Czy cudza karma jest w stanie rządzić moim życiem?


Ostatnio miałem okazję badać znajomą, która ma dosyć opresyjną sytuację w życiu, niemniej sama jak się okazało nie jest mocno obciążona, a raczej lekko. Zaczęła mówić, że w temacie ustawień rodzin wyszło, iż miała siostrę, która się nie narodziła żywa. I przyszła myśl, że te przykre przeprawy w życiu mogą być w dużej części z powodu udziału czyjejś, cudzej karmy.

Wcześniej wspominała, że odkąd pamięta ma kłopoty z wodą, nawet z piciem wody. Jasne było, że mogła się utopić we wcześniejszym wcieleniu. I to potwierdzają jej każdorazowe odczucia podczas kłopotów w kontakcie z wodą.

Natomiast w wielu przypadkach relacji, sytuacji w swoim życiu takich, które niosą cierpienie nie ma odczucia, że to ona coś wcześniej przeszła.

I najpewniej jest tak, że w czasie, gdy była dzieckiem przejęła karmę owej nieżyjącej osoby, od Duszy, która nie miała szansy na wcielenie. Dusze są współczujące i nie zastanawiają się nad decyzjami, po prostu stwierdzają, że trzeba i to robią.

Myślę, że w wielu przypadkach w Polsce [a także w innych krajach oczywiście] taka sytuacja może mieć miejsce. Tak bowiem wobec liczby poczęć jest ileś mniej porodów. Te osoby nie znikają, ich pragnienie życia nie znika nagle, nauczyciele hellingerowscy mogliby dużo powiedzieć o tym, ile ustawiali nieżyjących dzieci, które w systemie rodzinnym grały istotną rolę.

Ale ustawienia wskazują obrazowo sytuację. Natomiast, jako, że ustawienia bazują na realności, w realności może komuś prawdziwie przejawiać się duży kłopot, który odczuwają jako „nie swój”. Bo pewnie w wielu przypadkach odczuwacie, że „o, to ja to nagrzmociłem, to ja jestem nieświadomie sprawcą tego” – takie odczucie w związku z sytuacją, jakimś wydarzeniem.

A inne sytuacje mogą pokazywać się jako „niezamierzone”, jako coś „z zewnątrz”. I rzeczywiście mogą być to sytuacje spoza was, z czyjejś karmy. Leszek Żądło wiele mówi o obciążeniu, które polega na przyjmowanie na siebie cudzej karmy, jest to tzw. „medytacja wymiany”. W sytuacjach, gdy nie czujecie się bezpośrednimi sprawcami, gdy wasza Dusza nie uważa, że to od niej jest, że nie ma z tym czegoś wspólnego, to może być to wynikiem cudzej karmy przyjętej do waszego życia.

Co z tym robić?
Po pierwsze, zobaczyć, czy to jest możliwe, odczytać, zbadać, czy taki brat lub siostra mogli byc w waszym życiu. Można popytać w rodzinie [proponuję zacząć od ogólnych opowieści rodzinnych, ponieważ temat jest drażliwy, więc ogólne opowieści kilkugodzinne dałyby rozluźnienie gorsetu, którymi może są trzymane wspomnienia, upuszczenie trochę bolesnych energii, które się zwykle gromadzą].

Można też zapytać Duszy, czy wzięła czyjąś karmę.

Gdy już coś będziecie wiedzieć, gdy będziecie mieć łącze do tych energii, które mogły być zapomniane, bądź celowo ukrywane [to żadna cnota pochować własne dziecko]. Gdy już będziecie wiedzieć odczuciowo o kogo może chodzić, to oddanie szacunku jest jednym z pierwszych dobrych kroków, jakie można podjąć.

Należy wejść w stan uspokojenia [prosty stan medytacyjny], skontaktować się odczuciowo z tą osobą, z jej energią, a następnie wziąć pod uwagę odczucie karmy, której można się spodziewać, że pochodzi od tej osoby. Można sobie zebrać te sytuacje, które wydają się być „nie moje”, a które mogą być obarczone w waszym życiu czasami sporym cierpieniem, niechęcią, buntem itp. [można się buntować przeciwko np. jakiemuś traktowaniu, albo przeciwko temu, że „coś się dzieje w moim życiu”]. Po takim skontaktowaniu się z jednej strony z osobą a z drugiej z przeżyciem, można wejść w postawę oddawnia szacunku. Można realnie oddać szacunek poprzez pokłonienie się owej Duszy, jak to opisałem w rytuale.

Jest szansa, że już samo to rytualne oddanie szacunku może pomóc w „sklejeniu” owej Duszy na powrót z jej karmą.

Z czasem, przy kolejnych podejmowanych działaniach, coraz bardziej możemy się oczyszczać z cudzej energii, tak jakbyśmy rozdzielali wody, które wpierw płynęły razem, pomieszane. Rozdzielamy je na dwa oddzielne nurty, co może być bardzo korzystne. Taka osoba z oddzieloną karmą może przez to nie móc się wcielać i trwać w zawieszeniu. Wcielenia, uruchamianie osobowości i Świadomego Ja zaś jest planem Wyższych Jaźni, przez co w opisywanym procesie możemy liczyć na wsparcie od nich i od Opiekunów Duchowych.

Kolejne kroki, proponowałbym na terapię, na przykład na ustawienia, ale nie tylko.

Ten tekst ma dalsze części:

[link do części następnej, 2]

[link do części następnej, 3]

Reklamy