Czy mam nie zrażać Chrześćjan?

w liście znajoma mi napisała tak:

bardzo emocjonalnie reagujesz na ludzi, którzy przyznają się do religii, zwłaszcza  chrzescijańskiej.

odpowiem tak:

nie sama religia jest tu wyzwalaczem moich emocji, co jej bezwzględna promocja, nawet jeśli ktoś mówi, że nie jest tak do końca przekonany o  tym. są tacy. tamten komentujący nie miał chęci przyjmować wyjaśnień, on mi chciał wcisnąć swoją tezę, swoją wizję. a tego nie lubię, niech sobie ze swoimi wsadami idzie :).

byłem dla niego ciągle nie wystarczająco dobry w moich przekonaniach, póki nie przyznawałem mu racji.
ja uważam, że na dowolnej ścieżce można się otworzyć na Boga – tak jak ty opisujesz o swoich przeżyciach. natomiast niektóre religie powodują, że jest ciężej, inne religie, drogi duchowe, że jest lżej. A to wszystko od karmy zależy, czy jesteśmy na tyle otwarci, aby to uczynić. bo każda religia, każda ścieżka może posłużyć do tego, aby NIE dotrzeć do Boga. wystarczy się tylko czegoś kurczowo uchwycić, i już jest staganacja.

nazwy „Chrześcianin” i „Chrześcjaństwo” piszę ze słuchu, pierwsze wymawiam przez i, drugie przez j. Może ktoś [zwłaszcza „purysta językowy” wymawia oba przez „ij”, chciałbym posłuchać..
mam wrażenie, że o takich purystach była przypowieść o przejściu przez ucho igły. a także o zagorzałych ludziach trzymających się „swojej prawdy” wyrozumianej w wersetach [biblii, czy czegokolwiek innego].

każda ścieżka może posłużyć do tego, aby NIE dotrzeć do Boga. wystarczy się tylko czegoś kurczowo uchwycić. myślę, że Bóg jest życiem, a życie żyje, więc nie znajdę go w czymś wtórnym, jak np. jakieś teksty [co prawda mogą mnie naprowadzać, być wskazaniem].

życie jednak mogę łatwo znaleźć i zobaczyć, jak żyje.

wiele w chrześciaństwie jest dobrego, można wiele skorzystać, można naprawdę mocno się otworzyć. osobiscie dużo skorzystałem jak byłem 1,5 roku u protestantów. niemniej chrześcianinem nie jestem. na drodze duchowej nie ma granic, w religiach – są.

 

Reklamy

7 Komentarzy (+add yours?)

  1. pumpel
    Wrz 15, 2013 @ 06:39:17

    Hmm, nie do końca rozumiem… Tzn. pierwszą część artykułu rozumiem i zgadzam się w całej rozciągłości. Też nie lubię wciskania na siłę poglądów religijnych czy promowania jakichkolwiek innych idei jako jedynie słusznych. Nie zrozumiałam natomiast części drugiej – czy reguły pisowni w jakiś sposób ci „podpadły”? 😉 I jeśli wymawiam „chrześcijanin” i „chrześcijaństwo”, a inny sposób wymowy mnie razi, to coś ze mną nie tak? (taką sugestię tu odebrałam, dopuszczam możliwość, że niesłusznie) Zaznaczam, że purystą językowym jestem z konieczności zawodowo, natomiast nie mam nic przeciwko temu, żeby każdy mówił po polsku tak, jak mu wygodnie… Byleby dało się porozumieć 🙂

  2. ulicasloneczna
    Wrz 15, 2013 @ 07:12:19

    Kazde zdarzenie nabiera innego znaczenia, kiedy rozpatrzymy kontekst w jakim sie pojawilo. Polska jest krajem, w ktorym publicznie przyznajac sie do nie-bycia Chrzescijaninem, trzeba liczyc sie ze zwiekszona uwaga, a czesto tez krytyka. Osoby wybierajace inne sciezki duchowe ciagle musza udowadniac, ze nie sa gorsze, czy tez wywalczac sobie prawo do istnienia bez potepien. W takiej sytuacji jasnym jest, ze reakcje staja sie silne, a slowa dobitne. Osoby rozwijajace sie duchowo daza naturalnie do harmonii i chetnie zrezygnowalyby z dyskusji z kimkolwiek, nie moga tego jednak zrobic, kiedy czuja sie indoktrynowane. Wydaje mi sie, ze kiedy Chrzescijanie zrezygnuja z przedstawiania siebie jako jedynej slusznej drogi, osoby rozwijajace sie poza ta religia nie beda mialy potrzeby stawania w pozycji broniacego sie i beda mogly lagodniej wymieniac poglady.

  3. SwiatDucha
    Wrz 15, 2013 @ 15:58:04

    pumpel, ja nie zwracam wielkiej wagi na wymowę.
    Natomiast są zacietrzewieni ludzie, którzy dzięki swojemu ciału bolesnemu robią z igły widły. i po prostu niech sobie żyją w swoim niepokoju, a mnie zostawią też w spokoju.

    tylko tyle chciałem powiedzieć.
    a to co piszesz, to kolejny argument dla mnie na bardzo trudne porozumienie internetowe [jeśli się używa sieci, maili, komentarzy itp.]. zwłaszcza jeśli rozważam tematy na granicy [uruchomienia] ciała bolesnego [tematy emocjonalnie nieobojętne]. To zdumiewające jak bardzo ciała bolesne [włączając moje własne] chcą odpowiadać, uruchamiać się! Wtedy pewnie Dusza przechodzi w tryb ekspresowy [doświadczania], który bardzo lubi. ja osobiście [jako osobowość, Świadome Ja] już takiego pendolino nie bardzo lubię, ponieważ czuję się mocno poniewierany..

  4. jaskółka
    Wrz 15, 2013 @ 20:59:14

    Czy istnieje wolność bez granic ? Nie istnieje.
    Religia ogranicza w jakimś sensie ,okreslone nurty i koncepcje rozwoju duchowego też niosą ze sobą pewne ograniczenia.
    Trudno jest utrzymywać, iż prawda zawarta jest w jednej religii.Absurdem jest też twierdzić, że można ją odnależć wyłącznie na określonej drodze duchowej.

    Myslę, że trzeba mieć refleksję nad tym, co mówią i praktykują inni ludzie, z którymi przyszło nam żyć. Galileusz został zrehabilitowany przez Koścół katolicki dopiero po kilku wiekach. Ta rehabilitacja powinna pozostawić poczucie pokory i otwarcia zarazem wobec odmiennych racji.

  5. SwiatDucha
    Wrz 16, 2013 @ 22:20:08

    powinna, ale to bardzo duże wymaganie wobec tak potężnej i ustawionej organizacji.

    Osobiście wolę podejście de Mello [którego znasz i lubisz :)] Mówi on: obudź sie!,
    zobacz, że spałeś na nabrzeżu i właśnie wpadłeś do wody, a nie byłeś na salonach.
    Wolę się obudzić osobiście i nie kontynuować fantazji, że coś się zmieni, że jakaś organizacja się zmieni, że zmienią się warunki, okoliczności.

    Jak dla mnie – to by były salony z fantazji. W realności jestem tylko jednostką z punktu widzenia miliardów. Ale jestem „aż” jednostką, aby się obudzić, przejrzeć, uruchomić i wzmocnić świadomość, przytomność. Bycie pojedynczym sobą już do tego wystarczy.
    Uważam, że to ode mnie zależy i od mojej otwartości, trzeźwości, racjonalnego podejścia, czy się obudzę i nie będę fantazjował, a będę adekwatnie odnosił się do warunków środowiska i zmieniał swoje postawy, energie, przekonania.

    może jeden – papież Franciszek zdoła co nieco otworzyć okna aby przewietrzyć umysły.

  6. Mar
    Wrz 16, 2013 @ 22:51:40

    Właśnie tak, Andrzeju, Bóg jest życiem…
    Wewnątrz tego życia istnieją religie – jak ramy,
    które ograniczają widzenie. Wystarczy je zdjąć, aby zobaczyć
    bezkresne niebo, bez początku i bez końca…

    Osho: „Bóg jest życiem, nie ma żadnego innego Boga.
    Bóg jest zielenią, czerwienią i złotem drzew.
    Bóg jest wszędzie. Tylko Bóg jest.
    Potrzebujesz pośrednika między tobą a Bogiem?
    Jesteś w bezpośrednim kontakcie z Bogiem, żyjesz w Bogu, oddychasz,
    Bóg pulsuje w tobie życiem.

    Bóg jest prawdą. Prawda jest.
    Aby istniała, nie potrzeba twojej wiary.
    Twoja wiara albo niewiara w żaden sposób nie wpływa na prawdę.
    Prawda jest prawdą, czy w nią wierzysz czy nie.

    Poznawanie prawdy zaczyna się tylko wtedy,
    gdy porzucasz wszelkie wierzenia.
    Buddysta wierzy, Budda wie.
    Chrześcijanin wierzy, Chrystus wie.

    Katolik wierzy w Boga, komunista nie, ale obaj są wierzącymi.
    Wierzący wierzy, że tak jest, niewierzący wierzy, że tak nie jest.
    Miliony ludzi marnuje życie na wiarę i niewiarę.

    Jeśli kurczowo trzymasz się religii – jesteś częścią tłumu, częścią masy:
    hinduskiej, mahometańskiej, chrześcijańskiej, indyjskiej, arabskiej,
    japońskiej, europejskiej..
    Na Ziemi jest trzysta religii.
    Jedna prawda i trzysta religii??
    Jak może istnieć tyle wierzeń sprzecznych ze sobą?

    Nikt nie może dać ci prawdy. To nie jest towar, ani przedmiot.
    To doznanie, doznawanie. Doświadczanie, nie wierzenie.
    Prawdę trzeba spotkać, trzeba stanąć w jej obliczu.
    Nie poznasz Himalajów patrząc na mapę. Mapa to nie góry!
    Góry znajdują się tuż przed tobą, lecz twoje oczy pełne są map –
    map przedstawiających te same góry, ale stworzonych przez różnych
    badaczy – jeden wspinał się od północy, inny od południa
    i stworzyli różne mapy: Koran, Biblię. Gitę – różne mapy tej samej
    prawdy.
    Poszukuj indywidualnie, nie polegaj na cudzych wnioskach.

    Duchowość to bycie dostrojonym do całości, odczuwanie harmonii,
    radości i czystego świętowania istnienia.
    Duchowość jest komunią z wielowymiarowym wyrazem Boga,
    jest rozmową z całością.

    Bądź dla siebie światłem. Ogłoś swoją wolność.”

  7. Mar
    Wrz 17, 2013 @ 18:34:15

    Dokładnie tak, Kseniu, też tak to rozumiem.

    „Całość” jest nieskończenie wielowymiarowa, słowa są tam zbędne.

    Właśnie tak, jak napisałaś – umysł trzeba porzucić, wyjść poza,
    tak jak kiedyś wyjdziemy też ostatecznie poza ciało.
    Bo ciało jest zewnętrzną skorupą, a umysł – wewnętrzną.
    W naszym wymiarze zdają egzamin, ale my przecież też jesteśmy istotami
    wielowymiarowymi, bo jesteśmy częścią Całości. Najlepiej można to odczuć
    właśnie wychodząc poza ciało i umysł, które nas ograniczają,
    ale jednak są nam tutaj potrzebne, aby żyć.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: