Pozytywna bezwzględność duchowa

Marc pisze:
“Wszechświat dał nam kr. abyśmy się inspirowali ich skutecznością.” Ale czy ta ich skuteczność nie pochodzi m.in. z bezwzględności? Jak tu się inspirować? Może da się to rozdzielić.

Odpowiadam:
inspiracja może być mylona z kopiowaniem.

Inspirowanie się jest to podejmowanie działań z wiedzą, że coś jest możliwe do wykonania. A nawet  może to być naśladowanie kogoś, chociaż nie ma w słowie inspiracja mowy o dokładnym kopiowaniu.

Gdybyśmy pomylili inspirowanie się z kopiowaniem, wtedy zdanie by brzmiało:

„Wszechświat dał nam kr. abyśmy kopiowali ich skuteczność, zachowanie postępując jak one krok po kroku”

co mogłoby być rozumiane opacznie jako:

„Wszechświat dał nam kr. abyśmy kopiowali także ich inne postawy, destrukcyjne, podłe intencje wykorzystywania innych”.

A to nie jest prawda.

Wszechświat nam dał to jako przykład, ale niecałkowity, bo przecież nasze ludzkie serce mówi, wręcz krzyczy, żeby „tak nie robić, bo się krzywdzi”. A jednocześnie jakoś czujemy, że tam coś jest wartościowego. Stąd tak duże zainteresowanie efektywnością, atrakcyjność osób z symbiontami u „reszty świata”.

Czyli jak zwykle – jest to rebus od Wszechświata dany Świadomym Jaźniom. Same Dusze są zbyt proste, aby nawet zacząć rozważać tą zagadkę. Zresztą nie są do refleksji powołane i nie dokonują ich.

To Świadome Ja jest stawiane przed zagadką inspiracji tak efektywnymi, sprawnymi działaniami symbiontów.

Ja mam wiele zastrzeżeń do kr. i mogę powiedzieć, że moja Dusza przez wiele wcieleń rąbała je jak drwal drzewa. Paladyni jakże byli zadowoleni ze współpracy ze mną! Zło szło na opał piekielny szczapa za szczapą. Ale tamte czasy to już przeszłość.

Przyszedł czas refleksji i okazuje się, że jest ileś cech, które mają kr. a które są.. poprawne duchowo, wręcz bardzo korzystne.!

Np. ta skuteczność. Można być skutecznym a jednocześnie humanitarnym, czy wręcz empatycznym. Można.

Albo bezwzględność, którą wskazujesz. W wielu momentach naprawdę warto być bezwzględnym, m.in. w postępowaniu z kr. czy też gdy chodzi o własne dobro i gdy nie czynimy innym krzywdy. Wtedy ociąganie się, wykazywanie słabości, rozmienianie się na drobne .. nam samym nie służy.

A bezwzględność np. posiadają matki dzieci i to z natury, nie uczone i zobacz jak to jest pomocne w wychowaniu potomstwa. Nie raz jeśliby matka się wahała w tym lub owym to by mogła wręcz stracić dziecko. Depresja poporodowa matki jest dużym zagrożeniem wręcz dla życia dziecka.

Bezwzględność wiele osób łączy z brutalnością, z niegodziwością, z brakiem szacunku.
Ale:

brutalność jest brutalnością
niegodziwość jest niegodziwością
a brak szacunku jest brakiem szacunku

i można je rozpoznać jako cechy odrębne od totalnego zdecydowania jakim jest bezwzględność.

Nawet słowo zdecydowanie nie oddaje tak ogromnego pójścia na całość, jak WJ i Opiekunowie kr. posiadają i stosują. Dlatego użyłem słowa bezwzględność. Zdecydowanie ma w sobie słowo „decyzja”. A tu nie chodzi nawet o decyzję, nie chodzi o żadne przemyślenie. Tu chodzi o pełne „bycie takim”, całościowe wejście w takie a nie inne przeżywanie, proces, totalne zaangażowanie się.

Mistrzowie np. walk Wschodnich uważam nie dlatego są mistrzami, że posiadają jakieś super techniki [chociaż i to może się zdarzać]. Wydaje mi się, że to, co ich wyróżnia to „bycie całkowicie w czymś”, właśnie totalne przekonanie, zdecydowanie, brak wzlgędności, brak jakiegokolwiek impulsu przeciwstawiania się swoim działaniom. To można określać jako bezwzględność.

Wyższe Byty [WJ i Op.kr.] nie mają wahań, nie mają względów, wyjątków w swojej postawie, w swoim wyborze. To, co różni Wyższe Jaźnie od Opiekunów kr. to intencje.

Bezwzględność posiada np. dioda która [w normalnych warunkach] nie przewodzi w jedną stronę prądu, choćby niewiem co! Dioda nie „decyduje się” przepuszczać czy nie przepuszczać prąd. Ona ma bezwzględny konkret w swojej działalności.

Bezwzględność ma samica dzika, która broni młode. Ma ona opiekę od Ducha opiekuńczego dzików jako całości, który chce zachować ten gatunek przy życiu i dlatego jest taka inwoltacja [dwustronne łącze do wysokich energii]. Nie zastanawia się ani przez chwilę, powoduje nią instynkt, którym opiekuje się Duch opiekuńczy, który właśnie stosuje postawę totalnej bezwzględności.

Dlatego nazywam to bezwzględnością, a nie zdecydowaniem.

Opiekunowie kr. to istoty z bardzo wysokich poziomów, posiadają bezwzględność, operują nią. Jednak, dlatego iż stoją po stronie ciemnej mają także: brutalność, operują niegodziwością, brakiem szacunku, stosują cwaniactwo, nadużywanie i jeszcze ileś niosących cierpienie cech.

Jednak ich bezwzględność jest naprawdę .. zachwycająca, urzekająca. Dziwisz się, że tak piszę? A ile ludzi zachwyca i urzeka funkcjonowanie tych obciążonych kr. multimilionerów, których tak obserwują w czasopismach opisujących życie wyższych sfer? A jakby mieli z takim żyć, to by za kilka dni mieli odruch wymiotny na widok niecnych intencji takiego bogacza.

Ilu urzeka operowy śpiew 11-latki, która się nie uczyła takiego śpiewu, tylko ma dużego kr. buddialnego? Tacy śpiewacy mają miliony wejść na Youtube! Widzowie są nimi urzeczeni, jurorzy mówią, że ciarki im przechodzą przez ciało! A to właśnie z powodu przechodzenia energii z bardzo wysokich poziomów, od Opiekunów – tu od Opiekunów kr.

Powtarzam za sobą samym: te osiągnięcia są dostępne ludziom bez kr., jednakże potrzebna do tego jest energia z bardzo wysoka. A do tych energii mało kto sam dochodzi. I stąd jak bogacz, prezes, czy śpiewak to często ktoś obciążony.

Ludziom podoba się bezwzględność, zdecydowanie. Zwłaszcza ludziom, których Dusze miały wcielenia zwierzęce, czyli ludziom z linii ewolucyjnej. Ponieważ sami mieli taki czas, gdy tak ich Dusza postępowała. Ale przyszły wcielenia ludzkie i doszły moralność, poprawność.. Jednak wiele osób chciałoby mieć na podorędziu taką bezwzględność, bezwzględne zdecydowanie.
I jak biorą sobie kr. to ją mają. Tyle, że w tym pakiecie są także kiepskie cechy ze strony ciemnej, np. przy średnim kr. cwaniactwo, egoizm, brak empatii itp. w różnych wariantach i wielkości.

Duszom się to podoba, ponieważ jest kojarzone z Bogiem, z Jego totalnym zdecydowaniem. Jednocześnie Dusze boją się tego zdecydowania, tej bezwzględności, ponieważ jest to zupełnie niezgodne z ich charakterem, naturą niejednoznaczną, meandrującą, pokrętną, kopiącą, szukającą igły. Ta wysoka wibracja jest to dla nich jakby „głos Pana”, który rozpoznają.

Tu można doszukiwać się przyczyn problemów z osobistym Oswieceniem, czyli połączeniem z Bogiem.
Dopóki medytujący będzie miał uruchomioną Duszę w medytacji, dopóty będzie się bał połączenia z Absolutem – za sprawą lęków własnej Duszy. Dopóki będzie utożsamiony ze swoją Duszą w medytacji, dopóty będzie się lękał, gdy będzie schodzić Strumień Światła. Tu można pokazać, że buddyzm zen bardzo mocno wskazuje na wyjście ponad Duszę. Jednakże nie tłumacząc niemal niczego, a tylko opowiadając w zawoalowany sposób, nauki zen są bywają mało zrozumiałe. I mało kto umie wejść w ich prawdziwe przesłanie, zatrzymując konia Duszy w jego galopadzie.

Ludziom podoba się bezwzględność. Oczywiście my jako istoty świadome nie mamy aż tak dużej bezwzględności jak np. powodowane instynktami zwierzęta. Nasz świat ma ileś „wyjątków”, warunków, wyłączeń, zastanowień, problemów itp. I wręcz przez nie trudno nam jest być bezwzględnymi. Ludzie, jeśli są czuli, wrażliwi, to mają kłopoty z byciem tak zupełnie jednoznacznymi. Mają kłopoty we wdrożeniu w swoich działaniach bezwzględności.
A by się niejednokrotnie przydała.

Bezwzględność się źle kojarzy [za sprawą kr.], jednakże nie ma logicznej przeciwstawności pomiędzy miłością a totalnym zdecydowaniem. Jednak aby to osiągać trzeba wyjść na wysokie poziomy wibracyjne, aby to umieć zastosować bez wahań, bez najmniejszego rozdarcia wewnętrznego. Dopiero wysokie wibracje i wysokie poziomy subtelne potrafią ujmować jednocześnie i miłość i totalną jednoznaczność.

Dopiero postawy obecne, dostępne na tych wysokich poziomach duchowych są w stanie zaspokoić zarówno prawdziwą a nie czułostkową miłość, jaki i duchowy wymóg bezwzględności.

Więc osoby, słabsze duchowo, mające np. niższe poczucie własnej wartości, chcące się „wybić”, wybierają „wspomożyciela”. Dodatkowo nie wiedzą, nie przeczuwają, że wybierają kogoś z ciemnej strony. Jaki jest efekt każdy widzi: bezwzględny, nieraz cwaniacki, czy chamski szef, który ma kr. wydaje rozkazy osobom wrażliwym, myślącym, wahającym się, nie do końca zdecydowanym.

I teraz, jeśliby ci podwładni nauczyli się bezwzględności i stosowali ją wobec owego szefa, to
1. zyskaliby wiele w jego oczach
2. musiałby się z nimi co najmniej bardziej liczyć
3. sami mieliby możliwość łatwego uzyskania awansu.

Tyle, że uzyskanie na normalnej, rozwojowej drodze takiej niekrzywdzącej bezwzględności jest bardzo trudne.

Trzeba bowiem przekroczyć wiele.

Trzba przekroczyć:
– użalanie się,
– wahania,
– rozżalanie się,
– przeciąganie, niedokańczanie,
– pozwalanie sobie na coś niekorzystnego,
– uruchamianie ciała bolesnego,
– a nawet trzeba przekroczyć ego, które może sugerować, że bycie pozytywnie bezwzględnym jest czymś nieludzkim, dziwnym, itp.

Mówiąc „przekroczyć” nie mam na myśli: „trzeba je usunąć”, „trzeba je wyrugować”, a nawet nie mówię:”trzeba się oduczyć tych cech”.

Tu chodzi o coś więcej, o porzucenie na skutek zmiany punktu zbioru [in. zboru – to od Castanedy], na skutek zmiany życiowego punktu widzenia.

Ale jak takie przekroczenie [transcendencja] miałoby wyglądać?
Nie chodzi, jak powiedziałem o usuwanie czegoś „z siebie”,
a o przepracowanie, o zmianę wewnętrznych postaw, ujmując, uwzględniając te kłopotliwe postawy, które kierują nas ku względności, niedecyzyjności, a które wyliczyłem wcześniej. O wyjście „ponad” dotychczasowe postawy.

Np. nie chodzi o to, aby zaprzeczyć wahaniu się.
Powiedzieć sobie „od dzisiaj nie waham się! Biorę się za siebie, biorę takie zobowiązanie wobec siebie, że jak będę się wahał to np. wścieknę się na siebie, albo dam sobie szlaban na przyjemności” Taka postawa byłaby płytka, manipulacyjna w stosunku do siebie, a co najważniejsze nietrwała.
Bo jeśli nawet w tym życiu ktoś się tak „zepnie”, że nie będzie już się wahał, to najpewniej to spięcie wejdzie mu chorobą w ciało, będzie miał gorsze zdrowie [serce w takich przypadkach „spinania się” mocno cierpi]. A jak umrze, to w przyszłym wcieleniu Dusza będzie pamiętać owo zaprzysiężenie sobie samej i będzie tą postawę chciała bezwiednie odtwarzać, jako, że jest nierefleksyjna.

Czyli robienie tego „na siłę” nie ma naprawdę sensu.

W przekroczeniu kłopotliwych postaw chodzi o duży krok duchowy, o wejście na poziom przeżywania Wyższych Jaźni, które są pozytywnie bezwzględne. Bo rozumiem, że mówimy o działaniach z dobrymi intencjami.
Działania z nieczystymi intencjami są prostsze – wystarczy się odwołać do Opiekuna kr. i zaraz może być wsparcie.

Pozytywna bezwzględność duchowa to postawa, którą mają i operują nią Wyższe Jaźnie. W terapii alkoholizmu mówi się, że miłość, którą się kocha alkoholika powinna być twarda. To właśnie jest odwołanie do tej pozytywnej bezwzględności duchowej. Jest wiele przykładów, że właśnie ona jest lecząca.

Tak więc pozytywna bezwzględność duchowa wymaga przekroczenia sposobów postępowania jakie mamy jako ludzie. Razem z tymi wszyskimi podatnościami na presje z zewnątrz, z podatnościami na hipnozy, sugestie z ciemnej strony itp.

Do tego potrzeba zmiany postawy.

Zmiana postawy może być wykonana przez Duszę, jednak do tego potrzeba konkretnych argumentów.

Jak to jeden nauczyciel akademicki mówił: jestem zamknięty na negocjacje ale otwarty na argumenty.

Dusza ma to samo. Aby ją przekonać, potrzeba jej podać odpowiednio wysokie argumenty, duchowe, które ją przekonają, że właśnie bycie tak bezwzględną/- ym:

– jest bezpieczne,
– opłaca się,
– nie musi nikogo krzywdzić,
– może wspomagać rozwój duchowy.

Trzeba więc zmianę postawy mocno umotywować. Inaczej nasza Dusza nas.. oleje.

Po pierwsze potrzeba odkleić postawę bezwzględności od złych intencji. To strona ciemności chciałaby tego, żebyśmy byli przekonani do tego, że jak ktoś jest
zupełnie zdecydowany, to już:

– nie może być wrażliwy,
– nie może być przyjazny,
– nie może mieć otwartego kochającego serca,
– musi być poważny, smutny albo gromy rzucać.

Oczywiście te diaboliczne przekonania mocno nam obciążają postawę bezwzględności i MOCNO ją nam zniechęcają. Te przekonania mocno zniechęcają naszą Duszę. A ona nie będzie dochodzić, dlaczego tak jest. Nie będzie mieć refleksji, że może to nie jest prawda. Dusza nie jest od snucia refleksji tylko od mnożenia doświadczeń.

Siły ciemności dają naprawdę dużo z siebie, abyśmy nie byli bezwzględni!

Bo jednoznaczność, bezwzględność postawy jest tym kluczem, który we Wszechświecie otwiera większość drzwi. Nie trzeba być siłaczem, nie trzeba się wysilać, wystarczy bezwzględność postawy, jednoznaczność i już .. lecimy w innym kierunku.

Tak więc bezwzględność jest kluczem uniwersalnym. A oni [po ciemnej stronie] – oczywiście – sami chcieliby mieć komplet kluczy i z nikim się nimi nie dzielić. Jednak zabronić nam dostępu do bezwzględności nie są w stanie. Mogą ją jedynie mocno zohydzić, co robią z dużym zaangażowaniem.

Bezwzględność, jednoznaczność jest ponad wartościami, ponad „dobrem i złem” z poziomu buddialnego, jest ponad ideami z poziomu atmanicznego.
Jest to postawa ponadkamiczna [ponad poziomem atmanicznym], więc stosując ją można uwalniać karmę. I robi się to w wielu karmicznyc terapiach reinkarnacyjnych.
[cofamy się pamięcią w medytacji do dawnego doświadczenia i podejmujemy inną decyzję niż wtedy]

Jest to bardzo potężna i wysoka postawa duchowa. Właściwie na wszystkich tych poziomach duchowych, które są ponad atmanicznym jest ona obecna. O tych poziomach mówi Vadim Zeland w swoich książkach o Transerfingu.

Najniższy poziom jest poziom wolnego wyboru, to anupadaka. Tam zdecydowanie, bezwzględność daję możliwość wyboru ścieżki życia, losu. Gdy jednak są wahania to osobiste poruszenie na poziomie anupadaka nie jest możliwe.

Mam nadzieję, że zachęciłem was do poszukiwań dróg do osobistej pozytywnej, leczącej bezwzględności. Zwłaszcza Was, którzy przyszliście ze światów eterycznych, tych, którzy przyszliście z obcych planet, wam tego chyba potrzeba, bo Dusze zagrzebały się w życie ziemskie na skutek kolejnych rozważań, rozdzielania zapałki na cztery, grzebania, pomagania biednym i chorym duchowo. Wiele w tym nierozsądzonych dotychczas sporów wewnętrznych, ambiwalencji w sobie [patrz prace prof. Dąbrowskiego o dezintegracji pozytywnej].

Dusze takie mają w sobie mocne postawy niejednoznaczności, niejednolitości, wahań, roztrząsań. To jest dobre, bo świadczy o bogactwie duchowym, wewnętrznym.

A jednocześnie powoduje czasami totalne kłopoty z życiem w materii. Z materializacją prosperity, z pozytywną realizacją posiadanych potencjałów. Takie osoby nie potrafią się odnaleźć, często po prostu klepią biedę.

Może dobrym zakończeniem [na razie] będzie cytat z prof. Dąbrowskiego:

Posłanie do nadwrażliwych

Kazimierz Dąbrowski

Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata
za niepewność wśród jego pewności

Bądźcie pozdrowieni
za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych

Bądźcie pozdrowieni
za to, że odczuwacie niepokój świata
jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie

Bądźcie pozdrowieni
za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata
za wasz lęk przed bezsensem istnienia

Za delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie

Bądźcie pozdrowieni
za waszą niezaradność praktyczną w zwykłym
i praktyczność w nieznanym
za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego

Bądźcie pozdrowieni
za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich
za wasze zachłanne przyjaźnie i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami

Bądźcie pozdrowieni
za waszą twórczość i ekstazę
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno

Bądźcie pozdrowieni
za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane
za to, że niepoznanie się na waszej wielkości
nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po was

Bądźcie pozdrowieni
za to, że jesteście leczeni
zamiast leczyć innych

Bądźcie pozdrowieni
za to, że wasza niebiańska siła jest spychana i deptana
przez siłę brutalną i zwierzęcą

za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego

za samotność i niezwykłość waszych dróg

bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi

Reklamy

13 Komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Kwi 28, 2014 @ 13:00:40

    Dzięki. Gdzieś chyba piszesz, że te same efekty, które dają krokodyle można osiągnąć zdrowo przez rozszerzanie świadomości.
    Tekst o bezwzględności naprawdę mi otworzył oczy na wiele spraw. Ten wiersz na koniec nieźle mnie poruszył chociaż tak jakby poza intelektem.

  2. Tomek
    Kwi 28, 2014 @ 18:04:48

    Chciałbym napuisać o innym aspekcie bezwzględności.
    Będąc młodym człowiekiem zwróciłem uwagę na pewną cechę starszych ludzi, pewna stanowczość, zdecydowanie, nawet bezwzględność (tzn. brak serca) w wypowiedziach. Tak to odbierałem wtedy. Po wielu latach będąc starszy zrozumiałem, że ich postawa wynikała z ich doświadczenia życiowego. Oni podejmowali decyzje nie tłumacząc dlaczego. Tłumaczenie prawdopodobnie wymagałoby wiele czasu i mówienia o mierzalnym i niemierzalnym. Pewne doświadczenia są nie przekazywalne. Obecnie ja , jako starszy:) , czasami ląduje w takiej sytuacji.
    Tak więc pozór bezwzględności wynika często dużej różnicy poziomów wiedzy, doświadczenia. Zawsze (chyba) poziom wyższy przykrywa niższy. Jesli ja np. osiągnąłem poziom mentalny to raczej nie wygram bezpośredniego starcia z kr. budialnym. Nie bedę umiał nazwać co jest złego, co mi szkodzi, gdzie jestem „robiony w konia”. Jedynym i najprostszym sposobem jest „zejście z linii strzału” , czyli, nie oglądam nie dyskutuję.
    Bezwzględność ma swoją logikę.

  3. SwiatDucha
    Kwi 28, 2014 @ 22:36:37

    Tak to chyba wygląda Tomku, jak piszesz. Że istota działająca na wyższych poziomach potrafi uruchomić większą bezwględność.
    Co prawda sądzę, że wytłumaczenie, gdy potrzebne, jest wartościowe.

    I pytanie, takie rzucone w powietrze: czy duże zdecydowanie, bezwzględność związana jest bardziej z różnicą poziomów subtelnych, czy z poziomem urzeczywistnienia? Czy może i z tym i z tym?

  4. Elżbieta
    Kwi 29, 2014 @ 08:58:58

    Czy poziom urzeczywistnienia nie jest ściśle związany z samorealizacją na poziomach subtelnych ?

  5. SwiatDucha
    Kwi 30, 2014 @ 23:29:44

    Elżbieta, wg. mnie, jest.
    Poziom urzeczywistnienia opisuje, określa poziom samorealizacji w tej przestrzeni subtelnej, na której człowiek się znajduje.

    Czyli jest więcej, niż ściśle związany.

    Urzeczywistnienie można nawet nazwać samorealizacją [zrównać z nią, utożsamić z nią]. Bo w końcu i tak urzeczywistniamy swoje potencjały, jakby doprowadzamy do ich realizacji [urzeczywistnienia, urzeczywistniamy potencjały].

  6. SwiatDucha
    Kwi 30, 2014 @ 23:33:56

    Ula, piszesz o poczuciu buntu. A czy może to chodzić o potrzebę akceptacji tego, co się zdarza?

    Ja miałem już dwa przypadki, kiedy znajome odeszły z ciała. I ciężko trochę było mi to zaakceptować, ale uznałem, że wszystko do tego prowadziło, no i doprowadziło.

    A z dziećmi – czy widzisz, czy odczuwasz ich poprzednie wcielenia, ich karmę, z którą przychodzą?

  7. Elżbieta
    Maj 01, 2014 @ 11:15:59

    Andrzeju, rozumiem, że poziom urzeczywistnienia ma wpływ na to , czy dusza korzysta z pomocy krokodyla czy nie. Wyższa Jaźń zna intencje opiekunów krokodyli, wystarczy więc zjednoczenie z Wyższą Jaźnią…czy to prawda ?

  8. SwiatDucha
    Maj 01, 2014 @ 22:04:38

    Ula
    to ciekawe, bo ja właśnie te ok 10 lat też postrzegam jako próg, poza którym już zaczynam postrzegać dziecko jako „małego dorosłego”, 13-14 lat tu jest już jakby kresem duchowego dzieciństwa, ale też pewnie i początkiem dojrzałości płciowej.

    Małe dzieci postrzegam, co ciekawe dla mnie samego, jako jeszcze mające w sobie „więcej poprzedniego wcielenia” a jakby o wiele mniej obecnego. I czasami pokazują mi się wcielenia dosyć dawne, niekorespondujące z obecnymi czasmi. Tak jakby małe dziecko było takim podróżnikiem w czasie, w czasie doświadczeń swojej Duszy. Z jakiejś przeszłości. I tak chyba jest.

    Nie miałem [chyba na szczęście] kontaktów z tak bardzo chorymi małymi dziećmi. Ale te co widziałem, to w dużym stopniu nie zwracały na chorobę uwagi, zresztą nie miały jakby rozróżnienia na tym poziomie na którym mogłyby coś pojąć. Były takie jakby to, co im się zdarza, było czymś naturalnym. I ja też to tak chciałem postrzegać, podążając za ich procesem.

    Ten twój płacz, może jest płaczem Duszy – matki, która płacze nad brakiem realizacji dziecka [tego kogoś], wiedząc, że „mogłoby być inaczej”, że ten wysiłek w którym dziecko weszło w inkarnację mógłby nie być zmarnowany, mógłby być wykorzystany. Dusza może w ten sposób wyraża niespełnione [chyba swoje] nadzieje.

    Dopiero gdy się w późniejszych latach [ponad 4] ego wykształca wystarczająco, to dziecko jest w stanie „walczyć o swoje życie”, na początku wydaje się, że dziecko żyje życiem swojej Duszy, która poddaje się wyrokom karmicznym.

    Elżebieta:
    ciekawe rozważania.

    >Wyższa Jaźń zna intencje opiekunów krokodyli,

    Mam wrażenie, że zna je, natomiast są jej obojętne. Ja dostrajam się do postaw WJ od jakiegoś czasu i również próbuję tą obojętność przyjmować. Tak jakbym patrzył na część przyrody, jak patrzę na drzewo, czy na jakieś dziwne zwierzę.
    Tak jakbym patrzył na część [tu akurat] „ożywionej” przyrody – w niektórych obszarach „tak jest” i jakoś to akceptuję.

    >poziom urzeczywistnienia ma wpływ na to , czy dusza korzysta z pomocy krokodyla czy nie.

    Urzeczywistniamy swoje potencjały.
    Najpierw mamy ciała,i z nich pochodzą potencjały. Gdy nie ma ciała, nie ma potencjału. Gdy ciało narasta, wzrasta potencjał. Gdy ciało jest dojrzałe, potencjał zgodny z „przeznaczeniem Duszy” jest gotowy do użycia.
    A potem stopniowo urzeczywistniamy możliwości, które nam dają te potencjały uruchomione w ciałach.
    Jednakże zarówno i urzeczywistnienie jest zmienne – uczymy się, rozwijamy umiejętności, postawy [rozwój wg linii czakr jak to opisuje Podwodny], jak i zmienne są potencjały, które stoją u podstaw tego urzeczywistnienia [tu chodzi o rozwój kolejnych ciał]. Rozwój jest więc skomplikowany, co najmniej dwuwymiarowy, jeśli nie trzy:
    ciała > potencjały > uruchomienia [czakry]
    Uruchomione możliwości przejawiają się w czakrach, w ich wielkości, im więcej uruchomionych możliwości, tym większe, lepiej funkcjonujące czakry.

    Mam takie wrażenie, że osoba, która „bierze kr” chciałaby „zabłysnąć”, lepiej funkcjonować, niż jej aktualny poziom urzeczywistnienia pozwala. Czyli – niż to, ile ma dostępnych ciał subtelnych i urzeczywistnienia na nich.

    To akurat jest obecne w moich wahaniach, badaniach wieku Dusz. Obecność kr. zawyża wiek Duszy, co oznacza, że taki ktoś jest postrzegany jako „starszy”, „starsza Dusza”, ktoś mądrzejszy, niż w rzeczywistości jest.
    Ja to często obserwuję w rozmowach z nosicielami. NIBY są tak inteligentni, rozwinięci, takie sprawiają wrażenie.
    Ale czasami w bardzo podstawowych kwestiach są jak dziecko we mgle. JA uważam, oczekuję, wyobrażam sobie, że ten ktoś w jakimś momencie będzie mocno kumaty, a on/a okazuje się, że oto pogubił się na jakimś podstawowym zagadnieniu..
    No i czuję w tym rozczarowanie. Ale winą są jedynie moje oczekiwania, bo on/a jest sobą, razem ze swoim obciążeniem, to tylko moja nieznajomość sprawy obciążenia kr. sprawia, że nadal w coś potrafię uwierzyć, co kr. rozsiewa jako „posmak wyższej mądrości”. Gdy jednak nosiciel jest przy głosie, to jest jak w Gwiezdnych Wrotach – rozmawiam z kimś nie aż tak rozgarniętym, jak ów symbiont.
    To jest jak mieszanie wody ciepłej i zimnej w kranie. Gdy lecą obie, to przyzwyczajamy się, że „tak jest”. A jak nagle zabraknie gorącej, to leci tylko zimna i mamy otrzęsiny – brrr.. co to?! jak to może być? A zimna woda cały czas leciała od samego początku, natomiast nie postrzegaliśmy jej, bo dodawana była gorąca.

    >wystarczy więc zjednoczenie z Wyższą Jaźnią…czy to prawda ?

    Do czego wystarczy? Do uwolnienia się? Pewnie tak, nawet nie trzeba zjednoczenia, wystarczy podporządkowywać swoje intencje życiowe pomysłom WJ i zaraz się okaże, że kogoś „na pasku” ciągniemy. Można mu podziękować za współpracę i powiedzieć, że oto moja WJ ma inne pomysły na życie a ja się zamierzam jej podporządkować.
    Warto jednak wtedy wiedzieć, że istotnie nastąpi zmiana w życiu, i to nie taka powierzchniowa, los się zmienia, czasami nie na lepsze, nie na takie „wystawne coś”, na jakie liczy nosiciel i które zresztą od symbionta dostaje. Można dostać coś, co głosił Babaji z Herakanu.
    „Truth, Simplicity and Love”
    czyli
    „Prawdę, Prostotę i Miłość”.

  9. Marc
    Maj 02, 2014 @ 09:56:39

    “Prawdę, Prostotę i Miłość” – podoba mi się.

  10. Elżbieta
    Maj 02, 2014 @ 12:30:21

    Dziękuję Andrzeju , moje wrażenie jest takie, że dla WJ nie istnieje podział na dobre czy złe, białe czy czarne dlatego żaden krokodyl nie robi na Niej wrażenia. Z drugiej strony nie daje „gotowca”, niech dusza doświadcza sobie jeśli chce.

  11. Anna Solun
    Maj 02, 2014 @ 19:26:34

    Wydaje mi się, że o takiej pozytywnej bezwzględności mówił Jung w kontekście dobrze przepracowanego animusa, kiedy działa on dla naszego dobra, a nie przeciw nam. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  12. Conchita
    Maj 13, 2014 @ 11:22:44

    Ciekawy temat. Wydaje mi się, że tej bezwzględności to nie będzie tak długo, jak długo ktoś będzie miał na zewnątrz swój punkt odniesień, źródło wartości, będzie szukał gdzieś potwierdzenia. To osłabia i uzależnia, wystawia na wpływy. Dochodzą jeszcze konflikty i pomieszanie wewnętrzne.

    Mam takie ciekawe spostrzeżenie, również związane z bezwzględnością, a raczej jej brakiem. Od soboty chodzę codziennie do kościoła w związku z komunią dziecka (mamy biały tydzień) i zaczęłam sobie obserwować działanie energetyczne religii i ogólnie energię grupową. Są to energie bardzo niejednoznaczne! Z jednej strony są wysokie energie w kościele zachęcające do otwarcia się i „powierzenia spraw Bogu” – odczułam silne zewnętrzne zachęcenie w tą stronę, taka energia do mnie poszła. Postanowiłam się otworzyć i zobaczyć co się będzie działo, bo dusza jednak uwielbia doświadczenia. Energia wchodziła mi w głowę, w koronę i czakram trzeciego oka – czułam, jak następuje przeorganizowanie. Uruchomiłam sobie dla porównania swój sposób odbioru z połączenia czakramu serca i korony i mogłam porównywać. Tamta energia kościelna oferowała coś innego. Po wyborowaniu w 3 oku mogłam postrzegać z pozycji białego wzorca, co powinno być a nie jest, jak powinni się inni zachowywać i co jest stosowne. Po zborowaniu korony mogłam uznać Boga za coś zewnętrznego, zewnętrzną energię łaski pełną, przed którą należy się ukorzyć, rozłożyć plackiem i czekać na uzdrowienie duszy. Pełna pasywność i poddanie. Zero bezwzględności, bo wszystko co ludzkie powinno zostać ukorzone, tylko Bóg wszystko może. Oczywiście nie twierdzę, że to esencja katolickiej religii wczoraj mi się objawiła w kościele, może podpięłam się pod egregor, a może tłum staruszek w pobliżu wytworzył taką energię grupową… Tak czy siak było to ciekawe doświadczenie wglądu w pewien rodzaj religijności. Strasznie to było pasywne jako samodzielna postawa… Chociaż założony gorset moralny trzeszczał na plecach… Jednak były w tym też wysokie wibracje z korony, zaczęłam rozumieć religijne ekstazy i rozpłynięcia się. Mam jeszcze kilka dni na badanie tego fenomenu. 😀

    Widzę coraz wyraźniej, że wszystkie te doświadczenia na różnych poziomach są tym czym są – doświadczeniami na różnych ciałach, energiach. Utożsamienie się z tym, uznanie czegoś za najwyższe i pragnienie tego, wszystko marność i burza w szklance wody. Zaprogramowanie czakry korony dobiło moją wiarę, że przez czakram korony doświadczamy boskich energii i doświadczenie to jest czyste. Energie może i są czyste, ale czakram może się programować i dopasowywać doświadczenie do wzoru, tworzyć postawy na wielu ciałach… Jak pomyślę, ile jest przekonań, religii jak każdy wierzy w swoje, w swoją (czy swojej grupy) perspektywę jako jedyną prawdziwą…

  13. SwiatDucha
    Maj 13, 2014 @ 20:48:34

    Conchita, bardzo ciekawe wnioski i obserwacje!

    >tej bezwzględności to nie będzie tak długo, jak długo ktoś będzie miał na zewnątrz swój punkt odniesień, źródło wartości, będzie szukał gdzieś potwierdzenia.

    Też tak mi się wydaje. Kościelne obserwacje to potwierdzają przykładem negatywnym. A z kolei obserwacja religii i kultury żydowskiej pokazuje jak szacunek wobec pojedynczej osoby daje jej możliwość uruchomienia tego osobistego centrum i wzrost poczucia własnej wartości. [tam nie ma takich dogmatów, raczej jest nastawienie na osobiste zrozumienie w sobie relacji z Bogiem, rozwój wewnętrznego dyskursu oraz jakby drugorzędność zewnętrznego punktu odniesienia]. Inkarnowany niegdyś jako żyd szukałem obecnie także takiego wskazania na wartość mnie samego jak byłem dzieckiem. Ale niestety polskie traktowanie dzieci jak małe posłuszne robociki przysłużyło mi się bardzo kiepsko. Poczułem się totalnie odarty z poczucia własnej wartości, brakowało mi potwierdzenia jej przez rodziców.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: