Komunikowanie się z Duszami

Ileś lat temu byłem osobą mocno wierzącą w praktyczne konkrety. Nie lubiłem snucia luźnych, towarzyskich tematów, nie lubiłem rozmów, z których nic nie wynikało. Niemal zawsze chciałem, żeby „coś wynikło” z moich przemyśleń, z wymiany zdań. Chociażby nauczenie się czegoś, a może ktoś się przekona do mojego zdania, a może ja zobaczę świat z innej strony słuchając kogoś? Może uda się coś poprawić, popchnąć do przodu życie.

Jednym słowem, nie wspierałem Dusz swoimi działaniami w obrębie rozmawiania. Wiedziałem co i jak zrobić, ale… mało kto chciał korzystać z moich umiejętności. Zwłaszcza, że miałem mocne wzorce białe typu ingerowania w czyjeś życie. Ze swoim było mi ciężko, więc łatwiej mi było z czyimś.
Bardzo byłem zdziwiony, że ludzie nie mieli chęci załatwiania swoich spraw, ułatwiania sobie życia. Nawet jeśli pominąć moją postawę presji.  Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności często chcieli zostawać w dziwnych i niekomfortowych położeniach.

Można sobie wyobrazić, że nie byłem zbytnio lubiany w towarzystwie kolegów i koleżanek, którzy snuli całkiem luźne, niezobowiązujące tematy. Dodatkowo oczywiście ta moja karma duchowa, prawie zupełnie nie rozumiana w otoczeniu..

Zarówno w czasie uczenia się w szkołach technicznych, mat-fiz, jak i na zajęciach regresingu nie mówiło się o Duszy. Sprawy jej omawiane na j. polskim też były brane z pozycji „naukowca”, nie zaś kogoś, kto przeżywa, czyli artysty.

W szkole średniej na j. polskim nie byliśmy uczeni przeżywania doświadczeń z pomocą prozy i poezji. Byliśmy wychowywani do analizy filologicznej tekstów, patrzenia na nie „z boku”, „z dystansu”. Obserwowaliśmy uczucia, przeżycia, ale nie one były treścią lekcji, nie ich mieliśmy się uczyć. Często ważniejsze były formalizmy w typie części składowych powieści, bądź definicji baśni.

W większości młodzi ludzie wokoło mnie umieli się bawić, także rozmową. I nie byli tak „śmiertelnie” poważni jak ja, nie brali świata tak poważnie.
No, może aż tak cukierkowo nie było, ponieważ w szkołach ciągle byłem w klasach z rocznikiem Drewnianego Węża, czyli moim. A Chińczycy mówią, że jak dwa węże się spotkają, to splatają się w supeł, gaszą się nawzajem. Więc ogólnie nie było towarzysko w moim otoczeniu.

Z jednej strony to jakoś wpłynęło na ich życie – jak wiele osób, także i oni popełniali w nieświadomości, bez refleksji ileś błędów. Ja może mogłem się poszczycić brakiem owych, natomiast także nie miałem sukcesów typu yin, czyli wynikających z prostego, przyjaznego życia z Duszami.

Stawiałem dosyć mocno na yang. Uważałem, że umysł i intelekt są wystarczające, aby rozważyć to, co się zdarza. Nawet gdy pracowałem w ramach regresingu na zajęciach u Leszka Żądło, konwencja mechanicznego powtarzania formuł, nieskupiania się zbytnio na szczegółach przeżyciowych też mi odpowiadała. Kontaktowaliśmy się ze sprawą z podświadomości, krótko przyglądali się swoim dawnym przeżyciom i niemal od razu przechodziliśmy dalej, całkowicie przerywając karmę [jak się wydawało].

Gdy jednakże przeszedł czas intensywnych sesji regresyjnych, stwierdziłem, że nie jestem w stanie wielu spraw przeprowadzić zgodnie z intelektem, zgodnie ze „zdrowym rozsądkiem”, który powinien być oparty na rozumowaniu, refleksji i decyzjach.

Okazało się, że oprócz tych prostych przypomnień przeszłych wcieleń posiadam spore emocje, uczucia płynące z .. Duszy [jak się okazało]. Leszek nie uczył o Duszy, miał dobre podejście do podświadomości [która jest częścią Duszy], ale o całej Duszy chyba nie chciał słyszeć. Jest ona tak mało określona a także mocno samodzielna, że mało co można tak „z marszu” z nią zrobić. [zobacz, jak tu, na witrynie jest dużo o Duszy tekstów, a przecież nie ma jakichś przełomowych metod. Dusza nie poddaje się tak łatwo intelektowi, intelektualnej „przeróbce”, więc praca z Duszą jest sporym kawałkiem pracy na ścieżce duchowej w ogóle.]

Czyszczenie podświadomości nie wystarczało, chociaż było bardzo pomocne. Dusza miała spore pokłady emocji, uczuć do wylania. I zacząłem wtedy pracować z Duszą. Stwierdziłem, że jest taka duża potrzeba. Poczytałem książki o Duszy Thomasa Moore. Zacząłem też bardziej uwzględniać uczucia i emocjonalne postawy u ludzi, z którymi miałem kontakt. Już nie dążyłem tak bezwzględnie do rozwiązań pragmatycznych, zacząłem doceniać sam stan procesu Duszy, procesu transformacji życia.

Po wielu latach, po wielu obserwacjach stwierdziłem z przykrością, że ludzie są O NIEBO bardziej nieracjonalni niż myślałem. Mają tak duże przeżycia, doznania, odczucia, że one ich kierują, nie zaś rozwaga racjonalnych decyzji. Zauważyłem też, że byli zagubieni w swoich światach przeżyć tak bardzo, że nie umieli nawet określić się, co przeżywają i dlaczego.

Z logicznego punktu widzenia konieczne więc było, żebym uznał więc prymat Duszy w życiu ludzkim. Abym uznał wielkość, potęgę jej wielowcieleniowej, nabudowanej przez długi czas energii.

Od tego momentu stwierdziłem, że odnosząc się do człowieka jestem zobowiązany uszanować jego Duszę razem z jej przeżyciami. Nie mam co odwoływać się do racjonalności, która nieczęsto występuje. Racjonalność może się pojawić, gdy uwolni się obciążenie emocjonalne, gdy zejdzie trochę energii z ciała bolesnego. Natomiast zacząłem się spotykać z o wiele częstszymi przyjaznymi odzewami. Ludzie po prostu lubili, jak rozmawiałem z ich Duszą [czyli z ich cząstką nieintelektualną]. Lubili, ponieważ mało kto o to dbał, a Dusze bardzo tego potrzebowały.

Zacząłem się więc uczyć umiejętności potrzebnych w relacjach, w komunikacji z ludźmi. Uczyłem się świadomie spoglądać na rozmowę, postrzegać zjawiska, które zachodzą w jej trakcie. Trochę ze zdziwieniem odkryłem, że w zwykłej rozmowie może się mocno wyrażać Dusza, mogą się uruchamiać silne, nieoczyszczone, przykre emocje. Mogą wychodzić uczucia, często Dusze opowiadały o swoich doświadczeniach, chciały je pozamykać, ponieważ potrafiły dziesięcioleciami chodzić z otwartymi zranieniami. Tu musiałem też nauczyć się stawiania granic. Moja Dusza uważała, że analiza duchowa jest bradzo ok dla mnie, natomiast już psychoterapia [której już wtedy kilka metod umiałem] już nie jest dla mnie.

Co zauważyłem?
Człowiek może też odgrywać ileś ról, z których może nie zdawać sobie sprawy. W cięższych przypadkach może być „posiadany” w dużej części czasu życia przez obciążenie duchowe. Zacząłem spostrzegać poszczególne cząstki ludzi, z którymi rozmawiałem, zacząłem umieć wyodrębniać ich funkcje, akcje, poruszenia.

Jak się osobiście przekonałem, poprzez medytacyjne podejście do relacji z ludźmi i ich Duszami świat duchowy może bardzo przychylnie patrzeć na mnie. Jako na swojego wysłannika w świecie przejawionym. Wielokrotnie dostałem tego dowody.
Zauważyłem, że w czasie rozmów, relacji i sesji z różnymi ludźmi mogą się aktywować różne możliwości, umiejętności intuicyjne.
Można się łączyć z Wyższą Jaźnią i poprzez praktyki medytacyjne, świadomościowe, można chodzić sobie po świecie w stanie medytacyjnym i mieć rozszerzoną percepcję. Można zacząć „tworzyć” metody terapeutyczne w odpowiedzi na konkretną bieżącą potrzebę zupełnie na podstawie intuicji i prowadzenia Opiekunów Duchowych. Można się uczyć na bieżąco, można „być uczonym” przez inteligencje, które nie używają intelektu a wyższe zrozumienie duchowe. Można się uczyć od pozytywnych istot duchowych, które nie używają żadnego języka [ponieważ nie mają ciała mentalnego], a jednak mogą zainspirować mnie do przyjęcia pewnych czystych postaw na wysokich ciałach, w zamian za moje dotychczasowe postawy wynikające z mojego ludzkiego doświadczenia.

Poniżej podaję kilka zwykłych sposobów stosowanych przeze mnie w relacjach i rozmowach. Są to sposoby, które – przyznaję się – kiedyś na początku uznawałem za mało wartościowe, a które z czasem doceniłem. Na przykład snucie pogawędek na tematy o wiele poniżej duchowych. Kiedyś uważałem to za stratę czasu.

Nie traktuję tych metod jako końca sprawy, ale raczej jako środka do głębszego celu. Zwykle z ich pomocą kontaktuję się z Duszą, rozmawiam z nią [można ominąć osobowość, wtedy Dusza się cieszy, że ktoś do niej dotarł].

Small Talk

[czyli mniej więcej: pogawędka albo: wymiana kilku zdań]
Jak powiedziałem, kiedyś niemal pogardzałem rozmowami o sprawach przyziemnych, o sprawach  trywialnych, jak kupienie dobrego chleba, naprawianie samochodu itp.
Na dzisiaj wiem, że są to obszary działań Duszy. I jeśli jej tematy lekceważę, starając się być tak „uwznioślony”, to również lekceważę samą Duszę.
Gdy wciągam się w pogawędki po niedługim czasie dostrzegam jak z pola rozmówcy wychyna Dusza, jak ona się mną zaczyna interesować, w wdzięczności za moje zainteresowanie. Nie ma co się oszukiwać – z tej mąki Duszy nie ma zbyt dużo praktycznego chleba, natomiast powstaje wiele dobrych znajomości, przyjaznych relacji. Dusze nie zapominają osób, które niegdyś interesowały się ich przeżyciami. Często mają przykrości z otoczenia, ponieważ będąc nieracjonalne zbierają baty od osobowości Osobowość zarzuca Duszy braki w umiejętności dbania o „swoje życie”. Nic dziwnego, to Dusza zwykle zostawia osobowości, która musi „sobie jakoś poradzić”.
Wsparcie dla Duszy jest więc rzadkie, najczęściej nieoceniającą postawę można spotkać na psychoterapiach.

Owijanie w bawełnę

Osobowości często boją się, że .. ich Dusze zostaną rozpoznane. I, że wyjdzie na jaw, że osobowość [i jej część – ego] nie jest tu jedynym graczem, a co więcej, nie jest największa energetycznie. Ego bardzo chciałoby być jedyną cząstką istoty ludzkiej, a ma ten problem, że nie jest.

Osobowości starają się wytwarzać bariery co najmniej dymne, aby coś niewygodnego społecznie, kulturowo ukryć. Starają się wyglądać akuratnie, być poprawne polityczne, podczas gdy Dusza wcale może nie chcieć i może wręcz czasami w niej wrzeć. Albo może chcieć odgrywać akurat doświadczenie z zupełnie innego paradygmatu i np. zająć się bajkowością, artyzmem albo grą, albo udawać zwyczaje dworskie. Na to osobowość częśto chce położyć szlaban.
 
Owijanie w bawełnę, nie dopowiadanie, nieocenianie powoduje otwieranie się przestrzeni bezpieczeństwa, w której osoba może się otworzyć ze swoimi nieracjonalnościami wypływającymi od Duszy.
Nie musi być to od razu terapia, natomiast już Dusza może wspominać o swoich przekonaniach i postawach, swoich pragnieniach, pasjach.
Niezobowiązujący sposób rozmowy daje szansę na to, aby nie oceniać rozmówcy, który może się lepiej przez to czuć. A Dusza może ujawnić się i lepiej się poczuć.

Parafrazowanie

Jest to technika terapeutyczna, polegająca mniej więcej na niewielkim podsumowaniu, lub powiedzeniu innymi słowami tego, co mówi osoba, którą słuchamy.
Daje to możliwość przekazania kilku komunikatów: „usłyszałem cię”, „to, co usłyszałem to mniej więcej było tak”, „na ile jestem w stanie, to zrozumiałem cię”.

Zastosownie parafrazowania jest ogromne [w moim przekonaniu], ponieważ chyba każdy z nas mając dobre intencje ma chęć kontaktu i przekazania coś „od siebie”. I wtedy chce poczuć, że druga strona go słyszy i rozumie. A prarfrazowanie daje taki komunikat mówiącemu: „słyszę, co mówisz i układam to pośród znanych mi doświadczeń” „zależy mi na wysłuchaniu ciebie”. Dostawanie takich komunikatów jest zwykle bardzo przyjemne dla Duszy.

Niektórzy ludzie mówią, w reklamach spotyka się:

„TY to, TY tamto..”

np.
„Noc przesypiasz raczej dobrze, ale nad ranem już się twój sen pogarsza. Budzisz się rano i czujesz, że coś cię uwiera, po chwili zdajesz sobie sprawę, ze w okolicy bioder uciska cię gruby portfel wypełniony banknotami”

Oczywiście tutaj dałem przykład, który może się wielu osobom podobać. 🙂

jest to najprawdziwsza hipnoza, która płynie z ust osoby z nami rozmawiającej. NIBY opowiada o sobie, a formalnie przejawia do nas, a nasza podświadomość to słyszy jako.. komendę! Wiele razy łapałe podświadomość na tym, jak tworzyła sobie już obrazek na podstawie słów, które słyszała.

Tu już gorszy przykład, bardziej z praktyki, bowiem takie „odzywki” występują w realnej rozmowie:
„Mam takie kłopoty ostatnio. Wyobraź sobie, idziesz do urzędu, a tu od wejścia mówią ci, że nie możesz załatwić sprawy.”

Ja [Ja Świadome] zastanawiam się, jak to – ja idę do urzędu? przecież nie idę! To może TY poszedłeś! Moja podświadomość zaś nie ma refleksji i łyka na żywca ten przekaz i.. chce sie kodować, chce uznać ten przekaz za prawdziwy. Że idzie do urzędu a tam problem.

A jak powinien taki ktoś powiedzieć? Aby nie hipnotyzować powinien mówić o sobie:
„Mam takie kłopoty ostatnio. Przypominam sobie jak poszedłem wczoraj do urzędu, a tu od wejścia powiedzieli mi, że nie mogę załatwić sprawy.”
Zarówno powiedzenie o sobie [poszedłem], jak umieszczenie historii tam gdzie jej miejsce, czyli w przeszłości oddala od podświadomości chęć aby „się przejąć”, czyli aby przejąć obecną w komunikacie historię za prawdziwą.

Amerykanie bardzo częśto mówią „you… cośtam”. Np. „you ask of a part, you don’t need to know this”
„you ask of a part, you don’t want to know this”
czyli w bezpośrednim tłumaczeniu: „nie chcesz tego wiedzieć”
czyli jeszcze gorzej, bo imputują rozmówcy jego postawę.
Na polski się to tłumaczy obecnie innymi słowami, nie literalnie. Ale już prostsze komunikaty, np. odpowiedzi w wywiadzie małpio tłumaczą bez zrozumienia jako „ty.. coś tam”

Niestety nie robią sobie na wzajem tym przysługi, hipnotyzują się wzajemnie.
Ja na szczęście mam do czynienia z większością osób, które nie mówią takich indukcji [hipnotycznych], a jak już próbują, to objaśniam im, że nie rozumiem, czy mówią o mnie? Bo to, co mówią nie przystaje do mojego doświadczenia.

50/50

[inaczej: fifty-fifty, sprawiedliwa wymiana, sprawiedliwy podział]

Dusze są bardzo przyzwyczajone do wyrównania.

Chcą wyrównywać co się da. Usługa za usługę, praca za pieniądze, idea za usługę, dobra za obietnice. Branie na siebie ryzyka za pieniądze [firmy ubezpieczeniowe], wymierzanie kary, „sprawiedliwości” za pieniądze itp. No i oczywiście karma wielowcieleniowa: jeśli nie uda się oddać czegoś, wyrównać czegoś w jednym wcieleniu, to jest jeszcze przyszłość. Na szczęście są metody, aby oczyścić zarówno zapędy swojej Duszy do „oddawania” innym, jak i zapędy innych Dusz, aby naszą przestały nękać [tu np. rytuał, który opisywałem pracy z Duszami oraz prace ustawień Hellingerowskich. i oczywiście sesjowanie różnorakie].

I co się nie daje wyrównać, to także próbują wyrównywać.
Np. gdy mocno cierpiąca ofiara szuka wyrównania u nieprzytomnego oprawcy, to może ciągnąć to poszukiwanie poprzez dziesiątki wcieleń, tysiące lat i .. nie otrzymać „satysfakcji” a tylko cięgi. Żadna strona może nie chcieć zrezygnować ze swojej postawy.

Wyjście poza schemat wyrównania wymaga wzniesienia się Świadomą Jaźnią na poziom Ducha. Wybaczanie jest tu przykładem takiego poruszenia. Wybaczenie ma wiele pozytywnych stron. Zarówno jest to odspawanie się od swojego oprawcy, jak i otwarcie sobie nowej ścieżki ku lepszym doświadczeniom.
A jeśli oprawca nadal jest nieprzytomny i „nic nie chce zrozumieć”? Ma prawo do przyjmowania dowolnej postawy i na dowolnie długo, nam nic do tego. Ja oddaję mu szacunek i wybaczam. Nie muszę ciągle z nim mieć do czynienia. Wtedy mogę swobodnie odejść ku swojej lepszej przyszłości.

W codzienności jednakże Dusze, osobowości konwersując między sobą chcąc nie chcąc stosują oczekiwania o wyrównywaniu energii.

Tutaj jest ważna sprawa. Gdy mamy sprawiedliwą wymianę energii podczas rozmowy, to obie strony czują się przyjemnie, żadna nie czuje się wykorzystana.

Huna mówi, że energia podąża za uwagą. Jeśli ktoś dużo mówi, nadmiernie przeciąga uwagę na swoją stronę. Dlatego ku sobie wyciąga energię słuchacza. Wydawałoby się, że kto dużo mówi, ten wydatkuje dużo energii, bo przecież mówi. Niestety, prawda ezoteryczna, ukryta, w ciałach niewidzialnych jest odwrotna. Słuchacz oddaje energię, która idzie za uwagą. Wykładowca, który jest prawdziwie słuchany przez słuchaczy czuje się „napompowany” po wykładzie. Ten zaś, który ma rozbrykane audytorium, przyciągające uwagę, czuje się po pewnym czasie wypompowany, a też wycieńczony wysiłkiem, aby utrzymać uwagę na swoim temacie.

W momencie, gdy ktoś ma obciążenie, zwłaszcza atakujące, może chcieć przejąć aktywność w rozmowie. Takie możliwości mają osoby z krokodylami. transami, hipnozami, wejściami, pogryzieniami.

Osoby z krokodylem są dobrymi „nawijaczami”, chociaż nie wszystkie. Wystarczy czasami sama obecność nosiciela krokodyla w towarzystwa, aby skupiał mocno na sobie uwagę, a przez to aby energia bezwiednie ku niemu uciekała od zgromadzonych osób.

Jako, że krokodyl komplikuje świat, ma co opowiadać. Może opowiadać więcej i więcej, aby ową komplikację przedstawić. W tekście o kr. mówię jak to kr. stwarza swój super świat. Super oznacza zarazem „lepszy od zwykłego”, jak i „bardziej skomplikowany niż w rzeczywistości jest”. Poza tym proszę nie zapominać o energiach nadludzkich, którymi sieje wokoło. Mając takie zaplecze nosiciel może cieszyć się energią, którą zbiera od zebranych na jego wykładzie [choćby była to jedna osoba].

Osoby z transami zwykle coś ukrywają za pomocą swojego transu. Dlatego też starają się dużo mieszać w energiach, np. dużo mówić, aby nie wyszło na jaw, co mają do ukrycia.
Gdy dużo mówią, to gromadzą jednocześnie energię, która ich wzmacnia, przez co mogą dłużej mówić. Po jakimś czasie już nie można dłużej z takim wytrzymać, słuchacz może chcieć wyjść, odwrócić wzrok, przestać się koncentrować na tym, co transujący mówi.

Osoba obciążona hipnozą ma wzorce hipnotyczne dające przewagę nad partnerem, ponieważ wzorce energetyczne hipnozy dają możliwość ustawienia rozmówcy w pozycji „biorcy” zarówno treści jak i dyrektyw. Nie muszą od razu być to wielkie hipnozy czy jakieś wariackie polecenia hipnotyczne typu: podrap się lewą ręką za prawym uchem. Osobie ze wzorcami hipnotycznymi wystarcza czasami bezwiedne polecenie do słuchacza: nie opuszczaj mnie, słuchaj mnie. To wystarcza, aby dostawał sporo energii i czuł się tak ważny, jak chce. Cała sytuacja może być nieświadomie odgrywana, ale raczej osoba z wzorcami hipnozy wie, że w jakiś sposób „jest lepsza, zdolniejsza” od otoczenia, że ma jakieś możliwości. Natomiast ofiarę często boli 3 oko.

Osoby z wejściem [o.z.w.] zanudzają otoczenie. Mają dużo do powiedzenia, ponieważ ich cierpienia i dyskomforty zdają się nie mieć końca, a są tak ważne, jak sobie o.z.w. wyobraża, że muszą być w szczegółach przedstawione. Dodatkowo o.z.w. może przyciągać do siebie słuchacza, który czując, że mu coś zabrano, chce to odzyskać. Niemniej o.z.w. nie wie, o co chodzi, ale wie, że nie dokończyła jeszcze ostatniej kwestii.

Mechanizm powtórnego przychodzenia ofiar do swoich oprawców jest dobrze znany, już Freud opisywał „przymusy powtarzania”. Ofiara chce wyrównania, zarówno energetycznego, jak i wyrównania szkody, jaką dokonał atakujący, tutaj – przyciągający mówca. Takie wyrzeczenie się własnej odpowiedzialności za swoje życie na rzecz drugiej osoby [„to on/a mi zaszkodziła”, „to on/a jest winna”, „to on/a ma mi wyrównać szkodę”] skutkuje przykrościami różnego typu. Nie ma co liczyć, że agresor nagle złagodnieje, że „otrzeźwi się”. Jeśli ktoś może coś zmienić, to ja sam. To ja mogę zauważyć, że to ja tworzę sobie życie wchodząc w takie a nie inne towarzystwo. Warto, żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski i się ich trzymać.

Gdy więc rozmawiam z inną osobą staram się nie dawać wciągać siebie w nadmierne słuchanie kogoś, w przebywanie z osobami obciążonymi. A sam gdy mówię, to patrzę, aby kogoś nie zagadać, aby pytać drugą stronę, robić jej/mu miejsce i dawać czas. [jeśli następuje zaburzenie, warto się mu przyjrzeć, a wtedy możemy odkryć prawidłowość, według jakiej działa].

Gdy jest zaś równa wymiana energii, wtedy rozmowa toczy się przyjemnie i odczucia zadowalają obie strony [obie Dusze się cieszą].


Opisałem tu kilka podstawowych zasad, prawidłowości energetycznych, które występują lub występować mogą w relacji, w związku lub przygodnej rozmowie. Mam nadzieję, że lepsza świadomość tych spraw zaowocuje u was przyjemniejszymi kontaktami oraz oczywiście świadomym wchodzeniem w świat Dusz. Będziecie mogli uświadomić sobie, że rozmawiając z kimś nie macie przed sobą jedynie osobę, fizyczność plus osobowość. Tam znajdzie się jeszcze Dusza, jeśli ją uszanujecie, sama pokaże się wam w swoich poruszeniach, uchyli rąbka swoich tajemnic.

Reklamy

17 komentarzy (+add yours?)

  1. Adam
    Lip 27, 2013 @ 11:21:06

    Wartościowy, inspirujący przekaz.
    Podzielam Andrzej Twoje spostrzeżenia, odnośnie większej głębi konstrukcji człowieka.
    Dusza nie jest jedynie podświadomością, a mechaniczna praca z tą drugą, nie daje według moich obserwacji pełnego uzdrowienia, wręcz wzmacnia osobowość, klarując ego.
    To takie polerowanie ego z oporów, lęków, ograniczeń, blokad.
    Rozmowa z duszą daje wyjście wielu uczuciom, emocjom i po takiej autosesji czuć głębię, spokój, Obecność.
    Obserwuję jednak w swoich postawach, że jak coś „nie idzie”, to występuje tłumaczenie jakoby tego dusza jeszcze chciała :-), czyli taki rezerwuar niechcianych spraw do uświadomienia.
    Czy jest to wymówka osobowści, czy istotnie duszy, wymaga obserwacji, badań.

  2. pit
    Lip 27, 2013 @ 15:29:21

    czyżby kolega czołgista?

  3. kropelka
    Lip 28, 2013 @ 00:11:36

    Jest mnie chyba zbyt dużo na witrynie, ale to wynika z tego, że moja Dusza reaguje głębokimi odczuciami, gdy czytam każdy kolejny artykuł. Może, gdy przeczytam wszystkie, zarówno Dusza jak i Ego nasycą się i nie będę odczuwała potrzeby dzielenia się wrażeniami i stawiania pytań.We mnie dopiero budzi się świadomość siebie. Do niedawna jeszcze miałam poważny problem z tym , co pochodzi od Duszy a co od osobowości.Teraz już w miarę rozróżniam te cząstki duchowe.Choć zdarza się, że jeszcze się mylę.Ostatni Twój artykuł, Andrzeju, to dla mnie jakby kolejne narzędzie, doskonalące tę umiejętność.

    Poza tym znalazłam w nim szereg cennych sugestii,jak komunikować się z innymi ludźmi, z ich duszami…Sama mam trochę wejść, więc zdaję sobie sprawę, że ” przynudzam ” swoich rozmówców.Będę tego unikać.
    Krokodyle.Cóż, dialog z nimi przekształca się rzeczywiście w monolog.Jest trochę krokodyli w moim otoczeniu , które w rozmowach bardzo wyczerpują mnie energetycznie.Tak przez telefon jak i w bezpośrednim kontakcie.Ostatnio zwróciłam uwagę sędziwemu wujkowi z krokodylem , że mnie nie słucha, to od razu się obraził i musiałam go przepraszać , no bo uruchomił we mnie swoją obrazą poczucie winy i wzorzec ? , że starszych należy szanować.
    Wujek jest bardzo sprawnym intelektualnie starszym panem, obarczającym wszystkich swoimi ortodoksyjnymi poglądami politycznymi.Przy czym nie jest to przypadłość jego wieku.Zachowywał się podobnie, gdy był młody.

    To prawda, że najwięcej satysfakcji przynoszą te rozmowy, w których
    zachodzi sprawiedliwa wymiana energii.
    .Nie miałam wcześniej pojęcia, iż to właśnie Dusza w człowieku ma tendencje do wyrównania.I jeśli dobrze zrozumiałam, Andrzeju, w takiej sytuacji należałoby odpuścić, wybaczyć duszy ” oprawcy”.
    , Bo jeśli tego nie uczynimy, energia skrzywdzenia będzie się za nami ciągnąć latami.Jest to także moment, gdy trzeba wznieść się Świadomą Jażnią na poziom Ducha.I tu mam problem. .. i pytanie do Ciebie. Co i w jaki sposób Świadoma Jażń czerpie z Ducha ? I skąd jeszcze czerpie wiedzę, jak ma postąpić człowiek, jaką postawę przyjąć w danej sytuacji ?
    Wreszcie czy Świadoma Jażń zależy od systemu wartości, w oparciu o które się kształtujemy ? No, bo jeśli tak, to wychodzi na to, że u każdego Świadoma Jażń jest na innym poziomie duchowym. Czy w takim razie Świadoma Jażń może prowadzić nas również do złych uczynków ?

    Będę wdzięczna, Andrzeju, jeśli zechcesz mi to wyjaśnić.

  4. Tristen
    Lip 28, 2013 @ 16:47:13

    Andrzej, a ja tak troche z innej beczki…..czy jesli Dusza ciagnie w jakims kierunku (pragnie czegos) i dochodzimy do wniosku, ze to pragnienie jest zdrowe, pozytywne, sluzy naszemu rozwojowi i owo pragnienie czy tez dazenie Duszy nie moze sie zrealizowac na przestrzeni wielu lat, to czy w tym przypadku mamy do czynienia z pewnym obciazeniem czy tez pragnienie moze byc na ten czas nieosiagalne, Dusza czeka (jak sam napisales, jest uparta i ma w nosie obecne zycie skoro w anstepnym tez moze chciec tego samego), a osobowosc sie niecierpliwi?

    odpowiedź na to pytanie:
    https://swiatducha.wordpress.com/2013/07/29/komplikacja-duszy/

  5. kropelka
    Lip 29, 2013 @ 10:10:48

    Andrzeju, piszac o Swiadomej Jazni, myslalam o Swiadomym Ja oczywiscie.Pomylilam te pojecia .Na poziomie Duszy i osobowosci juz mam zrozumienie.Wyzsza Jazn, Duch,Bog, Swiadome Ja to czastki, ktorych teraz szukam w sobie i mam z tym problem.Teraz jestem na etapie Swiadomego Ja.Czy poswieciles mu jakis odrebny artykul ,.nie moge znalezc.

  6. SwiatDucha
    Lip 29, 2013 @ 13:04:12

    kropelka:
    > Bo jeśli tego nie uczynimy, energia skrzywdzenia będzie się za nami ciągnąć latami

    tak to właśnie jest – Dusza nie zna pojęcia „przedawnienia”, to tylko Świadome Ja może skłonić ją ku przebaczaniu, ku zmianie postawy. A i to nie jest jednorazowym aktem, a procesem, jak wszystko w Duszy.

    > Co i w jaki sposób Świadoma Jażń czerpie z Ducha ? I skąd jeszcze czerpie wiedzę, jak ma postąpić człowiek, jaką postawę przyjąć w danej sytuacji ?

    Świadoma Jaźń nie jest podobna do Duszy, do osobowości, nie ma ciała, tak jak Duch nie ma ciała, jest „zbudowana” ze świadomości. Jest pozacielesna. Nawet nie ma swoich procesów, ma jedynie różnorakie aspekty świadomości. Poruszenie Świadomego ja jest, kiedy mamy „przebłysk świadomości”, albo kiedy ma decyzję. Decyzja to jakby przełączenie zwrotnicy na inny świat, jakbyśmy zaniechali świadomości obecnego świata z obecnym zestawem postrzeżeń i wybrali inny świat, alternatywny, z innym zestawem postrzeżeń. A wobec innych postrzeżeń [przy zmianie decyzji] inne będą skutki [efekty działań].
    Poruszenia Świadomego Ja: np. w wizji coś ujrzymy i zrozumiemy, albo postrzeżemy, poczujemy pewnego dnia energię subtelną [chociaż od dziecka w nich pływamy], zrozumiemy wzór matematyczny, albo zrozumiemy, dlaczego Słońce wschodzi, albo dlaczego ktoś zachowuje się tak jak się zachowuje wraz z emocjami takimi jakie ma. Albo jeśli w sesji zrozumiemy, dlaczego nas męczy człowiek X, sprawa Y i jaką wybrać inną postawę, aby nam się lepiej żyło. Moment „aha” jest poruszeniem Świadomego Ja.

    Świadome Ja [ŚJ] nie gromadzi wiedzy, jest Świadkiem, Może utożsamiać się, i w pierwotnych stadiach idzie rękę w rękę z ego, jest utożsamione z ciałem, z emocjami, z uczuciami, potem z Duszą, potem utożsamia się z Duchem. Jednak nie jest nigdy żadnym z nich, po prostu żyje jakby „sklejone” z nimi, tak jakby się przytuliło i objęło dany obszar. Gdy Świadome Ja przytuli się i obejmuje Duszę, to ktoś ma poczucie, że JEST Duszą. A nie jest, tylko do procesu rozwojowego jest to potrzebne, aby się poczuł tak, jakby był.

    Gdy np. ŚJ utożsami się z podświadomością, wtedy biorąc odczucia od podświadomości Świadome Ja może być przekonane, że właśnie warto i potrzeba coś zrobić, co komuś innemu będzie robić krzywdę. I tak zrobi. Oczywiście jest to dosyć prymitywny przykład, bo pokazuje jak niewielkie rozeznanie ma ŚJ w takim przypadku, ma małe pole swiadomości, małe rozeznanie. Ale z czasem ŚJ zauważa to i może podjąć decyzję o zmianie utożsamienia. Np. naukowcy mają utożsamione ŚJ z umysłowością, z intelektem. I ich ŚJ dokonuje wyborów na podstawie utożsamienia się z umysłem, „bo umysł tak powiedział”
    A osoby utożsamione z wysokim, wzniosłym Duchem dokonują wyborów tak, jakby były Duchem. A nie są, tylko tak wyglądają. 🙂

    I w tym rozumieniu każda Świadoma Jaźń wygląda jakby była na innym poziomie rozwoju. Dzięki za pytanie!

    nie sądzę, żeby ciebie było za dużo. Czytasz, przemyślasz, opowiadasz o swoich odkryciach. To świetnie, jak dla mnie to jest świadectwo, że te teksty dla ciebie są owocne.

  7. kropelka
    Lip 30, 2013 @ 00:38:07

    Dziękuję, Andrzeju, za odpowiedź, za szczegółowe wyjaśnienia.Świadome Ja jest Świadkiem – fajnie je nazwałeś.
    Twoje teksty rozbudzają moją duchowość, ale jednocześnie pod ich wpływem pojawia się we mnie wiele dylematów.Np. zastanawiam się, jaka jest geneza złych czynów .Jak to się dzieje, że dwoje ludzi wychowanych w tej samej rodzinie na identycznych wartościach zachowuje się zupełnie inaczej w określonej , życiowej sytuacji.

    Ostatnio czytałam o jednym z wysokich funkcjonariuszy SS, odznaczającym się szczególnym okrucieństwem, którego brat pomagał Żydom w ucieczce z obozów koncentracyjnych. Czy dla Dusz miało to jakieś znaczenie, że byli braćmi ?
    Chyba tak. Nawet sobie przypominam, że gdzieś pisałeś, iż poruszenia Duszy jednego z członków rodziny wpływają na całą rodzinę jako pewien system duchowy.
    A tu jakoś to nie zadziałało.

    Tak sobie myślę( nie wiem czy słusznie), że pewnie ci bracia mieli inaczej rozwinięte ciała subtelne duszy . Ten pierwszy zdecydował się też na wspólpracę z siłami ciemności.

    Bardzo interesuje mnie również zagadnienie kontaktu Ś.J. z Wyższymi Jaźniami oraz sposób przejawiania się w człowieku Wyższych Jaźni.
    Chciałabym też zdobyć wiedzę o niewidzialnym świecie sił ciemności , by się przed nim bronić.Jakąś jego cząstką są krokodyle i duchy wejściujące.Czy są jeszcze inne byty pochodzące stamtąd ?Mam nadzieję,Andrzeju, że kiedyś napiszesz o tym w kolejnych artykułach.

  8. kropelka
    Lip 30, 2013 @ 13:30:01

    To znowu ja:) .
    Muszę Cię trochę pomęczyć,Andrzeju, swoimi pytaniami, bo pojawiło się ich mnóstwo.Wiem, ze nie jesteś prawym ramieniem Wikipedii :), ale to Twój tekst i Twoje przemyślenia, więc kto jak nie Ty możesz mi na nie odpowiedzieć ?:)

    Twoja duchowa praca jest bardzo indywidualna, osobista.Doswiadczenia i przemyślenia jakby podobne do innych autorów, zajmujących się duchowością, ale jednak w niektórych obszarach inne.Myślę tu np. o Łazariewie, Hellingerze czy Leszku Żądło ( on mówi chyba o podswiadomości tylko, a Ty o Duszy).

    Napisałeś : ” Ego jest na poły cząstką osobowości, a na poły cząstką samej Duszy.” ” Wyższa część ego rezyduje w Duszy i przechodzi do następnej inkarnacji.”
    Czy mógłbyś scharakteryzować tę część ego, by można było ją łatwiej rozpoznać ?

    ” Kiedy ŚJ pojawia się, wtedy ego powoli odchodzi.” ” Zainteresowanie przechodzi na budowanie świadomości .” A więc jest to chyba konieczny proces w duchowości.Najpierw zainteresowanie, potem świadomość.
    Czy mozna urodzić się bez ego ? Czy też odejscie ego z naszego życia, to po prostu nasza ciężka duchowa praca ?

    ” Jest sporo Dusz, które utykają w drodze powrotnej.”… postawy żyjących mogą powodować, iż te osoby mogą odejść calkowicie .”
    O jakie postawy chodzi , Andrzeju. Czy mógłbyś coś napisać na ten temat ?

    Czy spotkałeś się w swojej praktyce badania inkarnowanych Dusz z zablokowaniem ” prawa karmy ” na skutek ” twórczych działań Duszy ” ?
    Napisałeś , bowiem, : „… oczywiście schemat wcielenia(…) moze byc zmieniony w sposób twórczy. ”

    Z drugiej strony napisałeś : ” Nie oznacza to, że można zmienić Duszę.”
    Jak to rozumieć w takim razie ?

    Zadaję te wszystkie pytania, bo nie tylko nie chcę ” potykać się o
    sznury, zaczepiać o poły wlasnego płaszcza, utykać na zwojach tkanin”, na scenie życia, tu na Ziemi, ale również po swojej śmierci, tam… w wieczności, w niewidzialnym świecie Ducha.Dlatego też wcześniej pytałam Cię o tę kobietę, ktora dokonała aborcji i nie może sobie samej wybaczyć, bo nie jest w stanie dokonać w swojej inkarnacji zadośćuczynienia za swój czyn. Czy praca nad sobą ma polegać tylko na uzyskaniu świadomości ? Czy nie jesteśmy w stanie tą pracą i wybaczeniem sobie oraz swoim „oprawcom ” zmienić swojej karmy ?

    No, bo chyba nie będziemy inkarnować się w nieskończoność ? Chyba ,że nie mam własciwej wiedzy na ten temat. Co dzieje się po smierci z ludźmi, którzy posiadali doskonałą Duszę ?

    Pozdrawiam 🙂 Kropelka

  9. SwiatDucha
    Lip 30, 2013 @ 22:27:44

    kropelka:

    >Czy dla Dusz miało to jakieś znaczenie, że byli braćmi ?

    W ustawieniach rodzinnych pewnie by się dało zobaczyć, jak poszczególne elementy systemu rodzinnego się zazębiły, jak Dusze chciały doznać napięcia w systemie, w relacjach. Dla Dusz to była świetna okazja, aby coś takiego przeżyć. Już jednak dla ludzi te doświadczenia mogły być skrajnie traumatyczne. To pokazuje że Dusze nie robią sobie wiele z ludzi.

    >A tu jakoś to nie zadziałało.

    Jak nie zadziałało? Zadziałało, ale najpewniej nie tak, jak tego oczekiwałaś. Może oczekiwałaś, że oto Dusza złoczyńcy jak zobaczy, co robi brat zmądrzeje i zejdzie ze swojej drogi? Jeśli o takie „działanie” ci chodziło, to powiem, że drogi, sposoby działania Dusz są znacznie inne od ludzkich wyobrażeń. Dusza nie jest osobowością ludzką. Przez takie przykłady, przez wiele przykładów możesz zbierać wiedzę o tym, jak Dusze działają i że nie są tak „wzniosłe” jak się ludziom wydaje [o tym pisze też Thomas Moore].

    > zagadnienie kontaktu Ś.J. z Wyższymi Jaźniami oraz sposób przejawiania się w człowieku Wyższych Jaźni.

    taki kontakt jest możliwy, ale niekonieczny, opcjonalny. nie musi zaistnieć, ale przy rozwoju duchowym jest on jedną z podstaw wzrastania. Medytacja, modlitwa, dostrajanie się do WJ to kilka z metod na polepszanie takiego kontaktu.

    >by się przed nim bronić

    Cała sztuka polega w tym, aby nie popaść w „demonologię”. Siły ciemności są zmyślne, sprytne, umieją się do człowieka podlinkować na samej wibracji ciekawości z jego strony.
    Kiedyś musiałem się mocno oczyszczać, ponieważ przeczytałem książkę A. Podwodnego „subtelna siódemka” z opisami zindywidualizowanych sił zła. O, to była typowa demonologia. Bardzo mocno ucierpiałem, ponieważ nie rozwijałem strony jasności, natomiast w umyśle rozwijała się strona ciemności.

    Wiele, wiele razy na wykładach Leszka Żądły zżymałem się, dlaczego on tak mało i tak enigmatycznie mówi o obciążeniach duchowych? Dlaczego zaledwie wspomina, nie mówi o tym, jak „z tym walczyć”. A rozwodzi się o pozytywach, o medytacjach, modlitwach, afirmacjach! Mój umysł tak bardzo chciał dowiedzieć się, co może zrobić ze „złem” na swoim poziomie. Ale to nie był dobry pomysł, ponieważ na poziomie umysłu siły ciemności mają nade mną przewagę. Dopiero, gdy wznoszę wibracje, gdy wznoszę się ku Górze to mogę otrzymywać siłę do oczyszczenia wszelkich błędów i obciążeń, jakie mnie spotkały. I mało to ma wspólnego z umysłem i tłumaczeniem, a ogromnie wiele z postąpieniem na ścieżce duchowego rozwoju.

    Jest powiedziane w Biblii: „Dla czystego wszystko jest czyste”. I to prawda, na ile czysty jestem, na tyle nie mogą się mnie nawet dotknąć siły ciemności. Nie przez przypadek są nazwane ciemnością: jeśli świecę światłem, miłością, to rozświetlam ciemności i wszelka ciemność .. znika, okazuje się nierzeczywista! Okazuje się prostym błędem, który jest widoczny od A do Z i zupełnie pozbawiony realnej mocy Boga [słowa LŻ].
    Tego Ci życzę i sobie również.

  10. marta
    Maj 16, 2014 @ 14:42:11

    witam. przyciąga mnie ta strona jak magnes, już kiedyś przeczytałam kilka artykułów, ale zostawiłam to na jakiś czas. głównie dlatego, że mam wrażenie, że stronka wymaga już jakiejś wiedzy, czy też umiejętności i troszkę te teksty chwilami mnie przerastają, za dużo dla mnie w nich niedopowiedzeń, chociaż czytając komentarze innych wychodzi na to, że tylko dla mnie są nie do końca jasne 😉 wobec czego mam pytanie albo i prośbę – od czego zacząć? 🙂 przewijają się w tekstach nazwiska, tytuły, ale czuję się, jakbym trafiła w środek czegoś, czego nie zrozumiem, dopóki nie cofnę się do podstaw. więc gdzie szukać tych podstaw? np. w powyższym tekście rozumiem wszystkie metody komunikacji, akurat ze swojej strony stosuję je na codzień wręcz nieświadomie i z łatwością i doskonale rozumiem, dlaczego i jak działają na ludzi – w sensie, że pomagają ludziom się otworzyć, nawiązać przyjazne relacje itp. ale nie mogę pojąć, w jaki sposób się to czuje czy też widzi, że „dusza się cieszy, dusza potrzebuje, itp.” 😉 jak tą duszę dostrzec, jak to zrozumieć?

    „odkryłem, że w zwykłej rozmowie może się mocno wyrażać Dusza, mogą się uruchamiać silne, nieoczyszczone, przykre emocje. Mogą wychodzić uczucia, często Dusze opowiadały o swoich doświadczeniach, chciały je pozamykać, ponieważ potrafiły dziesięcioleciami chodzić z otwartymi zranieniami.” – skąd wiadomo, że to dusza? dla mnie, laika, to by było po prostu otworzenie się człowieka ze swoimi emocjami i problemami. nie umiem pojąć, jak rozróżnić, że to akurat dusza się wyraża?

    proszę o jakieś wskazówki (linki do stron lub tytuły książek). sam fakt, że ciągle tu wracam znaczy dla mnie, że chyba jednak muszę się zagłębićw te tematy, ale chciałabym rozumieć wszystko w pełni, a nie zgadywać.

    dziękuję i pozdrawiam

  11. SwiatDucha
    Maj 16, 2014 @ 22:58:30

    Witaj Marto!
    Na prawym marginesie jest kawałek, który jest zatytułowany „Najważniejsze strony” [nie te „najpopularniejsze”].
    Proponuję je przeczytać.
    Ale może najpierw to BHP, co jest wcześniej.

  12. marta
    Maj 30, 2014 @ 22:11:12

    Spędziłam parę ładnych dni ale udało mi się przebrnąć mniej lub bardziej przez wszystkie „najważniejsze strony”, o których pan napisał. Owszem, trochę więcej się rozjaśniło, ale nadal niektóre rzeczy są opisane jako coś oczywistego, natomiast niewiadomo dlaczego, co i jak, np. opisane przez pana „istoty pozaziemskie”. Rozumiem, że to wszystko pan potrafi jakoś wyczuć, ale właśnie mi chodzi o to, jak od teorii przejść na praktykę? 🙂 Czytam i czytam, niektóre rzeczy są dla mnie bardzo ciekawe, inne wydają się naciągane lub baśniowe (elfy, krasnoludy… można się poczuć jak we Władcy Pierścieni ;)), niemniej czuję, że już teorii mam przesyt. Co dalej?

  13. SwiatDucha
    Maj 31, 2014 @ 22:50:09

    Marta,
    to podziwiam zaangażowanie! 🙂 hihi, ja nie wiem, czy bym wytrzymał 🙂

    co i jak „istoty pozaziemskie”.
    Ot, po prostu, wygląda na to, że ileś ludzi ma Dusze nie pochodzące z Ziemi, a przynajmniej nie z ziemskiej linii ewolucyjnej Dusz. I tyle. A to, że to brzmi bajkowo – to nie dotyczy LUDZI [bo ludzie są ludźmi, inkarnowani są jako ludzie i takich ich widzimy]. Ale niektórzy [15%] mają pewne kłopoty z powodu pochodzenia swojej Duszy. I tyle, nic jakby więcej.
    Coś więcej jeszcze Cię nurtuje w tym temacie?
    A może w innych?

    >niektóre rzeczy są opisane jako coś oczywistego, natomiast niewiadomo dlaczego,

    Nie ma tu dowodów, dowodzenia, są tylko wyjaśnienia wglądów od Wyższych Jaźni. I tyle. Można to weryfikować [pozytywnie bądź negatywnie], ale ja osobiście nie dyskutuję z tą wiedzą, tylko ją weryfikuję. I niejedno już odrzuciłem i tego na witrynie nie ma, bo nawet szkoda dyskusji na ten temat. A, jak mówię, i tak każdy w końcowym rozrachunku sam odpowiada za to, do czego jest przekonany.

  14. marta
    Czer 01, 2014 @ 19:46:50

    Ok rozumiem:) a przynajmniej mam taką nadzieję 😉
    Co do zaangażowania – no chyba każdy, kogo jakiś temat wkręcił wie jak to jest 😉 poza tym mam teraz trochę wolnego, stąd moje zwiększone zainteresowanie, chciałabym wykorzystać czas wolny od pracy i zabieganych myśli na zgłębianie właśnie podobnych tematów.

    No to nurtuje mnie tylko jedna kwestia, o której wspomniałam wcześniej. Poczytałam, na logikę/rozum rozumiem lub blisko mi do tego, ale czytam w komentarzach, że ludzie odczuwają różne rzeczy na własnej skórze, są w stanie ocenić czyjąś aurę, jak jest z czakrami, jak jest z obciążeniami i duszą itp. Domyślam się, że samo czytanie teorii do tego nie wystarcza, więc co dalej? 🙂

  15. SwiatDucha
    Czer 02, 2014 @ 19:57:50

    Marta
    tak się zastanawiałem na poziomie energetycznym twojego wpisu co by Ci odpowiedzieć na pytanie „więc co dalej?”, ale coś mi nie dawało spokoju, teraz widzę, że moja Dusza chciała mi coś innego wskazać niż obszar osobowości i umysłu.
    Bo do tych obszarów odwołuje się pytanie: ” samo czytanie teorii do tego nie wystarcza, więc co dalej?” Zauważ, że już drugi raz podobne pytanie podajesz, a poprzednia moja odpowiedź nie wyszła poza obszar wibracyjny pytania, więc i pytanie powróciło.

    Nic w nim złego, nie ma złych pytań, są tylko kiepskie odpowiedzi 😉
    A nie chciałem takiej kiepskiej napisać po raz drugi.

    I dzisiaj przejeżdżając pod wiaduktem pod autostradą A4 na Bielanach naszło mnie, że sprawa dotyczy procesu Duszy. Że odpowiedź poprawna to jest wskazanie na proces Duszy. Wiadukt i ciemność pod nim panująca, to taka swoista zagadka, była jakby przywołaniem Duszy i obszaru nieświadomości [nie wypełnionego jasnością Świadomości]. [ale to tylko moje dywagacje symboliczne post factum.. 😉 ]

    Gdy spróbujesz po lekturze tekstu o Duszy wyróżniać w swoim życiu obszary w których aktywna jest twoja Dusza, gdy będziesz poszukiwać jej aktywności, gdy zaczniesz u siebie samej rozróżniać kiedy jest aktywne ego, kiedy osobowość, kiedy umysł, kiedy Dusza – to wtedy będzie to świetne ćwiczenie świadomości na bieżąco.

    A gdy zaczniesz być świadoma procesów Duszy, gdy docenisz ją, najpewniej zacznie ona wskazywać Ci swoje preferencje, które dążą do rozwoju duchowego. Może nie polega to bezpośrednio na uruchamianiu procesów duchowych, ale na tym, aby stawiać pod nie fundamenty. Dusza buduje fundamenty, a Świadome Ja buduje na tym „wieżę do nieba” możnaby metaforycznie powiedzieć.

  16. marta
    Czer 03, 2014 @ 10:31:39

    Dziękuję za odpowiedź, myślę, że teraz wyczerpuje moje pytanie 😉 I owszem, staram się wyłapywać różne momenty w życiu, być ich świadoma, np. dlaczego coś mnie złości, dlaczego teraz tak się czuję, dlaczego pragnę tego, itp. i trochę to pomaga w określeniu, że na przykład to jest pragnienie ego.
    No nic, zobaczymy co będzie dalej 🙂

    Taka dygresja – tak naprawdę jedyną dziedziną, gdzie na własnej skórze odczuwam bardzo wyraźnie, że „coś jest na rzeczy”, są sny, które sporadycznie się u mnie pojawiają. Wiele razy bardzo wyraźny przekaz nie pozwalał zapomnieć o tym co mi się śniło, a później działo się coś, co możnaby podciągnąć pod ten sen, że właśnie o tym sen mówił. Czasem sny mówią bardzo wprost, czasem poprzez symbole, ale nauczyłam się rozróżniać nic nie znaczące sny od tych naprawdę ważnych. I właściwie prócz tego, że niezmiennie zadziwia mnie trafność tego przekazu, niewielki mają one wpływ na życie moje czy kogokolwiek, bo nie są to sny z cyklu takich, że można kogoś ostrzec przed czymś, raczej mówią o nieuniknionym, ale trafiają w sedno i idealnie czasowo, np. noc przed wydarzeniem. Niemniej jest to dla mnie swego rodzaju dowód, że można odczuwać coś więcej, więc nie mam powodu by nie wierzyć innym, którzy np. zamiast snów widzą aurę, itp. 🙂

  17. Elżbieta Laur
    Lu 03, 2015 @ 14:20:31

    Wspaniałe!

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: