawa mnie lekiem i mysle, ze ma to zwiazek z tym co juz raz przezylam

    Musze pogadac z ta moja dusza aby uchylila mi troszke wiekszego rabka tajmnicy i rzczywiscie poszukac sobie literatury, dzieki ktorej dokryje to i owo na nowo 😉

  3. pcpcpc
    Mar 19, 2013 @ 15:42:00

    A ja z kolei mam niechęć do historii, filmów o przeszłości. W ogóle mnie to nie interesuje i nudzi. Za to jak myślę o kosmosie to pojawiają się silne emocje. Zawsze fascynowało mnie UFO, rakiety, planety. Nie lubię z kolei tej całej baśniowej tematyki, smoków, elfów, magii i czarów. Jakoś mnie od tego odrzuca. Ciekawe czy to świadczy o jakimś nietypowym pochodzeniu duszy bo z tego co czytałem na tej stronie nie pasuje do mnie żadne pochodzenie tutaj opisane.

  4. eile
    Mar 19, 2013 @ 18:18:26

    Mysle, ze rzecywiscie cos w tym jest i przeblyski swiadomosci to pamiatka po pewnych emocjach z ktorymi mielismy juz kontakt… 🙂

    Tak wczoraj siedzialam i myslalm nad tym co przeczytalam i nad tym co napisalam o II WS i chyba dostalam olsnienia. To by tlumaczylo czemu wiecznie wplontuje sie w sytuacje w ktorych bez wzgledu na moj zamiar i postawe w koncowym efekcie staje sie ofiara. Nawet jak znam schemat i usilnie staram sie go uniknac to i tak nie daje nic. Chyba musze odrobic lekcje z czasow II WS 😉

  5. greta minde
    Kwi 14, 2013 @ 21:52:00

    W moim przypadku pomaga wszelki rodzaj sztuki: muzyka – teraz najwięcej emocji przekazuje mi właśnie muzyka, choć zdaję sobie sprawę, że to może być mało obrazowa metoda, bardziej oparta na drganiach, wibracjach.

    Opisywałam już na forum jak w filmie obyczajowym o Chinkach w USA zobaczyłam trudne relacje z własną matką. Przeżyłam wówczas taki wstrząs, iż to nieopisywalne. Poruszenie dało mi wiele.

    Czuję ‚tropizm’ do Anglii średniowiecznej i renesansowej – przeczytałam multum książek dotyczących owych czasów, również temat wypraw krzyżowych magnetycznie mnie przyciąga, podobnie mam z Japonią XIX wieczną, zresztą gdybym miała się odnaleźć w jakiejś kulturze to japońska wyjątkowo mi odpowiada 😉 Fascynuję się stylistyką mangi, bardzo intensywnie reaguję na filmy tego typu – po ‚Spirited Away’ zbierałam się wiele dni…..

    Nie wspomnę o kulturze Indian Ameryki Północnej, to jest również ‚mój’ świat – Opowieści z tragicznymi losami Indian w tle, skazanymi na eksterminację przez agresywne osadnictwo europejskie (pewnie ich dusze pragnęły przeżyć
    ekstremalnych jak moja).

    Na koniec dodam, że oprócz aspektu geograficznego pojawia się coś jeszcze. Czuję, że często moja dusza wcielała się w osoby związane z leczeniem, uzdrawianiem, zaklinaniem, szamanizmem. Dobrze mi wychodzi poradnictwo w kwestiach medycznych,tam gdzie pracuję. Umiem dotrzeć wprost do tego co boli innych ludzi, nawet wbrew ich woli, choć to akurat niedobrze. Najpiękniejszym tworem na świecie wydaje mi się organizm człowieka. Nawet biochemia i biofizyka są dla mnie poezją. To co wiele osób odrzuca (trudne wzory, zależności, złożoność) mnie urzeka pięknem.

    A każdy mój pamiętnik zaczynał się kwestią typu: jestem kosmitką 😉 Dziwadło ze mnie, że hej.

    Pozdrawiam wszystkich.

  6. SwiatDucha
    Kwi 16, 2013 @ 23:23:25

    tak się wspominają wcielenia..

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: