Do życia poprzez otwarcie na miłość

S.N. Łazariew pisze:

Z konstrukcji świata duchowego wywodzą się wszystkie postulaty, prawa i przykazania ludzkiego świata.

Pogarda jest bardziej niebezpieczna niż nienawiść. Niebezpieczeństwo nie polega na jej sile, ale na głębokości przeniknięcia do duszy.  Człowiek pozbywa się nienawiści i obrazy, ale gardzi i osądza [czyli energia emocji „zapada się”, idzie głębiej, „zamyka się” przed światem], a potem osoba umiera.

Trudniej przestać się obrażać („nie obrażam się”) [bo obrażanie się jest głębiej], niż przestać nienawidzieć [co jest płyciej]. Obraza przenika [wnika] głębiej niż nienawiść. Pozbycie się osądzania osoby niedoskonałej, zachowującej się wbrew ziemskiej logice często jest nawet ponad siły nawet dobrze zrównoważonych ludzi. Nie gardzić głupcem, zarozumialcem, zdrajcą [to są nosiciele symbiontów] potrafią jedynie jednostki.

[…]
Zmniejszenie uczucia miłości [przez to, co powyżej] jest odcięciem się od praźródła [źródła miłości] i odpowiednio degradacją struktur duchowych i fizycznych.

w nawiasach kwadratowych moje uwagi.

Aby żyć w zdrowiu musimy być tacy jak dzieci – niezamknięci w sobie, nie „zatrzaśnięci” z jakiegoś „ważnego” powodu. Który powód jest bowiem na tyle ważny, aby dlań tracić zdrowie i życie? [Dla Duszy i Ducha znalazłoby się takich powodów, argumentów co najmniej kilka – więc to pytanie nie jest retoryczne].

Aby żyć w zdrowiu potrzebujemy radośnie kochać, być otwarci i kochający, nie licząc się z tym, kto jaki jest. O ile dzieciom to łatwo przychodzi, bo nie znają świata, tak dorosłym jest tu bardzo ciężko, ponieważ znają świat, ale niedkoładnie.

Takie niedokładne, niepełne, niskopoziomowe poznanie świata jak najbardziej wskazuje, że ludzie są godni oskarżeń, kar, pogardy i obrażania się na nich [wyrażania negatywnej oceny połączonej z klątwą]. To niedokładne poznanie pokazuje, że ludzie nie godni są miłości.

Poznanie duchowe nie robi z człowieka wioskowego głupka, ani naiwniaka [frajera], nie robi ofiary. Jeśli ktoś sądzi, że takie właśnie jest poznanie duchowe, to ma raczej małe pojęcie o duchowości.

Poznanie duchowe daje argumenty aby przestać być ofiarą [patrz moja witryna] a jednocześnie aby rozszerzać swoje pole miłości wobec siebie i innych ludzi. Mówi DLACZEGO WARTO to zrobić i na podstawie jakich argumentów. Negatywne przykłady, jakie daje Łazariew potrafią zniechęcać, stwarzając wizję świata pełnego kłopotów, chorób i śmierci z byle powodu. Dlatego też praktykowanie pozytywnego myślenia [medytacje, afirmacje, sesjowanie] może tu dużo poprawić.

Poznanie duchowe daje argumenty aby rezygnować ze swoich wewnętrznych blokad utrudniających życie sobie, tamujących chi, żywotność, miłość. Poznanie duchowe daje argumenty dlaczego nie potrzeba wycofywać miłości ku innym, a jak już ją cofnęliśmy, mówi, że zrobiliśmy to z niepełnej, niekompletnej wiedzy 0 świecie. Wtedy samo cofnięcie miłości będzie pokazywać się nam [i Duszy] jako nieprawidłowy ruch, który wykonaliśmy. A Dusza jest wrażliwa na takie uczuciowe argumenty, więc zaraz współpracuje. Łazariew daje wiele przykładów takich zmian postawy Duszy. Nazywa to „zmianą w energetyce”.

[Na uczuciowe argumenty Dusza mocno reaguje – w odróżnieniu od argumentów „z głowy”, w odróżnieniu od różnego rodzaju intelektualizacji, na które patrzy jak na bezwartościowe próchno.]. Dzięki temu będzie można albo krok po kroku, albo nawet szybko wycofywać się z błędnych postaw.

A Dusza tu ważna jest, bowiem to na podstawie jej przekonań ustalane są owe energetyczne postawy, które blokują żywotność, dobrostan, czy nawet całe życie. [„na głowę” tu niemal nic nie jest ustalone, wszystko siedzi w uczuciach i emocjach, więc zmiana woli osobowości, że oto „chcę być zdrowa/y” może nie przynieść żadnych bezpośrednich zmian. potrzeba odwołać się do postaw Duszy, a Łazariew pokazuje o jakie to postawy chodzi.].

Praktyka duchowa oparta na takich działaniach daje narzędzia do odbudowy wewnętrznego przepływu i zasilania energią Boga w nas samych. Nie jest to ani spektakularne [nie zrobi się z takich osobistych uczuć spektaklu, nie sprzeda się tego], ani nie jest to popularne [w świecie, gdzie ludzie są poddani swoim Duszom, które przedkładają ilość ekscytacji ponad rozumną jakość doświadczeń]. Jednakże na swoją własną, osobistą miarę rozpoczęcie takiej praktyki może być to wielkim przełomem.

Aby więc przyjść ponownie ku życiu należy ze zrozumieniem wykonać ruch odwrotny do „zamykania się w sobie”, „zapadania się w sobie”, otwierając się na przepływ miłości, na żywotność.  Aby to uczynić, trzeba zaś mieć argumenty, konkretną wiedzę, aby ten ruch oparty był na owych prawidłach wywodzących się z konstrukcji świata duchowego.

Odnajduję argumenty na to, że ludzie „źli” nie są aż tak źli jak mi się wydawało.

Przebaczam światu i ludziom to, co mi zrobili.

Biorę coraz bardziej odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce.

Zostawiam coraz więcej odpowiedzialności za cudze życie, nie będąc przy tym nieżyczliwym.

Uwalniam przyczyny, dla których obraziłam/em się na … i przez to nie muszę się boczyć na …, nie muszę uciekać od świata i od ludzi.

Oczyszczam się z niechęci, oskarżeń, z uprzedzeń wobec ludzi,
jednocześnie nie zmniejszając poziomu swojego bezpieczeństwa
i nie okłamując się, że stali się oni nagle aniołami.

Prawdziwie życzę coraz lepiej każdemu człowiekowi, i nie muszę o tym zupełnie mówić,
najważniejsza jest tu moja wewnętrzna postawa i to, na ile jest otwarta i oczyszczona czakra mojego serca.

Coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że uciekając wewnątrz siebie i zamykając się w sobie największą krzywdę robię sobie sam/a.

Mogę powoli wyjść z ukrycia na świat, ponieważ nie oskarżam już ludzi i żywię do nich coraz mniej urazy.

Aby ten ruch nie był oparty na tłumaczeniu sobie „bo tak trzeba” [popychanie na siłę siebie, własnej Duszy, na dłuższą metę skutkuje niepowodzeniem], ale miał siłę płynącą z tych konkretnych duchowych argumentów.

Otworzyć się mądrze, czyli z postawą opartą na konkretach, na żywotność i miłość, która płynie od Boga przez serce.

Reklamy

10 komentarzy (+add yours?)

  1. SwiatDucha
    Gru 12, 2013 @ 23:51:37

    Ula, też tak czuję. Bez takiego podejścia chyba cała nauka Łazariewa nie ma sensu, wybaczenie w sensie „puszczenia” jest u Ł. podstawą. Ł. radzi puszczać całe przylgnięcie do sprawy, oczywiście – jak napisałem w tekście – nie od razu, ale stopniowo, mądrze. A że teksty Ł. trochę dołują – no niestety, któż z nas jest doskonały.. Biorę więc je i dodaję oczyszczenie, przetwarzam i pokazuję pod jaśniejszą flagą.

    A Hellingera odbieram jako osobę sztywną, promującego sztywne przyjmowanie swojej metody, bez możliwości modyfikacji, łączenia z innymi metodami. Nie mam nic do niego – tak go po prostu odbieram.
    Z tego sztywnego powodu chyba tak wiele osób ze środowisk psychoterapii akademickiej zaakceptowało go. Z moich obserwacji osoby te [niektóre znam] nie są otwarte na „coś innego”, nie są gotowe na eksperymentowanie. A Hellinger super daje wsparcie dla poczucia bezpieczeństwa opartego na sztywności.
    [można rzec, że otwarcie się na metodę H. i tak jest postępem na ścieżce u iluś osób.

    Osobiście jestem niemal z przeciwnej strony palety podejść – jestem eksperymentatorem, łączącym, integrującym podejścia, analizującym i syntezującym natychmiast.
    Nie raz odczułem cudowną elastyczność podejścia Wyższych Jaźni! i tą elastycznością się ciągle inspiruję. Tam nie ma mowy o bezpieczeństwie opartym na „zagwarantowaniu” czegokolwiek. WJ prezentują bezpieczeństwo oparte na czystych wibracjach i na prawie przyciągania.

    No niestety, H. jest sporo daleko od takiej filozofii. Jest rzemieślnikiem, gdy WJ są natchnionymi artystami.

    Dlatego sztywne podejścia doceniam pod względem odkrywczości, ale weryfikuję na ile mogę z pomocą realności i innych metod oraz przedstawiam WJ do inspirowania mnie. Hellingera weryfikowałem metodami szamańskimi, od których akademicy się żegnają święconą wodą.

    Myślę, że tu dużą rolę gra sprawa osobistego poczucia bezpieczeństwa. Ktoś, kto poszukuje bezpieczeństwa w strukturach nie będzie dążył do weryfikowania, dochodzenia znaczenia danego podejścia: np. co to tak naprawdę jest to wybaczenie?
    Poza tym Hellinger przy całej swojej odkrywczości i przez sztywność chyba jest dosyć mocno ograniczony. Na wielu warsztatach czułem poblokowane czakramy, w tym serce także. Owszem, Dusza pracowała, ale na swoich [czasami niehumanitarnych] zasadach. [zasady Duszy nie liczą się bowiem z inkarnowanym człowiekiem, a liczą się z innymi Duszami i dlatego nazywam je niehumanitarnymi]. H. jak dla mnie nie wykorzystał całej gamy środków do pracy z Duszami a te które wybrał korespondują z jego dyspozycją osobowościową.

    Stąd gdy połączyłem Hellingera + szamaństwo + współpraca z WJ + pozytywne podejście [miłość] dać mogło sesje z Duszami, w których czuję inaczej – że mi się odblokowują czakry, polepsza łączność z WJ. A niemal od początku w tej sesji stosuję przebaczenie, i proszę o przebaczenie.

    „Przykro mi” może Duszy wystarcza, ale nie zmienia często postaw serca. „Przykro mi” jest chłodne, wieje chłodem od niego, i odpowiednio Dusze reagują. Na dystans. Tak samo jak na dystans zachowuje się H. i osoby z jego szkoły. Prawidłowo, wg. kodeksu terapeuty, z dystansem do klienta, i z dystansem do mnie, gdy chciałem z nimi wejść w znajomość. Jak to ktoś, kto nie ma licencji takiej czy innej chce się ze mną kolegować? – miałem wrażenie, że tak mówili do siebie. Normalnie feudalizm jak na uczelni.

    A jak wchodzę w odczuwanie innej Duszy, jak współczuję jej, a ona mi – to żadnego dystansu nie ma, Dusze potrafią się wściekać na siebie ale i obejmować i przytulać i płakać we wspólnym żalu. I we wspólnej radości.

  2. SwiatDucha
    Gru 13, 2013 @ 00:25:35

    Dzięki Ci Ula za dobrą ocenę. Oczywiście, że nie mam nic przeciwko.
    Mam nadzieję, że u osób, które nie są tym zainteresowane tekst ten spłynie jak po kaczce. Że uznają, iż pomylili adres internetowy i przejdą pod adres interesujący dla nich.
    Mam nadzieję, że ten tekst nie wprawi magów w dyskomfort, że [jeśli chcą] nadal będą swoje robić w najlepsze! :))) Więc nie spodziewam się z żadnej strony agresji, natomiast spodziewam się miłości 🙂 i dostrajam się do niej, jak potrafię. A sprzedawcom życzę również miłości, która jest jakimś sposobem zupełnie w promocji 🙂 Mam wrażenie, że kilku spośród nich dobrze o tym wie 🙂

  3. Wojtek
    Gru 27, 2014 @ 13:50:04

    Pogarda, najsilniej ukrywana emocja. U mnie kluczowa. Przeżywana w dzieciństwie, używana a potem schowana, nieprzepracowana. Andrzej, zaproponowałeś to coś co dla mnie stało się może wreszcie TYM ODKRYCIEM. Oferujesz systematykę z której naprawdę można sobie pomóc.
    Tytuł artykułu jest nieadekwatny do dobrodziejstwa treści którą kryje. Na szczęście ja czeszę wszystkie Twoje teksty po kolei. Dziękuję.

  4. Elżbieta Laur
    Gru 28, 2014 @ 22:17:24

    Niedawno przeczytałam takie zdanie : „Dusza potrzebuje kompletu doświadczeń”.
    Co to tak naprawdę oznacza ?
    Można powiedzieć, że potrzebuje każdego ‚koloru” jaki daje życie…białego, czarnego i wszystkich innych z palety barw.
    Potrzebuje poznać czym jest zło i dobro, miłość i nienawiść, cierpienie i błogość, szczęście i nieszczęście itp.
    Co chcę przez to powiedzieć ?
    Pogryziony i gryzący, dający energię i kradnący ją….gdzie jest ofiara ?…gdzie jest sprawca ?…..kogo winić…a komu współczuć ?
    Odnoszę wrażenie, że gdy dusza „nasyci się” danym doświadczeniem to Tao samo pokaże jej dalszą drogę…
    A co jeśli przerwać jej doświadczanie bo ktoś z zewnątrz widzi, że cierpi i nie zgadza się z tym ? Czy jest to właściwe ? Czy może lepiej poczekać aż sama podejmie decyzję ?
    Nie mogłam zrozumieć dlaczego mistrz kąsa….dlaczego zadaje ból…ale czy to nie właśnie ta barwa życia była potrzebna mojej duszy ? Jeśli dusza nie doświadczyłaby tego to coś przecież brakowałoby do kompletu….

  5. ananda777
    Gru 29, 2014 @ 22:56:23

    Wg.mnie to są fałszywe programy,kody obowiazujące w tej cywilizacji ziemskiej,łącznie z tym Tao,jesli miałoby sie wylaniac dopiero po doswiadczeniu negatywnego bieguna.Wierze,ze są cywilizacje,systemy życia,ktore doswiadczają roznicy poprzez schemat;radosc-wieksza radośc,szczescie-wiecej szczescia,wspolpraca-jeszcze lepsza wspolpraca czyli w biegunie pozytywnym caly czas.Uwazam,ze to jest naturalny schemat ewolucji-przeciez Bog to Dobro,Harmonia,Piekno,a dusze wydzielily sie z niego.Jest nieskonczonosc doswiadczen piekna,milosci i wzrostu w oparciu o te wrazenia.Akurat cześc dusz w tej czesci wszechswiata tak wybrała,ze poprzez cierpienie chce doswiadczyc roznicy i potrzebuje ciemiezycieli i role sie odwracaja itd i to sie zapetliło,stworzyl sie z takiej filozofii wezeł-takie Tao to po prostu wezeł na „sznurówce na ktorej na jednym koncu jest ing a na drugim jang-no sorry;).Czesc dusz w kosmosie,mozliwe,ze przytlaczajaca wiekszosc, raduje sie zyjąc i albo wogole nie wie o co chodzi z tym cierpieniem i sie nigdy nie dowie albo wystarczy tym duszom spojrzec na nas i powiedziec-„moj boże po co oni sie tak meczą;)”. Te kody charakteryzują cywilizacje,ktore wybraly droge upadku za namowa i pod patronatem poteznych istot.O tym mowi ta kobieta z filmu ktory wrzucilem(jesli nawet kobieta cos tam ma negatywnego i mowi wiele skomplikowanych rzeczy i dlugo,to warto posluchac bo co jakis czas sa wazne tresci podawane wg.mnie).Z jej wykladow (3 czesci)wynika,ze sa 3 warianty ewolucji-1 naturalny-stale wznoszenie sie;2-rozwoj przez upadek i wznoszenie sie,3-upadek i zamiana w gwiezdny pył.Patrząc oczami Boga wszystko oczywiscie jest akceptowane i w ramach boskiej nieskonczonosci i z poszanowaniem nawet destrukcyjnej tworczosci,i wolnosci dusz.Patrząc od strony duszy,np mojej,to tak jak Andrzej pisze ,pomimo,ze dusza chcialaby doswiadczac jeszcze czegos,to ja jej na to nie pozwole juz, bo wiem,ze bedzie cierpiec a ja razem z nia;)…ps-Ela,to moj pogląd na dzis i pogląd na Tao.Mozna je rozumiec inaczej;)

  6. Elżbieta Laur
    Gru 30, 2014 @ 11:52:09

    Dziękuję Ananda, Twoje słowa odbieram ciepło i rozumiem o co Ci chodzi.
    Wiesz, po prostu odczuwam to tak, że jeżeli moja dusza nigdy nie doświadczyłaby np. przemocy domowej (byłam bita pasem) , to nie dowiedziałaby się jakie odczucia temu towarzyszą i co dzieje się w człowieku. Twierdzę, że „komplet” doświadczeń ma jakiś głębszy sens. Ja już dawno wybrałam pierwszy wariant ewolucji i myślę, że to najgorsze mam za sobą. Ba, czuję to całą sobą. Byłam już katem i ofiarą….teraz pokazują się owoce tego wszystkiego. Dzięki również za materiały które wklejasz, są rewelacyjne i bardzo wartościowe.

  7. Conchita
    Gru 30, 2014 @ 14:37:35

    To, co piszesz wydaje się płynąć z tego poziomu zindywidualizowanej wiedzy otaczającej Esencję, z którego płyną jednocześnie ciągi inkarnacyjne.

    Ja już nic nie rozumiem 🙂 . Wydaje się, że każdy poziom istnienia (stworzonego, przejawionego) ma swoją logikę. Na jednym poziomie istnienie wariantów ewolucji ma sens i można zaobserwować rozwój, na innym znów jest to nieadekwatne, jest tworzenie – więc nie ma ewolucji, bo stwarzane są okoliczności by była możliwość uzyskania doświadczeń, gdzie nie ma jakiejś presji, a raczej chęć i ciekawość dziecka, które chce osobiście być częścią tworzenia… Też służą ku temu ograniczenia. Gdzie indziej znów wszystko jest dostępne i nieindywidualne, więc co miałoby się rozwijać?

    Czy da się to połączyć we wspólny model?

    Z ciekawostek: miałam też wgląd w krokodyle. To nie jest nic żywego! To tylko wirus, który uaktywnia się i zachowuje jak żywy gdy są właściwe uwarunkowania w świadomości istoty żyjącej… Zobaczyłam wreszcie cały ten mechanizm razem z opiekunami kr. i ich Esencją… 🙂
    W mojej wizji krokodyle wyglądały jak ośmiorniczki 😀 – linie podłączeniowe i worek na energię 🙂 . Mechanizm działania też był zaprezentowany na ciałach energetycznych – wychodziło z tego, że to nie krokodyle dają moce, one nie mają żadnych mocy, to tak działa upośledzenie, zaburzenie w ciałach – gdy światło świadomości pakuje w jeden poziom windując go rozwijając bo upośledzone są działania innych poziomów (w tym tego, co ogranicza ten rozwój jak lęki, opory, „sumienie”, na bazie tego rośnie pewność siebie), jest brak szerszej perspektywy, ścięta cała wewnętrzna przestrzeń do jednej zakrzywionej perspektywy… Jak sen we śnie.
    Zaakcentowane były te zaburzenia w ciałach niefizycznych ściągające fokus świadomości do danych perspektyw bez odczucia własnej Esencji.
    Dlatego Wyższe Inteligencje same nie oczyszczają ludzi – przecież to nie jest inwazja siłą – ktoś miał potrzebę, chciał, zapraszał to ma, gdy tylko wyrazi intencję zmiany pomoc przyjdzie… Inna kwestia – jak sygnalizował Andrzej – to świadomość i odpowiedzialność za własne wzorce i nieuświadomione potrzeby… Hmm… Bo świadomość ma wrażenie funkcjonowania we własnym modelu, który się wydaje spójny i prawdziwy (i korzystny dla nosiciela), to jak z tego wyjść jak nic innego nie widać, jakby nic innego nie było…?

    Opiekunowie kr. mają swoją czystą oświeconą Esencję… To było zdumiewające co tam jest za tym wszystkim…

  8. ananda777
    Gru 30, 2014 @ 20:33:50

    Poki co, poki ktos to ogarnie wrzucam filmik o metodzie sedony;)-

  9. Tomek
    Gru 31, 2014 @ 08:58:00

    Wydaje mi się, ze trzeba zauważyć jakby wielopoziomowość istnienia, świadomości , oceny. Zależnie od tego, ile aspektów możemy jednoczesnie ogarnąć taki otrzymujemy wynik. Nie należy też przywiązywać sie do stanu obecnego. Bo czy larwa to motyl?. Czy ziarno umiera zmieniając się w roślinę?
    Coś, co kiedyś było nazwane dobrem, obecnie moze wyglądać inaczej. Uważam, ze pojęcie dobra istnieje cały czas i nie należy go usuwać przy okazji tzw. wychodzenia z dualizmu.

  10. Tomek
    Gru 31, 2014 @ 09:08:32

    Wiele różnych stwierdzeń na ten sam problem jest jednoczesnie prawdziwych, istnieje obok siebie. Spotkałem taki przykład na temat dobra i zła, ze to jak, wymieszanie mleka z wodą i próba rozdzielenia tego z powrotem. Po prostu wszystkie aspekty są ze soba tak połączone. Rozdzielenie jednak sie odbywa , ale na innej „płaszczyżnie”.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: