Gdzie podziali się Reptilianie?

Zgodnie z przekazami Anunaki rasa ludzka została zmodyfikowana tak, aby służyć jaszczurzym bogom. Nigdzie nie napisano, że owi bogowie usunęli się z Ziemi.

No i gdzie oni są?

Niektórzy dopatrują się ich w politykach, że politycy, zwłaszcza najważniejsi są inkarnowanymi jaszczurami. Dodatkowo uznają, że taka inkarnacja „wyziera” spoza ciała fizycznego i że można zobaczyć formę gadzią. Myślę, że takie wizje są możliwe w jasnowidzeniu, mam takie przykłady, ale w realu wydaje się to fantazją.

To przekonanie jest na tyle mocne, że są publikowane filmiki podłej jakości, na których specjalne studyjne oświetlenie uznawane jest jako argument, że dany ktoś ma jaszczurze źrenice. < Mnie to nie przekonuje, gdy polityk przekrzywia głowę, jego niby pionowe źrenice nie przekrzywiają się, ale pozostają pionowe, tak jak niezmienne jest oświetlenie. Ale nie wszyscy chcą to zobaczyć. Niemniej uważam, że poszukiwacze „zaginionej arki” 🙂 intuicje mają dobre. Najpewniej czują obce, jaszczurze energie, nawet nieświadomie i próbują to w jakiś sensowny sposób pokazać bądź udowodnić. Albo też mają przebłyski jasnowidzenia i próbują sobie je udowodnić, nie wiedząc, że widzieli ciało niefizyczne.

Czy odrzucam ideę najazdu obcych? Hym, otóż nie.

Na Ziemi inkarnowali się liczni przedstawiciele ras nieziemskich, mający dusze anielskie, elfie, smocze [jak ja], i wielu innych. Dlaczego? Wydaje się, aby ratować ludzi z linii ewolucyjnej od najazdu obcych. Pomagają, pomagają, ale sami wpadli po uszy. I co, widać, że ktoś jest aniołem, elfem? Po ciele nie widać, ponieważ inkarnowały niewidzialne Dusze. Podobnie do tego niewidzialne są jaszczury, które w podobny sposób inkarnowały, nazywam je krokodylami.

Moja strona o krokodylach: [link]

Nie można wyciąć w pień reptilian?
Nie bardzo można, ponieważ nie bardzo wiadomo, gdzie są.

Oczywiście wskazywanie na przedstawicieli elit rządzących jest tu na porządku dziennym. Ale… owi przedstawiciele elity nie różnią się od innych ludzi na tyle, żeby można było ich odróżnić od innych ludzi. I jak zdiagnozować reptilianina?

To oczywiście woda na młyn cyników, wątpiących w poważne kłopoty na Ziemi.
I wątpiących w poważną inwazję.
Bo jak można mówić o z zewnątrz sterownej Ziemi, jak nikogo takiego nie ma, kogo możnaby o to posądzić.

To dziwnie zbiega się z przekonaniem o całkowitym braku wymiaru duchowego.
Nie ma duchowości, przestrzeni duchowej, niewidzialnej, nie ma też Reptilian.
I pięknie, teza obroniona.
Brzytwa Ockhama i te sprawy.

Cynicy i sceptycy mogą już przestać czytać, ponieważ dalej same fantazje będą.

Otóż, jeśli przypuścić istnienie wymiaru duchowego, to jednak opresja Ziemi może istnieć w wymiarze duchowym. Kto powiedział, że owi Reptilianie całkowicie inkarnowali w ciała ludzkie? Nikt, to tylko założenie hurraoptymistów, którzy sądzą, że załpią jaszczury za ich ogon – fizyczny ogon.

Wg moich badań różnorodność typów wcielonych istot jest dosyć duża.
Ciał subtelnych jest wiele, a wcielenie nie oznacza od razu całkowitego wcielenia aż do poziomu fizycznego. Są istoty wcielone do poziomu  np. buddialnego od góry, albo do astralnego od góry, mające kilka ciał subtelnych.

Rudolf Steiner opisuje w swoich pracach np. anioły, które mają ciała subtelne wyższe zindywidualizowane, natomiast dwa, trzy niższe niezindywidualizowane, grupowe, „rezydujące” w konkretnym miejscu w przestrzeni.
Warto poczytać chociaż bajtluje strasznie niekiedy.

A więc struktura istot nie jest aż tak sztywna, jak się być wydaje. I jest bardziej skomplikowana, trzeba trochę się rozeznać w poziomach subtelnych.

Tak rozeznając, za poradą Awiessałoma Podwodnego zacząłem szukać opisywanych przezeń krokodyli. Okazały się jednopoziomowymi „implantami”, wstawkami, plug-inami w ciałach subtelnych ludzi. Ponadto miały podłączenia pod nieczyste istoty z o wiele wyższych poziomów, które zbierały żniwo uzbierane przez symbionty.

Owe symbionty okazały się nadpodziw żywotne, cwane i rozpowszechnione. Atakujące i żerujące na ludziach. Każda osoba o osobowości nieprawidłowej, każdy uzależniony alkoholik, narkoman, każdy bestialski szef w pracy ma symbionta. Jest też wiele osób, które mają łagodniejsze ich wersje, z którymi można wytrzymać, ale już nie jest to zdrowe.
Duża część populacji broni się przed tym na sposób typowy dla współuzależnienia, biorąc pomoc od ducha wejściującego poprzez czakry splotu i gardła. I przez to też się zanieczyszcza.

Aby być poprawnym, trzeba też wspomnieć, że bez owych krokodyli na Ziemi było nudno jak w wytwórni flaków z olejem. Reptilijanie mocno rozkręcili proces rozwoju owej nie lgnącej do rozwoju rasy jaką byli ludzie z linii ewolucyjnej. A więc pozytywy też są. Dusze chciały „coś mocnego” przeżyć, to i przeżywają. Jeśli w swoim obszarze Dusze nie znajdowały wystarczającego impulsu, inspiracji do doświadczeń, to znaleźli się chętni, którzy dostarczyli to z zewnątrz. Jak pizza z dowozem.

I tak, jeśli sobie uświadomić skalę zjawiska, że obecne jest ono w każdym kraju, to powstaje obraz osaczonych Ziemian. Osaczonych nie najazdem na poziomie fizycznym, jakby chcieli ludzie dociekający na tym poziomie. Na poziomie fizycznym, gdzie istnieją tzw. twarde dowody, tych dowodów nie mamy dowodów. Zaprzeczanie, kręcenie, lawirowanie jest wpisane w osobowość symbionta.
Ale jak tylko przejdziemy na odczucia, na wizje, na metody radiestezyjne, to świat zmienia wygląd. A chociażby tylko popatrzeć się na opisy psychologiczne, psychiatryczne i podsumować je dla populacji na podstawie badań socjologicznych. Pokazuje się ten sam obraz co z radiestezji.

Dodam może jeszcze, że ileś osób, którym robiłem analizę opowiadało, że miało wizję istoty o wyglądzie krokodyla – jaszczura albo bezpośrednio ze sobą związanej, albo obecnej w pobliżu.

Credo Mutwa [patrz google i David Icke] opowiada konkretnie o tych zależnościach.
http://davidicke.pl/index.php/artykuly/40-credo-mutwa/72-credo2.html
„Mutwa twierdzi, iż starożytne afrykańskie legendy, znane na całym kontynencie, opowiadają o ich przybyciu z gwiazd na spokojną Ziemię, na której żyjącym w harmonii ludziom zaszczepione i przekazane zostało to, wskutek czego dziś cierpią jej mieszkańcy. Przypominający gady Chitauli…”

Tak więc, zarówno wg. legend afrykańskich, jak i obecnych metod psychometrycznych okazuje się, że jednak Ziemia jest zaasiedlona. Nie w tym sensie, którego spodziewa się większość ludzi. Póki ludzie nie zmienią swojego patrzenia, póki nie dowierzą swoim duchowym zmysłom, póty będą jedzeni przez obcych, będących tutaj już długo.

Na szczęście jest wyjście. Prawo duchowe Wszechświata okazuje się być takie, iż duchy [złoczynne] nie mogą bezkarnie zajmować innych rewirów, które są inkarnacyjnie przynależne innym istotom. Mogą jedynie tam pójść, gdzie znajdą akceptację, gdzie potwierdzi się ich pragnienie wejścia, zasiedlenia.
Jeśli istota jest na tyle świadoma, że zauważa w swoim życiu obecność gościa, może prawem Wszechświata go wyprosić. Są na to różne metody – metoda tu nie gra roli, najważniejsze jest zdecydowanie, świadomość i decyzja. I jeśli się ma odpowiednią postawę, to nie trzeba z nikim długie lata walczyć, nie trzeba czuć się przegranym, osaczonym. „Wtyczki”, czyli jak ja je nazywam krokodyle nie są aż tak uparte, żeby nękać świadome czyjeś Ja. Zwykle uznają, że „znajdą kogoś innego” i odchodzą.

Pozostaje dwie sprawy.

Jedna to pogryzienia pozostawione w aurze, ciałach subtelnych, które trzeba uleczyć u siebie, bo nie leczą się same z siebie. No i trzeba sobie tak zorganizować życie, aby się kolejnemu gadowi na ząb nie pakować.

A drugie to to, że taka procedura uwolnienia się może zachodzić jedynie osobiście, dla jednej osoby, która ma świadomość i zdecydowanie.

W dawnych kulturach byli niewolnicy. Domyślam się, że z początku były to dusze młode, które nie stawiały oporu co do bycia wykorzystywanymi. Z czasem – jak historia pokazuje – owe dusze i ich osobowości stwierdziły, że fizycznego poddaństwa już nie chcą.
Pozostało poddaństwo niefizyczne. Tego nie widać, chociaż z obserwacji można je łatwo rozpoznać.
Tak jak zadekretowano koniec niewolnictwa, tak końca wykorzystywania przez kr. nie można zadekretować. Jest to bowiem oparte na wyższych zależnościach, niefizycznych, obecnych na poziomie duchowym. A więc każde apelowanie o „zrzucenie kajdan” nie poskutkuje społecznie, ponieważ to nie na poziomie relacji społecznych owo poddaństwo się realizuje.
Domniemuję też, że ogromna większość ludzi na ziemi nie jest przygotowana na jakiekolwiek działania duchowe. Są na poziomie duchowości używającej religii, gdzie podaje im się prawdy do wierzenia. Więc podporządkowani pozostaną.

Jakie wnioski?

Reptilianie są, ale nie tacy, jacy są poszukiwani. Stąd nie zostaną znalezieni 🙂

Od Reptilian nie sposób się uwolnić na taki fizyczny sposób, w jaki niewolnicy się uwalniali od wykorzystujących ich panów. Stąd uwolnienie się dużych grup ludzi, do którego nakłonią ich kampanie medialne – można między bajki włożyć.

Reptilianie są rozpanoszeni na wielu, wielu miejscach. Z powodu sprytnego mechanizmu częściowej inkarnacji [czyli modyfikacji normalnego „człowieka”] udaje im się przygotowywać swoje pieczenie przy niemal każdym ogniu większej aktywności, jaki rozniecają ludzie na swojej planecie.

I ostatnia, pozytywna wiadomość. Nie jesteśmy osobiście skazani na niewolnictwo. Prawem Wszechświata, Boga, jesteśmy duchami wolnymi, które mogą się skutecznie o swoją osobistą wolność upomnieć.
Należy jednak zaznaczyć, że trzeba użyć tu działań na poziomach wyższych niż fizyczne. Czyli wchodzi tu znajomość psychologii, psychiatrii, terapii duchowych, działań szamańskich itp.
Inaczej próby uwolnienia będą śmiesznie nieskuteczne.

Reklamy

72 komentarze (+add yours?)

  1. Mat
    Mar 22, 2013 @ 01:55:52

    Się zgadzam z tą opinią.

  2. pcpcpc
    Mar 22, 2013 @ 02:59:47

    Ciekawe bo miałem podobne przemyślenia na temat Reptilian i powiązania ich z krokodylami 🙂 Jakoś nie mogę tu dopasować jednak innej rzeczy. Piszesz, że świat bez krokodyli byłby nudny ale wynika z tego, że byłaby harmonia. Tymczasem krokodyle dusza bierze z jakiegoś powodu. Widzi się ludzi ponadprzeciętnych i chce się być takim jak oni albo było się poniżonym przez kr i chce się pokazać światu, że jest się kimś. Wszystko fajnie ale gdzie jest tego początek? Skąd wziął się pierwszy kr. skoro była harmonia? I dlaczego ludzie nie potrafili sami pokazać swojej wartości rozwijając ciała subtelne tylko musieli brać takich złych pomocników jak kr? Właśnie z tego powodu stwierdziłem, że opowieści o Reptilianach to raczej bajki mające na celu odwrócenie uwagi od prawdy, a krokodyle to jakieś prawo natury, którego do końca nie znamy.Teraz znowu tak to opisałeś, że zaczynam się nad tym zastanawiać, a im więcej myśli tym większy mętlik w głowie 🙂 Pozdrawiam.

  3. ziaro
    Mar 22, 2013 @ 03:18:54

    z własnego doświadczenia polecam ceremonie szamańskie z Ayahusca, pomocne w walce z „gadami”

  4. eile
    Mar 22, 2013 @ 12:57:35

    „Właśnie z tego powodu stwierdziłem, że opowieści o Reptilianach to raczej bajki mające na celu odwrócenie uwagi od prawdy, a krokodyle to jakieś prawo natury, którego do końca nie znamy.Teraz znowu tak to opisałeś, że zaczynam się nad tym zastanawiać, a im więcej myśli tym większy mętlik w głowie 🙂 Pozdrawiam. ”

    Tez sie pod tym podpisuje i pozdrawiam 🙂

  5. pcpcpc
    Mar 22, 2013 @ 15:57:03

    A jak już jesteśmy przy teoriach spiskowych to co sądzicie o teorii, że część ludzi to tzw. portale organiczne nie mające własnej woli? Coś takiego często pojawia się przy teoriach o Reptilianach. Jeśli ktoś ma mega mocnego krokodyla i jest psychopatą to czy jest jakaś szansa się z tego wyzwolić czy wtedy wola całkowicie zanika i człowiek czyni wg woli krokodyla?

  6. dagmaria
    Mar 22, 2013 @ 18:17:54

    Tak sobie mysle,ze niezaleznie od tego czy reptilianie wcieleni sa w ciala fizyczne czy nie nadal ich wzorce i programy sa mocno zakorzenione w umyslach ludzkich.Pod tym katem obserwuje ostatnio nowego papierza i zastanawiam sie w jaka strone pojda jego rzady.Narazie widze,ze wiekszosc ludzi na slepo przyjmuje,ze piekne slowa papierza ida w parze z jego glebokim zwiazkiem z Bogiem.Mam nadzieje,ze to nie zwiazek z planem innych cywilizacji.To niesamowite jak latwo zarzadza sie masami.Wszyscy zachwyceni,pewni autentycznosci papierza.Sposrod moich znajomych(wielu) tylko jedna zadala sobie pytanie: czy te piekne slowa i gesty plyna z glebi istoty papierza?Nie wiem,ale jak go pierwszy raz zobaczylam poczulam od niego spokoj,ale taki spokoj obojetny.Byc moze obojetnosc jest cecha istot wysoko rozwinietych duchowo.
    W kazdym razie zastanawiam sie kto bardziej wspiera papierza piekla czy nieba?Czy wygrala w Watykanie opcja karydanalow piekielnych(z jakimis reptilianskimi wzoracami) czy niebianskich?A co za tym idzie w jakim kierunku zmierza kosciol katolicki.Bo jak dotad wydaje mi sie,ze np.reptilianie z katolicyzmu zrobili sobie niezle pastwisko.I choc podobno na 4 gestosci juz ich nie ma,to przeciez jest wiele istot,ktore moga pozywic sie jeszcze energiami,ktore wibruja w przestrzenie dzieki retilianskim wzorcom.Sadze,ze trza byc czujnym i myslec samodzielnie,bo licho nie spi 🙂

  7. SwiatDucha
    Mar 22, 2013 @ 20:21:12

    Ja raczej nie mówiłem, że była harmonia, tylko „Dusze chciały „coś mocnego” przeżyć..”
    Zachowanie ludzi z linii ewolucyjnej wydaje się, że przed przybyciem jaszczurów było mało nastawione na plan Boski, czyli na rozwój świadomości [tak to pojmuję]. Pochodzili od zwierząt i raczej nie chcieli zmienić się, wykroczyć mocno ponad zwierzęcość. Pięknie się to rozwijało w obrębie zwierzęcości, ale uruchomienie świadomego Ja było dalekie. Wydaje się, że wtedy było tak dobrze, tak komfortowo, że nie było większych potrzeb. W iluś kulturach pierwotnych jest mowa o „złotym wieku”. Może to był wiek przed najazdem?

    Dusze chcąc się podporządkować planowi Bożemu zechciały coś intensywnego przeżyć, może więc „zaprosili” duchowo Reptilian.

    Dobrze, że wspominasz o intencjach, bo najpewniej przez intencje taka sytuacja na Ziemi się rozpoczęła.

  8. SwiatDucha
    Mar 22, 2013 @ 20:34:18

    Też tak sądzę, że zło które nas spotyka jest niezaakceptowaną kreacją. Ocena negatywna bierze się z tego, że coś nam nie pasuje do naszego planu. Natomiast czy patrzymy się na plan Wyższych Jaźni, plan Boski dla Duszy? Bo akurat to doświadczenie może być korzystne z tego punktu widzenia.
    To jest oczywiście postawa bardzo apodyktyczna [jeśli dobrze się wyrażam], ponieważ w konkretnym, osobistym przypadku, dany człowiek może bardzo cierpieć od tego, co postrzega jako „zło”, co mu się przydarzyło.

    I teraz oczyszczenie emocji bólu, wyjście z dołka, popatrzenie na sytuację ponownie, wyciągnięcie wniosków, zdecydowanie inaczej – to cała bardzo niekiedy długa droga, której nie załatwi jedno „mądre słowo” poznania: ja ci mówię, jest tak i tak. Dla człowieka, który jest w kłopocie to stanowczo zbyt mało, wręcz można powiedzieć, że dawanie takich wskazań może być poniżające, upokarzające [patrząc z punktu widzenia tej osoby]. Czy oprócz takiego wskazania jestem w stanie przejść z nim choćby duży kawałek tej drogi, wspierać go, nie tylko pokazywać ile wiem?
    W większości więc przypadków nic nie mówię, zwłaszcza zauważając postawę energetyczną takiej osoby.

    I to prawda, że „wymiar wyżej” i przekształca się postrzeganie, myślenie.

  9. SwiatDucha
    Mar 22, 2013 @ 20:59:20

    Wydaje się prawdą to, co piszesz.

    Postrzegam to tak, że taka osoba przyjmuje wzorce zachowania promujące kr, współpracujące z nim. Jest to częścią „umowy” stowarzyszenia z kr.

    Zwykle od dzieciństwa rozwija się osobowość osoby, na jej potrzeby. Wtedy wzrasta inkarnacja Duszy [wzrastają ciała subtelne – pełna inkarnacja trwa wiele lat, np. 16-24].

    W przypadku, gdy w dzieciństwie jest obecny symbiont, to osobowość wzrastając [przybierając kolejne wzorce przeżwania] bierze pod uwagę jego, jego siły i jego potrzeby. Z pomocą przyjmowanych specyficznych wzorców przeżywania rozwija się symbiont i łącze do Opiekuna. Po długich latach taki ktoś jest tak skotłowany, tak zagubiony, że trudno postrzec jego osobiste odczucia, przeżycia, emocje, uczucia. Można się przyjrzeć długoletnim alkoholikom [także wielowcieleniowym], wieloletnim narkomanom. Trudno wyczuć w nich „człowieka”, uzależnienie zwykle jest na tyle silne, że zalewa osobowość, przerasta ją. A nawet jeśli nie ma uzależnienia, to niezdrowe wzorce przeżywania plus energie symbionta mocno dominują nad zdrowym wyrażaniem siebie. Pewnie znacie ileś takich przypadków.

    Tacy ludzie mają coś co się zwie w psychologii aleksytymią [tak nazwano te objawy ograniczenia własnego ja], polegają one na braku dostępu do własnych emocji, niezauważanie własnych uczuć, niebranie ich pod uwagę.
    Psychologia bardzo wiele spraw zauważyła już i opisała, jest w tym świetna. Natomiast nie spina się to w ramach psychologii w całość, ponieważ przyczynowo sprawy znajdują się w sferach duchowych, w które psychologia z definicji nie wchodzi.

    Nawet po oczyszczeniu z symbionta [które jest możliwe, znam kilka przykładów] te wzorce, jako działające spore części osobowości zostają. Pozostawiają one na marginesie własne ja, własne wnętrze, Ducha tak jak to robiły za czasów panowania symbionta. Można powiedzieć, że jest to „pusty portal organiczny”.

    Wydaje się, że wtedy potrzeba jest zmienić te wzorce przeżywania tak, aby wyrażał się przez osobowość Duch człowieka, nie zaś kr. Takie wzorce są jak rynny nie skierowane w kierunku własnego Ducha, a w kierunku Opiekuna kr., co można zinterpretować, że były i są nastawione na przekazywanie z innego wymiaru do naszego [portal] czyjejś woli [nie swojej, nie swojego Ducha].

  10. SwiatDucha
    Mar 22, 2013 @ 21:27:59

    to mi bardzo przypomina znajdowanie „sprawiedliwych” w mieście, aby je ocalić [stary testament], może tam też miało zadziałać to prawo?

    A jak to się ma do tematu, czy masz na myśli jakąś aplikację tej metody?

  11. SwiatDucha
    Mar 22, 2013 @ 22:34:30

    > Kiedy pogłoski o śmierci Marka Twaina powtarzać zaczęły gazety, pisarz zorganizował konferencję prasową, którą rozpoczął słowami: „Jak panowie widzicie, plotki o mojej śmierci są mocno przesadzone”.

    Podobnie nie zauważyłem jakiegoś nagłego, ani gromadnego odstąpienia sił opresyjnych [na 4 gęstości – czy ktoś może mi umiejscowić ją w systemie klasycznych ciał subtelnych?]
    Takie „cuda” są od wieków powtarzane dla „pokrzepienia ducha”. Mało kto jest je w stanie poprawnie sprawdzić. A ile dobrej energii taka informacja daje, ile nadziei! A jak się nie spełni, to obiecujący zawsze znajduje wytłumaczenie [to oczywiście dzięki poruszeniu krokodyla].
    Osobiście wolę poznać konkretnie działające zasady zamiast polegać na niepewnej nadziei.

    A Papież? Bardzo miły człowiek! Duża czakra podstawy, duże serce, spore 3 oko, duża korona, nawet 1 duchowa jest. Może cz. seksu i bliskości mała, ale on akurat nie bardzo potrzebuje takich bliskich kontaktów. Wydawałoby się pięknie – i w dużej części tak jest.
    Jest jedno obciążenie [nie ma wejścia, nie ma kr, nie ma pogryzień]. Jest tzw. opiekuństwo, czyli bezpośrednia inkarnacja, podłączenie Opiekuna krok. Takie przypadki odnotowałem u rzadkich osób, które miały eksponowane, ekskluzywne stanowiska, a to obciążenie miałoby być dla ukrytego sterowania losami świata.
    Wielką zasługą Benedykta wg. mnie jest odejście.

  12. dagmaria
    Mar 23, 2013 @ 00:22:10

    Dzieki Andrzeju:)Chcialam sie pocwiczyc w umiejetnosci rozrozniania.Mam sporo do nauczenia:)Choc na mnie papierz nie zrobil negatywnego wrazenia to gdzies tam w mojej psychice dziala wzorzec:uwazaj.Ostatnio tak wiele czytam na temat teorii spiskowych,ze chyba stracilam umiejetnosc obiektywnej oceny.Kiedys czuje,ze mialam ja wieksza:)Teraz widze swiat w bardzo zniksztalconym ksztalcie.No coz jest nad czym pracowac.Pozdrawiam:)

  13. pcpcpc
    Mar 23, 2013 @ 00:52:24

    Trochę mnie to przeraża bo większość ludzi ma jakieś obciążenia i one tak naprawdę przeszkadzają przecież w rozwoju duchowym, a dusza bierze je bez naszej świadomej zgody po to żeby się rozwijać. A tu trzeba zaakceptować, że jest jak jest i to co się dzieje w danej chwili jest dla nas najlepsze. Ale przecież bez krokodyli też można rozwinąć się tak samo jak osoba z kr. tylko do tego potrzeba większej świadomości (metody transerfingu)/ Wychodzi przecież na to, że stosując transerfing człowiek osiąga takie same zewnętrzne rezultaty jak z krokodylem tylko przy tym nikogo nie żre.

  14. SwiatDucha
    Mar 24, 2013 @ 01:33:27

    I to jest właśnie prawda z poziomu wyższych wibracji.

  15. SwiatDucha
    Mar 24, 2013 @ 01:42:58

    taa.. tu właśnie zaczyna się coś, co naukowcy nazywają „logiką rozmytą”, ciekawa koncepcja i zastosowanie bardzo odpowiadające wyższym, subtelnym poziomom bytu.

    Coś/ktoś może być nie do końca czysty, może mieć część dobroci np. na 80% a 20% nieczystego, zła. I co z takim zrobić? Jak się nań patrzeć, jak zapatrywać, jaką postawę przyjąć? Bo już bezwzględnie poparcie czy też bezwzględne odrzucenie nie wchodzi w grę..

    I tak nam siły ciemności zrobiły psikusa rozwadniając sztywne, czarno-białe kryteria. I teraz musimy [nic nie musimy ;)] ustosunkować się do czegoś rozmytego, nieostrego. To wymaga od nas wyższej mądrości, większego skupienia, większej uważności, staranności, większego zrozumienia, czyli.. wyższego poziomu rozwoju! I o to tu chodzi. Tak to sprytnie Wyższe Jaźnie urządziły [przynajmniej tak to postrzegam, że to one]. Nudy nie ma.

  16. SwiatDucha
    Mar 24, 2013 @ 01:45:27

    A gacie też trzeba zdjąć? 😉 pytam, bo ostatnio trochę zimno…

  17. pumpel
    Mar 24, 2013 @ 15:37:12

    Opiekuństwo? Brzmi jakoś tak, że dreszcz przechodzi, ale nie jestem pewna, co to oznacza? Czy to obciążenie związane ze stanowiskiem, czyli powstające w momencie jego objęcia, czy inkarnacja w sensie obciążenia istniejącego od urodzenia?

  18. SwiatDucha
    Mar 25, 2013 @ 02:12:40

    Ja bym proponował w geście buntu nosić gacie tyłem na przód, albo na lewą stronę!
    Albo i to i to.
    TO by był dopiero bunt przeciw systemowi!! 🙂

  19. SwiatDucha
    Mar 25, 2013 @ 18:07:59

    chyba nie zaczaiłeś kawału 😉 No kogo może coś takiego szokować.. to tylko żart.

  20. Darek
    Mar 28, 2013 @ 13:36:48

    Witam! Może na odwrocie kurtki jeansowej, flyers, czy koszulkach, zamontować naszywki przedstawiające lewo ramienne swastyki?

  21. greta minde
    Kwi 14, 2013 @ 20:22:48

    Witaj. Znam takiego jednego, który w okresie szczytu młodzieńczego buntu wymalował sobie na kurtce Jezusa-jaszczura 😉 a teraz remontuje ołtarze z wizerunkiem Jezusa w najświetniejszych zabytkach sakralnych Polski, z dużym powodzeniem zresztą, bo ma do tego smykałkę i pracowity się okazał 😉 Pozdrawiam.

  22. Nocka
    Kwi 21, 2013 @ 15:24:49

    Czym lub kim Waszym zdaniem są duchy wejściujące?
    Z tematu o obciążeniach wysuwają się wnioski, że najbliżsi Bogu są Ci którzy nie przyjęli żadnego pomocnika do siebie. Za to są kąsani i zatruwani przez ludzi z obciążeniami. Czyli bezdomni, psychicznie chorzy, narkomanie i alkoholicy tzw. element społeczny są bardziej godni chwały niż karierowicze tego świata.

  23. Nocka
    Kwi 21, 2013 @ 15:37:34

    Mam jeszcze jedno pytanie. Skoro krokodyle gryzą, wejścia zatruwają to jak szkodzi tzw. opiekuństwo?

  24. SwiatDucha
    Kwi 22, 2013 @ 22:40:53

    tak już ktoś powiedział: ostatni [ci najlichszy] będą pierwszymi 🙂
    można tak powiedzieć o tych, którzy się pozbyli zachłanności i nie mają przez to obciążeń

    Co prawda nie zaliczałbym tu alkoholików, ponieważ oni akurat mają krokodyle, które mocno ich wspierają, podobnie narkomani, mający zwykle silne zatrucie i ew. krokodyla.
    Karierowicze nie są pod tym względem więc aż tak bardzo różni od ludzi z marginesu: obciążenia symbiontem można spotkać i tu i tu częściej niż u ludzi „normalnych”- czyli ze środka skali.

    Natomiast zatrucie wydaje się „najgorszym” obciążeniem, ponieważ daje największy ubytek energii, poczucie dyskomfortu z powodu braku napędu życiowego.

    trzecie twoje zdanie: „.. element społeczny są bardziej godni chwały”
    Nie upatrywałbym jakieś chwały w obciążeniach – są one raczej wyrazem zgody dla Duszy na dalsze, dłuższe eksplorowanie realności inkarnacyjnej i uruchamianie kolejnych poziomów subtelnych. Ot, po prostu idą dłuższą drogą z większą ilością widoczków.

    Wydaje się, że Twoje pierwsze zdanie jest prawdziwe: „wnioski, że najbliżsi Bogu są Ci którzy nie przyjęli żadnego pomocnika do siebie”. A reszta, ta poobciążana, wybrała dłuższą drogę do Boga, przez obciążenia. Po prostu przy oświeceniu będą mieć szerszą wizję, szerszą świadomość, ale czy oświecenia przez to coś zyska? To ciekawe pytanie.

  25. SwiatDucha
    Kwi 22, 2013 @ 22:52:38

    Chyba podobnie do krokodyla – w moim odczuciu mocno zmienia osobowość – ktoś taki dostraja się do opiekuna krokodyli i czuje się, że jest inkarnacją kogoś bardzo szczególnego, bardzo istotnego dla rozwoju ludzkości. To raczej nie wygląda dobrze, nie rokuje na zdrowe spojrzenie na siebie.

    Już dwa, trzy krokodyle naraz wzięte mieszają w głowie jak śrubokręt.
    Trudno z takim kimś mieć zwykłe ludzkie relacje.

    A opiekuństwo? przypuszczam, że mogą być wtedy obecne jakieś inicjacje w jakąś wyższą kastę, czy coś. Kiedyś spotkałem panią, która miała takie inicjacje. Deklarowała, że lubi ludzi, ale pokazywała to ze sporą wyższością. Elitarne kluby, najlepsze samochody, duże zarobki, super ubrania, tak mi to się kojarzy. Jak sugerowałem tańsze auto, to niemal zostałem wyśmiany. Dusza nie wyobraża sobie „gorszego” życia.

    Jak bowiem taki ktoś, „odpowiedzialny za losy planety” może żyć zwykłym życiem? Pewnie patrzy na ludzi może nawet przyjaźnie, ale jak na jakieś robaczki, czy rybki w swoim akwarium.

    Co prawda papież Fr. ma to obciążenie, oprócz niego niemal nic więcej. A jest specjalnie nastawiony na przeciętne życie, nie przesadza z pieniędzmi. Świetnie. Natomiast nieświadomie może być „wtyczką” opiekunów kr na ziemi. Jest na eksponowanym stanowisku, ma duże możliwości, czasami trzeba tylko niewielkiej zmiany decyzji, aby coś poszło wg myśli sił ciemności. Oby papieżowi oczywiście jak najlepiej się działo, oby jak najlepiej rządził.

  26. Nocka
    Kwi 26, 2013 @ 22:26:12

    No tak, chodziło mi o tych alkoholików, którzy nie przyjęli krokodyla. Z pogryzieniem i zatruciem nie mają prawie żadnych szans między ludźmi, przyciągają jedynie pogarde nieświadomych ludzi.
    Mogę jeszcze prosić o rozszerzenie tematu zatruć? Czym są te energie? Bo chyba nie są to energie ludzkie?

  27. SwiatDucha
    Kwi 27, 2013 @ 23:02:09

    Nie sądzę, żeby byli alkoholicy, którzy nie mają kr. Są ludzie nadmiernie pijący, ale ich jest b. mało. Większość alkoholików chciałoby znaleźć się w tej grupie, ale już jest dawno to niemożliwe – są zniewoleni.

    > Z pogryzieniem i zatruciem nie mają prawie żadnych szans między ludźmi, przyciągają jedynie pogarde nieświadomych ludzi.

    Ludzie zwykle oddają nieświadomie im to, co ich Dusza sobie wyobraża, świat jest gigantycznym lustrem. Osoba uzależniona [jej Dusza] kr+zatr ma b.silne przekonanie o własnej „podłości” [tak to roboczo nazwę], świat ją może więc upodlić. Kiedyś patrzyłem na alkholików, dlaczego tak mocno się ich nie lubi. Otóż jest b.krótki moment, na początku, gdy patrzę i odczytuję poczucie niższości u takiego kogoś. Oczywiście zaraz przychodzi mocne odczucie kompensacji, którą chce osobowość wykreować. Ale na początku jest coś innego, coś „prawdziwego”, tzn. coś spod spodu, na co moja Dusza reaguje.

    czy czytałaś o zatruciach:?
    https://swiatducha.wordpress.com/2012/08/12/ofiary-zatrucia-od-wejscia/

    Zatrucie to zatrucie – jest to fizjologiczne uszkodzenie czakry [czyli portalu w ciele] z pomocą zatruwającej energii pochodzącej od [nieludzkiej] istoty wejściującej [przechodzącej na nasz świat przez czakry człowieka].

  28. dagmaria
    Maj 10, 2013 @ 13:11:16

    Chcialam polecic program z ktorego mozna wiele wyciagnac ciekawych tresci.Kiedys sadzilam co tam bede czytac o kosmicznych zaleznosciach jesli moja Dusza potrzebuje uwagi i wszystko zalezy od pracy nad soba.Wydawalo mi sie,ze wystarczy rozwijac swiadomosc,podwyzszac wibracje,oczyszczac sie i kontrolowac mysli a wtedy zadne paskudztwo sie nie przyklei.Ale zmienilam zdanie od kiedy dosc gleboko weszlam w zagadnienia zwiazane z opisem rozwoju naszej i innych cywilizacji. Co ciekawe wlasnie informacje zwiazane z innymi istotami pomagaja mi pracowac nad soba.Ostatnio duzo mi dala audycja „Wiesci z kosmosu” z Telewizji Nowego Swiata pt.”Podgryzacze”.I wydaje mi sie,ze krokodyle tak jak ameby czy inni to tacy wyslannicy min.Reptilian.
    W kazdym razie program naprawde wart przesluchania na You Tubie. Moja Dusza sie ucieszyla,gdy go sluchalam tak jakby w koncu doszlo do zidentyfikowania problemow zwiazanych z obciazeniami.Nie wiem czy dobrze lacze,ale czuje,ze krokodyle to tez „Podgryzacze”.Dziele sie tymi informacjami,bo moze ktos tez poczuje ulge,ktora wynika ze zidentyfikowania obciazen i problemow ktore sie z nimi lacza.Bo chyba najbardziej czego sie boja „Podgryzacze”to wlasnie identyfikacji,rozpoznania:)

  29. SwiatDucha
    Maj 10, 2013 @ 13:39:25

    To tak działa, gdy Dusza coś rozpoznaje, co jako osobowość rozważamy, to czujemy jej ucieszenie się, ulgę.

  30. Deverus
    Sier 02, 2013 @ 13:30:04

    Reptilianie i Krokodyle to dwie różne rzeczy. Ludzie ,proszę trzymajcie się jakiś określonych definicji i określonego znaczenia słów, bo potem nikt nas nie zrozumie i siebie nawzajem też nie zrozumiemy.
    Już tłumaczę o co chodzi.
    Reptilianie to jedna z wielu gadzich ras. Nie służą żadnym bogom bo kiedyś opowiedziały się przeciwko nim (swoich unicestwili). Wiadomo gdzie są, kto zna język spokojnie się z nimi dogada. To cywilizowana rasa, nie robią nikomu krzywdy bez powodu. Mają na pieńku z aniołami i pewnie stąd zła prasa. To że korzystają z niższych energii nie jest ich winą, tak ukształtowało ich środowisko i taką mają naturę.
    Krokodyle natomiast to sztuczne twory (proszę znajdźcie inną nazwę bo ta jest myląca. Proponuje drony). Nie powstały w sposób naturalny tylko zostały zaprojektowane i wyprodukowane w wielu seriach jak telefony komórkowe. Mają numery seryjne i logo producenta na ryju. Nie są inteligentne ani świadome działają według prostego programu adaptywnego. Można to łatwo sprawdzić wystarczy obejrzeć strukturę energetyczną drony.
    Wszystkie mają jednego producenta i to jemu wysyłają energię. Twórca dron siedzi na planie astralnym tuż nad poziomem bogów. Można się przejść i zobaczyć. Twórca przyjmuje reklamacje, można mu przynieść własną dronę i zostawić, nie będzie miał żadnych pretensji, tylko powiedzcie że nie chcecie następnej w ramach reklamacji.
    Mam nadzieję że wszyscy widzą teraz różnicę pomiędzy jednym a drugim określeniem.

  31. Deverus
    Sier 02, 2013 @ 15:00:59

    Przecież napisałem że to można sprawdzić. Nie musisz w nic wierzyć możesz sama się przejść się do twórcy dron i zapytać. Ta istota lubi opowiadać o swoich produktach jak każdy szanujący się przedsiębiorca.

  32. pumpel
    Sier 02, 2013 @ 15:10:29

    Ciekawe, co piszesz. Kiedyś rzeczywiście się „przeszłam”, ale nie bardzo udało się pogadać. Ten twórca miał mnie w tak głębokiej pogardzie, że był zniecierpliwiony już samą moją wizytą. Jakoś nie przyszło mi do głowy go wypytywać, a teraz już nie mam ochoty tam wracać 😉

  33. SwiatDucha
    Sier 03, 2013 @ 00:18:51

    Deverus

    twój nick ma źródłosłow wspólny z Dev, Deva [hind.] no i z Devil [czyli po ang. diabeł – to takie angielskie rozwinięcie]. A jak mówią – niewiele dzieje się bez przyczyny [twój nick też chyba nie bez przyczyny jest właśnie taki].

    Masz ty chyba chłopie jakieś wtyki u tych Opiekunów kr, jak na moje odczucie [ i na moje wahania, które poczyniłem].

    Oprócz Ciebie z obszarów związanych z Opiekunami jeszcze jedna dusza z ciemnej strony się obecnie tu kręci i patrzy kogo by ową stroną zachęcić [są wpisy w oczekujących na zatwierdzenie komentarzach]

    Zresztą – przy tak przemożnej ingerencji w Ziemię gadów, trudno aby nie kręciły się gdzie popadnie. A moja strona jest naprawdę miejscem „gdzie popadnie”!
    To najmniej kompetentna witryna o duchowości na wschód od Łaby! Proszę sobie zapamiętać, że cokolwiek tu napisałem, najpierw trzeba przyjąć za nieprawdę!
    Jakbym miał wziąć udział w konkursie na najmniej kompetentną witrynę to bym zajął drugie miejsce. nie pierwsze, bo taka ze mnie łamaga..
    [haha, taka deklaracja mocno krokodylom mąci we łbie, bo przyzwyczajone są do nadymanych ego, a tu nie dość, że ich punktują, to jeszcze nie ma zbytnio o co się zaczepić, bo przecież sami piszą na witrynie, że piszą bzdury.

    Opiekuństwo jest to obciążenie, które rozpatruję jako częśćiową inkarnację Opiekunów kr. Jest to już sporo wysokie i niejeden zarządca świata ziemskiego to ma [David Icke ich punktuje, są to ludzie wysoko postawieni w hierarchii, ale z mocnymi łaczami od Opiekunów].
    W buddyźmie tybetańskim nawet są na to mocno popierane praktyki posiadania „osobistego Jiddama”, czyli takiego „gniewnego bóstwa” częściowo inkarnowanego w ciała subtelne takiego człowieka poprzez inicjacje. Ostatnio jednego pana takiego analizowałem, który wziął sobie osobistego jiddama ileś lat temu. Obecnie traci wzrok, Dusza już nie chce tego, chce umierać. Ale osobowość nie! chce dalej tak ciągnąć. Stopniowa utrata wzroku wygląda, że jest dla niego mniej przykra niż uwolnienie się od Jiddama, ponieważ, jak tłumaczy, „co on by bez niego zrobił!?”

    Jak pisałem na CUDzie, to przyszły kontakty z kr. A tutaj, jak widzę, zaczynają się kontakty z opiekunami. Może zainteresowani są tym bąbelkiem świadomości pod nazwą „świat ducha”? [hehe]

    Jeśli ktoś się ich boi, warto sobie przypomnieć, że:
    a) jak każda istota warte są szacunku i kłaniam się im nisko [jak każdej istocie stworzonej przez Boga]. Wzdragają się na przypomnienie o swoim powstaniu by chciałyby niepamiętać., ale pokłon przyjmują.
    b) nawet jeśliby chciały skłonić nas, abyśmy zrezygnowali ze swoich duchowych praw [i wycyckać mnie do szczętu], to jeśli będę o moich duchowych prawach pamiętać, to mogę się ostać.

    „To cywilizowana rasa, nie robią nikomu krzywdy bez powodu. ” piszesz Devriku

    Ta.. esesmani byli mocno cywilizowani, a Żydom bez powodu nie robili krzywdy, tylko po prostu zechcieli być ich spłatorami karmicznymi, pięknie spijając ich energie. Tak w ramach „dobrego serca” :-/ i zgodnie z prawem duchowym.

    Pisząc o cywilizowaniu, proszę spróbuj zaraz przy tym napisać o stosunku Reptilian do miłości i do Boga, jeśli możesz.

    Bo wiesz, Dev, uważam, że ciemna strona ma swoje chęci na przejęcie dobrej energii od „gorszych istot” i karmienie się nią, natomiast nie chce się otworzyć na Boga i czerpać od Niego. Pięknym przykładem jest działalność nazistów w czasie 2 wojny.

    No i oczywiście wysyłają wysłanników, którzy mają ludzi zainteresować „ich stroną”.
    – Byle być ich ciekawym.
    -„Byle zechcieć ich odwiedzić” – „sprawdź, czy mówię prawdę..” to brzmi jak slogan z reklamy biura podróży 🙂 Biura podróży oczywiście dla ciekawych i odpowiednio odważnych. Ja proszę ciebie mogę sobie moją odwagę wsadzić w buty. Opieram się na połączeniu z WJ i z Bogiem i oczyszczam się z jakiejkolwiek „odwagi”. I z ego również przy okazji.
    – Byle podlinkować i spojrzeć przyjaznym okiem na proponowane przez nich umiejętności.

    >To że korzystają z niższych energii nie jest ich winą, tak ukształtowało ich środowisko i taką mają naturę.

    … biedni reptilianie, czy tak mamy odebrać ten przekaz?

    powiem tak: Nie z nami takie numery jak mówił Hans Kloss [właściwie nie dokładnie tak, ale tak zostało to zapamiętane w zbiorowej pamięci 🙂
    [„Takie sztuczki nie ze mną, Brunner” – to wersja dla szczególarzy :)]

    pięknie można mówić o reptiliańskich gadach, że to „nie ich wina” itd. Owszem, nie ich wina, ale ich wybór, że z tego nie chcą rezygnować. Moja matka była alkoholiczką, to nie jest jej wina, a wybór poprzednich osobowosci jej Duszy. Natomiast to, że nie chciała się leczyć i oczyszczać, to już konkretnie jej dokonanie, oraz jej karma. Całe życie starała się ukryć przede mną to, że ma możliwość się zmienić i panicznie bała się, że wypowiem jej w twarz, że ma taką szansę i możliwość. Tak była uwikłana w kr. i poddana siłom ciemności.

    Pięknie, zachęcająco, wysokowibracyjnie piszesz. Natomiast na tej witrynie jest napisane, że wysokie wibracje mogą pochodzić z ciemnej strony, choć tak „porządnie” wyglądają.

    A potem podlinkowanie i lecimy z [czarnym] koksem.

    Istoty opiekunów kr. są BARDZO wysokimi istotami z ciemnej strony. To co Pumpel przeżyła w kontakcie z takim kimś wydaje się raczej regułą – pogarda, w odniesieniu do innych istot, zwłaszcza niższego szczebla. Rzadko kto jest wobec nich „równy”, trzeba sobie zdawać z tego sprawę..
    a co za tym idzie – rzadko kogo nie obdarzają pogardą..

    Wobec pogardy czuję obcość. Nawet jeśli ktoś chce ją uznać za coś „zwykłego”, to ja uważam to za obciążenie karmiczne, duchowe, próg na ścieżce do Boga. Życzę wszystkim Opiekunom Kr aby przebyli ów próg z jak największymi duchowymi zyskami! Życzę im, aby mieli wizję wspaniałych darów duchowych, które czekają na nich po przejściu owego progu.

    Ponad poprawność uznaję życzliwość, uczynność i serdeczność.

    Osobiście wolę dobro i miłość.

  34. pumpel
    Sier 03, 2013 @ 10:06:15

    Mnie się ten nick skojarzył z „devour” (pożerać), ale nie zwróciłam na to uwagi, dopiero przypomniałam sobie o tym po komentarzu, który jak zwykle sporo wyjaśnia 🙂 Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to że tutejsze dyskusje są naprawdę niezłą szkołą rozpoznawania różnych energii. Poczułam, że to, czym emanuje tu Deverus, to energia dobrze mi znana, choć muszę się jeszcze zastanowić gdzie i u kogo to wyczułam – sporo znajomych w buddyjskich kręgach, więc może stamtąd? Bo własnego kroka/drony chyba się pozbyłam – tzn. czegoś się pozbyłam na pewno, nie wiem tylko czy to było „to”.
    I owszem, poczułam się „zahaczona”. Dla mnie to w pierwszej chwili trudne do odróżnienia od prawdziwie czystej energii, choć po zastanowieniu dostrzegam nieczyste „wtręty”. Po powyższej wymianie zdań na pewno będzie to łatwiejsze.
    Chyba główny problem w kontaktach z osobami obciążonymi tymi wysokimi energiami, przynajmniej dla mnie, to że w jakiś sposób nie zostawiają czasu/przestrzeni do namysłu – trzeba zareagować zaraz, natychmiast! 😉 Akurat koncentrujęę się ostatnio na rozpoznawaniu swoich granic (i stawianiu ich), sporo tu jeszcze mam do roboty…

  35. kropelka
    Sier 03, 2013 @ 12:28:02

    Ja jestem laikiem w sprawach pracy z energiami , nie przynależę do żadnych kręgów, stąd podzielę się swoimi ludzkimi odczuciami po prostu, dotyczącymi Deverusa , takim prostym, zwykłym językiem.

    Otóż , gdy Deverus pojawił się na witrynie, poczułam jakieś wewnętrzne zamieszanie.Czytałam jego post kilka razy i odnosiłam jakby odruchowo do treści artykułów Andrzeja.Nie było dla mnie spójności między tym , co mówią obaj panowie. Ba, pierwsze wrażenie było nawet takie, że D. ma chyba jeszcze większą wiedzę i praktykę. To co pisał jednak, wyraźnie nie podobało się mojej Duszy.Pojawiła się niechęć i w pewnym momencie postanowienie, że jeśli Andrzej zaakceptuje te treści, ja odejdę z witryny.

    Potem czytałam dialog Uli z D. i zauważyłam coś dziwnego w energiach Uli.
    Zwykle, mam takie wrażenie, że Ula dominuje nad swoimi rozmówcami. Tu było inaczej. W moim odczuciu D. brał ją w posiadanie, przynajmniej na początku.
    Potem dopiero zaczęła się wycofywać a nawet bronić Andrzeja, ale sila energi w tej polemice była po stronie D.

    I to był dla mnie taki moment, kiedy poczułam w sobie ogromne napięcie i… przedziwną ciszę, w której słyszałam bicie własnego serca i rozmowę tych dwojga.Z zapartym tchem czekałam , co się wydarzy i jak zareaguje Andrzej.Wiedziałam, że w moim przypadku jego postawa zadecyduje o podjęciu przeze mnie określonych decyzji. Z niepokojem zaglądałam na stronę, ale Andrzej się nie pojawiał. Co jest grane? – myślałam.

    Wreszcie, chyba około 24.00 pojawił się jego bardzo długi tekst. Po jego przeczytaniu odetchnęłam.

  36. conchitttaConchita
    Sier 03, 2013 @ 13:01:03

    Chciałabym sprostować: w buddyźmie tybetańskim są łagodne i gniewne bóstwa, z tym, że są one tylko przejawem jakiegoś rodzaju energii. Gniewne oznaczają energie oczyszczające, usuwające przeszkody, a nie jakoś negatywne. Nie są traktowane jako oddzielne byty, bóstwa w sensie każdej innej religii, ale oświecone aspekty świadomości. Nieraz słyszajam, że traktowanie bóstwa jako odrębnego bytu jest błędem. Jidam nie jest tożsamy z bóstwem. Jidam to aspekt, który wybiera się do osobistej praktyki w celu urzeczywistnienia danego aspektu. Przykładem jidama nie bóstwa może być Padmasambhava – postać historyczna żyjąca ok 10 wieku n.e., który osiągnął urzeczywistnienie równe Buddzie Gautamie.

    Ja osobiście nie rozumiem do końca działania jidamów, bo jest to praktyka, którą dostają zaawansowani uczniowie po ukończeniu nyndro. Chodzi tam o przekształcenie własnego ciała w ciało oświeconego aspektu – jidama. Z tego co wiem o wadżrajanie to jest właśnie medytacja na owoc, medytuje się, że już się jest oświeconym i czystym bytem ze światła. Ścieżką jest transformacja.

    Sorki za przydługi tekst, ale czuję potrzebę sprostowania, bo z zewnątrz to można to wszystko opacznie zrozumieć i jak Cejrowski uznać, że buddyści czczą diabły czy bałwany i kupują odpusty :).

    Ja osobiście traktuję panteon tybetański na równi z aniołami – wydaje mi się, że są to pomocne istoty, które zrealizowały oświecenie (jedność z wszystkim), brak ego i zobowiązały się pomagać ludziom w dojściu do tego stanu (jak anioły w katolickiej wersji, a najwyższy stan nazwano Bogiem). Wydaje mi się też, że traktując jidama jako oddzielny byt można narazić się na niebezpieczeństwo, że zostanie się „wyznawcą” a w miejsce wyznawanego obiektu wejdzie jakiś chętny byt z wysokiego astrala w tym opiekun krokodyli.

    Wschodnia mentalność jest trochę inna niż zachodnia: na zachodzie wolimy wszystko poznać intelektualnie – stąd psychologia, psychiatria, ontologia… Na wschodzie to wszystko jest bardziej mityczne i fantastyczne :).
    Człowiekowi z zachodu trudno jest to ogarnąć, mi też – też nie wiem, po co aż tak wysoki stopień komplikacji tych spraw, gdy do prawdy można zmierzać po prostu badając swoje wnętrze i rozpoznając to, co się tam przejawia…

  37. Conchita
    Sier 03, 2013 @ 13:17:36

    Przyznam się, ze mnie tam nie dotknął aż tak post Deverusa, bo moja Dusza czuła, że to nie mój temat/energia, brak punktów zbieżnych. Proponowane pewne poczucie wyższości, wiedzenia „lepiej” odnosi się do budowania autorytetów, a to mnie nie interesuje. Za to moją Duszę zainteresowało, jak Ula z tego wybrnie, bo wiedziałam, że wybrnie i nie da się wciągnąć, ale jak to zrobi to było ciekawe.
    Kropelko, masz bardzo dobry kontakt ze swoim wnętrzem, że to wszystko tak odczułaś.

  38. Elijah
    Sier 03, 2013 @ 17:01:37

    POwiedz mi proszę, Adnrzej, co to oznacza, że masz smoczą duszę? Od dawien dawna nie rozumiem tego Leszkowego podziału pochodzenia dusz, nie ma on dla mnie większego sensu, a nawet sam autor nie potrafi odpowiedzieć na banalne pytania, zadawane w tym temacie.

    Więc, może Ty mi napiszesz, co oznacza dla Ciebie smocze pochodzenie?

    Pozdrawiam

  39. kropelka
    Sier 03, 2013 @ 17:17:04

    Ula, wyjaśnienie, dotyczące Twojego wzorca, mnie osobiście było potrzebne.Trudno mi jeszcze powiedzieć, co zmieniło w mojej Duszy i Świadomym Ja, ale poczułam coś w rodzaju ulgi i takiego puszczenia wewnętrznego napięcia.

    Przy okazji powstało pytanie : Dlaczego tak jest, iż my jesteśmy przekonani, że pozbyliśmy się jakiegoś obciążenia, a otoczenie dalej je odbiera ?
    Piszę o tym , bo sama tak mam.Pracuję nad czymś i kiedy wydaje mi się, że nie ma już tego czegoś we mnie, nagle pojawia się w relacji z zupełnie przypadkową istotą, która mnie z jego powodu ” punktuje ” . A więc nie wystarczy tu chyba własne przekonanie w tym względzie ?

    Oczywiście ktoś może powiedzieć :” Nie przejmuję się opinią innych o sobie, ona na mnie nie działa.” Zgoda. Jednak chyba czasem przeszkadza w relacjach, które chciałoby się ułożyć w miarę pozytywnie. I nie chodzi mi także o to, aby dostosowywać się do oczekiwań otoczenia. Broń Boże ! Mam cały czas na myśli obciążenie , nad którym pracujemy i jak wynika z jego nazwy, obciąża nas duchowo.

  40. kropelka
    Sier 03, 2013 @ 18:14:11

    Chciałabym też w jakiś sposób odnieść się do wypowiedzi Andrzeja i podziękować za nią, bo była również wyrazem moich odczuć i przekonań.

    Gdy ją czytałam Dusza się cieszyła, że ho! ho! 🙂 .W pogotowiu stanęli biali pomocnicy i uruchomił się wzorzec walki z krokodylami, którego na szczęście nie wykorzystałam, mając już świadomość. Milczałam i obserwowałam.

    Napisałeś, Andrzeju, – ” Życzę wszystkim Opiekunom Krokodyli, aby przebyli ów próg na ścieżce Boga „.Czy to jest jeszcze możliwe w ich przypadku ? Zawsze sądziłam, że Siły Ciemności dokonały ostatecznego wyboru ?

    ” Opiekuństwo to obciążenie, które rozpatruję jako częściową inkarnację Opiekunów Krokodyli. ”

    Jeśli dobrze pamiętam przypisałeś je papieżowi Benedyktowi xvI ( popraw mnie , jeśli się mylę). Jak takie obciążenie realizuje się u ludzi …typu np. papież i wysoki oficer SS. No , bo jest jednak między nimi różnica, choćby taka, że pierwszy ciągnie energię od Wyższych Jaźni i Boga, a drugi współpracuje z siłami ciemności.

  41. SwiatDucha
    Sier 05, 2013 @ 01:21:06

    Elijah:

    wg ostatnich moich rozeznań, to tak:
    najpierw Leszek powiedział mi, że [jak w większości przypadków u niego] jestem „upadłym aniołem”. To był bodajże 2003 rok i pierwszy art. na CUDzie o UA.
    Dusza mocno się poruszyła, ale jakoś Duszy bycie akurat aniołem nie przekonało, chociaż wiedziałem, że nie jestem z linii ewo i to się potwierdziło. Z racji dużych białych wzorców zaklasyfikowano mnie do „białych”.

    Leszek nie odpowiada na banalne pytania zadawane w tym temacie, ponieważ Leszek nie jest od odpowiadania na banalne pytania! 🙂 [co za tupet zadawać mu banalne pytania! 🙂 ] Nie, to żart :). pamiętam jak odpowiadał na takie pytania lata całe temu, ale może się coś zmieniło. Poza tym na temat Dusz to Leszku raczej się nie rozwodzi, jakby mu ten temat nie pasował. Bo możeby coś jeszcze odkrył jakby tak tam pogrzebał..? Kto wie..

    Po trzech latach od pierwszego przebłysku o swoim pochodzeniu moja Dusza po wielu przemyśleniach doszła do wniosku, że jest smokiem z pochodzenia [Dusza stworzona jako smok]. I to wydawało się zgadzać.

    W tym roku po jednej z sesji z Elwirą ukazało się „poprzednie wcielenie” duszy – jednorożec [zdecydowanie „lżejsze” i na delikatniejszych energiach. Tak jakby wejście w smoczą inkarnację Duszy potrzebne było, aby móc rozporządzać zarówno „silniejszymi” i „grubszymi” energiami i działaniami.

    Pojawienie się jednorożca było jakby odpowiedzią na oczyszczenie różnych ciemnych, mrocznych, silnych, potężnych, wręcz mocarnych aspektów „bycia smokiem”. Jak puściłem przywiązanie do tych przeżyć [chęć powtarzania ich, zachłanność na takie doświadczenia typu bycia silnym na stronie białej, bycie bezwzględnym itp.] to mogło się ukazać jakby wcześniejsze „wcielenie” w jednorożca – subtelniejszą postać. To nie wytrzymało długo – po kilku tygodniach w jasnowidzeniu Elwira opowiedziała mi, że już nie widzi jednorożca tylko Ducha w kształcie ludzkim.

    Wychodzi na to, że po iluś pracach nad oczyszczaniem kolejnych wcieleń pracowałem nad obciążeniami samej Duszy. A gdy je również poczyściłem, Świadome Ja mogło wejść ku subtelniejszym obszarom. Dokładnie nie jestem w stanie powiedzieć na ile jest to prawdą, natomiast istotnie nie czuję już że się utożsamiam ze smokiem i jego cechami. Może i ileś wcieleń Dusza chodziła we „wdzianku” smoczym, ale obecnie nie czuję zupełnie potrzeby, aby to kontynuować.

    kropelka

    >Zawsze sądziłam, że Siły Ciemności dokonały ostatecznego wyboru ?
    Nie dokonały, tak samo jak osoby zaangażowane po stronie białego też nie dokonały [w przeważającej części przypadków] ostatecznego wyboru 🙂

    Pisałem o mojej pijącej mamie:
    ” Całe życie starała się ukryć przede mną to, że ma możliwość się zmienić i panicznie bała się, że wypowiem jej w twarz, że ma taką szansę i możliwość.”
    siły ciemności też panicznie się boją przyznania, że jest możliwość, aby dokonali innego wyboru 🙂 Ale to jest ICH sprawa, zupełnie nie moja. Jeśli chcą się tam kisić po ciemnej stronie, nie będę im przeszkadzać. Już nie, bo przez setki lat to robiłem bardzo intensywnie.

    Dlatego można życzyć im dokończenia doświadczenia, bo jeśli „utknęli na progu” [to pojęcie z psychoterapii zorientowanej na proces Arnolda Mindela], to po prostu potrzeba pracy na tym progu, aby Dusza mocniej otworzyła się na to doświadczenie, przeżyła je głębiej, przeszła próg i.. poszła dalej.
    Dla wielu, wielu osób utknięcie w jakimś przekonaniu jest zwykle „sprawą całego życia”, ale to nie dlatego, że jest to jakaś bardzo istotna sprawa, ale .. jest to postawa po prostu bardzo zaniedbana, uważana za „niedotykalną”. Gdy zaś ją dotknąć, pogłębić przeżywanie, pójść za procesem okazuje się, że „wielkie i niezmienne ideologie” przekształcają się jak chmury w silnym wietrze. Jedynie są koszty – np. zburzenie wyobrażeń, ogromne poruszenie emocji, pomieszanie hierarchii wartości. Nie każdy tego chce.

    Obecny Papież F. ma to, na szczęście jedno opiekuństwo i brak innych obciążeń.
    Pytasz o wyraz tego obc. Otóż nie byłbym zbyt szybki na wyciąganie wniosków o bezpośrednią szkodliwość działalności tych osób.
    Proszę pamiętać, że są to WYSOKIE byty duchowe i ich zainteresowania leżą SPORO POWYŻEJ ziemskiej świadomości typu polityka, religie, społeczności itp.
    Dlatego też w jakiś sposób istotną dyskusję o Reptilianach skwitowałem nieco wesołym tematem „Gdzie podzieli się Reptilianie”. Ponieważ, jeśli ich szukać na dzień powszedni – to się trudno ich doszukać. [to kolejny aspekt cechy, którą określam jako „zrobione/stworzone światy krokodyli” – opisane w art. o kr. Poziom „zrobienia” pochodzący od Opiekunów jest baaardzo wysoki i dopiero gdy myślimy na poziomie „boskim” [atma, anupadaka, adi, c. tworzenia] możemy rozważać takie kwestie.]
    Jeśli już Opiekunowie coś zaburzają, to udaje im się zaburzać dobrostan karmy planetarnej [czyli ludziom żyje się generalnie o wiele gorzej z takimi zaburzonymi ustawieniami]. Możliwość ulokowania tak wielu symbiontów im generalnie jak się wydaje wystarcza – na poziomie duchowym i tak wygląda rasa ludzka jako niewolnicza. Więc nie muszą się też specjalnie wysilać, wystarcza, że „wypunktują” niektóre istotne osoby z pomocą obciążenia opiekuństwem.

    Tak więc mieliśmy tu próbkę wibracji opiekunów. Delikatną próbeczkę. Oni oczywiście nie zniżają się i nie poniżają do „dyskusji” w jakichś tam komentarzachm [zwróćcie uwagę na subtelność argumentacji D.]. Natomiast odrobina tej energii przyszła. Nie wiem, na co oni liczą 🙂 hehe, mogą pomyśleć sobie o mnie jakieś dziwaczne rzeczy, ale jak to mówią buddyści – każdy mówi [i myśli] z zasobów własnego umysłu. Więc – ja z kolei ICH pozdrawiam, błogosławię, i oddaję pod opiekę ICH własnych przewodników duchowych [od których się wiele wcieleń temu odłączyli i zaczęli rzeźbić na własną rękę]. Kłaniam się z szacunkiem i oddaję cześć im jako cudownym istotom zrodzonym z DUCHA BOŻEGO. [trochę mi przyko, że ich to nieco wstrząsa to wspomnienie, ale mnie jakoś nie wstrząsa, a raduje].

    Conchi
    >Chodzi tam o przekształcenie własnego ciała w ciało oświeconego aspektu – jidama.

    O, o właśnie, o tym mówię – w języku ezoterycznym możnaby to opisać jako oddanie części swego ciała [w zasadzie części ciał subtelnych] jako siedliska dla pewnych aspektów jiddama [inaczej dla zagnieżdżenia niektórych ciał subtelnych jiddama – on cały nie ma zamiaru się wcielić!], [można sobie poczytać o różnych, niekiedy dziwacznych wariantach wcieleń istot duchowych u Rudolfa Steinera]
    Jiddam może się ulokować w takim adepcie, który ufnie swoje ciała otwiera na taką operację. To właśnie wywahałem u tego pana. Ja znam teorię nauk buddyjskich dotyczącą tego zabiegu. Jedyny kłopot jest taki, że grupy duchowe czasami ładnie mówią a „brzydko” robią. Pięknie jest to powiedziane : „przekształcenie własnego ciała” – brzmi niezwykle duchowo, tak w sposób zaawansowany, przyznacie, wręcz heroicznie, jak jakiś spory krok na ścieżce duchowej, jak spore osiągnięcie.

    … Ale jeśli przyglądać się temu jako otwarcie się na wszczepienie macek wysokiej nie do końca czystej istoty we własne ciała subtelne.. to już troszkę horror science fiction lub fantazy, przyznasz, prawda?

    A cóż ten jiddam? Nie zakładałem wcześniej kto/co to jest, po prostu wahadło w łapę i badałem. A jak zbadałem, to pokazał mi się obraz ciał subtelnych, czakr i obciążeń tej istoty. I z tego wyciągałem wnioski, co to ów jiddam w tym przypadku jest. Oczywiście możesz nie dowierzać moim eksperymentom. [niemniej miałem potwierdzenie od bardzo dobrego bioenergoterapeuty, że są poprawne]. O, wiele osób, istot bardzo by nie chciało, aby byli zbadani na tym moim biometrze, ponieważ.. coś by się wydało. Niech się nie boją, ponieważ w temacie wahań mam sporą dozę lenistwa, a bieganie za, tropienie zbuntowanych Dusz już sobie puściłem. Mogą spać spokojnie.
    No chyba, że ktoś o to spyta.

    >Wschodnia mentalność jest trochę inna niż zachodnia: na zachodzie wolimy wszystko poznać intelektualnie

    Nie bój nic Chonichta 🙂 – i tam i tu roi się od błędów i obciążeń duchowych. To, że oni idą mniej intelektualnie nie chroni ich od błędów, spytaj się Leszka Żądło albo poczytaj jego książki [chyba w 10 książkach można poczytać o jakże różnorodnych wschodnich błędach duchowych, tak bardzo różnych, które Leszek rozpoznaje i oczyszcza w regresingu].

    Życzyłbym bardzo sobie i innym takiej prostej drogi, którą opisujesz. Jednakże, chyba niestety [?] Dusze od wieków kluczą, mącą, wsadzają nos gdzie nie potrzeba i potem z tak obolałym nosem chodzą. I raczej ten nos z bąblem jest realnością…

  42. Conchita
    Sier 05, 2013 @ 11:47:10

    No wiesz, nie jestem ekspertem od jidamów, ale trochę mnie przestraszyłeś…
    Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu będę mieć gościa, który wychował się w tybetańskim klasztorze i był mnichem a w wieku młodzieńczym odszedł z klasztoru, to może pociągnę go za język i więcej się dowiem, jak oni to rozumieją…

    Przypomina się historia życia Milarepy, który zamurował się z jakimś kamiennym domku i miał się zjednoczyć z jakimś bóstwem by uzyskać moce, ale z tego co pamiętam, to to nie było jeszcze to. Wtedy został czarownikiem z nadludzkimi mocami i wykorzystywał je często przeciwko innym. Potem Marpa go dręczył i uczył pokory, żeby to oczyścić, co nagrabił sobie tymi mocami. I osiągnął bardzo głębokie zrozumienie i urzeczywistnienie, dzięki czemu mógł walczyć z demonami bez walki, jedynie swoją czystością. Ale sam powiedział, że to, że się przejawiają przy nim demony to efekt tego, że je ma w umyśle.

    Nie do końca rozumiem to wszystko na najwyższych poziomach, bo jeszcze nie przejrzałam tego wszystkiego, więc z jednej strony wydaje się nieuniknione zawieranie się tego wszystkiego w polu świadomości (jak Milarepa mógł mieć demony w swoim polu) tak możemy mieć wszelkie nie do końca oczyszczone istoty, byty, krokodylce, i wszystko to, i o ile nie utożsamiamy się ze słabą istotą, która potrzebuje wsparcia, jak drabinki do rozwoju jakiegoś innego bytu, to wydaje się, że to nie powinno specjalnie przeszkadzać – no właśnie: o ile nie wchodzi się w symbiozy i szczepianie się na subtelnych poziomach. To wszystko bazuje na pragnieniu osiągnięcia czegoś i sięganiu po środki (jakiekolwiek) by to osiągnąć. Jednak nauczyciele dzogczen i mahamudry mówią, że oświecenie jest nieosiąganiem i to do mnie przemawia, jest samoistne i nieuchronne.

    Nie rozumiem do końca tego w buddyzmie: z jednej strony mają takie piękne nauki o umyśle i rozpoznawaniu tego w sobie, samoprzejawianiu się, prawdziwej naturze itp., a z drugiej strony jest dużo tych metod ilościowych i wysiłkowych i takich magicznych.

    Moja Dusza czuje, że trochę za szybko w to wchodzę i wczoraj poczułam, że chciałabym zwolnić, zająć się sztuką – w nocy śnił mi się nowy sposób malowania. Proste drogi są za szybkie :), lepiej pozwiedzać wszystko dookoła i więcej poniuchać :).

  43. kropelka
    Sier 05, 2013 @ 14:44:39

    Jednoroże e e e c ? Dla mnie interesująca istota, ale też pełna sprzeczności.A może za mało o nim wiem. Róg jednorożca miał moc leczniczą, usuwał wszelkie trucizny, ale zadany nim cios sprawiał, że rana była nieuleczalna i człowiek umierał, przeżywając traumę cierpienia. No i te dziewice… 🙂

  44. SwiatDucha
    Sier 05, 2013 @ 20:34:32

    Conchita, też tak to widzę:
    >oświecenie jest nieosiąganiem i to do mnie przemawia, jest samoistne i nieuchronne.

    Otóż to.

    Oświecenie nie jest osiągnięciem. Jest rozpoznaniem, czyli nie angażuje do swojego zaistnienia żadnych ciał subtelnych. Ale nie jest łatwo to rozpoznać, ponieważ na początku tego procesu świadomość jest znikoma. I tu przydaje się drogocenny pojazd, czyli ciało [ciała subtelne], aby uruchomić świadomość i ją rozszerzać, intensyfikować.

    [nawet praktyka przeprowadzania przez Bardo dąży w kierunku wzmożenia rozpoznania u osoby umierającej, aby albo skorzystać także i z umierania, albo w samym umieraniu rozpoznać stan oświecenia – jeśli ktoś potrafi to już zrobić].

    Dlatego dosyć mało mnie obchodzą różnorakie działania subtelne, jakieś praktyki „dające coś”, ponieważ to „coś” nadal będzie w regionie ułudy, cokolwiek to by było. I jakby pięknie i „wysoko” się nie nazywało, bądź kojarzyło. A jest sporo praktyk, które dodatkowo wiążą i to wielowcieleniowo, tworzą karmę. Tego mi nie potrzeba, ponieważ prosta, spokojna, niezmącona obserwacja może mi dać podobny narost świadomości i to bez takich kosztów.
    Dlatego proste buddyjskie praktyki codziennej uważności uważam za wartościowe. Natomiast jako, że świat przejawiony jest złożony takim go pragnę postrzegać, ponieważ także postrzegam złożone moje osobiste postawy i korzysta na tym świadomość.

    Nie muszę sam doświadczać, mogę uczyć się na przykładach innych osób. Wiele nauczyłem się z analiz i moja Dusza bardzo dużo przepracowała z powodu tego, że „coś u siebie zauważyłem”. Dzięki postrzeganiu ciał wyższych i tego, co tam się dzieje dużo mam dodatkowych spraw będących podstawą do rozwoju świadomości.

    Jednym z bardziej wartościowych działań [dla starych dusz] jest oczyszczanie się od zakręceń, które powstały w Duszy na poziomie ciał subtelnych. I dlatego robię analizy i punktuję obciążenia, i sam się uwalniam na podstawie uzyskanego zrozumienia. Z tego samego powodu nie chciałbym nabywać następnych.

    Spory kawałek czasu pamiętam o tym, że „już to jest” [oświecenie], natomiast brakuje mi jeszcze świadomości. Na obecny czas mój umysł nie wiąże tej informacji z doświadczeniami w jedno spójne postrzeżenie.
    Pamięć o oświeceniu nie równa się przeżywaniu oświecenia. A do przeżywania potrzeba mi stałej, samoutrzymującej się świadomości. A świadomość pochodzi z rozwijania jej w świadomych doświadczeniach. Stąd pilnuję, żeby te doświadczenia które przechodzę były w miarę świadome, aby z nich wydobyć te lekcje świadomości, które mogę.
    Tak więc nadal żyję w ciele [ciałach] i nadal przeżywam doświadczenia, ale tym razem nawet nie muszę ich dużo przeżywać, ponieważ z niewielu tych, które mam czerpię dużo refleksji, zrozumienia, odczuwania, czyli świadomości.

    Dlatego moje życie nie jest szybkie. I jeśli mogę to się tego trzymam, łatwo czuję się „przygnieciony” nawałem doznań. [choć Dusza nadl pili, żeby było „więcej”]

    Obserwuję wiele osób „spieszących się” i rozumiem, że ich Dusze potrzebują niekiedy mnóstwa doświadczeń, aby „poczuć, że żyją”, aby wzrastać, aby chociaż trochę pogłębiać świadomość [a jest to Plan Boży dla Dusz]. Pewnie dla takich ludzi te praktyki wysiłkowe byłyby bardzo korzystne z powodu intensywności doznań.

    Tak więc każdemu według potrzeb, jak w komunizmie 🙂

  45. Conchita
    Sier 06, 2013 @ 13:21:08

    Każdemu według potrzeb 🙂

    Ja też lubię być na wolniejszym biegu, bo nadmiar zdarzeń uniemożliwia nieraz mi uzyskanie własciwej przestrzeni wewnętrznej, w której to mogłoby świadomie się przeżyć.
    Również nadmiar emocji w otoczeniu i emocjonalnego myślenia nastawionego na szybkie działanie jakoś zakłóca mi wewnętrzne procesy.

    Dla mnie utrzymywanie świadomości jest podstawą. To, że okoliczności zewnętrzne mnie z tego wybijają traktuję jako uwarunkowanie. Z drugiej strony to też jest jakoś naturalne, jak podejść do tego jako do naturalnego procesu, a nie powodu do jakiegoś wewnętrznego wysiłku, bez wartościowania tych przejściowych stanów, to świadomość sama wraca i jest zachowana naturalność. W młodszych latach napinałam się i ukierunkowywałam na „lepsze” stany i to okazało się być poważnym błędem powodującym napięcia i blokującym naturalne stany świadomości…

    Ula: 🙂

  46. Conchita
    Sier 06, 2013 @ 22:13:20

    Hheheehe wystarczy nie przeszkadzać, a naturalna świadomość zaczyna się ujawniać :).

  47. SwiatDucha
    Sier 06, 2013 @ 23:27:08

    Swiatducha napisał:
    > Stąd pilnuję, żeby te doświadczenia które przechodzę były w miarę świadome, aby z nich wydobyć te lekcje świadomości, które mogę.

    do Uli:
    U mnie jest tak, że nie chcę zamykać się na odczucia. Chcę, aby były one prawdziwe, a nie „zrobione” przez umysł, tak jak piszesz, miłość, która się pojawia, ponieważ „powinna się pojawić”. Oj, lepiej, żeby jej nie było..

    Natomiast to co jest, co się pojawia, jest w pewny sposób dla mnie święte, na tej samej zasadzie jak Wszechświat był święty dla taoistów. Jest takie powiedzenie: „z faktami się nie polemizuje”.

    Do prawdziwych przemyśleń potrzebuję prawdziwych postrzeżeń, odczuć, takich niezakłamanych. Jeśli mówią, że nie mówisz odczuciach, to może potrzeba opisu takich odczuć, które jakby poprzedzają proces zrozumienia.
    Nie wiem, dlaczego nazywasz omawianie odczuć intelektualizowaniem?

    Przecież intelektualizowanie jest czymś ZASTĘPCZYM wobec czucia.
    Jeśli ktoś opowiada o swoich odczuciach, to opowiada o czymś bardzo intymnym, o wiele głębszym od intelektu.

    To ludzie, którzy boją się opowiadać o swoich doznaniach, którzy lękają się [np. wyśmiania, upokorzenia, poniżenia] nie chcą się dzielić z innymi doznaniami, odczuciami, emocjami, uczuciami.
    I tacy wyglądają jak belki drewniane, niejednego sztywniaka takiego poznałem, zwłaszcza na uczelni. Mają dla otoczenia jedynie sztywne intelektualizacje i racjonalizacje nazywane racjami [typu „mam rację”].
    Kto sam odczuwa, kto jest wrażliwy, unika takich sztywniaków. Tak to jest. Bo sztywniak go nie zrozumie, a może jeszcze poniżyć bądź wyśmiać jego „słabość”, wrażliwość.

    A jak różne osoby wobec ciebie dociekają „co czujesz”, to proszą cię przez to także o to, abyś zrezygnowała z gardy, z obron, abyś pokazała to, co jest zwykle uważane za ludzkie, za wrażliwe.

    Jeśli tego nie pokazujesz, to wyobrażają sobie [włącznie ze mną], że jesteś nieczuła, że rezydujesz „w głowie” i mało co przeżywasz, a tylko intelektualizujesz.

    Oczywiście rozumiem, że zrozumienie daje ulgę. Mnie dało już bardo wiele ulgi, wiele zrozumiałem ze spraw duchowych, w których ukrywają się przyczyny skutków, których nie rozumiałem.

    Jednakże próbuję, na ile mogę mówić o swoich odczuciach, które poprzedzają zrozumienie, ponieważ ileś osób czeka tylko, aby porównać, czy oni nie mieli przypadkiem podobnych ODCZUĆ, a jeśli mieli, to może u nich też taki proces wnioskowania można zastosować. Jestem tego świadomy, tego cudownego procesu współodczuwania, które stosują Dusze wokoło mnie, ponieważ wczuwają się, empatyzują, sympatyzują, chcą się zainspirować.

    Czy już teraz rozumiesz, dlaczego „umysł to już nie serce”? Może intelektualnie jesteś poprawna, ale jeśli nie pokazujesz swoich odczuć, emocji, uczuć, które stoją PRZED rozumowaniem, to intelektualizowanie jest kompletnie niezrozumiałe dla Duszy.

  48. kropelka
    Sier 07, 2013 @ 19:44:21

    Ula, przeczytałam Twoją odpowiedź na post Andrzeja, z którym się akurat w pełni zgadzam i postanowiłam podzielić się z Tobą refleksją.

    Otóż , jeśli dobrze Cię zrozumiałam, usiłujesz za wszelką cenę zmienić się, być kimś innym, niż byłaś dotychczas. Piszesz : ” Kiedys należałam do grupy ekshibicjonistów emocjonalnych …”. ” Jestem na odwyku „. ‚ Nie chcę reagować uczuciowo i emocjonalnie …”

    Może tej swojej metamorfozy dokonujesz zbyt drastycznie jednak ? Tak mi się wydaje, że zmiana powinna następować w jakiejś wewnętrznej zgodzie ze sobą i światem także. Jeśli świat reaguje tak znacząco na tę zmianę, chyba w jakiś sposób należy to przemysleć.

    Czy nie jest to dla Ciebie kwestia założenia jakiejś maski na ten czas, a pod maską jest to , co przedtem ?Osoby zamaskowane nie wyrażają emocji, przeobrażają się w inne istoty na swoich wyłącznie warunkach.Założenie maski pomaga im ukryć prawdę i
    ” jednocześnie prowokować i analizować reakcje otoczenia „.

    Mnie w relacji z Tobą bardzo pomogło Twoje przyznanie się do pewnych wzorców i opowiedzenie o nich. Wydałaś mi się wtedy taka prawdziwa, naturalna, pękło napiecie , jakie chyba było miedzy nami. 🙂
    /

  49. SwiatDucha
    Sier 08, 2013 @ 00:23:21

    Ula:
    A więc jesteś świadoma swoich odczuć.
    A o to mi generalnie chodziło.

    Nawet to, jak opisujesz, co z nimi robisz, to jest w jakiś sposób ciekawe dla mnie. Pokazujesz jak ze świadomego „centrum dowodzenia” [świadomego Ja] zarządzasz swoim wnętrzem przeżyciowym.
    Może nie obchodzisz się z nimi tak jak inni, ale jednak „coś robisz” i to nie byle co, ale robisz coś zupełnie świadomie. To jest pewna praktyka, tak jak ją opisujesz.

    >Kiedyś należałam do grupy ekshibicjonistów emocjonalnych.

    Ekshibicjoniści emocjonalni postępują [paradoksalnie] podobnie do tych, co mają zblokowane emocje. I tu i tu emocje .. nie służą człowiekowi do wzrostu.

    A jak widać u Ciebie, można na wiele sposobów działać z emocjami. Dzięki za opis. Zapewne rozszerzy on wiedzę iluś osób, tak jak rozszerza moją.

  50. SwiatDucha
    Sier 19, 2013 @ 20:14:18

    Elijah

    >Proste? Proste, jasne, logiczne i oczywiste.

    Jeśli takie proste odpowiedzi otrzymywałeś, to oczywiście konwersowałeś z cudzoziemcami na poziomie osobowości. I na tym poziomie otrzymywałeś odpowiedzi. I oczywiście były one, jak to w osobowości bywa – jasne, logiczne i oczywiste.

    Nie wiem, czy czytałeś mój tekst o Duszy i jak bardzo mocno podkreślałem „rozlanie”, nieokreśloność Duszy. albo czytałeś i nie spodobało ci się to.

    wydaje się, że trochę „oczekujesz niemożliwego” jak to się mówi.

    rzeczywiste pochodzenie duszy – wydaje się, żebyś chciał miał odpowiedzi z obszaru Duszy tak „jasne, logiczne i oczywiste” jak masz odpowiedzi od osobowości.
    No ale chyba oczekujesz od obszaru Duszy tego, czego ci nie może dać..

    znasz to?:

    Raz poszła więc do fryzjera:
    „Poproszę o kilo sera!”

    Tuż obok była apteka:
    „Poproszę mleka pięć deka.”

    Z apteki poszła do praczki
    Kupować pocztowe znaczki.

    🙂
    Wydaje się, że kaczka nie otrzymała tego, czego pragnęła pod wymienionymi adresami.

    .
    a zacietrzewienie też coś mówi o stanie psychicznym, który przeżywasz. Czy może trudno ci przyjąć, że Dusza jest tak nieokreślona, niedopowiedziana? wręcz nieodpowiedzialna?

    Dusze tak bardzo lubią bajki, przeżycia nie do końca określone, i oczywiście mityczne pochodzenie Duszy bardzo przekonuje Dusze ponieważ one same mają takie cechy. podobne przyciąga podobne.

  51. SwiatDucha
    Sier 20, 2013 @ 18:02:40

    Elijah:
    jeśli nie krzywdzisz nikogo, to nie będę tego cenzurował. Jeśli zechcesz komuś szkodzić, będę [na ile mogę] to powstrzymywać jako admin. Nie wiem tylko, dlaczego dziwi cię takie postępowanie? Może jesteś anarchistą i chcesz zniesienia działalności policji? [chyba zdajesz sobie sprawę, co by się stało w takim wypadku – czy naprawdę chcesz tego dla siebie?]

    Widzę, że nie dajesz mi raczej pola do popełniania błędu, do rozważań, do tego, aby Dusza mogła sobie działać a to w prawo a to w lewo. Ok, to jest twoje podejście.

    Jeśli uważasz, że moje poglądy są błędne, to nic dziwnego, prosiłem o przyjęcie tego poglądu we wstępie do tekstów. Natomiast zdziwiony jestem, dlaczego mi to zarzucasz, jeśli na początku to ustaliłem.
    Wymawiasz mi błędy.

    Zawsze w takich momentach przychodzi mi na myśl, aby autorowi takich wpisów zaproponować, aby wstawił do sieci podobnie obszerną witrynę, tyle że [a jakże by inaczej] bardziej prawdziwą, z mniejszą ilością błędów, dającą czytelnikom większą swobodę osobistej interpretacji wg. posiadanego poziomu rozwoju.

    Najpierw spróbuj tego, a potem .. pogadamy, dobra 😉 Może być, że będę mógł własną witrynkę wykasować [bo będzie lepsza od niej] i już?

  52. kwalon
    Kwi 05, 2014 @ 17:05:04

    czy ja dobrze przeczytałem? dusze elfie (?) i smocze w tym Twoja? że niby masz coś ze smoka w sobie? No sorry, ale to już jest mega-naciągane, zwłaszcza że elfy to wymysł pisarzy fantasy tak samo prawdziwe jak smerfy czy krasnale. one istnieją, ale tylko w masowej wyobraźni. A co do smoka to pewnie jakieś fantazje z dzieciństwa, no bo w końcu, kto by nie chciał być super smokiem…ehh

  53. SwiatDucha
    Kwi 05, 2014 @ 22:29:29

    Czy ja dobrze czytam, że nie stosujesz się do mojej prośby, aby w pierwszym przybliżeniu traktować teksty na tej stronie jako nieprawdziwe?
    Nie wszyscy ludzie mają takie patrzenie na świat jak ty, czy już wiesz?
    Więc nie wiem dlaczego tak wzdychasz..

  54. ananda777
    Kwi 08, 2014 @ 19:23:57

    Na tej stronie, ok.30 min.pani jasnowidz mowi (nie znając tematyki raptilian ani krokodyli), ze ze zdziwieniem zauwazyla u znajomej męża,jak spojrzala na nia ,energetyczny obraz jaszczorki-



  55. SwiatDucha
    Kwi 08, 2014 @ 20:36:44

    Ja też znam opowieści o takich wizjach istot nałożonych na widok ciała człowieka posiadającego kr.

  56. ananda777
    Maj 05, 2014 @ 09:32:11

    Tu ciekawa opowiesc chlopca,ktory mowi,ze jest z innej cywilizacji.w srodku opowiesci mowi o cywlizacji Anunaki,jak zagarneła ich cywilizacje-

    http://soulowicz.wordpress.com/2013/03/12/inuaki-gad-ktory-mieszka-we-mnie/

  57. ananda777
    Maj 05, 2014 @ 09:34:19

  58. SwiatDucha
    Maj 05, 2014 @ 10:19:07

    Istotnie, ciekawe bardzo.

  59. Marc
    Maj 05, 2014 @ 12:21:40

    Hmm. Przepowiednie się nie sprawdziły. Jednak bym zachował sceptycyzm przy takich opowieściach. Aczkolwiek ciekawe.

  60. SwiatDucha
    Maj 05, 2014 @ 21:40:26

    Sceptycyzm sceptyków pozwolił przetrwać dużej ilości dawnej wiedzy, przekazywanej przez bajki dla dzieci, które są miłe, nie sprawdzające się i generalnie nieistotne [jak ocenili to sceptycy].
    Brak spełniania się przepowiedni jest jednym z pięknych mechanizmów zabezpieczających przesłania duchowe. Wystarczy dać jakąś przepowiednię, która się nie sprawdzi, a już można uznać, że jest się na marginesie systemu i uważanym się jest za „nieszkodliwego durnia”. Ja to lubię!! 🙂

    Można brać słowo do słowa, zapraszam na zebranie naukowe jakiejś katedry jakiegoś uniwersytetu. 🙂 Oni tam dopiero są elokwentni i ostrzy w weryfikacji. Jest się od kogo uczyć!

    Pech w tym, że ja od nich zwiałem 🙂 i jakoś mi się lepiej zrobiło. Jest to chyba ich pech, że oni tam zostali, tylko sobie z niego sprawy nie zdają 😉 A może sobie pochlebiam?

    Wg mnie nauki duchowe naprawdę nie muszą iść słowo w słowo i wiele może być do dopracowania a nadal sprawa będzie ważna i ucząca. Jednak dla skrupulantów będzie to już duży przekręt bądź nadużycie.
    Ja wolę swobodę i cieszenie się życiem!

    Kiedyś mistrz taoistyczny został poproszony o zasiadanie w radzie państwa. Wielki zaszczyt, ale mistrz odpowiedział posłańcowi: czy widzisz tego żółwia taplającego się w błocie? Czy chciałby on bardziej siedzieć w złotej klatce w pałacu cesarza, czy być tu gdzie jest?

  61. SwiatDucha
    Maj 16, 2014 @ 23:03:42

    >a z pkt widzenia ludzi, którzy mieliby to robić nieświadomie?

    jak się coś robi nieświadomie, to się nie ma na ten temat punktu widzenia, bo cała sprawa nie jest uświadamiana. ten ktoś „to widzi”, ale świadomości o co chodzi nie ma.

    >ego chce takiej władzy i to mechanizm zaplanowany przez krokodyle?
    tak to jest.

    >jak to możliwe, że ktoś ma bardzo dużego krokodyla na wysokim ciele a jest zwykłym obywatelem,
    oj nie aż „takim zwykłym”, przecież tyle energii zapewnia swojemu symbiontowi, nieładnie obrażać ludzi 😉

  62. ananda777
    Paźdź 17, 2014 @ 09:44:20

    Tutaj tekst-wywiad o początkach reptilianskich dzialan na rasie ludzkiej wedlug Wingmakers-tekst z 1998r.-http://krystal28.wordpress.com/2014/10/16/hologram-oszustwa/

  63. Conchita
    Paźdź 17, 2014 @ 11:18:53

    Hmm… przeczytałam kawałek tego tekstu Ananda i wiesz… W ostatnie dni wchodziłam w taką płaszczyznę istnienia: system, który znamy, był… (nie wiem, czy dam radę opisać, bo było bez pojęć) – nieadekwatny, no zupełnie „od czapy” wobec tego, co się za tym kryło… Mimo, że stan ten wydawał się naturalny, ale przez to, że „nieludzki” zaczęłam się obawiać, że może załapałam się na krokodyla, więc przesunęłam się z powrotem w normalny stan odczuwania.
    Wszystkie koncepty, idee istniały po prostu w próżni :), cały ten magiel generowany przez normalny stan świadomości do niczego się nie odnosił, był tylko nagromadzeniem powodującym wchodzenie w reakcję przez świadomość i utożsamianiem się z nim. Coś jak świadomość patrząca w tysiące zwierciadeł i filmów, programów wyświetlanych przed wewnętrznym wzrokiem co uniemożliwia normalne bezpośrednie spojrzenie.
    Dlatego odsłoniło się znaczenie „utożsamiania się ze świadomością”, jako warstwą świadomości, która doświadcza tego zgiełku i identyfikuje się z tym doświadczeniem (a propos naszej dyskusji z Elą).
    Nie rozumiem sensu istnienia tak różnych płaszczyzn i ludzkiego uwikłania, ale też jestem daleka od powtarzania takich prawd jak tych z tego wywiadu z Nerudą, by nie ulec kolejnym wpływom i programom. Myślę, że dobrze jest zachować dystans do tych różnych teorii by zostawić sobie miejsce na doświadczenia jak najmniej zaprogramowane.

  64. ananda777
    Paźdź 17, 2014 @ 15:53:22

    Przeciez chodzi o odprogramowanie sie o powrot do czystej swiadomosci.O zerwanie z kolejnymi taboo.dzieki takim tresciom robi sie wlasnie miejsce na czysta swiadomosc.Nie wszyscy sa uwiklani w to powaznie.Niektorzy jako kosmiczni wedrowcy mogli byc wtedy gdzie indziej(np.Ty;).U niektorych osob natomiast okres atlantydy jest bardzo zywy i przypominaja sobie,ze wtedy na potege dokonywano manipulacji genetycznych,hipnoz,co skutkuje do dzis…..wiadomo,ze ostatecznie to boska lila,gra,zabawa i dystans do wszystkiego jest dobry,poczucie humoru,troche luzu.”Nie widze przeszkód”-jak powiedział koń przed Wielką Pardubicką;).

  65. Conchita
    Paźdź 17, 2014 @ 18:32:10

    Ja to tak napisałam, że wyszło odwrotnie niż miałam na myśli 🙂 . Teraz napiszę bardziej bezpośrednio: ciekawy ten wywiad, daje do myślenia i pokrywa się z niektórymi moimi doświadczeniami (w tym z ostatnim)… Ale żeby się za mocno nie sugerować wolę pozostać otwarta, przyjmować to jako jedną z opcji (stąd pewien dystans). To tylko po to by mieć czystą przestrzeń do własnych doświadczeń, nie po to by coś negować czy odrzucać 🙂 .
    Czuję się niesamowicie wdzięczna za Waszą inspirację 😉 .

  66. Elżbieta Laur
    Paźdź 17, 2014 @ 20:13:44

    Uff…przeczytałam wszystko od a do z, no i jestem pod wrażeniem, tym bardziej, że gdzieś w głębi siebie mam odczucie, że w jakiś sposób uczestniczę w burzeniu tego muru . Coś mnie pcha ku temu. Dziękuję ananda za ten link.

  67. ananda777
    Paźdź 26, 2014 @ 14:53:56

    Wrzucam interesujący filmik-(nazywaja to hipnoza ale to raczej channeling,czy rozmowa z opiekunami czy WJ{ale nie wiem w sumie}).Tez mowa o czakrach,ciemnej stronie-

  68. SwiatDucha
    Paźdź 28, 2014 @ 11:03:13

    >Nie rozumiem sensu istnienia tak różnych płaszczyzn i ludzkiego uwikłania

    Jak dla mnie ten cały zgiełk jest potrzebny, żeby wykształciła się sama świadomość. Oczywiście można sobie wyobrazić inne sposoby na wytworzenie się świadomości [np bardziej efektywne, obarczone mniejszym cierpieniem], ale akurat tu gdzie żyjemy mamy właśnie ten co mamy. I chyba jakoś niespecjalnie jest on podatny na zmiany..? Ewentualnie można osobiście przejść na obszar większego komfortu, ale chyba tylko osobiście.

    Tego zgiełku jest na tyle dużo, że niemal jest nieuniknione, żeby uruchomiły się Świadome Ja i żeby zaczęły narastać. A w rezultacie – się oświecać. Dlatego mówię, że oświecenie jest nieuniknione. Może nie od razu, ale proces jest mocno aktywny, tylko potrzeba czasu.

  69. conchittta
    Paźdź 30, 2014 @ 12:09:41

    Ależ ile możliwości przeżywania… Dzieło stworzenia to majstersztyk 🙂 , co za bogactwo…! A jak się wszyscy jeszcze oświecą… :O
    Już to widzę, jak to będzie bliżej końca niż obecnie i się będzie brało nieoświeconego w krąg oświeconych i podłączy mu się na chwilę jednocześnie perspektywy od kilku osób (oczywiście w atmosferze głębokiego szacunku dla jego wyjątkowości i bardzo delikatnie, żeby nie było szoku, jak matka obejmuje dziecko) – żaden zamknięty system przekonań tego nie wytrzyma 🙂 . Potem pozwoli się takiemu człowiekowi naturalnie odnaleźć siebie w całości… 🙂 Normalnie aż się podkręciłam… 🙂

  70. Elżbieta Laur
    Paźdź 30, 2014 @ 13:04:39

    Conchittta, oświeć mnie proszę 😉 , bo czuję sarkazm, a nie wiem o co lata…

  71. conchittta
    Paźdź 30, 2014 @ 13:35:32

    😀 😀 Ciebie? jak to? Budzących się samodzielnie nie przyjmujemy 😀 . Poza tym już dzisiaj zamknięte 🙂 .

    Ale fajna wizja mi się pojawiła, co nie?

  72. Elżbieta Laur
    Paźdź 30, 2014 @ 16:25:08

    Ach to była wizja 🙂 Przez chwilę myślałam, że nawiązujesz do jakiegoś tekstu…
    Hmm….a jednak przypomina mi to trochę życie…hmm

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: